Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
11 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 06-06-2013

Wrocław - Historia udręki z developerem PD SA Profit 1 S.K.A - z listów od czytelników AP...

Pod hasłem bezpiecznie, nowocześnie i komfortowo nabyłam w roku 2006 mieszkanie przy ul. Dwa Światy na osiedlu Arkadia w Bielanach Wrocławskich. Początkowo nic nie wskazywało na to ,że wydarzy się historia , którą ku przestrodze chcę wszystkim przyszłym i obecnym klientom firmy PD SA Profit 1 S.K.A., budującej mieszkania i apartamenty we Wrocławiu oraz w Łodzi opowiedzieć.

Poza wieloma usterkami , których nie udało się w ramach rękojmi usunąć i z którymi borykamy się w ramach własnego funduszu remontowego wydarzył się precedens , który zmienił na zawsze życie wielu mieszkańców tego osiedla . Wielu z nas nie zaufa już sprzedawcy w przyszłości dokonując zakupów, nie  będzie mieć też  pewności , czy otrzymał właściwy  towar, za który zapłacił. Tego nauczył nas Profit , a zaczęło się wszystko od …przykrego zapachu.

Po  około roku od zakupu mieszkania  jeszcze nie można było pozbyć się wrażenia ,że wciąż wydziela się woń chemicznych substancji , jakie daje świeżo pomalowane lub wyremontowane mieszkanie.

Nie wszyscy z nas odczuwali to w ten sam sposób. Zapach jest rzeczą specyficzną i trudną do sprecyzowania. Co do jednego byliśmy jako mieszkańcy apartamentów znajdujących się na parterze  pewni: coś jest nie w porządku. Po wielu miesiącach utarczek z Profit  udało się ustalić , że w izolacji podłogi zastosowano niewłaściwą substancję . Substancja ta miała powodować wydzielanie się między innymi ksylenu -w zbyt dużej ilości (stężeniu ) szkodliwej dla zdrowia ludzkiego substancji w postaci lotnej.

 Zarząd Profit  zobowiązał się pisemnie do usunięcia usterki. Ponieważ wymagało to zerwania podłóg i skucia jej na głębokość kilkudziesięciu cm, a zarazem rozebrania i praktycznie zrujnowania wszystkiego, co znajdowało się w mieszkaniu ( meble do zabudowy , szafy , kuchnia , łazienka itd. , itp.)  - Developer zobowiązał się do pokrycia kosztów naprawy , przywrócenia do stanu pierwotnego mieszkania, a na czas tego  przedsięwzięcia – pokrycia kosztów wynajmu mieszkania i magazynowania mebli.

Gdyby tak się stało, byłby to czyn szlachetny i może stanowiłby właściwe zadośćuczynienie. Jednak sprawy potoczyły się zupełnie inaczej . Czy to kogoś zdziwi…?

W dniu , którym podpisałam porozumienie nastąpiła przeprowadzka . Część rzeczy wylądowało na zimę w magazynach , do których dostęp miała firma „przeprowadzkowa” i Profit, mniejsza część rzeczy, która miała mi wystarczyć na czas kilku miesięcy pojechała do wynajętego mieszkania. Wszystko spakowane i przewiezione sprawnie w jeden dzień. Przeprowadzkę organizował Profit przy pomocy firmy X, nazwa nie ma tu znaczenia. Tylko jedna rzecz umknęła mi tego dnia. Kiedy wieczorem po tak stresującym i męczącym przedsięwzięciu usiadłam na chwilę – okazała się ,że nie mam zwrotnie podpisanego porozumienia, w którym zawarty był przecież cały proces oraz gwarancja wykonania remontu , a także gwarancja zwrotu dorobku całego mojego życia. Zadzwoniłam w trwodze-powiedziano mi ,że porozumienie musi podpisać prezes! A jakże… i jeszcze drobny szczegół – sporządzono aneks do porozumienia.

Na drugi dzień stawiłam się w sekretariacie chcąc odebrać porozumienie. Niestety ! Pani sekretarka walczyła jak lwica ,żeby mi go nie wydać, zanim nie podpiszę aneksu, który zmieniał w dość istotny sposób treść porozumienia. Szczegółów przytaczać nie będę – okoliczności mówią same za siebie. Jakiż człowiek potrafi być nieostrożny!  Dostałam palpitacji , osiwiałam , ale ulec musiałam.

Miałam wybór: puste i zrujnowane mieszkanie bez mebli - na podłodze i ścianach jednodniowa i ekspresowa wyprowadzka  pozostawiła już swoje piętno- lub podpisać pod przymusem aneks. Będąc jeszcze w stanie szoku, jaki spowodowała cała ta sytuacja ( w końcu na mieszkanie człowiek pracuje całe życie, a czasem kilka pokoleń i chciało by się je mieć przynajmniej wolne od wad) –podpisałam!

Przez kilka m-cy poza tym ,że wykonano tam badania powietrza (!)  ( to między innymi zakładał sprytny aneks do porozumienia)  i stwierdzono ,że usterka nie występuje, mimo że w poprzednim piśmie przyznano wyraźnie, że występuje- nic się nie wydarzyło. Wymieniliśmy z developerem kilka pism , w których nie osiągnięto kompromisu. No cóż- konia z rzędem temu , kto bada powietrze swoim mieszkaniu przed, czy  po zakupie. Kto w ogóle bada powietrze w mieszkaniu ?!! Czy składniki powietrza w mieszkaniu mają stanowić , bądź nie o zastosowaniu takiej , czy innej substancji ? Czy developer, który twierdzi ,że zastosował wadliwą substancję , a w kolejnym piśmie twierdzi ,że „być może zastosował wadliwą substancję” i jednocześnie w dziennikach budowy jest wszystko w porządku zasługuje za zaufanie? Czy to jest sprawa dla nadzoru budowlanego ? Czy może dla prokuratury? W tej sprawie było jedno i drugie. Obie sprawy zostały umorzone . Nadzór budowlany umył ręce, prokuratura umorzyła…

Czy to komuś coś przypomina? Czy są na świecie państwa , w których nakazano by rozebrać wadliwe domy / względnie naprawić wedle możliwego sposobu usterkę ? Czy może są miejsca , w których podobni ludzie w podobnej sytuacji otrzymaliby odszkodowania? Czy wreszcie są sądy , które nakazałyby sprawiedliwym wyrokiem jakąś formę zadośćuczynienia?

Ja po sprawiedliwość i zadośćuczynienie udałam się do Sądu. Ponieważ Profit postawił mnie przed faktem dokonanymi i po prostu przestał płacić czynsz za wynajmowane mieszkanie nakazując mi wprowadzić się do mieszkania -rozpoczęłam walkę o to , aby nie wprowadzać się do ruiny , którą stało się ono po wyprowadzce:  należało usunąć grzyb , który to perfidnie w trakcie zaledwie 3m-cy zimy akurat zechciał się tam zadomowić, pomalować ściany i sufity , od nowa, które nieostrożni fachowcy pozbawili części tynku i farb ( w końcu miała się tam dokonać całkowita dewastacja , nikt więc nie dbał o to , aby ostrożnie obchodzić się z podłogą, listwami , ścianami)   wytapetować niektóre powierzchnie itd., itp…  Należało na powrót złożyć i zamontować meble kuchenne i wykonać wiele innych prac elektryczno- hydrauliczno – monterskich i malarskich  , aby tam od nowa móc zamieszkać.

Nie trzeba się domyślać ,że takie rzeczy nie dzieją się w naszym kraju w kilka dni. Ponieważ odpowiedzialny był za te prace zgodnie z umową deweloper – koordynowałam je tylko i czekałam aż będzie koniec. Trwało to  bagatela dwa miesiące. I tak nieźle, jak na renowację całości mieszkania. Tyle tylko ,że za te dwa miesiące developer nie zmierzał zapłacić już czynszu. Dlaczego , skoro za te pierwsze zapłacił ,a w umowie sam zobowiązał się doprowadzić mieszkanie do stanu pierwotnego ?

  Nie trzeba wiele wyobraźni ,żeby domyśleć się ,że mieszkanie nie było już takie jak dawniej. Meble też nie chciały się po raz drugi tak samo poskładać. (Parszywe jakieś musiały byćJ )W pracach remontowych nie uznano mi bowiem większości powstałych przy przeprowadzce usterek , jak porysowana podłoga i wiele innych- bo … nie miałam dowodu ,że wcześniej było inaczej! Jakie to proste. Znowu nie byłam czujna. Zaufałam wcześniej dyrektorowi biura obsługi klienta Profitu , który z zapałem fotografował , a nawet „kamerował” moje mieszkanie , wiedząc wtedy zapewne, że i tak nic nie zostanie wykonane.

Po sprawiedliwość udałam się więc do Sądu ! Gdzież by indziej?

Najpierw chciałam powalczyć o koszty wynajmu. W końcu nie wyprowadziłam się z mieszkania dla przyjemności , remonty też nie są moim hobby. Chyba nie są niczyim , kto  je raz wykonał…

W pierwszej instancji sąd przyznał mi rację. Do czasu , kiedy mieszkanie nie stało się zdatne do użytku ( nie podłączono kuchenki , lamp , nie wykonano pozostałych prac ) należało płacić. Tak stanowiły wzajemne umowy! Słuszna racja. W końcu to i tak niewielka kwota nie koniec sprawy -  bo izolacja prawdopodobnie wciąż wydziela to coś, co nie powinna. I nie wiadomo do końca  , co to coś spowoduje w moim organizmie. Druga sprawa w toku.

Mam wyrok i nagle szok. Sprawa trafia do apelacji. Odbywa się ona po cichu , na posiedzeniu tzw. niejawnym. Skoro niejawnym – to nie wiem , czy sędzia chociaż przeczytał papiery..?!  

Mam wrażenie, że nie – bo całkowicie zmienił wyrok odrzucając moje racje. W uzasadnieniu wyroku pan sędzia zawarł  dokładnie treść apelacji złożonej przez stronę pozwaną. Sędzia nie zadał sobie w ogóle trudu, żeby uzasadnić logicznie wyrok, ponadto , co złożyła w apelacji strona pozwana. Mało tego uzasadnienie nie odnosi się w ogóle do treści pozwu , czyli do faktu zwrotu kosztów za wynajem mieszkania.

Ale …Wyrok jest prawomocny i nie podlega zaskarżeniu. W końcu sąd to sąd. Teraz ja jestem winna Profitowi pieniądze! Tzw. koszty sądowe . Tylko kilka tysięcy. Drobnostka!

Czy to komuś coś przypomina? Czy istnieją państwa , w których obywatel otrzymuje  zadośćuczynienie za swoje krzywdy od ….instytucji , dużych , bogatych firm ,  mimo ,że nie stać go na drogich prawników….?

Ponadto sam wyrok jest wyjątkowo niebezpieczny i stanowi naruszenie swobód i wolności obywatelskich . Mieszkanie to główny element stabilizacji i bezpieczeństwa. Pozbawienie obywatela możliwości dochodzenia praw związanych z zachowaniem tej stabilizacji stwarza poczucie absolutnej destrukcji, a mechanizm który do tego doprowadza -wymiar sprawiedliwości ,czyni absurdalnym z samej nazwy

A developer..? Developer czuje się na tyle bezkarny, że przyznaje się do zastosowania wadliwych – trujących substancji, a następnie w postaci wielomiesięcznej intrygi w postaci wyprowadzenia nas z mieszkań pod pozorem wykonania tam  do niczego nie prowadzących i niewiarygodnych badań i w konsekwencji zaprzestania opłacania mieszkań zastępczych zastrasza nas, powoduje ,że człowiek czuje się bezradny w gąszczu przepisów i machiny sądowej, w której wieloletnie procesy wykańczają nawet najgłębsze kieszenie Polaków.

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe redagowane jest przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres:
afery@poczta.fm
- Polska
aferyprawa@gmail.com

Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.

 

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.