Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
24 listopada 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 17-02-2012

  W złą stronę - prymat urzędników nad prawami rodziców.

           Czy to przypadek, że w Polsce doszło do uchwalenia tzw. ustawy przemocowej , ustawy o Systemie Informacji Oświatowej oraz obniżenia obowiązku szkolnego. Zmiany te dotyczą edukacji i wychowania dzieci. Wszystkie rozbudowują kompetencję państwa w tym zakresie. Czy można już mówić, że w Polsce rodzice przestają być podmiotem i decydentem w procesie wychowania swoich dzieci.

  Wszystkie te ustawy, choć tu mówić o zamierzonym działaniu, prowadzą do ubezwłasnowolnienia rodziców. Dobrze przedstawia to przykład matki, która z powodów zdrowotnych przestała posyłać dziecko na zajęcia w zerówce. Szkoła postawiła sprawę na ostrzu noża  i teraz tej matce grozi ograniczenie prawa rodzicielskich. Nie było tam patologii, a matka była w stałym kontakcie ze szkołą. Jedynym powodem interwencji jest uchybienie przepisom.  

   Ustawa wprowadza prymat urzędników nad prawami rodziców ?  

      Ustawa o działaniu przemocy w rodzinie wprowadza w Polsce model skandynawski. Przemocą może być wszystko, co nie spodoba się urzędnikowi. Nie jest tajemnicą do jakich sytuacji prowadzą takie rozwiązania. Niedawnej historii Nikoli, małej Polki, która rodzice musieli porwać z rąk norweskich urzędników. Dziewczynka trafiła do rodziny zastępczej, bo była smutna w szkole. W Polsce będzie jeszcze gorzej, bo nakłada się  na ubóstwo w porażającej skali. Bieda już teraz jest przyczyną co trzeciego dziecka z rodziny. Obecnie dzieci wychowujących się poza rodziną jest już blisko 100 tysięcy.  

 Bardzo źle, że państwo wzmacnia  swoja role w procesie wychowania i edukacji dzieci?  

Państwo nie podejmuję się wzmocnienia ani wychowania, ani edukacji. Dostosowuję się do wytycznych strategii Lizbońskiej, która wymaga upowszechniania edukacji przedszkolnej. Nie było by w tym nic złego gdyby było zrobione to z szacunkiem wobec rodziców oraz dzieci i gdyby znaleziono na ten cel poważne środki. W naszym kraju faktycznie brakuję przedszkoli i zdarza się, że rodzice nocują w kolejkach do zapisów.  Ale rząd postanowił załatwić sprawę jak najmniejszym kosztem. Sześciolatki zostały przerzucone do szkół, a pięciolatki objęte obowiązkiem edukacji. Baz przedszkolna nie została odbudowana, wiec młodsze dzieci trafią obowiązkowo do zerówek tworzonych w szkołach.  

 Jak państwo może lepiej wiedzieć, co jest dobre  dla naszych dzieci ?  

Państwo Polskie wolne jest wartością, której nie powinniśmy postrzegać jako podmiotu wrogiego i obcego. To jest smutne, gdy widzimy, że funkcjonuję żle. Prawa dotyczące rodzin, o których mówimy, przyjęte w trzech ostatnich latach, są i przynoszą  złe skutki. To wina konkretnych polityków, środowisk politycznych i urzędników. Politycy i urzędnicy nie powinni sobie rościć aż tak dużych kompetencji do ingerowania w rodzinę, strukturę pierwotną wobec państwa  i złączona z zasady wieżią dużo silniejszą niż społeczeństwo czy naród. Wyrazem ideologicznego zacięcia do ingerowania w rodzinę jest uzasadnienie do ustawy antyprzemocowej, której stwierdza, że do przemocy dochodzi  w połowie rodzin w Polsce. Tak szeroko zakreślona skala ingerencji w prywatność  obywateli nie tylko jest absurdalna, ale również bardzo grożną.  Powinniśmy się temu przeciwstawić, bo jest w istocie zagrożenie dla wolności państwa , wewnętrzne, ale przecież nie  mniej poważne w skutkach niż to, gdy wróg staje u granic.  

  Dla czego polskie władze roszczą sobie prawa do decydowania za rodziców o losie swoich dzieci ?   

 Takie pytanie raczej do politologów i socjologów. Na podstawie obserwacji mogę wskazać kilka możliwych przyczyn. Na pewno rozrastająca się z roku na rok biurokracja, co potwierdzają  statystyki, szuka sobie nowych kompetencji, żeby uzasadnić swoje istnienie. Przy  wprowadzeniu w życie  ustawy antyprzemocowej dużą role odegrał lobbing organizacji pozarządowych, które żyją ze zwalczania przemocy domowej. Przy reformie edukacji zadziałał silny lobbing wydawców podręczników. Kolejnym powodem są prądy ideologiczne, które mówią o tym, że dziecko należy jak najwcześniej wyrwać z domu, żeby niemiało doczynienia z patologią. Margines został uznany za normę. Ta myśl przyświeca obu ustawą, przeciw którym protestowali rodzice. Trzecia z regulacji, która przewiduję zbieranie w systemie informatycznym wrażliwych danych o każdym uczniu, wprowadzona  została chyba głównie z powodu unijnego granatu, którego szkoda było nie wykorzystać. Myślę, że powody wprowadzenia wielu regulacji są często dość prozaiczne, czy nawet przypadkowe.  

Czy i na ile i kiedy państwo powinno ingerować w to, co rodzice robią z dziećmi ?  

 Dokładnie określa kodeks karny. I tak powinno pozostać. Natomiast uznawanie za przemoc niewłaściwego ubrania dziecka czy niezdawania mu kieszonkowego ( przemocy finansowej)  to gruba przesada  dla każdego trzeźwo myślącego człowieka. W dokumentach państwowych takie rodzaje przemocy się znajdują, jak również formularze niebieskiej karty. Dotychczas taką kartę zakładała policja, dzisiaj może zrobić również lekarz czy nauczyciel. Wielkie grono kontrolerów rodziny się rozszerzyło w wielu z tych ludzi będzie wolało zaalarmować na wprost niż być pociągniętym do odpowiedzialności za przegapienie niepokojącego sygnału.  Z danych z innych krajów europejskich wiemy już, że to wcale nie oznacza większej troski, ale większa skale błędów. Dzieci będą odbierane np. złamią nogę, kiedy rodziców się podejrzewać  o zbyt małe IQ albo matka zbyt troskliwa będzie opiekowała się chorym synem. To wszystko autentyczne przykłady z państw unii.  

Aktywność rządu w związku ze zmianami w obszarze edukacji i pomocy społecznej można by sądzić, że sytuacja w tych dziedzinach uległa gwałtownemu pogorszeniu. Czy tak jest naprawdę ?  

  Nasza edukacja zatacza się po równi pochyłej, a pomoc społeczna jest udzielana nieskutecznie i chaotycznie. Wygląda to strasznie, ale taki obraz wyłania się z rozmów z nauczycielami, ekspertami i rodzicami oraz z lektury statystyki. Nasza edukacja się zawija, o czy świadczą masowe likwidacje szkół, chroniczne niedoinwestowanie i pogarszanie poziomu nauki. Pomoc społeczna powoduje uzależnienie grup strukturalnie biednych zasiłków, demotywuje do podnoszenia statusu, bo gdy przekroczy się choćby o złotówkę próg zarobków, traci się pomoc. Nowe zmiany w obu tych zakresach nie poprawiają sytuacji. A to przede wszystkim dla tego, że nie idą za nimi  konkretne środki. Brakuje też rozsądnego korzystania z doświadczeń innych krajów oraz uczciwych konsultacji społecznych.  

  Jak rodziny są obarczane skutkami zaniedbań rządu ?  

       Takie zaniedbania sięgają co najmniej ostatnich dwudziestu lat i wszystkie ekipy ponoszą odpowiedzialność. Przede wszystkim dramatyczna jest skala ubóstwa rodzin. Wiele osób, uczciwie pracując, nie jest w stanie się utrzymać. Wbrew temu, co się im wmawia, to  nie ich wina. System został skonstruowany niesprawiedliwie, obciążenia podatkowe są ogromne, a pieniądze państwowe nie trafiają tam, gdzie trzeba. Mamy jeden z najwyższych wskaźników ubóstwa dzieci w Unii Europejskiej, dotyczy to co trzeciego  dziecka w Polsce, i najniższy wskaźnik dzietności. W Polsce naprawdę trudno jest mieć dzieci. I co się dziwić, że ludzie nie chcą mieć dużych rodzin albo emigrują.  

      Jak wzmocnienie kontroli państwa nad naszymi dziećmi idzie w parze z lepsza polityka  prorodzinną?  

        Polityka rodzinna jest największym zaniedbaniem wszystkich ekip. Najlepiej to robią Węgrzy, Francuzi, a nawet Czesi czy Litwini.  Wszędzie tam są regulacje przyjazne młodym matką i rodziną na dorobku. U nas jedyne elementy prorodzinne – becikowe i zwrot podatku – są nieustannie krytykowane i zagrożone likwidacją. Moje

obserwacje  wypowiedzi na ten temat polityki prorodzinnej i muszę z przykrością powiedzieć, że żaden z liczących się polityków nie wie nawet, co to oznacza.  

               Pomysł  rządu  na zachęcanie Polek do rodzenia dzieci ?  

Jeśli ma, to dotychczas go nie zdradził. Wątpię, aby nas zaskoczył. Zachęcanie do rodzenia dzieci to fałszywe postanowienie kwestii, kojarzy się raczej z Rumunią Nicolae Caucescu. Państwo powinno być przyjazne  rodzinie, tworzyć warunki, w których czujemy się stabilnie i nie boimy się podejmować obciążeń związanych z rodzicielstwem. Poważne traktowanie rodzin, które już te zadania podjęły, sprawi, że rodziny będą chciały się rozwijać. Jeśli rodziny nie mogą się utrzymać, uczciwie pracując, nie maja możliwości dostać się bezpłatnie do lekarza, musza płacić za poród, szczepionkę, podręczniki, nie maja gdzie zapisać dziecka do przedszkola,  to często  uznajemy  posiadanie dziecka za luksus, na które już mało kogo obecnie stać.  

   Czy warto walczyć o przywrócenie ustawy obowiązku szkolnego dla dzieci siedmioletnich ?.  

      Rodzice zebrali ponad 350 tysięcy podpisów pod ustawą przywracająca obowiązek szkolny dla dzieci siedmioletnich. Reforma ta jest wielką oszczędnością  na dzieciach, którym zamiast dobrych warunków w przedszkolach zapewnia się szkołę w najtańszym standardzie.  Żaden z podawanych powodów wprowadzenia reformy nie jest przekonywujący. Pomimo braku akceptacji rodziców nowej ustawy, akceptując z przymusu, chcą aby dzieci sześcioletnie się uczyły, ale muszą mieć dobry program  i dobre warunki. Oszczędzanie na dzieciach to droga do nikąd, również jako społeczeństwo. Walka tej grupy to walka o prawa, również o dobrą przyszłość społeczeństwa.  

            Dziecko siedmioletnie czy sześcioletnie się nie wiele różnią, ale jest dla niego różnica, kiedy zacznie naukę. ?  

   Jeśli ktoś nie jest rodzicem dziecka w tym wieku i nie pamięta, kiedy sam miał sześć lat, to może w ten sposób postrzegać te sprawę. Smutne jest to, że dokładnie te słowa podły jednego z wiceministrów edukacji. Dla dziecka sześcioletniego rok to jedna szósta życia. Jego poziom rozwoju jest zupełnie inny niż rok później. Noworodków nie uczy się na siłę chodzenia, Zdecydowana większość sześciolatków nie wykazuje gotowości szkolnej. Dotychczas podchodzono do tej sprawy z wielką starannością i każdy przyspieszony start szkolny musiał być potwierdzony badaniem lekarskim w poradni psychologiczno – pedagogicznej. Obecnie jedynym dekretem całe roczniki uznano za przyspieszone w rozwoju. Tak nie można robić, dziecko w każdym wieku może się uczyć i robić to od urodzenia, ale musi mieć warunki i program dostosowany do swego poziomu. Nasi eksperci podkreślają, że dziecko sześcioletnie to dziecko przedszkolne, a rodzice ich to doświadczenie w pełni potwierdzają, a tak sześciolatkami nikt się nie przejmuję, skoro   o rok młodsze dzieci do szkolnych zerówek i tak trafiają przymusowo.

   Rząd wszelkie próby i debaty na ten temat zdyskredytował już w samym zalążku, a Minister Hall przyjęła  delegacje rodziców na rozmowy na ten temat dopiero kiedy sejm przyjął już ustawę o reformie i nie było już o czym rozmawiać.

      Jeżeli cały system obecnego pierwszo klasowego kształcenia jest bardzo trudny pod względem organizacyjnym dla siedmiolatka, to co można powiedzieć o nim o rok młodszym uczniu?. Wiadomo, że w każdym wieku każdy rok ma kolosalne znaczenie dla dalszego rozwoju osobowości i praktycznych umiejętności. Widać wiec, że obowiązek szkolny dla sześciolatków skutkować będzie jedynie jeszcze większa katorgą dla dziecka, a zwłaszcza jego rodziców, których podstawowa troska będzie teraz to, aby dziecka nie dotknęły jakieś  nieprzewidziane wypadki czyhające na drodze do szkoły i z powrotem. Można powiedzieć, ze dziecko na tej drodze jest ubezpieczone i ubezpieczyciel pokryje wszelkie straty. Zdrowia i życia dziecka nie wróci jednak żadne ubezpieczenie. W rezultacie jedynie rozwiązanie będzie takie, że jedno z rodziców w okresie szkolnym zrezygnuję z pracy, zajmie się odprowadzaniem i przyprowadzaniem malców ze szkoły do domu. Wszystko to może w konsekwencji – wraz z innymi czynnikami – prowadzić do rezygnacji z posiadania dzieci. Jeżeli rządowym wnioskodawcą o takie cele chodzi, to są oni na dobrej drodze do ich realizacji.  

                                            E. W.

Sprawy tematyczne poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~ciociababcia
20-02-2012 / 23:54
Ciężkostrawny filmik, straszą nas - przejęli yt w celu propagandy?, ale nasza władza prokuruje ustawodawstwo w tym kierunku... Goj musi służyć oraz przyjąć religię New Age www.youtube.com/watch?v=_13-kIOx828&feature=player_embedded#!
~Peter
18-02-2012 / 11:10
to wina socjalizmu, wszechobecnego trockistowskiego socjalizmu. To się źle skończy - także dla socjalistów.