Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:



Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
29 grudnia 2014
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA SĘDZIA ZBIGNIEW JAGIELSKI Z TARNOBRZEGU PONAD PRAWEM

PONAD PRAWEM - chroni ich immunitet i układy - sędzia Zbigniew Jagielski w Tarnobrzegu, prokurator Anna Pałka Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie - zebrane przez czytelnika...

To prawo jest chore !!!

=============

Immunitet sędziowski, który chroni sędziego zatrzymanego na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa, to absurd. Chory przepis, który sprawił, że Zbigniew J. przyłapany półtora roku temu na jeździe po pijanemu, wciąż skutecznie unika odpowiedzialności, nadal jest sędzią i nadal godziwie zarabia, choć nic nie robi.
Pan "sędzia” znowu wsiadł za kierownicę pijany, i już chyba nikt nie ma wątpliwości, że ten człowiek jest realnym zagrożeniem zdrowia i życia użytkowników dróg i nie zasługuje na żadną ochronę prawną. A mimo to nadal może zasłaniać się immunitetem i zapewne upłyną kolejne miesiące zanim będzie go można pociągnąć do odpowiedzialności karnej.
A my, podatnicy, wciąż będziemy mu płacić za "nicnierobienie”. Czy nie jest to absolutna kpina ze sprawiedliwości i ze zdrowego rozsądku...

Tarnobrzeg > Sąd Najwyższy zadecyduje o immunitecie sędziego

======================================================

Zbigniew J., sędzia dwukrotnie przyłapany na jeździe po pijanemu, przeszedł w stan spoczynku. Na emeryturze nie uniknie jednak odpowiedzialności karnej i dyscyplinarnej za popełnione przestępstwa. Lekarze – orzecznicy ZUS, uznali w lipcu, że stan zdrowia sędziego Zbigniewa J. nie pozwala mu wykonywać pracy. Wówczas kolegium tarnobrzeskiego sądu wystąpiło do Krajowej Rady Sądownictwa o przeniesienie sędziego w stan spoczynku.

- Nie chcemy, aby sędzia, który de facto nie pracuje u nas od dwóch lat, nadal blokował etat – tłumaczył prezes Edward Loryś. Przedwczoraj KRS przychyliła się do tego wniosku. Zbigniew J. jest emerytem, ale nie uniknie odpowiedzialności za to, że dwa lata temu prowadził w Chełmie auto kompletnie pijany (2,3 promila). Ani za to, że grudniu ubiegłego roku ponownie kierował autem po pijanemu, uciekał policji i spowodował kolizję. W pierwszej sprawie skazano go na rok więzienia w zawieszeniu i czeka na apelację przed Sądem Okręgowym w Lublinie. W drugiej rzeszowska prokuratura nie przedstawiła mu jeszcze zarzutów, bo chroni go immunitet.

- Sąd Najwyższy rozpatrzy w październiku odwołanie sędziego w sprawie uchylenia mu immunitetu – mówi prok. Ewa Lotczyk, szefowa Prokuratury Rejonowej dla Rzeszowa.

Sąd nie rozpatrzył apelacji sędziego J.

==================================

W czwartek Zbigniew J, wreszcie stawił się na sali rozpraw. Końca sprawy jednak nie widać. "Dziennik Wschodni”

Nie widać końca sprawy sędziego Zbigniewa J. z Tarnobrzegu, który prowadził auto po pijanemu. Sąd nie rozpatrzył jego apelacji. Sąd Okręgowy w Lublinie nie rozpatrzył apelacji sędziego Zbigniewa J., który odwołał się od wyroku skazującego go za jazdę po pijanemu. Powód? Uznał, że potrzebuje opinii psychiatrycznej z drugiej sprawy karnej podejrzanego prawnika. W sierpniu minie trzy lata od czasu, kiedy policja zatrzymała w Chełmie, Zbigniewa J. emerytowanego sędziego Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, gdy prowadził auto po pijanemu (2,3 promila). Postawienie go przed sądem zajęło prokuratorowi dużo czasu, bo Zbigniewa J. chronił immunitet sędziowski. Prawnik nie przyznał się do winy, ale Sąd Rejonowy w Chełmie mu nie uwierzył i w czerwcu skazał na karę roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Skazany zaskarżył wyrok do Sądu Okręgowego w Lublinie. Kilka rozpraw się nie odbyło, bo sędzia przedstawiał zwolnienia lekarskie. Wreszcie w czwartek Zbigniew J. pojawił się na sali rozpraw, ale sąd apelacji nie rozpatrzył.

- Sąd uznał, że potrzebuje opinii psychiatrycznej Zbigniewa J, sporządzonej do śledztwa, które toczy się w Rzeszowie - mówi Barbara du Château, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Lublinie. Przypomnijmy, że śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Rejonową dla Miasta Rzeszowa dotyczy zdarzenia z grudnia 2006, kiedy sędzia także prowadził samochód po pijanemu (również 2,3 promila). Biegli psychiatrzy z Nowej Dęby uznali, że był on wówczas niepoczytalny, dlatego prokuratorzy chcieli pod koniec kwietnia umorzyć sprawę. Gdy Nowiny jako pierwsze to ujawniły, Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie nakazała aby podejrzanego prawnika ponownie zbadali inni lekarze - psychiatrzy.

Chełm, Tarnobrzeg > Sędzia J. skazany

================================

Rok więzienia w zawieszeniu na 2 lata, ponad 2 tys. zł grzywny i zakaz prowadzenia auta przez dwa lata. To kara dla tarnobrzeskiego sędziego Zbigniewa J., który kierował autem po pijanemu. Wyrok zapadł we wtorek w chełmskim sądzie, bo w tym mieście, blisko dwa lata temu, zatrzymano sędziego J. Kierowca zauważył, że jadący z przeciwka volkswagen passat porusza się „wężykiem”. Pojechał za nim. Volkswagen zatrzymał się obok supermarketu. Chełmianin wyjął więc kluczyki ze stacyjki passata i wezwał policję. Kierowca volkswagena - sędzia tarnobrzeskiego Sądu Okręgowego, miał 2,3 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Wynik potwierdziło badanie krwi. Początkowo J. zrzekł się stanowiska sędziego, ale szybko wycofał pismo. Rozpoczęła się długa, trwająca prawie 1,5 roku procedura uchylenia sędziowskiego immunitetu. Sędzia stanął przed Sądem Rejonowym w Chełmie. Jego świadkowie tłumaczyli, że to nie J. kierował wtedy autem. Miał je prowadzić kolega, który podwoził sędziego do apteki w markecie po lekarstwa dla chorej matki. Skład orzekający nie uwierzył w wersję oskarżonego, uznając go za winnego prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu. Sędzia J. stanie ponownie przed sądem, za… jazdę po pijanemu. Został złapany w grudniu ub.r w Tarnobrzegu, gdy nie zatrzymał się do kontroli drogowej. Uciekał przed policją i wpadł do rowu, rozbijając auto. We krwi miał 2,36 promila alkoholu. Dzień wcześniej prawnika zatrzymali w Stalowej Woli ochroniarze marketu „Biedronka”. Próbował wynieść schowany w rękawie kawałek kiełbasy wartej 6,9 zł.

Pijany sędzia był... niepoczytalny

============================

Kary nie będzie. W ciągu 3 lat Zbigniew J., były sędzia Sądu Okręgowego z Tarnobrzega, zdążył dwa razy dać się złapać policji, jak kompletnie pijany jeździł samochodem i raz próbował ukraść kiełbasę ze sklepu. Te same 3 lata były już za krótkie, by Zbigniewa J. za przestępstwa drogowe skazać prawomocnym wyrokiem, wykluczyć z zawodu sędziego, czy odebrać 4 tys. emerytury. Teraz Zbigniew J. doczekał się jeszcze umorzenia śledztwa za jazdę po pijanemu w 2006 r., bo był wtedy... niepoczytalny. Taką opinię wydali biegli lekarze psychiatrzy i psycholog ze szpitala w Nowej Dębie. Dokument w piątek trafił do Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie, która od dawna chciała Zbigniewowi J. postawić zarzut jazdy po pijanemu. - Śledztwo zostanie umorzone, bo nie można oskarżać osoby, która w chwili popełnienia przestępstwa była niepoczytalna - tłumaczy Łukasz Harpula, zastępca PR w Rzeszowie. W prokuraturze niepoczytalny, w sądzie zbyt chory To oznacza, że historia z grudnia 2006 r., w której to kompletnie pijany Zbigniew J. ścigał się z policyjnym radiowozem, spowodował kolizję, a wyciągnięty z samochodu był agresywny w stosunku do policjantów - finału sądowego mieć nie będzie. Trudno też przewidzieć, kiedy prawomocnym wyrokiem zakończy się proces Zbigniewa J. oskarżonego za jazdę po pijanemu w sierpniu 2005 r. Na dziś sądy są na etapie nieprawomocnego wyroku wydanego w Chełmie i skazującego Zbigniewa J. na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata, ale nie ma to żadnego znaczenia, bo w Lublinie toczy się proces apelacyjny. I toczyć się może długo, bo były sędzia przedstawia kolejne zwolnienia lekarskie. Taki stan zawieszenia i dokumentacja medyczna potwierdzająca, że Zbigniew J. od 2005 r. leczy się psychiatrycznie, pozwalają mężczyźnie trwać w stanie spoczynku i odbierać co miesiąc 4 tys. zł emerytury. Tak będzie aż do wykluczenia go z zawodu, a to może nastąpić tylko pod warunkiem, że będzie skazany prawomocnym wyrokiem. Temida ślepa i głucha. Kilka lat temu pewien rzeszowski prokurator został zatrzymany za jazdę po pijanemu i... złożył rezygnację z zawodu, czym wielu kolegów wprawił w osłupienie... Głupi, uniósł się honorem, a mógł latami bujać się do czasu prawomocnego wyroku i jeszcze za nic brać niezły kawałek grosza co miesiąc - mówili „pragmatyczni" przedstawiciele prawa. I mieli świętą rację - niestety. Zbigniew J., były sędzia, już tego „błędu nie popełnił". Od 3 lat skutecznie przeciąga moment ogłoszenia prawomocnego wyroku, co z prawniczej arystokracji

- Sądu Dyscyplinarnego i Krajowej Rady Sądownictwa - czyni towarzystwo smutne i żałosne. Ten pierwszy miesiącami ociągał się z uchyleniem immunitetu, uniemożliwiając prokuratorom ściganie przestępcy - a takim jest każdy pijany, nawet sędzia. Dla odmiany Rada Sądownictwa bez mrugnięcia okiem, nawet nie powołując własnego biegłego, uznała, iż sędzia ma tak zszargane nerwy, że najlepiej będzie posłać go w stan spoczynku i przyznać 4 tys. emerytury. Temida jest ślepa i obawiam się, że także głucha. Inaczej tego potoku cynicznych frazesów o godności zawodu sędziego wytłumaczyć się nie da.

Sędzia J. nie będzie badany przez psychiatrów

======================================

Chociaż sędzia Zbigniew J. prowadził auto po pijanemu, nie poniesie kary. Biegli z Nowej Dęby uznali, że był niepoczytalny. Prokuratura przed umorzeniem sprawy nie zleci ponownych badań psychiatrycznych Zbigniewa J. Sędzia, który jechał po pijanemu, uniknie kary. Powód jest taki, że biegli z Nowej Dęby uznali, że był wtedy niepoczytalny. Powtórnych badań psychiatrycznych Zbigniewa J., byłego sędziego Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu sędziego nie będzie. Tak zadecydowała prowadząca śledztwo Prokuratura Rejonowa dla Miasta Rzeszowa. Traktujemy sędziego zwyczajnie

- Opinia sporządzona przez biegłych z Nowej Dęby jest spójna, a jej wnioski jednoznaczne - Zbigniew J. był w tym dniu niepoczytalny. Nie możemy zlecić innym biegłym powtórnego badania podejrzanego, tylko dlatego, że jest on sędzią. Traktujemy go jak każdego obywatela - tłumaczy prok. Łukasz Harpula, zastępca szefa PR. Sędzia nie odpowie zatem przed sądem za to, że w grudniu 2006 roku, w Tarnobrzegu, prowadził auto kompletnie pijany (2,36 prom.), uciekał policji, spowodował kolizję i był agresywny wobec interweniujących policjantów. Kiedyś zwolnił Baksika. Sędzia Zbigniew J. pracował przez prawie trzydzieści lat. Wyrokował w najtrudniejszych sprawach karnych, m.in. o zabójstwa. Pełnił funkcję szefa sekcji penitencjarnej, czyli decydował o przedterminowych zwolnieniach skazanych, m.in. w sprawie największego aferzysty III RP Bogusława Bagsika. Orzeczenia Zbigniewa J. pozostaną niezmienne - prawo nie przewiduje wznowienia postępowania karnego w przypadku stwierdzenia u sędziego np. zaburzeń psychicznych.

- Sędziowie przechodzą badania psychologiczne tylko raz - gdy są przyjmowani do zawodu. Potem mogą ich na nie kierować prezesi sądów, jeśli stwierdzą, że są ku temu powody - tłumaczy sędzia Barbara Godlewska - Michalak, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa.

Zbigniew J. podczas pracy w Sądzie Okręgowym w Tarnobrzegu nie był poddawany takim badaniom.

- Nie było ku temu żadnych przesłanek. Sędzia zachowywał się normalnie - mówi sędzia Józef Dyl, rzecznik prasowy i były wiceprezes SO w Tarnobrzegu.

Sędzia uciekał autem przed policją!

=======================

W miejscu, gdzie auto kierowane przez sędziego wpadło do rowu, został kołpak z koła volkswagena i fragmenty zderzaka.

Sędzia tarnobrzeskiego Sądu Okręgowego Zbigniew Jajdelski, rozbił w piątek w podtarnobrzeskim Jeziórku swojego volkswagena passata, uciekając przed policją. Prawdopodobnie był wtedy pijany. Dzień wcześniej sędzia został złapany na... kradzieży kiełbasy wartej 6,90 złotych w markecie „Biedronka” w Stalowej Woli. Sędzia jest od ponad roku zawieszony, bo czeka na proces za... jazdę po pijanemu. To skandal! Mieszkający w Stalowej Woli sędzia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu Zbigniew Jajdelski, kpi sobie z prawa. Gdy ponad rok temu wpadł w Chełmie kierując po pijanemu autem, wydawało się, że to będzie dla niego sroga lekcja. Okazuje się, że jednak nie...

Rzeszów, Tarnobrzeg > Sędzia odpowie za jazdę po pijaku

================================================

Akt oskarżenia przeciwko Zbigniewowi J. trafi do sądu w kwietniu – zapowiada prokuratura. Sędzia jest podejrzany o prowadzenia auta po pijanemu.

Zbigniew J., były sędzia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, pod koniec grudnia 2006 roku prowadził auto kompletnie pijany (2,36 prom). A na dodatek nie miał prawa jazdy, bo wcześniej zatrzymano mu je za... jazdę po pijanemu, uciekał policji, spowodował kolizję, a wobec interweniujących funkcjonariuszy był agresywny. Przez ponad rok śledczy nie mogli przesłuchać sędziego i postawić mu zarzutów, bo chronił go immunitet.

Przypomnijmy, że Zbigniew J. w czerwcu 2007 roku został skazany za jazdę po pijanemu na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Teraz grozi mu do dwóch lat więzienia.

Rzeszów > Sędzia Zbigniew J. usłyszał zarzuty

=======================================

Śledczy wreszcie wezwali sędziego Zbigniewa J. i przedstawili mu zarzuty popełnienia przestępstwa - prowadzenia auta po pijanemu.

Zbigniew J. były sędzia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, od paru miesięcy w stanie spoczynku, stawił się wczoraj w Prokuraturze Rejonowej dla Miasta Rzeszowa.

- Nie mogę ujawnić, czy podejrzany przyznał się do winy – mówi prok. Mariusz Karp, zastępca szef PR.

Zbigniewowi J. grozi dwa lata więzienia, za to, że pod koniec grudnia 2006 roku prowadził auto kompletnie pijany (2,36 prom). A na dodatek nie miał prawa jazdy, (zatrzymano mu je za jazdę po pijanemu), uciekał policji, spowodował kolizję, a wobec interweniujących funkcjonariuszy był agresywny. Przez ponad rok śledczy nie mogli postawić mu zarzutów, bo chronił go immunitet. Przypomnijmy, że Zbigniew J. w czerwcu 2007 roku został już raz skazany za jazdę po pijanemu. Sędzia odwołał się od wyroku (roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata), a Sąd Okręgowy w Lublinie wciąż nie rozpatrzył apelacji.

Rzeszów > Sędzia Zbigniew J. od roku bez zarzutów

===========================================

Śledczy wciąż nie przedstawili sędziemu Zbigniewowi J. zarzutów popełnienia przestępstwa jazdy po pijanemu – mimo, że od trzech tygodni mogą to zrobić. Tłumaczą się tym, że nie znają jego adresu. Pod koniec grudnia minął rok, od czasu kiedy Zbigniew J., były sędzia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu prowadził auto pijany (2,36 prom). Nie miał też prawa jazdy, bo zatrzymano mu je za... jazdę po pijanemu. Nie usłyszał jednak zarzutów, bo chronił go immunitet sędziowski, a pozbawienie go tej ochrony trwało prawie rok. Wreszcie, w połowie grudnia – do Prokuratury Rejonowej dla Miasta Rzeszowa – dotarły dokumenty z sądu dyscyplinarnego o uchyleniu immunitetu. Przez trzy tygodnie śledczy nie wezwali sędziego, aby przedstawić mu zarzuty, bo jak wytłumaczył nam prowadzący sprawę prok. Piotr Pawlik – nie znają jego... adresu domowego. nie mogą mu wysłać wezwania.

- Adresu nie ma w aktach sprawy, dlatego zwróciłem się do Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, aby mi go przysłali – tłumaczy prokurator Pawlik.

Dla niektórych są sądy 24-miesięczne

===============================

Wszyscy są równi wobec prawa, ale niektórzy są równiejsi. Zwykły obywatel za jazdę po pijanemu staje przed tzw. sądem 24-godzinnym. Ale sędzia nie jest zwykłym obywatelem i jeśli wsiądzie pijany za kierownicę po pijanemu, stanie przed sądem, ale 24-miesięcznym. Albo i dłuższym. Przypadek, a właściwie, przypadki Zbigniewa J. pokazują to dobitnie. Od pierwszej alkoholowej wpadki (w sierpniu 2005) minęły przeszło dwa lata, a on wciąż nie jest za nią prawomocnie skazany. Od drugiej (w grudniu 2006) przeszło rok, a on nawet nie usłyszał zarzutów popełnienia przestępstwa, bo chronił go immunitet. A gdy wreszcie chronić przestał, prokurator przez trzy tygodnie nie może ustalić adresu podejrzewanego. Jeśli przez kolejne tygodnie będzie miał z tym problem, obiecujemy pomóc. Wystarczy do nas zadzwonić. Podajemy numer telefonu 017 867-22-36. To tak na wszelki, gdyby prokurator miał problem go ustalić

Wpadka sędziego

==============

CHEŁM, TARNOBRZEG. Zbigniew J., sędzia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, został zatrzymany w Chełmie, gdy mając 2,3 promila alkoholu we krwi usiłował kierować swoim volkswagenem passatem. Zdarzenie miało miejsce w sobotę. Kierowcy jadący ul. Lwowską w Chełmie zauważyli, że jedno z aut, volkswagen passat, jedzie "wężykiem". W pewnym momencie, na skrzyżowaniu, volkswagen zajechał drogę innemu autu. Zablokowany kierowca zdążył wyhamować, a potem pojechał za passatem. Gdy volkswagen zajechał na parking, śledzący go mężczyzna podszedł do kierowcy. Widząc, że ten jest pijany, zabrał mu kluczyki i wezwał policję. Okazało się, że za kierownicą passata siedział Zbigniew J., sędzia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu. Po przyjeździe policji dobrowolnie poddał się badaniu alkomatem i jak mówią funkcjonariusze: "nie zasłaniał się immunitetem sędziowskim". Wynik badania alkomatem okazał się jednoznaczny - 2,3 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

- Sprawę znam tylko szczątkowo, we wtorek będę się z nią zapoznawał dokładnie, tego dnia też mamy się spotkać z sędzią Zbigniewem J. Teoretycznie są teraz dwa możliwe scenariusze. Pierwszy, to taki, że sędzia J. sam złoży rezygnację z zawodu. Wtedy nie ma potrzeby wszczynania postępowania dyscyplinarnego, odpowiada on wówczas za jazdę pod wpływem alkoholu jak każdy obywatel w postępowaniu karnym. Wariant drugi, przy braku rezygnacji ze strony sędziego J., to wszczęcie postępowania dyscyplinarnego. Sprawa trafia do sądu dyscyplinarnego, który decyduje o pozbawieniu immunitetu sędziowskiego. Dalszymi konsekwencjami są wydalenie z zawodu i odpowiedzialność karna - mówi Edward Loryś, prezes Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu. Zbigniew J. ma opinię doskonałego sędziego. Wszyscy rozmówcy Super Nowości podkreślali jego fachowość i kompetencje.

- To duża strata, bo był to sędzia przez duże "S". Niestety, od pewnego czasu miał problemy natury osobistej. Myślę, że to legło u podstaw tego zdarzenia. Szkoda, że jego kariera kończy się w ten sposób.- powiedział jeden z naszych informatorów.

Skazany sędzia chce 6 tys. zł emerytury

=================================

Sędzia Zbigniew J. skazany na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata za jazdę po pijanemu, którego czeka kolejny proces

- też za jazdę po pijanemu - oraz dyscyplinarna kara za próbę kradzieży kiełbasy... chce przejść w stan spoczynku.

Sędzia, który lada miesiąc powinien być wyrzucony z zawodu, od 2 lat nie pracuje, a mimo to dostaje 5 tys. zł pensji. Teraz, jeśli Krajowa Rada Sądownictwa zgodzi się na jego przejście w stan spoczynku, sędzia Zbigniew J. będzie dostawał - aż 6 tys. zł brutto i to całymi latami. 57-letni Zbigniew J. na przejście w stan spoczynku ma jeszcze co najmniej 3 lata, ale może zrobić to wcześniej pod warunkiem, że lekarz orzecznik ZUS wydałby decyzję o trwałej niezdolności do pracy. Zbigniew J. taką właśnie dokumentację (nieoficjalnie mówi się, że może to być zaświadczenie wydane przez lubelskich psychiatrów) przedstawił kolegium Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, gdzie pracował przez ostatnich kilkanaście lat.

- Po koniec czerwca z urzędu wystąpiliśmy do Krajowej Rady Sądownictwa o przeniesienie sędziego Zbigniewa J. w stan spoczynku - mówi sędzia Teresa Więch, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu. - Jako środowisko sędziowskie uważamy zachowanie sędziego Zbigniewa J. za naganne, ale on sam ma prawo o takie zaświadczenie zabiegać, a sąd obowiązek przesłać uchwałę do Krajowej Rady Sądownictwa. Teraz KRS albo powoła własnych lekarzy, którzy potwierdzą trwałą niezdolność do pracy Zbigniewa J., albo bez tego zgodzi się lub nie na przeniesienie sędziego w stan spoczynku. W stanie zawieszenia, ale bardzo dobrze płatnego, pan sędzia jest już od dwóch lat. Gdy w sierpniu 2005 r. po raz pierwszy został zatrzymany za jazdę po pijanemu, prezes sądu w Tarnobrzegu zawiesił go w wykonywaniu obowiązków sędziego i zmniejszył pensję o 40 proc. Nie pracuje, ale pensję 5 tys. zł dostaje Zbigniew J. nie pojawia się w pracy, ale na konto dostaje ok. 5 tys. zł brutto. W czerwcu 2007 r. za jazdę po pijanemu Zbigniew J. został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na 2 lata, ale wyrok jest nieprawomocny. Do sądu w Lublinie, gdzie toczyć się będzie jego apelacja, nie dotarły jeszcze akta sprawy, więc prawomocny wyrok będzie za rok, może dwa lata. Równie ślamazarnie toczy się kolejna sprawa karna Zbigniewa J. W grudniu 2006 r. policjanci zatrzymali go, gdy miał 2,6 promila alkoholu we krwi. Do dziś nie ma prawomocnie uchylonego immunitetu Zbigniewowi J., a prokuratura nie może stawiać mu zarzutów. Ciągle nie ma też kary dla sędziego za wykroczenie popełnione w sklepie Biedronka w Stalowej woli, gdzie usiłował ukraść kiełbasę, którą ukrył w rękawie płaszcza.

Sąd skazał sędziego

=================

Zbigniew Jajdelski jechał nietrzeźwy autem - uznał sąd w Chełmie. Kara to rok więzienia w "zawiasach”, 2100 złotych grzywny i zabrane na dwa lata prawo jazdy. Sędzia Zbigniew Jajdelski przez 30 lat orzekał w sądzie. Teraz sam przed nim staje.

Rok więzienia w "zawiasach”, 2100 złotych grzywny i zabrane na dwa lata prawo jazdy - to kara dla sędziego Zbigniewa Jajdelskiego z Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, który w 2005 roku pijany kierował samochodem.

We wtorek przed sądem w Chełmie zapadło nieprawomocne orzeczenie w tej sprawie.

Zdarzenia, które swój finał znalazły przed sądem, rozegrały się w sierpniu 2005 roku na ulicach Chełma - rodzinnego miasta sędziego Zbigniewa Jajdelskiego. Kierowca jednego z samochodów zauważył, że jadący z przeciwka volkswagen passat porusza się "wężykiem” i prawie spowodował z nim kolizję. Postanowił zareagować, pojechał za passatem. Gdy go dogonił, volkswagen stał obok supermarketu, a obok niego stał mężczyzna. Chełmianin wyjął kluczyki ze stacyjki passata i wezwał policję.

DŁUGA PROCEDURA

UCHYLENIA IMMUNITETU

Kierowca volkswagena - sędzia tarnobrzeskiego Sądu Okręgowego nie stawiał policjantom oporu, dmuchnął w alkomat. Miał 2,3 promila alkoholu w organizmie, wynik ten potwierdziło badanie krwi. Na początku sędzia Jajdelski nie zasłaniał się jeszcze immunitetem, bronić się zaczął dopiero później. Początkowo zrzekł się stanowiska sędziego, ale szybko wycofał pismo. Rozpoczęła się długa, trwająca niemal półtora roku procedura uchylenia sędziowskiego immunitetu. Wreszcie sędzia stanął przed Sądem Rejonowym w Chełmie, z zarzutem kierowania samochodem pod wpływem alkoholu. 30 lat praktyki zawodowej czegoś sędziego nauczyły - przed sądem stawali świadkowie, którzy twierdzili, iż feralnego dnia Jajdelski nie kierował autem. Miał je prowadzić jego kolega, który jedynie podwoził sędziego do apteki w markecie po lekarstwa dla chorej matki. A dlaczego ten kolega uciekł? Miał się przestraszyć policji, bo zapomniał prawa jazdy. Oskarżony prawnik na świadka powołał nawet swoją ponad 90-letnią schorowaną matkę. DWA LATA BEZ PRAWKA Skład orzekający nie uwierzył w wersję oskarżonego, uznając go we wtorek za winnego prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu. - Sąd skazał oskarżonego na rok pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na dwa lata, na dwa lata odebrane zostanie mu również prawo jazdy - mówi sędzia Marek Wiśniewski, przewodniczący wydziału karnego Sądu Rejonowego w Chełmie.

Sędzia Zbigniew Jajdelski musi też zapłacić 2100 złotych grzywny, 300 złotych na rzecz osób poszkodowanych w wypadkach drogowych oraz pokryć koszty procesu. Wyrok nie jest prawomocny i zapewne obrońca oskarżonego złoży apelację do sądu drugiej instancji.

KIEŁBASA Z MARKETU Jakby tego było mało, sędzia Jajdelski stanie ponownie przed sądem, za… jazdę po pijanemu. Został zatrzymany w grudniu ubiegłego roku w Tarnobrzegu. Nie zatrzymał się do kontroli drogowej, uciekał przed policją i wpadł do rowu, rozbijając auto. Okazało się, że ma we krwi 2,36 promila alkoholu. Dzień wcześniej prawnik został zatrzymany w Stalowej Woli gdzie mieszka, przez ochroniarzy marketu Biedronka jak… próbował wynieść schowany w rękawie kawałek kiełbasy wartej 6,9 złotych.

Warszawa, Rzeszów > Sędzia Zbigniew J. nadal bez zarzutów

===================================================

Sąd Najwyższy wyraził zgodę na pociągnięcie sędziego Zbigniewa J. do odpowiedzialności karnej, ale od półtora miesiąca zwleka z wysłaniem dokumentów. W grudniu minie rok, gdy Zbigniew J., były sędzia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu (obecnie w stanie spoczynku) bez prawa jazdy prowadził auto po pijanemu (2,36 prom). I wciąż nie usłyszał on zarzutów popełnienia przestępstwa. Co prawda półtora miesiąca temu Sąd Najwyższy wyraził zgodę na pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej, ale – prowadząca śledztwo Prokuratura Rejonowa dla Miasta Rzeszowa, wciąż nie została o tym powiadomiona. Wczoraj w Biurze Prasowym SN dowiedzieliśmy się, że akta sprawy Zbigniewa J., dopiero pod koniec tego tygodnia będą wysłane do Sądu Dyscyplinarnego. Dopiero stamtąd trafią do prokuratury. Kiedy? Nie wiadomo. Przypomnijmy, że sędzia po raz pierwszy za jazdę po pijanemu (też 2,3 promila) został zatrzymany w sierpniu 2005 r. i wciąż nie jest prawomocnie skazany za to przestępstwo. Powód? W czerwcu, Sąd Rejonowy w Chełmie skazał go na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Ale sędzia odwołał się od wyroku, a Sąd Okręgowy w Lublinie wciąż nie rozpatrzył apelacji. W efekcie sędzia, który próbował też wynieść ze sklepu ukrytą w rękawie kiełbasę, wciąż jest osobą formalnie niekaraną i pobiera emeryturę wynoszącą ok. 4 tys. zł miesięcznie. Może ją stracić dopiero, gdy zostanie prawomocnie skazany

Chełm, Tarnobrzeg > Sędzia J. się rozchorował

=======================================

Sąd nie zakończył w czwartek procesu sędziego Zbigniewa J., który odpowiada za jazdę po pijanemu. Powód? Oskarżony został pacjentem oddziału... neuropsychiatrycznego. Zbigniew J., sędzia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu odpowiada przed Sądem Rejonowym w Chełmie, za to, że w sierpniu 2005 r. prowadził auto po pijanemu (2,3 prom.) Do winy się nie przyznał i opowiedział, że samochód prowadził jego znajomy. Ów kolega ... to potwierdził. Znalazł się też inny świadek, który rzekomo również widział, że kierowcą nie był Zbigniew J. Opowiadał, że właśnie tego dnia rejestrował się do lekarza i przypadkiem natknął się na sędziego i jego znajomego. Sąd to sprawdził. Okazało się, że kłamał. Rejestrował się, ale trzy miesiące później. Świadek nie stawił się na czwartkowej rozprawie. Nie było też oskarżonego, który – jak poinformował jego obrońca – od 3 kwietnia jest pacjentem oddziału neuropsychiatrycznego w lubelskim szpitalu. Pozostanie w nim do końca maja. Dlatego kolejna rozprawa może się odbyć dopiero po tym terminie. Oznacza, że podatnicy zapłacą sędziemu kolejne 3-4 tys. zł za każdy miesiąc „nicnierobienia: Dlaczego? Zbigniew J. od prawie 2 lat jest zawieszony w wykonywaniu obowiązków. Nie pracuje, ale pobiera 70 proc. wynagrodzenia.

Sędzia znowu prowadził po pijanemu

===============================

Aż 2,36 promila alkoholu we krwi miał Zbigniew J., sędzia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, który uciekał samochodem policji - ustaliły w czwartek Nowiny. Prawnik nie miał prawa jazdy, bo wcześniej zatrzymano mu je ... za jazdę po pijanemu. Sędzia Zbigniew J. choć nie pracuje otrzymuje pensję 4 tys. zł To prawo jest chore W czwartek, 14 grudnia, ochroniarze z supermarketu "Biedronka” w Stalowej Woli zatrzymali sędziego Zbigniewa J., gdy próbował wynieść ze sklepu ukrytą w rękawie kiełbasę o wartości 6,90 zł. Dzień później, na drodze z Tarnobrzega do Stalowej Woli, sędzia uciekał volkswagenem passatem wzywającej go do zatrzymania policji. Ucieczkę zakończył wjechaniem do rowu. J. był agresywny wobec interweniujących policjantów i nie chciał dmuchać w alkomat. Przewieziono go do szpitala, gdzie pobrano mu krew. Znowu 2,3 promila Sprawą, po wyłączeniu się tarnobrzeskich prokuratorów, zajęła się Prokuratura Rejonowa dla Miasta Rzeszowa. Do wczoraj śledczy nie otrzymali wyników badania krwi Zbigniewa J. Nowinom udało się jednak nieoficjalnie dowiedzieć, że sędzia prowadził auto kompletnie pijany! Miał we krwi aż 2,36 promila alkoholu! Wciąż zarabia Zbigniew J. odpowie nie tylko za jazdę po pijanemu, ale też za prowadzenie auta bez uprawnień. Powód? Ma zatrzymane prawo jazdy, gdyż w sierpniu 2005 roku, w Chełmie, prowadził auto równie mocno pijany (2,3 promila), jak teraz, w Tarnobrzegu. Sąd dyscyplinarny uchylił mu za to immunitet, ale sędzia - wciąż nie został osądzony. I nadal, choć przez ostatnie półtora roku nie wykonuje swojej pracy, pobiera 70 procent uposażenia, czyli 3-4 tys. zł (netto).

Sędzia pod ochroną

================

Tuż po alkoholowej wpadce Zbigniew J. złożył rezygnację z urzędu sędziego. Wybrał honorowe wyjście z niehonorowej sytuacji - chwalili go zwierzchnicy. O sprawie Zbigniewa J. pisaliśmy jako pierwsi. Nasze informacje ukazały się w Nowinach: 16 sierpnia i 28 października 2005, 17 sierpnia i 19 grudnia Ale on błyskawicznie wycofał dymisję. I przez półtora roku robi wszystko, aby uniknąć odpowiedzialności karnej. Skutecznie. Zbigniew J., lat 55, sędzia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu. Prawie 30 lat w zawodzie. Prowadził najtrudniejsze sprawy karne, m.in. zabójstwa. Dlatego często pojawiał się w mediach, nie tylko regionalnych. Kierował również sekcją penitencjarną w tarnobrzeskim sądzie. To on przed kilkoma laty decydował, czy przedterminowo zwolnić z więzienia najsłynniejszego aferzystę III RP Bogusława Bagsika. Dwukrotnie odrzucił jego podania, a uwzględnił dopiero trzecie. Wśród dziennikarzy miał opinię sympatycznego i kontaktowego. Bo się napił Niedługo po zwolnieniu Bagsika, zwolniono sędziego J. z funkcji szefa sekcji penitencjarnej.

- Zbyszek poleciał, bo napił się i powiedział dwa słowa za dużo. To był początek jego kłopotów - mówi jeden z tarnobrzeskich sędziów. A drugi dodaje: - To fajny facet i dobry prawnik, ale ma problem, którego nie przyjmuje do wiadomości. Kłopoty sędziego J. zaczęły się w połowie sierpnia 2005 roku w jego rodzinnym Chełmie Lubelskim. Opowiada mieszkaniec tego miasta: - Jechałem z rodziną nad wodę. Na ulicy Lwowskiej, tuż obok mnie jechał volkswagen passat - wężykiem! O mały włos mnie nie staranował. Zorientowałem się, że kierowca jest pijany i pojechałem za nim. Gdy zatrzymał się pod marketem, odebrałem mu kluczyki i wezwałem policję. Zatrzymany przez policjantów sędzia Zbigniew J. rzeczywiście był pijany - miał 2,3 promila. Składam i odkładam Wiadomość, że pijany sędzia prowadził auto, stała się newsem w niemal wszystkich stacjach RTV. Zbigniew J. przepadł wtedy bez wieści. Ujawnił się dopiero po tygodniu, aby swojemu szefowi Edwardowi Lorysiowi, prezesowi Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, złożyć rezygnację z urzędu sędziego. - Wybrał honorowe wyjście z niehonorowej sytuacji, co jest rzadkością w naszym kraju - chwalił go prezes i koledzy po fachu. Miał to być koniec sprawy. Ale nie był. Bo zaledwie dzień po złożeniu rezygnacji sędzia ją wycofał. Minister sprawiedliwości musiał przyjąć "rezygnację z rezygnacji”. Sędzia nie chciał wtedy z nami rozmawiać: - Złożyłem stosowne dokumenty i nie mam nic do powiedzenia. Zawieszono go w wykonywaniu obowiązków i wszczęto postępowanie dyscyplinarne.

Sędzia zrzuca winę na kolegę

===================

Sędzia Zbigniew J. oskarżony o jazdę po pijanemu stanął wreszcie przed sądem. Nie przyznał się do winy, a sądowi opowiedział swoją wersję wydarzeń: pił alkohol, ale samochód prowadził... jego znajomy. Przed sądem w Chełmie oskarżony sędzia Zbigniew J. zgodził się odpowiadać jedynie na pytania zadane mu przez obrońcę - mec. Aleksandra Chmiel. Zbigniew J., sędzia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, odpowiada za to, że w połowie sierpnia ubiegłego roku, w centrum Chełma prowadził auto kompletnie pijany. Tuż po wpadce J. dobrowolnie zrzekł się urzędu sędziowskiego, ale "dymisję” błyskawicznie wycofał. W efekcie, musiało upłynąć aż półtora roku, żeby pozbawić go immunitetu i postawić przed sądem. Przez ten czas sędzia - zawieszony w wykonywaniu obowiązków - nic nie robił, ale wciąż zarabiał - 70 procent pensji, czyli 3-4 tys. zł. To nie ja, to kolega Sędzia, który stanął we wtorek przed Sądem Rejonowym w Chełmie, nie przyznał się do winy i zgodził się odpowiadać wyłącznie na pytania swojego obrońcy. Jego wersja wydarzeń jest taka: przyjechał do Chełma odwiedzić matkę staruszkę i przy okazji spotkał się ze znajomymi. Pili wódkę do 3 w nocy. Rano na kaca znowu "coś” (nie pamięta co) wypił. Po południu, gdy jego matka źle się poczuła, wsiadł ze znajomym w samochód i pojechali do apteki. Prowadził, oczywiście, kolega. Dojechali pod sklep, znajomy, poszedł po lek, a jego - gdy wysiadł z auta - zaczepił jakiś mężczyzna który zabrał mu kluczyki i wezwał policję. Gdy kolega, wracając z apteki, zobaczył policjantów legitymujących sędziego, przestraszył się, bo nie miał przy sobie prawa jazdy i odszedł z tego miejsca. A to było tak Inną wersję przedstawił główny świadek w sprawie.

- Jechałem z rodziną nad wodę. Koło mnie poruszał się wężykiem volkswagen passat, który o mały włos mnie staranował. Pojechałem za nim, a gdy zatrzymał się pod marketem, odebrałem kierowcy kluczyki i wezwałem policję - opowiadał chełmianin. Komu uwierzy sąd - tego jeszcze nie wiadomo, bo nie stawił się jeden z świadków i potrzebna będzie kolejna rozprawa. Kolejne wpadki pana sędziego Pod koniec grudnia ubiegłego roku tarnobrzescy policjanci ścigali sędziego Zbigniewa J., który nie zatrzymał do kontroli drogowej. I tym razem sędzia był pijany (znowu 2,3 prom). Dzień wcześniej ochroniarze ze stalowowolskiego supermarketu zatrzymali go, gdy próbował wynieść w rękawie - kiełbasę o wartości 6,9 zł. W tych sprawach nie wszczęto dotąd postępowań karnych wobec Zbigniewa J. Bez zgody sądu dyscyplinarnego, śledczy nie mogą mu postawić zarzutów popełnienia przestępstwa bo chroni go immunitet sędziowski. Na razie uchylono go tylko do "chełmskiej” sprawy.

Sędzia chciał ukraść kiełbasę

========================

Zbigniew J., sędzia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, rozbił auto podczas ucieczki przed policją i nie chciał dmuchać w alkomat. Wcześniej próbował ukraść kiełbasę z supermarketu. Rzeszów > Prokuratura zajmie się sędzią, który chciał kraść W czwartek ochroniarze z supermarketu "Biedronka” w Stalowej Woli zatrzymali złodzieja, gdy chciał wynieść ze sklepu ukrytą w rękawie kiełbasę o wartości 6,90 zł. Po wylegitymowaniu okazało się, że jest nim Zbigniew J., sędzia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu - od półtora roku zawieszony w czynnościach, za ... jazdę po pijanemu.

- Potwierdzam, że zgłoszono nam taką kradzież z udziałem sędziego J. Nie sprawdzaliśmy czy był trzeźwy, bo nie było takiej potrzeby - mówi nadkom. Grzegorz Śmiech, komendant stalowowolskiej policji. Nie chciał dmuchać W piątek, ok. godz. 9 tarnobrzeska policja dostała informację od jednego z kierowców, o volkswagenie passacie, który zygzakiem porusza się trasą Stalowa Wola - Tarnobrzeg. W okolicach wsi Jeziórko próbował go zatrzymać patrol policji, ale kierowca zaczął uciekać. Po przejechaniu kilkuset metrów rozpędzone auto wpadło do rowu. Jego kierowcą był… sędzia J. Nie chciał dmuchać. Zachowywał się agresywnie i nie chciał dmuchać w alkomat. Policjanci zmuszeni byli go skuć w kajdanki i odwieźć do szpitala, gdzie pobrano mu krew.

- Policjanci podejrzewali, że kierowca jest pod wpływem alkoholu. Wyniku badań jeszcze nie znamy - mówi kom. Mariusz Skiba, rzecznik podkarpackiego komendanta policji. Wiadomo, że J. prowadził auto bez uprawnień, bo prawo jazdy zatrzymali mu chełmscy prokuratorzy. Powód? W połowie sierpnia ub. r., w centrum Chełma prowadził auto kompletnie pijany - w wydychanym powietrzu aż 2,3 promila alkoholu. Za trzy tygodnie sędzia odpowie za to przed Sądem Rejonowym w Chełmie. Normalna procedura. Zbigniew J. jest prawnikiem z 30-letnim stażem. Po zatrzymaniu za jazdę po pijanemu w Chełmie, dobrowolnie zrzekł się urzędu sędziowskiego, ale "dymisję” szybko wycofał - co spowodowało, że wszczęto przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne. W maju Sąd Najwyższy uchylił mu immunitet sędziowski, a prokurator przedstawił mu zarzuty popełnienia przestępstwa. Przez ostatnie półtora roku J. nie wykonuje swojej pracy i pobiera 70 proc. swojego uposażenia, czyli 3-4 tys. zł (netto).

- Nie jestem w stanie w racjonalny sposób wyjaśnić tego, co zrobił sędzia. Gdy dostanę pełną informację z policji, rozpocznę wobec niego procedurę dyscyplinarną - mówi Edward Loryś, prezes Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu.

Prokurator wynosiła majtki i biustonosz

=========================

Anna Pałka, szefowa Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie, zrezygnowała nagle z zajmowanego stanowiska. Jak ustaliły Nowiny, rezygnacja ma związek z kradzieżą, jakiej dopuściła się pani prokurator. ANNA PAŁKA ma 40 lat. Pracę rozpoczynała w Prokuraturze Rejonowej w Rzeszowie. Sześć lat temu trafiła do Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, do wydziału śledczego. Zajmowała się sprawami większego kalibru (afera paliwowa, oskarżanie byłych szefów podkarpackiej kasy chorych o niegospodarność). W lutym minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro mianował ją szefem Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie (na pół roku). To wyjątkowo prestiżowe stanowisko. Wyżej w hierarchii są już tylko: prokurator krajowy oraz minister Ziobro. (KRZYSZTOF ŁOKAJ)

Anna Pałka próbowała wynieść na sobie ze sklepu majtki i biustonosz. Doszło do tego w rzeszowskim hipermarkecie E`Leclerc, 16 września 2005 r., między godz. 19 a 20. Wtedy Pałka była jeszcze prokuratorem Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. Byłam w E`Leclercu Sprawę kradzieży badaliśmy od kilku miesięcy. Prokurator Pałka przyznała, że w E`Leclercu doszło kiedyś do sytuacji, że ochrona zabrała ją na zaplecze. Podczas dwóch spotkań z dziennikarzem (w siedzibie prokuratury oraz w redakcji Nowin) stanowczo zaprzeczyła, że cokolwiek ukradła.

Brutalni ochroniarze?

- Rozpakowałam bieliznę, żeby ją przymierzyć. Spodobała mi się. Przy kasie okazało się jednak, że cena jest dużo wyższa, niż myślałam. Chciałam bieliznę zwrócić i dlatego zaczęła interweniować ochrona - opowiada była prokurator.

- Ochroniarze zachowywali się bardzo brutalnie, na oczach ludzi zabrali mnie na zaplecze - kontynuuje. - Tam - nie wiem, dlaczego - spisali mnie z dowodu. Aby zakończyć spór postanowiłam, że zapłacę za bieliznę. Poprosiłam jednak, aby wezwano policję. I przyjechała. Ale niczego nie spisywali, bo spór został już rozwiązany. To nieporozumienie. Pałka twierdzi, że całe nieporozumienie wzięło się z tego, że przy kasie zaczęła awanturować się z kasjerką i ochroną o cenę.

- Jakie awanturowanie się? - dziwi się nasz informator, który wówczas robił zakupy. - Nie było żadnej awantury. Pani prokurator zapłaciła za zakupy, a gdy zabrała ją ochrona, nie protestowała. W jakiej sytuacji ochroniarze decydują się na to, aby zabrać klienta do kontroli na zaplecze?

Rzeszów > Możemy nie poznać kary dla prokurator Anny P.

=================================================

Sąd dyscyplinarny wyznaczył już rozprawę rzeszowskiej prokurator Anny P., której zarzuca się uchybienie godności urzędu. Proces będzie toczyć się za zamkniętymi drzwiami. W ubiegłym roku ochrona hipermarketu Leclerc przyłapała Annę P. na wynoszeniu bielizny. Sprawa wyszła na jaw we wrześniu tego roku. P., była wtedy szefem Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie. Z powodu afery straciła to stanowisko. Sprawa trafiła do sądu dyscyplinarnego. Pierwsze posiedzenie w wyznaczono na 10 stycznia. Będzie toczyć się za zamkniętymi drzwiami, a karę wymierzoną Annie P., sąd będzie mógł ujawnić dopiero, gdy wyrok się uprawomocni. Od decyzji sądu zależy, czy zostanie podany do wiadomości publicznej. Obecnie obowiązujące prawo chroni prokuratorów przed ciekawością opinii publicznej. Wynika to z ustawy o prokuraturze z 1985 roku – wyjaśnia Jan Łyszczek, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie. Dodaje, że Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało zmiany. Postępowania dyscyplinarne prokuratorów mają być jawne – wyjaśnia Łyszczek. Annie P., grozi kara upomnienia, nagany, usunięcia z zajmowanej funkcji, przeniesienie w inne miejscy służbowe albo wydalenia z zawodu.

Panie sędzio, nie wstyd panu?

===================

Kiedyś sędzia Zbigniew Jajdelski orzekał w sprawach przeciwko złodziejom i pijanym kierowcom. Teraz sam sta-nie przed sądem w kilku sprawach. Na miejscu zdarzenia sędzia „zgubił” kołpaki i inne elementy swojego volkswagena. TARNOBRZEG. Sędzia tarnobrzeskiego Sądu Okręgowego Zbigniew Jajdelski rozbił auto uciekając przed policją. Dzień wcześniej został złapany na... kradzieży kiełbasy wartej 6,90 złotych w markecie „Biedronka”. Sędzia jest od ponad roku zawieszony, bo czeka na proces za jazdę po pijanemu. To skandal! Mieszkający w Stalowej Woli sędzia Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu Zbigniew Jajdelski, kpi sobie z prawa. Gdy ponad rok temu wpadł w Chełmie kierując po pijanemu autem, wydawało się, że to będzie dla niego sroga lekcja. Ale gdzież tam - w ostatnie dni prawnik pokazał, że stać go jeszcze na wiele. KIEŁBASA Z „BIEDRONKI” W czwartek zawieszony sędzia wybrał się do „Biedronki” w Stalowej Woli. Wziął z półki kiełbasę i próbował wynieść z marketu, nie płacąc za wędlinę. Kradzież została zarejestrowana przez kamery monitoringu. Ochroniarze zatrzymali sędziego próbującego wyjść ze sklepu z łupem wartym niespełna... siedem złotych.

- Potwierdzam, zgłoszono nam taką kradzież. Ochroniarze zatrzymali podejrzanego o dokonanie tej kradzieży Zbigniewa J. - mówi nadkomisarz Grzegorz Śmiech, komendant policji w Stalowej Woli. Sędzia najadł się wstydu, ale nie kiełbasy. Może dlatego postanowił utopić smutki w kieliszku. Jest bardzo prawdopodobne, że pił następnego dnia rano, zanim usiadł za kierownicą swojego samochodu. Warto dodać, że nie miał prawa jazdy, bo to zostało mu zatrzymane wraz z przedstawieniem przez chełmską prokuraturę zarzutu... jazdy pod wpływem alkoholu. Wcześniej, przez ponad rok sędziego chronił immunitet i ani policja, ani prokuratura nic mu zrobić nie mogła. LĄDOWANIE W BŁOCIE W piątek około godziny 9 rano tarnobrzeska policja otrzymała sygnał od jednego z kierowców, że od strony Stalowej Woli jedzie wężykiem samochód. Auto dostrzegł patrol policji stojący nieopodal kopalni siarki w Jeziórku, na trasie Stalowa Wola - Tarnobrzeg. Radiowóz ruszył za volkswagenem passatem, włączył sygnały świetlne i dźwiękowe.

- Kierowca nie zatrzymał się, zaczął uciekać - mówi komisarz Mariusz Skiba, rzecznik komendanta wojewódzkiego policji w Rzeszowie.

Nie uciekł zbyt daleko. Kilkaset metrów dalej na łuku drogi auto „wystrzeliło” na pobocze, potem do rowu, aż wreszcie wbiło się w zwał brunatnej pulpy - wydobytej podczas prac rekultywacyjnych na terenie kopalni. NIE CHCIAŁ DMUCHAĆ Policjanci wyskoczyli z radiowozu i po obezwładnieniu agresywnie zachowującego się kierowcy, zakuli go w kajdanki. Cali się przy tym umazali w brunatnej mazi. - Istniało podejrzenie, że kierowca jest pod wpływem alkoholu. Nie chciał jednak dobrowolnie zbadać się na alkomacie, dlatego został przewieziony do szpitala, gdzie pobrano mu krew na zbadanie obecności alkoholu - dodaje komisarz Skiba. - Kierowca ten nie miał uprawnień do kierowania samochodem. Zarówno o kradzieży kiełbasy, jak i o zdarzeniu drogowym, policja powiadomiła prezesa Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu, jako zwierzchnika sędziego Jajdelskiego.

- Odnośnie kradzieży, sprawa zostanie skierowana do rzecznika dyscyplinarnego. Sędzia za wykroczenie nie odpowiada przed sądem, a jedynie dyscyplinarnie - wyjaśnia Józef Dyl, wiceprezes Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu. - Jeśli chodzi o drugą sprawę, to - jeśli oczywiście zarzuty się potwierdzą - zanim prawnik stanie przed sądem karnym, musi zostać uchylony jego immunitet. Zbigniew Jajdelski wciąż jest bowiem sędzią. Jego immunitet uchylony został do „sprawy chełmskiej”, ale w innych przypadkach wciąż go chroni. Dlatego też ewentualne uchylenie poprzedzi formalne postępowanie w tym zakresie. Poprzednie trwało prawie rok. Próbowaliśmy się wczoraj skontaktować z sędzią Jajdelskim. Jego telefon stacjonarny i komórkowy milczał.

KONSTYTUCJA GWARANTUJE WSZYSTKIM RÓWNE PRAWO - JAK SIĘ JEDNAK OKAZUJE SĄ LUDZIE PONAD PRAWEM...

Kolejne strony dokumentują stale uzupełniane cykle nieodpowiedzialnego zachowania się funkcjonariuszy władzy i urzędników państwowych.
Sędziowie - oszuści. W tym dziale przedstawiamy medialne dowody łamania prawa przez sędziów - czyli oszustwa "boskich sędziów". Udowodnione naruszania procedury sądowej, zastraszania świadków, stosowania pozaproceduralnych nacisków na poszkodowanych i inne ich nieetyczne zachowania. Czas spuścić ich "z nieba na ziemię" :-)
Prokuratorzy - czyli tzw. "odpady prawnicze", śmiecie, najczęściej nieetyczni i nie dokształceni funkcjonariusze władzy. Aktualizacja na rok 2008.

Adwokaci - czyli mecenasi chałtury prawniczej, a tak naprawdę to jedyni usługodawcy którzy nie ponoszą odpowiedzialności za odstawiane fuszerki typowi pasożyci społeczeństwa
Oszustwa polityków - przekręty i wpadki znanych "mniej lub więcej" polityków, czyli urzędników państwowych oszukujących i pasożytujących na narodzie - stale uzupełniany cykl: POLITYKA WŁADZA PIENIĄDZ
Policyjne afery 2008 - handel tajnymi informacjami ze śledztw, narkotykami, wymuszenia policyjne, pijani policjanci, policjanci terroryzujący własną rodzinę i świadków... - słowem "psie przękręty".
oszustwa komornicze - pasożytów społeczeństwa, często typowych chamów i nieuków, którzy oszukują właścicieli firm, poszkodowanych i wierzycieli oraz w dupie mają obowiązujące PRAWO
Urzędnicy państwowi i ich matactwa 2007 - dokumentujemy tu oszustwa urzędników państwowych takich jak: polityk, wójt, starosta, burmistrz, prezydent, rzecznik - wszelkich kombinatorów na których utrzymanie pracujące całe społeczeństwo, a którzy swoje publiczne stanowisko wykorzystują dla swojej prywaty i zysku.
UDOKUMENTOWANE FAKTY POMYŁEK LEKARSKICH
Psychiatryczne przekręty pseudo-biegłych udających lekarzy - aktualny stale uzupełniany cykl przedstawiający typowych schizofreników, decydujących o zdrowiu i majątkach ludzi, którzy bez wiedzy za to za kasę wydają opinie niezgodne z prawdą i nie mające nic z fachowością...
Aferzyści - czyli wszelkiej maści kombinatorzy grający rolę biznesmenów, politycy mający dojście do tajnych informacji i wiedzy
Media manipulują, osądzają i są sądzone - wpadki sądowe, wyroki skazujące na dziennikarzy za nierzetelność, pomówienie, wprowadzenie w błąd społeczeństwa.
Poseł to ma klawe życie :-)
Dziennikarz - to zawód podwyższonego ryzyka.

Krytyka wyroków sądowych nie jest godzeniem w niezawisłość sędziowską. Nadmiar prawa prowadzi do patologii w zarządzaniu państwem - Profesor Bronisław Ziemianin
Strasburg - wyroki Trybunału - ukarana Polska i polskie sądy za wydane wyroki naruszające prawo - efekty skorumpowania polskich sędziów.

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów: