Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
28 czerwca 2017
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 13-04-2014

ZERO TOLERANCJI DLA KŁAMSTWA W SĄDACH

 Prawo do kłamstwa

„Należy przyjąć, że oskarżony nie ponosi żadnej odpowiedzialności karnej za treści wynikające ze swoich fałszywych wyjaśnień, dopóki wyjaśnienia te służą realizowaniu jego obrony” (Uchwała SN z dnia 11stycznia 2006 r., sygn. I KZP 49/05

 „Oskarżony składając wyjaśnienia nie jest zobowiązany do mówienia prawdy”, „Ma w zasadzie możliwość mówienia wszystkiego, co może prowadzić do jego uniewinnienia. Nie oznacza to, że oskarżony ma prawo do kłamstwa, może jednak nie obawiać się odpowiedzialności karnej za fałszywe wyjaśnienia.”, „Ustawodawca zakłada dodatkowo niekaralność składania fałszywych wyjaśnień”, „Kodeks karny nie przewiduje kar za składanie fałszywych wyjaśnień”,  „Oskarżony składając wyjaśnienia nie jest zobowiązany do mówienia prawdy” itd. Te wyjaśnienia to zaskakująca kazuistyka naszych prawników.

 Zdumiewające jest to, że ta fundamentalna zasada prawna nie jest podana wprost, a trzeba ją dopiero wywieść z zawiłych komentarzy i uchwał Sądu Najwyższego. To skandal, który świadczy o niskiej jakości naszego prawa. Czyżby prawnicy i ustawodawcy wstydzili się właśnie tego prawa?

 Podstawowym czynnikiem decydującym o kształtowaniu prawa powinno być nasze sumienie, gdyż tylko ono potrafi uwzględnić wszystkie uwarunkowania moralne, społeczne, gospodarcze i historyczne, jakie wpływają na stanowienie prawa. Nie zawsze tak jest, bo sumienia mamy różne. To prawdopodobnie z tej różnicy w sumieniach naszych prawników wynika, że nasze prawo pozwala oskarżonym bezkarnie kłamać w sądzie!

 To prawo jest niemoralne, nieracjonalne, łamie konstytucyjną zasadę równości obywateli wobec prawa, sprzyja łamaniu prawa i jest nielogiczne, a poza tym ogromnie wydłuża śledztwa i procesy i zwiększa wielokrotnie ich koszty. To prawo stoi w sprzeczności z podstawowym celem procesu, jakim jest dojście do prawdy i wydanie sprawiedliwego wyroku. Obecnie stosowane „prawo do kłamstwa” powinno być jak najszybciej usunięte.

To złe prawo

 Zdumionym czytelnikom wyjaśniam, że według naszego prawa oskarżony może kłamać w swych „wyjaśnieniach” – zarówno w śledztwie, jak i podczas przesłuchań przed sądem – i nie spotka go za to żadna kara, gdyż nasze prawo nie karze oskarżonych o przestępstwa za składanie fałszywych „wyjaśnień”. Karanie za kłamstwo w sądzie czy prokuraturze jest zarezerwowane jedynie dla świadków i pokrzywdzonych, którzy „zeznają”. To bulwersujące prawo wywodzi się podobno z prawa rzymskiego  i uzasadniane jest tym, że nie można ograniczać oskarżonym prawa do obrony. Takie uzasadnienie „przyzwolenia na kłamstwo” w sądzie nie wytrzymuje krytyki. Oskarżony ma przecież prawo do odmowy składania „wyjaśnień” w przypadku, gdyby to było dla niego niewygodne. To w pełni wystarcza dla ochrony jego praw obywatelskich. Przecież nikt go nie zaciągnie na salę tortur i nie będzie łamany kołem, by wyznał prawdę. Podstawowe zarzuty, jakie należy postawić „prawu do kłamstwa”, można ująć co najmniej w sześciu punktach. To aktualne „prawo do kłamstwa”:

 1) jest niemoralne. Kiedy się o tym „prawie do kłamstwa” jakiś czas temu dowiedziałem, byłem zdumiony i zbulwersowany. Otóż przed polskim sądem można kłamać w majestacie prawa.  Do tej pory myślałem, że w zasadzie nigdy nie wolno kłamać, poza takimi wyjątkami jak np. wojna i okupacja. To, że do tej pory nikt nie zwrócił na to uwagi i nie wystąpił o zmianę tego absurdalnego, niemoralnego i złego prawa, jest w najwyższym stopniu zdumiewające.

 2) łamie konstytucyjne prawa każdego obywatela do równości wobec prawa, gdyż dzieli obywateli na „gorszych”, którzy za fałszywe zeznania są karani (i słusznie), oraz na „lepszych”, którymi są oskarżeni przestępcy, których karać nie można. Co zaskakujące, wręcz paradoksalne, tymi lepszymi, uprzywilejowanymi obywatelami są oskarżeni przestępcy, a gorszymi świadkowie i pokrzywdzeni.

 3) obrona obecnego „prawa do kłamstwa” przez argument, iż jest ono oparte na prawie rzymskim, nie jest słuszna. Prawo jest dobre nie dlatego, że wywodzi się z prawa rzymskiego, lecz dlatego, że jest po prostu słuszne, to jest zgodne z ocenami moralnymi i dostosowane do aktualnych stosunków społecznych w danym kraju. Jak wiadomo, prawo anglosaskie karze oskarżonego za składanie fałszywych zeznań. Jakiś czas temu media doniosły, że we Włoszech kobieta oskarżona została o zamordowanie współlokatorki. Długi proces został umorzony z braku dowodów i błędów śledztwa, jednak sąd skazał oskarżoną na dwa lata więzienia za składanie fałszywych zeznań. Wyrok wykonano. Jak widać, sami „współcześni rzymianie” mają inne zdanie na ten temat.

 4) fałszywe „wyjaśnienia mogą być później wykorzystane do ferowania niesprawiedliwych, łamiących prawo wyroków, co się niestety zdarza. W rezultacie kłamstwa służą za podstawę do pisania uzasadnień tych niesprawiedliwych wyroków. Co bulwersujące, te fałszywe wyjaśnienia są używane do uzasadnień błędnych postanowień nawet Sądu Najwyższego. To sprzyja łamaniu prawa i korupcji. To nie są rozważania teoretyczne, ale doświadczenia z praktyki sądowej.

5) przyzwolenie na kłamstwo oskarżonych w „wyjaśnieniach” jako element prawa do obrony, jest po prostu nielogiczne i wewnętrznie sprzeczne, gdyż może prowadzić do uniewinniania przestępców. Jeśli oskarżony kłamie, a sędzia uzna to za prawdę i na tej podstawie wyda wyrok uniewinniający, to wynik takiego procesu jest zaprzeczeniem jego podstawowego celu, jakim jest wydanie sprawiedliwego wyroku. Przecież nie można się zgodzić, by prawo służyło jego zaprzeczeniu. Nie można prawem sankcjonować kłamstwa, i to przed sądem.

 6) przyzwolenie na kłamstwo powoduje wydłużenie procesów i zwiększenie ich kosztów. Oskarżony potrafi w prokuraturze czy przed sądem godzinami opowiadać bzdury i kłamstwa, a sąd czy prokurator spokojnie go słucha i te kłamliwe zeznania protokołuje, a to oznacza stracony czas i pieniądze. Potem strona przeciwna musi „odkłamywać” te zeznania. Następnie sąd, jeśli ma na to ochotę, musi poświęcić wiele czasu, by odsiać prawdę od kłamstw, co nie zawsze się udaje. W praktyce takie „odkłamanie” zabiera wielokrotnie więcej czasu niż samo kłamstwo. Proces się wielokrotnie wydłuża, a koszty rosną.

 Uznając zasadność przytoczonych argumentów należy stwierdzić, że aktualne prawo, pozwalające na kłamstwa oskarżonych na sali sądowej,  działa na szkodę wymiaru sprawiedliwości i obywateli. Jest społecznie szkodliwe i niesprawiedliwe a zatem  należy je niezwłocznie zmienić.

 Za kłamstwo karani powinni być wszyscy

 Wprowadzenie do polskiego prawa zasady eliminacji kłamstwa i karania za fałszywe zeznania wszystkich uczestników procesu nie spowoduje automatycznie eliminacji wszystkich kłamstw z sal sądowych, ale w dużym stopniu je ograniczy, gdyż obawiając się kar i wiedząc, że będą one konsekwentnie egzekwowane, oskarżeni będą raczej odmawiali zeznań, niż „zamulali” akta sprawy setkami kłamstw, które i tak nie mogą służyć uczciwej obronie. Niestety, kłamstwo jest obecnie przez prokuratorów i sędziów bagatelizowane. Wielokrotnie zdarza się, że sędzia czy prokurator ma dowody i pełną świadomość, że oskarżony czy świadek kłamie, lecz na to nie reagują, choć powinni to robić z urzędu. Trzeba zmienić nie tylko prawo, lecz również niedopuszczalne praktyki sędziów i prokuratorów.

  Walka z kłamstwem w sądzie musi dotyczyć wszystkich uczestników procesu, a więc także sędziów, prokuratorów i adwokatów. Co prawda istnieje przepis o karaniu urzędników państwowych za poświadczanie nieprawdy, jednak sędzia czy prokurator to nie jest zwykły urzędnik, to przedstawiciel „trzeciej władzy” i powinien być traktowany w sposób specjalny. Kłamstwo popełniane przez sędziów, prokuratorów i adwokatów powinno być karane bardziej surowo niż kłamstwo pozostałych obywateli, nie powinno ulegać przedawnieniu i powinno być to jasno określone w kodeksie karnym. 

 W tekście tym wyrazy „zeznawać” i „wyjaśniać” ująłem w cudzysłów, by podkreślić niestosowność tych rozróżnień w sądownictwie. Otóż świadkowie „zeznają”, a oskarżeni „wyjaśniają”. Za fałszywe „zeznanie” grozi kara do trzech lat więzienia, natomiast za fałszywe „wyjaśnienia” nie, to istotna różnica. W języku potocznym zawsze,  a w mediach często, używa się w obu przypadkach słowa zeznawać. W słowniku języka polskiego słowo „zeznawać” oznacza „przedstawiać, wyjawiać posiadane wiadomości w toczącym się procesie sądowym, w śledztwie”, natomiast słowo „wyjaśniać” oznacza „1. Czynić coś jaśniejszym, bardziej zrozumiałym, objaśniać, tłumaczyć; 2. Podawać powody, motywy, uzasadniać, usprawiedliwiać, także ujawniać sekretne tło wydarzeń.”   Słowo zeznawać odnosi się do działań wymiaru sprawiedliwości, natomiast słowo wyjaśniać ma szersze znaczenie i zostało przez prawników wprowadzone do kodeksu karnego w sposób sztuczny. To profesor wyjaśnia studentom temat wykładu. W praktyce, zarówno świadek, jak i oskarżony wypowiadając się przed sądem, zarówno „zeznają”, jak i „wyjaśniają” i trudno jest te rzeczy niekiedy oddzielić.

 W konsekwencji należy uznać, że zarówno świadkowie, jak i oskarżeni „zeznają”  i są jednakowo karani za składanie fałszywych zeznań. Należy  zatem usunąć z kodeksów słowo „wyjaśniać”. Przedstawione propozycje są oparte na zdecydowanie negatywnych doświadczeniach dotyczących działania naszego wymiaru sprawiedliwości.

 Ta jedna, prosta i łatwa do przeprowadzenia zmiana ma kapitalne znaczenie dla naprawy funkcjonowania naszego wymiaru sprawiedliwości. Ta zmiana znacznie usprawni jego działanie, przyspieszy wydawanie sprawiedliwych wyroków i zmniejszy ich koszty. Pozwoli, by dla wszystkich obywateli zasadnicze elementy i podstawy naszego prawa były jasne, zrozumiałe i zgodne z powszechnym odczuciem moralnym. Zero tolerancji dla kłamstwa w sądach!

Michał Ziębiński

za: http://forum-z.cba.pl/?p=3967 

Więcej:  www.forum-z.cba.pl

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe 
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
aferyprawa@gmail.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

Komentarze internautów:

 
~Michał Lorenc
02-02-2015 / 21:06
Tak, jak masz w firmie lub innej organizacji dane pracowników czy Klienta (mail, adres czy nawet telefon) to musisz wdrożyć dokumentacje przetwarzania danych a niektóre zbiory konsumentów musisz zarejestrować w GIODO. Od tego nie ma odstępstwa a kary, cytuje z ustawy sięgają: „Zgodnie z art. 121 ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji, wysokość grzywy wynosi: - dla osób prawnych do 50 000 zł za każde uchybienie, ale nie więcej niż 200 000 zł w jednym postępowaniu egzekucyjnym - dla osób fizycznych do 10 000 zł za każde uchybienie, ale nie więcej niż 50 000 zł w jednym postępowaniu egzekucyjnym art. 12 ustawy o ochronie danych osobowych” Dokumentacje możesz opracować sam, na podstawie rozporządzenia do art. 39a ustawy o ochronie danych – ale to karkołomne. Dlatego lepiej skorzystać z wyspecjalizowanej kancelarii. Ja wdrożyłem dokumentacje ochrony danych RBDO Tutaj mają ofertę: rbdo.pl/sklep/ Można też dowiedzieć się więcej o ochronie danych i o nowych przepisach obowiązujących od 1 stycznia 2015 roku w serwisie RBDO na rbdo.com.pl/category/informacje-prawne/ Zdaje się że po nowelizacji ustawy od 1 stycznia 2015 r. pojawi się obowiązek wyznaczenia i zgłoszenia tzw. Administratora Bezpieczeństwa Informacji (ABI) dla firm które nie chcą zgłaszać zbiorów do GIODO. Ponoć korzystniejsze jest po staremu zgłoszenie do GIODO zbioru – tutaj rekomendacje – rbdo.com.pl/promocja/
~Władysław Michalski
02-02-2015 / 21:04
Witam. Muszę zarejestrować w GIODO rejestry reklamacji i wysyłki towarów...generalnie kwestia ochrony danych osobowych w moim sklepie leży ;P Gdzie poszukać jakiś instrukcji i w ogóle całej tej dokumentacji?
~Hristo
27-04-2014 / 19:41
Do odcisk Stwierdzenie, że "Można natomiast oskarżyć organ procesowy np. prokuratora o poplecznictwo" jest możliwością iluzoryczną a nie realną. Oskarżenie organu procesowego będzie rozpoznawał organ procesowy a jak powszechnie wiadomo "ręka rękę myje". Ponadto obowiązujące w Polsce prawo pozwala oskarżonym bezkarnie kłamać w sądzie! W tej sytuacji należy popierać apel Pana Redaktora Zdzisława Raczkowskiego "Zero tolerancji dla kłamstwa w sądach!".
~Bogumil
27-04-2014 / 00:08
Ojcem kłamstwa jest sam diabeł. Tak interpretuje to Biblia i kościół. Więc tam jest sam szatan.
~Łupaszka
25-04-2014 / 11:21
„Bezczelni są i zuchwali…” Turowski żąda od MSZ ćwierć miliona złotych za zwolnienie po aferze lustracyjnej! Wujek Szwejk mówiłby w takich przypadkach o bezczelności i zuchwalstwie. Tomasz Turowski przekracza kolejne granice przyzwoitości. Jak informuje „Rzeczpospolita” agent Orsom żąda od Ministerstwa Spraw Zagranicznych ćwierć miliona złotych za zwolnienie po wybuchu afery lustracyjnej. Turowski - agent, który donosił komunistom nawet na środowisko papieża, a w 2010 roku był jednym z czekających na oficjalną delegację w Smoleńsku, został usunięty z MSZ po tym, jak wyszło na jaw, że nie przyznał się do całości swojej komunistycznej przeszłości w oświadczeniu lustracyjnym. Turowski zakończył współpracę z MSZ w 2011 roku, ale przed sądem wygrał z Instytutem Pamięci Narodowej. Sąd Najwyższy oznajmił wówczas, że Turowski mógł skłamać w oświadczeniu.(SIC!!!) Teraz „Orsom” wziął na celownik MSZ - od resortu kierowanego przez Radosława Sikorskiego żąda ponad ćwierć miliona złotych zadośćuczynienia. Nie chodzi mi o pieniądze. Chodzi mi o to, żeby pokazać, żę MSZ naruszyło prawo. (…) Gdzie domniemanie niewinności?! — złości się w rozmowie z „Rz”. I dodaje: Jestem w stanie coś dla tego państwa jeszcze zrobić — dodaje, nie wykluczając powrotu do służby w MSZ. Resort nie chciał jednak w ramach ugody z Turowskim wysłać go do jednej z placówek zagranicznych. Czy po wyroku sądu będzie musiał zapłacić spore odszkodowanie? - Tylko Norymberga dla KOMUNY oczyści nas od takich typków ,także tych z SN a potem latarnie lub pal!!!!
~jerozolita
15-04-2014 / 22:25
a jednak "F" nie usunęły... M0im zdaniem... studia to jedno a menadżerskie to II . Na moje 0k0 1 manager przypada na ok 2000 pracowników. Gdyby mi nie zniszczono jednej z firm urzędniczym nieróbstwem (co dowodowo dowiodłem) z ok 60 ludzi zatrudniałbym ok 800 , przy czym ok 90% to export robocizny i NOW how . Unia E. potrzebuje solistów inżynierii z własnymi tzw patentami. Znaczy się rodzinne firmy. Towarzysko wspieram projekty znanych instytutów technologii przyszłości i widzę jak marnują energie (czas / finanse) M0im zdaniem sa ok 6 x mniej efektywni niż tzw. rodzinne firmy. Co to oznacza. Ano, że europa aby być konkurencyjna na rynkach finansowych MUSI stworzyć parasol ochronny dla rodzinnych firm. Dlaczego? Otóż li i wyłącznie zdrowa konkurencja zdobędzie najciekawsze diamenty. Wielokrotnie rozmawiałem z np. Premierem Pawlakiem aby wytworzyli taki parasol ochronny.... Dostał ode mnie " śmigło" na znak sojuszu inżynierskiego. Więc nie narzekajcie na nas inżynierów gdyż tworzymy Wam miejsca pracy jak tez dopływ dużej gotówki do skarbonki sP0łecznej. Moja rodzina w 99% woli iść do tyry od 7" do 15" a weekend free. a gdzie menadżerowie... ja w tym roku zwijam wszystkie firmy i chyba kurs na USA a szkoda - próbowaliśmy - dla Was.
~odcisk
15-04-2014 / 21:12
Kłamać każdy może, trochę lepiej trochę gorzej. W niektórych sytuacjach kłamstwo jest karalne, natomiast w innych sprawca nie popełnia przestępstwa. Ocena i wykrycie kłamstwa należy do organu procesowego i jest jego obowiązkiem. Gorzej jest wówczas, gdy organ procesowy ma świadomość, że osoba dopuściła się np. zbrodni zabójstwa i taką osobę przesłuchuje w charakterze świadka, który kłamie jak bura suka. Oczywistym jest, że w takiej sytuacji „świadka” nie można oskarżyć o składanie fałszywych zeznań, ponieważ zgodnie z prawem „taki świadek” powinien złożyć wyjaśnienia podczas przesłuchania w charakterze podejrzanego. Można natomiast oskarżyć organ procesowy np. prokuratora o poplecznictwo. Takie jest prawo oraz fakty, których doświadczyłem.