Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
11 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Poznań - zezłomować Temidę... Tadeusz Golenia

Jest tu wszystko. Nawet dla najbardziej wybrednego konesera gatunku: oszustwa, wyłudzenia pieniędzy, przywłaszczenia mienia, szantaż. Fałszowanie dokumentów księgowych i innych. Wpływanie na sędziów sądów powszechnych, zarówno cywilistów, jak i karnistów. Naciski na prokuratorów i policjantów. Wykorzystywanie swoich ludzi w organach administracji finansowej, wydziałach ochrony środowiska oraz Państwowej Inspekcji Pracy. Wykorzystywanie wpływów w strategicznych spółkach Skarbu Państwa i działalność godząca w interesy państwa.

Nawet sędzia śledczy Giovanni Falcone, słynny pogromca włoskiej mafii, doznałby przy lekturze tych dokumentów natychmiastowego, śmiertelnego zawału serca.

Ale chyba najbardziej zdumiewająca jest – panująca wokół spraw spółki „TOM” – zasada omerty. Totalne milczenie dotyczy wszystkich.

Dramatis personae:

Robert Górski (właściciel firmy prowadzącej złomowisko w podpoznańskim Swarzędzu, skazany właśnie na 1,5 roku więzienia „w zawiasach” i niezliczonej liczbie procesów cywilnych; z zajętym całkowicie przez komornika majątkiem – może jedynie poza żoną. Jednym słowem – człowiek wredny i kryminalny)

Pan Sędzia ( człowiek o nieposzlakowanej opinii zawodowej, a przecież bojący się o własne życie, dlatego domaga się anonimatu)

I inni

Robert Górski – Prowadząc od 15 lat detaliczny skup złomu w 2002 r. nawiązałem kontakt z przedstawicielami spółki „TOM”. Zacząłem z nimi handlować. Na moje przekleństwo i nieszczęście.

W krótkim czasie dostałem propozycję współpracy: wysyłać do nich znaczne ilości złomu z Wielkopolski do hut. Użyczyli maszyny, za które zapłaciłem. Użyczyli kontenery do przewozu złomu, wynająłem większy plac. Na początku ta współpraca nawet dobrze się układała.

(Spółka „TOM” powstała w Szczecinie w 1990 r. z udziałem kapitału niemieckiego. Głównym udziałowcem „TOM-u” (około 70 proc. udziałów) jest „INTERSEROH HANSA RECYCLING” GMbH z siedzibą w Dortmundzie. Ta z kolei kontrolowana jest przez „INTERSEROH” AG z Kolonii. Setki milionów zł obrotu rocznie. Spisania aktu założycielskiego „TOM-u” zostało dokonane przez notariusz Sławomirę Milczanowską, żonę ówczesnego szefa Urzędu Ochrony Państwa, Andrzeja Milczanowskiego. Sam Milczanowski, po zakończeniu ministrowania sprawom wewnętrznym, osobiście sporządzał w 1999 r. akt notarialny ze zgromadzenia wspólników spółki „TOM”).

Zobowiązania za maszyny, za wagę zostały pospłacane. Rozwijaliśmy się. Powstawały kolejne place, myśleliśmy o następnych.

Kiedy osiągnęliśmy pułap kilku tysięcy ton miesięcznie i moja firma przynosiła już dość pokaźne zyski – zaczęły się jakieś dziwne manewry ze strony „TOM-u”. Dotyczyły rozliczeń. Był to koniec 2004 r.

W czerwcu następnego roku w Szczecinie podpisaliśmy akt notarialny, celem rozliczenia wzajemnych zobowiązań. Z nawiązką uregulowałem wszystko do końca roku, co wynikało z treści podpisanego dokumentu.

Krótko potem nastąpił atak na moją firmę. Przez komorników, firmy ochroniarskie. Poblokowane konta, poblokowany sprzęt, towar. Od tego czasu zaczęły się sprawy w sądach, prokuraturach. Zostałem oskarżony o przywłaszczenie 51 kontenerów do złomu, użyczonych wcześniej przez „TOM”. Oddałem kilkanaście, ale inne chcieli odbierać „na gębę”. Nie zgodziłem się. Ale na podstawie decyzji prokuratorskiej zabierali je od naszych kontrahentów. Jak chcieli. Mam postępowanie karne za te kontenery. W pierwszej instancji skazano mnie na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata.

(Górski mechanizm tłumaczy na przykładzie łyżeczki, którą się akurat bawi. Wziąłem od pana łyżeczkę. No i chcę ją oddać. Pan - nie: wołam prokuratora, wołam sądy. No, to mówię: trudno, odkupię od pana tę łyżeczkę. Pan dalej – nie.).

O co tu naprawdę chodzi? – pytam.

Chyba o zniszczenie osoby, konkurenta, podmiotu gospodarczego. Nie potrafię sobie tego inaczej wytłumaczyć.

Pan Sędzia: Przede wszystkim proszę pamiętać, że „TOM” był dwukrotnie wzywany na piśmie do odbioru tych kontenerów. Lub do odsprzedania ich firmie pana Roberta. Nie odpowiedzieli nigdy wprost!

I nikt „TOM-u” w sądzie nie pytał, dlaczego nie chcą odbierać swoich kontenerów? – dziwię się nieco.

Dziwne, prawda? Podejrzewam, że to problem nacisków i układów w sądach. Pewnej zależności. To musi być kwestia wpływów w organach ścigania i wymiarze sprawiedliwości. Doświadczenie życiowe, elementarna logika podpowiadają, że pytanie zadane przez redaktora powinno paść wcześniej. Nie padło...

Cóż, chyba jednak chodzi o zniszczenie konkurenta, któremu – wszystko na to wskazuje – przyklaskuje Temida. Bez opaski na oczach.

Nigdy „TOM” nie wystąpił też o wydanie tych rzeczy na drodze cywilnej, a ma takie prawo. W umowie określającej zasady współpracy był nawet jednoznaczny zapis o obowiązku dochodzenia ewentualnych roszczeń w drodze „polubownej”. Prokurent spółki za to wystąpił do policji, zanim w ogóle została wypowiedziana owa umowa o współpracy. Te wszystkie aspekty skrzętnie pominięto w toku postępowania karnego. A przecież odbyło się już 9 rozpraw.

(27 sierpnia o godz. 12.00 rozprawa przed Sądem Apelacyjnym na poznańskim Trójpolu. Pada wniosek pana Roberta o wyłączenie z postępowania sędziego-sprawozdawcy Henryka Komisarskiego. Bo ten, odpowiadając w ub. roku na interwencję jednego z posłów odpisał, że nie ma sprawy. Wszystko dzieje się lege artis. Jest zatem już „nastawiony”; trudno teraz, by orzekał niejako przeciwko sobie. Po krótkiej naradzie sędziowie odrzucają wniosek. Sędzia-przewodniczący X oznajmia, że Komisarski pozostaje. Bez najmniejszego uzasadnienia, za to z informacją, że od tej decyzji nie przysługuje odwołanie. I jeszcze – info sędziów do Okręgowej Rady Adwokackiej w Poznaniu, że obrońca p. Roberta pojawił się w sądzie nieprzygotowany. Nieprzygotowany – bo rano przejął sprawę od ojca, którego nagle musiano zawieźć do szpitala. Na piersi przewodniczącego X dumnie dynda łańcuch z orłem.).

Po rozprawie do pana Roberta: podda się Pan wreszcie?

Pan Robert: Pan chyba żartuje...

(Słynne stało się powiedzenie Falcone zapożyczone ze sztuki „Juliusz Cezar” Szekspira: Ci, którzy się boją, umierają codziennie. Ci, którzy się nie boją, umierają tylko raz.).

Pan Sędzia: Sugeruję, że był tak duży wpływ ludzi ze spółki „TOM”, że ten proces miał z góry jakby narzuconą formę. Jestem tym przerażony.

(Wszystko da się zrobić! Tylko mury sądów wyglądają nobliwie, ale Temida bywa gwałcona nawet już nie w krzakach, ale na ulicy. Dokładnie 10 lat temu w Sądzie Rejonowym w Poznaniu o ujawnienie tajemnicy państwowej w Internecie, poprzez umieszczenie na swoich stronach internetowych różnych częstotliwości radiowych, zostało oskarżonych przez służby specjalne i prokuratora Andrzeja Laskowskiego z PO dwóch młodych chłopaków-krótkofalowców. Ten ostatni nawet nie sprawdził na początku podstawy aktu oskarżenia! Pytanie o nieskazitelność charakteru – co zakłada ustawa prokuratorska – jest tu zwykłym nieporozumieniem. Po dwóch latach dzikiego szaleństwa w rodzinach obu chłopców okazało się, że ż a d n a z 61 częstotliwości, objętych aktem oskarżenia, nie stanowiła tajemnicy państwowej. Laskowski awansował i dziś kieruje V Wydziałem w Prokuraturze Apelacyjnej. Ówczesny szef Urzędu Ochrony Państwa, bez którego wiedzy nie mogłoby się toczyć śledztwo UOP-u, płk Nowek, za czasów rządów Kaczyńskich też awansował. Na generała i szefa Agencji Wywiadu. Sprawa trafiła nawet do Ministerstwa Sprawiedliwości za kierownictwa Lecha Kaczyńskiego. Reakcja była jedna: won! Proszę uprzejmie!).

Pan Sędzia: Pierwsze trzy rozprawy toczone były w sytuacji, gdy złożony był wniosek o wyłączenie sędzi. W tym czasie nie powinna ona podejmować żadnych czynności! Z ustawy – tak nie wolno! Pani sędzia została do tej sprawy wyznaczona poza tzw. kolejnością wpływu, a także poza regułami określonymi przez Kodeks Postępowania Karnego. Nigdy oskarżonemu nie odczytano aktu oskarżenia! Po prostu – prawny horror.

Wtedy zresztą prokuratura też się „zasłużyła”. Zanim oskarżony dostał na piśmie uzasadnienie postanowienia o przedstawieniu zarzutów– już był sporządzony akt oskarżenia i przesłany do sądu. Siłą rzeczy pan Robert nie miał nawet możliwości podjęcia obrony. Wbrew prawu! Wbrew podstawowym normom cywilizacyjnym! Można więc podejrzewać, że postępowanie przygotowawcze było stronnicze.

(Mija prawie 1,5 roku od momentu, gdy razem z Panem Sędzią odwiedziliśmy Pewnego Ważnego Ministra z gabinetu Tuska. Wbiegł do swego gabinetu z lekka zdyszany, prosił siadać, potraktował kawą, wziął materiały, posłuchał opowieści i obiecał działanie, zanim jeszcze wybiegł do Sejmu. Po czym słuch o nim zaginął. Nie, nic się nie stało takiego: widać go, nobliwego i patriarchalnego na wizji, słychać na fonii. Zaginął słuch po SPRAWIE. Podobnie zresztą, jak u wielu posłów, dziennikarzy. Milczenie owiec.).

Pan Sędzia: Nie chodziło nigdy o odbiór tych kontenerów. Chodziło o to, by człowieka zniszczyć. W taki typowy sposób, jak robiono to w latach 60., czy 70. Z wykorzystaniem aparatu państwa do tych celów.

Proszę o przykłady na oszustwa, wyłudzenia pieniędzy, przywłaszczenie mienia, szantaż, groźby, bezprawne pomówienia...

Pan Sędzia: Wyłudzenia pieniędzy. Wymiana dokumentów między spółką „TOM”, a inną „złomownią” z podpoznańskiej Opalenicy świadczy o tym, że szczecińska firma po otrzymaniu wszystkich należnych sobie od dłużnika pieniędzy wystąpiła po miesiącu, czy dwóch do poręczyciela o dalszą kwotę przewyższającą 100 tys. zł. Blokując działalność gospodarczą niewinnego poręczyciela, zajmując konta bankowe i sprzęty tej firmy...

Kto się na to godził? – moje pytanie.

Pan Sędzia: Polski wymiar sprawiedliwości i organy ścigania dzisiaj sprzyjają, niestety, spółce „TOM”. Wpływ jest na tyle duży, że nawet przy dokumentacji oczywistej z obu stron – sprawa opalenicka toczy się do dzisiaj, ponad 2 lata. I chcą te 100 tys. zł ekstra.

Kto by nie chciał, skoro sędziowie skłonni są dać?

Jakim prawem dzieje się takie bezprawie? - pytam. Co się wyprawia z Pańskimi kolegami i koleżankami?

Pan Sędzia: Niestety, żyjemy w takich czasach, że wpływy z minionej epoki są na tyle silne, że skutecznie oddziałują na niektórych sędziów i prokuratorów. Nie wszystkich: zapadł wyrok w sprawie jednej z osób ze spółki „TOM”, która podrobiła podpis kontrahenta na jednym z dokumentów. Bywa więc różnie, lecz bilans walki prawa z bezprawiem jest zdecydowanie niekorzystny.

Szantaż, groźby...

Pan Sędzia: W szczecińskiej kancelarii notarialnej Pani Anny Nowickiej, obsługującej spółkę „TOM”, osoby były zmuszane do podpisywania oświadczenia o dobrowolnym poddaniu się egzekucji. Czyli bardzo daleko idące; takie oświadczenie zastępuje wyrok sądowy. Przyjeżdżały niby to w innym celu – a tu papier pod nos.

I groźby?

Pan Robert: Słowa prezesa spółki „TOM”, pana Jaromira Zandeckiego, pod adresem mojej żony, że jeśli nie podpiszemy – jutro mamy komorników.

Fałszowanie dokumentów...

Pan Sędzia: Powiedziałem już o osobie fałszującej podpis. Żeby uzyskać pewne informacje z Sądu Rejonowego, podpisywała się nazwiskiem kontrahenta „TOM-u”. Także fałszowanie dokumentów księgowych. Jeśli tzw. Pz o tym samym numerze opiewają na różne kwoty, to jest to jakaś kombinacja. Znamienne dla spółki „TOM” jest notoryczne unikanie podpisania sald wzajemnych rozliczeń lub wielokrotne próby wymuszania dokonania u kontrahenta zmian zapisów księgowych sprzecznych z ustawą o rachunkowości. Kuriozalne jest pisemne oświadczenie przedstawiciela spółki, który stwierdził że uznaje pewną kwotę z faktury wystawionej przez kontrahenta, pomimo że nie ma jej w księgowości! Nasuwa to bardzo poważne wątpliwości co do elementarnej rzetelności prowadzenia przez spółkę „TOM” ksiąg podatkowych i wyjątkowo dużej przychylności pracowników odpowiedniego urzędu skarbowego. Oświadczenia dwóch osób ze spółki „TOM” co do wzajemnych rozliczeń z firmą pana Roberta Górskiego różniły się nawet o kwotę przewyższającą milion złotych.

Wywieranie nacisków na prokuratorów i policjantów, w celu realizacji bezprawnych celów?

Pan Sędzia: Mówiłem o tych naciskach w związku z postępowaniem przygotowawczym i procedurą karną. W sprawach spółki „TOM” pojawia się w Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu zawsze to samo nazwisko. Konkretna pani prokurator, która nadzoruje wszystkie sprawy związane ze spółką „TOM”. To nie może być przypadek: jedna osoba kieruje, potem wszystko rozstrzygane jest na korzyść spółki „TOM”, nie przyjmowane są żadne logiczne argumenty, żadne dowody, żadne dokumenty, oddalane są wnioski dowodowe. Tylko po to, żeby zrealizować cel w postaci zniszczenia jakiegoś kontrahenta. Jednego lub drugiego.

(w toku postępowania zakończonego wyrokiem skazującym pani sędzia odrzuciła wniosek p. Górskiego o przesłuchanie innych świadków, którzy znaleźli się w bardzo podobnej sytuacji, jak człowiek ze Swarzędza. Nie, bo nie – oczywiście, bez uzasadnienia).

Wykorzystywanie swoich stronników w organach administracji państwowej...

Pan Sędzia: Zdumiewające jest to, że jednocześnie z postępowaniami prokuratorskimi, czy sądowymi pojawiają się kontrole Urzędu Skarbowego, czy Państwowej Inspekcji Pracy. I Urząd Skarbowy domaga się niemalże identycznych informacji, których wcześniej np. domagał się sąd.

Działalność godząca w interesy państwa...

Pan Sędzia: Szeroki temat. Przejmowanie kontrahentów w zachodniej i północnej Polsce działa przede wszystkim na korzyść niemieckiego właściciela. Niemiecki potentat na europejskim rynku handlu stalą i surowcami wtórnymi w ciągu ostatnich lat zwiększył znacznie ilość posiadanych udziałów w spółce „TOM”. Formalnie jednak wszelkie działania zmierzające do zniszczenia lub przejęcia niezależnych firm w branży podejmuje na naszym rynku polski podmiot gospodarczy.

Byłoby inaczej, gdyby poszkodowani mogli się bronić. W prokuraturach, sądach, przed bezprawnymi atakami, przed wyłudzeniami. Przed fałszywymi oskarżeniami. Takiej możliwości nie ma.

( Na początku tego roku minister sprawiedliwości Czuma zapewniał, że zrobi wszystko, aby zwiększyć – nadszarpnięte wyraźnie – zaufanie obywateli do wymiaru sprawiedliwości.).

Tadeusz Golenia

PS

i został "ścięty" minister Czuma przez skorumpowany rząd Tuska, platforma tonie pod kolejnymi aferami... ale jak zwykle ślepa, głucha, żyjąca w spróchniałych układach Temida ciągle wałczy na ślep mieczem raniąc w myśl stalinowskiej zasady: dajcie człowieka a paragraf się znajdzie...


Tematy w dziale dla inteligentnych:

ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Delphia
04-01-2015 / 18:55
A simple and ineenligtlt point, well made. Thanks! ykfninbzj.com [url=woqojmwkn.com]woqojmwkn[/url] [link=kuansqkfhv.com]kuansqkfhv[/link]
~dolce
29-04-2011 / 12:54
Ręce opadaja i nóz sie w kieszeni otwiera. Choć napewno nie można wszystkich zapakować do jednego wora, to ogólnie mówiąc grozą bije od tych murów na których pisza, że Prawo jest ostoją sprawiedliwości. To gangi. Ja zostałem ukarany za to, że za drogo sprzedałem. stało się tak dlatego, że kupcowi wyraziłem zgode na opóźnioną płatność, kiedy nie zapłacił, otrzymałem sądowy wyrok i rozpocząłem egzekucję. I tu sie zaczeło. Dłużnik górą. Wszyscy z niego zyją, od adwokatata, przez prokuratora do sędziów włącznie. Moze coś ugram dopiero jak mu się pienia dze skończą, no ale wtedy wyrok powieszę sobie na gwoździu.