Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
12 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

KORUPCJA, TYLKO KOLEJNE DYWAGACJE?

Korupcja to przede wszystkim łapownictwo. Kodeks karny rozróżnia sprzedajność (łapownictwo bierne, art. 239, 240 kk) i przekupstwo (łapownictwo czynne, art. 241 kk).
Na podstawie kryterium kryminologicznego można wyróżnić trzy zasadnicze kategorie łapownictwa: gospodarcze, administracyjne i polityczne. Najczęściej spotykanym typem łapownictwa gospodarczego jest korupcja związana z zagarnięciem mienia społecznego. Ujawnienie przypadków tego typu łapownictwa następuje najczęściej przy okazji wykrycia afer gospodarczych. Szanse na wykrycie tego typu przestępstw są minimalne, ze względu na ścisłe powiązania personalne biorących i dających. Metody działania mogą być różnorodne, np: pracownicy jednostek współpracy gospodarczej z zagranicą, pobierając łapówki wydają nienależne koncesje i zezwolenia exportowo-importowe lub doprowadzają do zawarcia niekorzystnych kontraktów handlowych; w zamian za łapówkę sprzedajni kontrolerzy "nie dostrzegają" tego, co powinni ujawnić, sporządzając niezgodne z prawdą dokumenty z przebiegu kontroli; "haracz" - w zamian za łapówkę prowadzący działalność gospodarczą uzyskuje przychylność urzędnika. Zwrócić należy uwagę, że wręczanie wyrobów w celach rzekomo reklamowych lub przekazywanie np. samochodu do tzw. eksploatacji próbnej to także ukryte formy korumpowania.
Łapownictwo administracyjne występuje w różnych dziedzinach administracji państwowej, tzn. urzędnik państwowy wykorzystuje swoje stanowisko w administracji do uzyskiwania korzyści osobistych. Korupcja ścigania karnego to odstąpienie od wszczęcia, niszczenie dowodów lub wpływanie w inny sposób na przebieg procesu karnego, w zamian za osiągnięcie korzyści majątkowych. Praktyka ujawnia nieuczciwych sędziów, prokuratorów i policjantów którzy właśnie w taki sposób postąpili. Badania nad problemem inicjatywy przestępczej wykazują, że najczęściej z żądaniem łapówki występuje osoba pełniąca funkcję publiczną. Żądanie to jest wyraźne lub dorozumiane. Miejscami wręczania łapówek są najczęściej pomieszczenia urzędów, mieszkania przyjmującego lub wręczającego, a także restauracje i kawiarnie.

Przenoszenie wartości życia prywatnego w życie publiczne rodzi zjawiska nepotyzmu (wspieranie koligacji rodzinnych), podtrzymuje "republiki kolesiów" i przyczynia się do łamania zasad uczciwości i bezinteresowności - absolutnie niezbędnych cech życia publicznego. Przyjmowanie "dowodów wdzięczności", "prezentów", zasada gościnności, wzajemności (odwzajemniania przysług), solidarności grupowej - tak cenne dla wzmacniania życia prywatnego - są korupcjogenne i niszczące, jeśli zaczną funkcjonować w życiu publicznym.
Susan Rose-Ackerman
Korupcja i rządy. Przyczyny, skutki i drogi reform
Korupcja w Polsce porzuciła już dawno szarawe formy socjalistycznego kamuflażu i zaczęła - podobnie jak dzieje się to na całym świecie - wieść żywot jawny, wielobarwny, urozmaicony: w urzędach, gabinetach lekarskich, na ulicach, w kuluarach politycznych salonów, w świetle dziennikarskich reflektorów. Ze względu na rozmach i spektakularność korupcji nie jesteśmy jeszcze krajem szczególnie interesującym dla jej analityków, ale pomału zaczynamy ich zaciekawiać (podobnie jak większość państw Europy Środkowej). Tak się bowiem dzieje, że im bardziej rozwijamy demokrację i wolny rynek, tym dalej nam do krajów tak "czystych", jak Szwecja, Norwegia, Dania, Nowa Zelandia, Kanada, Singapur i Holandia (według Transparency International to najmniej skorumpowane kraje świata). Obecność korupcji daje się również odczuwać coraz wyraźniej w życiu codziennym - oto ciągle słyszymy "wszyscy kradną!", "wszyscy biorą!", "wszyscy kombinują!". W tych zwrotach kryje się poniekąd cały fenomen korupcji, jego stała obecność i strach przed nim, totalność oskarżenia i absurd jego rzekomej powszechności (skoro wszyscy kradną, to również i ci, którzy to demaskują).

Wszechobecność korupcji - jej pozorny lub faktyczny totalizm - związana jest z różnorodnymi formami, w jakich się przejawia. Korupcja jest niczym wirus, bakteria, komórka rakowa, która uodparnia się na różne środki zaradcze, pojawia w przedziwnych miejscach, zmienia struktury, bywa wymuszana i dobrowolna, ma zdolność ciągłego zaskakiwania nas swoimi możliwościami, powiązaniami, wreszcie barwami (co najmniej trzema - jak twierdzą klasycy problemu - "białą", "szarą" i "czarną"). Korupcja bywa trudno wykrywalna - leczona w jednym miejscu, pojawia się w innym (w jeszcze bardziej dokuczliwej i destrukcyjnej postaci), wreszcie - korupcja daje się łatwo oswajać i ma zaskakującą zdolność tak do "normalnienia", jak i do wzbudzania nadmiernej histerii.

Powiedzieć, że korupcja to "wszelkie wykorzystanie władzy publicznej dla celów prywatnych" - nie wystarczy. Nie wystarczy również zidentyfikowanie wszystkich tych obszarów, gdzie korupcja występuje lub może wystąpić, choć jest ono konieczne (w Polsce mapa korupcyjnych niebezpieczeństw obejmuje m.in.: procesy prywatyzacyjne i wycenę prywatyzowanych przedsiębiorstw; zamówienia publiczne, przydział gruntów, pobieranie podatków, cło, koncesje, kontyngenty, obsadę stanowisk rządowych, samorząd lokalny). Trzeba przede wszystkim umieć nazwać wszystkie te zachowania, gesty, akty, procedury, procesy, gdzie korupcja zaczyna żyć ukryta, przyczajona często pod różnymi zabawnymi lub solidnymi nazwami, w postaci wstępnej, niewinnej, zarodkowej niejako, niby nieszkodliwej bo "naturalnej"; w jakiejś utajnionej formie przetrwalnikowej. Gotowa do ataku.

Właściwie nie sposób w obrębie żywego języka potocznego utworzyć zamkniętego zbioru pojęć związanych z korupcją (w tej dziedzinie język polski jest jeszcze bardziej inwencyjny, plastyczny i barwny niż w modnej i intensywnie rozwijającej się dziedzinie internautyczno-wirtualnej); korupcja ma nie tylko coraz to nowe nazwy i określenia, ale również kolorową i dynamicznie rozwijająca się symbolikę. Mamy oto (1) nazwy proste, codzienne, takie jak: "wyrazy wdzięczności", "świadczenia szczególne", "dodatkowe gratyfikacje", "górka", "bractwo", "wziątek", "napiwek" "korzyści niezależne", "dary losu", "silne argumenty", "smerfy", "prezenty", "kanapki", "hamburgery", "dowody współpracy", "przyśpieszacze", "przekonywacze", "smarowacze", "pobrania", "suweniry", "pchacze", "chabary", "kubany", "zaliczki", "usługi", "przysługi". (2) Nazwy historyczne, odnoszące się często do korupcji zinstytucjonalizowanej: "faworyzowanie", "mecenat", "łapownictwo", "nepotyzm", "nadużycia władzy", "kumoterstwo", "sitwy", "plecy", "dojścia", "lobbing" "lojalność polityczna". (3) Określenia korupcyjnych czynności: "przemawianie do ręki", "smarowanie", "pobieranie", "przekonywanie", "argumentowanie", "cukrowanie", "pchanie", "zawieranie umów domyślnych", "zwolnienia podatkowe", "zbieranie pocztu królów polskich" ("brakuje mi - proszę pana - Jagiełły"), "smerfowanie...", "żeby drogo nie było...", "żeby było bez kłopotów...", "a nie można by tak z żyły?". Susan Rose-Ackerman, autorka niniejszej książki, twierdzi, że do różnych, środowiskowo zmiennych, banalnych określeń warto dorzucić również kilka eufemizmów, które zebrała pracując w Banku Światowym. Należą do nich wyrafinowane zwroty w rodzaju: "problemy z zarządzaniem", "niewyjaśnione nadwyżki kosztów", "nadmierne zakupy pojazdów", oraz - "nadmierne relacje między kapitałem a pracą". Korupcja ma również swoje (4) przedmioty symboliczne: "piwko", "flaszka", "kawa" (dawne), "poczet królów polskich", "Zygmunt Stary", "Smerf", "kanapka", "koła" (cztery plus zapasowe), "koperta", "poker" (wiadomo-kto-wygrywa), "cegiełka", "speed money" etc. Ostatnio pojawiły się również "biura doradztwa", "usługi marketingowe" i tak zwany "konsulting".

Znawcy problemu przeczytawszy powyższą listę będą śmiać się z jej ubóstwa, nie uwzględniłam tu bowiem oryginalności określeń regionalnych, odcieni korupcji w obrębie różnorodnych profesji, nie włączyłam w tę krótką listę zmiennych historycznych, różnorakich wulgaryzmów ani też powiedzeń o bardzo wysokim stopniu hermetyczności. A tego wszystkiego - bez liku. 
Słownikowo, pojęcie korupcji wyznacza trzy zachodzące na siebie obszary znaczeniowe. Po pierwsze, korupcja to "zepsucie", "psucie się" w szerokim rozumieniu tego słowa ("w oddechu - mawiano niegdyś - czuć dawała się korupcja"); korupcję w tym znaczeniu można traktować jako zepsucie się społecznych układów. Po drugie, korupcja to dawny synonim łapówki (jak pisze Sienkiewicz w Potopie: "On to pierwszy nazwał mnie zdrajcą, on o wzięcie korupcji posądził"). Korupcja wyrasta z chciwości, to przedkładanie interesu własnego nad publiczny. Korupcja to również demoralizacja w szerokim znaczeniu. Korupcja to nie tylko zepsucie czy akt brania łapówek, ale również naruszanie pewnych reguł społecznego systemu podziału dóbr, za których przestrzeganie - na różnych szczeblach - jest się odpowiedzialnym.

O korupcji - w sensie klasycznym - możemy mówić, gdy mamy: urzędnika, sprawcę posiadającego intencję skorumpowania go, ofertę uzyskania czegoś wartościowego lub uniknięcia czegoś niedogodnego, oraz cel, jakim jest uzyskanie wpływu na urzędnika w podejmowaniu oficjalnych działań. Ale korupcja ma bardzo wielu autorów i wiele konfiguracji. Najczęściej inicjują ją sami urzędnicy domagając się - w różnych formach - gratyfikacji, bądź za "ułatwienia" polegające na złamaniu prawa, bądź za ("zgodne z prawem") przyśpieszenie czy preferencyjne potraktowanie sprawy klienta. W celu wymuszenia łapówek urzędnicy (np. celni) mogą wydłużać czas odprawy, zawyżać wartość towarów, stosować wyższe stawki. Inni - mogą tworzyć niedobory, opóźnienia lub odkładać sprawy na półkę. Inicjatywa korupcyjna może też wychodzić od samych klientów (jest wtedy skierowana do urzędników lub do elit politycznych), lub też od elit politycznych, które w ten czy inny sposób "przekupują" swoich wyborców. Korupcja może tu polegać na uzyskaniu koneksji i władzy politycznej dzięki pieniądzom, lub też na uzyskaniu dóbr materialnych dzięki władzy politycznej i koneksjom. Jedno, nota bene, nie wyklucza drugiego. Przekupywanie wyborców poprzez obiecywanie im na przykład intratnych stanowisk rodzi instytucjonalne podstawy korupcji "wyższego rzędu" w postaci "kliki" lub "sitwy". Korupcja nie ma jednego ukierunkowanego wektora: może iść "z dołu do góry" (urzędnicy niskiego szczebla zbierają łapówki i pośrednio lub bezpośrednio dzielą się nimi z przełożonymi), lub "z góry na dół" (skorumpowani zwierzchnicy kupują milczenie swych podwładnych dzieląc się z nimi zyskami i zapewniając im wysokie płace, przywileje, dodatki ekstra etc. "Osoby ze szczytów - pisze o tym w swojej książce Rose-Ackerman - mogą też tolerować drobną korupcję podwładnych, aby zapewnić sobie ich posłuszeństwo w skorumpowanym systemie").

Nie tylko kontekstowo, ale i historycznie korupcja odnosi się przede wszystkim do urzędników (choć ostatnio nie brak w jej gronie lekarzy, nauczycieli, policjantów etc.). W starożytnym Babilonie i Egipcie pierwszymi "przedstawicielami" korupcji byli sędziowie. W Grecji czasów Solona i Peryklesa rozwojowi korupcji przeciwdziałał wysoki poziom moralności publicznej (a w jej ramach sprawnie działające instytucje kontroli osób sprawujących publiczne stanowiska). Grona skorumpowanych Greków pojawiają się wraz z upadkiem demokracji, gdy przyspieszenia nabiera rozwój ekonomiczny. Przestrzegał przed tym Arystoteles, widząc destrukcyjną dla kultury siłę ludzkiej chciwości, która motywuje do gromadzenia dóbr ponad miarę potrzeb i zapominania o wartościach duchowych, przede wszystkim zaś o obywatelskich cnotach. W Rzymie korupcja przybierała formy już bardzo wyrafinowane, ulegali jej namiestnicy prowincji, właściciele manufaktur, dzierżawcy państwowych kopalń, poborcy podatków i ceł oraz wielu innych.

Historia korupcji pozwala wyśledzić warunki, które są niezbędne dla jej pojawienia się lub które sprzyjają jej rozrostowi. Elemér Hankiss pisze o trzech, warto je tu przytoczyć: (1) istnienie dobra wspólnego, które trzeba podzielić między członków danej społeczności, (2) przekazywanie uprawnień do rozdziału dóbr, a więc pojawienie się osób, którym społeczność powierza dzielenie tychże, (3) powstanie systemu dzielenia, wymiany i obiegu dóbr.

Warunkiem wstępnym korupcji jest więc pojawienie się rozróżnienia na dobro publiczne i interes prywatny; ponieważ rozróżnienie to nie jest koniecznie związane z demokracją (choć jest przez nią utrwalone) można powiedzieć, że korupcja istniała praktycznie od zawsze i w każdym systemie polityczno-ekonomicznym. I - czy zawsze będzie istnieć? Według Marksa korupcja zniknie w komunistycznym królestwie wolności, o ile prawdą jest, że królestwo to jest naszym naukowo dowiedzionym celem. Według Polonyiego - wprost przeciwnie - zniesieniu korupcji sprzyjać będzie kapitalizm, o ile uda mu się wyswobodzić wolny rynek z wszelkich ograniczeń i kontroli. Podobnie utopijną opinię wyraził kilka lat temu Jan Winiecki z Centrum imienia Adama Smitha: "W państwie klasycznie liberalnym, czyli w takim, które pilnuje porządku, ładu, przestrzegania i egzekucji kontraktów, szans na niezdrowe stosunki między politykami a biznesmenami nie ma". Nadzieje te są płonne. Rose-Ackerman twierdzi, że korupcja jest, była i będzie, niezależnie od zmieniających się systemów ekonomicznych, ideologii, klimatu, warunków naturalnych czy starań moralistów. Problem nie w tym, gdzie pasożytuje korupcja, ale w tym, jak dynamicznie pożera ona swoich żywicieli (per saldo ludzi biednych i zwykłych podatników). Jak szybko i w jakim stopniu deformuje mechanizmy społeczne. 
Korupcja pojawia się najpierw w postaci niegroźnej, oswojonej, potem zadomawia się, mości, rozrasta, zawsze szukając racjonalizacji i usprawiedliwień swego istnienia. W jednej z podatnych na korupcję grup zawodowych udało mi się znaleźć kilkanaście sposobów racjonalizowania, uzasadniania zachowań nieuczciwych (choć niekoniecznie niezgodnych z prawem).
"Wszyscy tak robią!" - czyli uogólnianie proste.
"Na tym, niestety, polega życie" - uzasadnianie egzystencjalne.
"Na tym, po prostu, polega życie" - uzasadnienie banalizujące.
"Nie przeżyję z pensji" - uzasadnienie humanitarno-egoistyczne.
"Nie przeżyjemy z pensji" - uzasadnianie humanitarno-wspólnotowe.
"Nie robię tego dla siebie, ale dla rodziny" - uzasadnienie altruistyczne.
"Sprawa była wyjątkowa, miałem dołek finansowy, żona straciła pracę..." - uzasadnienie eksluzywne, quasi-moralne.
"Inaczej się nie da" - uzasadnienie z konieczności.
"Wszyscy tak robią, jak ja nie będę, to zginę, zaszczują mnie" - uzasadnienie obronne,
związane z wymuszeniem.
"Inni też tak robią, nie będę się wyróżniał" - uzasadnienie solidarnościowe (bardzo nośne w Polsce).
"Robimy tylko to, co robią nasi przełożeni" - uzasadnienie "z autorytetu".
"Bierzemy tylko przykład z polityków" - uzasadnienie cyniczne.
"Co robić, skoro klienci sami dają?" - uzasadnienie naiwne.
"To taki wtórny podział dóbr" - uzasadnienie roztropnościowe.
"To łatanie mankamentów sprawiedliwości" - uzasadnienie intelektualistyczne.
"To łatanie mankamentów prawa" - uzasadnienie legalistyczne.
"W pracy panują układy i trzeba ich przestrzegać. Tak jest wszędzie" - uzasadnienie strukturalno-profesjonalne.
"W kraju panuje korupcjogenny system związany z niskimi pensjami, to są jego konsekwencje" - uzasadnienie polityczno-opozycyjne.
Są to wyjaśnienia najprostszych sytuacji korupcyjnych z dziedziny "łapówkarskiej". Korupcja wyradza się jednak w formy znacznie bardziej skomplikowane, komplikują się też wtedy formy i argumenty jej uzasadniania. Stają się bardziej subtelne, wyrafinowane i cyniczne. Mówi się na przykład o "właściwej alokacji dóbr"; "koniecznym wpływaniu na efektywność działań", "zwiększaniu motywacji urzędników", "usprawnianiu mechanizmów prawnych" (lub "rynkowych"). ("Nawet skorumpowany rynek, który cierpi z powodu korupcyjnych niedogodności może z punktu widzenia efektywności dać wynik lepszy od wyników gospodarowania zgodnie z wymogami prawa"). "Uzasadnić" łapówki można więc wskazaniem na ich zdolność do "przezwyciężania nadmiaru niejasnych przepisów", "ograniczania płacenia podatków" czy koniecznością sprawnego rozdzielenia rzadkich dóbr. "Uzasadniając" korupcję można przywoływać również takie argumenty-instytucje jak "sprawny lobbing" czy "zinstytucjonalizowane formy wpływania na legislację". Rozrośnięte łapownictwo decyduje bowiem nie tylko o tym, które prawa należy egzekwować, a których nie, ale również o tym, jakie prawa należy ustanawiać.

Problem korupcji Rose-Ackerman widzi w czterech wymiarach: ekonomicznym, politycznym, kulturowym i praktycznym. W swojej książce wszystkie te wymiary dokładnie analizuje, ilustrując bogatym materiałem faktograficznym. Ukazuje więc korupcję jako problem ekonomiczny (w szczególności interesuje ją odpowiedź na pytanie, jak pojawiają się zachęty do korupcji w programach publicznych); jako problem polityczny (jakie są zależności między korupcją a podstawową strukturą sektorów prywatnego i publicznego); jako problem kulturowy (jakie są zależności między korupcją a dziedzictwem kulturowym) i wreszcie omawia role rozmaitych możliwych i faktycznych czynników (organizacji, społeczności międzynarodowej) pomocnych w inicjowaniu reform przeciwdziałających korupcji. Książka kończy się wnioskami płynącymi z obserwacji działania udanych programów antykorupcyjnych; autorka pozostawia nas z nadzieją, że mogą one służyć jako dobre źródło "pouczeń dla współczesnych reformatorów". Stosunkowo najmniej uwagi poświęca zagadnieniom moralnym, co nie znaczy, że nie jest ich świadoma. Rose- Ackerman ma bardzo dobre wyczucie ważności sfery moralnej w życiu człowieka i jej nieredukowalności do sfery ekonomicznej czy sfery prawa (nie każda wszak korupcja jest przestępstwem, nie każda jest niezgodna z prawem, co nie znaczy, że jest neutralna z moralnego punktu widzenia). Jej książka ma jednak przede wszystkim nastawienie polityczne i praktyczne (reformatorskie), nie zaś edukacyjno-moralizatorskie.

Jednym z najbardziej istotnych fragmentów książki jest rozdział drugi, poświęcony "kulturowemu wymiarowi korupcji" (można by go zatytułować bardziej komercyjnie "od prezentu do mafii", ale Rose-Ackerman najwyraźniej komercyjna być nie chce). Jest on interesujący nie tylko z punktu widzenia przedstawionych analiz, ale przede wszystkim dlatego, że otwiera pole dla interpretacji "etnocentrycznych", wymykających się zobiektywizowanej wiedzy ekonomicznej. Rose-Ackerman wskazuje w nim przede wszystkim na "kulturowe inklinacje" do korupcji lub też kulturowe definicje zachowań - z ekonomiczno-prawnego punktu widzenia - korupcjogennych.

Rose -Ackerman pisze: "Korupcja ma różne znaczenia w różnych społeczeństwach. To, co dla jednego człowieka jest łapówką, dla innego będzie prezentem. Przywódca polityczny lub urzędnik państwowy, który pomaga przyjaciołom, członkom rodziny i swym zwolennikom może się cieszyć poważaniem w jednym społeczeństwie, a opinią skorumpowanego w innym".

Są to wyjaśnienia najprostszych sytuacji korupcyjnych z dziedziny "łapówkarskiej". Korupcja wyradza się jednak w formy znacznie bardziej skomplikowane, komplikują się też wtedy formy i argumenty jej uzasadniania. Stają się bardziej subtelne, wyrafinowane i cyniczne. Mówi się na przykład o "właściwej alokacji dóbr"; "koniecznym wpływaniu na efektywność działań", "zwiększaniu motywacji urzędników", "usprawnianiu mechanizmów prawnych" (lub "rynkowych"). ("Nawet skorumpowany rynek, który cierpi z powodu korupcyjnych niedogodności może z punktu widzenia efektywności dać wynik lepszy od wyników gospodarowania zgodnie z wymogami prawa"). "Uzasadnić" łapówki można więc wskazaniem na ich zdolność do "przezwyciężania nadmiaru niejasnych przepisów", "ograniczania płacenia podatków" czy koniecznością sprawnego rozdzialenia rzadkich dóbr. "Uzasadniając" korupcję można przywoływać również takie argumenty-instytucje jak "sprawny lobbing" czy "zinstytucjonalizowane formy wpływania na legislację". Rozrośnięte łapownictwo decyduje bowiem nie tylko o tym, które prawa należy egzekwować, a których nie, ale również o tym, jakie prawa należy ustanawiać.

Problem korupcji Rose-Ackerman widzi w czterech wymiarach: ekonomicznym, politycznym, kulturowym i praktycznym. W swojej książce wszystkie te wymiary dokładnie analizuje, ilustrując bogatym materiałem faktograficznym. Ukazuje więc korupcję jako problem ekonomiczny (w szczególności interesuje ją odpowiedź na pytanie, jak pojawiają się zachęty do korupcji w programach publicznych); jako problem polityczny (jakie są zależności między korupcją a podstawową strukturą sektorów prywatnego i publicznego); jako problem kulturowy (jakie są zależności między korupcją a dziedzictwem kulturowym) i wreszcie omawia role rozmaitych możliwych i faktycznych czynników (organizacji, społeczności międzynarodowej) pomocnych w inicjowaniu reform przeciwdziałających korupcji. Książka kończy się wnioskami płynącymi z obserwacji działania udanych programów antykorupcyjnych; autorka pozostawia nas z nadzieją, że mogą one służyć jako dobre źródło "pouczeń dla współczesnych reformatorów". Stosunkowo najmniej uwagi poświęca zagadnieniom moralnym, co nie znaczy, że nie jest ich świadoma. Rose- Ackerman ma bardzo dobre wyczucie ważności sfery moralnej w życiu człowieka i jej nieredukowalności do sfery ekonomicznej czy sfery prawa (nie każda wszak korupcja jest przestępstwem, nie każda jest niezgodna z prawem, co nie znaczy, że jest neutralna z moralnego punktu widzenia). Jej książka ma jednak przede wszystkim nastawienie polityczne i praktyczne (reformatorskie), nie zaś edukacyjno-moralizatorskie.

Jednym z najbardziej istotnych fragmentów książki jest rozdział drugi, poświęcony "kulturowemu wymiarowi korupcji" (można by go zatytułować bardziej komercyjnie "od prezentu do mafii", ale Rose-Ackerman najwyraźniej komercyjna być nie chce). Jest on interesujący nie tylko z punktu widzenia przedstawionych analiz, ale przede wszystkim dlatego, że otwiera pole dla interpretacji "etnocentrycznych", wymykających się zobiektywizowanej wiedzy ekonomicznej. Rose-Ackerman wskazuje w nim przede wszystkim na "kulturowe inklinacje" do korupcji lub też kulturowe definicje zachowań - z ekonomiczno-prawnego punktu widzenia - korupcjogennych.

Rose -Ackerman pisze: "Korupcja ma różne znaczenia w różnych społeczeństwach. To, co dla jednego człowieka jest łapówką, dla innego będzie prezentem. Przywódca polityczny lub urzędnik państwowy, który pomaga przyjaciołom, członkom rodziny i swym zwolennikom może się cieszyć poważaniem w jednym społeczeństwie, a opinią skorumpowanego w innym".

Jest rzeczą niewątpliwą, że korupcja nie jest jedynie cechą pewnych procesów ekonomicznych ani też wyłącznie wynikiem ludzkiej chciwości (nawet jej form wyrafinowanych). Korupcja czy skłonność do zachowań korupcyjnych musi być jakoś związana z czynnikami kulturowymi. Aby zwalczyć korupcję potrzebne są oczywiście i przede wszystkim rozstrzygnięcia strukturalne: systemowe zmiany prawne, sprawnie działające instytucje kontroli, rozbudzenie woli politycznej i wiele innych sprawdzonych środków, o których w prezentowanej książce bardzo dużo napisano. Jednak korupcja nie znika wraz z poprawą sytuacji ekonomicznej, prawnej czy wraz z zaspokojeniem potrzeb (na przykład zbawienny wpływ wysokich uposażeń nie znajduje potwierdzenia jako skuteczny środek przeciwdziałający korupcji: często "biedny i wredny" staje się "bogatym i wrednym"). Korupcja nie przenika natomiast tam, gdzie silny jest etos uczciwości (w biednych krajach skandynawskich korupcja zawsze była minimalna), lub gdzie moralność życia publicznego ma solidne fundamenty. Obserwacji tego typu zapewne nie można generalizować. Nie ulega jednak wątpliwości, że istnieją wyraźne związki między korupcją a kulturowo ukształtowanymi sposobami traktowania norm, instytucji, dóbr i wartości. Nie tylko ludzka chciwość, zepsucie i błędnie skonstruowane instytucje życia publicznego sprzyjają korupcji, lecz właśnie osadzony w tradycji i historii stosunek do państwa, prawa, działalności publicznej i związanych z nią norm moralnych. I jest to - jak sądzę - szczególnie istotne w polskim kontekście wiedzy o korupcji.

Zakładam, że z naszej kultury, historii, tradycji, naszego typu religijności etc. wynika bardzo wiele znaczących i jednocześnie specyficznych postaw, których zrozumienie jest konieczne dla wykrycia "głębokich" przyczyn korupcji, a zwłaszcza jej zdolności do wymykania się spod władzy publicznego napiętnowania. Wydaje mi się, że walka z korupcją, powinna być związana z wiedzą o naszym - rzekłabym - narodowym stosunku do wartości, który jest bardzo specyficzny i bez jego zrozumienia walka taka może być nieefektywna.
Owa specyfika przejawia się na kilku obszarach: w stosunku do państwa, prawa i dobra wspólnego. W naszym rozumieniu sfery publicznej i prywatnej oraz w typie powszechnie uznawanej moralności.
Nie chcę wnikać w dyskusję dotyczącą pytania, czy Polska jest "narodem politycznym" (czyli "obywatelskim") czy "kulturowym" (czyli "etnicznym"). Jej nowe aspekty ukazał ostatnio Andrzej Walicki. Na tle jednak państw takich jak Niemcy czy nawet Francja (choć to zupełnie inne typy narodów), jak również na tle historii, charakter i specyfika głównych więzi polskiego narodu opiera się na trwałości języka, wartości dziedzictwa kulturowego i ogromnego - spajającego - znaczenia religii, a nie na poczuciu utrwalonej historycznie państwowości, znaczeniu instytucji politycznych czy szacunku wobec sytemu prawa. Tymczasem są one absolutnie niezbędne jako przestrzeń wspomagająca i organizująca życie prawno-gospodarcze narodu. Mamy wrogi lub co najmniej nieufny stosunek do państwa i władzy państwowej. Rzadko w ciągu ostatnich dwustu lat władza była "naszą władzą". Zabory, okupacja hitlerowska, komunizm spowodowały, iż pojęcia państwowości i instytucji publicznych kojarzone były z ciałem obcym, siedliskiem antywartości. Wielką szansą na "normalizację" był 1989 rok. Ale szansa ta - wydaje się - nie została wykorzystana. Niechęć do państwa i legalnej władzy, niewiara w jej rzetelną legitymizację, zrosły się z coraz większą niechęcią wobec polityków. Zaś brak zaufania do polityki, władzy państwowej i instytucji przez nią tworzonych, wspieranych i modyfikowanych tworzy jedną z najpoważniejszych barier w zwalczaniu korupcji. Niechęć do państwa wzmacniana jest przez bardzo zakorzeniony na Wschodzie i w Rosji obyczaj administrowania przy pomocy urzędników, a nie przy pomocy prawa. Ci zaś postrzegani są jako przekupni lub nieudolni (lub i jedno i drugie). Prawo, które tworzą wydaje się być nieprzejrzyste i skomplikowane, służące raczej wzmocnieniu arbitralnej władzy urzędników niż regulacji życia społecznego. Stąd nieufność wobec tak wartościowych postaw jak postawa praworządności. W polskiej tradycji szacunkiem cieszą się raczej takie wartości jak godność, niepodległość, wolność i patriotyzm (rozumiany na sposób militarny raczej niż obywatelski) niż praworządność, lojalność wobec publicznych instytucji, solidność i uczciwość. I wydaje się, że edukacja (np. wprowadzona ostatnio reforma programowa) reprodukuje ów patriotyczno- godnościowy model, pozostawiając na boku troskę o rozwój postaw propaństwowych.

Ale zgodnie z powiedzeniem, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o...? hmm, coś co każde drzwi otwiera... i już mamy jasność...

Nowe publikacje o tematyce aferalnej i korupcyjnej: 
ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI - JAKI PREZYDENT, TAKIE PAŃSTWO
KIM NAPRAWDĘ JEST PREZYDENT R.P.???? ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI, CZY MOŻE STOLZMAN???
NIEZNANE FAKTY Z ŻYCIA KWAŚNIEWSKIEGO - KOLEJNA AFERA SLD?
"CZY JOLANTA KWAŚNIEWSKA  MA SZANSE  ZOSTAĆ PREZYDENTEM RZECZPOSPOLITEJ???"
czy fundacje "piorą pieniądze?" , zostały tylko krzyż narodu polskiego? - Judaizm, czyli "Jak rozpoznać Żyda".
10 kłamstw Aleksandra Kwaśniewskiego??? - a co na to Unia Europejska ? - podaj dalej...

TAJNE - JAWNE TAJEMNICE PAŃSTWOWE?
Raport o działalności pułkownika Władimira Ałganowa z KGB w sprawach:
Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, Premiera Józefa Oleksego i Leszka Millera, szefa MSWiA oraz Ministra Spraw Zagranicznych Włodzimierza Cimoszewicza, Ministra Skarbu Wiesława Kaczmarka, oraz biznesmena Jana Kulczyka.
Jedwabne tylko dla Żydów? i witryna OBYWATELSKIE NIEPOSŁUSZEŃSTWO  i dodatkowo:

Tym samym dochodzimy do setna sprawy, czy "Raportu o stanie sądownictwa polskiego"

Zapraszamy wszystkich sędziów, prokuratorów, adwokatów, polityków i resztę urzędniczego "badziewia" zamieszanego we wszelkie oszustwa do ogólnopolskiej "czarnej listy Raczkowskiego"... 
miłego towarzystwa wzajemnej  adoracji w ukrywaniu durnowatych kantów... 
wierzcie mi, że prawda zawsze na wierzch wypłynie...., zresztą już ja się o to postaram... 

www.aferyprawa.com - Niezależne Wydawnictwo Internetowe "AFERY - KORUPCJA - BEZPRAWIE" Ogólnopolskiego Ruchu Praw Obywatelskich 
i Walki z Korupcją.
prowadzi: (-)  ZDZISŁAW RACZKOWSKI.
Dziękuję za przysłane teksty opinie i informacje. 
    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: Z.Raczkowski@aferyprawa.com 

WSZYSTKICH SĘDZIÓW INFORMUJĘ ŻE PROWADZENIE STRON PUBLICYSTYCZNYCH
JEST W ZGODZIE z  Art. 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.
ponadto Art. 31.3
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.