Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
5 grudnia 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY Zygmunt Jan Prusiński Aleksander kwaśniewski żyd forum dyskusyjne Prusiński - REFLEKSJE NA CMENTARZU W USTCE

Zygmunt Jan Prusiński

Mój Boże, ile jest wart człowiek, kiedy w swej samotności wśród grobów spogląda na te imiona i nazwiska, które z życia świata żywych odeszli do jakieś tam wieczności. „Wieczność” jest tyle warta, ile żywi pamiętają o nim. Wczoraj, 8 maja, dzień imienin Stanisława. Dwie godziny wcześniej dzwoniłem do mojego wujka Stanisława Sowińskiego z życzeniami, do brata mojej mamy, mieszka na Budkach II koło Szydłowca i Chlewisk. Z sześciorga rodzeństwa Sowińskich urodzonych w Parysewie, od rodziców Jana i Katarzyny, odeszli: Wanda, Helena, Stefan – zostali: on, ciocia Anna i moja mama Krystyna. Ta generacja przygotowuje się do odejścia z tego padołu, moja generacja wchodzi w ten korytarz sumienia i rozliczenia, a gdzieś za 20 lat i te roczniki pokoleniowe 1945 – 1960 znikną z tego padołu „szczęśliwości”... KOMUNIZM to zeszmacenie, to szarańcza zła. I tak sobie myślę, dlaczego nie ma porozdzielanych cmentarzy, osobno dla dobrych ludzi i osobno dla złych ludzi ? Dlaczego komuniści nie mają gdzieś daleko od cywilizacji swój cmentarz ? Tyle nakradli w PRL-u, tylu zamordowali w PRL-u, tyle zniszczyli karier zawodowych w PRL-u, ile odebrali dobrym ludziom dojścia do przyzwoitego życia w PRL-u. Komunizm był skurwysyństwem ostatniego śmierdzącego gatunku !

Wieczorem, po godzinie 19-stej poszedłem na komunalny cmentarz ze zniczem. Był przez ileś tam lat przy naszej rodzinie Stanisław Piotrowski. W czasie wojny był zwiadowcą w Armii Ludowej, doszedł tą „wojenką” do Berlina. Nie chwalił się tym, może więcej opowiadał o zadaniach wywiadowczych przy kieliszku, był gawędziarzem, żartownisiem, biesiadnikiem. Kawały sypał przy stole jak niebo deszcz... Muzykalny, taneczny, śpiewny, ale i wulgarny w potocznej mowie. Palenie papierosów to totalna słabość do nikotyny. Dwie paczki dziennie to wyjątek, to minimum. I to go niszczyło. Powoli, powoli. W dzień imienin Stanisława, zapaliłem na jego grobie skromną świeczkę w plastikowym naczyniu. Czytam: „ś.p. Stanisław Piotrowski, 28.8.1926 – 24.5.1993, AVE MARIA”.

I tylko tyle po człowieku zostało, którego znałem. Tylko tyle, ta mała tabliczka, że był... Krzyż z Jezusem Chrystusem był pęknięty – może to taki znak. A znaki mają swoje symbole.

Nie pamiętam w którym to było czasie, ale otrzymuję od niego list do Wiednia z Gaben. Miejscowość ta znajduje się pod Klagenfurtem. Byłem zdziwiony tym listem, bo jednak dotrwał, by do swojego stryjecznego brata Józefa Piotrowskiego pojechać. Józef był starszy od niego. Został on w czasie wojny wywieziony na przymusowe roboty. Komunizm, było to takie ścierwo, że nie łączyło rodzin a wręcz je niszczyło. Znam to z własnych doświadczeń. Taki Polski Czerwony Krzyż w PRL to była organizacja zbrodnicza. Nic nie miała ona wspólnego z krzyżem i z miłosierdziem, a zadania jakie miała w komunistycznych wewnętrznych przepisach, to dla oka była humanitarna... Niby w tej materii powołany PCK był jednak fikcją ! Wiele mógł połączyć członków rodzin, ale politycznie nie mógł... Tak, łączył ale rodziny komunistycznych dygnitarzy i pachołków. Jeśli się pomylił to z zamierzenia tylko po to by aresztować na granicy Polski i zamykać w więzieniach pod nadzorem, bo każdy powracający z zagranicy był dla nich szpiegiem. W każdym widzieli szpiega z tego „imperializmu Zachodu”. PCK było przykrywką dla wojskowych komórek i ubecji. Wielu w ogóle nie dotarło (z tej opiekuńczości) do rodzin. Ślad po nich ginął.

Józef nie miał zamiaru wracać z południowej Austrii do Polski po wojnie. Historia jego nadawałaby się na scenariusz filmowy. Oto pracuje jako parobek w dużym gospodarstwie. Trzech synów gospodarza poszło na wojnę, została córka – która nie ukrywała pociągu fizycznego i uczuć do przystojnego Polaka. I tak też się stało. Zaszła w ciążę z nim. Sytuacja nie do pozazdroszczenia, bo gdyby niemieckie służby się o tym dowiedziały, to Józefowi groziła śmierć. Po wojnie Józef wraz z córką gospodarza obejmuje całe gospodarstwo. Na świat przychodzą następne dzieci. Żona jego przyjmuje nazwisko polskie jak i wszystkie ich dzieci, bodajże było ich troje. Ale co jest ciekawe, po pięciu latach po wojnie wraca najstarszy syn z niewoli z Rosji sowieckiej. Dwóch jej braci zginęło na wojnie. Tam majątku nie rozdzielają w rodzinie po kawałku. Zasada jest taka, że bierze ojcowiznę najstarszy syn, chyba że się zrzeka. Musieli więc oddać co było do tej pory przez nich zagospodarowane. Miejscowi mieszkańcy szanowali Józefa i jego rodzinę.

Wiem, że Stanisław w PRL co jakiś czas pisał do komunistycznych władz, ale ciągle mu odmawiano skorzystania z zaproszenia przez brata Józefa. Pisali do siebie, tylko listy były ich braterskim kontaktem. Stanisław wreszcie dostał paszport i pojechał do brata. Spóźnił się dwa lata. Brat Józef umarł. Jego bratowa też nie żyła. Zostały dzieci o nazwisku „Piotrowscy”. Pojechałem tam, byłem w ich domu, rozmawiałem, naprawdę byłem przyjęty jak członek rodziny. Okolice przepiękne, bo już górzyste. Piękne doliny. W ogóle austriackie wsie to tylko malować. I moje oczy widziały to wszystko. I widziały na małym cmentarzu, w czołowym miejscu, tuż przed wejściem do kapliczki, grób Józefa Piotrowskiego i jego austriackiej żony w Gaben.

Stoję nad grobem w Ustce. Stanisław milczy. Cisza dookoła. To była pożądana cisza. Potrzebowałem sam spokoju, bo tam za ogrodzonym parkanem cmentarza smutastwo zarośnięte przez żywych ludzi. Nieporadne kalectwo mojego narodu. Czy to jest mój naród, nie wiem, to nie mnie osądzać to zniewolenie, ten marazm, to lenistwo, to tchórzostwo. Za moich rodaków robią inni. Gdzie nie popatrzeć to komunista albo chytry żyd ręce zaciera. Bo dla nich dzisiejsza Polska... czy Polska ?, to nie wiem, jest rajem, rajem na ziemi. No żeby tak kraść, to w żadnej epoce tego nie było na ziemi polskiej. Przykuwam uwagę nad tym skromnym grobie. Przeżegnałem się, zmówiłem „Ojcze nasz...”, dodałem: Stachu, niech ci ziemia lekką będzie. O nią walczyłeś jako polski żołnierz i, co wywalczyłeś ? Teraz leżysz tu zapomniany nawet przez ustecki ZBOWID. Bo taka jest pamięć po żołnierzu, po zwiadowcy, który rozszyfrowywał wojskowe akcje wroga.

Wzrokiem spojrzałem wokół na inne groby, a tu widzę obok po sąsiedzku: Stanisław Możdeń (zm. 22.5.1993). Trochę dalej: Stanisław Rygiel (zm. 22.5.1993); Stanisława Kowalska (zm. 23.2.1993). Kierując się na lewo: Stanisław Mroczek (zm. 21.4.1993); Stanisław Adamczewski (zm. 7.2.2001). Z zamiarem odwiedzenia grobu Izdebskich, mijam po drodze: Stanisław Ciesielski (zm. 22.12.1995); Stanisław Teofilak (zm. 19.5.1995). I nagle: Stanisław Piotrowski (zm. 12.9.2003). A zatem na małej przestrzeni cmentarza pochowanych jest dwóch Stanisławów Piotrowskich. Co za zbieżność. W ogóle, ilu tych „Stanisławów” pomarło. Dziś rzadko to imię jest przez rodziców nadawane. Gdybym wiedział, to bym i tych świeczek przyniósł więcej. A gdybym przeszedł cały cmentarz...

W DZIEŃ STANISŁAWA

Moja chwilowa elegia dla was
jest poważna,
cisza nie zabiera mi skupienia,
listki na gałązkach też cicho
rozmawiają o swoistych obowiązkach,
nawet tu natura o was pamięta.

Nie jest łatwo patrzeć i rozmawiać,
nigdy odpowiedzi nie usłyszę,
jak umieraliście;
znam tylko datę, miesiąc i rok –
a przecież ciekawość zagląda głębiej,
czy byliście dobrymi apostołami tej ziemi,
która nazywa się, POLSKA ?

Zygmunt Jan Prusiński

11.5.2007 – Ustka

* * *

Odnalazłem grób rodziców Jurka Izdebskiego. Przedostatni rządek przed zabudowaniami sklepowymi i mieszkalnymi. Grób skromny, bez tych marmurów prawdziwych czy imitacyjnych czy z betonowego pokrycia.

I może dobrze. Ciekawy krzyż, chodzi mi o jego owalną budowę. Gęsto porośnięte rośliny i dwa stojące znicze. Czytam zapis na tablicy: Edmund Izdebski (ur. 20.12.1910 – zm. 29.5.1995); Leokadia Izdebska (ur. 15.1.1912 – 21.3.1996). Mama Jerzego tylko dziesięć miesięcy była osamotniona... bez męża. Szybko ją wezwał do siebie. Teraz są razem, i Pan Bóg z nimi też. Zastanowiłem się nad grobem, dlaczego nie byłem na tych uroczystościach w ostatnim pożegnaniu zmarłych, przecież od 10 lipca 1994 roku zawitałem do Ustki po 13 latach emigracji we Wiedniu. Kiedy z Jurkiem się poznałem,

począłem szukać daty. Może to nie była jeszcze ta polityczna przyjaźń. Tak, jesteśmy trochę do siebie podobni, bardzo nienawidzimy komunizmu. Gdyby nam dano taki oficerski rozkaz – jak to czyniła Armia Krajowa:

„W IMIENIU NARODU”! Ale gdzie jest ten nasz naród ? - Gdybym socjologicznie, psychologicznie, filozoficznie, logicznie krzyknął do narodu:

Wybierajcie; kulturę czy salceson ?

Większość wybrałaby, salceson...!

Przeżegnałem się nad grobem rodziców mojego byłego przyjaciela i skierowałem się do wyjścia. Przed bramą spojrzałem na prawo, znam ten grób, i znam tych którzy tu są pochowani. Nauczyciel, wykładowca – a szczególnie poeta, prozaik, eseista, krytyk: Leszek Bakuła 1930 – 1997
i Krystyna 1928 – 2002. Bez nazwiska. Czemu nie napisano na tabliczce jej nazwiska ? Tak, Leszka żona. Też z zawodu pedagog. Ale o nim przy okazji w innym temacie. O Leszku zresztą jest wiele jeszcze do napisania.

9-11.05.2007 - Ustka

_____________________________________________________

Z twórczości Z. J. Prusińskiego:

MIESZKAM W „DOMU WARIATÓW” !

ZAKALEC I ZAŁAMANY CIEŃ

W KSIĘSTWIE ALEKSANDRA KWAŚNIEWSKIEGO

PRZYGODA INTELEKTUALNA Z PREZESEM ZLP Krzysztofem Gąsiorowskim

PIONIERSKI MARSZ MISTRZA .... Junga
INTELIGENCJA ZAWIESZONA O BRZEG NUTY

ZAĆMIENIE ZAWSZE PRZYCHODZI BEZ PUKANIA

Motto: Polacy to stado baranów - powiedział Adam Michnik w australijskiej telewizji - A TO TEN, OD BARANÓW!

LIST OTWARTY DO JANA TOMASZA GROSSA ! Dlaczego Polacy nie wygonili Żydów z Polski? Teraz pokutują za ten błąd historyczny...

Literatura faktu - POLSKI NIE MA, JEST ZA TO „OSTEN-ISRAEL”!

dyktator Saddam Husain został powieszony - czas osądzić naszego dyktatora Wojciecha Jaruzelskiego

Władysław Frasyniuk, Wojciech Olejniczak i ubecka Służba Bezpieczeństwa - felietony

z cyklu polskie sprawy - ŚWIĘCI APOSTOŁOWIE, A NARÓD NA BOSAKA Z TORBAMI...

Lech Wałęsa NAUCZYCIEL SPOD PARASOLA BEZPIEKI

CZY PRASA W POLSCE JEST WOLNA?

 ROZTAŃCZONE  BAŁWOCHWALSTWO 
Błazny i judasze
"Chłopy do roboty, towarzysze do muzeum” 
LIST OTWARTY - PONAGLENIE!  Prezydencie III RP!  
POUCZENIE PREZYDENTA. 
 Do mediów w kraju i za granica...
LIST OTWARTY DO SENATORA STEFANA NIESIOŁOWSKIEGO
POTYCZKI W ŚWIECIE LITERACKIM NA EMIGRACJI

WIERSZEM DO JANA PAWŁA II Zygmunt Jan Prusiński
OJCIEC KSIĘŻYCA I GWIAZD - Jan Paweł II WIELKI - Zygmunt Jan Prusiński

Zygmunt Jan Prusiński... tak trochę z jego twórczości żyjącej niespokojną codziennością...

Zygmunt Jan Prusiński... jest taki patriotyczny, nieustraszony, walczący poeta...

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Projekt ustawy o ujawnieniu pochodzenia narodowościowego osób pełniących funkcje publiczne

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński i sympatycy SOPO

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.