Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
3 sierpnia 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY Zygmunt Jan Prusiński dlaczego Polską rządzą żydzi forum dyskusyjne dla inteligentnych Prusiński - BLUES NA DWORCU W POCZEKALNI...

Zygmunt Jan Prusiński

Przyjemnie jest ujrzeć własny wiersz aż na kontynencie australijskim. Wiersz napisany 6 maja 2008 roku, rano, a już dzień później Redakcja „Puls Polonii” http://www.pulspolonii.com.au/ w Sydney umieszcza go u siebie na witrynie. Muszę przyznać, że goszczą mnie tam otwarcie i szczerze. Od roku 2005 mam tam opublikowanych kilkanaście utworów. A to dla autora jest bardzo ważne. Poeta wówczas jakby nabierał nowe siły, te, zbawcze, dla siebie. Jest też wiara, że w takim wielkim kraju jest czytany przez Polonię. Może Polacy rozmawiają przy kolacji, o mnie, o wierszu, o Polsce, o Ustce.

Pomiędzy (Ustką a Sydney) jest przyjaźń, choć nigdy do siebie nie pisaliśmy listów. Dlatego „Puls Polonii” – E-mail: redakcja@pulspolonii.com.au (po swojemu czczę), z szacunkiem. W podzience podaję skład kolegium redakcyjnego:

Krzysztof Kozek – Webmaster i Dyrektor, Dr Ernestyna Skuriat-Kozek – Redaktor Naczelny, Łukasz Świątek, Krzysztof Bajkowski, Magdalena Kopydłowska – Redaktorzy. Jakie ma zadania Redakcja „Puls Polonii:
1. Stymulować efektywne rozchodzenie się informacji w środowisku polonijnym.
2. Promować polską kulturę i jej twórców przebywających na obczyźnie.
3. Popularyzować tradycyjne wartości patriotyczne.

Jak powstają u mnie wiersze od strony warsztatowej ? Może ktoś się zdziwi, ale nie ciągnie się za mną jakiś cień – może (cień szpicla), ale wojny na razie nie ma. Moje pomysły często wychodzą z publicystyki. Piszę jakiś temat i w prozie wychodzi mi jakaś metaforyczna składanka, jak ten wyżej tytuł. Zresztą kilka lat temu bawiłem się w takie układanki – myśli, i zapisywałem je jako przyszłe tytuły do wierszy. Nazbierało się tego z kilkadziesiąt, i czekają na moje dotknięcie, bym ożywił je układanką słów. Bo wiersz jest słowem, właśnie, żywym.

Kiedyś, w latach 1973 – 1980, mogłem po budowie danego wiersza (bez podania autora), rozpoznać, kto ten wiersz napisał. Na przykład Czesław Sobkowiak był dla mnie – młodym stażem poety – wzorem takim, choć nie powielałem tej techniki zapisu, ale wzrokowo podobała mi się ta Sobkowiaka szerokość, ta rozciągłość wersów, jakby poeta rozprostowywał swe skrzydła. Pamiętam dobrze periodyk „Nadodrze” – tam pracował w redakcji Cz. Sobkowiak. Pierwszy raz o nim piszę po 30 latach. Jeśli mogę, to osobiście się do niego zwrócę: Czesławie, twoje wiersze mnie zawsze swoją liryką „uwodziły”... Może nieświadom uczyłem się na twojej poezji przyjmowania do siebie tych zdrowych wzorców. Podobnie było z poezją Anny Świrczyńskiej. Mogło wiele wierszy być bez podania jej imienia i nazwiska, i zgadłbym że to ona jest autorką tych wierszy.

Pamiętam co powiedział do mnie kumpel z Warszawy – Ursynów, Roman Śliwonik – klasyk polskiej poezji. Najlepiej o poezji się dyskutuje przy wódeczce. A z Romkiem można było gadać i trzy dni. Otóż powiedział taką ciekawostkę: „Zygmunt, byłem zapraszany do niezliczonych konkursów poetyckich do jury w całym kraju, i co było ciekawe, że ja poznawałem wielu autorów ich wierszy – a przecież wiersze miały tylko podane godła. No chodzi mi tu o profesjonalnych i znanych poetów”. Pamiętam też, co powiedział u siebie w domu, o swoim tomiku wierszy pt. „Bluesy dla Beaty”. Ta jego książka powstała najczęściej pisana po spożyciu alkoholu. Tak. Nieraz zapisał wiersz będąc pijany, że nie mógł go potem odczytać. Wówczas dzwonił do Beaty, często i późną nocą, i dziewczyna przyjeżdżała do niego taksówką, by te jego „bazgroły” rozczytać i przepisać...

Wiersze Śliwonika to nic innego, to niebo dla ptaków. Jest tak wspaniałym poetą, że żaden wiersz nie jest metafizycznym inwalidą. Pozdrawiam cię Romku, poeto – Mistrzu !

8.05.2008 r.

A teraz przedstawię mój wiersz opublikowany w „Pulsie Polonii”:

BLUES NA DWORCU W POCZEKALNI

Rozjeżdżają się ludzie w różne strony – ile jest tych stron ?
Kochankowie potajemnie wybierają stacje – w tłumie
można się schować, jak igła w sianie.

Potyczki, potyczki i kamienne myśli – by zapamiętać
coś małego i wieloznacznego.
Sypie schemat uczuć;
dworzec kolejowy to mapa ludzkich spraw.

Wierni tym dworcom, bezdomni i alkoholicy – nie mają
biletu do Chicago. Staczają się już bez wspomnień,
to Dzieci Króla Ślepców – droga ich prowadzi...

Ale żeby nie wiem jak na nich patrzeć, to blues w nich gra.
Dzieci Boga idą do ludzkich ogródków na cały dzień –
może ktoś rzuci im do rączek małą monetę szczęścia...?

6.05.2008 – Ustka

* * *

Redakcja „AFERY PRAWA” opublikowała w dniu 19 kwietnia 2008 roku mój artykuł pt. „Trzy głosy z Gazety Polskiej”. I pod artykułem pierwszy komentarz „wyszedł”, naprawdę wyszedł, (od słynnej damy Krakowa) Anny. Oto co pisze w dniu 21 kwietnia 2008 roku:

„Pan Prusiński dostąpił niebywałego zaszczytu, który wielki majątek przynieść Mu może, jeśli pójdzie po linii swojego prokuratorsko-sądowego pieniactwa. Otóż napisał o Nim sam Jerzy Urban, w ostatnim numerze tygodnika „Nie”. Przedstawił tam ten wybitny satyryk Zygmunta Prusińskiego jako żałosnego grafomana-szantażystę, który nie mogąc znaleźć wydawcy swoich wypocin, usiłuje pozywać ludzi do sądu z art. O obrazę prusińskiego majestatu, stawiając pozwanym ultimatum: dawaj kasę za naruszenie dóbr osobistych albo... drukuj moje wiersze J)). Urban zamieścił też duże zdjęcie Zygmunta Jana Prusińskiego z wyraźnie widocznymi Jego dobrami osobistymi w postaci rzadkich, sięgających ramion rozczochranych kudłów, smętnie zwisających spłowiałych wąsów i czerwonego jak gaśnica strażacka nosa, niedwuznacznie wskazującego na skłonności nadużywania napojów wyskokowych. Na tym zdjęciu Prusiński czyta coś z kartki a w tle widoczne są drwiące miny biednych, acz wypasionych chu..., przepraszam, członków PPB. Sam redaktor też drwi z Prusińskiego jak najęty. Urban jest bardzo bogaty i tam byłby z czego skubać odszkodowanie. Zresztą Żyd bez pogróżek wydrukował sporo wierszy Prusińskiego, oczywiście tych najbardziej poetyckich, dworując sobie z „talentu” wieszcza bez umiaru. Ale może Prusiński woli sławę karykaturalnego błazna, niż ciszę zapomnienia”?

Niesamowita kwoczka z pierwszego grzęda w kurniku. Szkoda że nie ma tam Kogucika, który by podgrzał ją do umiaru i rozpromienił nie tylko i tu i tam, ale i w mózgu. Powiem otwarcie, lubię takie teksty o sobie. No nie jestem pokorny przyjmować osłodzone opinie, dlatego 22 kwietnia 2008 roku rozpędziłem się jak strzała z łuku, i od razu wyprostowany walnąłem w stół, nie, nic nie pękło.
Oto moja riposta:

JERZY URBAN CZYTA MOJĄ POEZJĘ !!!

Pani Aniu, ja wiem, Urban czyta moje wiersze. Wiesz dlaczego ? Bo piszę o SYFIE „63 lat” istnienia „mojego” albo „nie mojego” kraju. Ale chyba POLSKA nie jest moją własnością, a „Urbanów” i „Michników” – wielkich „Polaków”! Tak wielkich, że przez nich Karpat nie widać. A cóż ja – drobna postać Liryka i Romantyka, Wrażliwego Człowieka na Biedę, na Nędzę, na Słabość Narodu, na Bezsilność Narodu, na Zniewolenie Narodu, do szpiku... Jeśli piszesz pani Aniu o moim zdjęciu z długimi włosami, a na dodatek miałem taki ogonek z tyłu podwiązany gumką – bo mam inny „ogonek” (poetycką „LALECZKĘ” – tak ochrzciłem u diabłów mój organ główny) – nie mylić absolutnie z organami, które wydają dźwięki muzyczne. A onegdaj muzykiem – wokalistą byłem, śpiewu uczyła mnie profesorka Zofia Traczyk w Warszawie, w Studium Muzycznym im. Henryka Wieniawskiego; miałem „5” ze śpiewu. Jeśli mówimy o muzyce, to mój tata Lucjan grał na mandolinie i banjo, i śpiewał, pamiętam przebój, „Moja żona mnie dzisiaj zdradziła”...

Przed moim przyjściem na świat, był i żył Zygmunt Prusiński z Żychlina koło Kutna. Z zawodu muzyk, podobno pięknie grał na akordeonie, w lokalach dancingowych, był to rodzony brat mego ojca, a więc był dla mnie stryjecznym wujkiem. Ale kiedy dowiedział się że go żona zdradziła, biedak rzucił się pod pociąg... właśnie ze swoim ukochanym akordeonem. Po nim mam właśnie to imię. A drugie imię Jan mam po dziadku Janie Sowińskim, ze strony mojej matki Krystyny z Parysewa koło Pilawy. Dziadek był z zawodu szewcem. Do Parysewa jedzie się z Pilawy do Łukowa. W Parysewie jest przepiękny kościół, ale budowniczowie bolszewizmu komunistycznego PRL, zniszczyli urbanistykę tego ryneczku. Na placu wybudowali Dom Handlowy, który to zasłonił ten dawny urok i czar odbywających się tam odpustów. Wracam do głównego tematu.

Więc jeśli to zdjęcie jest opublikowane u Urbana w „Nie”, to jest to fotka z okresu życia Polskiej Partii Biednych, z 2000 roku, kiedy to redaktor naczelny dał rozkaz swoim dziennikarzom i przyjechali oni na manifestację PPB przed prokuraturą w Słupsku. Było wówczas okropnie zimno i wiało. Nadawaliśmy wraz z kolegami uliczny program radiowy, audycję na żywo, która szła z głośników. ( - Mój Boże, kto dzisiaj takie rzeczy robi w Polsce )? Chyba byliśmy pionierami takich relacji. Miało to radio swoistą treść, bo po kolei do prokuratorów rejonowych i prokuratorów okręgowych, każdy dokładał swoje (sprawiedliwe uwagi) do niesprawiedliwych prokuratorów. – Pamiętam ich szefa, Jarosława Płachtę; mógłby wiele interesującego o nas powiedzieć... Skurczybyki, bali się PPB ! Wtłaczaliśmy im do uszów i „serca”, że towarzysze z Unii Wolności – w przeważającej większości reprezentantów z PZPR, jak i „śmietnika” z SdRP na SLD, więc jak najbardziej towarzysze z PZPR, okradają miasto Słupsk, okradają Mieszkańców tego onegdaj pięknego Grodu na Pomorzu Środkowym. I w tym mroźnym dniu, mogłem mieć na tym zdjęciu (ten mój śliczny czerwony nos)! Ale co ma do ujawniania Korupcji, Złodziejstwa, Malwersacji mój czerwony nos ? Akurat w tym miejscu Urban nie jest elegancki, bo ma setki moich zdjęć, mógłby wybrać, a wybrał akurat takie, iż jak ktoś kupi to najnowsze „Nie” to się mnie przestraszy, bo chyba wyglądam na tym zdjęciu jak karmazynowy szeryf na prerii...? Taki wietrzny Mochikanin. Pierwszy Szatan w Polsce.

Pani Aniu, nie łap małej trawy, niech sobie rośnie, ja jestem (prawie) wszędzie publikowany, i w kraju i za granicą. Moje książki chce zasponsorować pewien bank, chce wydawać Starostwo Powiatowe w Słupsku, chce wydawać burmistrz Ustki Jan Olech, chce wydawać OSiR. Proszą się o to od kilku lat, a ja się nie spieszę... Dopiero od miesiąca kwietnia siedzi nad tomikiem mój kolega, Mirosław Kościeński i przygotowuję w wydawnictwie moją serię tomików do druku, bo planuję trzy książki wydać w 2008 roku. Zapewniam, że Świat Literacki i krytycy będą o tych książeczkach pisać.

Debiutowałem tomem wierszy pt.

„W KRAINIE ŻEBRAKÓW SŁYSZĘ BLUESA”.

Bardzo przyzwoitą recenzję napisał Ludwik Filip Czech, krytyk literacki i poeta z Gdańska w bydgoskim „AKANCIE” u Stefana Pastuszewskiego. Pisał też o moich wierszach Jerzy Izdebski. A także Zbigniew Babiarz – Zych w „Biuletynie Powiat Słupski”. Może pisali i inni, ale nie mam orientacji kto i gdzie...

Przy okazji podam inne publikacje. Jestem w kilkudziesięciu antologiach i almanachach. Jestem obecny w Antologii Poezji Amerykańskiej. Wydał tę „Antologię Poetów Emigrantów” wspaniały poeta, (pochodzący z Krakowa) Edward Dusza. Redaktor największego tygodnika w języku polskim w USA, „Gwiazda Polarna”. Tam, w tej antologii ukazał się mój wiersz pt.

„Za Chrystusem do Chrystusa”. Tak zbudowałem ten tytuł, że można i czytać go w inny sposób: (Do Chrystusa za Chrystusem)...

Jestem w Antologii Współczesnej Poezji Polskiej pt. „Dojrzewanie w miłości”, gdzie wiersze ma Karol Wojtyła i Jan Twardowski. Są tam obecni i inni znani poeci: Zbigniew Jerzyna, Dariusz Tomasz Lebioda, Leszek Żuliński, Andrzej Waśkiewicz, Bogdan Urbanowski, Paweł Soroka, Marek Obarski, Stanisław Nyczaj, Aleksander Nawrocki, Marian Janusz Kawałko, Helena Gordziej, Krystyna Furtak, Jerzy Stanisław Fronczek, Irena Conti, Nikos Chadzinikolau, Stanisław Fronczak, Agata Dorota Kalinowska Bouvy, Ares Chadzinikolau, Jadwiga Góźdź, Jolanta Nowak-Węklarowa i wielu innych.

Pani Aniu, czy ten z tymi dużymi uszami (tylko) do Teatru Lalek, może się znać na Poezji ?! – Może czy nie może ? Urban, słyszysz mnie, znasz się na Poezji ? Proszę cię Jerzy, nie wolno ci tego robić, bo nie znasz Bólu Polskiej Poezji...! Nie wolno ci, bo ja Zygmunt Jan Prusiński zabraniam ci, bo nigdy w trakcie czytania „narodowych wierszy” nie zapłakałeś nad Polską !!! Wiem dlaczego; bo nie jesteś słowiańskim Polakiem ! O, chyba teraz zrozumiał, i nie będzie już czytał: Czy myślisz pani Aniu że nie będzie czytał moich wierszy ? Myślę, że się nie posłucha, bo to taki (złośliwy człowiek), będzie za karę czytał. On, redaktor „Nie”, kiedyś pisał o mnie i o moim przyjacielu Jerzym Izdebskim, a też o Polskiej Partii Biednych na całą szpaltę, a reportaż ma tytuł:

„My z głodujących miast” [nr 18 (501) 4 maja 2000].

Wysłanką z redakcji „Nie” była Renata Łuczyńska, w trakcie pikiety przed siedzibą prokuratury w dniu 15 marca 2000 roku. Chciał wódz „Nie” poznać, jaki jest Program PPB. A Program prosty, odebrać tym wszystkim majątki, którzy okradli POLSKĘ i Naród !!! To prościutki i wyraźny Program Polskiej Partii Biednych.

Pani Aniu, zaraz się ubiorę, bo siedzę nago przy klawiaturze komputera, (nago mi się dobrze pisze Poezję) więc ubiorę się i pójdę z wielkim wysiłkiem kupić to najnowsze „Nie” Urbana. I jak Boga Kocham, jak pisze nieprawdę o mnie to proces ma zapewniony. Zapis w dniu 22 kwietnia 2008 r.

MAM PRAWO NIEGRZECZNE SŁOWO UŻYĆ !

Jako poeta narodowy, mam prawo niegrzeczne słowo użyć ! Pani Aniu, ma pani Psitę Wiedźmy !!! Niedobra to jest „Psita”... Ba, to jest najbrzydsza Psita w Polsce ! Poszedłem zakupiłem to „Nie” [nr 17 (917) 24 kwietnia 2008]; E-mail: NIE@redakcja.nie.com.pl lub www.nie.com.pl - i na stronie 11 pisze Maciej Mikołajczyk, autor artykułu „RYMY ORŁA W KORONIE” na trzy czwarte szpalty; E-mail: mikolajczyk@redakcja.nie.com.pl - i powiem tak, artykuł jest świetnie napisany ! Tam nie ma nic z „pieniactwa”. Tam nie ma nic „z grafomanii”. Tam nie ma nic „o obrazę Prusińskiego majestatu”, a nie „prusińskiego” – z małej litery nazwisko – jak pisze Anna. A co jest najważniejsze, że ci ludzie na zdjęciu za mną, to nie są „wypasionymi ch****i” a porządnymi Polakami.

Jerzy Izdebski ten z brodą, Ryszard Bogusz z wąsem i Marek Wójcik także z wąsem, i wszyscy to przystojni faceci. Chciałabyś pani mieć ich u siebie w sypialni. Ale to jest marzenie w twoim ciemnym życiu... Słuchaj Psito, włosy jakie mam takie mam, to nie twoja sprawa. Skąd wiesz że moje włosy są „smętne”. – Jak można odróżnić włosy smętne od wesołych ? Czy widziałaś pani włosy wesołe ?... Chyba że trzeba je tak odróżnić: Jak są włosy brudne to wtedy one są smutne, a jak są włosy umyte to wtedy one są wesołe. Ciekaw jestem ile za dnia włosów w Polsce jest smutnych a ile wesołych !?

Autor Maciej Mikołajczak napisał tak, podaję fragment:

Rafał Wojaczek chlał gorzałę i modlił się do bufetowych. Edward Stachura siłą woli zatrzymywał pociągi. Ryszard Milczewski – Bruno ruszał w miasto i wdawał się w bójki. Zygmunt Jan Prusiński, wieszcz narodowy, który talentem bije powyższych artystów na głowę, zasypuje sądy pozwami. (...)

...taki Marcin Świetlicki – zamiast zająć się narodem, tworzy modernistyczne powieści o degeneratach i ćmach barowych. A Zygmunt Jan nad tkanką narodową czule się pochyla. I w trakcie tych pochyleń rodzą się kawałki przejmujące. Oto twórca z Ustki pisze:

POZWOLILIŚMY IM, MY, NARÓD...

Jesteśmy wypaczeni bez różowego wzroku
tańcujemy kawałki na drewnianej podłodze
smutniejsi od wyschniętej akacji na rozdrożu.

Krwawimy zduszeni inwalidzką polityką
tyle obrzydzenia do skrajnej korupcji wylewa
rzeka z wszystkich ust przegranych czasem.

A wobec słońca nie jesteśmy szczerzy
tak jak owca do trawy – nawet jej pasterz
jest przyjazny aby spokój miała optymalny.

No cóż świat się zawalił pod ciężarem...
polski komunizm wre – niby uciekamy
od tego straszydła – a on nas goni...!

21.01.2005 - Ustka

No i co złośliwa kobieto ? No tak żeś mnie ustawiła w swoim komentarzu, że tylko cię złapać, majtki ściągnąć i wlepić rózgami po dupsku, żeby rozum zakwitł mądrością ! Faktycznie tak się przygotowałem żeby ewentualnie Urbana pozwać do sądu, a tu taka niespodzianka ! Przecież on, autor „Rymy orła w koronie” Maciej Mikołajczyk przyzwoicie mnie reklamuje w kraju i za granicą ! Ta „reklama” o mnie, jest warta 10.000.00 złotych ! Tylko jeden błąd zrobił Urban, że nie przekazał na Pomorze Środkowe o 3 tysiące egzemplarzy więcej. Ludzie biegali po ten numer „17” – tylko dlatego że o mnie piszą...

Zapis w dniu 22 kwietnia 2008 roku.

* * *

Anna: „Źle z Tobą panie Prusiński, skoro drwinę bierzesz za pochlebstwo. Pismak niedwuznacznie daje do zrozumienia, że uważa wartość literacką Twojej poezji za grafomański bezsens, a Ty się cieszysz jak dziecko”.

22.04.2008 r.

Marek: „Jestem z Radomia, zakupiłem z ciekawości to urbanowskie poczydło, i w tym artykule nie ma żadnej „drwiny”. Czy pani ma jakieś ciężkości na główce, w ogóle czy pani rozumie język polski ? A to że poeta goni ludzi po sądach i w pozwie pisze o wydanie danej książki, to jest to tak oryginalny pomysł, że bodajże pierwszy jest autor Prusiński w XXI wieku, który już przez to przejdzie do historii. A zauważ pani kogo pan Zygmunt pozywa do sądu, samych z górnej półki. A to się chwali za jego odwagę. Z szacunkiem panie Prusiński. A co do pani Anny, to taka psotka. Nic więcej”.
23.04.2008 r.

Wacław K: „Jestem jakby to powiedzieć neutralny. Ale mam pytanie do adwersarza: czy pani ma oprócz tej niechęci do ludzi, jeszcze coś do roboty w domu ? Czy pani ma partnera, z którym może wyjść na spacer ? A najważniejsze, czy pani zapytała się Polaków, czy akceptują wiersze pana Zygmunta J. Prusińskiego czy nie ? Na razie to czytam na Aferach Prawa dwie duszyczki, to jest pani i Edward Kuciak, ale to nie jest jeszcze reprezentacja narodu. Ja lubię te wiersze czytać, bo są prawdziwe – chociaż nie znam się na poezji. No niech pani napisze i nam przedstawi, że są lepsze od poety”. 23.04.2008 r.

Czytelnik: „Panie Wacławie, o czym pan mówi, jeśli Anna jest wychowana i oblatana na urbanowskiej propagandzie”. 23.04.2008 r.

Anna: „Może wyślemy link Jerzemu Urbanowi, niech On oceni kto ma rację: pamfletem żali jest ten artykuł o Prusińskim, czy panegirykiem”? 23.04.2008 r.

Marek: „Jestem pewny, że artykuł „Rymy orła w koronie” o poecie Zygmuncie Janie Prusińskim w tygodniku „Nie” jest panegirykiem. Pan Prusiński powinien napisać do autora i mu podziękować. Ja już panu Maciejowi Mikołajczykowi dziękuję, jako oczywiście czytelnik. Przyznam, od 3 lat pierwszy raz kupiłem teraz „Nie”. 24.04.2008 r.

MIŁO USŁYSZEĆ OPINIĘ CZYTELNIKÓW NA ULICY !

Od ukazania się artykułu, ludzie zaczepiają mnie i gratulują. Zastanawiam się, czy dlatego że oni są czytelnikami „Nie”, czy dlatego że dowiadują się, co ja właściwie w tych sądach robię...? Ludzie więc żyją tym na Prowincji, i dobrze – chociaż w domach rozmawiają, chyba się i kłócą, a może i po mordzie się biją ze zwykłej logiki i psychologii społecznej; jedni są za mną, drudzy są przeciwko – to tak jak kij ma dwa końce.

Dzisiaj na przykład podjeżdża auto, zatrzymuje się. Przez okienko szofer przy kierownicy zapytuje mnie: „Czy wie pan że o panu piszą w „Nie” ? Zrobiłem pauzę. Odpowiedziałem tak: Najpierw dzwonili z zagranicy, z Australii, a potem dowiedziałem się od pani Ani z Krakowa. Tak, wiem, kupiłem i czytałem. – No i jak, podobało się panu ? – zapytałem. Nieznajomy odpowiedział: „Bardzo dobry artykuł”. Mój dobry znajomy z Ustki, intelektualista Mieczysław Nycz też podobnie sądzi, iż artykuł jest pozytywny.

Pani Aniu, szuka pani właściwego terminu, czy to jest „pamflet” czy „panegiryk” ? Jak napisałem w którymś artykule, że: (Moja inteligencja) jest o wartości całej nuty, więc myślę że to jest PANEGIRYK. Pan Marek z Radomia też tak sądzi. . – A dlaczego nie ? Czy o Prusińskim nie może tygodnik „Nie” napisać pozytywnie ? Opowiem pewną historię z emigracji. Kiedy mieszkałem we Wiedniu, „urbanowsko-gadzinowska” gazeta dotarła i do Wiednia. Kupowałem ją od pierwszego numeru, ale zatrzymałem się na nr „13-stym”. I co zrobiłem ? Napisałem list do Jerzego Urbana – może go sobie przypomni. Otóż napisałem w nim tak, w przybliżeniu jak pamiętam. Był to grzeczny list: (Panie Redaktorze, nie da się czytać pańskiego periodyku; wytrzymałem do 13 numeru. Wrócę do przeszłości, że jak był pan krytykiem teatralnym i występował w telewizji omawiając tę sztukę, to ceniłem pańską krytykę. Ale kiedy poszedł pan do tej „Trzody Chlewnej”, do sekretarzy, skończył się pan jako człowiek). Oczywiście nie odpisał mi. Zresztą nie spodziewałem się od niego listu. „Trzoda Chlewna”, to ta k******a PZPR. Przez jakiś okres, wyspecjalizowane życiorysy w akcji liryki wysyłałem bezpośrednio do niego na pocztę e-mailową. To były wierszydła o przedstawicielach żydokomuny – którzy nadal są na świeczniku. O Frasyniku, Wałęsie, Millerze, Kwaśnieskim, Lepperze i tak dalej. No było trochę roboty... Redaktor Urban odpisał mi po jakimś czasie, mam ten list. Nic złośliwego w tym liście nie było. Po prostu napisał, że poezji nie drukuje. I to wszystko. Akurat piszę artykuł pt.

„W mocy mojej moc nie truchleje”, przygotowuję się do drugiego tematu pt. „Pamflet czy panegiryk”, i tu pani Anna ma udział jako pomysłodawca sporu.

Dziękuję za ciepłe słowa – w ogóle dziękuję tym, którzy są (normalnymi ludźmi), nie ma w nich tego jadu, tej zawiści, tej nienawiści. Do autora Macieja Mikołajczyka napiszę, jak sugeruje pan Marek z Radomia. Te „Rymy orła z koroną” będą miały drugą część, bo autora zaproszę do Ustki. Chyba mieszka na Kujawach lub w Wielkopolsce. Pozdrawiam Dobrych Ludzi – źli niech wrócą do Elementarza...! Biblia też by się im przydała. Zapis w dniu 24 kwietnia 2008 roku.

Spisane opinie: 12-14.05.2008 r.

ZŁAMANE PIÓRO POETY CZESŁAWA MIŁOSZA

******************************************************************
Wybrane z twórczości Z. J. Prusińskiego:

DZIENNIK Z WESOŁEGO MIASTECZKA... nie tylko Ustki
O ALKOHOLIKACH – POLITYKACH SŁÓW KILKA W POEZJI

W KSIĘSTWIE ALEKSANDRA KWAŚNIEWSKIEGO

NIE ZAWSZE SCHODY PROWADZĄ DO NIEBA - ku pamięci Olusia K...

TOWARZYSZE TĘSKNIĄ ZA POCHODAMI

"Chłopy do roboty, towarzysze do muzeum”

P
RZYGODA INTELEKTUALNA Z PREZESEM ZLP Krzysztofem Gąsiorowskim

PIONIERSKI MARSZ MISTRZA .... Junga

INTELIGENCJA ZAWIESZONA O BRZEG NUTY

ZAĆMIENIE ZAWSZE PRZYCHODZI BEZ PUKANIA

Motto:
Polacy to stado baranów - powiedział Adam Michnik w australijskiej telewizji - A TO TEN, OD BARANÓW!

LIST OTWARTY DO JANA TOMASZA GROSSA ! Dlaczego Polacy nie wygonili Żydów z Polski? Teraz pokutują za ten błąd historyczny...

Literatura faktu
-
POLSKI NIE MA, JEST ZA TO „OSTEN-ISRAEL”!
dyktator
Saddam Husain został powieszony - czas osądzić naszego dyktatora Wojciecha Jaruzelskiego

Władysław Frasyniuk, Wojciech Olejniczak i ubecka Służba Bezpieczeństwa - felietony

z cyklu polskie sprawy -
ŚWIĘCI APOSTOŁOWIE, A NARÓD NA BOSAKA Z TORBAMI...

Lech
Wałęsa NAUCZYCIEL SPOD PARASOLA BEZPIEKI
CZY PRASA W POLSCE JEST WOLNA?

ROZTAŃCZONE BAŁWOCHWALSTWO

Błazny i judasze

"Chłopy do roboty, towarzysze do muzeum”

LIST OTWARTY - PONAGLENIE! Prezydencie III RP!
POUCZENIE PREZYDENTA.
Do mediów w kraju i za granica...

LIST OTWARTY DO SENATORA STEFANA NIESIOŁOWSKIEGO

POTYCZKI W ŚWIECIE LITERACKIM NA EMIGRACJI

WIERSZEM DO JANA PAWŁA II Zygmunt Jan Prusiński
OJCIEC KSIĘŻYCA I GWIAZD - Jan Paweł II WIELKI - Zygmunt Jan Prusiński

Zygmunt Jan Prusiński... tak trochę z jego twórczości żyjącej niespokojną codziennością...

Zygmunt Jan Prusiński... jest taki patriotyczny, nieustraszony, walczący poeta...

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Projekt ustawy o ujawnieniu pochodzenia narodowościowego osób pełniących funkcje publiczne

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński i sympatycy SOPO

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.