Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
17 lipca 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Moja gehenna - z listu do redakcji. Dowody debilizmu sędziego Tomasza Hausmana z Grudziądza i reszty sądowo-prokuratorskiego badziewia - z cyklu dajcie człowieka a paragraf się znajdzie...

Nie tak dawno opisywano sądową gehennę staruszki która nieświadomie ukradła kostkę masła. My przedstawiamy jeszcze bardziej niewiarygodną historię człowieka i dowody debilizmu urzędników sądowych i funkcjonariuszy prokuratury którzy ewidentnie kwalifikują się do zamknięcia w zakładzie psychiatrycznym z powodu niewiedzy (czyt. upośledzenia umysłowego).

Wybrane fragmenty z listu do AP.

Czuję się bardzo pokrzywdzony jako obywatel niby Demokratycznego Państwa Polskiego?, ponieważ w wyniku świadomych działań stronniczych sędziów i prokuratorów zostałem skazany prawomocnym wyrokiem w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej dnia 20 września 2007 r. przez Sąd Okręgowy w Gdańsku – XIII- Wydział Karny Odwoławczy ( sygn. akt XIII Ka 1224/07) za to, że jadąc w tramwaju miałem bilet ulgowy bez legitymacji rencisty...

Za 1 zł (złotówkę!!!) byłem na przestrzeni około trzech lat, aż 5 razy zatrzymywany przez policję i doprowadzany na sale rozpraw sądowych. Odbyło się ponad 14 rozpraw w Grudziądzu, w Toruniu, w Kwidzynie, w Wąbrzeźnie, w Sopocie i w Gdańsku.
Przez skorumpowanych sędziów i prokuratorów z tej 1 złotówki zrobiono kilkadziesiąt tysięcy kosztów dla podatników, a mnie sponiewierano, zrobiono przestępcą i wariatem za używanie na piśmie słów podobno niestosownych wobec sędziów. W końcu Prezydenta można nazwać "chamem" - a jak nazwać mataczących sędziów?
Dlaczego nie powołano biegłego do wyrażenia opinii w mojej sprawie?

W wyniku postanowienia Sądu Rejonowego w Kwidzynie dnia 15.05.2007 r. sygn. akt II K 673/06, zostałem ukarany 25 stawkami dziennymi grzywny. O zniesławienie sędziów toczyło się przeciw mnie dochodzenie także w Prokuraturze Rejonowej w Wąbrzeźnie. Właśnie w wyniku postanowienia Sądu Rejonowego w Kwidzynie zostałem na ulicy w dniu 18.11.2008r. w Grudziądzu aresztowany przez specjalną grupę policyjną składającą się z trzech funkcjonariuszy policji i zakuty w kajdany i następnie przewieziony do Komendy Miejskiej Policji. Po badaniu lekarskim, gdzie lekarz orzekł, że „jestem zdrowy” zostałem umieszczony w Zakładzie Karnym Nr 2 w Grudziądzu, gdzie musiałem odsiedzieć 25 stawek dziennych. Nawet byłem poszukiwany „listem gończym”, jako groźny przestępca, a przedtem toruński prokurator dnia 18.09.2006 r. wydał postanowienie o oddaniu mnie pod dozór policyjny ( 3 Ds. Ds. 429/06 ). Odebrano mi telefon komórkowy, w wyniku czego uniemożliwiono kontakt z obrońcą, oraz osobami trzecimi, które chciałem poinformować o moim zatrzymaniu. Nadmieniam, że adnotacje zapisane w protokole zatrzymania przez funkcjonariusza aspiranta Andrzeja Jankowskiego są nieprawdziwe. Po zapoznaniu się z protokołem odmówiłem kategorycznie jego podpisania. Poinformowałem funkcjonariuszy, że będę składał na nich zażalenie o sposobie zatrzymania. Z uwagi na to, że podczas przebywania w zakładzie karnym nie mogłem się doprosić długopisu i kartki od strażników więziennych nie mogłem w terminie 7 dni złożyć zażalenia.

Poniżej wyrok nakazowy niedouczonego (czyt. chorego psychicznie? Żyda?) sędziego grudziądzkiego Tomasza Hausmana

grudziac_wyrok.hausman.s.1.jpg (127207 bytes) grudziac_wyrok.hausman.s.2.jpg (141996 bytes) grudziac_wyrok.hausman.s.3.jpg (118997 bytes)

W trakcie odbywania kary w wiezieniu po około kilku dniach poproszono mnie z celi do pokoju w którym wydaje się paczki, gdzie zostałem przesłuchany w obecności trzech jak mnie się wydaje funkcjonariuszy policji. Nie wylegitymowali mnie się, ale zaczęli pisać protokół przesłuchania i będąc w tej chwili całkowicie nie przygotowany i zaskoczony taką metodą działania nie mogłem obiektywnie odnieść do zadawanych pytań. Pytano mnie się o jakieś bzdurne sprawy, to jest plucie pod nogi i jakieś kartki. Nie będąc świadom podpisałem kartkę którą podsunięto mnie do podpisu. Na pewno podsunięto do podpisania protokół ze słowami obciążającymi mnie, których nie wypowiedziałem a które pasowały do prokuratorskiej tezy. Nadmieniam, że będę żądał ponownego obiektywnego przesłuchania mnie. Uważam, iż doszło do konfliktu stron, ponieważ ja skarżyłem dwóch funkcjonariuszy tutejszej Komendy Policji o bezprawne użycie siły wobec mojej wątłej i schorowanej osoby podczas bezpodstawnego zatrzymania mnie, czyli pozbawienia wolności w dniu 19.09.2005 r. na przystanku tramwajowym na Rządzu w Grudziądzu. Grudziądzcy funkcjonariusze policji na pewno nie będą przychylnie i obiektywnie prowadzić jakiegoś tam dochodzenia, nie posiadam żadnych dokumentów sprawy.

Zaczęło się to wszystko od posądzenia mnie w dniu 19.09.2005 r. o jazdę grudziądzkim tramwajem bez prawem przewidzianych dokumentów, które według kontrolujących mnie nie posiadałem. Posiadałem bilet ulgowy i dokument potwierdzający moją grupę inwalidzką ( decyzja przyznania renty i dwa protokóły z badań lekarskich). Legitymacji rencisty nie posiadałem przy sobie, a taką kontrolerzy zażądali zachowując się bardzo arogancko. Kontrolerzy wezwali policję, ponieważ nie chciałem okazać im dowodu osobistego, aby wypisali mnie mandat za jazdę bez biletu. Wytłumaczyłem policjantom, że posiadam inne dokumenty świadczące, iż jestem rencistą. Absolutnie mnie nie słuchali, wskazywałem na kontrolerów rękoma, że to ja jestem przez nich pokrzywdzony, ponieważ ubliżali mnie, traktowali mnie jak dziecko, zachowywali się arogancko i agresywnie.
Zostałem zakuty przez policjantów i wrzucony do radiowozu. Zawieźli mnie w kajdankach do Komendy Policji i tam dopiero mnie uwolniono i puszczono do domu. W międzyczasie byłem u jakiegoś oficera policji i poinformowałem go o tym zajściu. Pouczył mnie abym napisał skargę, co też uczyniłem i w dniu 20.09. 2005 r. przedłożyłem ją w sekretariacie Komendy Policji w Grudziądzu. W odpowiedzi funkcjonariusze policji złożyli na mnie skargę do sądu w Grudziądzu o używanie w stosunku do nich słów wulgarnych, których absolutnie nie wypowiadałem w tym czasie, a wręcz przeciwnie bez przyczyny i nakazu zakuto mnie w kajdany i wrzucono jak psa do samochodu policyjnego. Funkcjonariusze wiedząc, że popełnili błąd naruszając moje prawa postanowili coś wymyślić na swoją obronę nadużycia siły i władzy - no i wymyślili oskarżając mnie o ubliżanie im w miejscu publicznym i stawianie im czynnego i biernego oporu. Nadmieniam, że to ja złożyłem skargę pierwszy na funkcjonariuszy policji, a następnie oni. Nadmieniam również, iż sprawa przeciwko mnie o używanie słów wulgarnych do funkcjonariuszy odbyła się w Sądzie Grodzkim w Grudziądzu w dniu 12.12.2005 r., gdzie z premedytacją sędzia Tomasz Hausman zapytał mnie czy się leczę psychiatrycznie i skierował mnie na badanie psychiatryczne.

A poniżej dowody niekompetencji usłużnego prokuratora toruńskiego Ireneusza Maliszewskiego - zalecenie dozoru policyjnego i asesor Prokuratury Rejonowej w Grudziądzu Urszula Sobolewska – Deluga.

grudziac_dozor.hausman.s.1.jpg (158292 bytes) grudziac_dozor.hausman.s.2.jpg (95489 bytes) grudziac_biegli.nakaz.jpg (162145 bytes)

Badanie odbyło się w dniu 16.01.2006 r. w Poradni Zdrowia Psychicznego w Grudziądzu. Badanie przeprowadził psychiatra Ryszard Kujawski. Opisał mój stan psychiczny i nie rozpoznał u mnie choroby psychicznej ani upośledzenia umysłowego, ale nadmienił, iż podczas popełnienia wykroczenia miałem „ograniczoną zdolność pokierowania swoim postępowaniem, aktualnie nie ujawniam zaburzeń psychotycznych”. Jednak podporządkował się sędziemu, wskazując, iż „rzekomo nie panuję nad emocjami” i tym sposobem uwiarygodnił zeznania policjantów. Badanie zostało uznane przez prokuratorów grudziądzkich za mało wiarygodne i asesor Prokuratury Rejonowej w Grudziądzu Urszula Sobolewska – Deluga w dniu 17.07.2007 r. postanowiła powołać bardziej usłużnego biegłego psychiatrę, tj. jest Andrzeja Warczaka, aby wydał opinię zgodną z wytyczną władz. Ponieważ nie chciałem być ponownie „molestowany” przez psychiatrów, więc nie stawiałem się na wezwanie. Uważałem, iż jedno przeprowadzone badanie powinno wystarczyć. Uznałem, iż jest tzw. „stalinowski numer na wariata”, gdzie potrzebne jest dodatkowe badanie psychiatryczne, aby był powód umieszczenia mnie w zakładzie psychiatrycznym. Jednak w wyniku wystawienia nakazu wydanego przez asesora Sobolewską -Delugę siłą doprowadzono mnie na badanie psychiatryczne w Grudziądzu w dniu 20.08. 2007 r. Zatrzymano mnie podczas wychodzenia z Sądu Rejonowego w Grudziądzu, gdzie byłem u prokuratora przesłuchany jako świadek przeciwko sędzinie Lidii Bodurko-Kowalskiej, ponieważ nakazała zatrzymanie mnie w areszcie policyjnym i dowiezienie mnie do Kwidzyna na rozprawę sądową. Napisałem na nią skargę w wyniku, której zostałem przesłuchany w Prokuraturze w Grudziądzu. Po przesłuchaniu w prokuraturze jako świadek zostałem zakuty w Sądzie w kajdany przez policjantów i przewieziony radiowozem w kajdankach do aresztu KMP w Grudziądzu.
Zostałem pozbawiony wolności na kilka godzin, chociaż nie zagrażałem nikomu i nie przejawiałem agresji i nigdy nie stanowiłem poważnego niebezpieczeństwa dla porządku publicznego.

Z aresztu policyjnego zakutego w kajdany przewieziono mnie do Poradni Zdrowia Psychicznego w Grudziądzu przy ulicy Roty Grudziądzkiej 6 i ponownie byłem zbadany przez już dwóch psychiatrów specjalistów: Andrzeja Warczaka i Sławomira Lewandowskiego. Badanie Andrzeja Warczaka polegało jedynie na proszeniu mnie, abym zrezygnował z pisania skarg i przestał walczyć o sprawiedliwość. Proponował mnie abym „dał sobie spokój w sprawie VI W 1990/05”, nadmienił, iż wypisze mnie odpowiednio wniosek o rentę, jeżeli przyniosę mu takowy z ZUS. Zasugerował, że zdrowie moje jest ważniejsze, a rentę na razie mam. Nie mogłem się doprosić kserokopii wymienionego badania z Sądu Grudziądzkiego, otrzymałem ją dopiero w listopadzie 2008 r. z Zapoznałem się dokładnie z opinią sądowo-psychiatryczną i dostrzegłem bardzo duże zmiany mojego „stanu psychicznego”. W opinii nie ma absolutnie żadnej wiadomości o niesłusznym ukaraniu mnie przez sędziego Tomasza Hausmana, ale dokonano analizy akt sprawy II K 673/06, która odbyła się w dniu 22.05 2007 r. w Sądzie Kwidzyńskim, ponieważ w piśmie obraziłem sędziów.
Psychiatrzy ustalili, iż piszę pisma do prasy i urzędów, świadomość mam jasną, orientację pełną. Z premedytacją ustalili, że jestem skłonny do pieniactwa, czyli „ nie kocham sędziów, prokuratorów i policjantów” etc. Zapomnieli dopisać, że także mam obiekcje do adwokatów z urzędu, których to ta moja sprawa „guzik” obchodziła, przeważnie przyszli się przespać na rozprawie. Uczciwie nie bronili mnie, tak jak by nie chcieli się narazić sędziom i prokuratorom. Uważam, że adwokaci z urzędu nie są osobami do końca zainteresowanymi obroną osób, z których nie mają korzyści majątkowej.

Podaję przykład nie prawidłowego działania adwokata przyznanego mnie z urzędu niejakiego Piotra Mańki-Winieckiego z Gdańska do sprawy II AKo 136/07 prowadzonej przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku II Wydział Karny. Ten pan także nie zauważył błędów dokonanych przez sędziego Hausmana w Grudziądzu VI W 1990/05, nie widział żadnych okoliczności, które mogły by wznowić sprawę. Twierdził, że „skazany nie powołał żadnych okoliczności ani dowodów, które mogłyby potwierdzić stawiany przez niego zarzut”. Wysłał owszem ten pan obrońca pismo do w/w Sądu, żądając zasądzenie kosztów za obronę z urzędu według norm przepisanych. Według mnie ten obrońca powinien dostać „nagrodę” od sędziego prowadzącego sprawę, może wtedy by miał czas dokładnie przejrzeć akta skazanego. Przecież mógł sam znaleźć dowody, aby wznowić postępowanie sądowe z art. 540 § 1 pkt 1 kpk, czytając dokładnie wszystkie dowody zaprotokołowane w sprawie. Okłamał sąd, pisząc „Po wnikliwej analizie akt sprawy informuję, że nie stwierdzam istnienia podstawy wznowienia wymienionej w treści art. 540 kpk”. To tak na marginesie mojej „opowieści”.

Natomiast sprawa przeciwko policjantom, którzy zachowali się „nietaktownie” podczas legitymowania mnie na przystanku na Rządzu, odbyła się w Grudziądzu 28.04.2006 r. Niestety, prokuratura odmawiała wszczęcia postępowania sądowego, uznano policjantów Adriana Skowrońskiego i Mariusza Sobolewskiego za niewinnych, a Sąd Rejonowy przychylnie ustosunkował się do wniosku prokuratora ( sygn. akt II Kp 146/06 2 Ds. 176/05). Być może policjant Sobolewski i asesor Sobolewska – Deluga są połączeni więzami pokrewieństwa. Chcę także nadmienić, iż niejaki pan Deluga pracuje, lub pracował w KMP w Grudziądzu. Nawet został pozytywnie zweryfikowany, czyli przekształcony z pracownika SB w policjanta i być może dlatego te sprawy są rozpatrywane tak jak je opisuję.

Prawo jest dla biednych osób, czy dla bogatych?.
Jak wiemy z mediów pan poseł Janusz Palikot został nie uznany przestępcą, ponieważ uznała warszawska prokuratura okręgowa, że słowa wypowiedziane publicznie nie obrażały Pana Prezydenta RP. Były to słowa „uważam prezydenta za chama”, natomiast ja użyłem określenia w piśmie wystosowanym do Sądu w Grudziądzu „że sędziowie są oszustami”. Użyłem takich słów w piśmie, aby podkreślić zachowanie się na sali sądowej, ponieważ nie mogłem się wypowiedzieć i przedstawić dowody o mojej niewinności. Nie używałem tych słów publicznie. Miałem do tego prawo, ponieważ sędziowie mieszali niektóre fakty tak jakby w ogóle nie byli zaznajomieni ze sprawą toczącą się na sali sądowej, wręcz „wydzierali” się na mnie i prowokowali. Miałem prawo użyć takich słów pisząc o nieuczciwości sędziów ponieważ Konstytucja gwarantuje wolność wypowiedzi, a mówi o tym nie tylko art. nr 54. - „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”.

Za pisanie prawdy i mówienie prawdy w Polsce idzie się teraz do więzienia, lub do zakładu dla obłąkanych, jak za dawnych czasów. W więzieniu już byłem, 11 dni spędziłem z kryminalistami za kratami, czy teraz zostanę umieszczony w zakładzie dla umysłowo chorych?, aby dokładnie zbadać moją „poczytalność umysłową”, a może zostanę ubezwłasnowolniony i pozbawiony praw obywatelskich, ponieważ piszę prawdę i walczę o sprawiedliwość!
Pamiętam z historii, iż było takie państwo pod nazwą ZSRR, gdzie za mówienie prawdy zamykano ludzi na długie lata w gułagach, lub w zakładach psychiatrycznych.

Dlaczego dzisiaj sądy mają prawo wydawać bezpodstawne wyroki na ludzi, którzy są biedni, ledwo starczy mnie na przeżycie, jestem na skromnej rencie, otrzymuję z ZUS na miesięczne przeżycie jedynie 439 zł. Jestem po poważnym wypadku, mam dokonaną resekcję żołądka, usuniętą część trzustki. Cały czas muszę spożywać leki, uczęszczam na rehabilitację. Jak to się dzieje, że podatnicy muszą utrzymywać całą tę machinę sędziowsko - prokuratorsko - policyjno - lekarską w celu nękania biednych i niewinnych ludzi. Teraz jestem już w rejestrze skazanych, odbyłem karę w Zakładzie Karnym w Grudziądzu.

Nie mam absolutnie pieniędzy na wynajęcie adwokata, czyli obrońcy mego, który by bardzo dokładnie zapoznał się ze sprawami, które będą toczone przeciwko mnie, ponieważ obraziłem w pismach ”jej jaśnie wysokość” panią sędzinę, czy sędziego, ponieważ głośno krzyczeli na mnie nie dając dojść mnie do głosu na sali sądowej i myślę, że to będzie jeszcze nie jedna sprawa w sądzie przeciw mojej bardzo skromnej schorowanej osobie.

W skardze skierowanej w dniu 10 marca 2006 r. do Sądu w Grudziądzu na nieuczciwe postępowanie nazwałem sprawę po imieniu nazywając sędziego Tomasza Hausmana „oszustem”. Zostałem oskarżony także za to, że w dniu 4 maja 2006 r. w skardze na asesorkę SR Marię Żuchowską napisałem, że jest „oszustka”.

Jak już wcześniej wspomniałem wystarczy zapoznać się z „epistołami” napisanymi przez trzech sędziów (Barbara Nowacka, Ryszard Milewski i Mariusz Pasternak) Sądu Okręgowego w Gdańsku w dniu 20.09.2007 roku w wyroku sygn. akt XIII Ka 1224/07 , gdzie nawet powołali się nie tylko na Kodeks Karny, ale i na Konstytucję RP, Trybunał Konstytucyjny, Europejską Konwencję Praw Człowieka, oraz na innych profesorów dokładnie interpretujących wykładnię zniesławienia, czy obrażenia osoby publicznej. Wyrok napisano, aż na piętnastu stronach. Dziwię się bardzo, że tyle czasu poświęcają mnie sędziowie, ale ani razu zaznaczam dobitnie nie zapoznano się ze sprawą prowadzoną przez Grudziądzkiego sędziego Hausmana syg. akt VI W 1990/05, czyli nie powołano się na nią. Zostałem uniewinniony przez sędziów w Gdańsku z zarzutów o zniesławienie sędziów, ale nie w całości i niestety ponieważ jestem osobą biedną i jak twierdzą sędziowie „niepoczytalną”, nie mając żadnych środków pieniężnych na adwokata z prawdziwego zdarzenia zostałem niesłusznie umieszczony w zakładzie karnym w celu odbycia kary orzeczonej przez Sąd Rejonowy w Kwidzynie sygn. akt II K 673/06, właśnie za „znieważenie” sędziego. Zostałem skazany na zapłacenie grzywny, którą zamieniono mnie na karę więzienia. Odsiedziałem 11 dni w Zakładzie Karnym w Grudziądzu. W żadnych sprawach sądowych nie podaje się przyczyny nieuczciwego podejścia i interpretowaniu sprawy, którą prowadził właśnie sędzia SSR niejaki Tomasz Hausman.
Ten wyrok w całości powinien ulec kasacji już dawno, ponieważ sprawa została nieprawidłowo rozpoznana przez sędziego Tomasza Hausmana, a orzeczenie zostało wydane z uchybieniami i to miało zasadniczy wpływ na moje dalsze postępowanie, czyli zaskarżanie wyroku do Sądu Okręgowego w Toruniu. Co się tyczy „badania psychiatryczno – sądowego” to mam bardzo duże zastrzeżenia co do jego prawdomówności. Powinno ono zostać uznane za „bohaterski wyczyn psychiatrów” i przedstawione szerszemu ogółowi środowiska psychiatryczno- neurologicznemu jako przykład „uczciwości” i „godnego postępowania lekarza”, który „broni chorego od uszczerbku i krzywdy”, a w tym wypadku chodzi właśnie o moją osobę.

Właśnie na podstawie tego „bohaterskiego czynu biegłych psychiatrów” zostałem na wniosek Prokuratury Rejonowej w Sopocie, który został skierowany do Sądu Rejonowego w Stargardzie Gd. II Wydział Karny, a któremu to zasugerowano, aby „w przedmiocie zarządzenia badań sądowo-psychiatrycznych podejrzanego połączonych z obserwacją w zamkniętym zakładzie leczniczym”. W dniu 22.11.2007 r. Sędzia SR w Starogardzie Gdańskim Zb. Ałaszewski, Kp 682/07, wydał wyrok, czyli postanowił „poddać Edwarda Watkowskiego badaniom stanu zdrowia psychicznego połączonych z obserwacją zamkniętym zakładzie leczniczym i umieścić podejrzanego w Wojewódzkim Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych im. Dr J. Bednarza w Świeciu nad Wisłą”.

Chcę podkreślić, iż pan Sędzia Ałaszewski to wszystko spłodził prawdopodobnie mając zaburzenia „psycho-motoryczne na podłożu seksualnym” i z tego powodu powinien dobrowolnie poddać się badaniu na oddziale zamkniętym w jakimkolwiek szpitalu psychiatrycznym w Polsce, gdzie wyleczono by tego pana z głębokiej depresji paranoidalnej.
Szanowny panie Sędzio Ałaszewski – dlaczego zaocznie wydaje Pan wyrok skazujący mnie na pozbawienie wolności w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, czy po to tylko aby wydać opinię dotyczącą określenia mojej poczytalności w chwili popełnienia przestępstwa. Umieszczenie mnie na obserwacji wiąże się z faktycznym pozbawieniem mnie wolności. Powinien zapoznać się Pan z ustawą o ochronie zdrowia psychicznego zgodnie z którą leczyć psychiatrycznie można tylko osobę, która wyraziła na to zgodę. Zapytuję się Pana, czy ja taką zgodę wyraziłem? Zapytuję się Pana z jakiej „furtki” Pan korzystał, czy ustalił Pan, że ja stwarzam olbrzymie zagrożenie i niebezpieczeństwo dla porządku publicznego i muszę być hospitalizowany w szpitalu psychiatrycznym. Może mam być poddany eksperymentom medycznym bez dobrowolnie wyrażonej zgody. Nie popełniłem czynu o znacznie społecznej szkodliwości. Jak to jest możliwe, że Pan jako prawnik na podstawie „bohaterskiego czynu biegłych psychiatrów” Warczaka i Lewandowskiego postanowił umieścić mnie w zakładzie dla obłąkanych.
Czy Pan dokładnie czytał te wypociny psychiatrów, bo ja tak. Dlatego będę cytował błędy ortograficzne, stylistyczne i tak zwane błędy „pzrekrętasy” które wynikają z głębokiego zaburzenia świadomości i niepoczytalności paranoidalnej osoby głęboko zestresowanej, a starającej się pod wpływem emocjonalnym wykazać się olbrzymią znajomością psychiatrii sądowej przez osobę piszącą „opinię sądowo-psychiatryczną”. Tylko mam problem nie lada jaki, bo podpisało się dwóch psychiatrów i przystawiło pieczątki. Ale gdzie przystawili, na Boga teraz to naprawdę należy uznać to pismo za godne uwagi. Proszę przyjrzeć się dokładnie w jakiej odległości przystawiono pieczątki z podpisami od ostatniego zapisanego zdania kończącego opis opinii. No właśnie jest odległość 11 cm, czyli od ostatniego zdania do postawionych pieczątek nie zostało zapisane nic. Dlaczego zostało na kartce puste pole, a dlaczego tak się stało. Podejrzewam, iż dokonano z premedytacją przestępstwa sądowego. Czyli na dokumencie In blanco z pieczątkami i podpisami ktoś obcy na zlecenie Sądu napisał orzeczenie sądowo-psychiatryczne w dniu 25.08.2007 r., czyli została sfałszowana dokumentacja medyczna.
Dlaczego „pisarz umieścił datę w lewym górnym rogu opinii, a nr sygnatury w prawym górnym rogu. Dalej czytając pismo urzędowe stwierdzam następujące błędy: napisano w „Sopicie”, powinno być w Sopocie. Następnie podano datę mego badania „23.08.20r.”, a powinna być zapisana data badania 20.08.2007r. W tym dniu byłem aresztowany w Sądzie Grudziądzkim przez dwóch policjantów i w kajdanach wyprowadzony jak bandyta z gmachu i wrzucony do „suki” policyjnej. Po pobycie w areszcie zakuto mnie ponownie w kajdany i przewieziono „suką” do psychiatry Warczaka na ul. Roty Grudziądzkiej 6 ( zał. 11b).

Kto napisał w/w datę badania nieprawidłową, przecież ja się nie urodziłem przed urodzeniem mojej matki! Matka urodziła się dwa lata przed napadem Niemiec Hitlerowskich na Polskę, a natomiast w 20.03. 20r. roku Grudziądz wrócił do Macierzy. Jestem w 100 procentach pewien, że mnie w tym czasie nie było na świecie. Może pan Warczak i Lewandowski byli już na świecie w 1920 roku, tego nie zaprzeczam. Czytając –autoamnezję- śmiem twierdzić, iż zostały napisane bzdury- nie miałem uszkodzonego mózgu w wyniku wypadku, także mnie nie bolała głowa, a z partnerką rozstałem się polubownie. Byłem cały czas przytomny po wypadku, a do psychiatry udałem się dopiero po 8-miu miesiącach, szczególnie chodziło, aby mieć więcej dokumentacji na Komisję Lekarską. Byłem załamany i przygnębiony, życie runęło w gruzach i bardzo mocno odczuwałem skutki wypadku.
Pisałem do Ministerstwa Sprawiedliwości i także stwierdzono, że postanowienia sądów są niezawisłe i muszę się pogodzić z losem.

Tak czy inaczej ambitni i niekompetentni urzędnicy sądowi zrobili mi wielką krzywdę - a dowodzi tego postanowienie z 2008r o umorzeniu śledztwa - publikowane poniżej dla pouczenia reszty tego "badziewia" pracującego w sądach i prokuraturach i będących na naszym utrzymaniu. Najgorsze jest, że w swej "urojonej pomroczności umysłowej" uważają siebie za bóstwa a tak naprawdę są urzędnikami którzy mają służyć ludziom i chronić ich własność materialną i osobistą. Niestety, chronią tylko swój stan posiadania...

grudziac.sopot.umorz.s.1.jpg (102604 bytes) grudziac.sopot.umorz.s.2.jpg (139670 bytes) grudziac.sopot.umorz.s.3.jpg (144968 bytes) grudziac.sopot.umorz.s.4.jpg (160732 bytes) grudziac.sopot.umorz.s.5.jpg (149648 bytes)

Pragnę nadmienić, iż niedawno wypowiadał się publicznie na temat zamordowanego Olewnika niejaki pan prokurator Jerzy Szamański, prawa ręka Prokuratora Generalnego RP, który to pracować rozpoczął w Ministerstwie Sprawiedliwości pod koniec 2007 roku. Ten pan jak się nie mylę pracował w Grudziądzkiej Prokuraturze i był jej szefem. Na stronie internetowej IPN jest wzmianka właśnie o panu Jerzym Tadeuszu Szamańskim, iż w 1985 roku był upoważniony przez WUSW (SB)w Toruniu do prac tajnych. Jeżeli jest to prawda, to można przypuszczać, że prokuratorzy i sędziowie z Grudziądza mają olbrzymie poparcie w Warszawie, właśnie w Ministerstwie Sprawiedliwości. Myślę, że nie tylko wszystkie moje pisma, ale i innych osób informujące o bezmyślnym traktowaniu niektórych spraw sądowych przez Grudziądzki wymiar sprawiedliwości będą zawsze uważane jako napaść na sędziów i prokuratorów. Ale to ja czuję się teraz pokrzywdzony i to ja zostałem zniesławiony, obrażony, jestem molestowany psychicznie i fizycznie przez sędziów i na dodatek skazany wyrokiem w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej i zamknięty w więzieniu w Grudziądzu. Dlatego postanowiłem dokładnie najważniejsze sprawy opisać i przedłożyć je w celu dokładnego przeanalizowania tych nie bardzo jasnych postępowań sędziów i prokuratorów.
Sędzia Tomasz Hausman powinien ponieść konsekwencję tego wszystkiego co zaszło i powinien pokryć koszty wszystkich badań lekarskich, oraz wszystkie koszty sądowe wszystkich spraw, które odbyły się w wyniku jego popełnionych błędów w „sztuce”.
Prawdopodobnie takich nieuczciwie prowadzonych spraw w Grudziądzkim Sądzie jest więcej. Na pewno zostało w ten sposób skrzywdzonych więcej osób z których na „siłę” zrobiono przestępcami, tak jak w moim przypadku.

Z poważaniem dla Redakcji AP
Edward Watkowski

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~fajuneekkkk
20-02-2012 / 12:44
to jest najgorszy sędzia z którym miałem styczność nie dopuscił mnie do słowa sam jest osobą nie godną tej posady wyrok wydał nie będądz w todze mało tego nie miał nawet orła na piersi zwykły robol poczytajcie to ...Sprawa sędziego Krzyżanowskiego kd 2002-07-04, ostatnia aktualizacja 2002-07-04 19:05 Grudziądzka prokuratura nie chce prowadzić sprawy sędziego Zbigniewa Krzyżanowskiego, prezesa tamtejszego sądu, podejrzanego o fałszerstwo i umorzenie postępowań swoich kolegów. W jedno z nich może być zamieszany jeszcze inny sędzia, Tomasz Hausman. W środowej "Gazecie" opisaliśmy szczegóły trzech spraw, w których Krzyżanowski naruszył co najmniej dyscyplinę służbową. W 1999 r. bez przeprowadzania procesu umorzył sprawę Tadeusza Cz., ordynatora urologii w grudziądzkim szpitalu, który łamiąc przepisy drogowe (przekroczył prędkość) śmiertelnie potrącił na pasach pijanego mężczyznę..
~Zdzisław
29-01-2010 / 00:00
To jest norma IIIRP - żydokomunistycznej władzy sądowniczej która w całości została przeniesiona z PRL!!! Niby demokratyczne państwo - hołota sądownicza - ściga mnie za to tylko że zgłosiłem zawiadomienia o przestępstwach - od 12 lat jestem ścigany przez tępe oskarżenia które stanowią obrazę inteligencji człowieka!!! Współczuję serdecznie - n.b. w Grudziądzu mam dużo rodziny - żadnego żyda!!!