Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
11 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 06-07-2011

JAK NISZCZONO GÓRNICTWO WĘGLA KAMIENNEGO W III RZECZPOSPOLITEJ - Restrukturyzacja przez fizyczną likwidację kopalń

1. Program restrukturyzacji polskiego górnictwa Banku Światowego

Realizowane po 1989 roku, przez kolejne rządy, polityki i plany restrukturyzacji górnictwa były tylko różnymi wariantami wykonania tego samego programu restrukturyzacji polskiego podsektora węgla kamiennego - Banku Światowego ze stycznia 1991 r. Pogram został opracowany przez prywatną firmę „Arthur Andersen and CO. Wardell Armstrong”, której strona polska ujawniła pełne i szczegółowe, a objęte tajemnicą państwową, dane geologiczne dotyczące zasobów polskiego węgla kamiennego i warunków jego eksploatacji. Dodam, iż w 1991 roku złożyłem osobiście w prokuraturze rejonowej w Katowicach zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez naczelnego geologa kraju, dołączając cztery tomy skopiowanego programu restrukturyzacji. Oczywiście moje zawiadomienie było nieskuteczne.

Pod względem merytorycznym sam program Banku Światowego, zadziwia skalą niekompetencji i kardynalnych błędów merytorycznych. Kluczowy rachunek symulacji ekonomicznej rentowności kopa o wysoce niekompetentnym charakterze, podważony został przez kardynalny błąd dyskwalifikujący całość symulacji. Symulację ekonomiczną oparto bowiem wyłącznie na symulacji płacy realnej z lipca 1990 r. W symulacji kosztów pomylono przy tym średnią płacę realną ze średnim funduszem płac kopalń, zakładając trzy- i czterokrotny jej wzrost w dłuższej perspektywie.

Na tej podstawie w sposób zasadniczo błędny oszacowano konieczność zmniejszenia zatrudnienia od 192 do 301 tysięcy osób pracujących w 36 do 56 perspektywicznie uznanych z powodu takich wyliczeń „trwale” nierentownych kopalniach. Ten program zakładał w wariancie krótkoterminowym zamknięcie 17 kopalń i redukcję zatrudnienia o 74 tys. pracowników, a w wariancie długoterminowym zamknięcie od 36 do 56 kopalń i redukcję zatrudnienia odpowiednio o 193 i 302 tys. pracowników. Równocześnie zakładano przejście Polski na import węgla.

Opracowane przez Państwową Agencję Węgla Kamiennego kolejne wersje programu restrukturyzacyjnego górnictwa węgla były powtórzeniem zasadniczych zaleceń raportu Banku Światowego, potwierdzonych w liście intencyjnym rządu polskiego z czerwca 1991 roku do Banku Światowego.

O sensie programu Banku Światowego stanowiły strategiczne interesy największych światowych eksporterów węgla i ówczesnych konkurentów na czele z USA, Australią, RPA i Kanadą (węgiel koksujący). I dlatego jeszcze w 1986 roku Bank Światowy zalecił Polsce całkowite zlikwidowanie eksportu węgla, mimo że w ówczesnej gospodarce PRL-u nie bo jakichkolwiek porównawczych analiz ekonomicznych. Bank Światowy reprezentował bowiem strategiczne interesy ekonomiczne, nade wszystko najbogatszych krajów świata, w tym głównych konkurentów polskiego węgla, tak energetycznego, jak i koksującego na rynkach światowych.

Chodziło więc o przejęcie tradycyjnych polskich rynków zbytu, w tym nade wszystko w Europie, gdzie polski węgiel był konkurencyjny, ze względu na rentę transportową. Gra szła o ówczesne 1 do 1,5 mld USD rocznie uzyskiwanych przez Polskę z eksportu węgla. Polska w zamierzeniach Banku Światowego miała zostać na trwałe wyeliminowana jako wielki eksporter ze światowych, a szczególnie europejskich rynków węgla kamiennego i przekształcić się w importera węgla netto

 

2. Światowy eksporter wielkim importerem

Program restrukturyzacji Banku Światowego został faktycznie zrealizowany. Od 2008 roku Polska stała się importerem węgla netto. O ile w 1997 roku eksport węgla wynosił 30,6 mln ton, to w 2007 roku spadł już do 12,1 mln ton, a w 2008 wyniósł 8,3 mln ton. Równolegle z powodu braków ilościowych i jakościowych węgla na rynku krajowym stale narastał jego import. W 2004 roku import węgla wynosił 2,4 mln ton, w 2005 osiągnął poziom 3,4 mln, w 2006 zaś 5,2 mln, w 2007 wyniósł 5,8 mln ton, a w 2008 aż 10,1 mln ton.

W roku 2008 Polska stała się ostatecznie importerem węgla netto, sprowadzając go głównie z Rosji, ale i Czech oraz Stanów Zjednoczonych. Z reguły jest to węgiel droższy od krajowego. Było to wynikiem stałego ograniczania mocy wydobywczych i spadku wydobycia węgla. O ile w 1997 r. wydobyto jeszcze 132,6 mln ton, to w 2004 wydobyto 99,3 mln, w 2005 już 97,1 mln, w 2006 tylko 94, 4 mln, a w 2007 już tylko 87,4 mln ton.

Równocześnie następowała drastyczna redukcja zatrudnienia w rnictwie węgla. O ile w 1990 r. górnictwo węglowe wraz z górnictwem węgla brunatnego zatrudniało 434,1 tys. pracowników, to w 2008 już tylko 141 tys. pracowników. W samych tylko latach 1998-2000 okresu rządu premiera Jerzego Buzka ograniczono wydobycie - o ponad 30 mln ton węgla, likwidując 24 kopalnie i zmniejszono zatrudnienie o blisko 100 tys. osób, finansując odprawy dla odchodzących rników z kilkusetmilionowych pożyczek dolarowych B.Ś.

3. Fizyczne niszczenie infrastruktury wydobywczej

Pod oficjalnymi hasłami likwidacji „trwale” nierentownych kopalń prowadzono faktyczną likwidację istniejącego fizycznego dostępu do złóż węgla. Celowe użycie absurdalnego ekonomicznie okrlenia „trwale” nierentowna kopalnia, choć co najwyżej złoże mogło być nierentowne ekonomicznie w przewidywalnej przyszłości, legitymizowało fizyczne niszczenie istniejącej już infrastruktury eksploatacji złoża. Prowadziło to do rabunkowej w istocie metody likwidacji kopalń mogących nadal prowadzić eksploatację i bezpowrotnej straty milionów ton zainwestowanego już do wydobycia węgla w zamykanych, a ściślej likwidowanych fizycznie i technicznie kopalniach oraz poszczególnych oddziałach wydobywczych.

Istotą tego „ograniczania wydobycia” było bowiem fizyczne likwidowanie dostępu do złóż poprzez fizyczno-techniczną likwidację kopalń, zamulanie i zasypywanie już udostępnionych złóż, chodników i wyrobisk, aż po zasypywanie i wysadzanie materiałami wybuchowymi szybów wydobywczych. Była to celowa polityka trwałej likwidacji mocy wydobywczych polskiego górnictwa poprzez fizyczną likwidację zainwestowanej infrastruktury wydobycia. Przypominało to - fizyczne niszczenie narzędzi tkaczy indyjskich przez Anglików w XVIII wieku dla wzmocnienia eksportowej konkurencyjności angielskiego przemysłu bawełnianego.

I tak dla przykładu w Dąbrowie Górniczej zlikwidowano w 1993 r. rentowną ekonomicznie, chodź zadłużoną finansowo kopalnię „Paryż”, zamulając pyłami z pobliskiej elektrowni „Łagisza” zainwestowane i przygotowane dopiero do eksploatacji najgrubsze w Europie złoże „Reden” o 24 m grubości pokładu oraz zasypując i niszcząc 2 szyby wydobywcze. W pobliskim Sosnowcu w ten sam sposób zlikwidowano w 1999 r. rentowną ekonomicznie kopalnię „Niwka - Modrzejów”, również zamulając i zasypując przygotowane do wydobycia złoże. Na kopalnię tę zaś, przerzucono wcześniej ze złamaniem prawa długi Katowickiego Holdingu Węglowego, czyniąc ją finansowo nierentowną.

„Kopalnię Niwka-Modrzejów - pisał w 2002 roku Tomasz Szymborski - zlikwidowano w 1999 roku, kilka miesięcy po uruchomieniu w niej nowej ściany (inwestycja kosztowała ponad 10 mln zł. Kopalnia przestała istnieć rok po przejęciu długów KWH SA (Katowicki Holding Węglowy - WB)”. („Rzeczpospolita”, 5.07.2002.).

Dodam, iż jako ówczesny wydawca subregionalnego tygodnika wspierającego wysiłki na rzecz utrzymania tej kopalni, wykorzystałem swoje prywatne znajomości z jednym z ówczesnych wiceministrów w rządzie Jerzego Buzka, przedstawiając mu faktyczne dane o sytuacji. Po dwóch tygodniach otrzymałem od niego odpowiedź: „Wskażcie inną kopalnię do zamknięcia, to uratujecie „Niwkę”.

Wszystko to działo się w sytuacji, gdy można przy tym bo przeprowadzić okresowe ograniczanie wydobycia w zupełnie inny sposób, analogiczny do zamykanych przez zatapianie kopalń angielskich, umożliwiający ponowną eksploatację w sytuacji polepszenia koniunktury. W konsekwencji polskie górnictwo nie było w stanie zwiększyć wydobycia i eksportu węgla od jesieni 2003 r., gdy ceny światowe skokowo wzrosły rzędu stu kilkudziesięciu procent, tracąc bezpowrotnie olbrzymie możliwości akumulacji ekonomicznej idące w setki milionów dolarów rocznie.

Dodajmy, że ceny frachtu dla głównych konkurentów polskiego węgla wzrosły aż kilkakrotnie, co dawało polskiemu węglowi niespotykaną wcześniej rentę transportową w całej Europie. Ten skok cen światowych ma przy tym względnie trwały charakter, gdyż jest wynikiem rozwoju przemysłowego Chin i Indii, których popyt wewnętrzny na węgiel przekroczył znacznie możliwości krajowego wydobycia węgla, skokowo zwiększając import.

4. Bariera kapitałochłonności wydobycia węgla

Równolegle nie przygotowywano inwestycji odtworzeniowych w kopalniach przewidzianych do dalszego funkcjonowania. Najważniejszą od kilku lat barierą zwiększenia wydobycia węgla w tej sytuacji jest wysoka kapitałochłonność i czasochłonność inwestycji wydobywczych - a kluczowym problemem są niedostateczne środki finansowe jakimi dysponuje same górnictwo oraz państwo. Wydrenowane przez kilkanaście lat z akumulacji ekonomicznej górnictwo nie jest już w stanie podjąć wysiłków ponownych wysoko kapitałochłonnych i czasochłonnych inwestycji wydobywczych w nowe czy pozostawione złoża.

W latach zaś 2009-2010 na same tylko inwestycje początkowe potrzeby szacowane były na 2 864 mln zł, z tego budżet państwa miał wyłożyć w 2010 roku 859 mln zł. Dla zobrazowania przypomnę, że w okresie 1989-2007 najwięksi światowi eksporterzy węgla zwiększyli wydobycie odpowiednio w USA z 783 mln ton (razem z węglem brunatnym) do 981,7 mln, w RPA ze 173 mln do 247,7 mln, a w Australii z 135 mln (razem z węglem brunatnym) do 323,8 mln, wraz z pojawieniem się nowych wielkich eksporterów w postaci Indonezji czy Kolumbii.

Równolegle uruchomiono na olbrzymią skalę korupcję w postaci przede wszystkim handlu długami kopalń opłacanymi węglem po korupcyjnie ustalanych cenach. Proces korupcji w górnictwie osiągnął jeszcze większą skalę i natężenie po utworzeniu w 1993 r. spółek górniczych. W spółkach tych, działalność górniczej biurokracji gospodarczej, przestała być nawet cząstkowo kontrolowana przez związki zawodowe.

Korupcja przy handlu węglem przez pośredników oraz przetargach na zakupy dla spółek osiągnęła olbrzymią skalę i ma trwały charakter o czym świadczą tytuły artykułów w „Rzeczpospolitej” z 2010 roku - Izabela Kacprzyk, Karolina Baca, Mafia węglowa ma się dobrze, „Rzeczpospolita”, 20.09.2010; Izabela Kacprzyk, Karolina Baca, Gigantyczne łapówki w branży węglowej, „Rzeczpospolita”, 18-19.09.2010.      CDN

Dr Wojciech Błasiak – prawica.pl

Tematy  w dziale dla inteligentnych:  
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
 SĄDY   PROKURATURA  ADWOKATURA
 POLITYKA  PRAWO  INTERWENCJE - sprawy czytelników  

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~ccmnujuusx
08-09-2011 / 15:44
~cteuwd
07-09-2011 / 10:39
~jbqhnwrszz
06-09-2011 / 14:18
~olufvi
05-09-2011 / 14:49
~ciociababcia
07-07-2011 / 21:52
Podobnie niszczono zakłady po 1989r. Mają dośowiadczenie, kolej też pod DB przygotowano.