Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
19 sierpnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA głos gminy starozakonnych co z tą Polską i żydami? Irena Sendler

GŁOS GMINY STAROZAKONNYCH - Irena Sendler


“Takich ludzi było niewielu…”

U mnie w domu od zawsze mówiło się o cioci Franciszce Skibińskiej, dzięki której moja mama Tamara, przetrwała okres okupacji hitlerowskiej. W tym kontekście wspominano wielkie dzieło ratowania dzieci żydowskich, w zorganizowanej akcji Ireny Sendler. Ojciec mój Pinkus mawiał: ”takich ludzi jak Franciszka i Irena było niewielu”. Pinkus działał w PPS-ie, Irena Sendler też. On wychowanek Domu Janusza Korczaka znał ją i podziwiał, a po wojnie dobrze rozumiał dlaczego się wyciszyła z życia publicznego. Tylko nieliczni o niej wówczas słyszeli. Dziś wiemy dlaczego ? Znamy tragiczną sytuację Polski po wojnie i podziały między ludźmi. Irena Sendler nie mogła przeboleć tego, że „niby” w wyzwolonej Polsce, ci dla których tak się poświęcała, zamiast budować, niszczą ideały. Ona była wielką patriotką. Nie o taką Polskę walczyła. Ubolewała, że Polska straciła swoją tożsamość. Ubolewała, że komunistyczny rząd wszystko odebrał, wszystko znacjonalizował. Nie chciała współpracować z takim rządem, w którym nieźle radzili sobie cwaniacy, ludzie którzy poszli na układy, np. jak Władysław Bartoszewski, którego wykreowali na wielkiego bohatera narodowego. Irena Sendler obok Zofii Kossak-Szczuckiej, była założycielką „Żegoty”, a tymczasem całą chwałę po dzień dzisiejszy - odbiera on. Irenka nie chciała mieć nic wspólnego z nim, nie chciała mieć nic wspólnego z takim rządem, który zlikwidował choćby PPS. Postanowiła się od tego wszystkiego odizolować. Została zwyczajną, cichą nauczycielką. Znowu poświęciła się dzieciom. Słuch o Irenie Sendler zaginął na długie lata. Inni „spijali śmietanę”. Tylko w takich domach jak mój nadal mówiono o ludziach, którzy pomagali Żydom podczas Holocaustu.

Kilka lat temu przypomniała o niej mieszkająca od 1946 r. w Londynie Lili Pohlman, odznaczona w 2007 roku Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP za działalność na rzecz Poloni. Ona również zawdzięcza życie ludziom takim jak Irena. Mieszkała we Lwowie, a tam ratował Żydów biskup Szeptycki ( niestety, nigdy nie otrzymał tytułu „Sprawiedliwy wśród narodów świata”, a przecież tak bardzo mu się to należało!). Biskupa Szeptyckiego już nie ma wśród nas, ale była Pani Irena, więc odwiedzaliśmy ją z Lili raz po raz, rozmawialiśmy o trudnym i skomplikowanym życiu. To były niezwykłe spotkania.

Pogrzeb... Jak wiele dał do myślenia tym, którzy znali i kochali Panią Irenę (szkoda, że wiele osób ze środowiska żydowskiego, a w tym przede wszystkim rabin Szudrich, zajęli się w tym czasie rozmowami i załatwianiem własnych interesów, stojąc przed kościołem, choć podobno przyszli na uroczystość!!!). Najpierw było czytanie z księgi Mądrości: „Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka (...) A bezbożni poniosą karę według swych zamysłów, bo wzgardzili sprawiedliwym i odstąpili od Pana”. W Psalmie śpiewano: „Pan strzeże ludzi prostego serca”. Wszystko jakby o niej. Ewangelia (zresztą świętego Mateusza, którą ten pisał z myślą o Żydach), też o niej, co zechciał nawet zauważyć w swej homilii ten, który ją dobrze zdążył poznać, jeden z ojców Bonifratrów, pod których troskliwą opieką spędziła ostatnie lata swojego życia. Cytował: „Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego (...) bo byłem głodny, a daliście mi jeść; byłem spragniony, a daliście mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście mnie; byłem nagi, a przyodzialiście mnie; byłem chory, a odwiedziliście mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do mnie”. To naprawdę o niej. Jak kontynuował ksiądz, ona zawsze taka była. Już przed wojną nigdy nie przeszła obojętnie wobec głodnych i innych potrzebujących. W czasie wojny zło innych miażdżyło, ale nie ją. Heroicznie nadstawiała własną głowę pomagając dzieciom żydowskim, w dodatku rozbudziła tę umiejętność w innych ludziach. Później skromnie tylko tak o sobie mówiła (sam z jej ust to wiele razy słyszałem): „Gdy oni tonęli i wyciągnęli rękę, ja tylko tę rękę uchwyciłam”. Do końca swych dni z kronikarską dokładnością potrafiła przedstawić trudne rozmowy z rodzicami dzieci, które uratowała. W systemie, w którym potem przyszło jej żyć, a którego nigdy tak do końca nie zaakceptowała, nadal czyniła dobro. Mówiła teraz - kontynuował ksiądz w homilii: „zobacz, ile jest ludzi bezrobotnych, ile jest ludzi, którym źle się dzieje”, a przecież sama cierpiała wiele fizycznie i duchowo. Słowa ją krzywdzące, Pawiak....choć bolało, ona zawsze wszystko obracała w dobro. W oczach Pani Ireny zawsze dostrzec można było błysk radości, gdy słyszała, że ktoś nie przechodzi obojętnie wobec cierpiącego. Słusznie zauważył ksiądz, że potrzeba było, żeby żyła blisko 100 lat, żeby ludzie przypomnieli sobie o niej, nie dla niej, ale dla ludzi, którym poświęciła życie. Dziś mamy o niej opowiadać innym, tak jak z ust do ust przekazywana była Ewangelia Mateusza. Ona nigdy nie uważała się za Anioła, a ludzie o niej mówili „Anioła spotkałem” .

Wymowny pogrzeb, wymowne wspomnienia kogoś, kto poznał ją tak samo jak ja. Gdy pożegnaliśmy już tego skromnego, cichego Anioła, zastanawiam się nad tym, o czym mówiła do mnie kilka dni przed przygotowywaną u niej wizytą Prezydenta Izraela Szymon Peresa wraz z Prezydentem RP Lechem Kaczyńskim. Skarżyła się na brak spokoju ze strony mediów i służb bezpieczeństwa: „latają, sprawdzają, otwierają okna...” Nikt nie zważał tak naprawdę, że w tym całym zamieszaniu ona przecież jest najważniejsza. Rabin Szudrich też chciał być tam obecny, też biegał do niej z pobudek egoistycznych. Przedtem jej nie znał, nie pomagał. Przeziębiono naszego „Anioła”. Może jeszcze by żyła...

Czas zrobi swoje. Kto będzie kontynuował dzieło „Anioła”, jakim była Pani Irenka ? Ja ze swej strony zapewniam Cię, Drogi Aniele, że dalej będę walczył o Polskę bez ksenofobii, o prawdę historyczną.

Bolesław Szenicer

Ich strony:

40 lat później od wydarzeń marca 1968 roku.

STRACH pomyśleć...

Co z tą Polską ?

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Krzysztof Maciąg, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński oraz wielu sympatyków SOPO

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.