Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
17 maja 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 27-03-2013

Wyrok na  funkcjonariuszy SB, MO i ZOMO winnych pobicia manifestantów - Sąd Okręgowy w Krakowie 28 marca 2013r. godz. 12 sala  E- 517 

Zapraszamy media i publiczność do Sądu ul. Przy Rondzie 7

Wyrok dotyczy  funkcjonariuszy SB, MO i ZOMO winnych pobicia manifestantów dnia 3 maja 1987 r. - Kazimierza L. (MO), słynnego boksera PRL, skazanego przez Sąd Rejonowy w Krakowie w ub. roku  na 1 rok i 5 miesięcy więzienia i Krzysztofa H. (ZOMO), skazanego na 1 rok i 4 miesiące.

    Wyroki pozostałych skazanych w I instancji komunistycznych zbrodniarzy tj. Ryszarda Rozenbajgera - (1 rok i 4 miesiące w zawieszeniu) i Andrzeja  Czarneckiego skazanego na 14 miesięcy w zawieszeniu - uprawomocniły się. 

Wyroki I instancji - w stosunku do stopnia winy oskarżonych, którzy katowali manifestantów ze skutkami nawet do złamań kości (np. szczękowej) włącznie - są symboliczne. Wynika to z kilku kolejnych amnestii... Jaruzelskiego, które w ostatnim ćwierćwieczu objęły... zbrodniarzy komunistycznych, a które sąd I instancji musiał decyzją Sądu Najwyższego (skandaliczną)  uwzględnić. W efekcie dwóm oskarżonym ZOMO wcom tow. Zegarlickiemu i Dzięciołowi sąd zmuszony był umorzyć postępowanie w wyniku amnestii - pomimo wykazania ich winy. 

Jutro wreszcie zakończy się  trwające  ponad ćwierć wieku w III RP postępowanie sądowe. Nigdy by do niego nie doszło, gdyby cudem nie zachował się "szkoleniowy" film SB dot.  rozbijania demonstracji KPN dnia 3 maja 1987 w Krakowie na Wawelu. Film ujawnił Maciej Gawlikowski. 

Postępowanie dowodowe, jak i  prokuratorska (IPN) analiza filmu esbeckiego wykazały, że brutalność ZOMO była nie sprowokowana żadnym zachowaniem manifestantów. W Krakowie ciężko pobito kilkadziesiąt niewinnych osób, w tym również wiekowe kobiety. Zatrzymano brutalnie, bijąc i kopiąc, ponad 60 osób.Akcję z braku dostatecznych sił SB  komuniści wykonali z udziałem funkcjonariuszy wydziałów kryminalnych i klubu sportowego MO oraz   plutonu specjalnego ZOMO - co zarejestrowały esbeckie kamery.
    Niestety, żyjący kierownicy krakowskiej PZPR i SB, oraz ich warszawscy zwierzchnicy z Jaruzelskim na czele , pozostają bezkarni.
Sądzone są płotki - ale to te "płotki" łamały kości i okładały pięściami kobiety.
 

Zapraszamy media oraz kombatantów walki o wolną i demokratyczną Polskę! 

Adam Słomka
Konfederacja Polski Niepodległej
- Obóz Patriotyczny
tel. 601 646080

info: Ryszard Bocian, Krzysztof Bzdyl i BiP KPN

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe redagowane jest przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres:
afery@poczta.fm
- Polska
aferyprawa@gmail.com

Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~mark
01-04-2013 / 13:59
Radzę wyjaśnić rolę spec służb II RP, a następnie PRL.Twoja prawda jest w jednym kierunku.
~joseph
30-03-2013 / 13:59
Publikacja ABW, analizująca wpływy agentów komunistycznych specłużb, podziałała na nich jak kij włożony w mrowisko. Na portalach społecznościowych kursanci KGB kpią z raportu Agencji i szydzą z Krzysztofa Bondaryka. Agenci tajnej politycznej policji na usługach Moskwy wręcz szczycą się resortową przeszłością. Funkcja pretorianina komunistycznego reżimu stała się dla nich przepustką do biznesu i pieniędzy w III Rzeczypospolitej, a także gwarancją spokojnego i stabilnego życia w kapitalizmie, którego zwalczania uczyli się w sowieckich szkołach. Są pilnymi obserwatorami życia politycznego, wciąż pozostając w kontakcie z dobrze zorganizowaną grupą. „Chorzy psychicznie” z ABW Byli funkcjonariusze komunistycznego MSW nie mają dobrej opinii nie tylko o badającym ich przeszłość Instytucie Pamięci Narodowej, ale również ABW. „Androny, bzdury, fanaberie”, które są wymysłem ludzi „psychicznie chorych” – taką opinią na temat ostatniej publikacji ABW dotyczącej milicjantów i esbeków szkolonych w Moskwie dzieli się na jednym z portali społecznościowych pułkownik Władysław Sz., którego nazwisko odnajdujemy na sporządzonej przez ABW liście moskiewskich kursantów KGB. Chodzi o raport ABW zawierający listę zidentyfikowanych funkcjonariuszy dawnych specsłużb, który ukazał się w ramach projektu „Współpraca SB, MSW, PRL z KGB ZSRR w latach 1970-1990 – próba bilansu”. W ocenie Agencji, dawne powiązania z sowieckimi służbami specjalnymi mogą być groźne dla bezpieczeństwa państwa. Na to zagrożenie wskazał w słowie wstępnym do publikacji były już szef ABW gen. Krzysztof Bondaryk. Jego zdaniem, z uwagi na dzisiejsze bezpieczeństwo wewnętrzne Polski należy wyjaśnić wszystkie aspekty współpracy SB i KGB, mimo że od jej zakończenia upłynęło ponad 20 lat. Jak napisał, „przedstawienie tej współpracy we wszystkich aspektach, jej zbilansowanie, opisanie jej skutków i pozostałych po niej układów oraz aktywów ma nadal istotne znaczenie ze względu na wciąż możliwy wpływ tej współpracy na aktualny stan bezpieczeństwa RP”. Z szacunków ABW wynika, że w ciągu ostatnich 30 lat istnienia PRL w ośrodkach szkolenia KGB oraz uczelniach MSW ZSRS przeszkolono około 600 funkcjonariuszy i pracowników peerelowskiego MSW. Z tego udało się zidentyfikować 362 osoby. W tym m.in. Władysława Sz. W latach 80. Sz. pracował w I Wydziale Biura Ochrony Rządu, które podlegało Ministerstwu Spraw Wewnętrznych. Do Moskwy na kilkumiesięczny kurs pojechał w 1983 roku. Dziś świetnie sobie radzi. Do niedawna prowadził dobrze prosperującą firmę. „Dla mnie pan Bondaryk nie jest żadnym autorytetem!!!” – pisze Sz. Na pytanie jednego z internautów, czy takim autorytetem jest np. płk Hipolit Starszak, w czasach PRL jedna z ważniejszych postaci w MSW, dyrektor Biura Śledczego MSW, absolwent kursu w KGB, a do 1990 r. zastępca prokuratora generalnego, oświadcza: „Szef każdej służby specjalnej chciałby mieć takich oficerów jak płk Hipolit Starszak”. Władysław Sz. broni swojej przeszłości. W jego ocenie, mówienie o uczestnikach kursów w Moskwie jako o agenturze komunistycznej jest nietrafione. „Wywołuje pusty śmiech z głupoty i barku elementarnej wiedzy autorów takiego określenia” – pisze. O jaką wiedzę mu chodzi, nie wiadomo. Natomiast stwierdzony przez ABW fakt groźnych dla bezpieczeństwa państwa ewentualnych powiązań agenturalnych byłych kursantów KGB to – w jego ocenie – po prostu norma. „Co do przenikania agentury do innych krajów, to zawsze odbywało się to i odbywa na zasadzie wzajemności. Zapytaj mędrców z IPN, czy coś na ten temat rzetelnego wiedzą, podkreślam rzetelnego, a nie ich wydumane fanaberie” – próbuje tłumaczyć. „Ciekawe, czy dysponujesz też listą szkolonych przez US State Departament w ośrodku w Tueson?” – odpowiada na pytanie o próbę werbunku przez Rosjan. Publikację ABW ocenia jako „rewelacje” zawierające „zwykłe androny i bzdury, którymi nie ma sensu się zajmować”. Ich autorów, funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego , określa mianem „chorych psychicznie ludzi”. „Jak może być ’fajną publikacja’ w której oficerów służb specjalnych legalnego państwa – członka ONZ, za fakt odbycia przeszkolenia doskonalącego ich wiedzę i umiejętności zawodowe w uczelni, do której w tamtych czasach wielu chciało się dostać, nazywa się komunistyczną agenturą”? – mówi. Zdaniem Sz., kursy i studia w szkołach KGB w Związku Sowieckim nie są sprawą marginalną. Tłumaczy, że aby wyjechać na kurs doskonalenia oficerskiego w Wyższej Szkole KGB, należało legitymować się m.in. „nienaganną służbą, znajdować się w tzw. rezerwie kadrowej, posiadać odpowiednie przeszkolenie i znajomość języka rosyjskiego i posiadać bardzo dobry stan zdrowia” – relacjonuje pułkownik. Precyzuje, że na kursie o profilu antyterrorystycznym, w którym uczestniczył, zajęcia odbywały się w języku rosyjskim. „Przed wyjazdem grupa co najmniej dwudziestu kandydatów rozpoczynała czterotygodniowe zajęcia językowe, kończące się egzaminem wewnętrznym, którego wynik stanowił istotny element w procesie kwalifikacji do odbycia przeszkolenia. A więc nie każdy oficer mógł wyjechać na taki KDO, zresztą odbywały się one nie tylko w ZSRR” – zastrzega.
~marek777
30-03-2013 / 12:12
patrz : http : // youtu.be/T7rrKNRuCas