Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
12 maja 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA interwencja -Rzecznik Praw Obywatelskich

Jak to jest z tymi kandydatami? Czy można upubliczniać mataczenia kandydatów? 
Na dzień dzisiejszy zniesiono posługiwanie się prokuraturą w sprawach o pomówienie z art.212kk, ale ten stalinowski zapis funkcjonował jeszcze do niedawna. 

Mamy wiele doświadczenia i dowodów publikowanych na stronach wydawnictwa - że po prostu jest  najróżniej z tą etyka kandydatów.
Kandydatami są w większości osoby "prawe", ale i sporo jest "kombinatorów" próbujących oszukać społeczeństwo. Ukrywając swoje pochodzenie, nielegalny sposób zdobycia majątku, mają na swoim koncie wyroki karne, zmieniają swoje poglądy (partie) jak skarpetki... - słowem, znajdziemy cały przekrój społeczeństwa. W końcu kandydatami są tylko ludzie, a nie jakieś boskie istoty o abstrakcyjnych właściwościach. Władza i kasa kusi, dlatego wielu to robi dla kasy i wpływów, a wielu żeby uciec "w immunitet" przez odpowiedzialnością i ciążących na nich zarzutach łamania prawa. Logiczne, że tych wszystkich kombinatorów społeczeństwo powinno wyeliminować. 
Tu, dla uświadomienia kandydatów i głosujących wracamy do sprawy nieetycznej kandydatki na radną miasta Gdyni. Jak zwykle mamy przykład i dowód "pomroczności" organów (nie)sprawiedliwości. Sprawa trwa już piąty rok i powinna być przestrogą dla dzisiejszych kandydatów i głosujących na nich.   
  

Jarosław Rusak
Ul. Helska 9/9
81-056 GDYNIA

Rzecznik Praw Obywatelskich
w Warszawie

 Prośba o wniesienie KASACJI

Na podstawie art. 521 kpk zwracam się z prośbą o wniesienie kasacji od wyroku Sąd Okręgowy w Gdańsku z dnia 28-07-2004 r. sygn. akt Ka 1756/03 utrzymującego w mocy  wyrok Sądu Rejonowego w Gdyni z dnia 01-12-2000 r. sygn. akt. II K 95/99 uznającego mnie winnym popełnienia zarzucanego mi czynu polegającego na rzekomym zniesławieniu osoby publicznej – kandydatki na radną Miasta Gdyni,  poprzez podanie do publicznej wiadomości prawdziwej informacji o jej karalności.  

Wyrokom zarzucam rażące naruszenie przepisów prawa mogących mieć istotny wpływ na treść orzeczenia, tj. naruszenie prawa:

a) materialnego, mianowicie zastosowania art. 212 § 2 i § 2  kk z zw. pominięciem art. 213 § 2 kk, przez błędne uznanie, iż oskarżony Jarosław Rusak podniósł publicznie nieprawdziwy zarzut, który nie służył obronie interesu społecznego, gdyż interes ten nie był zagrożony, zaś oskarżycielka cieszyła się ogólnie nieposzlakowaną opinią,  a działanie oskarżonego było wyrazem osobistej niechęci żywionej do oskarżycielki od wielu  lat.

b) postępowania, mianowicie art.: art. 424 kpk, art. 452 § 2 kpk, art. 458 kpk, w zw. z art. 410, art. 7 oraz art. 5 § 2 poprzez:

-          odrzucenie,  jako nie zasługujących na uwzględnienie, zeznań jedynego świadka zeznającego na korzyść oskarżonego - Ireny Pieniążek.

-          błędne przypisanie wyłącznie oskarżonemu – jako osobie odosobnionej - kreowania negatywnego obrazu oskarżycielki poprzez treść ulotki, podczas gdy z zebranego w sprawie materiału dowodowego jednoznacznie wynika istnienie Komitetu „Dobro Publiczne”,

-          ukształtowanie obrazu oskarżycielki z pominięciem całości zebranego materiału dowodowego w sprawie, czyli opinii jej zwierzchników, opinii dziennikarzy wyrażonej na łamach niezależnej prasy, opinii byłych pracowników np. Ireny Pieniążek oraz faktu szkalowania przez oskarżycielkę swoich pracowników na łamach prasy,

-          obciążenie oskarżonego odpowiedzialnością za stanowisko władz Miasta Gdyni i  prasy  w stosunku do oskarżycielki bez wyjaśnienia, czy faktycznie oskarżony mógł mieć jakikolwiek wpływ na kształtowanie tego stanowiska, w drodze przesłuchania autorów artykułów prasowych oraz ówczesnego zastępcę Prezydenta Miasta, któremu podlegała oskarżycielka,

-          pominięcie przy ustalaniu motywu postępowania oskarżonego cech jego osobowości, osiągnięć naukowych służących społeczeństwu, ogólnej postawy społecznej oskarżonego znanej i wynikającej z zebranego materiału dowodowego.

 UZASADNIENIE

 Sąd Rejonowy w Gdyni wyrokiem z dnia 01-12-2000 r., sygn. akt II K 95/99 uznał  oskarżonego Jarosława Rusaka winnym tego, że w dniu 09-10-1998 r. w Gdyni, na terenie ulic i obiektów zlokalizowanych w śródmieściu, rozplakatował w miejscach powszechnie dostępnych ulotki o treści zniesławiającej Stefanie Lemańską, tj. działał za pomocą środków masowego komunikowania, celem pomówienia wyżej wymienionej kierując się chęcią poniżenia oskarżycielki prywatnej w opinii publicznej i narażenia jej na utratę zaufania potrzebnego do sprawowania funkcji radnego, tj. popełnienia występku z art. 212 § 1 i § 2 kk.

Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 13-06-2001 roku, zmienił powyższy wyrok ustalając, że oskarżony Jarosław Rusak podniósł publicznie prawdziwy zarzut służący obronie społecznie uzasadnionego interesu i na mocy art. 213 § 2 kk w zw. z art. 17 § 1 pkt 2 kpk w zw. z art. 414 § 1 kpk oskarżonego uniewinnił od zarzucanego czynu. Sąd II instancji słusznie bowiem stwierdził, iż treść ulotki i kontekst sytuacyjny upublicznienia, nie pozwalają na uznanie jej za szkalującą wobec oskarżycielki, skoro zawiera ona obiektywnie prawdziwe informacje dotyczące ukarania jej, a sporządzona i rozpowszechniona została dla ochrony społecznie uzasadnionego interesu, jakim jest sprawowanie funkcji publicznej przez osoby o nienagannej pod każdym względem postawie etyczno – moralnej.

Od powyższego wyroku oskarżycielka wniosła kasację. Wyrokiem z dnia 30-09-2003 roku sygn. akt III KK 176/02 Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok Sądu Okręgowego i przekazał sprawę Sądowi II instancji do ponownego rozpatrzenia w postępowaniu odwoławczym. Sąd kasacyjny zastrzegał, iż nie przesądzając w żadnym razie przyszłych ustaleń w zakresie celu, jaki przyświecał oskarżonemu w chwili czynu, jednocześnie wskazał na fakty, które powinny być przedmiotem wszechstronnych i wyczerpujących rozważań sądu odwoławczego. Fakty te to:

1.      pisemne poparcie przez oskarżonego pisma skierowanego przez osobę trzecią - Irenę Pieniążek do Rady Miasta Gdyni w 1996 r., które dotyczyło  Muzeum Miasta Gdyni Ľle zarządzanego przez byłą dyrektor – oskarżycielkę w sprawie,

2.      udostępnienie Prezydentowi Miasta Gdyni i gazetom lokalnym wyroku skazującego oskarżycielkę za przywłaszczenie praw autorskich, którego to czynu dopuściła się sprawując funkcję dyrektora Muzeum,

3.      wyegzekwowanie przez wierzyciela (w tej sprawie oskarżonego) od dłużniczki (tu oskarżycielki) kwoty 100 zł po upływie roku od wymagalności za pośrednictwem komornika,

4.      manipulowanie przez oskarżonego prasą lokalną, która ogłosiła wyrok skazujący oskarżycielkę za przywłaszczenia praw autorskich.

Ponadto SN uznał, iż slogan z ulotki „Pogłębiaj dno, trzymaj się koryta”  jest obraĽliwy zaś słowo „kradzież” za „zawierające większy ładunek społecznej  szkodliwości” od słowa „przywłaszczanie”.

Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 28-07-2004 roku utrzymał w mocy zaskarżony przez oskarżonego wyrok z dnia  1-12-2000 roku Sądu I instancji sygn. akt Ka 1756/03. Sąd II instancji analizując wytyczne  wskazane przez Sąd Najwyższy odwołał się do ustaleń Sąd Rejonowego, uznając, iż wszystkie fakty obciążają oskarżonego i dowodzą, iż celem jego działania była zemsta. Rozstrzygając spór  Sądy I i II instancji w sposób rażący naruszyły art. 4 kpk zobowiązujący uwzględniać okoliczności przemawiające również  na korzyść, a nie wyłącznie na niekorzyść oskarżonego oraz art. 5 § 2 kpk nakazujący sądowi nie dające się usunąć wątpliwości rozstrzygać  na korzyść oskarżonego. Sądy w sposób rażący naruszyły również art. 424  kpk, który zobowiązuje do wskazania faktów udowodnionych i nie udowodnionych oraz dowodów, które posłużyły takim właśnie ustaleniom.  Sąd przepisując oskarżonemu niskie pobudki postępowania, zemstę itp. całkowicie pominął fakt, iż oskarżony występując z pismami do Urzędu Miasta lub prasy realizował przysługujące mu prawa autora wystawy, co słusznie zauważył Sąd II instancji w wyroku uniewinniającym z dnia 13-06-2001 r. sygn. akt. Ka 542/01. Zatajając wyrok musiałby z tych praw, mających wymiar wyłącznie prestiżowy, zrezygnować. Nie dyskredytował oskarżycielki, lecz walczył o respektowanie przyznanych  mu wyrokiem praw autora wystawy. Oskarżycielka, wykorzystując zajmowane stanowisko, publicznie przypisała sobie prawa autorskie, więc ich zwrot mógł nastąpić wyłącznie poprzez publikację wyroku. Sądy nie zauważyły, że to oskarżycielka sama się dyskredytowała, najpierw przywłaszczając prawa autorskie, a następnie ignorując wyrok. Sądy przypisując oskarżonemu wpływ na decyzję władz Miasta lub publikacje w prasie, nie powołały się na żaden dowód wskazujący by, poza przekazaniem wyroku, jakiekolwiek inne działania podejmował oskarżony przeciwko oskarżycielce. Nie ma również żadnego znaczenia fakt, iż oskarżony upublicznił wyrok nieprawomocny, gdyż działania w celu poszanowania przysługujących mu praw autorskich  mógł podejmować na każdym etapie postępowania karnego, jak też niezależnie od tego postępowania. Należy zwrócić uwagę na specyfikę  spraw karnych z oskarżenia prywatnego, gdzie oskarżyciel przede wszystkim  występuje w obronie swoich praw cywilnych abstrahując od ewentualnego skazania winnego (2004.09.28 wyrok ETPC:  CASE OF PIENIˇŻEK v. POLAND 62179/00 http://www.echr.coe.int).

Niedopuszczalny jest również zarzut sądów w stosunku do oskarżonego dotyczący wyegzekwowania od oskarżycielki kosztów sądowych w kwocie 100 zł. Szkoda, że Sądy nie dopatrzyły się w czynie nie regulującej długów oskarżycielki dyskredytacji oskarżonego. Żądanie od dłużnika opornego, ignorującego własne zobowiązania, należnej kwoty, to realizacja prawa wierzyciela, nie zaś dyskredytacja dłużnika ? Taka interpretacja prawna to łamanie podstawowych praw demokracji oraz ukształtowanego od lat systemu wartości moralnych, etycznych i prawnych.

Nietrafione są zarzuty sądów obciążające oskarżonego za pojawiające się w prasie artykuły. Sądom umknęła uwadze niezależność prasy i fakt, że pod żadnym z artykułów nie podpisał się oskarżony. Należy również podkreślić, iż sądy nie przesłuchały na powyższe okoliczności ani Władz Miasta ani autorów artykułów, czym naruszyły art. 452 § 2 kpk i art. 458 kpk. Oskarżony nie może ponosić odpowiedzialności ani za odwołanie oskarżonej ze stanowiska dyrektora, ani za to, co pisała prasa, gdyż były to decyzje innych osób niezależne od niego. Po drugie, fakty te zaprzeczają (uznanej przez Sąd) nieposzlakowanej opinii oskarżycielki

Sąd zarzucił demonstracyjnie zaczepne zachowanie oskarżonego w trakcie rozlepiania ulotek, chociaż nie wyjaśnił na czym ono miało polegać, zaś zeznania świadków na takie zachowanie nie wskazują,  co jest niezgodne z art. 424  kpk.

Należy zwrócić uwagę, iż Sąd swoje wywody ukierunkowując przeciwko oskarżonemu, uchybił logicznemu rozumowaniu oraz wiedzy i doświadczeniu, które powinien posiadać każdy obywatel demokratycznego państwa prawa.  Błędne i pozbawione logiki jest założenie Sądów, iż slogan z ulotki dyskredytował oskarżycielkę, wskazując iż „jej ewentualna działalność w Radzie Miasta Gdyni teoretycznie mogłoby doprowadzić do ... np. samo uwłaszczenia na majątku komunalnym”.   Zadziałała tu daleko idąca wyobraĽnia Sądów, odwołujących się do subiektywnych odczuć oskarżycielki. Hasło nie wskazuje na żadne przywłaszczanie dóbr materialnych. Jest to hasło uniwersalne. Pod tym hasłem, mógłby z sukcesem startować działacz ekologii walczący o regulację polskich rzek, kanałów, zbiorników. To hasło może ośmieszać i kompromitować osoby, które piastowały już funkcje publiczne, np. kierowały placówkami budżetowymi, komunalnymi i w ocenie społecznej nie osiągnęły pozytywnego rezultatu z braku wiedzy, kompetencji, fachowości, złych nawyków z czasów PRL np. komunistyczni działacze byłej PZPR itp. Pozbawiona sensu jest więc polemika Sądów, czy hasło odnosiło się do Konwencji, czy do oskarżycielki, gdyż samo hasło miało wyłącznie przyciągnąć uwagę wyborcy. Ulotka zawierała obiektywną prawdę dotyczącą oskarżycielki, czyli  wskazanie na „kradzież praw autorskich” przez kandydatkę na radną. Ta informacja wskazywała na brak kwalifikacji  zawodowych, niski poziom zasad etyki, brak efektów własnej pracy i desperację w przypisywaniu sobie cudzych osiągnięć, by utrzymać się na stanowisku dyrektora. Takimi cechami bezwzględnie charakteryzowała się oskarżycielka. Oskarżony nie musiał udowadniać w postępowaniu sądowym tez, których ulotka nie zawierała. 

Niewybaczalnym błędem jest stanowisko Sądu Okręgowego stwierdzające: „że obiektywnie oskarżony nie podał prawdy pisząc w ulotce o skazaniu oskarżycielki za kradzież praw autorskich…”. W uzasadnieniu tego stanowiska, Sąd nie wskazał różnicy w języku prawniczym słów „kradzież”, „przywłaszczenie”, lecz odniósł się do „ładunku społecznej szkodliwości”. W  świadomości przeciętnego Polaka kradnie się złotówki – rzecz małej wartości, przywłaszcza tysiące, Skarb Państwa traci miliony… Gdzie jest większy ładunek szkodliwości społecznej ? Zawsze następuje bezprawne wejście w posiadanie cudzej własności.  Decydującą rolę w ocenie czynu odgrywa zaś przedmiot zawłaszczenia, w niniejszym przypadku: prawa autorskie. Błędem jest twierdzenie, iż bardziej szkodliwa jest np. kradzież roweru, niż przywłaszczenie cudzego dorobku intelektualnego. Ulotka wyborcza powinna być krótka, zwięzła i wyrażona prostymi, potocznymi słowami. Tym wymogom sprostał zapis „kradzież praw autorskich” – odzwierciedlający obiektywną prawdę dotycząca czynu, za który została skazana oskarżycielka.

Bezpodstawne i pozbawione logiki są twierdzenia Sąd, iż oskarżony powinien przekonać oskarżycielkę, by zrezygnowała z kandydowania oraz prowadzić z nią merytoryczną dyskusję na temat jej programu. Teza o przekonywaniu kandydatki jest fikcją, zaś programu merytorycznego kandydatka nie miała. Ulotka była odpowiedzią na jej plakaty, w których odwoływała się do „uczciwej pracy” i „zasad etyki chrześcijańskiej”. W połączeniu z tymi hasłami ewentualna  informacja o „ skazaniu byłej działaczki PZPR za kradzież praw autorskich” wskazywało by na profanację wprawdzie sloganów, lecz odwołujących się do polskiej tradycji i wiary. Hasło z ulotki było bardzo liberalne w stosunku do osoby kandydatki, nie ma natomiast znaczenia, iż nie było jej przychylne. W odpowiedzi na powyższe dywagacje Sądów dotyczące szkalującej treści hasła z ulotki należy odwołać się do treści wyroku   ETPC „ Swoboda wypowiedzi stanowi jeden z fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz jeden z podstawowych warunków jego rozwoju i samorealizacji jednostki. Z zastrzeżeniem ust. 2 art. 10 Konwencji swoboda wypowiedzi odnosi się nie tylko do "informacji" czy "poglądów", które spotykają się z przychylną reakcją lub są uznawane za nie obraĽliwe lub indyferentne, ale również do tych, które obrażają, szokują czy wzbudzają niepokój. Takie są wymogi pluralizmu, tolerancji oraz otwartości światopoglądowej, bez których nie można mówić o "społeczeństwie demokratycznym". (2003.05.27 wyrok ETPC 43425/98 LEX nr 78513).

Sądy orzekając błędnie, wbrew zebranym dowodom, podniosły, iż oskarżycielka cieszyła się nieposzlakowaną opinią, o czym rzekomo wiedział oskarżony. Sąd wywodząc taki wniosek pominął szereg dowodów wskazujących na bardzo negatywną ocenę społeczną oskarżycielki. Dowodem na to jest negatywna ocena jej czynu przez prasę, przez jej bezpośrednich zwierzchników z Urzędu Miasta, którzy wstydzili się swojej podwładnej oraz członków Konwencji Gdyńskiej, którzy odcinali się od karanej współkandydatki. Sąd również nie zbadał faktycznych podstaw negatywnej oceny oskarżycielki przez świadka Irenę Pieniążek. Sąd pominął fakt popełnienia przez oskarżycielkę w stosunku do byłego pracownika Ireny Pieniążek przestępstwa publicznego zniesławiania. Sąd stawiając oskarżonemu zarzut działania w zemście odwołał się do pisma z 1996 r. skierowanego do Rady Miasta, lecz całkowicie uchylił się od zbadania dostępnych mu materiałów, np. artykułów w prasie, gdzie oprócz pomówień, których dopuściła się oskarżycielka były również cytowane wypowiedzi członków Rady Kultury negatywnie oceniających prace oskarżycielki. Sądy odrzucając całość zeznań jedynego świadka  zeznającego na korzyść oskarżonego, podały przyczynę niedopuszczalną i nie zgodną ze stanem faktycznym. Sądy błędnie podały, iż zeznania świadka nie zasługują na walor wiarygodności, gdyż świadek  nie krył niechęci do oskarżycielki z powodu nie przedłużenia umowy o pracę. Sąd pominął całkowicie znaną sprawę publicznego zniesławienia byłego pracownika przez oskarżycielkę, która dopuściła się tego czynu by utrzymać się na stołku dyrektora. Dobre imię świadka – starszego kustosza muzeum – nigdy nie zostało przywrócone, a sprawczyni czynu nie poniosła odpowiedzialności, gdyż Polska złamała w stosunku do Ireny Pieniążek prawa człowieka uznane w cytowanym  wyrok ETPC. Biorąc powyższe pod uwagę, wydając zaskarżony wyrok Sądy nie dysponowały wszystkimi dowodami, istotnymi dla prawidłowego rozstrzygnięcia, skoro pominęły całkowicie fakt zniesławienia  przy ocenie wiarygodności zeznań świadka. W rezultacie nie były w stanie dokonać pełnej oceny całokształtu materiału dowodowego i wydał wyrok wbrew wymogom, o których mowa w art. 410 i art. 366 § 1 kpk  (2003.06.04 wyrok SN V KK 61/03 LEX nr 78842).

Sąd przypisując oskarżonemu odosobnione działanie nacechowane zemstą nie zbadał wątpliwości, co do istnienia Komitetu „Dobro Publiczne” i rozstrzygnął na niekorzyść oskarżonego. Fakt, nie ujawnienia nazwisk osób wchodzących w jego skład przez oskarżonego nie upoważniał Sądu do wykluczenia istnienia grupy, której intencją było ujawnienie przed wyborcami faktu  karalności  kandydatki. Sąd bowiem sam ustalił, iż do takiej grupy należała również Irena Pieniążek.

Jednocześnie Sąd II instancji dokonał własnej – sprzecznej z zasadami społeczeństwa demokratycznego -  interpretacji art. 61 ust. 1 Konstytucji, zgodnie z którą wyborcy nie mają prawa do informacji na temat działalności, również przestępczej,   kandydatów do władz publicznych. Artykuł ten bezwzględnie zapewnia obywatelowi prawo do informacji na temat działalności osób w zakresie w jakim wykonują one zadania władzy publicznej. Kandydat na radego w trakcie kampanii wyborczej nie jest osobą prywatną, zaś funkcja dyrektora placówki miejskiej bezwzględnie  jest objęta  kontrolą społeczną, o której mowa w cytowanym artykule Konstytucji. Odwołanie ze stanowiska danej osoby nie jest równoznaczne z pozbawieniem obywateli prawa do informacji na temat jej działalności ( tym bardziej przestępczej ) z okresu zajmowania stanowiska.

 Inny  fragment uzasadnienia wyroku przez Sąd II instancji jest jawnym zamachem na demokrację i  brzmi: „W konsekwencji, jakkolwiek słusznym w odczuciu Sądu postulat  niekaralności radnych może się jawić, nie sposób  - odwołując się do racjonalności ustawodawcy – reprezentanta obywateli twierdzić, że rozplakatowywanie ulotki służyć miało obronie społecznie uzasadnionego interesu, gdy  chronieniem takiego interesu nie jest w istocie ustawodawca zainteresowany”. Brak zakazu  sprawowania funkcji reprezentanta obywateli przez osobę karaną w państwie demokratycznym, w państwie prawa, jakim winna być Rzeczypospolita, nie może być utożsamiane  z prawem wprowadzenia przez kandydującego swoistej cenzury na informacje, które ma prawo poznać na jego temat wyborca. Sąd tym stwierdzeniem uznał, iż dla interesu społecznego nie ma żadnego znaczenia, czy ludzie nie karani, czy ci na który ciążą wyroki będą reprezentować  społeczeństwo.  Właśnie dlatego, iż ustawodawca przestępców nie wykluczył z grona reprezentantów społeczeństwa, bezwzględnie w trakcie kampanii wyborczej musi być poszanowane prawo obywatela zagwarantowane w art. 54 Konstytucji. To prawo nie może być w żaden sposób ograniczane. Konstytucja zapewnia  każdemu  wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Oskarżony posiadał informacje o skazaniu kandydatki na radną, więc miał prawo w trakcie kampanii wyborczej  ją rozpowszechnić.   

W podsumowaniu należy powołać się na wyrok SN, w którym odwołano się do  konsekwencji błędu co do kontratypu. Sąd stwierdził, iż : W wypadku tego rodzaju błędu będzie miał zastosowanie przepis ogólny dotyczący błędu, zgodnie z którym nie popełnia przestępstwa, kto dopuszcza się czynu zabronionego w usprawiedliwionym błędnym przekonaniu, że zachodzi okoliczność wyłączająca bezprawność”. Dalej Sąd stwierdził: ‘Sam fakt prawdziwości zarzutu stawianego publicznie nie wystarcza do przyjęcia, iż została wyłączona bezprawność czynu z art. 212 § 2 kk, gdyż znamionami tego kontratypu są: prawdziwość rozgłaszanego zarzutu oraz to, iż ów zarzut ma obiektywnie służyć obronie społecznie uzasadnionego interesu. Jednak sam zamiar przedstawienia prawdy nie przesądza o charakterze dążeń oskarżonego. Zarzut służy społecznie uzasadnionemu interesowi, jeżeli jego ochrona w bilansie zysków i strat daje korzyść.” ( 2003.09.18 wyrok SN III KK 151/02 LEX nr 81204).

            Warunek prawdziwości rozgłoszonego zarzutu był bezwzględnie spełniony, gdyż nawet jeżeli przyjmiemy że słowa „kradzież” i „przywłaszczenie” mają inny wydĽwięk społeczny, to obiektywnie rzecz oceniając zamienne użycie tych słów mieści się w granicach usprawiedliwionego błędem przekonania, iż jest to ten sam czyn:  zagarnięcia cudzych praw autorskich.

            Podnosząc publicznie zarzut karalności kandydata na radnego, za czyn  przywłaszczenia intelektualnych wartości cudzej pracy, daje się wyborcom możliwość właściwej oceny osoby kandydującej.  Reprezentant społeczeństwa powinien  umieć  wykazać się  dotychczasowymi osiągnięciami zawodowymi, szczególnie jeżeli sprawował funkcje kierownicze w placówkach budżetowych. Wprowadzając zakaz rozpowszechniania prawdziwych informacji o kandydatach, odbiera się wyborcom możliwość obiektywnej oceny i świadomego wyboru swoich reprezentantów.  

W ostatecznym rachunku zysków i strat publiczne podniesienie karalności kandydata na radnego niesie pozytywne korzyści dla społeczeństwa, szczególnie gdy sam kandydat karalność swoją zataja i próbuje wprowadzić w błąd wyborcę odwołując się do haseł populistycznych sięgających korzeni chrześcijańskich. Jeżeli ustawodawca nie wykluczył osób karanych z grona reprezentantów społecznych, Sądy nie mogą wprowadzić cenzury na tego typu informacje.  W przypadku tak oczywistego interesu społecznego jak wybory do samorządu  przekreślenie tego aspektu i doszukiwanie się osobistych relacji między stronami w przeszłości jest bezpodstawne. Osobie pokrzywdzonej przez kandydata, która poda do publicznej wiadomości  fakt jego skazania, zawsze można przypisać „kierowanie się zemstą”. Szczególnie w warunkach tak stosowanego prawa, gdy za akt zemsty uznaje się dochodzenie własnych praw przez pokrzywdzonego, tak jak to ma miejsce w niniejszej sprawie.  

Podnosząc powyższe moją prośbę o wniesienie kasacji uważam za uzasadnioną.

 W załączeniu:

1. Postanowienie Prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku odrzucające kasację.

 Uwaga: Czerwony tekst jest dosłownie spisany z wyrku.

Sędziowie SN:
SSN Rafał Malarski ( przewodniczacy)
SSN Halina Gordon – Krakowska
SSN Marian Buliński

Sędziowie Sądu Okręgowego w Gdańsku:
SSO Romasz Panasiuk
SO Zbigniew Żerański
SO Joanna Szulc – Kozik (spr.)

Nowe publikacje o tematyce aferalnej i korupcyjnej z cyklu "NIEBEZPIECZNE TEMATY" 
Co może jeszcze zrobić III RPRL (bezustannie żydowska) w swym agonalnym stanie? 
POLAKU - SPRAWDŹ NA KOGO ODDAJESZ SWÓJ GŁOS !!! - kolejny odnowiony rozdział z cyklu "niebezpieczne tematy" - lista Żydów i osób pochodzenia żydowskiego o zmienionych nazwiskach

* Trochę prawdy na temat PO i Donalda Tuska. *
Jak piszą o Polsce dla Poloni
- PATRIOTYCZNY RUCH POLSKI NOWY JORK, CHICAGO, TORONTO, WARSZAWA.
Mistyka żydowskich finansów - czy "makler" Włodzimierz Cimoszewicz korzystał z poufnych informacji giełdowych?
TECZKA CIMOSZEWICZA - tylko jakiś tam kit? - kiedy skończy się pobłażliwość społeczeństwa dla sprzedawczyków z PZPR?
WŁODZIMIERZ CIMOSZEWICZ? [alians: Goldstein, alians Timoszko]

ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI - JAKI PREZYDENT, TAKIE PAŃSTWO
KIM NAPRAWDĘ JEST PREZYDENT R.P.???? ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI, CZY MOŻE STOLZMAN???
NIEZNANE FAKTY Z ŻYCIA KWAŚNIEWSKIEGO - KOLEJNA AFERA SLD?
"CZY JOLANTA KWAŚNIEWSKA  MA SZANSE  ZOSTAĆ PREZYDENTEM RZECZPOSPOLITEJ???"
czy jej fundacja "pierze pieniądze?" ,
- został tylko krzyż narodu polskiego? - Judaizm, czyli "Jak rozpoznać Żyda" i  Jedwabne tylko dla Żydów?    
TAJNE - JAWNE TAJEMNICE PAŃSTWOWE? - raport o działalności pułkownika Władimira Ałganowa z KGB w sprawach: Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, Premiera Józefa Oleksego i Leszka Millera, szefa MSWiA oraz Ministra Spraw Zagranicznych Włodzimierza Cimoszewicza, Ministra Skarbu Wiesława Kaczmarka, oraz biznesmena Jana Kulczyka.
  witryna OBYWATELSKIE NIEPOSŁUSZEŃSTWO 

tym samym dochodzimy do setna sprawy, czy "Raportu o stanie sądownictwa polskiego"

Zapraszamy wszystkich sędziów, prokuratorów, adwokatów, polityków i resztę urzędniczego "badziewia" zamieszanego we wszelkie oszustwa do ogólnopolskiej "czarnej listy Raczkowskiego"... 
miłego towarzystwa wzajemnej  adoracji ...

www.aferyprawa.com - Niezależne Wydawnictwo Internetowe "AFERY - KORUPCJA - BEZPRAWIE" Ogólnopolskiego Ruchu Praw Obywatelskich 
i Walki z Korupcją.
prowadzi: (-)  ZDZISŁAW RACZKOWSKI.
Dziękuję za przysłane teksty opinie i informacje. 
    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: Z.Raczkowski@aferyprawa.com 

WSZYSTKICH SĘDZIÓW INFORMUJĘ ŻE PROWADZENIE STRON PUBLICYSTYCZNYCH
JEST W ZGODZIE z  Art. 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.
ponadto Art. 31.3
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądĽ dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.