Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
25 maja 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA OSZUSTWA

Apelacja w sprawie wyroku Sądu w Pruszkowie oraz w sprawie wyroku Sądu w Tarnowskich Górach do tekstu: Polska prokuratura i sądy. Specjaliści od prowokacji, fałszywych oskarżeń i rozbijania rodzin. 

Sygn. akt VK 335/06                        dnia 27 marca 2008r          

Bogdan Goczyński 

Sąd Okręgowy w Warszawie
Wydział IX Karny Odwoławczy
Za pośrednictwem
Sądu Rejonowego w Pruszkowie V Wydział Grodzki
 

APELACJA 

Niniejszym składam apelację od wyroku Sądu Rejonowego w Pruszkowie z dnia 11 lutego 2008r, wnoszę o uniewinnienie, uchylenie wszelkich postanowień związanych ze sprawą oraz:

  1. Przyjęcie jako wniosku dowodowego wyniku mojego badania wariograficznego.
  2. Wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec Sędzi Marianny Kryń-Kosieradzkiej za ostentacyjne, aczkolwiek nieudolne, manipulowanie procesem, potocznie znane jako ustawianie sprawy.
  3. Poddanie Sędzi Marianny Kryń-Kosieradzkiej badaniu w celu weryfikacji jej poczytalności i stopnia zagrożenia społecznego w związku z jej funkcją w sądzie.
  4. Ukaranie oskarżycielki Katarzyny G. za fałszywe oskarżenia i zeznania.
  5. Ukaranie oskarżycielki Mileny G. za fałszywe oskarżenia i zeznania.
  6. Ukaranie B. za fałszywe zeznania.
  7. Ukaranie biegłego lekarza Lecha Suchcickiego za świadome wydanie fałszywej opinii.
  8. Ustalenie, kto nakłaniał policjantów Marcina Dąbskiego i Pawła Papierza do składania fałszywych zeznań na rozprawie 16 sierpnia 2007r.
  9. Ustalenie roli Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie we wspieraniu  fałszywych oskarżeń i ukrywaniu moich dzieci przede mną.
  10. Ukaranie biegłych psychiatrów Marii Mioduszewskiej i Marka Ulenieckiego za wydanie fałszywej opinii psychiatrycznej i ustalenie czy dostali takie polecenie czy działali jedynie z chęci zysku.
  11. Ustalenie, czy moja opinia psychiatryczna przygotowana przez szpital psychiatryczny w Pruszkowie, była świadomie sfałszowana.
  12. Umożliwienie mi ponownego przesłuchania świadków oskarżenia oraz policjantów i prowadzących sprawę prokuratorów.

UZASADNIENIE 

Uzasadnienie punktu 1.

Badanie wariograficzne zleciłem wobec ostentacyjnego ignorowania przez prokuraturę i sądy podstawowych zasad prawa i zdrowego rozsądku. Potwierdza ono całkowicie moją wersje wydarzeń. Badanie to zostało wykonane w renomowanej instytucji przez osobę wykonującą takie badania na zlecenie sądów. Jeśli jednakże Sąd uzna potrzebę dodatkowego badania, chętnie mu się poddam. Wzywam oskarżycielki posiłkowe aby uczyniły to samo. Wynik badania jest całkowicie zgodny z wersją jaką przedstawiłem a także zeznaniami najbardziej wiarygodnego, neutralnego świadka Ireneusza K. Wiedząc, że ostatecznie uda się wykazać prawdę, trzymałem się faktów bez żadnego koloryzowania rzeczywistości. Dlatego też w trakcie procesu proponowałem badanie wariograficzne. Wnioski o takie badanie były jednak ignorowane lub traktowane z wielką niechęcią. 

Uzasadnienie punktów 2 i 3.

SSR Marianna usiłowała świadomie, bezpodstawnie i w złej wierze zamknąć mnie w zakładzie psychiatrycznym we współpracy z oszustką Katarzyną G., co jest ewidentne z protokołu rozprawy z 16 maja 2006r, jaki również z informacji zawartych w moim wniosku o wyłącznie sędziego z dnia 23 maja 2006r. Współpraca taka jest również ewidentna z formy wysyłania za mną listu gończego, pod pretekstem ukrywania się przeze mnie.

SSR Marianna Kryń-Kosieradzka dopuściła się agresywnej prowokacji w sądzie, nakazując aresztowanie mnie i zamknięcie w szpitalu psychiatrycznym, po tym jak złożyłem w sądzie opinię psychiatryczną dr. Pobochy, biegłego, przewodniczącego Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej świadczącą o moim dobrym zdrowiu psychicznym.

SSR Kryń-Kosieradzka odwlekała wznowienie procesu i utrudniała przygotowanie opinii psychiatrycznej przez szpital w Pruszkowie. Ze szpitala wyszedłem 4 kwietnia 2007r. a rozprawa miała miejsce dopiero po moich naciskach, 16 sierpnia 2007r.

SSR Kryń-Kosieradzka uniemożliwiała pełne przesłuchanie świadków, które w sposób bezdyskusyjny wykazałoby fałsz oskarżenia. Jest to ewidentne z protokołów rozpraw.

SSR Kryń-Kosieradzka zastraszała mnie grożąc usunięciem z sali i aresztem jeśli będę zadawał niewygodnie dla niej pytania.

SSR Kryń-Kosieradzka  w analizie dowodowej zignorowała zeznania neutralnego świadka Ireneusza K jak również zeznania Tomasza S., który kilkakrotnie odwiedzał nas w domu. Zeznania te całkowicie zaprzeczają oskarżeniu.

SSR Kryń-Kozieradzka zignorowała oczywiste sprzeczności i dowody fałszywych zeznań oskarżycielek oraz zignorowała fakt ich odmowy poddania się badaniu wariograficznemu. Dowody fałszywych zeznań oskarżycielek i Zofii B. przedstawiłem w pismach z dnia 7 stycznia 2008r.

SSR Kryń-Kosieradzka wzięła za dobrą monetę ewidentnie fałszywą opinię biegłego Lecha Suchcickiego, który zaprzeczał zeznaniom samej poszkodowanej i odmawiał poddania się badaniu wariograficznemu. Trudno potraktować poważnie wniosek Sędzi, że rana szarpana łydki poszkodowanej powstała wskutek zahaczenia nogą o zęby jej psa.

Wyżej opisane zachowania SSR Kryń-Kosieradzkiej świadczyć mogą o jej zaburzeniach w postrzeganiu rzeczywistości i zdolności do jasnego rozumowania lub o z złym charakterze. Należy w związku z tym wyjaśnić, czy jej postępowanie było przejawem choroby psychicznej czy też działania w złej wierze. Każdy z przypadków dyskwalifikuje ją jako sędzię.

Uzasadnienie punktu 4.

Dowodem na fałsz oskarżeń Katarzyny G. są jej własne listy do mnie. Charakter tych listów, jak również fakty w nich przedstawione całkowicie przeczą oskarżeniu. Osoba poniżana i źle traktowana nie pisze takich listów. W szczególności zeznawała ona, że nie wypuszczałem jej z domu i nie pozwalałem dokształcać się. Tymczasem w liście do mnie z 4 grudnia 2001, pisze o rozpoczęciu kursu zawodowego (opłacanego przeze mnie) i w zeznaniach potwierdza fakt swobodnego używania oddzielnego dla niej samochodu, który jej zresztą kupiłem. Jej zeznania są poza tym, całkowicie sprzeczne z zeznaniami neutralnego świadka Ireneusza K. Obszerne dowody na fałsz zeznań Katarzyny G. przedstawiłem w piśmie do Sądu z dnia 7 stycznia 2008r, będącym podsumowaniem procesu.

Uzasadnienie punku 5.

Fałsz zeznań Mileny G. jest oczywisty z charakteru jej korespondencji ze mną, jak również z porównania jej zeznań z listami jej matki i zeznaniami Ireneusza K. Zeznania te udało się uzyskać mimo utrudniania przesłuchania przez SSR Kryń-Kosieradzką. W szczególności jej zeznania są niespójne, np. twierdzi, że ciężko pobiłem ją, a nie prosiła o pomoc lekarza pogotowia, które przyjechało wkrótce po pogryzieniu matki przez psa. Mimo, że była świadkiem pogryzienia matki przez psa, na rozprawie 7 stycznia 2008r, nagle straciła pamięć o zdarzeniu. Wcześniej zaś twierdziła, że rana matki powstała wskutek pobicia. Fakt pogryzienia jej matki przez psa został potwierdzony przez policję w postępowaniu przygotowawczym, jak również przez samą matkę na rozprawie 16 sierpnia 2007r. Takich sprzeczności było więcej i świadczą one wyraźnie o matactwie świadka. Również jej zeznania w sprawie przed Sądem Okręgowym, sygn. IVC2888/05, stoją w jaskrawej sprzeczności z faktami przedstawionymi w korespondencji jej matki do mnie. Przedstawiłem to w piśmie do Sądu Okręgowego z dnia 17 grudnia 2007r.

Uzasadnienie punktu 6

            Fałsz zeznań Zofii B. wykazałem w piśmie do Sądu z dnia 7 stycznia 2008r. Zeznania jej z rozprawy 16 sierpnia 2007r. są przede wszystkim sprzeczne z zeznaniami jej córki z 5 grudnia 2007r . Podobnie fałszywe zeznania świadek składała 14 listopada 2007r, przed Sądem Okręgowym w sprawie o sygn. IVC 2888/05.

Uzasadnienie punku 7.

Nierzetelność opinii biegłego Lecha Suchcickiego wykazałem w trakcie rozprawy w dniu 5 lutego 2008r. i w piśmie do Prezesa Sądu Rejonowego z dnia 6 lutego 2008r.  W trakcie przesłuchania biegły zaprzeczał oczywistemu faktowi pogryzienia poszkodowanej oskarżycielki przez psa, co zresztą było potwierdzone przez samą poszkodowaną jak również przez przybyłych na miejsce policjantów.

Uzasadnienie punktu 8.

Zeznania policjantów Marcina Dąbskiego i Pawła Papierza na rozprawie 16 sierpnia 2007r. nosiły wyraźnie fałszywy charakter. W szczególności obaj policjanci używali dokładnie tych samych określeń, mających  sugerować moją chorobę psychiczną, tzn. „piana w kącikach ust”. Ich zeznania oraz naiwne kłamstwa Zofii B. i Mileny G. że „kładłem się na podłodze aby uniemożliwić przejście”  były wyraźnie uzgodnione, w tym samym kierunku aby sugerować moją chorobę psychiczną. Należy wyjaśnić, kto im to polecił. Osoba koordynująca owe fałszywe zeznania wyraźnie nie zdawała sobie sprawy, że wersja „na wariata” jest nieaktualna, w związku z kilkoma pozytywnymi dla mnie opiniami psychiatrycznymi.

Uzasadnienie punktu 9.

            Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie prowadziła postępowanie przygotowawcze w sposób tendencyjny od samego początku. Nie dopuszczała do wyjaśnienia sprawy, w tym nie dopuszczała do pełnego przesłuchania świadków. Ignorowała poważnie sprzeczności w zeznaniach Katarzyny G. i odmawiała ich wyjaśnienia. Odmawiała też dochodzenia w sprawie ewidentnych naruszeń prawa przez Katarzynę G.  Mam też podstawy do przypuszczeń, że to prokuratura w Pruszkowie uniemożliwiała mi odnalezienie moich dzieci. Początkowo policja w Nadarzynie wyrażała wolę pomocy ale po skontaktowaniu się ze zwierzchnikami zapadała cisza, zaczynały się matactwa i odmawiano mi wszelkich informacji o dzieciach. Również sędzia Kryń-Kosieradzka blokowała wszelkie pytania mogące wyjaśnić tę sprawę. 

Uzasadnienie punktu 10.

            Opinia psychiatryczna biegłych Marii Mioduszewskiej i Marka Ulenieckiego okazała się błędna. W aktach sprawy mieli oni obszerne dowody zaprzeczające oskarżeniu, a mimo to w swojej niechlujnej opinii sugerowali u mnie chorobę psychiczną mającą polegać na robieniu z siebie ofiary w miejsce sprawcy przestępstwa. Owa fałszywa opinia psychiatryczna była następnie podstawą do kolejnych, wielokrotnych prób zamknięcia mnie w szpitalu psychiatrycznym przez Prokuratury dla Warszawy-Woli i  w Tarnowskich Górach oraz  była wykorzystywana przez Katarzynę G. do uniemożliwienia mi kontaktu z dziećmi. Była też pokazywana osobom postronnym. Dowody współpracy Katarzyny G. z sądem w celu zrobienia ze mnie człowieka niepoczytalnego są w aktach sprawy. Biegli powinni kierować się bezstronnym profesjonalizmem a tymczasem ich opinia stała się podstawą do zorganizowanego oszustwa. Dlatego też należy wyjaśnić motywację ich działania.

Uzasadnienie punktu 11.

W opinii psychiatrycznej szpitala w Pruszkowie są stwierdzenia sugerujące mój niski poziom inteligencji i pieniactwo. Należy zauważyć, że to nie ja tworzyłem wszystkie fikcyjne oskarżenia i wszczynałem wszelkie procesy sądowe. Niektóre z owych oskarżeń były już zupełnie absurdalne, jak zarzut prokuratury dla Warszawy-Woli, próby skontaktowania się z moimi własnymi dziećmi. Prokurator, który taki zarzut postawił, ewidentnie wymaga pomocy psychiatry. Obrona jest moim naturalnym prawem, a skłonności pieniacze na pewno widać u Katarzyny G. i u prokuratury, po ilości wytaczanych mi procesów pod fikcyjnymi zarzutami.

Poza tym, sugestia, że mam niski poziom inteligencji, przy udokumentowanej, międzynarodowej karierze i ciągłej aktywności zawodowej w zmieniających się okolicznościach, jest co najmniej nadużyciem. Opinia ta jest też w sprzeczności z obszernym badaniem dr. Pobochy, przewodniczącego Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej.

W związku z ewidentnymi fałszerstwami wszystkich pozostałych opinii przygotowanych na zlecenie sądu i oszustek, należy sprawdzić, czy jest to tylko błąd w sztuce, czy świadomie fałszerstwo i pod czyim naciskiem.

Uzasadnienie punktu 12.

Pełne przesłuchanie wymienionych świadków jest konieczne dla wyczerpującego wyjaśnienia sprawy i mechanizmów stojących za fałszywymi oskarżeniami. Do tej pory sędzia Kryń-Kosieradzka uniemożliwiała takie przesłuchanie, a proces był farsą. 

Bogdan Goczyński 

Do wiadomości:

Pismo internetowe Afery Prawa, www.aferyprawa.com
Minister Sprawiedliwości, Warszawa Al. Ujazdowskie 11. 

W załączeniu:

Kopia Opinii Konsultacyjnej z dnia 12 marca 2008r, przygotowanej przez Instytut Bezpieczeństwa Biznesu na podstawie badania wariograficznego z dnia 7 marca 2008r. 

 

Sygn. akt IIK 856/07                   dnia 22 października 2008r.  

Bogdan Goczyński   

Sąd Okręgowy w Gliwicach 
Za pośrednictwem 
Sądu Rejonowego w Tarnowskich Górach
Wydział II Karny
ul. Opolska 17
42-600 Tarnowskie Góry 

Apelacja 

Niniejszym składam apelację od wyroku Sądu Rejonowego w Tarnowskich Górach z dnia 27 lutego 2008r. i wnoszę o uniewinnienie. Podtrzymuję również wnioski i argumentację zawarte w mojej apelacji (nazwanej wówczas zażaleniem) z dnia 28 kwietnia 2008r. 

UZASADNIENIE 

Przebieg procesu wraz z postępowaniem przygotowawczym, świadczą o działaniu wymiaru sprawiedliwości w złej wierze. Ze strony prokuratury było to utrudnianie mi zapoznania się z aktami sprawy przez odmowę przesłania ich do Warszawy. Prokuratura odmówiła też konfrontacji ze świadkami, do której miałem prawo.

Obrażenia Zofii B. są tego rodzaju, że trzeba być asesorem prokuratury lub prezesem sądu rejonowego, żeby uwierzyć, że powstały one wskutek pobicia. Akt oskarżenia zarzuca mi bicie po klatce piersiowej, wskutek czego miał powstać uraz kolana i stawu skokowego oraz spojówki. Tymczasem Zofia B. zeznawała przed sądem, że uderzałem nią plecami o samochód (sprawa IVC 2888/05 w Warszawie) lub w bark (niniejsza sprawa). Po prostu nie pamięta co, gdzie zeznawała a jest zbyt ograniczona, aby zapoznać się z protokołami przesłuchań. Urazy opisane w obdukcji, wraz ze śladami na klatce piersiowej, są zgodne z opisem Zofii B. przewrócenia się podczas pościgu za mną, pokonywania wysokiego spiczastego płotu, przechylania się na nim i zeskakiwania z niego. Urazu spojówki mogła nabawić się ona gdzie indziej, np. w ogrodzie, gdzie jest dużo niskich drzew. Akt oskarżenia tego rodzaju nie powinien być w ogóle dopuszczony przed sąd.

Słownictwo, jakiego sędzia Żyłka używa w uzasadnieniu, świadczy o jej tendencyjnym nastawieniu. Używa np. słów w odniesieniu do dzieci: (str. 5, wiersz 6 od góry) „godzą się na wywiezienie ich w obce sobie miejsce”. Tymczasem dla dzieci nie byłem osobą nieznaną lecz ojcem, z którym były one wcześniej bardzo związane. Miały one nie być wywiezione do obcego miejsca, lecz wrócić do ich rodzinnego domu. Innym przykładem tendencyjności myślenia sędzi Żyłki jest strona 9 uzasadnienia wyroku, wiersz 9 od góry, gdzie użyła określenia: „uwolnili dziecko z samochodu”, sugerując, że było on więzione. Tymczasem córka była z samochodu wyciągnięta.

Jest także bardzo dużo innych dowodów działania Sądu w Tarnowskich Górach w złej wierze, za wiedzą prezes Żyłki, która prowadziła sprawę karną. Dowody te są w aktach sprawy o sygn. akt OPM16/07 w kwestii kontaktów z dziećmi. Należą do nich uniemożliwianie egzekucji postanowienia o kontaktach z dziećmi, poprzez tworzenie sztucznych problemów formalnych, jak np. rzekoma nieznajomość przez Sąd adresu matki dzieci, czy brak tytułu wykonawczego, który to tytuł Sąd miał sam wydać. Innym przykładem jest rozpatrywanie przez Sąd mojego wniosku o przyjazd dzieci na wakacje. Wniosek ten złożyłem 21 maja 2008r. i do tej pory nie został on rozpatrzony, mimo że zgodnie z prawem sąd ma na to najwyżej miesiąc. Z dziećmi nie widziałem się już od ponad trzech lat a wszelkie próby z mojej strony kończyły się fałszywymi oskarżeniami, jak w tej sprawie lub w najlepszym wypadku moją wyprawą do Tarnowskich Gór i zamkniętymi drzwiami domu teściów. Próby te są opisane w aktach wspomnianej sprawy o sygn. OPM16/07. Bardzo poważne wątpliwości co do obiektywności Sądu budzi też utrudnianie przyjęcia mojej apelacji, tak że musiałem to osiągnąć poprzez zaskarżenie odmowy.

Metody działania wymiaru sprawiedliwości w sprawach rodzinnych, noszą znamiona zorganizowanej przestępczości dla rozbijania rodzin, zastraszania i fabrykowania oskarżeń w stosunku do ojców, którzy próbują wyegzekwować swoje prawa do dzieci i zapewnić im dobre wychowanie. W celach represyjnych nadużywa się psychiatrii. Te same metody zastosował wobec mnie sąd w Pruszkowie i prokuratura dla Warszawy-Woli. Z moich obserwacji jako dziennikarza Afer Prawa wynika, że jest to działanie typowe. W szczególności, tego samego typu zachowanie jest widoczne w przypadku Marcina Frymusa, ojca, który zabrał syna do domu do Belgii. Artykuły opisujące tę historię są dostępne pod adresami internetowymi:

/index2.php?p=teksty/show&dzial=zycie&id=2327  

i /index2.php?p=teksty/show&dzial=urzednicy&id=2351

Należy dodać, że do wydarzenia 3 lipca 2006r. w ogóle by nie doszło, gdyby nie świadomie prowokacyjne zachowanie się Sądu Okręgowego w Warszawie prowadzącego sprawę rozwodową. Postanowieniem z 8 marca 2006r. orzeczono tam bowiem o moich regularnych kontaktach z dziećmi, po czym 17 marca postanowienie to zostało uchylone bez żadnych nowych okoliczności uzasadniających taką decyzję. Z dziećmi nie mogę spotkać się do tej pory. Sędzią, która prowadziła wówczas sprawę, i która zaocznie wydała postanowienie powierzające dzieci matce i ustalające arbitralnie wysokie alimenty, była Dorota Kącka, którą później Gazeta Polska publicznie oskarżyła o korupcję. Kwestia ta jest opisana w artykule „Numer na bitą żonę” w Aferach Prawa pod adresem:

/index2.php?p=teksty/show&dzial=sady&id=1922

Wyrok Sądu zabraniający mi zbliżania się do miejsca przetrzymywania dzieci, mimo postanowienia Sądu Apelacyjnego o kontaktach w miejscu zamieszkania, jest potwierdzeniem mojego zarzutu świadomego rozbijania rodzin. Ciekawe, że Sąd nie zaproponował alternatywnego rozwiązania dla kontaktów z dziećmi. Co więcej, kurator otrzymała zakaz jakiejkolwiek pomocy przy spotkaniach. Gdy matka dzieci zaproponowała spotkanie w środku pomocy społecznej poza miejscem zamieszkania, kurator odmówiła w nim uczestnictwa. Uczestnictwo takie było zaś warunkiem dyrekcji ośrodka dla umożliwienia spotkania.

O tym, że fabrykowanie oskarżeń i nękanie ojców jest zorganizowanym działaniem, świadczy też reakcja prokuratury na moje zawiadomienie o przestępstwie składania fałszywych zeznań i oskarżeń. Zawiadomienie to złożyłem po tym, jak badanie wariograficzne wykazało, że mówię prawdę i że oskarżenia są fałszywe. Sprawą zajmowały się prokuratury dla Warszawy-Woli i w Tarnowskich Górach. W obu przypadkach odmówiono najpierw śledztwa a potem przyjęcia zażalenia, posługując się dokładnie tym samym absurdalnym argumentem, czyli uchwałą Sądu Najwyższego OSNKW 2005/7-8/66, która podobno daje podstawę do przyjęcia, że jestem osobą nieuprawnioną do składania zażalenia. Identyczność pokrętnej argumentacji w obu przypadkach, wyraźnie świadczy o koordynacji przestępczych działań.

W trakcie procesu wykazałem, że Zofia B. składała fałszywe zeznania przed sądem. W dniu 14 listopada przed Sądem Okręgowym w Warszawie, w sprawie IVC 2888/05, zeznała ona, że nic nie wiedziała o postanowieniu Sądu w Warszawie nakazującego wydać mi dzieci 22 października 2007r. Tymczasem była o tym postanowieniu poinformowana przez Sąd w Tarnowskich Górach, w tej sprawie, w dniu 19 października 2007r, co zostało zaprotokołowane. Ponadto, dzień przed wyznaczoną datą wydania mi dzieci, była u niej w domu policja dla upewnienia się, że dzieci tam przebywają i że będą następnego dnia dostępne do zabrania przeze mnie. Mimo nakazu sądu, matka dzieci i Zofia B. odmówiły ich wydania. Nieprawdą też jest twierdzenie Katarzyny G., że postanowienie to było zaskarżone, gdyż nigdy nie otrzymałem odpisu zażalenia w owej sprawie ani decyzji sądu drugiej instancji. Nie znalazłem też dokumentacji na temat zażalenia w aktach sprawy. Ponadto Katarzyna Gaworek-Goczyńska poprzez fałszywe zeznania zabiegała żeby zamknąć mnie w szpitalu psychiatrycznym. Jest to udokumentowane w aktach sprawy o kontakty z dziećmi OPM16/07.

W wymienionej sprawie IVC 2888/05, jest więcej przykładów fałszywych zeznań, zarówno .i B. jak i Katarzyny G. a także jej córki Mileny G.. Są to na przykład zeznania Zofii B. o moich rozmowach telefonicznych z Australii z jej mężem Franciszkiem B., gdy rzekomo ubliżałem jego rodzinie i „wyzywałem jego córkę od najgorszych”. Tymczasem załączyłem do akt sprawy listy Franciszka B. do mnie z tego okresu, utrzymane w bardzo przyjacielskim tonie, który byłby niemożliwy, gdybym telefonicznie obrażał jego rodzinę. Sąd tamtejszy został poinformowany o fałszywych zeznaniach już prawie rok temu, ale do tej pory nie podjął w tej sprawie żadnego działania.

Należy zwrócić uwagę na osobowość Zofii B. Jest typ intrygantki, która przez swoje manipulacje i wtrącanie się do małżeństwa przyczyniła się do samobójstwa swojego syna jesienią 1999 r. Po śmierci syna, całą energię intryg zwróciła na nasze małżeństwo.

Warto też przywołać konsekwentne odmawianie zeznań przez Franciszka B., zarówno w sprawach karnych jak i w sprawie rozwodowej, mimo że zeznania miałyby miejsce w Tarnowskich Górach. Przyczyną jest jego kompletne zdominowanie przez żonę, Zofię B. i obawa przed nią.

I tego typu oskarżycielkom Sąd w tej sprawie daje wiarę, podczas gdy ojciec, który wybudował wygodny dom i utrzymywał całą rodzinę przez wiele lat, kreowany jest na niebezpiecznego przestępcę, tylko dlatego, że chciał zająć się dziećmi.

Sąd powołał też na świadka Małgorzatę S. a także innych świadków, jak Teresa K., naruszając zasady rzetelnego procesu. Świadek Małgorzata S. została zgłoszona 15 listopada 2007r, a więc już po pierwszej rozprawie i głównym przesłuchaniu świadków. Tymczasem 14 listopada, czyli dzień wcześniej, miało miejsce spotkanie oskarżycielek z adwokatem w sprawie rozwodowej. Wówczas najwyraźniej zdecydowano o powołaniu nowego świadka w sprawie karnej, gdyż dotychczasowi świadkowie nie potwierdzali wersji wymyślonej przez oskarżycielki i ich doradcę.

 Zasadą procesu jest, aby świadkowie nie mogli się ze sobą porozumiewać i koordynować zeznań. Powoływanie świadka w późniejszym terminie, na kolejną rozprawę, narusza tę zasadę. Jest to tym bardziej istotne, że praktycznie wszyscy świadkowie, włącznie z policją, reprezentowali oskarżenie i byli sąsiadami oskarżycielek a ja byłem zupełnie sam, nawet bez obrońcy.

Świadkowie na pierwszej rozprawie byli przekonani, że oskarżenie dotyczyło mojej próby „uprowadzenia” dzieci i będąc sąsiadami rodziny B.  starali się obciążyć mnie w tym kontekście. Było to na przykład ewidentne w przypadku zeznań policjanta Adama Wieczorka, który były przekonany że oskarżenie dotyczyło naruszenia przeze mnie miru domowego. Również Iwona P. zeznawała w sposób mający zadowolić oskarżycielki. Używała np. określeń „przeraźliwy krzyk dzieci” i „uwolniłam dziecko z samochodu”. Iwona P. była najbardziej naocznym świadkiem wydarzenia. Mówiła o szamotaninie, i że ją „brutalnie odepchnąłem”. Odepchnięcie mogło się zdarzyć, gdyż usiłowała wraz z teściową udaremnić mi zabranie dziecka. Trudno żebym się z nią wdawał w dyskusje, gdy byłem szarpany. Natomiast ani ona ani nikt ze świadków nie potwierdził zarzutu „bicia”. W szczególności Iwona P., mimo że uczestnikiem wydarzenia nie potwierdziła opowieści Zofii B., jakobym obijał ją plecami o samochód. Natomiast powiedziała wyraźnie, że Zofia B. szarpała mnie za rozpiętą koszulę. Jeśli pamiętała takie szczegóły, to pamiętałaby również obijanie Zofii B. o samochód. Czegoś takiego nie potwierdziła, bo nie miało to miejsca.

Jedynym świadkiem, który potwierdzał fakt rzekomego bicia przeze mnie Zofii B., była właśnie Małgorzata S. Zeznała ona, że biłem Zofię B. po głowie a także, że w ten sam sposób biłem świadka Iwonę P. Świadek Iwona P. we wcześniejszych zeznaniach jednak nic na ten temat nie wspomniała, mimo jej negatywnego nastawienia do mnie. Również Zofia B. nic nie powiedziała na temat rzekomego bicia jej pięściami po głowie. Tłumaczenie, że ofiary „pobicia” były w szoku i dlatego nie pamiętały tego faktu, sięga granicy absurdu. W ten sposób można uzasadnić każde fałszywe oskarżenie. Jest to tym bardziej absurdalne, że będąca rzekomo w szoku Zofia B. rozmawiała z policjantami, obnosiła się ze swoim obtartym kolanem i przedstawiała dokumenty mające potwierdzić jej prawo do przetrzymywania moich dzieci. Wątpliwość budzi też zeznania Małgorzatę S., że była naocznym świadkiem wydarzenia. Notatka policyjna jest dość szczegółowa i wymienia świadków zajścia. Małgorzaty S. tam nie ma.

Sąd bardzo wyrozumiale podszedł do tych „nieścisłości”, podczas gdy wraz z okolicznościami powołania świadka, wskazywały one na świadome, fałszywe zeznania. Zeznania te nie tylko że powinny być odrzucona, ale świadek powinna być za nie ukarana.

Jak Sąd sam przyznał, również w zeznaniach świadka Teresy K. są niespójności. Podczas przesłuchania unosiła się ona emocjami graniczącymi z histerią, co zostało odzwierciedlone w protokole. Usiłowała przedstawić mnie jako agresora wymagającego interwencji policji, podczas gdy opisywana przez nią interwencja miała miejsce 22 października 2007r, kiedy przyjechałem odebrać dzieci zgodnie z postanowieniem Sądu Okręgowego w Warszawie. Policja była wezwana przeze mnie, żeby zabezpieczyć się przed kolejnymi oskarżeniami i uzyskać potwierdzenie próby wyegzekwowania postanowienia sądu. Taką osobę Sąd uznał za wiarygodnego świadka.

Podczas zajścia niewątpliwie było sporo szamotaniny, ale jeśli się uważnie prześledzi zeznania świadków, było to spowodowane szarpaniem mnie przez teściową dla utrudnienia zabrania przeze mnie dzieci. Teściowa bowiem rości sobie do nich prawo. Gdyby postawa teściowej a także wymiaru sprawiedliwości, były inne, do tego zajścia w ogóle by nie doszło.

W kwestii gróźb karalnych, należy zauważyć, że nie ma żadnego naocznego świadka, który mógłby to potwierdzić. Co więcej, nie ma żadnej wzmianki na ten temat w notatce policyjnej, która jest najbardziej wiarygodnym dokumentem. Policjant Adam Wieczorek zeznał, że skoro nie ma mowy o groźbach karalnych w notatce, to ich nie było. Pomysł z groźbami karanymi pojawił się później, prawdopodobnie po konsultacji z adwokatem lub prokuraturą. Należy zauważyć, że Zofia B. i Katarzyna G. już wcześniej próbowały tej samej metody i usiłowały spowodować dochodzenie w sprawie gróźb karalnych. Wykorzystywały w tym fakt moich telefonów do teścia z pytaniami o dzieci.

Ogólnie, poziom świadków próbujących mnie pogrążyć poprzez fałszywe zeznania był taki, że nietrudno było wykazać ich kłamstwa, gdyby tylko Sąd chciał uważnie słuchać.

Sąd w ogóle nie rozważył tego, czy miałem prawo zabrać dzieci do domu. Potraktował jako rzecz oczywistą, że prawo do dzieci miała jedynie teściowa a ja byłem agresorem. W rzeczywistości było odwrotnie. Matka dzieci w ogóle nie przebywała tego dnia w Tarnowskich Górach a teściowa nie ma żadnych praw do moich dzieci, więc mogłem je zabrać do domu. Poza tym, nie było wówczas żadnego prawomocnego postanowienia o powierzeniu pieczy nad dziećmi matce zaś okoliczności uzyskania postanowienia (nieprawomocnego) z 21 grudnia 2005r, którym posługiwała się teściowa, były co najmniej podejrzane.

Warto dodać, że wskutek ingerencji wymiaru sprawiedliwości w życie rodziny, dzieci zostały wyciągnięte z wygodnego rodzinnego domu, spędziły rok w spelunce, w kawalerce na warszawskiej Woli, w bloku zamieszkałym przez drobnych pijaczków. Przez dwa lata nie były posyłane do szkoły tylko po to, żeby nie mogły się ze mną spotkać. Działo się to wszystko za wiedzą i aprobatą sądów, w tym sądu w Tarnowskich Górach. Ja natomiast wskutek ciągłego nękania bezsensownymi sprawami sądowymi straciłem możliwość powrotu do zawodu i zapewnienia dzieciom lepszej przyszłości. Oczywiście wszystko to było „zgodne z prawem”, które nakazuje sądom kierować się dobrem dzieci. Obserwując inne podobne przypadki, widać, że jest to działanie z premedytacją mające na celu niszczenie rodzin.

Dodatkowym dowodem na nierzetelność wyroku, jest to, że świadkowie oskarżenia odmawiali poddania się badaniu wariograficznemu dla weryfikacji ich zeznań. Ja byłem jedyną osobą, która taką wolę wyrażała. Powinno to zwrócić uwagę Sądu i zadziałać na moją korzyść. Stało się jednak przeciwnie. Podczas rozprawy takiego wniosku formalnie nie złożyłem, ufając sile moich argumentów i rozsądkowi Sądu. Ponieważ zawiodłem się, po wyroku skazującym pierwszej instancji zleciłem badanie wariograficzne, które w całości potwierdziło moją wersję wydarzeń. W razie potrzeby deklaruję wolę poddania się badanu zleconemu przez Sąd. Ciekawe jest, że kwestia badania wariograficznego została kompletnie pominięta w uzasadnieniu wyroku. Potwierdza to moją i adwokatów opinię, że jest to instrument bardzo nielubiany przez sędziów i prokuratorów. Przyczyna jest oczywista. Wariograf uniemożliwiłby fałszywe oskarżenia i radykalnie skrócił czas trwania procesów.

W sprawie tej wykazałem, że oskarżycielka Katarzyna Gaworek-Goczyńska posługuje się regularnie fałszywymi opiniami biegłych jak np. opinią psychologów Ewy Maroczkaniec czy Bohdana Bielskiego. Jest to argument bardzo podważający jej wiarygodność. Sąd zignorował to. Poza tym, po przesłuchaniu biegłego Lecha Suchcickiego przed sądem w Pruszkowie, są podstawy do twierdzenia, że obdukcja, jaką się posługiwała oskarżycielka, była sfabrykowana. Biegły zaprzeczał bowiem zeznaniom samej poszkodowanej co do pogryzienia jej przez psa, jak również notatce policyjnej i lekarskiej sporządzonym bezpośrednio po zajściu. Oczywiście odmówił też poddaniu się badaniu wariografem na rzetelność opinii.

Sąd zignorował motywację oskarżycielek do fałszywych oskarżeń a motywacja była bardzo poważna, gdyż w grę wchodziły alimenty kilkukrotnie przekraczające przeciętną płacę. Motywacja ta była ewidentna przy regularnym odmawianiu mi prawa do kontaktu z dziećmi, mimo prawomocnego postanowienia sądu. Wyczerpujące informacje na ten temat sąd miał do dyspozycji, w postaci akt sprawy OPM16/07, które to akta zostały przyjęte jako dowód w procesie.

W sprawie tej poza sprzecznościami w zeznaniach oskarżycielki Zofii B., jest bardzo dużo nieścisłości zeznań świadków np. Małgorzaty S. i Tertesy K., co sąd sam przyznał. W cywilizacji zachodniej wątpliwości interpretuje się na korzyść oskarżonego. W polskich sądach natomiast obowiązuje zasada domniemania winy, człowiek jest oskarżany pod byłe pozorem i trzeba swoją niewinność udowadniać ponad wszelką wątpliwość. Mogę mieć tylko nadzieję, że badanie wariograficzne jest takim dowodem.

Ufam, że przytoczone argumenty wystarczą dla wydania wyroku uniewinniającego i sprawa zostanie zakończona.

Chciałbym jeszcze dodać, że dobrze byłoby żeby wymiar sprawiedliwości skierował swoją energię na zwalczanie rzeczywistych przestępców i oszustów, zamiast zajmować się podjudzaniem ograniczonych kobiet dla wykonania ideologicznych planów.

 

Bogdan Goczyński

Sygn. akt IIK 856/07                        dnia 28 kwietnia 2008r.  

Bogdan Goczyński     

Sąd Okręgowy w Gliwicach 
Za pośrednictwem 
Sądu Rejonowego w Tarnowskich Górach
Wydział II Karny
ul. Opolska 17
42-600 Tarnowskie Góry
 

Zażalenie 

Niniejszym składam zażalenie na wyrok Sądu Rejonowego w Tarnowskich Górach z dnia 27 lutego 2008r. wnoszę o uniewinnienie oraz dodatkowo składam następujące wnioski: .

  1. Wniosek o ponowną analizę dowodów.
  2. Wniosek o przyjęcie jako dowodu w sprawie badania wariograficznego przesłanego wcześniej do akt sprawy.
  3. Wniosek o umożliwienie przesłuchania biegłego, który wykonał obdukcję Zofii B.
  4. Wniosek o przesłuchanie prokuratora odpowiedzialnego za postępowanie przygotowawcze i akt oskarżenia.

UZASADNIENIE 

Do tej pory nie otrzymałem wyroku z uzasadnieniem ani nawet samego wyroku, mimo wniosku w tym względzie złożonego w terminie. O wyroku dowiedziałem się telefonicznie z sekretariatu. Mój wniosek był wysłany faksem w dobrej wierze, gdyż wcześniejsze faksy były przyjmowane przez Sąd bez zastrzeżeń. Wskutek poinformowania mnie, że faks zaginął, wniosek powtórzyłem listem poleconym wraz z kopią nadania faksu. Ponieważ nie otrzymałem uzasadnienia wyroku, nie mogę donieść się do jego szczegółów. Uważam jednakże, że w procesie wykazałem wystarczająco fałsz oskarżenia.

Dodatkowym bardzo mocnym dowodem na moją korzyść jest badanie wariograficzne, które wcześniej wysłałem sądowi.  W razie potrzeby oferuję poddać się badanu zleconemu przez Sąd. Wzywam jednak Zofię B. aby również wyraziła zgodę na poddanie się takiemu badaniu.

Przesłuchanie biegłego powinno wyjaśnić okoliczności uzyskania obdukcji przez Zofię B. Zeznania Zofii B. co do okoliczności powstania jej obrażeń, jak i same obrażenia, wyraźnie wskazują, że powstały one wskutek przewrócenia się w biegu, przechodzenia przez płot i upadku z wysokości a nie wskutek pobicia.

Jeśli chodzi o zarzut gróźb karalnych, to oskarżycielki nie przedstawiły w tej kwestii żadnych dowodów a zeznanie i notatka policjanta zaprzeczają ich wersji zdarzeń.

Zachowanie się oskarżycielek prze ostatnie dwa lata, otwarte odmawiania stosowania się do postanowień sadów o kontaktach z dziećmi, składanie fałszywych zeznań oraz dążenie do zamknięcia mnie w zakładzie psychiatrycznym są dowodami, że działają one w złej wierze i to one powinny zostać ukarane. Przesłuchanie prokuratora powinno dać odpowiedź na pytanie dlaczego otwarcie fałszywe oskarżenia oszustek były wzięte za dobrą monetę.

Pozostaję w nadziei, że tym razem argumenty wystarczą a sprawa zostanie rozwiązana zgodnie z zasadami zdrowego rozsądku.

Bogdan Goczyński

 

Polecam sprawy poruszane w działach:
 SĄDY   PROKURATURA  ADWOKATURA
 POLITYKA  PRAWO  INTERWENCJE - sprawy czytelników  

Tematy  w dziale dla inteligentnych:  
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" 
 
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
  redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI 
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm  - Polska
redakcja@aferyprawa.com 
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje. 

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~podziwiam
17-07-2016 / 17:51
podziwiam, nie wielu jest takich co mają siłe walczyć...