Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
26 czerwca 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA OSZUSTWA

Psychopaci u władzy – wrocławska prokurator Anna Monika Molik i jej kompani.

O sprawie Marcina Frymusa, ojca, który chciał zapewnić synowi pełną rodzinę, pisaliśmy już dwukrotnie. W skrócie historia polegała na tym, że w Belgii ze związku Marcina z Justyną Przedwojską urodził się mały Alex. Matka nie pytając Marcina o zgodę, wyjechała z dzieckiem do Polski. Marcin jest Belgiem, Justyna Polką. W marcu tego roku Marcin przyjechał w kolejne odwiedziny syna wraz ze swym przyjacielem Robertem Kopeciem. Między Marcinem a Justyną wywiązała się sprzeczka, w trakcie której Justyna zachowywała się agresywnie narażając życie i zdrowie syna oraz obecnych tam osób. W tej sytuacji Marcin zabrał syna do samochodu i wraz z Robertem wyjechali do Belgii. Udało im się to mimo pościgu polskiej policji. Belgowie jednak nie znaleźli podstawy do wszczęcia jakiegokolwiek postępowania przeciwko Marcinowi i Robertowi. Niedługo potem dzięki władzom belgijskim doprowadzono do mediacji. Poróżnieni rodzice uzgodnili, że będą Alexa wychowywać wspólnie a Marcin udzieli Justynie wszelkiej pomocy w jej osiedleniu się Belgii. Wydawać by się mogło, że będzie to szczęśliwy i naturalny koniec historii. W tym momencie wkroczyły do akcji psychopatyczne polskie władze. Justynie opłacono prawnika i tłumacza. Polski sąd wydał nakaz powrotu Alexa do Polski a przeciwko Marcinowi i Robertowi wszczęto postępowanie karne pod zarzutem narażenia zdrowia i życia Alexa. Wszystko to mimo orzeczenia sądu belgijskiego przyznającego opiekę nad synem ojcowi, do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia.

Poniżej przedstawiamy opis historii widzianej oczami Roberta Kopecia,

Zniszczę ich, bo mam władzę. Tak myśli i działa Anna Monika Molik z Prokuratury Wrocław Krzyki - Zachód.

Do jakich przestępstw zdolny jest człowiek posiadający władzę, przekonałem się 7 marca 2008r. Tego to dnia na prośbę Marcina, z niechęcią towarzyszyłem mu w podróży żeby odwiedzić jego syna i była przyjaciółkę Justynę Przedwojską. Gdy przyjechaliśmy, zastaliśmy Justynę a Alexander spał przed domem w wózku. Zostaliśmy poczęstowani herbatą i między Marcinem a Justyna zaczęła się nieprzyjemna dyskusja. Mając tego dość, wyszedłem na dwór zapalić papierosa. W pewnym momencie Aleksander zaczął płakać. Z domu z impetem i krzykiem wyskoczyła Justyna. Wzięła maleństwo i dalej kłóciła się z Marcinem. Po chwili zauważyłem, że Alexandra trzymał Marcin a Justyna Przedwojska wymachiwała szpadlem. Ponieważ sytuacja była niebezpieczna, schowałem się w BMW. Marcin położył Alexandra na tylnym siedzeniu i siadł za kierownicą. W tym czasie Justyna niszczyła auto.

Marcin odpalił samochód i ruszyliśmy. Ponieważ nie wiedzieliśmy co w zaistniałej sytuacji zrobić, pojechaliśmy do Belgii. 8 marca 2008r, po długiej podróży dojechaliśmy do naszych domów i poszliśmy spać.

Gdy po południu obudziliśmy się, rozpętało się piekło wszczęte przez wrocławską prokurator Annę Monikę Molik. Cała Europa i pół świata poszukiwało brutalnych porywaczy. Wszystkie stacje telewizyjne, stacje radiowe, gazety i Internet opowiadały historie o brutalnym porwaniu jak z filmu sensacyjnego.

Za zgodą prokurator Anny Moniki Molik pokazano nasze zdjęcie, wymieniono nasze imiona i nazwiska i oczywiście podano numery czarnego BMW. Gdy tylko to usłyszeliśmy, postanowiliśmy sprawę jak najszybciej wyjaśnić. Zgłosiliśmy się do pierwszego z brzegu komisariatu policji. Posterunkowy potraktował nas jak UFO, gdy mu powiedzieliśmy, że w Polsce za nami latają helikoptery, drogi są zablokowane i setki różnej maści funkcjonariuszy nas szuka. Poproszono abyśmy usiedli i poczekali w kolejce. Po dwóch godzinach przyjęto nas i kazano poczekać na belgijska sekcje Interpolu. Pierwsze pytanie Interpolu było o zdrowie Alexandra, nie wierzono nam, że jest zdrowy. Lekarz sadowy szczegółowo go przebadała i oczywiście nic nie znalazła. Wysłuchano tego co mieliśmy do powiedzenia i Prokurator Królewski nie stwierdził żadnego przestępstwa.

Niedzielny poranek 9.marca 2008r. przyniósł nowe wieści. Od samego rana Radio Wrocław czytało nasze zeznania złożone parę godzin wcześniej w języku niderlandzkim na belgijskiej policji. Ktoś z prokuratury zdążył już nasze zeznania sprzedać. Rozchodziły się jak świeże bułeczki i cala Polska je cytowała. Zdjęcia porozbijanego BMW zniszczonego przez Przedwojska oczywiście nie pokazano, aby jej nie szkodzić. Tajemnica i dobro tego sztucznego śledztwa zostały złamane. Zacząłem oglądać TV i tam znalazły się nowe perełki. Pani Justyna Przedwojska opowiadała jak to Alexander był ciągnięty, a to za raczki, a to za nóżki. Jak lalka był wrzucony do BMW z zakrwawioną twarzyczką. Wtórowała jej goebbelsowska rzecznik prokuratury wrocławskiej Małgorzata Klaus, która opisywała żywiołowo jak to Alexander został do auta wrzucony jak worek ziemniaków. Tym oszczerstwom mogę tylko odpowiedzieć, że obdukcja zrobiona przez belgijskich lekarzy całkowicie wykluczyła te kłamstwa. Tu dokumentów i dyplomów się nie kupuje.

Do chórku oszczerców dołączyła się też Mirosława Kątna z Komitetu Ochrony Praw Dziecka, która jako kolejna stwierdziła, że było to porwanie, czyli działanie gangsterskie, a waleniu szpadlem w samochód przez matkę należało przyklasnąć. 12 marca 2008r. Justyna spotkała się z Marcinem w Belgii, przekazała mu rzeczy Alexandra i ustalili, że do zakończenia spraw ich syn będzie przebywał u ojca. Ale dla psychopatów z prokuratury sprawa się nie skończyła. Gdy tylko Marcin wyjechał na wakacje, na drogi dzień poszukiwano go już jako zaginionego. Przecież nie można sobie, ot tak, pojechać na wakacje.

Ażeby wreszcie dopaść swoje ofiary, polska prokuratora w swoim zwyczaju zrobiła przekręt. 11 lipca wypisano wezwanie dla mnie do stawienia się we wrocławskiej prokuraturze 31 lipca br. List wysłano 23 lipca, do Belgii dotarł 4 sierpnia, a ja otrzymałem go po powrocie z wakacji 11 sierpnia. Swoim zwyczajem ludzi ci uważają, że każdy powinien być dostępny na ich skinienie i ma rzucać wszystko by stawić się przed jakimś psycholem z polskiego wymiaru. Nie potrafią przy tym popatrzeć w kalendarz i sprawdzić dat.

Jednocześnie, ponieważ nie stawiłem się na ich wezwanie, prokurator Anna Monika Molik wystąpiła o Europejski Nakaz Aresztowania. Uzasadniła to moim rzekomym ukrywaniem się, mimo że moje miejsce zamieszkania i telefon są tutejszym władzom znane. Polscy psychole z prokuratury lubują się w aresztowaniach pod byle pozorem. To, że aresztowanie uniemożliwi przygotowanie się do obrony, naruszy prawo do rzetelnego procesu gwarantowane artykułem 6 Konwencji Praw Człowieka i że zniszczy życie człowieka, nie ma dla nich znaczenia.

Obserwując ekscesy i upojenie władzą pani Molik oraz jej kompanów z prokuratury, widać wyraźnie, że mamy do czynienia z dewiantami, którym dano do rąk niebezpieczne narzędzia.

Robert Kopeć
przy współpracy redakcji Afer Prawa

Marcin Frymus wraz z synem u siebie w Belgii, poza zasięgiem polskich „organów”.

Ojciec porwał 11-miesięcznego syna.

Policja w Belgii oddała ojcu porwane w Polsce dziecko.

Rodzice małego Aleksa spotkali się w Belgii.

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.