Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
22 lipca 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie to "podobno" doskonała placówka...
Niestety:

Obok każdego żłobu, w którym zbawiciel przychodzi na świat,

stoi również jakiś osioł, który spokojnie żre.” Heinrich Heine

A to jest ten drugi „specjalista”- Janusz Heitzman – przyjaciel Gierowskiego z UJ i jednocześnie rozdzielnik intratnych zleceń, jako kierownik zakładu psychiatrii sądowej w warszawskim IPiN.

Bez psychiatry, zlecającemu psychologowi Gierowskiemu „podwykonawstwo” – sam Gierowski nie mógłby opiniować psychiatrycznie. Gierowski jest związany z psychiatrą Heitzmanem, jak grzybica z paznokciem. A swoją drogą, to zamiast opiniować to, co wymaga kodeks postępowania karnego od psychiatry Heitzmana, czyli stan poczytalności oskarżonego w chwili czynu, te wszystkie „opinie” „opisują” osobowość człowieka. Całkowicie nieprzydatną w rzetelnym procesie karnym. Bo człowieka powinno się sądzić za to, co zrobił niezgodnie z prawem i jaka była jego poczytalność w chwili czynu (świadomość faktu złamania prawa i jego konsekwencji), a nie za to, jaki ten człowiek na co dzień jest (nawet, gdyby te „zaburzenia osobowości” faktycznie istniały). Bo to nakazuje wprost podstawowe pojęcie w polskim prawie karnym – pojęcie winy. Ale w polskiej chorej Temidzie (żywym skansenie PRL-u) wszystko stoi na głowie.

Heitzman przepisuje z innych podręczników opisy reakcji na ciężki stres, ale u mnie podręcznikowego przypadku ciężkiej ostrej reakcji na stres „nie widzi”.

Jak to było? „Widzimy to, co chcemy widzieć. Nie widzimy tego, co jest.” I „widzimy” zawsze to, czego oczekuje od tych 2 oszustów sąd, prokurator i brukowe media – żądne zawsze krwi, igrzysk i ekstremalnie surowych wyroków. To zawsze są dla Heitzmana i Gierowskiego jedyni zleceniodawcy tych ekstremalnie drogich „opinii”. Zawsze tak było od 2 tysięcy lat, że za 30 srebrników rodacy Gierowskiego, Heitzmana, Woleńskiego i sędzi Hanny Nowickiej przehandlowywali prawdę. Ale gdy o tym się dzisiaj głośno powie („obrażanie sądu”), to od razu zostanie się nazwanym antysemitą.


Dzisiaj nawet w popularnych tygodnikach opisuje się mechanizm, który u mnie spowodował tragedię w dniu 27.09.2001.(zdarzeniu dwa tygodnie po ataku z 11.9.2001 na WTC). Przykład:


„Polityka” nr 17 (2702) z 25.04.2009 → www.polityka.pl

artykuł: „Biologia i socjologia strachu” s.74


Natura nie wykazała nadmiernego zaufania do ludzkiego rozumu i wyposażyła nas w liczne mechanizmy sterowane prymitywnymi emocjami, które

w sytuacjach krytycznych działają jak automatyczny pilot.


(…) Na­tura, projektując nas w toku biologicz­nej ewolucji, najwyraźniej nie wykaza­ła nadmiernego zaufania do ludzkiego rozumu, pozostawiając na naszym psy­chicznym wyposażeniu liczne automatyczne odruchy, sterowane prymi­tywnymi emocjami, które kontrolują nasze postawy i zachowania w stopniu znacznie większym, niż się wydaje.

Dobry lęk

(…) Nie wnikając w szczegóły neurofizjologicznych pro­cesów leżących u podłoża strachu, wy­starczy powiedzieć,

że na pewnym eta­pie ewolucji mózgi zwierząt wyposażo­ne zostały w mechanizm, który w sytu­acji śmiertelnego zagrożenia zatrzymuje normalne procesy analizy docierających informacji i przełącza organizm na „automatycznego pilota", który nakazuje mu jedno z zachowań obronnych, takich jak znieruchomienie, ucieczka bądź agre­sja.

Jednocześnie ulegają zmianie pro­cesy fizjologiczne - podnosi się we krwi poziom hormonu strachu - adrenaliny, przygotowując organizm do wzmożo­nego wysiłku. Ustaje proces trawienia,


[s.75] wydzielania śliny, a w skraj­nych przypadkach następuje odruchowe wypróżnienie. Mą­drość natury, która mechanizm ten stworzyła, polega na tym, że racjo­nalne myślenie jest procesem zbyt po­wolnym, by zmobilizować organizm do walki o przetrwanie w chwilach nagłego zagrożenia.

Tym automatycznym pilotem, który chwilowo przejmuje zadania myślącego mózgu, jest tzw. układ limbiczny - archaiczna część mózgu, której fragment stanowi jądro migdałowate, odgrywają­ce centralną rolę w regulacji zachowań emocjonalnych. Jądro to posiada własną pamięć - w szczególności zarejestrowa­ne są w nim bodźce wywołujące strach. Niektóre z nich mają charakter wrodzo­ny. Strach przed ciemnością i obcymi, jaki odczuwa wiele dzieci, nie wydaje się wyuczony. Podobnie naturalny jest dla człowieka strach przed wężami czy pają­kami (czy też, u wielu kobiet, myszami), głośnymi niespodziewanymi hałasami, a także lęk przestrzeni. Są to - jak sądzą psycholodzy ewolucyjni - lęki zakodowane w naszych genach w za­mierzchłych czasach paleoli­tu, kiedy gatunek nasz stawiał pierwsze kroki na afrykańskiej sa­wannie. Lęków można się jednak uczyć i jądro migdałowate zapamiętuje budzące grozę zdarzenia z naszego życia, by potem, kiedy się powtórzą, wyzwo­lić w mózgu odpowiednią reakcję. Jądro migdałowate ma bezpośrednie połącze­nie z korą czołową, która jest siedliskiem wyższych funkcji umysłowych i strach może się skojarzyć nie tylko z określo­nymi bodźcami zmysłowymi, lecz z abstrakcyjnymi pojęciami. (…)

Zbiorowe psychozy

Uczeni do niedawna nie byli zgodni co do tego, czy ludzki gatunek - który od­znacza się większą niż u innych zwierząt ciekawością, odkrywczością i nowator­stwem - wyzwolił się z charakterystycz­nej dla niższych gatunków neofobii. Wie­le wskazuje jednak na to, że strach przed nowymi nieznanym nadal w dużej mierze kieruje naszym życiem. Strach ten wyzwalają często bodźce o symbolicz­nym charakterze. (…) Obdarzeni jesteśmy atawistyczną - i ewolucyj­nie uzasadnioną - skłonno­ścią do silniejszego reagowania na złe wiadomości niż na dobre. Obce jest też naszej naturze myślenie w kategoriach matematycznych i statystycznych, toteż rzadko jesteśmy w stanie zważyć obiek­tywnie i porównać ze sobą korzyści i ryzyko. W obliczu zidentyfikowanych - prawdziwych lub fikcyjnych - zagro­żeń popadamy więc często w zbiorową psychozę, która sprawia, że zachowanie nasze staje się nieracjonalne i, zamiast zwiększać nasze bezpieczeństwo, zwięk­sza ryzyko utraty życia lub zdrowia.

Znanym przykładem takiej psycho­zy - o której pisze w swej wydanej w ze­szłym roku książce „The Science of Fear" kanadyjski dziennikarz Daniel Gardner - był strach przez lataniem samolotami, który ogarnął Amerykanów po terrorystycznych atakach 11 września 2001 r. Jak wykazał po starannej analizie staty­stycznej psycholog z berlińskiego Insty­tutu Ludzkiego Rozwoju im. Maxa Plancka Gerd Gigerenzer, bezpośrednim skutkiem faktu, że wielu Amerykanów przesiadło się z samolotów do samochodów, było 1,5 tys. dodatkowych śmiertelnych ofiar wypadków drogowych w ciągu na­stępnego roku. Mimo groźby terrory­zmu samolot pozostaje znacznie bezpieczniejszym od samochodu środkiem komunikacji - w wypadkach lotniczych ginie w Ameryce przeciętnie 100 osób rocznie, na drogach ponad 40 tys. (…)


[s.76] Nasza ostatnia godzina

Przypadek psychozy szczepieniowej ilustruje zjawisko znacznie ogólniej­sze. Przeciętny człowiek nie czyta pu­blikacji naukowych i nie podejmuje na ich podstawie życiowych decyzji. Opi­nia publiczna jest zadziwiająco odpor­na na racjonalne, wyważone argumenty.

Przedstawiciele prasy - a także niektórzy naukowcy - wiedzą dobrze, że najsku­teczniejszym sposobem jej kształtowa­nia jest odwołanie się do emocji - szcze­gólnie do strachu. (…)

Ludzie potrafią docenić tych, którzy ich dobrze nastraszą.

Krzysztof Szymborski [prof. dr hab. Krzysztof Szymborski jest fizykiem i psychologiem, Skidmore College w Saratoga Springs, w USA]


Niestety krakowscy „sędziowie” i skorumpowani „biegli” nigdy nie widzą tego, co faktycznie jest. Niestety także „nie widzą” aktualnego stanu wiedzy o działaniu ludzkiego mózgu.

„Widzimy to, co chcemy widzieć, nie widzimy tego, co jest”. PRL to był system totalnego kłamstwa. Dzisiejsi sędziowie, profesorowie prawa, biegli ( i ich dzieci na sędziowskich synekurach) to żywe relikty PRL-owskiego systemu totalnego kłamstwa i bezprawia. Niestety zmiana systemowa z 1989 roku nie tknęła nawet polskiego wymiaru „sprawiedliwości”. A władza to są 3 filary. Jeden z nich, to władza sądownicza. Szkoda, że dzisiaj nie pamiętamy, jak powstało stalinowskie sądownictwo, a tylko naiwni mogą wierzyć, że totalitarny system komunistyczny zaniedbałby tak ważny element władzy realnej.


Krakowscy „sędziowie” i „biegli” także nie mają pojęcia o tym, że dzisiejszy system prymitywnego przypisywania ludziom winy za ich czyny, bez względu na sytuację, jest obecne równie aktualny, jak procesy czarownic z XVI wieku.


Poniżej zacytuję fragmenty światowego bestsellera z 2008 roku prof. Philipa ZimbardoEfekt Lucyfera”, PWN 2008 (www.pwn.pl)– strony 316, 328-329.

Odkrycie przez prof. Zimbardo „efektu Lucyfera” zostało ogłoszone za jedno z najważniejszych odkryć naukowych roku 2008.


s. 316

…kontrolującą i monitorowanie spójności, stosując techniki, które zmieniają stan świadomości danej osoby. Osiąga się to przez przyjmowanie alkoholu lub narkotyków, wzbudzanie silnych emocji, podejmowanie hiperintensywnych działań, przyjmowanie orientacji rozszerzonej teraźniejszości, gdzie nie ma żadnego zainteresowania przeszłością ani przyszłością, oraz projekcję odpowiedzialności na zewnątrz - przypisywanie jej innym, a nie do wewnątrz - nieprzyjmowanie jej samemu.

Deindywiduacja wytwarza jedyny w swym rodzaju stan psychiczny, w którym zachowanie przechodzi pod kontrolę bezpośrednich wymogów sytuacji i biologicznych, hormonalnych pożądań. Działanie zastępuje myślenie, dążenie do natychmiastowej przyjemności dominuje nad odraczaniem gratyfikacji, a rozsądnie powściągliwe decyzje ustępują miejsca bezmyślnym reakcjom emocjonalnym. Stan wzbudzenia jest często zarówno prekursorem, jak i konsekwencją deindywiduaacji. Jego efekty są silniejsze w nowych i nieustrukturalizowanych sytuacjach, w których typowe nawyki reagowania i cechy charakteru tracą na znaczeniu. Podatność danej osoby na wpływ modeli społecznych i sygnałów sytuacyjnych zostaje zwiększona; tak więc równie łatwo jest wtedy czynić miłość, jak i czynić wojnę - wszystko zależy od tego, czego wymaga lub co wywołuje sytuacja. W skrajnym przypadku nie ma poczucia dobra i zła, żadnych myśli o karze za czyny bezprawie, czy o piekle za niemoralne8. Gdy wewnętrzne ograniczenia zostają zawieszone, zachowanie jest całkowicie pod zewnętrzną sytuacyjną kontrolą; to, co zewnętrzne, dominuje nad wewnętrznym. To, co możliwe i dostępne, przeważa nad tym, co dobre i słuszne.

Przejście od mentalności apollińskiej do dionizyjskiej bywa szybkie i nieoczekiwane, sprawiając, że dobrzy ludzie robią złe rzeczy, gdyż żyją tymczasowo, w rozszerzonej chwili obecnej, nie troszcząc się o przyszłe konsekwencje swych działań. W ekscesach desindywiduacji znikają zwykle ograniczenia, nakładane na okrucieństwo i impulsy libidalne.

Jest to tak, jak gdyby w mózgu następowało krótkie spięcie, odcinające funkcję płatów czołowych kory - planowanie i podejmowanie decyzji, podczas gdy kontrolę przejmują bardziej pierwotne części układu limbicznego mózgu, a zwłaszcza ośrodek emocji i agresji w ciałach migdałowatych.

(…)


s. 328

im zachowaniem, działają, kierując się wolną wolą i racjonalnym wyborem, a więc są osobiście odpowiedzialne za wszystkie swoje działania. Jednostki, które postępują źle, jeśli nie są niepoczytalne i nie mają ograniczonej zdolności prawnej, powinny wiedzieć, że postępują źle i zostać odpowiednio ukarane. Przyjmuje się, że czynniki sytuacyjne to niewiele więcej niż zbiór zewnętrznych okoliczności o minimalnym znaczeniu. Przy ocenianiu różnych czynników wpływających na dane zachowanie, dyspozycjonaliści przywiązują dużą wagę do Osoby, a małą do Sytuacji. Pogląd ten na pozór honoruje godność jednostek, które powinny odznaczać się wewnętrzną silą i mieć silną wolę, żeby oprzeć się wszelkim pokusom i sytuacyjnym zachętom. Ci z nas, którzy podzielają odmienną koncepcję, są

przekonani, że taki punkt widzenia nie uznaje realnego istnienia naszych ludzkich słabości. Uświadomienie sobie, jak powszechne są takie słabości w obliczu tych rodzajów sił sytuacyjnych, których przeglądu dokonaliśmy dotychczas, jest pierwszym krokiem do zwiększenia odporności na takie ujemne wpływy i do rozwinięcia skutecznych strategii umacniających tę odporność zarówno u pojedynczych ludzi, jak i w społeczeństwach.

Podejście sytuacyjne powinno zachęcać nas wszystkich do podzielania głębokiego poczucia pokory, kiedy staramy się zrozumieć „niewyobrażalne", "nie do pomyślenia", „bezsensowne" akty zła - przemoc, wandalizm, samobójczy terroryzm, tortury czy gwałt. Zamiast zajmować natychmiast wysoką pozycję moralną, która podkreśla dystans dzielący nas, dobrych ludzi, od złych i odrzuca analizy czynników przyczynowych związanych z sytuacją, podejście sytuacyjne okazuje tym „innym" „miłosierdzie atrybucyjne". Głosi ono, że każdy czyn, dobry czy zły, którego kiedykolwiek dokonała jakakolwiek istota ludzka, ty i ja moglibyśmy popełnić również - gdyby siły sytuacyjne były takie same.

Nasz wymiar sprawiedliwości w sprawach karnych zbyt silnie opiera się na zdroworozsądkowych, przyjmowanych przez ogół społeczeństwa poglądach na przyczyny popełniania przestępstw - zwykle uwzględnia się tylko determinanty motywacyjne i osobowościowe. Jest czas, żeby system wymiaru sprawiedliwości wziął pod uwagę poważny materiał dowodowy zgromadzony przez nauki behawioralne, a dotyczący silnego wpływu kontekstu społecznego na zachowanie - zarówno na działania przestępcze, jak i moralne.

Moi współpracownicy, Lee Ross i Donna Shestowsky, przedstawili wnikliwą analizę wyzwań, jakie współczesna psychologia rzuca teorii prawnej i praktyce sądowej. Dochodzą oni do wniosku, że system prawny mógłby przyjąć model nauk medycznych i praktyki lekarskiej, wykorzystując aktualne badania, zarówno nad niewłaściwym, jak i właściwym funkcjonowaniem umysłu i ciała:

„System wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych nie powinien w swym działaniu kierować się nadal złudzeniami co do międzysytuacyjnej spójności zachowania, błędnymi koncepcjami dotyczącymi względnej siły wpływu dyspozycji i sytuacji na zachowanie, ani nieudanymi przemyśleniami logiki interakcji 'osoba x sytuacja', ani nawet podnoszącymi na duchu, lecz w dużej mierze fantastycznymi koncepcjami wolnej woli, tak samo, jak nie powinien się kierować powszechnymi niegdyś poglądami na temat czarów lub opętania przez demony"30.

Oszacowanie siły sytuacji

Na poziomie subiektywnym możemy powiedzieć, że musisz sam znaleźć się w danej sytuacji, aby ocenić jej wpływ na Ciebie i innych, którzy są w podobnym położeniu. Rozpatrywanie jej z zewnątrz nie umożliwi tego. Abstrakcyjna wiedza o sytuacji, nawet gdy jest


s. 329 szczegółowa, nie oddaje afektywnego zabarwienia miejsca, jego niewerbalnych cech, wyłaniających się norm, ani też zaangażowania ego i pobudzenia spowodowanego tym, że jest się aktywnym uczestnikiem. Jest różnica między oglądaniem teleturnieju z widowni a występowaniem na scenie jako zawodnik. (...)



Charaktery – maj 2009, str.12, artykuł „Gwałcił bez zaburzeń” o najnowszym przypadku, procesie gwałciciela w Białymstoku:

- Gierowski: „ …Nie mam jednak wątpliwości, że jest to człowiek o głębokich zaburzeniach osobowości – antysocjalnej lub psychopatycznej…”. (Fragment tego artykułu w dalszej części.)

Osobowość antysocjalna i psychopatia to synonimy, które dzisiaj nie są stosowane przez specjalistów, bo są to używane popularnie epitety. Dzisiaj takie zaburzenie osobowości fachowo nazywa się „osobowością dyssocjalną”, która ma jednak sprecyzowane kryteria diagnostyczne, konieczne do postawienia takiej diagnozy [ klasyfikacja ICD-10 → F 60.2 ]. Każda „opinia” tego duetu oszustów Heitzman + Gierowski jest taka praktycznie identyczna. Zawsze pasuje dla „sądu”. Jak każdy horoskop.


Najwyższy czas, aby mądrzy i uczciwi naukowcy - psychiatrzy i psychologowie przestali biernie zezwalać na czynienie zła przez tych oszustów - wyłudzaczy, przy okazji rujnujących całe życie oskarżonych w polskich fatalnych sądach.

Bo nic nie robiąc, w siedmiu krokach sami przyczyniamy się do czynienia zła. Swoją biernością. Opisał to tak trafnie prof. Philip Zimbardo w artykule „Zło uwodzi w siedmiu krokach”. Pierwszy krok „nic nie rób”. ( www.charaktery.eu, wrzesień 2008).
Ten mądry artykuł zamieszczam w dodatku.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~MaudMary
11-04-2015 / 03:43
~Musa
24-12-2014 / 09:01
Czasem trudno znaleźć" rel="nofollow">zqwgdvnjjn.com"> idleaną osobę na dane stanowisko pracy. Uważam, że dobrym rozwiązaniem jest prowadzenie między innymi testf3w kwalifikacji zawodowych, zajmuję się tym np Instytut Analiz im Karola Gaussa. W taki sposf3b można łatwo i szybko poznać czyjeś predyspozycje.[]
~Iva
20-12-2014 / 17:17
You might want to check your spelling of stcrah but more importantly, any discussion of horrible confectionary must include those Hershey bars. At least the peanut things tasted so strongly of peanut that you couldn't taste the chocolate' JoeJanuary 25, 2008