Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
3 grudnia 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA OSZUSTWA SYNDYKA WŁODZIMIERZ BERNACKIJAROSŁAW IWANKA WAŁBRZYCH

800 tysięcy złotych wynagrodzenia syndyka Włodzimierza Bernackiego i prawdziwe intencje sędziego-komisarza Jarosława Iwanka, Sądu Rejonowego w Wałbrzychu Wydział VI Gospodarczy oraz Sądu Okręgowego w Świdnicy.

W dzisiejszym artykule, w związku z niedawnym uzyskaniem przez Witolda Duchiewicza i redakcję Afery Prawa wglądu w "preliminarz wydatków" postępowania upadłościowego BHU Eurofarm chcielibyśmy pokazać jak fundamentalne ma ten fakt znaczenie dla jednoznacznej oceny, zarówno moralnej jak i prawnej całego postępowania, prawdziwych intencji zarówno syndyka Włodzimierza Bernackiego ale także i sędziego komisarza Jarosława Iwanka i innych sędziów biorących w nim udział, w szczególności przewodniczącej Wydziału Gospodarczego Bożeny Pyszel czy też wiceprezesa Sądu Jerzego Szafrańskiego.

Pokażemy też istotną rolę Sądu Okręgowego w Świdnicy.

W tym celu wrócimy do roku 2005, kiedy miały miejsce opisywane wydarzenia, ponieważ mając w ręce preliminarz wydatków, który ponownie Czytelnikom zaprezentujemy, możemy już całościowo uargumentować nasze twierdzenia.

Ale po kolei. Przypomnijmy, że wniosek o upadłość BHU Eurofarm złożono 15 maja 2004 roku, a ogłoszono 24 czerwca 2004 roku.

Co to jest preliminarz wydatków?

Preliminarz wydatków jest jednym z niezbędnych elementów planu likwidacyjnego majątku masy upadłości, który syndyk zobowiązany jest sporządzić i przedstawić wraz ze spisem inwentarza i oszacowaniem masy upadłości sędziemu komisarzowi w terminie jednego miesiąca od dnia ogłoszenia upadłości (art. 306 puin) lub gdy tylko będzie to możliwe (art. 307 ust. 2 zd. 2 puin).

Dlaczego ten preliminarz jest taki istotny?

Jest on istotny, bowiem jeśli szereg wydatków zostanie przewidzianych w preliminarzu, który następnie zostanie zatwierdzony przez sędziego-komisarza, wówczas syndyk będzie mógł ich dokonywać bez każdorazowej zgody sędziego komisarza w formie postanowienia. Innymi słowy, ma wolną rękę do wydawania funduszy masy upadłości w zamyśle przewidzianych na spłatę zadłużenia upadłego. W szczególności, może zatrudniać bez zgody sędziego komisarza różne osoby do czynności likwidacji i zabezpieczenia masy upadłości.

Drugim równie istotnym aspektem jest fakt, iż jest on szacunkiem kosztów likwidacji masy upadłości.

Okoliczności ujawnienia się preliminarza wydatków

Art. 179. Zatrudnianie innych osób (puin)

1. Syndyk za zezwoleniem sędziego-komisarza może zatrudnić inne osoby lub zlecić wykonanie czynności innym osobom, jeżeli jest to niezbędne dla zabezpieczenia i likwidacji majątku upadłego.

2. Wydając zezwolenie, o którym mowa w ust. 1, sędzia-komisarz określa górną granicę wynagrodzenia dla osób wykonujących te czynności.

3. Zezwolenie, o którym mowa w ust. 1 i 2, nie jest wymagane, jeżeli zatrudnienie innych osób przez syndyka albo zlecenie wykonania pewnych czynności przewidziano w preliminarzu wydatków zatwierdzonym przez sędziego-komisarza. W takim przypadku syndyk o zatrudnieniu zawiadamia sędziego-komisarza.

4. Syndyk może bez zezwolenia sędziego-komisarza, do czasu sporządzenia preliminarza wydatków, zatrudnić osoby potrzebne do dokonania spisu oraz dozoru masy upadłości. O zatrudnieniu syndyk zawiadamia sędziego-komisarza.

Praktycznie od początku postępowania upadłościowego BHU Eurofarm, Witold Duchiewicz śledzi akta postępowania, kopiując je, fotografując i analizując. Kontrowersje w sprawie preliminarza wydatków pojawiły się w momencie, gdy na różnych sprawach sądowych, m.in. pomiędzy syndykiem a żoną Witolda Duchiewicza, Jolantą Duchiewicz zaczął występować Jan Dobrowolski, wcześniej pracownik Eurofarmu a po ogłoszeniu upadłości dyrektor i tzw. pełnomocnik "do wszystkiego" syndyka Włodzimierza Bernackiego (jak zresztą sam go tak określił syndyk na jednej ze spraw sądowych co zostało uwiecznione w protokole), jako nieprofesjonalny pełnomocnik procesowy. Oprócz tego Jan Dobrowolski tytułując się pełnomocnikiem syndyka składał wielokrotnie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na Witolda Duchiewicza, i dwukrotnie na Jolantę Duchiewicz. Witold Duchiewicz podniósł więc aspekt nieważności prawnej procesowej reprezentacji syndyka przez Jana Dobrowolskiego, ze względu na fakt iż w większości sytuacji Jan Dobrowolski nie przedstawiał pisemnego pełnomocnictwa oraz, co istotne, postanowień sędziego komisarza zatwierdzających zakres pełnomocnictwa oraz zgody na zlecenie Janowi Dobrowolskiemu czynności reprezentacji procesowej z określeniem górnej granicy wynagrodzenia zgodnie z art. 179 puin. Podobnie też Witold Duchiewicz kwestionował istnienie postanowień sędziego komisarza zatwierdzających zgodę na zatrudnienie adwokata Stanisława Gnata jako pełnomocnika procesowego, także zgodnie z art. 179 puin.

Częścią argumentacji Jana Dobrowolskiego było twierdzenie, iż wydatki na jego zatrudnienie zostały przewidziane w preliminarzu wydatków. Pomijamy na razie całościową dyskusję na temat pełnomocnictw Jana Dobrowolskiego, bo jest to zagadnienie dość złożone i będzie tematem osobnego artykułu i skupimy się na istnieniu preliminarza.

Ponieważ Witold Duchiewicz nie mógł odnaleźć w aktach sądowych zarówno preliminarza, jak i postanowienia jego zatwierdzającego, podważał poprawność zatrudnienia i reprezentacji Jana Dobrowolskiego, a ostatecznie złożył do Sądu Rejonowego w Wałbrzychu wniosek o uzupełnienie akt sądowych o szereg brakujących w jego opinii dokumentów, m.in. preliminarza właśnie[link]. W efekcie, odnalazł preliminarz wydatków podklejony do sprawozdania opisowego z działań syndyka Włodzimierza Bernackiego za [rok/kwartał 2004].

Tak więc pojawienie się preliminarza w roku 2008 miało niejako charakter "przymuszony", zarówno okolicznościami procesowymi jak i upublicznieniem przez Witolda Duchiewicza wniosku do Sądu Rejonowego w Wałbrzychu o uzupełnienie braków w aktach.

Preliminarz wydatków w całej okazałości

Poniżej przedstawiamy cały preliminarz wydatków w 3 kawałkach. Mógłby ktoś zapytać o co tyle afery?

To co nas tym razem z niego interesuje, to sumaryczna kwota kosztów likwidacji masy upadłości BHU Eurofarm Witold Duchiewicz, będąca sumą za wszystkie kwartały postępowania likwidacyjnego, przewidzianego przez syndyka Włodzimierza Bernackiego (rubryki na samym dole). Tym razem nie będziemy się zajmować takimi interesującymi pozycjami jak np. "wynagrodzenie członków Rady Wierzycieli". Poświęcimy im uwagę w jednym z następnych artykułów. Interesująca nas kwota wynosi ok:

~ 57 872 711,17
słownie pięćdziesiąt siedem milionów osiemset siedemdziesiąt dwa tysiące siedemset jedenaście złotych i 17/100

Prawie pięćdziesiąt osiem baniek. Prosimy Czytelników o zapamiętanie tej kwoty - za chwilę będzie nam potrzebna.

Na cele naszej niniejszej analizy założymy, że zawartość preliminarza jest w pełni wiarygodna, syndyk przygotował go i policzył najsumienniej jak mógł, ufa mu zarówno sędzia-komisarz Jarosław Iwanek i jak wiemy cały VI Wydział Gospodarczy Sądu Rejonowego w Wałbrzychu. W końcu czemu mielibyśmy nie wierzyć? Jest doktorem matematyki, prowadził już kilka upadłości (lub kilkadziesiąt bo jego zeznania w tym temacie zmieniają się zależenie od tego jak wiatr zawieje - na szczęście są protokoły i wszystko można skrupulatnie skonfrontować).

Jak są wynagradzani syndycy

Mówi się o syndykach że są zaklętą "kastą". Ci którzy mają chody u "sędziów komisarzy", żyją w dostatku. Ci, którzy nie wiadomo jak byli wykształceni a układów nie mają - klepią biedę w oddaleniu od upragnionych "cycków upadłościowych". Dlatego przez chwilę chcemy przedstawić tym Czytelnikom, którzy nie wiedzą, na jakich zasadach są wynagradzani syndycy.

Przede wszystkim (mówimy o roku 2004) precyzują to 2 artykuły puin, a dokładnie art. 162 i art. 163.

Wg artykułu 162, syndyk ma prawo do wynagrodzenia nie przekraczającego 5% funduszy masy upadłości.

Art. 335. Pojęcie funduszy (puin)

Fundusze masy upadłości obejmują sumy uzyskane z likwidacji masy upadłości oraz dochód uzyskany z prowadzenia lub wydzierżawienia przedsiębiorstwa upadłego, a także odsetki od tych sum zdeponowanych w banku, chyba że przepisy ustawy stanowią inaczej.
Jeśli takowe fundusze nie są adekwatne do wykonanej pracy (są innymi słowy za małe), wówczas ustala się wynagrodzenie będące maksymalnie 40-krotnością przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, co w roku 2004 szacować można na okolice 100 tysięcy złotych maksymalnego wynagrodzenia syndyka.

W szczególnych wypadkach, wynagrodzenie może być wyższe o 25%, czyli albo 6,25% funduszy masy upadłości albo 50-krotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. W tym przypadku, w przypadkach szczególnych syndyk dostałby 125 tysięcy złotych. Szczególnie uzasadnionych.

Tyle syndyk może dostać za likwidację upadłego przedsiębiorstwa.

Art. 336. Przeznaczenie sum uzyskanych ze zbycia obciążonych rzeczy i praw

Sumy uzyskane ze zbycia rzeczy i praw obciążonych hipoteką, zastawem, zastawem rejestrowym, zastawem skarbowym i hipoteką morską przeznacza się na zaspokojenie wierzycieli, których wierzytelności były zabezpieczone na zbytych rzeczach lub prawach z zachowaniem przepisów ustawy. Kwoty pozostałe po zaspokojeniu tych wierzytelności wchodzą do funduszów masy upadłości.
Drugim źrodełkiem są ew. zyski z prowadzenia przedsiębiorstwa upadłego. Wówczas może otrzymać maksymalnie 10% rocznego zysku wynikającego z prowadzenia przedsiębiorstwa. To określa art. 163 puin. Oczywiście prowadzona działalność musi być zyskowna.

Słowem kluczem jest "fundusze masy upadłości". Co to są fundusze masy upadłości określają art. 335 i 336 puin pokazane w ramce po prawej stronie.

"A co będzie że nawet fundusze będą mniejsze od 40-sto krotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw?" - dobre pytanie. Jeśli faktyczny nakład pracy związany z likwidacją będzie tak duży a fundusze małe, wówczas, ze względu że koszty likwidacji nie dają szansy jej przeprowadzić, postępowanie umarza się. Taka opcja istnieje.

Także dalsze artykuły, 164 aż do 167 puin uszczegóławiają metodykę zaliczkowania i przyznawania wynagrodzenia, ale istotne są wskazane wyżej ramy.

Syndyk wnioskuje o wynagrodzenie

Po tej teorii przechodzimy do momentu, w którym syndyk Włodzimierz Bernacki wnioskuje o wynagrodzenie. Jak wszyscy wiemy, wniosek o wynagrodzenie czy podwyżkę nie jest łatwo napisać. Zwłaszcza gdy chodzi o duże sumy.

Zobaczmy więc, jak "mistrzowie" zwracają się o wynagrodzenie w kwocie 800 tysięcy złotych. Poniżej skany (kliknij aby powiększyć).

Jak więc syndyk dostosował swój wniosek do wymogów Prawa Upadłościowego i Naprawczego? Patrzymy i co widzimy:

1) Na początku syndyk Włodzimierz Bernacki pokazuje że wie że istnieją artykuły 162 i 163 puin określające ramy wynagrodzenia , czyli ile może dostać z likwidacji a ile za prowadzenie działalności gospodarczej upadłego. ( tu mu dajemy plus).

2) W akapicie trzecim syndyk przedstawia "Wstępny opis przedsiębiorstwa BHU Eurofarm - Witold Duchiewicz" wykonany przez Jana Brodziaka. Wskazuje on wartość środków trwałych wstępnie oszacowaną na 43 369 590,00 zł oraz zapasów na ok. 5 milionów złotych (pal sześc nieczytelność kwot- wydaje się że to jest 48 750 000,00 zł ale ta suma byłaby większa) i określa wartość sumaryczną na 48 244 590,00 zł. (czyli te zapasy w okolicy 5-ciu a nie 50-ciu milionów albo to taki wybieg że potem powie że to pomyłka?). Potem pokazuje co jeszcze jest w masie a czego nie oszacowano, czyli tu wymienia: np. wartości niematerialne i prawne, wyposażenie. Zaczyna nas coś niepokoić. A wielkość gotówki na kontach przedsiębiorstwa upadłego? Tego chyba nie trzeba szacować a podać warto? Tak czy siak, znamy szacunek wartości części majątku w masie upadłości. Zastanawiają nas jeszcze te "środki trwałe".

3) W akapicie czwartym Włodzimierz Bernacki zaczyna opisywać naprawdę trudny los syndyka likwidującego masę upadłości BHU Eurofarm. Skrótowo ale z przejęciem. Halo halo panie syndyku, czy to już wszystko na temat "funduszy masy upadłości" !?!!!. Nic już nie będzie?

4) W akapicie szóstym syndyk opisuje znów trudy, tym razem prowadzenia działalności upadłego. Nic na temat jej zyskowności, a szkoda....

5) I w akapicie siódmym, syndyk wyprowadza szybki atak na kasę. Proponuje wynagrodzenie na poziomie 2% oszacowanej od dołu masy upadłości. I podaje kwotę...

6) W tym samym akapicie, przytacza ustawę wg której jego wynagrodzenie nie narusza tejże ustawy (jak podaje osób kierującym pewnymi podmiotami prawnymi) chociaż ona nie ma zastosowania. No tu ciekawe, ciekawe. Taki on dobry, że niby jeszcze nawet inne ustawy stara się usatysfakcjonować.

Hmm..... Hmm..... Tutaj wartość części masy upadłości a więc będzie więcej, tutaj tylko 2% i to w dodatku oszacowanej od dołu masy upadłości, bo będzie więcej, hm....hm....No przecież tylko 2% a nie 5% i to nie od całości ale części... Niby w porządku.

W porządku? ...gównoprawda.

a) Po pierwsze, podał wartość części masy upadłości, czyli środków trwałych i zapasów a nie funduszy masy upadłości - spójrzmy w górę na art. 335 i szczególnie 336 puin. Szczególnie art. 336. Mówi on że do funduszy wchodzą kwoty ze sprzedaży elementów majątku pozostałe po zaspokojeniu wierzytelności zabezpieczonych na tych elementach. Od szacowanej wartości należy odjąć znaną już wartość obciążenia. Nie jest do końca pewne za ile zostaną sprzedane elementy majątku, zwłaszcza te obciążone, ale wielkość obciążeń jest pewna.

b) użycie "niewinnego" pojęcia "środki trwałe" to spósób na uniknięcie użycia m.in. słowa "nieruchomości". Aby nie czynić precedensu do zapytania, "a jakie to nieruchomości?" i "czy nie mają hipotek?".

c) jak więc wyglądają te obciążenia środków trwałych? i tu mamy jasność - spójrzmy na wycenę Jana Brodziaka z 30 maja 2005 roku, a więc dokonaną 5 dni po złożeniu przez syndyka wniosku o wynagrodzenie - pokazujemy dwie istotne strony które na to pytanie odpowiadają (cała wycena ma 24 strony):

Zwróćmy uwagę na tytuł wyceny. "...nieruchomości i środków trwałych...". Można by się zaraz spodziewać "ciuciubabki" w stylu "a bo wycena wstępna to środki trwałe a nie nieruchomości i środki trwałe" ale skoro ta wycena Jana Brodziaka wartość netto środków trwałych i nieruchomości szacuje na 45 196 196 zł w porównaniu do wyceny cytowanej przez syndyka we wniosku o wynagrodzenie czyli kwoty 43 369 590,00 zł a więc mniejszej, nie ma więc wątpliwości. Spójrzmy na sumę obciążeń hipotecznych: 80 209 097, 57zł.

Syndyk mając szacunkową wycenę poszczególnych składników oraz ich obciążeń mógłby oszacować potencjalne fundusze masy upadłości jakie mógłby uzyskać. Nie robi tego. Nie wspomina o obciążeniach. Trudno uwierzyć że nie miał wglądu w księgi wieczyste, w końcu miał sędziemu komisarzowi przedstawić potencjalne możliwości spłaty wierzycieli. No i mamy dowody, że zaglądał. Patrząc więc na obciążenia hipoteczne prawie dwukrotnie większe niż wartość tych elementów majątku zaczynamy podejrzewać że fundusze masy upadłości z tych elementów SĄ ZEROWE.

d) syndyk nic nie wspomina o środkach na rachunkach bankowych upadłego, czy też w depozycie sądowym - nie ma wątpliwości że są to fundusze masy upadłości i nie ma wątpliwości że są - skoro prowadzi działalność gospodarczą upadłego, płaci 96 pracownikom pensje, składki ZUS i odprowadza podatki to napewno je ma; czemu ich nie wspomina? to ma być przejrzystość postępowania upadłościowego?

e) jeśli prawdopodobnie fundusze ze środków trwałych będą zerowe, to ewentualnie środki ze sprzedaży zapasów wejdą do funduszy masy upadłości. Czyli mamy teoretycznie 5 milionów, jeśli oczywiście zapasy nie są przedmiotem zastawu. Czy są? Tego nie wiemy na podstawie wniosku syndyka. Zaliczmy te środki do funduszy masy upadłości. Wyliczmy maksimum 6,25% od 5 milionów - mamy więc 312 500 zł. Do ośmiuset tysięcy jeszcze daleko.

f) Z tymi 312 500 zł jest jednak problem. Otóż wg Witolda Duchiewicza, wspomniane zapasy były zastawione dla Dresdner Bank SA oraz BPS SA, co zauważmy jest bardzo prawdopodobne jeśli brakowało w ogólności zapasów będących przedmiotem zastawów w BHU Eurofarm w chwili upadłości. Tym samym, tutaj także fundusze masy upadłości z ich sprzedaży będą prawdopodobnie ZERO.

g) Syndykowi Bernackiemu zostaje więc w praktyce czterdziestokrotność średniego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, co wyniosło by na rok 2004 kwotę 97 362,80 zł (ponad 97 tysięcy złotych), ewentualnie w wyjątkowych okolicznościach maksymalnie zwiększone o 25% czyli 121 703,5 zł. To do 800 tysięcy jeszcze dalej.

h) Syndyk wspomina o wynagrodzeniu wg innej ustawy dla osób kierujących pewnymi podmiotami prawnymi. Ale do cholery - nie przedstawia na ile zyskowna jest prowadzona przez niego działalność gospodarcza, bo tego wymaga art. 163 puin. Jak się liczy zyski - jak nie wie to mu mówimy: od przychodów odejmujemy koszty. Mówi że prowadzi tę działalność, jest trudna, ale gdzie przedstawiona jest dochodowość? Zyski? Bo od zysków może otrzymać 10%. Tak więc widać - to był pic. No powiedzmy jeszcze że rok nie minął od ogłoszenia upadłości, brakuje de facto 25 dni. To można proporcjonalnie, za 11 miesięcy. W każdym razie, macie Czytelnicy obraz.

i) Miało być o "mistrzostwie" więc coś pozytywnego o inteligencji pana syndyka napiszemy. Otóż, załóżmy, że jesteśmy syndykiem, chcemy dostać wynagrodzenie, ale nie chcemy wspominać o tych okropnych funduszach masy upadłości i od nich 5 procentach bo będzie problem (są obciążenia). Z drugiej strony, nie możemy wprost napisać że chcemy 5% od wartości masy upadłości, bo się wkopiemy ewidentnie. Napiszmy więc że chcemy 2% masy upadłości, a dokładnie wynagrodzenie na poziomie 2% oszacowanej od dołu masy upadłości. Ni to "fundusz" (wartość minus obciążenia), ni to wtopa "wartość masy". Takie to quasi mistrzostwo.

Są oczywiście pozostałe składniki materialne i prawne. Ale w takim wypadku, aby wnioskować o 800 tysięcy wypadałoby dać oszacowanie ich wartości. Nieprawdaż?

Na koniec jeszcze czepmy się na chama że załącznik wymieniony na 2-giej stronie to: Kserokopia wstępnej opinii przedsiębiorstwa. Hm... Opinia przedsiębiorstwa? O ile pamiętamy to na 1-szej stronie wymieniony był Wstępny opis przedsiębiorstwa BHU Eurofarm - Witold Duchiewicz. Ale opinia? Może chodzi o opinię 96 pracowników? A może chodzi o to że upadłość jest osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą Witolda Duchiewicza i to o jego opinię chodzi?? Nieeee... Wiecie jaka to opinia, nie dawałby jej sędziemu komisarzowi :) Oczywiście że się czepiamy! Taka to pomyłka, nieścisłość. Ot, po prostu analiza od deski do deski.

Co na to więc sędzia-komisarz?

Sędzia-komisarz Jarosław Iwanek ma głos

Rolą sędziego-komisarza w Prawie Upadłościowym i Naprawczym jest kontrolowanie poczynań syndyka. W tym wypadku mamy do czynienia z opiniowaniem wniosku syndyka o wynagrodzenie. Zobaczymy, jak sędzia-komisarz Jarosław Iwanek bada zgodność z prawem zapatrywań syndyka Włodzimierza Bernackiego.

Poniżej jego "rekomendacja":

Mając w pamięci wspomniane wyżej artykuły 162 i 163 puin oraz komentarze odnośnie wniosku syndyka, zauważamy więc iż:

1. Sędzia komisarz Jarosław Iwanek przy zgrozie Temidy, lecz bez naszego zdziwienia, oczywiście popiera (akapit pierwszy). Nas to wcale nie dziwi. Lubią się nie od dziś.

2. W akapicie drugim sędzia-komisarz mówi iż złożenie wniosku przez syndyka zostało poprzedzone rozlicznymi czynnościami związanymi z szacowaniem wartości majątku. To bardzo istotna deklaracja.

Dlaczego więc wybiórczo znów wskazuje tylko ich część, tj. środki trwałe oraz wskazane zapasy magazynowe? Ma to niby na celu pokazanie że szacowanie względem tylko tych składowych majątku masy upadłości uprawdopodabnia iż wynagrodzenie syndyka we wnioskowanej wielkości jest zgodne z prawem - jak wskazaliśmy wyżej - nie jest.

3. Pytanie do sędziego komisarza mamy takie, że skoro syndyk wniosek poprzedził tak wieloma czynnościami, więc na 100% musiał znać obciążenia (hipoteki, zastawy). Dlaczego więc ich nie ujawnia, zwłaszcza dla elementów majątku będących podstawą uzasadnienia wynagrodzenia tj. środki trwałe oraz zapasy? Nasz wniosek jest taki: skoro tak wiele rzeczy zrobił, a obciążeń nie ujawnił to miał w tym jakiś cel. Pytanie tylko, dlaczego Sędzia Komisarz tego nie wyłapał?

4. W rozbudowanym akapicie nr 3 sędzia komisarz Jarosław Iwanek identyfikuje się mocno z opisanymi we wniosku syndyka trudami prowadzenia likwidacji oraz działalności gospodarczej.

Zauważmy jednakże że na jego końcu sędzia komisarz pisze:

"Nadmienić należy, iż w skład masy wchodzi majątek ruchomy i nieruchomości, których stan prawny przedstawiony przez upadłego często odbiega od rzeczywistych ustaleń poczynionych przez syndyka w toku postępowania".

Zapytajmy więc, jaki stan obciążeń hipotecznych syndyk ustalił w toku swoich czynności i czemu syndyk nie nadmienia rzeczywistego stanu tychże nieruchomości tj. obciążeń majątku hipotekami czy zastawami w swoim wniosku w konktekście funduszy masy upadłości i art. 336 puin? Biegły Jan Brodziak w swojej wycenie wykonanej 5 dni po złożeniu wniosku przez syndyka wykazuje te obciążenia. Pomroczność wcześniej na niego i na syndyka jakaś padła że ich nie widzieli wcześniej?

Kto tu coś kręci? Zwala się na Witolda Duchiewicza, prawda? Żeby coś przemycić?

To jaki stan tych nieruchomości jest według sędziego komisarza, skoro w księgach wieczystych są wpisane hipoteki? Czy znaczy to że wg sędziego komisarza one wyparowały? Najwyraźniej takie mają syndyk i sędzia-komisarz przekonanie że wyparowały. Albo ich nigdy nie było, tj. wierzyciele BHU Eurofarm musieli być idiotami i dawali kredyty bez zabezpieczeń. Albo one są, są wpisane, ale tak naprawdę ich nie ma. Albo może to Witold Duchiewicz sam je nawpisywał ile wlezie, ale wtedy one są nieprawdziwe. Sam się obciążał ale to nieprawda.

Czy ktoś tu nie odwraca kota ogonem?

Najwyraźniej bezustannie. W końcu chodzi o ponad 800 tysięcy.

5. Jedziemy dalej. Akapit piąty. No i mamy kompromitację sędziego-komisarza! W to już trudno uwierzyć ale to prawda.
W akapicie piątym sędzia-komisarz twierdzi:
"Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa syndyk masy upadłości może domagać się wynagrodzenia w wielkości 5% funduszy masy oraz 10% wartości tych funduszy w chwili, gdy prowadzi on przedsiębiorstwo upadłego.."

Które to przepisy sędzia-komisarz Jarosław Iwanek ma na myśli!!!??? To już syndyk ma lepsze pojęcie!!


Jak pamiętamy art. 162 i 163 puin, syndykowi przysługuje maksymalne wynagrodzenie na ogólnych zasadach 5% funduszy masy upadłości (określonych art. 335, z zastrzeżeniem art. 336 - czyli od wartości odejmujemy obciążenia na elementach majątku). Jeśli fundusze na takowe wynagrodzenie są niewystarczające, dostaje maksymalnie czterdziestokrotność średniego wynagrodzenia miesięcznego w sektorze przedsiębiorstw.

Jak pamiętamy, gdy prowadzi działalność gospodarczą, może otrzymać dodatkowo maksymalnie 10% zysku rocznego z prowadzenia działalności gospodarczej. Artykuł 163 brzmi:

Art. 163. Jeżeli syndyk bądź zarządca prowadzi przedsiębiorstwo upadłego, w przypadkach uzasadnionych szczególnym nakładem pracy, może otrzymać z tego tytułu dodatkowe wynagrodzenie nieprzekraczające 10% osiągniętego rocznego zysku.

Wyjaśnijmy, że Prawo Upadłościowe i Naprawcze jasno określa, że przychody z prowadzonej działalności gospodarczej przedsiębiorstwa upadłego stają się funduszami masy upadłości. Jest to naturalne. Po prostu, skoro jest szansa aby do likwidacji czy sprzedaży przedsiębiorstwa używając mienia upadłego zarobić i powiększyć szansę większej spłaty wierzycieli, to czemu tego nie robić. Oczywistym wówczas jest, że uzyskane środki wchodzą do funduszy masy upadłości. Podkreślić należy iż takowa prowadzona przez syndyka działalność gospodarcza przedsiębiorstwa upadłego nie może przynosić strat. Przedsiębiorstwo ma być przynajmniej zachowane w "conajmniej niepogorszonym stanie" (art. 312 punkt 2).

Zauważmy jednak, iż w art. 163 mowa jest o zyskach. Innymi słowy, jeśli syndyk wypracuje zyski, może otrzymać maksymalnie 10% ich wartości. Ma to być w założeniu czynnik motywujący syndyka. Jak mu się uda wypracować zyski, będzie nagrodzony.

Sędzia-komisarz twierdzi natomiast że należy się syndykowi maksymalnie 10% od funduszy masy upadłości. A więc nawet nie twierdzi że 10% tych funduszy które stanowią przychody z działalności. Bo mógłby tak twierdzić, że 10% przychodów (pomimo np. istnienia kosztów które byłyby większe niż przychody). Sędzia komisarz twierdzi że 10% funduszy masy upadłości w ogólności!!! Nawet się nie czepiajmy, że nie zna pojęcia zysku (przychody minus koszty).

I jeszcze to za chwilę udowadnia, obliczając 10% od wartości wspomnianych przez syndyka środków trwałych (o których z upierdliwością równą hemoroidom ponownie wspomnimy że są obciążone).

Nie wierzycie - proszę bardzo - specjalnie jeszcze bardziej powiększamy.




To jest drodzy Czytelnicy sędzia, który jest odpowiedzialny za poczynania syndyka w milionowych upadłościach....

A więc na koniec, czy wniosek syndyka został merytorycznie zbadany przez sędziego komisarza, z wnikliwą konfrontacją przedstawianego zapatrywania względem Prawa Upadłościowego i Naprawczego, czy zostały wyjaśnione wszystkie niewiadome, wskazane wszystkie fakty będące kompletnymi przesłankami do rekomendacji wniosku o przyznanie wynagrodzenia w wymienionej kwocie? Czy też może decyzja już dawno zapadła, natomiast dokument ten został stworzony "pro forma" aby wszystko ładnie wyglądało w aktach? Pytamy o intencje, już nawet nie znajomość prawa.

Najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest wg nas tytuł pisma sędziego komisarza, rekomendującego wniosek syndyka - w końcu, on sam ten tytuł dobrał.

Uwaga! Sąd wydaje postanowienie!

Cofając się więc w czasie do 31 maja 2005 roku, do dnia w którym Sąd Rejonowy w Wałbrzychu Wydział VI Gospodarczy na posiedzeniu niejawnym miał rozstrzygnąć wniosek syndyka o określenie wstępnego wynagrodzenia, będąc niemym i identyfikującym się emocjonalne świadkiem tych wydarzeń:

  • wierzymy, że to postępowanie jest bardzo trudne, zwłaszcza że przygotowanie samego planu likwidacji zajęło syndykowi Włodzimierzowi Bernackiemu kilka miesięcy, choć Prawo Upadłościowe i Naprawcze jako podstawowy czas sporządzenia określa termin jednego miesiąca,
  • przyznajemy, że jest duża zawiłość stosunków prawnych, wchodzących w skład masy upadłości,
  • przyznajemy, że skala wierzytelności 140 milionów oraz 70 milionów braków w zapasach jest ogromna, a utworzona lista obejmuje ponad 360 zgłoszeń,
  • wierzymy, że każdorazowe rozpoznanie wniosku o wyłączenie z masy wymaga każdorazowo oświadczenia, a sporządzenie listy wierzytelności - weryfikacji każdego zgłoszenia przez syndyka co jest czaso i pracochłonne,
  • wierzymy, że likwidacja majątku upadłego wymaga aż 6 lat,
  • wierzymy, że jest to szczególnie trudne, jeśli syndyk masy upadłości BHU Eurofarm Włodzimierz Bernacki musi jednocześnie prowadzić przedsiębiorstwo upadłego,
  • ufamy, że syndyk Włodzimierz Bernacki opracował najlepiej jak mógł koszta likwidacji masy upadłości przedstawione w preliminarzu wydatków,
  • co więcej, z własnej inicjatywy:

  • dostrzegamy, iż w skład oszacowanego majątku wchodzi nierozliczony udział we współwłasności Jolanty Duchiewicz, małżonki upadłego, co w ogólnym sensie możne w istotny sposób obniżyć szacowaną wartość majątku będącego przedmiotem likwidacji i zaspokojenia wierzycieli i nie pomoże tu uporczywe twierdzenie zarówno przez syndyka jak i sędziego komisarza że "zgodnie z art. 124 puin podział majątku wspólnego po ogłoszeniu upadłości jednego z małżonków jest wyłączony" kiedy umowa znosząca wspólność małżeńską została zawarta przez małżonków Duchiewicz w 1996 i tym samym z art. 126 puin jest skuteczna do masy upadłości
  • a na dodatek nierozliczony udział Jolanty Duchiewicz może stać się w roku 2006 przyczyną decyzji Rady Wierzycieli o odstąpieniu od planu sprzedaży przedsiębiorstwa jako całości, ponieważ "znienacka" ujawniła się umowa małżonków Duchiewicz zosząca wspólność małżeńską ("znienacka" znaczy się że nikt o niej wcześniej nie wiedział, ani sędzia komisarz który rozpoznawał wniosek Jolanty Duchiewicz o wyłączenie z masy złożony wraz z aktem notarialnym majątkowej umowy małżeńskiej we wrześniu 2004, ani ci wierzyciele, którzy od Jolanty Duchiewicz żądali poręczeń majątkowych na poczet kredytów dla Witolda Duchiewicza, ani nikt w Księgi Wieczyste kluczowej działki na której stoi gro budynków firmy gdzie współwłasnosć była ujawniona nie zaglądał, czy też prawniczka Witolda Duchiewicza, Joanna Mrozowska-Wybierała, która w 1996 roku osobiście towarzyszyła małżonkom Duchiewicz przy podpisywaniu aktu notarialnego umowy znoszącej wspólność małżeńską, która to prawniczka 8 lat później wykonywała ekspertyzy prawne syndykowi masy upadłości BHU Eurofarm oraz uczestniczyła w posiedzeniach Rady Wierzycieli i tak dalej)
  • ,
  • równocześnie z Sądem spostrzegamy, iż zarówno we wniosku syndyka jak i w rekomendacji sędziego komisarza, w szacunkach wielkości funduszy masy upadłości kompletnie pominięto fakt, iż fundusze masy upadłością są różnicą pomiędzy wartością masy upadłości a wartością obciążeń majątku masy w postaci hipotek, zastawów itp., gdzie w przypadku masy upadłości BHU Eurofarm wartość oszacowanego przez biegłego majątku stanowi 56,34% udział w łącznej wielkości obciążeń hipotecznych, jak wskazuje to w swojej wycenie z 30 maja 2005 (sporządzonej na 4 dni po złożeniu wniosku o wynagrodzenie przez syndyka) biegły Jan Brodziak, a więc te tzw. "środki trwałe" syndyka generują prawdopodobnie ZEROWE fundusze masy upadłości, i jeśli brać pod uwagę 5% górne ograniczenie wynagrodzenie syndyka od wartości funduszy, to można je ew. szacować na 5% wartych prawie 5 milionów zapasów co w kwocie stanowi 250 tysięcy złotych góra (bo wartości pozostałych składników masy nikt jeszcze wydaje się nie zna), ewentualnie powiększyć te wynagrodzenie ze względu na szczególne okoliczności o 25% do ostatecznej kwoty 312 500 zł, bo powiedzmy że jako Sąd Rejonowy bardziej wierzymy biegłemu Janowi Brodziakowi i powiedzmy że informację Witolda Duchiewicza o tym że zapasy za 5 milionów są zastawione dla Dresdner Bank SA i BPS SA wyjątkowo pominiemy (wczuwamy się w rolę Sądu w Wałbrzychu),
  • a na dodatek jeszcze jest ten paskudny Witold Duchiewicz i jego "rozmyślne działanie zmierzające do zdyskredytowania postępowania upadłościowego w tym także organów je realizujących".

wobec czego, w świetle przedstawionej przez syndyka opinii biegłego, wstępnie szacującej wartość majątku na kwotę

~ 48 244 690,00 zł
słownie czterdzieści osiem milionów dwieście czterdzieści cztery tysiące sześćset dziewięćdziesiąt złotych 00/100

oraz po dokonanej wspólnie z Sądem "analizie bilansu, spisu inwentarza, oszacowania składników masy, planu prowadzenia postępowania z", tutaj szczególnie z "preliminarzem kosztów", szacującego sumaryczne koszty postępowania na:

~ 57 872 711,17 zł
słownie pięćdziesiąt siedem milionów osiemset siedemdziesiąt dwa tysiące siedemset jedenaście złotych i 17/100

Art. 361. Powody umorzenia (puin)

Sąd umorzy postępowanie upadłościowe, jeżeli:

1. majątek pozostały po wyłączeniu z niego przedmiotów majątkowych dłużnika obciążonych hipoteką, zastawem, zastawem rejestrowym, zastawem skarbowym lub hipoteką morską nie wystarcza na zaspokojenie kosztów postępowania;

2. wierzyciele zobowiązaniu uchwałą zgromadzenia wierzycieli albo postanowieniem sędziego-komisarza nie złożyli w wyznaczonym terminie zaliczki na koszty postępowania, a brak jest płynnych funduszów na te koszty;

3. wszyscy wierzyciele, którzy zgłosili swoje wierzytelności, żądają umorzenia postępowania.
.

lecz bez uwzględniania opinii a raczej "przedstawienia sędziego komisarza",

mając na uwadze dobro wierzycieli, którzy de facto przy tak absurdalnych kosztach likwidacji w praktyce nie zostaną zaspokojeni, a jeżeli już to w bardzo znikomym stopniu (zależy to od realnej wartości tych składników majątku których wartości we wstępnej wycenie nie podano), a przede wszystkim z powodu spełniania się przesłanek art. 361 Prawa Upadłościowego i naprawczego,

sugerujemy Sądowi Rejonowemu w Wałbrzychu nie przyznawać wynagrodzenia syndykowi a samo postępowanie umorzyć.

- Co zrobił Sąd Rejonowy w Wałbrzychu?

- Przyznał syndykowi wynagrodzenie w kwocie 800.000 zł (ośmiuset tysięcy).

Poniżej zamieszczamy skan postanowienia. "Warto poczytać". Na czerwono miejsce, gdzie Sąd Rejonowy sam się skazuje na znajomość preliminarza.

Niższe wynagrodzenie, będące 40-sto krotnością średniego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, czyli w tym wypadku 97 362,80 zł (tak tak, dziewięćdziesiąt siedem tysięcy) sąd uznał za "wysoce krzywdzące" dla syndyka. Dlatego dał mu osiemset tysięcy.

Komentarze do postanowienia Sądu Rejonowego w Wałbrzychu

Zanim rozszarpiemy samą kwestię wynagrodzenia, zobaczmy jakie inne kwiatki się nam "objawiły"!

Sąd Rejonowy opisuje w 8 akapicie (4 na drugiej stronie) że poczynił szereg analiz.

Jak widać powyżej, koszta likwidacji przewyższały wstępną (i drugą) wycenę majątku. Zatem jak "bardzo" zaawansowane były te analizy Sądu Rejonowego w Wałbrzychu, skoro to umknęło Sądowi uwadze?

Czy tak "wspaniały" i "nieomylny" Sąd Rejonowy nie zna art. 361 puin?

Co oznacza fakt znajomości przez Sąd Rejonowy preliminarza wydatków w tym kontekście? Ano oznacza, że iż postępowanie należało umorzyć zgodnie z art. 361. Nawet jeśli dyskutowalibyśmy, jak wielką wartość stanowią te nieoszacowane składniki majątku, to powinno się zapalić czerwone światełko. Co więcej, przy tak ogromnych kosztach likwidacji, wyliczyć wynagrodzenie syndyka naprawdę starannie. Tutaj natomiast, bez pytania o obciążenia, syndyk dostaje rażąco i bulwersująco wysokie wynagrodzenie.

Dodajmy jeszcze że przecież czynności nie wykonuje sam, ale przewiduje w preliminarzu (sugerujemy zerknąć) ogromne wydatki kwartalne na swoich pełnomocników (bo wynagrodzenie dla Rady Wierzycieli, abstrahując od zgodności z prawem, przewidział nieprzypadkiem patrząc na dalsze losy tej upadłości)!

A jak wcześniej wspomnieliśmy, w takiej sytuacji, wierzyciele praktycznie nie zostaną spłaceni.

Intencje Sądu Rejonowego są aż nazbyt czytelne:

  • niezależnie jak duże są koszta likwidacji i czy spełnione są warunki art. 361, to postępowanie MUSI się toczyć,
  • tak czy siak, syndyk Włodzimierz Bernacki MUSI dostać tak wysokie wynagrodzenie,
  • pal sześć dobro wierzycieli.

Można także postawić alternatywna tezę, że preliminarz kosztów de facto w tym czasie nie istniał, natomiast został wspomniany w postanowieniu "pro forma", żeby ładnie wyglądały akta a potem miał być dołączony. O tym także powiemy, ponieważ istnieją dowody, które wskazywałyby że nie był on zatwierdzony a w aktach znalazł się później.

Zwróćmy uwagę, że nie byle kto uczestniczył w składzie Sądu:
- sędzia Bożena Pyszel, przewodnicząca Wydziału Gospodarczego,
- sędzia Jerzy Szafrański, wiceprezes Sądu.

Można by rzec, elita.

Tu w zasadzie moglibyśmy skończyć. Bo to co pokazaliśmy od początku artykułu, w zasadzie w całości opisuje to postępowanie upadłościowe.

Ale że jesteśmy upierdliwi jak hemoroidy, dokończymy o wynagrodzeniu.

Jak widzimy w postanowieniu, doświadczeni sędziowie a obciążenia majątku upadłego nie pytają.

Zapytamy ponownie - może ci wierzyciele byli idiotami i po prostu nie robili żadnych zabezpieczeń wielomilionowych kredytów jakie dawali na Eurofarm? A może to taka rzadka sytuacja, że upadła firma ma obciążony majątek?

W zasadzie można też zapytać, że skoro koszta likwidacji przewyższają wartość majątku, to skąd wziąć środki na wynagrodzenie syndyka? 48 minus 57 to -9 milionów. Z pustego i Salomon nie naleje, a jak w dzbanku jest antymateria to już jest przerąbane.

Odpowiedź Sądu: "pal to sześć, dla niego znajdzie się".

Zauważmy także, iż Sąd Rejonowy powiela ckliwą historię "o trudnościach likwidacji i prowadzenia przedsiębiorstwa upadłego BHU Eurofarm". Ale, co ciekawe, nie wspomina już art. 163 prawa upadłościowego czyli wynagradzania syndyka za prowadzenie działalności gospodarczej z zyskiem. Czyżby zażenowanie szalenie rozległą wiedzą prawniczą sędziego-komisarza Jarosława Iwanka?

Swoją drogą, tak między nami, to jako Sąd Rejonowy kazalibyśmy sędziemu komisarzowi "poprawić" tę rekomendację. Bo przecież to kompromitacja. Zastanawiające jest czemu do tego nie doszło. Może w międzyczasie Witold Duchiewicz, jako wojownik islamski, brygada desantowo-szturmowa i pułk rozpoznawczy w jednym, zdążył już sfotografować tę wybitną rekomendację sędziego komisarza i stąd było to ryzyko. Tak czy siak, wynagrodzenie zostało przyznane.

Czemu służy ciuciubabka z zatajaniem obciążeń i funduszy

Czytelnicy mogą zadać pytanie, a czemu służy, to pozornie sprzeczne z jednej strony zatajenie obciążeń (czyli gorszych dla wynagrodzenia syndyka bo mniejsze fundusze masy upadłości od których liczy sie 5%) a z drugiej strony nie wspomnienie o na przykład środkach finansowych na rachunku firmowym upadłego czy depozycie sądowym, będących także przecież funduszamy masy upadłości (czyli teoretycznie milej widzianych przez syndyka, bo idących na plus)?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta.

Przecież upadły Witold Duchiewicz w tym czasie walczy o zawarcie układu z wierzycielami. Chce uniknąć likwidacji firmy. Z jednej strony długi firmy to 140 milionów, ale z drugiej strony przychody w roku 2002 były szacowane na 240 milionów. Ponadto, kredyty których udzieliły banki nie wyparowały, one są m.in. ulokowane w infrastrukturę firmy, np. elewator w Ząbkowicach Śląskich, którego wartość szacowano w roku 2004 na 75 mln zł. Tyle że firma utraciła płynność, tym samym licznych zobowiązań nie spłaca.

Im niższa wycena przedsiębiorstwa w stosunku do zobowiązań, tym mniejsza szansa na zawarcie układu.

Po co więc znaczyć w aktach ślad o dużej ilości różnych składników majątkowych masy upadłości? Bo jeszcze nie daj Boże (przepraszamy, syndycy w Boga nie wierzą) ktoś zacznie sumować i wyjdzie że tego za dużo było.

Czyli np. środkach na kontach, które de facto istnieją, skoro syndyk prowadzi działalność gospodarczą, a więc płaci ZUS, podatki, pensje i inne.

Z drugiej strony, pod obstrzałem Witolda Duchiewicza, trzeba jakoś te niemałe pieniądze - 800 tysięcy syndykowi przyznać. Bo już chyba nam Czytelnicy wierzycie, że determinacja do wypłacenia tak dużej sumy była także duża? W końcu, mamy rannego bawołu, należy urwać swoje kęsy. Nie wykazując za bardzo dużych funduszy masy upadłości, bo jeszcze ktoś zarzuci że sensownym było zawrzeć układ. Wskazane zostały więc środki trwałe i zapasy jako oddolne oszacowanie wartości masy upadłości a pozostałe to są w domyśle jakieś tam prawa i składniki inne. Szkopuł w tym więc, żeby plan się powiódł, nie można wspomnieć o.... obciążeniach tychże składników od których liczymy 5%.Bo wtedy wiadomo że to będzie zero. No więc tych obciążeń, ich istnienie nikt nie wspomina. Nikt nie pyta. Chociaż wymaga tego art. 336 puin. Ich istnienie zostało pominięte.

No dobrze, a jak się do tego ma preliminarz wydatków?

Otóż ma się tak, że stanowi on szacunek kosztów likwidacji masy upadłości. Syndyk szacuje koszta likwidacji na ok. 57 milionów. Jednocześnie wskazuje oszacowanie wartości majątku w części środków trwałych i zapasów na ok. 48 milionów przy okazji wniosku o wynagrodzenie. Sąd potwierdza znajomość tego preliminarza. Wiemy że te środki trwałe są obciążone, czyli zgodnie z art. 336 środki uzyskane ze sprzedaży muszą iść w pierwszym rzędzie na spłatę tychże wierzycieli którzy te zabezpieczenia ustanowili. Znaczy się jak się sprzeda tenże majątek za 48 milionów, to nic do funduszy nie trafi. A w takim razie jak syndyk Włodzimierz Bernacki wyda 57 milionów ich nie mając? Ma do wyboru 2 opcje, albo łamać art. 336 i po prostu sprzedając te obciążone składniki w ogóle nie spłacać tych wierzycieli, którzy te zabezpieczenia uzyskali, albo też....albo też dobrze wie, że dysponuje innymi środkami które spokojnie na to wystarczą a to z kolei potwierdza zarzuty Witolda Duchiewicza iż wyceny były zaniżone.

Po co więc syndyk zrobił preliminarz wydatków z tak absurdalnymi kwotami? Nie dość że absurdalne, to jeszcze powodują, że w mocy jest art. 361 puin. Na dzień dzisiejszy nie będziemy tego dyskutować czy faktycznie tak są wysokie koszta realnej likwidacji BHU Eurofarm (a wówczas Sąd Rejonowy z automatu powinien umorzyć postępowanie upadłościowe przy takich oszacowaniach), czy też jest to po prostu "kwit na uzasadnienie 6 letniej dojarki upadłościowej".

Jedno jest pewne - biorąc pod uwagę powyższą analizę - przy takim preliminarzu lepiej go nie pokazywać. I tak właśnie było.

Na koniec dzisiejszej części, mała dygresja. Wróćmy do kwestii zawarcia układu z wierzycielami. BHU Eurofarm miał duże przychody, w 2002 roku szacowane na 240 milionów. Jeśli by ktoś chciał uniknąć rozważań na temat sensowności zawarcia układu, to musiałby ten argument zdeprecjonować. Jak to zrobić? Bardzo proste. Robimy wycenę likwidacyjną firmy a nie np. obrotową. I tak właśnie zrobiono.

Pomimo, iż istniało rozporządzenie wymagające obliczanie wartości przedsiębiorstw przynajmniej 2 - metodami.

Ale to już inna historia o której opowiemy innym razem.

Na deser, czyli na drugą część naszego artykułu zostawimy sobie postanowienie Sądu Okręgowego w Świdnicy. Bowiem Witold Duchiewicz tak rażące wynagrodzenie syndyka Włodzimierza Bernackiego skarżył. Obiecujemy - będzie ciekawie i wesoło.

CDN.

Pomówienie właściciela EuroFarmu Witolda Duchiewicza przez chorego psychicznie Jana Dobrowolskiego i syndyka Włodzimierza Bernackiego też chorego?

Teksty dot. przekrętu na firmie EuroFarm Witolda Duchiewicza

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Tannu
24-12-2014 / 09:37
Jak w takim razie uchronić się przed upadłością biura podrf3ży? osintao" rel="nofollow">homyqpj.com">osintao mamy wysyp takich spraw. co może sprawdzić zwykły konsument, żeby miec pewnośc, że firma stoi na skraju bankructwa? Czy istnieją jakieś sposoby lub dane dostepne do sprawdzenia zanim nastąpi upadłość? Gdzie szukać takich danych?
~Angela
20-12-2014 / 18:06
Odpowiadając wprost, klkiuirotnke biura podrf3ży konsultowały ze mną rf3żne aspekty prawne związane z niewypłacalnością i w znanych mi przypadkach faktyczna (a nieprawna) sytuacja zwykłego konsumenta była bardzo trudna. Dla biur podrf3ży bardzo ważna jest opinia (choć pewnie ważniejsze pieniądze) i dlatego problemy finansowe są rolowane, przerzucane na przyszłość. Tzw. ucieczka do przodu powoduje, że kłopoty finansowe biura podrf3ży upubliczniane są nagle . Zachęcam zatem do korzystania z uznanych marek oraz do zapoznawania się z opiniami dostępnymi w internecie. Jest ich stosunkowo dużo i dają obraz (choć niekiedy skrzywiony) danego biura podrf3ży.To zmniejszy ryzyko ale nie uchroni przed ewentualną upadłością biura podrf3ży. Na marginesie dodajmy, że niejednokrotnie upadłości związane są z takim splotem wydarzeń, ktf3ry jest zaskakujący dla upadającego lub pomimo kłopotf3w finansowych uznają je za przejściowe, tj. takie, z ktf3rymi sobie poradzą.
~xxx
31-03-2014 / 19:41
Analizując dokumenty nie można z całą pewnością stwierdzić, że tylko one stanowiły podstawę ustalenia wynagrodzenia. Mimo różnic w niektórych kwotach szacowanych przez syndyka i rzeczoznawcę wydaje się, że kwota wynagrodzenia w wysokości 2% funduszów masy została oparta nie o wycenę majątku trwałego w tym nieruchomości, ale o fundusze masy rozumiane jako zapasy, tj. w kwocie 48 240 000zł. Także wedle mojego rozumowania kasa została oszacowana dobrze. 800 000 na 6 lat postępowania to jedynie 11 000zł miesięcznie, czyli bardzo mało jak na zarząd nad takim zakładem.
~VVV
06-10-2013 / 20:30
Nie chciałbym się czepiać, ale przynajmniej w obecnym stanie prawnym wynagrodzenie syndyka reguluje Art. 162 "Łączna kwota wynagrodzeń przyznanych w postępowaniu nie może przekroczyć 3% funduszów masy upadłości oraz sum uzyskanych z likwidacji rzeczy i praw obciążonych rzeczowo". Nie wiem jak w tamtym stanie prawnym ale w obecnym 3% liczy się także od wartości zlikwidowanych składników masy upadłości zabezpieczonych rzeczowo. Jest to w zasadzie słuszne, bowiem często zdarza się tak, że zabezpieczone nieruchomości stanowią 90 - 99 % masy upadłości. I co wtedy - syndyk pracowałby za darmo nawet kilka lat. A przecież on też musi z czegoś żyć i wykonuje tą pracę dla zysku nie non profit. Wielu syndyków z głody by co prawda nie umarło ale wielu innych - o mniejszych koneksjach - już tak:)