Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
19 sierpnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA FRYMUS OSZUSTWA SĘDZIÓW WROCŁAWKICH OJCU ZABIERA SIĘ BEZPRAWNIE JEGO DZIECKO

Marcin Frymus. Belgowie patrzą z konsternacją na polskich urzędników! Ciąg dalszy historii małego Alexandra i jego ojca.

O sprawie Marcina Frymusa pisaliśmy już wcześniej. Jeśli jednak ktoś z czytelników nie zna jego historii, polecamy artykuły pod niniejszym tekstem.

Moja sprawa to pasmo kłamstw i manipulacji ze strony polskiego wymiaru sprawiedliwości. Kolejny przekręt polskiego sądu został spostrzeżony przez sędziego na rozprawie dotyczącej prawa opieki nad moim małym synem, która odbyła się 2 lipca 2008. w Brugge.

Sędzia belgijski zauważył, że polski wyrok wydany 17 marca 2008 roku, ma charakter fikcyjny. Sąd zaoczny w jednoosobowym „składzie”, któremu przewodniczyła asesor Marta Nowińska, na posiedzeniu niejawnym „przy udziale Marcina Frymusa” wydał kuriozalne postanowienie, które może zaważyć na przyszłości mojego syna! Tekst poniżej.

frymus_08.03.19_ogran.wladzy_rodzic.s1.jpg (75138 bytes) frymus_08.03.19_ogran.wladzy_rodzic.s2.jpg (43884 bytes)

Bardzo ciekawe jest tam rozważanie kwestii władzy rodzicielskiej nad małym dzieckiem z użyciem przepisów prawa cywilnego rządzących świadczeniami niepieniężnymi! Taką interpretację normalnej ludzkiej sprawy można potraktować jedynie jako przypadek psychiatryczny. Gdyby Pani Nowińska była sędzią a nie asesorem z niedorozwojem umysłowym, to wiedziałaby, że w kwestiach powierzenia lub ograniczenia władzy rodzicielskiej konieczna jest rzetelna rozprawa na podstawie artykułu 579 k.p.c. Jest to też zgodne ze zdrowym rozsądkiem.
Gdyby była matką, to wiedziałaby, że 11 miesięczne "zębate" dziecko tylko murzynki karmią piersią... ot, kolejny dowód braku wiedzy i doświadczenia.

Zainteresowanie sądu belgijskiego wzbudził też fakt, że wbrew temu co było napisane w postanowieniu polskiego sądu, 17 marca byłem w pracy Belgii a na posiedzeniu nie byłem przez nikogo reprezentowany!

Ciekawe jest także to, że pomimo zapewnienia asesor Marty Nowińskiej, że posiedzenie było przy moim udziale, nie byłem na nim obecny ani też nie byłem o nim zawiadomiony. Poza tym poinformowanie mnie byłoby trudne, biorąc pod uwagę, że posiedzenie miało miejsce w ciągu 7 dni od złożenia wniosku, a szczególnie, że mieszkam w Belgii. Sąd w Belgii użył cudzysłowu stwierdzając moją niby to „obecność na niejawnej sprawie we Wrocławiu”.

Jednostronne postanowienie sądu z głupawym uzasadnieniem, opierające się jedynie na zeznaniach Justyny, miało służyć jedynie uprowadzeniu mojego syna, obywatela belgijskiego, z Belgii do Polski! Uzasadnienie postanowienia było jakie było, gdyż nie miało ono żadnego znaczenia. Liczył się sam fakt, że istniało. Dlatego też polskiego sądu nie zastanowił fakt, że matka Alexa, bez wykształcenia i bez dochodów, opuściła jedną z najbogatszych części Europy i uciekła na prymitywną, podwrocławską wieś. Z tego też względu sąd nie był zainteresowany przeprowadzeniem rozprawy i wysłuchaniem moich argumentów. Liczył się tylko fakt, że rodzina została rozbita. Asesor Nowińska powinna kupić mojemu synowi w prezencie gumowce, aby ułatwić mu w przyszłości start w życie!

Zachowanie się pani Nowińskiej, można zrozumieć poprzez spojrzenie na różnice w sposobie rozwiązywania problemów rodzinnych w Belgii i w Polsce.

Najlepszym przykładem będzie tu oświadczenie Justyny, dla telewizji TVN24, 12 marca tego roku, po tym jak zabrałem Alexa do domu w Belgii. Matka Alexa przedstawia sposób, w jaki sprawa została potraktowana przez belgijskich urzędników. Przed wyjazdem do Belgii powiedziała, cytuję "mam zapewnioną pomoc policji i prokuratury belgijskiej, którzy chcą doprowadzić do spotkania i rozmów miedzy nami". W tym samym wywiadzie mówi "Prokuraturze belgijskiej i policji bardzo zależy żebyśmy się spotkali i porozmawiali próbowali jakoś się dogadać". Takie podejście belgijskich władz doprowadziło do szybkiego rozwiązania problemu. Ja, jako ojciec miałem na względzie przede wszystkim dobro mojego syna, dlatego wskutek mediacji szybko doszliśmy do porozumienia, że będziemy go wspólnie wychowywać. Justyna miała w tym czasie regularny kontakt z synem. Cały czas miała wsparcie konsulatu i pomoc mediów, bo przecież nie jej rodzina ze wsi opłaciła natychmiast prawnika, zorganizowała złożenie pozwu w sądzie i załatwiła podróż do Belgii z obecnością ekipy telewizyjnej. Ów reportaż telewizyjny daje wiele do myślenia.

Zachowanie polskiego wymiaru sprawiedliwości jest natomiast podobne do działania Justyny, która zaatakowała ostrym szpadlem mnie z dzieckiem na ręku, a następnie zdewastowała samochód wybijając szyby i niszcząc karoserię. O tym jak dzielnie próbowała załatwić ojca swojego syna, Justyna opowiadała barwnie w wywiadzie dla TV Wrocław. Wbrew jej twierdzeniom jednak, nie przyjechałem żeby odebrać jej dziecko. Na zabranie Alexa do domu zdecydowałem się dopiero w obliczu jej niezrównoważonego i agresywnego zachowania.

Oczywiście zarówno brutalna mamusia jak i prokurator Molik nie widzą w tym nic dziwnego, przecież w Polsce to normalne, że chłopa widłami lub szpadlem się wita. W opinii polskich prawników zapewne wykończenie ojca może mieć jedynie pozytywny wpływ na wychowanie dziecka. Z tego założenia wychodzi zapewne też Justyna.

Dwa dni później zapomniała ona już o swoich wyczynach, gdyż takowe prawdopodobnie są u niej w domu codziennością. Nie bała się również o syna, gdyż wiedziała, że niesamowite historie o mnie, jakie przedstawiała w mediach, miały jedynie na celu zatuszowanie jej własnych ekscesów.

Porównajmy teraz jak zachowali się polscy urzędnicy Prokuratury Rejonowej we Wrocławiu - Krzyki, na czele z prokurator Anną Moniką Molik i Sąd Rodzinny Wrocław - Krzyki z asesor Martą Nowińską.

Gdy sprawy zaczęły się układać, w Belgii Justynie zaoferowano prawnika i tłumacza. Próbowano doprowadzić do jej spotkania z Alexem poza centrum mediacyjnym bez nadzoru, tak aby mogła go zabrać do Polski a mnie zaczęto straszyć europejskim nakazem aresztowania. Pomocne w tym miało być właśnie owo bełkotliwe postanowienie wrocławskiego sądu.

Gdy pod koniec września wróciłem do Belgii z wakacji, żeby stawić się na rozprawę w sądzie w Brugge, czekał już na mnie europejski nakaz aresztowania a syna zabrano mi i przekazano Justynie, która specjalnie w tym celu przyjechała z Polski.

„Centrum mediacji rodzinnej RP”

Mnie wtrącono do więzienia, z którego wyszedłem głownie dzięki nagłośnieniu sprawy przez Afery Prawa. Oczywiście Justyna zabrała natychmiast Alexa do Bratowic, wbrew decyzji sądu belgijskiego, który zakazywał wywożenia przez nią naszego syna, pod karą 10tys euro. Nie zważano przy tym na zasadę, że dziecka nie rozdziela się od rodziców ze względu na szok jaki przeżyje. Alex spędził większość swoich 18 miesięcy dotychczasowego życia, w tym ostatnie 7 miesięcy, ze mną. Rozstanie było dla niego szokiem. W polskich aktach sprawy, jest opinia opinii biegłego, która mówi o problemach Alexa po prowokacji organów bezpieczeństwa i uprowadzeniu go do Polski. Chłopiec stał się osowiały, przestał jeść i zaczął mieć kłopoty ze snem. Oczywiście do tej pory nie udało mi się zobaczyć z synem.

Po porwaniu mojego syna do Polski, pełnomocnik Justyny, adwokat Artur Łata oświadczył w wywiadzie dla TV Wrocław 30 października tego roku: "Będziemy się starać, aby Pan Marcin już nigdy nie miał kontaktu z synem". Tylko w Polsce człowiek, który w otwarcie mówi że dołoży starań, aby osierocić dziecko, nie zostaje potępiony przez opinie publiczną.

Jest naturalną rzeczą, że Alex przyzwyczaił się do ojca i obecnie siedzi i czeka aż tata przyjdzie. Niech pan Łata pójdzie i powie mojemu synowi, że będzie się starał, aby tata nigdy już do niego nie przyszedł!

Artur Łata łamie publicznie kodeks etyki adwokackiej, działając na szkodę niewinnego dziecka. Przynosi hańbę swojemu zawodowi. Oświadcza publicznie, że jest odpowiedzialny za psychicznie znęcanie się nad dzieckiem i że będzie czynił to dalej.

Cytuję Kodeks Etyki Adwokackiej

Rozdział pierwszy § 1:

2. Naruszeniem godności zawodu adwokackiego jest takie postępowanie adwokata, które mogłoby go poniżyć w opinii publicznej lub poderwać zaufanie do zawodu.

3. Obowiązkiem adwokata jest przestrzegać norm etycznych oraz strzec godności zawodu adwokackiego.

Takich przypadków jak mój są w Polsce setki. Państwowi urzędnicy, świadomie i w sposób zorganizowany nadużywając władzy, niszczą dziesiątki rodzin. Wobec ojców, próbujących egzekwować swoje prawa do dzieci, fabrykuje się oskarżenia takie jak np. narażenie dziecka na niebezpieczeństwo. Wychodzą oni z założenia, że sam fakt kontaktu dziecka z ojcem, jest narażeniem go na niebezpieczeństwo. Z ojca posiadającego idealną opinie i pełnię praw rodzicielskich, robi się porywacza i bandytę. Jest to brak poszanowania prawa, który w oczach zagranicznych sędziów i prokuratorów budzi co najmniej konsternację.

Wielokrotnie zauważyłem, że za granicą urzędnicy nazywają polski system "mafią", gdyż tutejsze urzędy są w stanie zrobić każdy przekręt i wydać każdy dokument w razie potrzeby. Postanowienie wrocławskiego sądu jest typowym przykładem.

Poczucie przyzwoitości polskich urzędników jest tak niskie, że pod sfabrykowanymi dokumentami nie wahają się podpisać, gdyż prawdopodobnie jest to codzienność związana z całkowitą bezkarnością. Przypadki przedstawiane w Aferach Prawa czy w programach telewizyjnych, takich jak n.p. Expres Reporterów, to zaledwie niewielki fragment polskiej rzeczywistości. Owe nadużycia władzy mają miejsce z pełną aprobatą najwyższych władz i przy propagandzie mediów, którą śmiało można porównać z erą Goebbelsa. W przeciwnym przypadku osoby za nie odpowiedzialne, zostałyby szybko przywołane do porządku. Niestety, wskutek owej sączącej się z mediów propagandy o „państwie prawa i niezawisłych sądach”, prawda o polskiej rzeczywistości bardzo powoli przebija się do świadomości ludzi.

Marcin Frymus
współpraca Bogdan Goczyński

Załączniki w tekście:
Postanowienie sąd Wrocław-Krzyki z 17 marca 2008r

Zdjęcia Aresztu Śledczego we Wrocławiu – „Centrum mediacji rodzinnej RP”

Wcześniejsze artykuły na ten temat.

Marcin Frymus na wolności
Marcin Frymus i jego historia. Ciąg dalszy intryg. Europoseł Rogalski łże jak pies.
Marcin Frymus wywieziony przez euroubeków do nieznanego miejsca.
Sprawa Frymusa, Intrygi i prowokacje prokurator Molik
Marcin Frymus w łapach psychopatów. Polskie Bezprawie rozszerza się na Unię.
Marcin Frymus wraz z synem u siebie w Belgii, poza zasięgiem polskich „organów”.
Goebbelsowskie Polskie media i schizofreniczny wymiar „sprawiedliwości” lubują się w robieniu z porządnych ludzi przestępców – sprawa Marcina Frymusa.
Psychopaci u władzy – wrocławska prokurator Anna Monika Molik i jej kompani.
Ojciec porwał 11-miesięcznego syna.
Policja w Belgii oddała ojcu porwane w Polsce dziecko.
Rodzice małego Aleksa spotkali się w Belgii.

Czego naprawdę chce Justyna Przedwojska.
Historia Marcina w mediach.
Polska prokuratura i sądy. Specjaliści od prowokacji, fałszywych oskarżeń i rozbijania rodzin.
Polski wymiar sprawiedliwości - przestępcza organizacja psychopatów.

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Mirza
24-12-2014 / 10:23
That is a very nice variety of aster...and what a" rel="nofollow">pljmlprhdbt.com"> sprruise to see lupins at this time of year! I noticed a few unusual things this year too...my cosmos grew very large but did not have one flower!...and a friend had the same experience...
~Mohd
23-12-2014 / 13:28
Wonderful, Judith! How very delightful to have such a vaeitry" rel="nofollow">lbrnjntfuy.com">vaeitry still blooming and adding color and texture to your garden. I really love the grasses most of our property is too shady to grow them successfully. But we do have asters and are grateful for their cheerful color.Wishing you a really lovely weekend! g
~Rohit
20-12-2014 / 17:34
Your gardens look so coulofrl! You are so lucky to have frogs!! When we first put in the pond we had one that would show up every Spring..but not anymore :(Community compost bin? I wish! It all goes to the landfill. I am in a very small town but evn the other larger towns nearby don't have them..sad.Wishing you a lovely weekend!*hugs*Deb
~Usavadee
19-12-2014 / 22:14
Tak on si s tedm De1rsedk nede1 pokoj Kam se na něj hrabe 007 Moc gratuluji a nejen tuitlu, ale taky ke zkoušce na tak fažasne9 bodedky! Jste šikulky Tak jen tak de1l a těšedm se take9 na nove9 zpre1vy o znakate9 krasavici Pojedete na klubovku?