Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
24 września 2018
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA PRZEKRĘTY I WPADKI AFERALNE POLITYKÓW OSZUSTWA URZEDNIKÓW PAŃSTWOWYCH

Oszustwa polityków - przekręty i wpadki znanych "mniej lub więcej" polityków, czyli przeważnie leniwych i niekompetentnych za to łasych na kasę wykorzystujących układy partyjne do pomnażania swoich majątków urzędników państwowych pasożytujących na narodzie.

14.09. Giertych: premier to oszust, a Kurski kundel Roman Giertych nazwał premiera oszustem, Donalda Tuska - tchórzem, a Jacka Kurskiego - zbitym kundlem. W taki sposób lider LPR Roman Giertych nazwał swoich politycznych przeciwników na konferencji dotyczącej list Ligi Prawicy Rzeczpospolitej w okręgu gdańskim.

13.07. pechowy piątek 13 posła Samoobrony Woszczerowicza.
CBA zatrzymało Lecha Woszczerowicza, bliskiego przyjaciela Andrzeja Leppera. - Poseł był przesłuchiwany całą noc, a rano go wypuszczono - poinformowała w sobotę szefowa pomorskiego oddziału partii Danuta Hojarska.

Zobacz powiększenie Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zabrali Lecha Woszczerowicza z sopockiej ulicy w piątek ok. godz. 21.30, gdy poseł wsiadał do swego auta.
- Chwilę później zadzwoniłem do niego, odebrał i przekazał, że oczekuje na przesłuchanie w gdańskiej siedzibie CBA - mówi Zbigniew Sikorski, dyrektor biura poselskiego Lecha Woszczerowicza. - Powiedział, że ma się to odbyć w obecności prokuratora, więc pewnie chcą mu postawić jakieś zarzuty. Zaraz potem odebrano mu telefon.
Szefowa pomorskiej Samoobrony Danuta Hojarska próbowała dowiedzieć się na jakiej podstawie przytrzymywany jest Woszczerowicz. - Ale niczego mi nie wyjaśniono. Nie było zgody marszałka Sejmu na to zatrzymanie. Jesteśmy przerażeni tym, co się stało. Tu chyba właśnie chodzi o to, żeby Samoobronę zastraszyć - mówi Hojarska.
- On jest bardzo blisko Leppera i to musi mieć związek z aferą, jaką CBA rozpętała wokół Leppera - dodaje Sikorski. - Nie wiem dlaczego zabrano go na nocne przesłuchanie, czy nie można było go wezwać w dzień? Żona posła pojechała do biura CBA, ale tam usłyszała, że nie wiadomo, kiedy go wypuszczą.
To już drugie przesłuchanie Woszczerowicza w ciągu kilku dni. We wtorek wieczorem pomorski poseł Samoobrony został wyprowadzony przez oficera ABW z samolotu mającego lecieć z Warszawy do Gdańska.
- Oficer ABW wszedł do samolotu, wylegitymował się kapitanowi, podszedł do mnie i pokazał wezwanie. W tej sytuacji nie robiłem już afery, wziąłem bagaż, wsiedliśmy do wozu i pojechaliśmy do siedziby ABW w Warszawie - opowiadał poseł.
Akcja opóźniła o godzinę odlot samolotu. Kiedy funkcjonariusze ABW wyprowadzili Woszczerowicza z samolotu, musieli z niego wysiąść też wszyscy pozostali pasażerowie. Wszystkim przeszukano bagaże. Były wicepremier mówił, że w piątek przed tygodniem ktoś mu groził: "Dziś będziesz zlikwidowany, dziś będziesz skończony".
W ABW Woszczerowicza pytano, czy słyszał coś na temat pogróżek w stosunku do Andrzeja Leppera.
- Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że nic o tych pogróżkach nie wiem - opowiada Woszczerowicz.
Dzień po zatrzymaniu do Woszczerowicza zadzwonił marszałek Sejmu Ludwik Dorn z pytaniem, czy uważa, że chroniący go immunitet poselski został naruszony.
- Nie jestem pieniaczem, więc odpowiedziałem, że żadnych pretensji już nie mam - odparł Woszczerowicz.
Według Magdaleny Stańczyk, rzecznika prasowego ABW, poseł stawił się na przesłuchanie dobrowolnie.
Woszczerowicz jest jednym z bogatszych posłów, w 2005 r. wszedł do Sejmu z ponad milionowym majątkiem. Karierę polityczną zawdzięcza przyjaźni z Andrzejem Lepperem, któremu doradza m.in. jak dobierać garnitury.

13.07. Rokita skazany za przezwanie Wieczerzaka
Chodzi o nazwanie Grzegorza Wieczerzaka - byłego prezesa PZU Życie podejrzanego o działanie na szkodę spółki - "bardzo znanym w Polsce przestępcą".
- Postawienie zarzutu nie przesądza, że ktoś jest przestępcą. To, czy jest nim, dopiero się okaże - uznał sędzia Tomasz Całkiewicz. Sąd skazał Jana Rokitę (PO) na 5 tys. zł grzywny. Poseł do sądu nie przyszedł, ale zapowiedział w TVN 24, że się będzie odwoływał.
Słowa Rokity padły w maju 2004 r. z trybuny sejmowej w odpowiedzi na zarzuty Andrzeja Leppera (Samoobrona), że Rokita robił "poważne interesy" z Wieczerzakiem. Odpierając te słowa, Rokita mówił o "bezpodstawnym oskarżeniu, które zostało skierowane przez znanego sejmowego potwarcę Leppera, o moje związki z pewnym bardzo znanym przestępcą".
Prywatnym oskarżeniem o zniesławienie po roku odpowiedział nie Lepper, lecz Wieczerzak. Może on cały czas twierdzić, że jest niekarany. Bo jego sprawa o niegospodarność w PZU Życie została zwrócona z sądu prokuraturze. Wieczerzak ma też postawione inne zarzuty, ale śledztwo jeszcze się toczy.
W piątek sąd uznał, że Jan Rokita, który ma wykształcenie prawnicze, wie, kogo można nazwać przestępcą. Podobną filozofię sąd I instancji zastosował w 2005 r. w procesie Mieczysława Wachowskiego z Lechem Kaczyńskim. Kaczyński jako minister sprawiedliwości nazwał niekaranego do tego czasu Wachowskiego "wielokrotnym przestępcą". Warszawski sąd rejonowy skazał za to Kaczyńskiego na 10 tys. zł grzywny. Uznał, że przestępca to tylko ktoś prawomocnie skazany.
Gdy Kaczyński był już prezydentem elektem (przed zaprzysiężeniem), to sąd II instancji nakazał proces powtórzyć, uznając, że to "rozumowanie uproszczone". Sędzia dał wtedy taki przykład: ktoś na oczach świadków popełnia przestępstwo i zaraz potem samobójstwo. Przestępcą był, skazany być nie może...
Niestety, redakcja dobrze wie, że tysiące przestępców sądy nie skazały, a tysiące niewinnych odsiaduje kary - głupota sędziów nie zna granic.

8 lipca CBŚ zatrzymało w niedzielę Artura Piłkę, doradcę ds. sportu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Powód - podejrzenie, że kupował, a także sprzedawał dalej - kokainę.
O zatrzymaniu Piłki poinformował najpierw Maciej Łopiński, rzecznik prezydenta. Godzinę później minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ujawnił szczegóły.
- Z zeznań przestępcy, dilera, wynika, że w latach 2004-07 zatrzymany kupił około kilograma kokainy. Pojawił się w śledztwie przypadkiem, jako jeden z wielu, zidentyfikowany dzięki połączeniom telefonicznym. Po zatrzymaniu stwierdził, że były to narkotyki na własne potrzeby.
- Czy rozprowadzał je dalej? - pytali dziennikarze.
- Prokuratura ma dowody, żeby postawić zarzut wprowadzania narkotyków do obrotu. Każdy funkcjonuje w jakimś prywatnym środowisku i tu jest klucz do zagadki - odpowiedział Ziobro. W rozmowie z "Gazetą" minister dodał, że diler sypie też inne, "znane publicznie osoby". - Ale spoza świata polityki - podkreślił.
Podczas przeszukania w podwarszawskim domu Piłki ani przy nim narkotyków nie znaleziono.
Śledztwo toczy się od kilku miesięcy. Przeniesione zostało z Warszawy do Lublina. Kancelaria i prezydent o podejrzeniach wobec Piłki poinformowani zostali w końcu maja. Ale na prośbę organów ścigania prezydent nie zwolnił urzędnika z pracy. - Wiedzieliśmy, że szukał kontaktu z zatrzymanym dilerem, były obawy, że gdyby został zwolniony przed zebraniem innych dowodów, mógłby uciec z kraju - ujawnia "Gazecie" min. Ziobro.
36-letni Artur Piłka wymieniany był w mediach jako jeden z kandydatów na ministra sportu po ewentualnej dymisji ministra Tomasza Lipca.
Bo Piłka to jeden z zaufanych Lecha Kaczyńskiego. Od 2003 r. był w jego ekipie jako szef biura sportu w stołecznym ratuszu.
Ukochał wówczas korty tenisowe Legii i Jerzego Hertla, b. starostę i b. posła PO, dzierżawcę kortów od 2004 r. To na prośbę Piłki w 2006 r. warszawscy radni do uchwały o długich dzierżawach bez przetargu dodali obiekty rekreacyjne i sportowe. Korzystając z tego, Hertel wydzierżawił korty na 12 lat w ostatnim dniu roboczym ekipy p.o. prezydenta miasta Kazimierza Marcinkiewicza. Płaci miesięcznie 5 tys. zł.
W 2005 r. Piłka został wiceprezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Po igrzyskach w Atenach w 2004 r. w Komitecie były wybory. Pomagał w nich kandydatowi na prezesa Piotrowi Nurowskiemu, członkowi zarządu Polsatu. A za pomoc dostał obiecany fotel wiceprezesa.
Na początku 2006 r. Piłka startował w konkursie na szefa Totalizatora Sportowego. Konkurs odwołano, bo Piłka jako członek rady nadzorczej miał dostęp do ofert konkurentów i sam ich (i siebie) oceniał.
Dlaczego aż dwóch ministrów informowało o zatrzymaniu Piłki? Obaj uderzyli w ten sam ton: - Skończył się czas taryfy ulgowej dla ludzi władzy.
Łopiński dodał, że związku z zatrzymaniem prezydent zdecydował o zwolnieniu Piłki z pracy. A Ziobro: - Jestem przekonany, że prokurator wystąpi z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie.

2007-05-22, Prokuratura rozpocznie postępowanie sprawdzające w sprawie finansowania fundacji Aleksandra Kwaśniewskiego - poinformował wczoraj Zbigniew Ziobro.
- Ta decyzja ma charakter prawny, a nie polityczny - zapewnił zastępca Zbigniewa Ziobry Jerzy Engelking. I dodał, że prokurator generalny podjął ją "po wysłuchaniu wypowiedzi polityków". Pytany, jak rozumieć, że decyzja o wszczęciu "postępowania sprawdzającego" ma charakter czysto prawny, choć podjęto ją po wypowiedziach polityków, Engelking odparł, iż prawny charakter tej decyzji wynika stąd, że "podjął ją prokurator generalny, a nie premier".
Chodzi o to, że fundację Kwaśniewskiego Amicus Europae finansuje Wiktor Pinczuk, potentat gazowy i naftowy, zięć byłego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy. Fundacja dostała od niego 892 822 zł, a kwoty od innych darczyńców to w sumie 5 tys. zł.
Dyrektor fundacji Ireneusz Bil tłumaczył kilka dni temu, że z tych pieniędzy finansowane są takie działania jak krzewienie demokracji na Ukrainie czy popularyzacja rozszerzenia UE o Ukrainę oraz bieżące wydatki, m.in. konferencja dotycząca polityki sąsiedztwa i spraw ukraińskich w grudniu ubiegłego roku.
Najostrzej wypowiadał się o sprawie Jan Rokita (PO). - Mamy do czynienia z czynem nielegalnym, o charakterze kryminalnym, który powinien być ścigany. W Polsce finansowanie działalności politycznej ze źródeł zagranicznych jest ścigane - mówił Rokita w niedzielę w Radiu ZET. Rokicie chodziło prawdopodobnie o zakaz finansowania partii politycznych przez cudzoziemców, ale nie ma on zastosowania w odniesieniu do fundacji.
- Ujawnione okoliczności jeszcze nie rodzą uzasadnionego podejrzenia, że doszło do przestępstwa, na razie wszczynamy postępowanie sprawdzające - oświadczył prokurator Jerzy Engelking.
Według nieoficjalnych informacji sprawdzenie może dotyczyć m.in. kwestii podatkowych.
2007-05-15,Lepper i Gosiewski nie złożyli deklaracji do rejestru korzyści
jakie dostali prezenty - ustalił "Dziennik".
Lista osób, które do dziś nie przesłały dokumentów do Państwowej Komisji Wyborczej, jest dłuższa. Jest na niej szef gabinetu politycznego premiera Adam Lipiński, minister skarbu Wojciech Jasiński, minister budownictwa Andrzej Aumiller i wiceminister w MSWiA Jarosław Zieliński. PKW ogranicza się do wysyłania ponagleń i pustych formularzy do wypełnienia, bo nie może zrobić nic więcej. Politycy nie reagują.
- Jako minister pan Przemysław Gosiewski nie dostawał żadnych prezentów. Gdy został wicepremierem, otrzymał cenne wieczne pióro i niebawem złoży w tej sprawie stosowną deklarację - powiedziała gazecie Joanna Borecka z kancelarii premiera. Andrzej Lepper nie odpowiedział na pytania, które zadał "Dziennik".
Prezentami obsypywany jest premier Jarosław Kaczyński. Na tle swojego rządu się wyróżnia: skrupulatnie je odnotowuje. Wpisuje wszystko - nawet koszulki polo, krawaty i bawełniane podkoszulki. Tylko między lipcem a październikiem 2006 r. otrzymał 134 prezenty. W wykazie przesłanym do PKW znalazły się m.in. podkowa, przetak, drewniany dzwon, kryształowa cukiernica, piłka, strój piłkarski, 5000 forintów w srebrze, szklana kula, ikona, zegar i mnóstwo książek.
- Premier bardzo pilnuje rejestru korzyści - mówi rzecznik rządu Jan Dziedziczak.
Czy to możliwe, aby wicepremierzy Andrzej Lepper i Przemysław Gosiewski nie dostawali zupełnie nic? Przy ich nazwiskach w rejestrze PKW jest tylko krótka adnotacja: "Ta osoba nie złożyła żadnych deklaracji".
Deklaracje do PKW mają obowiązek składać m.in. członkowie Rady Ministrów, sekretarze i podsekretarze stanu w ministerstwach, wojewodowie, burmistrzowie, prezydenci miast. Ustawa obejmuje nawet zastępców wójtów i sekretarzy gmin. Muszą podać, czy zasiadają w fundacjach (nawet gdy funkcja jest honorowa), czy mają udziały w spółkach, co robią ich małżonkowie. Każdy przyjęty prezent o wartości powyżej 380 zł musi być wpisany do rejestru.

"Dziennik" zapytał ministrów, którzy nie złożyli deklaracji, dlaczego tak postępują. Odpowiedział jedynie Paweł Kozyra, rzecznik ministra skarbu. Przekonywał, że minister Wojciech Jasiński nie przyjmuje prezentów, więc nie musi składać żadnych dokumentów. PKW jest innego zdania - deklarację należy złożyć zawsze w momencie obejmowania stanowiska.

02.03.2007 Rokita musi przeprosić członka zarządu TVP
Rokita ma opublikować przeprosiny w prasie i wpłacić 10 tys. zł na Świątynię Opatrzności Bożej. Nieprawomocny wyrok w tej sprawie zapadł w środę.
- Sąd uznał powództwo o naruszenie dóbr osobistych i w wydanym wyroku nakazał pozwanemu opublikowanie pisemnych przeprosin w prasie oraz wpłacenie 10 tys. zł na Świątynię Opatrzności Bożej - powiedział rzecznik Sądu Okręgowego w Krakowie Waldemar Żurek.
W wyroku sąd zamieścił treść anonsu z przeprosinami, jakie Jan Rokita powinien opublikować w "Rzeczpospolitej" i "Gazecie Wyborczej" w ciągu dwóch tygodni od uprawomocnienia się wyroku.
Ma on brzmieć następująco: "Przepraszam pana Sławomira Siwka za to, że podczas konferencji prasowej PO w dniu 11 maja 2006 roku użyłem w stosunku do jego osoby sformułowań godzących w jego dobre imię i cześć poprzez wypowiedź: Wejście do telewizji postaci, do telewizji publicznej tego rodzaju postaci, jest zagrożeniem dla elementarnych standardów panujących w telewizji publicznej i dotyczących nie czego innego, tylko sfery pieniędzy. Jan Maria Rokita".
Oprócz wpłaty 10 tys. zł na Fundację Budowy Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie, Rokita na mocy wyroku musi też zwrócić Sławomirowi Siwkowi 1477 zł kosztów procesu.

2007-02-06, Maksymiuk zarobił 2 mln zł, ale długów nie spłacił
Jak można tonąć w długach i być milionerem? - zastanawia się "Rzeczpospolita". Według dziennika, odpowiedź na to pytanie zna zastępca Andrzeja Leppera, Janusz Maksymiuk.
Zobacz powiekszenie
Dwa razy sprzedał ten sam grunt, zarobił grubo ponad 2 mln zł, ale długów nie spłacił. Po milionach nie ma też śladu w jego oświadczeniach majątkowych.

Maksymiukowi raczej się nie przelewa - tak przynajmniej wynika z oficjalnych dokumentów. W oświadczeniu majątkowym za 2005 r. i 2006 r. poseł wpisał, że ma kilka tysięcy zł w gotówce, dom, niecały hektar pola i kawałek lasu warte 18 tys. zł. Od dwóch lat wiceszef Samoobrony wpisuje do oświadczenia dług: w sumie 2,5 mln zł - to zobowiązania m.in. wobec Zakładów Azotowych Puławy i Zakładów Chemicznych Police.

"Rz" odkryła, że poseł kłamie w oświadczeniach majątkowych: nie ujawnił, że sprzedając kilkaset hektarów w dwóch transakcjach na końcu 2004 r. i początku 2005 r., zarobił z byłą żoną blisko 5,6 mln zł. Byli małżonkowie podzielili się pieniędzmi. Posłowi zostało ponad 2 mln zł. Akurat tyle, żeby spłacić długi. Ale poseł nie chce tego robić. Dlaczego? "Ze względów taktycznych" - ucina Maksymiuk i odmawia rozmowy o pieniądzach.
Śladu transakcji nie ma w poselskich oświadczeniach Maksymiuka za 2005 i 2006 rok. Tymczasem za zatajenie informacji w oświadczeniu majątkowym grożą 3 lata więzienia. "A czy ja musiałem to wpisywać? Sprzedaż nieruchomości nie podlega oświadczeniom. To nie jest działalność gospodarcza. Wydaje mi się, że nie musiałem. No cóż, będę się z tego tłumaczył" - wzdycha.
Sposób, w jaki zastępca Leppera zdobył, a potem sprzedawał 600 hektarów pod Oleśnicą na Dolnym Śląsku, to - według gazety - majstersztyk handlu nieruchomościami. Małżeństwo Maksymiuków dwa razy sprzedało tę samą ziemię. Najpierw w 1995 r. wygrali przetarg ogłoszony przez Agencję Własności Rolnej Skarbu Państwa. W ciągu 10 lat mieli spłacić ok. 2,5 mln zł, ostatecznie zapłacili tylko pierwszą ratę, 250 tys. zł. Potem regularnie prosili o przesunięcie spłat: a to dotknęła ich klęska nieurodzaju, a to gradobicie i deszcze.
Po czterech latach zwodzenia AWRSP Maksymiuk w tajemnicy przed agencją postanowił sprzedać ziemię. Kupcem był Witold Duchiewicz - wtedy jeden z najbogatszych Polaków, nazywany królem kukurydzy. Podpisał z Maksymiukami umowę przedwstępną, zapłacił im ponad milion i przez lata spłacał agencję. W 2004 r. okazało się, że prawnymi kruczkami można pozbawić Duchiewicza ziemi (jego firma akurat bankrutowała). Maksymiukowie skorzystali z okazji: za 5,6 mln zł sprzedali ziemię prywatnej spółce. Czy odbyło się to zgodnie z prawem? Według Duchiewicza, nie. Doniósł na wiceszefa Samoobrony do prokuratury.
Wiceszef Samoobrony Janusz Maksymiuk ma wyjaśnić komisji etyki poselskiej, dlaczego zataił w oświadczeniu majątkowym transakcję, na której miał zarobić ponad 2 mln zł. A prokuratura sprawdza, jak mógł dwa razy sprzedać tę samą ziemię.
Redakcja AFERY PRAWA wyjaśnia sprawę oszustwa Maksymiuka w artykule pt. Maksymiuk - Zbankrutowany poseł Samoobrony Janusz Maksymiuk spędza święta wielkanocne w Afryce z uroczą posłanką Sandrą Lewandowską - tu dokumentujemy za czyje pieniądze i jakie oszustwa popełnił poseł. 22.01.2007 Prokuratura wydała nakaz aresztowania Stokłosy
Prokuratura wydała nakaz aresztowania za byłym senatorem Henrykiem Stokłosą. Stokłosa jest zamieszany w aferę w resorcie finansów.Wiadomość o wydaniu nakazu podał prokurator krajowy Janusz Kaczmarek.

Prokuratura wydała nakaz aresztowania Stokłosy /fot. S. BłaszczykWg nieoficjalnych informacji radia RMF, ewentualne zarzuty mogą dotyczyć korupcji w zamian za gigantyczne umorzenia podatkowe dla różnych firmy Henryka Stokłosy. Ma to związek z zeszłorocznymi zatrzymaniami w resorcie finansów. Aresztowano wtedy kilku pracowników ministerstwa i aparatu skarbowego, którzy w zamian za łapówki pomagali w umarzaniu podatków gangsterom. Już wtedy mówiło się, że jednym z "klientów" tej grupy mógł być były senator.Na razie nie wiadomo, gdzie ukrywa się Stokłosa. Policja mogła zatrzymać Stokłosę już kilka tygodni temu, ale biznesmen był wtedy w Czechach - do Polski już nie wrócił, bo prawdopodobnie ktoś uprzedził go o planowanym zatrzymaniu. Jednak zdaniem Zbigniewa Wassermanna, znalezienie Stokłosy to tylko kwestia czasu. W lipcu 2006 r. do przedsiębiorstw, biur i pomieszczeń byłego senatora weszli prokuratorzy i funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego, którzy zabezpieczyli kilkanaście tomów akt. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga analizowała opinię biegłego z dziedziny księgowości nt. tych dokumentów. Chodziło o sprawdzenie, czy uzyskiwał on wielomilionowe umorzenia podatkowe dzięki związkom ze skorumpowanymi urzędnikami resortu. W grudniu 2006 r. zarzut korupcji przedstawiono doradcy prawnemu Stokłosy, 67-letniemu Marianowi J. Zatrzymana została też dyrektor finansowa firmy Stokłosy.
58-letni Stokłosa był senatorem RP w latach 1989-2005. W 1980 r. założył rzemieślniczą firmę utylizacji odpadów rolno- hodowlanych "Farmutil", dzięki której dorobił się majątku na tyle dużego, że mógł sobie pozwolić na kosztowną kampanię wyborczą w ówczesnym województwie pilskim przed wyborami do Senatu RP. Zręcznie prowadzona promocja, pozwoliła mu pokonać wszystkich kandydatów do fotela senatora w wyborach czerwcowych 1989. Od tego czasu Stokłosa nieustannie zasiadał w Senacie, wygrywając wybory w okręgu pilskim kolejno w 1991, 1993, 1997 i 2001 r.
Zespół firm Stokłosy obejmuje przetwórnie przemysłu rolno- spożywczego, ale także lokalną prasę i radio oraz sieci handlowe - co czyni Stokłosę największym pracodawcą regionu. W roku 2005 Stokłosa - z majątkiem wycenianym na 950 mln zł - uplasował się na ok. 15. miejscu na liście najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost" (rok wcześniej z 600 milionami był dwudziesty).
W maju 2006 r. doszło do pierwszych zatrzymań w śledztwie w aferze korupcyjnej w resorcie finansów, w którym dotychczas zatrzymano osiem osób, m.in. byłego dyrektora departamentu systemu podatków ministerstwa, naczelnika wydziału ds. doradztwa podatkowego i byłego szefa departamentu podatków bezpośrednich. Zarzuty dotyczą przekroczenia uprawnień w związku z przyjęciem łapówek - za co grozi do 12 lat więzienia. Według ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, zatrzymani tworzyli w resorcie w latach 1994-2004 tzw. przestępczy układ i za łapówki załatwiali zwolnienia podatkowe dla firm. Zdaniem Ziobry, układ działał na styku biznesu, urzędników i przestępców. Prokurator krajowy Janusz Kaczmarek mówił, że w aferę mogą być zamieszani "pojedynczy sędziowie bądź prokuratorzy". W kontekście śledztwa prasa wymieniała m.in. nazwisko Stokłosy oraz szefa Inter- Commerce Rudolfa Skowrońskiego (ściganego dziś listem gończym). Kaczmarek potwierdzał, że w jednym z wątków "korupcyjnego układu" pojawia się nazwisko Stokłosy. W czerwcu 2006 r. prokuratura zwróciła się do ministerstwa o kontrolę zasadności umorzeń podatków wobec 63 firm. Ponadto prokuratura sprawdza, czy mogło dojść do nieprawidłowości przy wprowadzeniu kas fiskalnych w taksówkach.

20 Stycznia 2007 Posłowie PO Roman Kosecki i Andrzej Biernat w środku nocy dobijali się do sejmowego pokoju uroczej Sandry Lewandowskiej z Samoobrony.
Posłanka domaga się przeprosin na piśmie. Kosecki kupił jej kwiaty i bombonierkę oraz wysłał SMS-a. Biernat do niczego się nie przyznaje.
Godzina trzecia nad ranem - relacjonuje gazeta. Noc po wyborze Sławomira Skrzypka na prezesa NBP. Kosecki i Biernat idą korytarzem hotelu poselskiego. Zatrzymują się przed pokojem Sandry Lewandowskiej. - Obudziło mnie głośne walenie pięściami w drzwi. Podeszłam więc i spytałam: kto tam? Roman się przedstawił i chciał zaprosić mnie na drinka, ale odmówiłam. Razem z nim był Andrzej Biernat. Musieli wracać z jakiegoś pijaństwa - opowiada posłanka.
Kosecki przyznaje, że obudził posłankę Samoobrony, ale niechcący. - Może faktycznie zachowywaliśmy się trochę za głośno i ją obudziliśmy, ale to wszystko. Teraz mam nauczkę, że w Sejmie trzeba się zachowywać cichutko jak myszka, żeby innym nie przeszkadzać - mówi zawstydzony. Pytamy, czy pukał do Lewandowskiej. - Sam już nie wiem. Może i oparłem się o drzwi czy futrynę - zastanawia się.
Co w tym czasie robił Biernat? - Ja już wtedy byłem na zakręcie i na pewno do nikogo się nie dobijałem. Roman na chwilę zatrzymał się pod jej drzwiami, coś tam zażartował, uśmiechnął się i poszedł dalej.
Lewandowska obstaje jednak przy swoim. - We dwóch uderzali w moje drzwi pięściami - przekonuje. Mówi, że Kosecki z Biernatem już nie pierwszy raz dobijali się do jej pokoju.

10-01-2007 Dziennik Polski
Podejrzany o "kłamstwo lustracyjne" poseł Samoobrony Jerzy Zawisza.
25 stycznia przed Sądem Lustracyjnym ma ruszyć jego proces z oskarżenia Rzecznika Interesu Publicznego.
Rzecznik podejrzewa 63-letniego posła z Tarnowa, iż zataił w swym oświadczeniu lustracyjnym związki z wojskowymi służbami specjalnymi PRL. Część akt Zawiszy z IPN jest nadal objęta tajemnicą państwową.
Jerzy Zawisza w krótkiej rozmowie z "Dziennikiem Polskim" przyznał, że ma "kłopoty" z rzecznikiem.
- Nie zataiłem współpracy z kontrwywiadem wojskowym PRL. To jakieś insynuacje. Jestem przekonany, że Sąd Lustracyjny oczyści mnie z zarzutów
- stwierdził.
Niestety, to nie pierwszy poseł, ale wiemy że to typowa śpiewka byłych SB-ków.
2007-01-05, Proces byłego radnego z Wawra

Nie domagałem się żadnych stanowisk. Dałem się wciągnąć w pułapkę - mówił przed sądem Marcin Woźniak oskarżony w głośnej aferze samorządowej sprzed trzech lat.
Chodzi o polityczne zamieszanie w Wawrze w 2003 roku, kiedy to część radnych postanowiła odwołać Macieja Wąsika - burmistrza z nadania stołecznego ratusza. Finałem podchodów okazało się potajemne nagranie przez Wąsika rozmowy z jednym z radnych - Marcinem Woźniakiem - z której wynika (przynajmniej według prokuratury), że Woźniak miał się domagać stanowiska z pensją 4-6 tys. zł w zamian za poparcie Wąsika. Burmistrz przepadł w głosowaniu i taśma trafiła do prokuratury. Ta uznała, że Woźniak żądał łapówki i oskarżyła go.
Woźniak podkreślał, że nie mógłby się domagać jakiegokolwiek stanowiska, bo to by oznaczało rezygnację z planów odwołania Wąsika. Na spotkanie z nim poszedł jedynie z ciekawości.
- Dałem się wciągnąć w pułapkę - mówił.
Maciej Wąsik, główny świadek oskarżenia, a dziś wiceszef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, nie stawił się wczoraj w sądzie, bo ten wysłał mu wezwanie na jego stary adres.
hee, ten numer dla zwyczajnych ludzi nie skutkuje... :-)

02.10.2006r. Wiceszef Platformy pod lupą
Prokuratura w najbliższych dniach wystąpi do marszałka Sejmu o uchylenie immunitetu wiceszefowi Platformy Obywatelskiej Waldemu Dzikowskiemu - zapowiada "Rzeczpospolita". Dzikowski zapowiedział złożenie pozwu do sądu przeciwko poznańskiemu przedsiębiorcy Markowi Trzmielewskiemu. Jednocześnie odpiera zarzuty przedsiębiorcy, że remontował on dom posła z wdzięczności za wygrane przetargi. "Rz" przytacza zarzuty poznańskiego przedsiębiorcy, właściciela firmy budowlanej Marka Trzmielewskiego, który twierdzi, że w czasie, gdy obecny polityk PO był wójtem gminy Tarnowo Podgórne, z wdzięczności za wygrane przetargi - przebudował jego dom. Dzikowski powiedział na konferencji prasowej w Poznaniu, że jego dom rzeczywiście był remontowany, jednak wszystkie rachunki zostały uregulowane. Zarzuty Trzmielewskiego nazwał oszczerstwami. Dodał też, że nie wie o żadnej sprawie prokuratorskiej, która dotyczyłaby jego osoby.
- Nie byłem również przesłuchiwany jako świadek w żadnej sprawie. To, co jest w tej publikacji, jest podłe i pojawia się w okresie przedwyborczym - mówił Dzikowski. Poinformował, że w 1998 roku w deklaracji podatkowej PIT-37 na podstawie faktur za remont mieszkania, w ramach ulgi remontowej odpisał od podatku 15 tys. zł, a wcześniej na ten remont wziął kredyt. Rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Poznania Włodzimierz Świtoński powiedział, że w żaden sposób nie będzie się odnosił do artykułu "Rzeczpospolitej" na temat ewentualnych zarzutów prokuratury wobec posła PO. Świtoński, pytany, czy poznańska prokuratura apelacyjna prowadzi śledztwo, w którym występuje osoba przedsiębiorcy opisanego w artykule "Rz" odparł: "Prowadzimy śledztwo w sprawie wręczania korzyści majątkowych osobom pełniącym funkcje publiczne przez opisaną osobę".
- W każdej sprawie, w której występuje jakikolwiek parlamentarzysta, najpierw prokuratura musi wystąpić o uchylenie jego immunitetu, potem może przesłuchać go jako podejrzanego, a na końcu poinformujemy o tym media.
Takie są zasady - dodał Świtoński.

2006-10-19 Teraz jest mu wstyd
Zielonogórski polityk Sławomir R. przez dwa lata nie może prowadzić auta, dostał 12 tys. zł grzywny i 3 tys. zł nawiązki do zapłacenia - taki wyrok za jazdę po alkoholu wydał wczoraj sąd.
1 sierpnia policja złapała Sławomira R. na jeździe pod wpływem alkoholu. Polityk Platformy Obywatelskiej, kandydat w wyborach do Sejmu, diler samochodów i zarazem szef automobilklubu miał 1,7 promila w wydychanym powietrzu.
W sądzie wczoraj mówił: - Jest mi wstyd. Wiem, że już nigdy tego nie zrobię.
Pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł już ponad miesiąc temu. Sąd w postępowaniu nakazowym skazał Sławomira R. na 15 tys. zł grzywny, 3 tys. zł wpłaty na konto Stowarzyszenia na Rzecz Bezpieczeństwa Dzieci i Młodzieży oraz zakaz prowadzenia samochodu przez 4 lata. Polityk nie zgodził się jednak z tym wyrokiem i przeprowadzono proces. Adwokat Włodzimierz Sawicki przekonywał sąd: Mój klient nie był karany, okazał skruchę, przyznał się do winy...
Sąd obniżył więc wymiar kary, co sędzia tłumaczyła: - Grzywna 12 tys. zł jest dużą dolegliwością. Zabranie prawa jazdy na dwa lata też spowoduje, że oskarżony będzie musiał zdawać ponownie egzamin.
W sądzie koleżeńskim Platformy leży też wniosek o wykluczenie Sławomira R. z partii. Na razie decyzja do miejskiego zarządu PO nie dotarła. Chociaż minął już statutowy miesiąc na rozpatrzenie wniosku.

23 maja 2006 pijany kierowca Janusz Wójcik z Samoobrony.
Najpierw jechał po pijanemu, potem został twarzą akcji "Lato bez procentów", by wreszcie dać się przyłapać dziennikarzom podczas alkoholowej libacji. Powód przeważnie ten sam. Zaczęło się w styczniu. Wracający nocą z Balu Mistrzów Sportu Wójcik został zatrzymany na warszawskiej Pradze Południe przez patrol straży miejskiej. Podejrzenie strażników wzbudził fakt, że samochód posła niczym tramwaj poruszał się po torowisku. Dwa badania wykazały 1,48 oraz 1,30 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
Poseł przepraszał, tłumaczył, że zapomniał, że wypił tylko dwie lampki wina itd. Jego sprawą zajęła się prokuratura. Pojawił się wniosek o uchylenie immunitetu za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu, za co grozi do dwóch lat więzienia.

17.03.2006r Warszawski radny aresztowany za udział w gangu wołomińskim
Sąd aresztował go pod dwoma zarzutami: udziału w grupie przestępczej oraz - jak wiemy nieoficjalnie - nielegalnego posiadania broni automatycznej.
Postać warszawskiego radnego wypłynęła przy okazji prowadzonego od niedawna w Białymstoku śledztwa w sprawie gangu wołomińskiego. Wcześniej przęstępstwami tej grupy zajmowała się prokuratura w Łomży. Do sądu skierowała już kilka aktów oskarżenia.
Jeden z wątków przeniesiono do Białegostoku. Kulisy walki o władzę w grupie pokazaliśmy m.in. dwa dni temu w tekście "Sceny zbrodni jak z Tarantino".
Kilku bandytów poszło na współpracę z organami ścigania i dzięki temu udało się oskarżyć kolejne osoby.
W tej chwili wszystkich podejrzanych i oskarżonych jest ponad 20 osób, w tym 35-letni szef gangu Robert R. ps. "Rudy", który swoimi ludźmi kierował z białostockiego aresztu. Członkom gangu zarzuca się zlecanie zabójstw i udział w nich, ściąganie haraczy, handel narkotykami i stręczycielstwo.
Prokuratura nie ujawnia na razie, jaka była rola Andrzeja K., warszawskiego radnego, w tej grupie przestępczej.
Na pewno do prokuratorskich zarzutów się nie przyznał.
Andrzej K. jest wieloletnim samorządowcem. W poprzedniej kadencji był radnym z SLD. W 2002 r. wystartował na radnego Pragi Południe z listy SLD-UP. Teraz należy do SdPl: jest jedynym radnym tej partii w dzielnicy.
- Dziś, najpóźniej jutro zawiesimy członkostwo Andrzeja K. w SdPl. Jeśli zarzuty się potwierdzą, wykluczymy go z partii - zapewnia Bartosz Dominiak, szef mazowieckiej SdPl.
Aby K. stracił mandat radnego, potrzebny jest prawomocny wyrok sądu. Kadencja rad kończy się już w październiku. Działacz SdPl pozostanie więc najpewniej członkiem rady do końca tej kadencji samorządu.
K. ma 50 lat. Na Pradze wychował się i mieszka do dziś. - Jako radny był bardzo aktywny. Pracował w komisji bezpieczeństwa. Jak lew walczył o bazary, zawsze stawał po stronie kupców - mówi działacz SdPl.
- Zawsze elegancki, miły. Często zmieniał samochody - komentuje radny Targówka.
K. był m.in. prezesem stowarzyszenia kupieckiego Hermes i wiceszefem Stołecznej Izby Gospodarczej. Jak napisał na stronie internetowej dzielnicy, interesuje się tenisem i folklorem warszawskim.

PO - polityczne przekręty działacze PO zawieszeni
Marcin Rosół i Piotr Wawrzynowicz - dwaj młodzi działacze PO - odrzucają postawione im w najnowszym tygodniku "Newsweek" zarzuty wyprowadzania pieniędzy z partyjnej kasy. Zapowiadają wystąpienie na drogę sądową przeciw redakcji i autorowi poświęconego im artykułu - Jerzemu Jachowiczowi.
W artykule "Dojenie Platformy", który ukazał się w najnowszym wydaniu "Newsweeka" Jachowicz napisał, że Rosół i Wawrzynowicz wyprowadzali pieniądze z kasy PO podczas kampanii wyborczych.
Mechanizm miał być następujący: podstawieni ludzie, pracownicy sztabu wyborczego lub wolontariusze podpisywali umowy na wykonywanie fikcyjnych zadań dla sztabu wyborczego; sztab przelewał pieniądze na ich konta, następnie oddawali większość sum Rosołowi - gotówką lub przelewem na jego prywatne konto.
Według Jachowicza, są dowody na wyprowadzenia w ten sposób - za pomocą podstawionych ludzi - kilkudziesięciu tysięcy złotych z partyjnych pieniędzy.
Rosół i Wawrzynowicz we wspólnym oświadczeniu napisali, że w artykule "Newsweeka" znalazły się "informacje fałszywe i nie poparte dowodami". "W związku z tym wystąpimy przeciwko redakcji i autorowi na drogę sądową. Kierowane pod naszym adresem pomówienia należy potraktować jako czyny spełniające przesłanki z art. 212 par. 1 i 2 Kodeksu karnego tj. fałszywego pomówienia za pomocą środków masowego komunikowania" - napisali.
Autor artykułu Jerzy Jachowicz stwierdził w poniedziałek w rozmowie z dziennikarzami, że cieszy się, iż sprawa trafi na drogę sądową. Dodał, że ma nadzieję, że działania prokuratury "poszerzą" jego śledztwo.
Jego zdaniem, cała sprawa świadczy o "dużej degrengoladzie w PO". Jachowicz powiedział, że w gruncie rzeczy cieszyłby się gdyby była to "tylko kwestia prywatna" Rosoła.
Biuro prasowe klubu PO oceniło natomiast, że tekst "Dojenie Platformy" to kolejny artykuł Jachowicza "wymierzony w dobre imię PO". "Po raz kolejny red. Jerzy Jachowicz publikuje tekst oparty na insynuacjach, a nie na dowodach" - głosi oświadczenia biura prasowego.

2006-05-22 Pijany poseł PiS Ryszard Kaczyński
rozbił swoje nowe auto wracając ze spotkania z wyborcami. Ryszard Kaczyński niespełna tydzień temu kupił nowego peugeota 1007. Długo nie cieszył się autem. W poniedziałek nad ranem rozbił je na płocie w Połczynie k. Pucka.
Mieszkaniec sąsiedniej posesji tak relacjonuje zdarzenie: - Usłyszałem tylko huk, jak przy wypadku. Wyjrzałem przez okno, a tam samochód rozbił się przy furtce sąsiadki. W tym miejscu jest łuk i trzeba zdjąć nogę z gazu. Pewnie jechał za szybko. Nawet nie wiedziałem, że to jakiś pijany polityk.
Na miejsce wypadku przyjechali policjanci z Pucka, wezwani przez jednego ze świadków. Immunitet chroni posłów przed badaniem alkomatem, ale, zgodnie z wytycznymi komendanta głównego policji, w wypadku odmowy policjanci mogą zatrzymać posła siłą i zawieźć na badania do szpitala. Kaczyński nie zachowywał się agresywnie i zgodził się na badanie - dwukrotnie dmuchnął w alkotest. Pierwsze badanie wykazało 1,69 promila alkoholu; drugie - 1,67. Policjanci zabrali nietrzeźwemu parlamentarzyście prawo jazdy i dowód rejestracyjny auta.
Czemu wsiadł za kierownicę po alkoholu?
- Nie jestem w stanie nic powiedzieć. Jest mi bardzo przykro i wszystkich za to przepraszam
Kaczyński zostanie osądzony, gdy przestanie go chronić immunitet. Z wnioskiem o jego uchylenie musi zwrócić się do Sejmu prokuratura. Poseł będzie mógł wówczas zrzec się go dobrowolnie. Jeśli tego nie zrobi, Sejm może mu immunitet odebrać. Za jazdę po pijanemu grozi do dwóch lat pozbawienia wolności.
- Nigdy nie mieliśmy problemów z Ryszardem Kaczyńskim - mówi Tadeusz Cymański, przewodniczący PiS na Pomorzu. - To spokojny i pracowity poseł. Jestem zaskoczony jego zachowaniem. Wygląda na to, że wina była bezsporna, ale powstrzymam się od oceny do czasu złożenia przez kolegę wyjaśnień. Poseł zrezygnował już z członkostwa w klubie PiS. Nad dalszymi konsekwencjami będziemy się zastanawiali.


POLITYKA POMORSKA - Podsumowanie politycznego Roku 2006 nad polskim morzem...

Dokumentujemy tu oszustwa urzędników państwowych takich jak: polityk, wójt, starosta, burmistrz, prezydent, rzecznik - wszelkich kombinatorów na których utrzymanie pracujące całe społeczeństwo, a którzy swoje publiczne stanowisko wykorzystują dla prywaty.

Kolejne strony dokumentują stale uzupełniane cykle nieodpowiedzialnego zachowania się funkcjonariuszy władzy i urzędników państwowych:
Sędziowie - oszuści. W tym dziale przedstawiamy medialne dowody łamania prawa przez sędziów - czyli oszustwa "boskich sędziów". Udowodnione naruszania procedury sądowej, zastraszania świadków, stosowania pozaproceduralnych nacisków na poszkodowanych i inne ich nieetyczne zachowania. Czas spuścić ich "z nieba na ziemię" :-)
Prokuratorzy - czyli tzw. "odpady prawnicze", śmiecie, najczęściej nieetyczni i nie dokształceni funkcjonariusze władzy. Aktualizacja na rok 2007.
Prokuratorzy do zwolnienia od razu - ARCHIWUM - 2006r
SKORUMPOWANI SĘDZIOWIE I PROKURATORZY - czyli nie tylko pijackie wpadki
"boskiej władzy" , którzy w końcu spadli na ziemię...:-)

Adwokaci - czyli mecenasi chałtury prawniczej, a tak naprawdę to jedyni usługodawcy którzy nie ponoszą odpowiedzialności za odstawiane fuszerki typowi pasożyci społeczeństwa
Oszustwa polityków - przekręty i wpadki znanych "mniej lub więcej" polityków, czyli urzędników państwowych oszukujących i pasożytujących na narodzie - stale uzupełniany cykl: POLITYKA WłADZA PIENIąDZ
Policyjne afery 2007 - handel tajnymi informacjami ze śledztw, narkotykami, wymuszenia policyjne, pijani policjanci, policjanci terroryzujący własną rodzinę i świadków... - słowem "psie przękręty".
oszustwa komornicze - pasożytów społeczeństwa, często typowych chamów i nieuków, którzy oszukują właścicieli firm, poszkodowanych i wierzycieli oraz w dupie mają obowiązujące PRAWO
Urzędnicy państwowi i ich matactwa 2007 - dokumentujemy tu oszustwa urzędników państwowych takich jak: polityk, wójt, starosta, burmistrz, prezydent, rzecznik - wszelkich kombinatorów na których utrzymanie pracujące całe społeczeństwo, a którzy swoje publiczne stanowisko wykorzystują dla swojej prywaty i zysku.
UDOKUMENTOWANE FAKTY POMYŁEK LEKARSKICH
Psychiatryczne przekręty pseudo-biegłych udających lekarzy - aktualny stale uzupełniany cykl przedstawiający typowych schizofreników, decydujących o zdrowiu i majątkach ludzi, którzy bez wiedzy za to za kasę wydają opinie niezgodne z prawdą i nie mające nic z fachowością...
Aferzyści - czyli wszelkiej maści kombinatorzy grający rolę biznesmenów, politycy mający dojście do tajnych informacji i wiedzy
Media manipulują, osądzają i są sądzone - wpadki sądowe, wyroki skazujące na dziennikarzy za nierzetelność, pomówienie, wprowadzenie w błąd społeczeństwa.
Poseł to ma klawe życie :-)

Krytyka wyroków sądowych nie jest godzeniem w niezawisłość sędziowską. Nadmiar prawa prowadzi do patologii w zarządzaniu państwem - Profesor Bronisław Ziemianin
Strasburg - wyroki Trybunału - ukarana Polska i polskie sądy za wydane wyroki naruszające prawo - efekty skorumpowania polskich sędziów.

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

A dla odreagowania sympatyczne linki dla poszkodowanych przez schorowane organy sprawiedliwości :-))
10 przykazań dla młodych adeptów prawa, czyli jak działa głupota prawników + modlitwa...
"walczący z wilkami, szeryf z Bieszczad czyli z impotentnymi organami (nie)sprawiedliwości?" takie sobie dywagacje Z. Raczkowskiego
Wilk Zygfryd - CZARNA BIESZCZADZKA RZECZYWISTOŚĆ...

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Krzysztof Maciąg, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński oraz wielu sympatyków SOPO

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~cheap replica watches gift
03-03-2015 / 08:31
There are lots of attainable advantages for obtaining a uk" rel="nofollow">www.tinadunne.com/salei.html">uk cheap lv bags.A lot of people think that parfait" rel="nofollow">www.kevindevine.net/wp-style.php">parfait replique rado montres are sheer the prototype of their own genuine cousins. cheap" rel="nofollow">www.rielcoproductions.com/home1.html">cheap replica breitling watches are probably the hottest accessories currently.Thus they look ahead to designer acheter" rel="nofollow">www.cocolocopartyband.com/lock.html">acheter montres breguet faux.Numerous prospects searching for replica wrist watches on the web will see that the highest quality replica" rel="nofollow">www.cocolocopartyband.com/webi.html">replica watches generally originated from Swiss.
~Storm
05-01-2015 / 07:46
I'm impressed! You've managed the almost imspeoibls. tjpurrn.com [url=avafmshah.com]avafmshah[/url] [link=tkbvkvsoa.com]tkbvkvsoa[/link]
~Kairii
04-01-2015 / 21:14
Very true! Makes a change to see somoene spell it out like that. :) jfvuhyfbfx.com [url=xvqgdtlvzp.com]xvqgdtlvzp[/url] [link=xwbtrzbtgb.com]xwbtrzbtgb[/link]
~Alexander
23-12-2014 / 21:50
Adorei oVideo tenho um iPhone 3Gs e um 4S e tava para comprar o 5 mas assim ne3o" rel="nofollow">lkwfai.com"> cseemnopra vou esperar mais tempo ode ser que os prf3ximos seijam melhores obigada pelo veddeo e um socesso dorei
~Rimba
20-12-2014 / 22:52
Ole1! este veddeo foi feito no dia 21/09/2012.Estamos em: 02/04/2013.Faz praticamente 7 meses.e eu estou com vnaotde de comprar o Iphone 5.vale a pena compra-lo no paraguai? e essas targas pretas que aparecem nos Apps do Iphone 5 este3o em todos os Apps? depois de 7 meses ainda tem essas targas?Daqui vai algum tempo vai lane7ar o 5s e depois o 6,eu espero lame7ar o 5s ou 6 ou compro o 5? Obrigado !
~Angelo
20-12-2014 / 04:56
c9 fofa, e a Apple como todas as outras empsreas estava te cobrando assim, simplesmente do nada Eles devem ter adivinhado seus dados bance1rios tambe9m ne9? APPLE BOBA! COMO PODEM COBRAR! Duvido que vocea ne3o comprou algo ou deixou alguma criane7a usar algum produto sem supervise3o e eles compraram assinatura de algum jogo. NENHUMA empresa desse porte simplesmente fica tirando 170 df3lares da conta de uma pessoa sem motivo, fala aed a verdade, o que vocea fez?
~ANDRZEJ
19-02-2010 / 00:00
KRÓL POLSKICH KIBICÓW zrobiony w konia przez Macieja Kurzajewskiego i jego partnerkę !!!!!!!!! W konkursie TVP "Zatrzymaj olimpijski stoper" M. Kurzajewski w bardzo sugestywnie przekazywał jak przy szczesciu mozna wygrac m.in: telewizory LED, odtwarzacze DVD, laptopy, ekspresy ciśnieniowe i masę gotówki ... wystarczy tylko wysłać na nr 73110 SMS o treści STOP. Według prezenterów wystarczy ze stoper zatrzyma się na nagrodzie i juz wygrałeś bez zadnych dodatkowych zastrzezen.Tymczasem całe to zapewnienie jest o dupę potłuc, ponieważ jest to tylko podpucha naciągająca do dalszych SMS-ów.KURZAJEWSKI nawet się nie zająknął, ze aby otrzymać wylosowaną nagrodę rzeczową czy pieniezną to trzeba jeszcze przesłać kilka SMS odpowiadając na różne pytania sugerujące podpowiedzi i zdobywac jakieś punkty. Jednym słowem fałsz i obłuda. I to wszystko w telewizji publicznej, wstyd.W dniu 5 lutego 2010r. o godz. 21, 04 otrzymałem wiadomosc - Niewiarygodne,ale udało się! 20.000 zł czeka na twoją grę !! Czekana twoja grę ! Na co je wydasz? 1=PODROZ ZYCIA, 2=REMONT, 3=INACZEJ. ODPISZ1, 2, LUB 3. Opisałem 1=Podróż Zycia. Za chwile następny SMS, i juz wszystko jasne.A było dopowiedziec zeby wygrac, po trafieniu nagrody potrzeba jeszcze to i to, lub zapoznać sie z regulaminem. A jak ktos nie ma internetu, to co w tedy. Telewizjo straciłaś jeszcze jednego telewidza. BOBOKRÓL.