Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
19 marca 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY KORUPCJA BEZPRAWIE ZYGMUNT JAN PRUSIŃSKI

Zygmunt Jan Prusiński... tak trochę z jego twórczości żyjącej niespokojną codziennością... 

Z tomiku przygotowanego do druku: "Poezja radia Supermova"

POZWOLILIŚMY IM, MY, NARÓD...

Jesteśmy wypaczeni bez różowego wzroku,
tańcujemy kawałki na drewnianej podłodze
smutniejsi od wyschniętej akacji na rozdrożu.


Krwawimy zduszeni inwalidzką polityką -
tyle obrzydzenia do skrajnej korupcji wylewa
rzeka z wszystkich ust przegranych czasem.

A wobec słońca nie jesteśmy szczerzy;
tak jak owca do trawy - nawet jej pasterz
jest przyjazny aby spokój miała optymalny.

No cóż świat się zawalił pod ciężarem...
polski komunizm wre - niby uciekamy
od tego straszydła - a on nas goni...!

21 stycznia 2005
Ustka

Z tomiku poezji "W krainie żebraków słyszę bluesa"
Agora Słupsk 2001 ISBN 83-912772-2-4

POD GODŁEM SMUTNEGO ORŁA Z KORONˇ

Motto: 
Z przyczyn niesamowitej inteligencji jaką okazała Przewodnicząca Kolegium przy Sądzie Rejonowym w Słupsku Dzierżyńska Edyta, 
ku roztropności na przyszłość wiersz ten o niej napisałem.

- Rozdzwoniła się
biodrami
na krześle
siedząc w kolegium
niespokojna temperamentem,
zasłoniętym
tak pozornie - dla pozoru
kokietowała wyraĽną kobiecością
przewodnicząca
(wymiaru nie-sprawiedliwości)
na etacie i etapie skrzywionej ambicji,
by walić podatników po kieszeni,
po swojemu - tak zwyczajnie
i dla kaprysu warg sromowych też,
a bezrobotnym bez zasiłku
odebrać głos
bez prawa do obrony...

- Rozdzwoniła się
biodrami
(moja w głębi serca ułożona)
Edyta Dzierżyńska.
że jest gwiazdą nad gwiazdami
z wilczym biletem oddania
w mój próg
erotycznej wyobraĽni,
by ją skruszyć
paragrafem członka.

Ustka. 12 września 2001.

Słupski burdel w sądach: w Gdańsku nielepszy...

Z prasy lokalnej: RACHUNEK ZA ŚMIERĆ

Przez siedem lat pomorska policja nie zaproponowała nawet ugody w sprawie zadośćuczynienia za zabicie naszego syna - twierdzą rodzice Przemka Czai. Możliwie, że za dwa tygodnie policja będzie musiała zapłacić im pół miliona złotych. Sąd Okręgowy w Gdańsku zamknął wczoraj sprawę.

(Marzena Czaja i jej adwokat Bogusław Szpinda walczą o zadośćuczynienie za śmierć
Przemka już cztery lata. Jest szansa, że za dwa tygodnie skończy się ich udręka).

Policjant zabił chłopca:
Przemek Czaja zginął siedem lat temu, gdy wracał z kolegami z meczu koszykówki.
Został skatowany pałką przez policjanta, bo wraz z grupą kibiców przechodził przez
przejście na ulicy Szczecińskiej na czerwonym świetle. Jego śmierć wywoła
kilkudniowe zamieszki w Słupsku. Dariusz W. (Wożniak - esbek, przypomina ZJP),
policjant, który pobił śmiertelnie 13-letniego kibica, przeszedł na emeryturę. Sąd
skazał go na osiem lat więzienia, z czego odsiedział jedynie cztery.

MIASTO SŁUPSK
pamięci Przemka Czai

Nie przeczę -
rozbieżność faktów w naszym mieście
zna jedynie... Bóg!
Tylko ofiara jest wiarygodna,
bo nie żyje -
to jedyny posąg pamięci.

Urzędowy parnas jest
bezradny,
bo nie wyszedł z tej lekcji
w roli geniusza prawa.
Młodzież chwyciła bieg wydarzeń
(w swoje ręce) -
oczekując wyroku dla zabójcy.

- Miasto to w czerni dawno pokryte
nie ma tęczowej
satysfakcji.
Spazm życia w przekleństwie
własnym,
rozgrzesza zabójców -
nie ofiary!

5-6 marca 1998
Ustka

Z tomiku wierszy: "W krainie żebraków słyszę bluesa";
/ wiersz ten był prezentowany przez autora w Radio CITY
w Słupsku, w programie "Jerzy Izdebski talk show"/

Z tomiku przygotowanego do druku: "Poezja radia Supermova"

TA ZAGUBIONA MŁODZIEŻ

Tym, co noszą bluzki
z nazwą CCCP

Tak, widziałem ich
na żywo
bez pędzla malarza lub
fotografii,
uniwersalnych
bez historii - są teraz sami
historią w przemyśle
i w szpiku.

Tak, widziałem 
młodość pachnącą jak w maju
sady przez Pana Boga dotknięte,
miłością kwiatów
zrośnięte pamięcią dla nas,
byśmy mogli 
oczyścić dusze
przed złem.

Ta zagubiona młodzież
nosi w sobie tarcze, 
tarcze niewinności -
bo cóż dla nich znaczy
"C C C P"!
Ich matki i ojcowie,
są innymi matkami i ojcami...

Może i rodzice przespali historię?

15 stycznia 2005
Ustka

Zygmunt Jan Prusiński

CZY PRASA W POLSCE JEST WOLNA 

          Cenię sobie wyważone opinie felietonisty Tadeusza Jacewicza. Jego motto dziennikarskiej profesji, to: "Cenię wolność prasy". I w tym wyjątkowym obszarze, chciałbym dotknąć dwa aspekty. Pierwszy: Czy prasa w III RP jest całkowicie wolna - czy nie ma jakoby ukrytej cenzury? Drugi aspekt; to mowa o czwartej władzy.  

    Wróćmy do szczególnej wypowiedzi w "Rzeczpospolitej", która napisała, że:  "Ludzie elektoratu Samoobrony są najczęściej chamami". Już po tej wymownej prowokacji mało intelektualnej, ten dziennik czuje się czwartą władzą. Kim za to są ci, z innych elektoratów, politycznych opcji? Chcę od razu zastrzec, iż w przedostatnich wyborach nie głosowałem na nikogo, zaznaczam, w wolnej Polsce; bo ten liberalizm - najpierw polityczny, a potem ekonomiczny jest zupełnie podobny, czy to u prawicy czy u lewicy. Jedynie brałem udział w wyborach do samorządu - kandydując na fotel burmistrza Ustki. Wynnik: na dziewięciu kontrkandydatów zająłem 5 miejsce. - Lewica szła frontalnie z populistycznymi wnioskami i (ze słodką zapiekanką), że na dziś "święte słowo": p r a c a, jest bardzo chwytliwe dla naiwnych. I wygrał ten, który obwiesił na mieście hasło wyborcze w takim stylu, cytuję: "Równość dzieciom, praca rodzicom". Moje hasło wyborcze było widocznie niezrozumiałe: (Ludzi nie powinno się kochać, tylko w czasie wyborów!). Wracam do meritum  -Gdybym był człowiekiem elektoratu  Samoobrony, to na pewno następnego dnia, pozwałbym tą gazetę o odszkodowanie do sądu. 

    Pamiętam ten dzień w Słupsku, w trakcie "Literackich Dni Baczyńskiego" spotkałem się z profesorem i zacnym historykiem literatury Andrzejem Waśkiewiczem z Gdańska, który bez żadnego zastanowienia powiedział, bym się  nie denerwował, nie stresował, bo liderzy poszczególnych partii w Parlamencie, to byli członkowie PZPR/PRL. I faktycznie, gdyby się przyjrzeć minionej historii kilkunastu lat, to ukryty PZPR istnieje zakamuflowany (w innych garniturach)... Faktem jest, iż większość społeczeństwa z okresu PRL, ledwie ma ukończone podstawówki, jakieś zawodówki, no i kursiki - tak, że skarb wiedzy był i jest nadal bardzo niski. I ta większość społeczeństwa idzie głosować, w ogóle nie orientuje się o co chodzi w polskiej polityce. Właśnie ta grupa ucieka wręcz od polityki, a polityka to nic innego między innymi, to: bezrobocie, bezdomność, brak zasiłków, niskie emerytury i renty, wysokie podatki, itp. Prosty człowiek wie jedynie ogólnikowo, co to jest prawica, a co to jest lewica. Także w zagmatwaniu tkwią te różnice - co jest zupełnie błędne,  gdyż w Europie Zachodniej programy bloków partyjnych są akurat odwrotne niż w Polsce. U nas lewica, to tam prawica, u nas prawica, to tam lewica! Stwierdzam to ze stanowczością, ponieważ byłem członkiem partii w Austrii, którą w poglądach lewicowych utożsamić można z niektórymi partiami prawicowymi w Polsce. 

     I jeszcze o ordynacji wyborczej do Senatu, jaki odbył się ostatnio. Media zapoznawały, iż można na jednej liście z nazwiskami dać głos na wybranego kandydata, a też jednocześnie na kilku kandydatów - i ten wspomniany (prosty człowiek), był doprawdy zagubiony... Ordynacja w Polsce jest zła i mało klarowna. 

    Wrócę do szlachetnego hasła Jacewicza: "Cenię wolną prasę". Doprawdy, ja też bym taką cenił, lecz z wielu lat z autopsji wiem, że jest inaczej, choćby na słupskim terenie. Można się szybko przekonać, zorientować że do wolnej decyzji pojedynczych młodych dziennikarzy, długa to jest droga. Młodzi dziennikarze, w nowej Polsce, o systemie (podobno) demokratycznym, mają tego dość. Osobiście rozmawiam z nimi, i jedynie jąkanie słyszę, że tam na górze... Starzy dziennikarze z PRL-u, nie dają uskrzydlić się... Dla przykładu chodzi mi o "Głos Wybrzeża" i "Głos Słupski". Wspomniana "góra", to nomenklatura z korzeni PZPR. Cóż oni mogą wiedzieć o "wolnej prasie"? Skąd mają zdrowe przykłady, doświadczenia? W praktyce wygląda to tak, jeśli pisze się o zwykłym "Kowalskim", nie ma problemu. Jeżeli jednak przyniesie się artykuł czy list do redakcji na osobę publiczną, która jest we władzach, że jest malwersantem i skorumpowanym urzędnikiem, sprawa jest od razu zamknięta. Od kilku lat dobijam się do słupskich dzienników, bo jeszcze jest "Głos Pomorza" i "Dziennik Bałtycki" - ostatnio połączony z "Wieczorem Wybrzeża" - o ujawnienie i zbadanie tak poważnej sprawy, a chodzi o lewych właścicieli ogromnych majątków ziemskich u nas na Północy, w tysiącach hektarach pod wiatraki,  nie oskarżając ich a pytając się w publicznych mediach: jak można osiągnąć w tak krótkim czasie, taki majątek? Cisza trwa. Redakcje od razu kamuflują moje informacje, bo nazwiska są znane, bo to publiczni decydenci z administracji publicznej III RP! Oj, bardzo znane nazwiska; i wszyscy (z żałosnej): PZPR-SdRP-SLD!!! 

     Więc co mogę sądzić o prasie, że prasa ucieka niczym przed komarem z igłą. Taka to jest w polskim wydaniu komunikacja, informacja i integracja. Pojedyncza jednostka kwitnie w zamożności, a tysiące ludzi głoduje,  ostatnio na Pomorzu znikają psy... 

     I na koniec, jaka to jest wolna prasa, gdy w sądach  słupskich wyprasza się dziennikarzy?! To jest upokarzające,- A kto to jest dziennikarz i media? To jest jedyny pośrednik, który informuje, ma za zadanie, za obowiązek najważniejszy taką powinność spełniać, by opinię publiczną i czytelników informować.  To jest podstawowy takt zasady, jak to czyni się w cywilizacji zachodniej. A u nas? Słupsk jest tego przykładem, że informacja, komunikacja jest kulawa, chora, niedorzeczna. 

    Byłem publicystą na Zachodzie i pisałem artykuły polityczne do kilku poważnych tytułów w prasie emigracyjnej, chociażby w stałej rubryce w "Orle Białym" w Londynie - za wspaniałym redaktorem Edwardem Chudzyńskim - i zastanawiałem się nad tym, czyżby nie utworzyć nowego związku dziennikarzy, bez tych jałowych - jakie są w Polsce, by mógł ten związek bronić się od wszelkich złych zachowań dziennikarzy, którzy domagają się ujawnień, co do skorumpowanych urzędników i samorządowych decydentów. Tak ładnie się nazywającymi - "Vip-ami" 

   A na razie - może gdzie indziej jest "normalnie", to w Słupsku prasa nie jest wolna. 

niezależny publicysta Zygmunt Jan Prusiński

e-mail : poetazjp@op.pl                                                                  21.11.2005.

 

Niezależne Czasopismo Internetowe 
"AFERY - KORUPCJA - BEZPRAWIE" 
Ogólnopolskiego Ruchu Praw Obywatelskich 
i Walki z Korupcją.
prowadzi: (-)  ZDZISŁAW RACZKOWSKI
Dziękuję za przysłane teksty opinie i informacje. 
www.aferyprawa.com  

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: Z.Raczkowski@aferyprawa.com 

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.