Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
15 października 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA OSZUSTWA KOMORNIKÓW ODSZKODOWANIE ZA EKZEKUCJE SKARGA NA KOMORNIKA Dokumentujemy tu oszustwa komornicze - pasożytów społeczeństwa, często typowych chamów i nieuków, którzy oszukują właścicieli firm, poszkodowanych i wierzycieli oraz w dupie mają obowiązujące PRAWO. My ich osądzimy, ponieważ korporacja komornicza to typowo mafijna organizacja i nie ma co liczyć na jakąkolwiek pomoc z ich strony. Jak każda prawnicza korporacja ma za zadanie bronić (niczym samica swoje dzieci) oszustów swojej mafijnej rodziny.

2007-08-08, Komornik Henryk Grzesiak okradł siebie, czy go okradli?
Znany katowicki komornik siedział przez miesiąc w areszcie, bo złodziej, który pomówił go o zlecenie kradzieży własnych milionów, nie przychodził na konfrontacje. Gdy wreszcie się zjawił, zaprzeczył, by kiedykolwiek widział Grzesiaka. Ale komornik zarzuty ma do dziś.
Henryk Grzesiak siedział w celi aresztu przy Montelupich. Do tej pory jest podejrzany o to, że wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami wyłudził 8,6 mln zł z własnego konta. Wiadomo, że szajka prawdopodobnie okradła też inne konta. Ponad 8 mln z prywatnego konta komornika wypłacono w ciągu kilku dni marca 2005 r. w dwóch krakowskich oddziałach ING Banku Śląskiego. Grzesiak zorientował się po dwóch miesiącach, że pieniądze wyparowały. Od razu zawiadomił policję. O kradzieży zrobiło się głośno, bo wrażenie robiła kwota, zaś sam Grzesiak zasłynął m.in. egzekucją długów Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach.
Miliony wypłacił niejaki Zbigniew P. Zatrzymano go kilka miesięcy później, gdy na węgierskim paszporcie wrócił z Hiszpanii do Polski. Wiadomo jednak, że nie zrobił tego sam. Pomagało mu przynajmniej dwóch innych mężczyzn i pracownica krakowskiego oddziału ING Banku Śląskiego, uwiedziona przez jednego ze wspólników.
Zbigniew P. dobrowolnie poddał się karze. 27 grudnia 2006 r. krakowski sąd skazał go na pięć lat więzienia. Wyjdzie po 3 i będzie żył jak milioner. Podobnie Grzesiak któremu bank zwrócił złodziejską kasę wraz z odsetkami.
Grzesiak, który w sądzie pojawił się jako oskarżyciel posiłkowy, po rozprawie został zatrzymany przez policjantów. Okazało się, że od kilku tygodni jest poszukiwany listem gończym. Prokuratura rozesłała go, bo, jak twierdzi, nie odbierał wezwań.
Z naszych informacji wynika, że P. o udziale Grzesiaka w kradzieży milionów przypomniał sobie dopiero po kilku miesiącach spędzonych w areszcie, gdy zobaczył reportaż TVN o jednej z egzekucji komornika. - Jego uwagę miały zwrócić charakterystyczne usta - opowiada osoba znająca kulisy śledztwa. Zbigniew P. stwierdził też, że widział Grzesiaka ze swoimi wspólnikami w samochodzie.
Zbigniew P. w dniu, kiedy zatrzymano Grzesiaka, wyszedł na wolność. Uchylono mu areszt prawdopodobnie ze względu na stan zdrowia. Tymczasem miał być konfrontowany z komornikiem. Gdy po kilku tygodniach wreszcie udało się go odnaleźć, ku zdumieniu śledczych oświadczył, że Grzesiak nie jest podobny do osoby, która miała być zamieszana w kradzież. Jeszcze tego samego dnia prokuratura zamieniła areszt na poręczenie majątkowe.
- Zdziwienie było ogromne, bo w śledztwie Zbigniew P. miał rozpoznać Grzesiaka na okazanym mu zdjęciu. Ale fotografia była sprzed 20 lat i człowiek na niej w niewielkim stopniu przypomina komornika dziś - opowiada nasz informator.
W sprawie są też inne wątpliwości. Do dziś prokuratura nie ma sfałszowanego dowodu osobistego, którym mieli się posłużyć złodzieje. Przez kilka miesięcy śledztwa nie zabezpieczono też dowodu osobistego Grzesiaka, by porównać dokumenty. Śledczy nie są też w stanie powiedzieć, gdzie są miliony wyprowadzone z konta. Tymczasem ING Bank Śląski zwrócił komornikowi całą sumę z odsetkami.
Co na to prokuratura? - Zeznania Zbigniewa P. nie są jedynym dowodem obciążającym Henryka G. - twierdzi Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka krakowskiej prokuratury. Nie zdradza jednak jakie. Dlaczego zatem wypuszczono komornika na wolność? - Po wykonaniu niezbędnych czynności prowadzący śledztwo uznał, że nie ma potrzeby dalszego stosowania aresztu. Poza tym to, że ktoś ma zarzut, nie oznacza, że on się utrzyma, a sprawa nie zostanie umorzona... - dodaje rzeczniczka.
2007-07-28, Eksmisja z pistoletem przy głowie
Sposób na egzekucję komorniczą? Biznesmen spod Poznania, chcąc uniknąć eksmisji na oczach policji, przyłożył sobie pistolet do głowy. "Gazeta" dotarła do dramatycznego nagrania wideo.
ZOBACZ WIDEO Do dramatycznych wydarzeń doszło we wtorek w Śremie pod Poznaniem. Komornik z prawomocnym wyrokiem w ręku miał wyeksmitować właściciela betoniarni z terenu, który ten nielegalnie zajmował. Szef prokuratury śremskiej Jarosław Żak: - Doszło do sytuacji, gdy jedna z osób wyjęła broń. Musieli interweniować policjanci.
"Gazeta" dotarła do filmu z tego zajścia - broń wyjął właściciel firmy Witold G., potem przyłożył ją sobie do głowy. Policjanci także wyjęli pistolety i zaczęli mierzyć do mężczyzny. Gdy go obezwładnili, to wyprowadzili z biura w kajdankach.
Skontaktowaliśmy się z Witoldem G.: - Nie mam nic do powiedzenia. To jakiś absurd.
Według naszych informacji biznesmen ze Śremu już dwa lata temu stracił prawo do zajmowania działki, na której produkował pustaki. Ignorował jednak decyzję sądu, choć osiągał pokaźne zyski ze swojej działalności. Eksmisja oznaczała zatrzymanie produkcji.
2007-03-27 Komornik zatrzymana przez ABW
Maria M., komornik działający przy Sądzie Rejonowym w Olkuszu, od sześciu lat traktowała konto służbowe kancelarii jak prywatny rachunek inwestycyjny. We wtorek rano zatrzymała ją krakowska delegatura ABW.
Kobiecie grozi do 10 lat więzienia. Po przesłuchaniu w Prokuraturze Okręgowej w Krakowie został jej przedstawiony zarzut przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Komornik brała pieniądze uzyskiwane z egzekucji od dłużników i obracała nimi, umieszczając na lokatach bądź w funduszu inwestycyjnym. Chodzi o setki tysięcy złotych. Nielegalny proceder trwał od sześciu lat. Jak ustalili śledczy, w czerwcu 2002 r. Maria M. wyprowadziła z komorniczego konta 300 tys. zł, które powinna przekazać wierzycielowi, i nabyła za nie jednostki uczestnictwa jednego z funduszy inwestycyjnych. Sprzedała je dopiero po blisko roku. Zarobiła na tym 25 tys. zł.
Według prokuratury Maria M. notorycznie "pożyczała" pieniądze z egzekucji i wpłacała je na lokaty - zazwyczaj miesięczne lub tzw. weekendowe. Śledczy naliczyli ich w sumie 78. Ostatnie pani komornik założyła, gdy przeciwko niej toczyło się już śledztwo. Wpłacała na nie olbrzymie kwoty - od 100 do nawet 600 tys. zł. Jedną z lokat - na 150 tys. zł - zlikwidowała dopiero po półtora roku. Na wszystkich tych operacjach zarobiła w sumie ok. 40 tys. zł.
Rzecznik Krajowej Rady Kierowniczej Iwona Karpiuk-Suchecka tłumaczy, że komornik ma prawo wypłacić z konta kancelarii kwoty należne mu z tytułu wynagrodzenia za przeprowadzone egzekucje lub koszty związane z egzekucjami. Z kolei środki należne wierzycielom powinien przekazać w ciągu siedmiu dni od ich odzyskania. Z ustaleń ABW i prokuratury wynika jednak, że Maria M. łamała te zasady.
Według informacji "Gazety" proceder wyszedł na jaw za sprawą jednej z firm, od której olkuska kancelaria komornicza egzekwowała zaległe kwoty zasądzone przez sąd. Chodzi o jedną ze spółek zamieszanych w wyłudzanie akcyzy przy okazji handlu paliwami.

26.02.2007 Lepper nie uciekł przed komornikiem
Komornik wyegzekwował 30 tysięcy złotych grzywny od wicepremiera Andrzeja Leppera. Jak poinformowano w kancelarii komornika przy sądzie w Koszalinie (Zachodniopomorskie), w ubiegłym tygodniu wicepremierowi zajęto 16 tys. zł pensji, co zakończyło egzekucję.
30 tys. zł grzywny to jedna z kar wobec Lepperaszukaj, utrzymanych w maju ub.r. przez Sąd Apelacyjny w Warszawie w sprawie dotyczącej pomówienia przez niego w 2001 r. z sejmowej trybuny pięciu polityków PO i SLD o korupcję. Lider Samoobrony publicznie zapytał wówczas, czy Donald Tusk, Paweł Piskorski i Andrzej Olechowski oraz Jerzy Szmajdziński i Włodzimierz Cimoszewicz brali pieniądze od biznesmenów i gangsterów. Sąd apelacyjny oprócz grzywny i pokrycia przez wicepremiera kosztów procesu, skazał go również na rok i trzy miesiące więzienia w zawieszeniu na 5 lat oraz nakazał zapłatę 50 tys. zł zadośćuczynienia Andrzejowi Olechowskiemu, utrzymując w ten sposób w całości wyrok sądu I instancji. Nie wiadomo, czy wicepremier zapłacił to zadośćuczynienie. Choć wyrok sądu uprawomocnił się zaraz po ogłoszeniu, Andrzej Lepper przez kilka miesięcy nie spłacał grzywny.
Już w sierpniu 2006 r. Sąd Okręgowy w Warszawie zwrócił się do komornika II rewiru w Koszalinie (wicepremier mieszka w podlegającym mu rejonie) o egzekucję grzywny i kosztów sądowych. W listopadzie ub.r. sąd nie mając żadnych informacji o przebiegu egzekucji wysłał do komornika ponaglenie. Ponieważ i to nie poskutkowało, w styczniu br. sąd zwrócił się na piśmie do prezesa Sądu Rejonowego w Koszalinie o wszczęcie wobec komornika czynności nadzorczych.Kontrolujący działalność komorników wiceprezes sądu w Koszalinie sędzia Grzegorz Rudy, polecił komornikowi, by ten do 26 lutego przedstawił plan egzekucji grzywny. Sędzia zasugerował komornikowi rozważenie zajęcia pensji wicepremiera lub należących do niego ruchomości.
- 22 lutego na poczet tej egzekucji zajęto wynoszącą 16 tys. zł pensję wicepremiera, pozostałą część grzywny (14 tys. zł - red.) wicepremier sam wpłacił na konto sądu. W poniedziałek pismo w tej sprawie zostało przesłane do koszalińskiego sądu - poinformowano w kancelarii komornika II rewiru w Koszalinie.

2007-02-20, Uczciwy komornik nie wyeksmitował staruszka na bruk, zapłacił karę
Komornik z Opola nie wyeksmitował 80-letniego staruszka ze sprzedanego w licytacji domu. - To mogłoby go zabić - tłumaczy.
Zobacz powiekszenie
Fot. Adam Juszczak / AG
Eugeniusz Sałatkiewicz wciąż mieszka w domu, który dziewięć lat temu zlicytował komornik W maju 1998 r. odbyła się licytacja domu jednorodzinnego w podopolskiej gminie Komprachcice. Mieszkał w nim Eugeniusz Sałatkiewicz. Rozstała się z nim żona, więc trzeba było podzielić majątek. Pan Eugeniusz nie miał nic poza domem, dlatego żona wystąpiła o licytację posesji. - Budynek był w moim rewirze, więc to ja musiałem ją przeprowadzić - wyjaśnia komornik Bartłomiej Jabłoński.
Licytację wygrał pan Andrzej z żoną Weroniką, którzy zapłacili za dom ponad 100 tys. zł. - Wiedziałem, że wciąż tam mieszka poprzedni właściciel, ale zgodnie z prawem miał budynek opuścić - opowiada.
Jednak pan Eugeniusz zagroził, że żywy domu nie opuści. Opowiada, jak musiał się narobić w kraju i za granicą, by postawić willę. - Czy wie pani, co to znaczy oszczędzać na własny kąt 50 lat? - pyta, z trudem opanowując łzy. - Teraz jak psa kopniakiem chcą mnie wyrzucić? Nie ruszę się stąd i nie oddam go nikomu - zapowiada. Panu Eugeniuszowi nie należy się lokal zastępczy, bo nie był najemcą, ale właścicielem lokalu.
Komornik postanowił wezwać lekarza, by zbadał pana Eugeniusza. Okazało się, że jest schorowany, a eksmisja mogłaby go zabić. Komornik zostawił więc dzikiego lokatora w spokoju. - Nie mogę 80-letniego starca wyrzucić na ulicę - odpowiada Bartłomiej Jabłoński. - Mam mu powiedzieć: "Zabierz pan lekarstwa i za płot"? Biegły lekarz ostrzegł mnie, że na 100 takich przypadków 75 kończy się śmiercią. Ja takiej odpowiedzialności na siebie nie wezmę. Kiedy ten człowiek umrze w czasie eksmisji, respektowanie prawa do własności nie obroni mnie przed prokuratorem - twierdzi komornik.
2007-02-13, Komornik wyrzucony za błąd

Marcin B. - jeden z najbardziej znanych częstochowskich komorników sądowych, członek władz Izby Komorniczej w Katowicach - stracił prawo do wykonywania zawodu.O przekroczenie uprawnień funkcjonariusza publicznego Marcina B. oskarżono w 2003 r. Zarzuty prokuratorskie dotyczyły sprzedaży na licytacji za 18 tys. zł działki z domkiem letniskowym - atrakcyjnej, położonej nad zalewem w Blachowni.
Komornik miał nie sprawdzić, jaka jest faktyczna wartość nieruchomości. Wbrew obowiązującym wówczas przepisom wyceny nie zlecił rzeczoznawcy sam, lecz posłużył się wyceną dostarczoną mu przez wierzyciela. Dłużnik - właściciel nieruchomości - złożył doniesienie do prokuratury, twierdząc, że działkę sprzedano po cenie zaniżonej co najmniej dziesięciokrotnie. Wtedy wyszło na jaw, że wycena od wierzyciela dotyczyła sąsiedniej, zapuszczonej działki.
W grudniu 2005 r. zapadł wyrok w pierwszej instancji. Komornik dostał sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu, grzywnę oraz dwuletni zakaz wykonywania zawodu. Pod koniec stycznia 2007 r. Sąd Okręgowy podtrzymał wyrok.
- Zgodnie z ustawą o komornikach, po uprawomocnieniu się wyroku wystąpiliśmy do Sądu Apelacyjnego w Katowicach o wyznaczenie zastępcy komornika w II rewirze przy Sądzie Rejonowym w Częstochowie. Od 23 styczna jest to asesor komorniczy Agnieszka Piskuła - informuje Jolanta Żołna, przewodniczącą Izby Komorniczej w Katowicach. Wyrok na Marcina B. ocenia jako nadzwyczaj surowy: - To było jedno potknięcie na kilka tysięcy spraw, które prowadził. Zresztą później przepisy zostały zmienione i dziś za coś takiego nie można stawiać zarzutu popełnienia przestępstwa. Wyrok częstochowskiego sądu to dla Marcina B. śmierć zawodowa - człowiek karany nie może być komornikiem.

Czy taki sam los spotka innego częstochowskiego komornika sądowego Barbarę Cz.? Przed trzema laty postawiono jej... 136 zarzutów popełnienia przestępstw. Chodziło o nieprawidłowości przy rozliczaniu przez nią zaliczek w postępowaniach egzekucyjnych. Zdaniem lublinieckiej prokuratury, która sporządzała akt oskarżenia, komornik nie zwracała reszty zaliczki wierzycielom, dokumentując w aktach sprawy koszty zaliczki równe kosztom egzekucji. W ten sposób miała zagarnąć ok. 11 tys. zł. Sąd Rejonowy w Katowicach przyjął wyjaśnienia Barbary Cz., że bałaganu narobiła niesolidna księgowa. Wszystkie pieniądze pani komornik oddała właścicielom, więc sąd warunkowo umorzył postępowanie, natomiast samorząd komorniczy ukarał ją naganą. To jednak nie koniec kłopotów Barbary Cz. Pod nadzorem lublinieckiej prokuratury częstochowska komenda policji prowadzi od niedawna postępowanie w sprawie poświadczania nieprawdy i niedopełnienia obowiązków przez panią komornik. - Chodzi o egzekucje komornicze, w których Barbara Cz. faktycznie nie uczestniczyła. Udokumentowano co najmniej 14 takich przypadków - mówi funkcjonariusz związany ze śledztwem. Doniesienie w tej sprawie złożył prezes Sądu Rejonowego, nadzorujący pracę komorników sądowych.

13.08.2006 - za gazeta.pl - Mamy kolejny dowód mafijnego działania Krajowej Rady Komorniczej (dalej KRK)
Jak pisaliśmy Prokuratura Okręgowa w Przemyślu zakończyła właśnie śledztwo przeciwko Wojciechowi K., komornikowi z miejscowego sądu rejonowego. Komornik żądał łapówek od dwóch osób za odstąpienie od czynności egzekucyjnych. Od jednej rzekomo chciał 20 tys. zł, od drugiej 30 tys. W zakończonym śledztwie jest to najpoważniejszy zarzut. Inny dotyczy przekroczenia uprawnień. - Wojciech K. w ponad 300 sprawach zlecił wykonanie czynności egzekucyjnych aplikantowi komorniczemu, który nie miał do tego stosownych uprawnień - dodaje Mirecki.
Prokuratura oskarża również komornika o to, że w 2002 r. nie wpłacił na konto sądu 900 zł, jakie dostał od dłużnika. Wojciechowi K. grozi do 10 lat więzienia.

Komornik oczywiście nie przyznaje się do winy i nadal pracuje w przemyskim sądzie, mimo że jego prezes wystąpił do Krajowej Rady Komorniczej o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego i zawieszenie go w czynnościach służbowych. KRK twierdzi, że dotarł do niej jedynie wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego.
Lucyna Oleszek, rzecznik Sądu Okręgowego w Przemyślu, mówi co innego:
- O zawieszenie komornika w pracy wnioskowaliśmy w osobnym piśmie.
- Nic takiego do nas nie dotarło - odpowiada Iwona Karpiuk-Suchecka, rzecznik KRK i dodaje, że postępowanie dyscyplinarne przeciwko K. zostało zakończone. Komisja dyscyplinarna uznała, że dwa ostatnie zarzuty dotyczące komorniku potwierdziły się, dlatego został upomniany i ukarany grzywną w wysokości czteromiesięcznego najniższego wynagrodzenia - hee śmiechu warte.
i dalej typowe bzdety:
- W dokumentach, jakie dostaliśmy z prokuratury, zarzut korupcyjny był nieudokumentowany i komisja dyscyplinarna doszła do wniosku, że K. żadnej łapówki od nikogo nie żądał - mówi rzecznik KRK. - Na zawieszenie komornika nie zdecydowaliśmy się, nie zrobimy tego, dopóki nie będzie prawomocnego wyroku sądowego. Jeżeli zarzut korupcyjny się potwierdzi, pan K. zostanie wydalony z zawodu. Prokuratorskie dowody nas nie przekonują, przynajmniej te materiały, którymi dysponowaliśmy - dodaje Iwona Karpiuk-Suchecka - pożyjemy, zobaczymy i udokumentujemy kolejny dowód korupcji w KRK

Od decyzji KRK prezes sądu w Przemyślu będzie się odwoływał. - Na razie jest to niemożliwe, bo nie otrzymaliśmy dokumentacji z Rady z postępowania dyscyplinarnego, a termin minął 31 lipca. Nadal uważamy, że komornik powinien być zawieszony - powiedziała sędzia Lucyna Oleszek Rada nie wierzy w prokuratorski zarzut

lipiec 2006 Komornik rewiru trzeciego Henrykiem G. w Katowicach to postać kontrowersyjna nawet wśród kontrowersyjnego środowiska komorników. Przez dwadzieścia lat kariery zbił gigantyczny majątek, niewyobrażalny dla zwykłego człowieka. Nie tylko brał najwyższe prowizje od ściąganych kwot, ale nawet bezprawnie zabrał Górnośląskiemu Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach ponad 100 tysięcy złotych. Pomimo, że popełniony przez komornika błąd był oczywisty, samorząd zawodowy murem stanął za swoim kolegą. Tu mamy dowód arogancji, głupoty, debilizmu wręcz i przykład jak działa ta komornicza mafia. Zresztą to samo dotyczy sądu i prokuratury.
- Było to bezprawne, ale nie powstała szkoda – mówi Jolanta Żołna z Izby Komorniczej w Katowicach. – Nastąpił błąd techniczny. By była odpowiedzialność karna, musi być wina i szkoda.
Poszkodowani przez Henryka G. zostali też Kazimierz Koba i Roman Sierżant. Komornik pobrał wysoką prowizję – ponad 200 tys. zł. Obaj napisali skargę do sądu. - Od prezesa Sądu Okręgowego dostaliśmy odpowiedź, że "nie znalazł w tej sprawie podstaw do podjęcia niezwłocznych czynności nadzorczych" – cytuje pismo z sądu Kazimierz Koba.
Jednak trzy lata temu rozpoczęło się śledztwo w sprawie działań komornika. Henryk G. nie reagował na wezwania sądu i prokuratury, zasłaniając się chorobą.
- Postępowanie jest prowadzone przewlekle, natomiast materiał dowodowy jest pełny – tłumaczy Bogdan Łabuzek z Prokuratury Rejonowej Centrum Zachód w Katowicach. – Pozostaje tylko postawić zarzuty podejrzanemu.Henryk G. jako komornik trzeciego rewiru komorniczego zarobił ogromny majątek. Miesięcznie płacił nawet 70 tysięcy złotych podatku. Oznacza to, że rocznie mógł zarobić ponad 3 miliony złotych. Rok temu z prywatnego konta komornika złodzieje skradli dziewięć milionów złotych. Henryk G. kradzież olbrzymiej kwoty zauważył dopiero po dwóch miesiącach.
Henryk G. zniknął. Przestał pojawiać się w kancelarii. W końcu sąd nadzorujący działania komornika zwrócił się do rady komorniczej o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego. Wcześniej ten sam prezes tolerował praktyki Henryka G.
- W tamtym okresie czasu nie było potrzeby stosowania innych narzędzi dyscyplinujących, bo komornik do naszych decyzji się stosował – mówi Krzysztof Hejos, prezes Sądu Rejonowego w Katowicach i na uwagę, że toczyły się już wówczas postępowania karne, odpowiada:
- Na ocenę działalności komornika w tym zakresie, jaki należy do niego, nie miało to wpływu. Kontrola przeprowadzona w kancelarii komornika wykazała wiele nieprawidłowości. Henryk G. zawyżał koszty swojej pracy, ignorował wierzycieli, miał bałagan w dokumentacji. Został odsunięty od pełnienia obowiązków przez radę komorniczą. Prokuratura w Katowicach wystawiła nakaz zatrzymania Henryka G. Poszukuje go policja. Szukał go także poszkodowany przez niego Kazimierz Koba razem z reporterem UWAGI! Bez skutku – nie było go ani w mieszkaniu w luksusowym katowickim apartamentowcu, ani w posiadłości w górach.
- Nie można wszystkich komorników wrzucać do jednego worka – mówi Kazimierz Koba. – Ale duża ich część działa na pograniczu prawa, a nawet je łamie. I nikt tego nie kontroluje.
-hee, teraz te matactwa prawników kontroluje Stowarzyszenie Ochrony Praw Obywatelskich z siedzibą w Sanoku. I ci pasożyci będą tępieni do skutku :-)))

06.07.2006 Krajowa Rada Komornicza postanowiła wyrzucić komornika Stanisława F., komornika z Mielca, który został skazany przez sądy za przekroczenie uprawnień. Komornik już dwukrotnie został uznany winnym przekroczenia uprawnień przez sądy rejonowe - w tym roku przez sąd w Sandomierzu, a ok. trzy lata temu w Dąbrowie Tarnowskiej, m.in. za to, że na egzekucję majątku wysyłał osoby do tego nieuprawnione.
Niebawem komornik po raz trzeci stanie przed sądem w Kolbuszowej. Oskarżony jest ponownie o to samo przestępstwo. Krajowa Rada Komornicza postanowiła wydalić go z zawodu dopiero kilka dni temu. - Istnieje domniemanie niewinności. Od wyroków sadu rejonowych przysługuje odwołanie do sądu wyższej instancji. Ważne jest uprawomocnienie się wyroku. W tej chwili znany jest nam jeden prawomocny wyrok na komornika z Mielca - wyjaśnia Iwona Karpiuk-Suchecka, rzecznik prasowy KRK.
Decyzja KRK w sprawie wydalenia z zawodu Stanisława F. jest nieprawomocna, komornik może się od niej odwołać do sądu pracy.

Komornik Sądu Rejonowego w Przemyślu Wojciech K., w marcu tego roku trafił do tymczasowego aresztu ponieważ zażądał dla siebie dwóch łapówek w wysokości 20 i 30 tys. za wstrzymanie czynności komorniczych i umorzenie postępowania egzekucyjnego. Logiczne, że nie doszłoby do tego, gdyby media nie nagłośniły sprawy.
Tego typu przekręt jest to często przez komorników stosowana dla dłużników firm. Dłużnik płaci łapówkę komornikowi, komornik umarza postępowanie, wierzyciel swoje straty odlicza od podatku i jest ok.- czyli na takim przekrętach traci wyłącznie Państwo.
Oczywiście, na zasłużone aresztowanie poskarżył się sam komornik przemyski, a sąd okręgowy uznał, że może areszt zamienić na poręczenie majątkowe w wysokości 50 tys. zł. Po wpłaceniu kaucji K., wyszedł na wolność i wtedy zwrócił się do skorumpowanego Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie o odwołanie osoby, która została wyznaczona na jego zastępstwo, po tym jak znalazł się w areszcie. Sąd oczywiście zastępcę odwołał, a oszust-komornik od nowa zaczął urzędowanie i oczywiście "czyszczenie dokumentów".
Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest, ze sama prezes Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie Bogumiła Burda tłumaczy się z tego nieetycznego postępowania, "że nie mała wyjścia". Szkoda że wzięła lekcji nieetyki u "bosskiego" sędziego tego sądu Cezarego Petruszewicza.
A tak ciekawy jestem, dlaczego na pieczęciach komorniczych nawet jest "komornik przy sądzie...", samo prawo nakazuje obligatoryjną kontrolę sądu nad czynnościami komorniczymi, a w konkretnych komorniczych przekrętach sędziowie "z narażeniem życia" bronią komorniczych przekrętów.
Podobno decyzję zawieszenia w czynnościach służbowych może podjąć tylko Krajowa Rada Komornicza, a wiadomo "kruk krukowi oka nie wydziobie" - ta klika, podobnie jak wszystkie inne korporacje prawnicze za swój cel uznaje jedynie ochronę nieetyki i wszelkich matactw komorniczych. W końcu często w tych przekrętach wchodzi milionowy majątek - jest czym się dzielić po skasowaniu konkretnej firmy. A potem okazuje się, że np. gdański komornik po paru latach "pracy" staje się właścicielem trzech willi wartych kilka milionów... słowem, nie ma to jak być komornikiem i mieć osobiste znajomości w sądzie :-)

26.03.2006r - Zarzut żądania łapówek postawiła Prokuratura Okręgowa w Przemyślu 46-letniemu komornikowi Wojciechowi K. Komornik podejrzany o korupcję
Komornik z kancelarii przy miejscowym sądzie rejonowym miał domagać się dwóch łapówek: w wysokości 30 i 20 tys. zł, w zamian za odstąpienie od zajęcia mienia i konta bankowego osób prowadzących działalność gospodarczą. Wierzycielami byli bank i prywatna firma. W sobotę K. został tymczasowo aresztowany na miesiąc.

02.03.2006r uwaga.onet.pl - Górnośląskie Centrum Zdrowia Matki i Dziecka jest jednym z najważniejszych szpitali pediatrycznych w Polsce. Trafiają tu najcięższe przypadki z całego kraju. Jak wiele placówek służby zdrowia, jest jednak bardzo zadłużony. Mimo zablokowanych kont dyrekcja szpitala i lekarze robią, co mogą, by zapewnić małym pacjentom jak najlepszą opiekę. Co miesiąc z kont szpitala komornik przejmuje kilkaset tysięcy złotych na spłatę długów. W styczniu ubiegłego roku komornik przejął jednak bezprawnie 146 tys. zł. Jak się okazało, miał prawo do egzekucji długu w tej kwocie, ale… od zupełnie innego szpitala. Do dziś nie wiadomo, co stało się z tymi pieniędzmi.
- Tyle wystarczy na zapewnienie funkcjonowania przez miesiąc jednego oddziału szpitala – mówi prof. Elżbieta Marszał, kierownik kliniki pediatrii i neurologii wieku rozwojowego. Szpital nikomu tych pieniędzy nie był winien. Dyrektor Bernadeta Kuraszewska zwracała się kilkakrotnie o zwrot kwoty. Komornik jednak nie zareagował.
Nie zareagował też na wszczęte przeciw niemu śledztwo. Nie może skończyć się od sierpnia. Komornik najpierw utrudniał policji dostęp do dokumentacji, a teraz nie stawia się na przesłuchania. Przedkłada zwolnienia lekarskie. Jednak reporter UWAGI! sprawdził, że cały czas pracuje. Udało mu się dotrzeć do dokumentów komorniczych sygnowanych pieczęcią komornika. Odwiedził też jego biuro. Mimo toczącego się śledztwa, Okręgowa Izba Komornicza w Katowicach już usprawiedliwiła swojego kolegę.
- Pieniądze nie zostały przejęte bezprawnie – mówi wyraźnie poirytowana Jolanta Żołna z Izby, ale naciskana przez dziennikarza zmienia zdanie. – Tak, było bezprawie, ale nie powstała szkoda. By była odpowiedzialność karna, musi być wina i szkoda.

14.01.205 uwaga.onet.pl Komornik w Bytowie nagminnie zawyża koszty egzekucyjne, doprowadzając ludzi do bankructwa. Ma w tej sprawie wyroki sądowe, które ignoruje. Ludzi traktuje jak śmieci. Ani władze miasta, ani zwierzchnicy komornicy nie widzieli dotąd w tym nic złego.
Bytów. 17-tysięczne miasteczko w sercu Kaszub. Malowniczy zamek krzyżacki, urząd gminy, jeden sąd i jeden pracujący dla sądu komornik, Wojciech D. Boi się go pół miasta. Mimo, że w jawny sposób zawyża koszty postępowania egzekucyjnego, nie rozlicza się z dłużnikami, jeśli na konto wierzyciela wpłyną pieniądze. Mimo, że swoich klientów traktuje w sposób ordynarny i chamski, a potrafi nawet stosować przemoc fizyczną. Zachowuje się jakby nie obowiązywały go żadne prawa, żadne zobowiązania. udzie się go boją, bo wielokrotnie okazywało się, że mimo jawnych dowodów nadużyć, urząd miasta jest mu przychylny: skargi mieszkańców na nic się zdają. Komornik ma dwa wyroki sądowe o zawyżanie kosztów egzekucji, ale je ignoruje, i bezkarnie nadal robi to samo. Ludzi traktuje jak śmieci. Jeden z dłużników wybrał się do niego, wyposażony w ukrytą kamerę. Chciał wyjaśnić, dlaczego nie dowiedział się o wpłacie, jakiej dokonał jego z kolei dłużnik i która powinna zostać odliczona od jego długu.
- Pieniądze poszły, gdzie poszły - nie chce mi się wyjaśniać - usłyszał od komornika. - Pan truje, jak baba! Niech mnie pan nie denerwuje i wypierdala!
Jedyną osobą w Bytowie, która odważyła się przeciwstawić komornikowi, jest bibliotekarka Halina Witkowska. Została przez niego poturbowana, doznała skręcenia ręki i złamania nogi. Wytoczyła mu sprawę, ale komornik nie dał za wygraną i oskarżył ją o utrudnianie wykonywania obowiązków zawodowych. Choć pani Halina swoją sprawę wygrała, komornik nadal pracuje. I dalej stosuje swoje chamskie "metody". To niby on jest bogiem i ponad prawem, a korporacja oczywiście go jak zwykle go wybroni. Przecież tan zasiadają podobni mu oszuści...

15.09.04 uwaga.onet.pl Komornika ze stanowiska może wyrzucić rada komornicza i ministerstwo sprawiedliwości. Niestety obie te instytucje działały opieszale i nie spieszyły się z wydaniem takiej decyzji. Dopiero po naszej interwencji, w tych dniach ma się zebrać komisja dyscyplinarna rady komorniczej, która prawdopodobnie pożegna się ze Stanisławem F. Jak się też dowiedzieliśmy, prokuratura ma już prawie gotowy akt oskarżenia przeciwko niemu.
Stanisław F. uważa, że komornik, po dokonaniu egzekucji majątku dłużnika, najpierw powinien wziąć koszty dla siebie, a dopiero potem oddać skarbowi państwa należne mu pieniądze. Ofiarą tej metody pracy, niezgodnej z przepisami, padł Cezary Kończyk, niegdyś właściciel nieźle prosperującej sieci sklepów i hurtowni. Kiedy przeinwestował i nie był w stanie w terminie spłacić długów, do jego drzwi zapukał komornik.
- Rozgrabił moją firmę: nie spłacił mojego długu, nie sporządził żadnego protokołu, zabrał ze sklepu wszystko, co mu w rękę wpadło – mówi Cezary Kończyk.Podobny los spotkał pana Wacława, który był winny skarbowi państwa niezapłacone podatki. Zgodził się na komornika, który miał sukcesywnie spłacać jego długi. Przez dziesięć lat komornik wydawał jego pieniądze, a na konto urzędu skarbowego nie wpłynęła ani jedna złotówka. Obaj biznesmeni wytoczyli Stanisławowi F. procesy.
Kończyk sprawę wygrał, ale z 50 tys., które przyznał mu sąd, komornik nie oddał ani złotówki. Stwierdził bowiem, że to były koszty, które poniósł spłacając siebie i innych wierzycieli. Przeciwko F. toczy się kolejne postępowanie, tym razem w tarnobrzeskiej prokuraturze. Prokurator zarzuca mu przywłaszczenie ponad 150 tys. zł od kilku wierzycieli. Komornik zupełnie się wyrokami nie przyjmuje i nadal pracuje. Po swojemu. Przełożeni nie mają sposobu, by pozbawić go pracy.Samorząd komorniczy działa dopiero siedem lat, może nas nikt w tym czasie nie powiadomił o tym, co robi F. – prezes Krajowej Rady Komorniczej Iwona Karpiuk – Suchocka odpowiada na pytanie, czemu od 6 lat, kiedy znane są „wyczyny” F. rada nie zajęła się jego sprawą.
- W przypadku braku realnych uprawnień, prezes sądu apelacyjnego nie ma możliwości odwołania z jego funkcji komornika naruszającego prawo - zastępca Prezesa Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie Zbigniew Kallaus tłumaczy, czemu za wyrokiem nie poszło zwolnienie skazanego.
- Informowaliśmy ministerstwo sprawiedliwości, takie bardzo naganne w opinii publicznej przestępstwo powinno być stanowczo ścigane. Niestety mamy takie regulacje prawne, jakie mamy – mówi Bogusława Marciniak z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.

25 czerwca 2004 uwaga.onet.pl Komornik z prawem na bakier
Przeciwko Tomaszowi Z. - komornikowi z Suwałk toczy się sprawa w sądzie. Poszkodowani to kilkanaście firm. Sprawa sądowa przeciwko komornikowi może się ciągnąć miesiącami, do tego czasu może być on spokojny o posadę.

Komornik Tomasz Z. z Suwałk swoją funkcję pełni od niedawna - odkąd objął urząd działał niezgodnie z prawem. W dokumentacji komorniczej miał bałagan, kancelaria zaniedbywała obowiązki. Na komornika wielokrotnie skarżył się likwidator suwalskiego zakładu opieki zdrowotnej.
- Komornik miał problemy z rozliczeniem pobranych sum i wierzytelności - mówi likwidator ZOZ. - Zajął nieprawnie konto socjalne, te i inne czynności uniemożliwiały prowadzenie prawidłowo likwidacji ZOZ.
Suwalski ZOZ to nie jedyna firma, która uskarża się na działalność Tomasza Z. Są też inni poszkodowani. Zarzuty się powtarzają, komornik przetrzymywał pobrane od dłużników pieniądze, pobierał także opłaty za swoją pracę, po czym nie wykonywał żadnych czynności egzekucyjnych.
- Chciałem wyegzekwować swoje pieniądze od dłużnika. Zgłosiłem się do komornika, okazało się, że żadne czynności w tej sprawie nie zostały wykonane - opowiada jeden z poszkodowanych przez Tomasza Z. przedsiębiorców. - Dla mnie, to było śmieszne, nic nie zrobił, a żądał pieniędzy.
Sprawą komornika zajęła się prokuratura. Okazało się, że komornik wyłudził ponad dziewięć tysięcy złotych od wielu firm. Działał sprytnie, bo pieniądze pobierał głównie od dużych przedsiębiorców, a że kwoty nie były wysokie, te często nie zauważały strat. Zarzutów stawianych komornikowi przez prokuraturę jest jednak więcej: to tzw. bezczynność w podejmowaniu czynności egzekucyjnych. Komornik namawiał też swojego pracownika Andrzeja O. do wykonywania za niego obowiązków. Funkcje komornika może pełnić tylko komornik, nikt w jego zastępstwie - wyraźnie mówi o tym ustawa. Kiedy pracownik Tomasza Z. sporządził protokół z czynności komorniczych, on podpisywał się pod nim - tak poświadczał nieprawdę. Sprawa komornika z Suwałk wyszła na jaw rok temu, mimo to nadal pełni on swoją funkcję. Nadzorująca jego pracę Rada Komornicza nie wyciągnęła wobec niego żadnych konsekwencji, chociaż o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego w jego sprawie do rady zwrócił się suwalski sąd. Komisja dyscyplinarna Krajowej Rady Komorniczej wszczęła postępowanie dyscyplinarne, które zawiesiła na czas postępowania karnego.
- Postępowanie dyscyplinarne zostało zawieszone, na czas rozpatrzenia przez sąd sprawy pana Z. - mówi prezes KRK. - Krajowa Rada Komornicza jest po to, żeby chronić w sposób rzetelny i uczciwy spraw członków rady - dodaje prezes KRK.
Suwalskiemu komornikowi, za popełnione przestępstwa, grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.

Czy może zdarzyć się inteligentny komornik?
Na przykładzie komornika Baczy z Przemyśla łatwo stwierdzić, że urzędnicy tej instytucji to zwykli przestępcy, albo urzędnicy raczej chorzy umysłowo.

Tu przedstawiamy sylwetkę komornika, który eksmituje Le Madame
Egzekutor eksmisji Le Madame jest żonaty. Ma dwoje dzieci i dom jednorodzinny w Wesołej. Kolekcjonuje stare maszyny do pisania. Lubi stare książki i Mazury.
- Komornik, który wyłamuje drzwi, wchodzi przez okno, długo nie popracuje w tym zawodzie. Mój ojciec - też komornik - powtarzał mi, że twarz ma się jedną - mówi Jacek Bogiel, komornik, którego miasto zatrudniło do wyeksmitowania Le Madame. Sam - jak zapewnia - stara się być kulturalny, ale i konsekwentny. Czasem działa z zaskoczenia.

Ratusz, który od kilku lat stara się pozbyć Le Madame ze Starówki, nie bez powodu dał zlecenie właśnie jemu.
Bogiel zawsze stara się być skuteczny. Potrafił szybko odnaleźć komputery, które pewna spółka schowała w stolicy przed wierzycielami z drugiego krańca Polski, czy luksusowe samochody, za które inna spółka nie płaciła rat leasingowych. W ratuszu cenią go za sprawne wyeksmitowanie właściciela domu jednorodzinnego, który blokował poszerzenie Wału Miedzeszyńskiego.

Bogiel (lat 36), średniego wzrostu i urody, której nie powstydziłby się model (wcześniej miał długie włosy), sam zapuszcza się wieczorami w ciemne uliczki robotniczej i biednej Woli, gdzie ma swój komorniczy rewir. Zapewnia, że nie boi się wchodzić w bramy i ciemne klatki. - Ludzie mówią mi: "Dzień dobry, panie komorniku" - chwali się Bogiel.
Na Woli działa od 1999 r. Kancelarię prowadzi w wyremontowanym parterowym pawilonie przy ul. Karolkowej 58a. Na dobry początek ktoś podpalił mu dach.

Głównie dłużnikami komornika to panowie po czterdziestce zalegający z alimentami.
Gdy tylko Bogiel przekroczył próg mieszkania, zamienia się raczej w krasomówcę - pyta o sytuację w rodzinie, niby doradza, delikatnie sugeruje jaka może spotkać dłużnika kara, proponuje rozłożenie długu na raty, a nawet pomoc w znalezieniu pracy.
Jeśli to nie skutkuje, wręcza upomnienie, zajmuje wypłatę, licytuje najcenniejsze wyposażenie, np. telewizor, sprzęt elektroniczny, czy wartościowe meble. Nie może jednak zająć sprzętu codziennego użytku, np. krzeseł, mebli do spania, lodówki czy stołu.
W ostateczności może wyeksmitować dłużnika i zlicytować mieszkanie. Kiedyś podczas takiej akcji lokatorka dźgnęła się nożem w windzie. Ludzie, którzy przyszli bronić kobiety przed eksmisją, sądzili, że zrobił to komornik. Bogiel musiał się potem z tego tłumaczyć na policji.

Egzekutor Le Madame podkreśla, że choć jest pracownikiem wymiaru sprawiedliwości, a jego pracę kontroluje sąd, to sam płaci podatki i pracuje na zarobki swoje i pracowników. Żyje bowiem z procentu, jaki uda się mu ściągnąć z dłużników. Dlatego poza obowiązkami na biednej Woli Bogiel przyjmuje bardziej intratne zlecenia w centrum od wierzycieli firm. Tu sumy do ściągnięcia są większe, więc i zarobek jest większy. Komornik może zająć firmie akcje, konta czy majątek, np. samochody, nieruchomości lub sprzęt biurowy.
W odróżnieniu od wielu miejskich urzędników Bogiel był w Le Madame - odwiedził klub w zeszłym roku, zimą. Zapowiada jednak, że eksmisji nie odpuści. - Będę pracował do skutku - zapewnia.

W lokalu napotkał jednak opór ze strony kilku setek osób - przyjaciół Le Madame, stałych bywalców oraz znanych osób publicznych (Ewa Kacprzyk, Kazimiera Szczuka, Marcin Meller) - którzy od samego rana protestują przeciwko zamknięciu lokalu.
- Jeżeli komuś coś się stanie, pan będzie za to winny - powiedział komornik sądowy Jacek Bogiel właścicielowi Le Madame Krystianowi Legierskiemu.
Jacek Bogiel o godz. 15 zakleił wejście czerwoną taśmą, której strzeże kilku funkcjonariuszy policji.
- Można wychodzić, ale do środka nikt już nie wejdzie - zapowiedział.
Załoga Le Madame powołała Obywatelski Komitet Strajkowy.

Komornik czeka przed wejściem aż ostatni goście opuszczą klub. Na to się jednak nie zanosi tak prędko. Uzbrojeni w kilka kartonów zupek chińskich, kawę i transparenty zamknięci w środku oraz zgromadzeni na zewnątrz będą bronić klubu do końca.
- Demokracja - okupacja! - skanduje tłum przed drzwiami - Nie odpuścimy!
Le Madame ma szansę stać się miejscem historycznym, symbolem walki z biurokratycznym betonem i mieszczańską pseudomoralnością. Proponuję powołać Front Wyzwolenia Le Ma i nie ustawać w tworzeniu alternatywnej kultury. Historia z Koźlej 12 to smutny przykład tego, co znaczy okno otwarte na zamknięty świat.

Uzupełnienie.
Eksmisję Le Madame zaplanowano na poniedziałek (27 marca). Kiedy wtedy komornik Jacek Bogiel pojawił się w klubie, obrońcy Le Madame zabarykadowali się w środku. Wczoraj Bogiel wykonał wyrok. Wszedł do klubu z policją i ochroniarzami wynajętymi przez miasto. W środku zamknięto około 46 osób. Nie wpuszczono prawnika klubu ani dziennikarzy.
Przykutych łańcuchami odcinali piłą. Szarpali, kopali, wynieśli wszystkich. Wczoraj rano komornik eksmitował klub Le Madame

- Śpię na parapecie, gdy nagle budzi mnie krzyk. W klubie jest policja. Siadamy na podłodze, a ochroniarze zaczynają po kolei wynosić ludzi - relacjonuje młoda poetka Karolina Łopatyńska, która w klubie czuwała od poniedziałku. - Złapałam się barierek w przedsionku. Ochroniarze szarpali mnie, a jeden z nich - kopnął.

- Spisali nas. Komornika częstowaliśmy landrynkami, a policjantom proponowaliśmy kawę - opowiada Joanna Kadyszewska. Inni przykuli się łańcuchami, które ochroniarze rozcinali piłą. Protestujący skarżą się, że byli brutalnie szarpani i kopani.
- Mamy zdjęcia. Złożymy skargę - mówi Joanna.
Każdego wyniesionego witano na ulicy brawami. Niektórych ochroniarze kładli na chodnik.
- Całą robotę odwala ochrona, a policja nie reaguje - komentowano. Ochroniarze zaspawali drzwi od środka. Na zewnątrz zawiesili brązową kłódkę.
Zgromadzeni krzyczeli: "Przyjdzie pora na Kaczora!". Ktoś przyniósł skrzynkę jabłek, ktoś siatkę bułek. Na bramie zawieszono transparent: "Oddajcie Le Madame!". Wsiadającego do samochodu komornika otoczyli protestujący. Pytali, czy jest zadowolony z siebie. Tłumaczył, że wykonał to, co do niego należało. Tym, którzy zostawili w środku swoje rzeczy, obiecał, że mogą je odebrać u administratora budynku. Oblężenie komornika przerwało przybycie Johna Malkovicha. Aktor wyraził nadzieję, że właścicielom Le Madame powiedzie się w innym miejscu.

Co przez cały piątek działo się za zaspawanymi drzwiami klubu, nie wiadomo. Protestujący próbowali zajrzeć do środka przez okna od podwórza, ale ochroniarze szczelnie zakleili szyby kartonami.

Le Madame - wyrok wykonany

Komornicy kilka lat temu przestali być tylko urzędnikami sądowymi. Stali się także przedsiębiorcami działającymi na własny rachunek. Już wówczas powinni się liczyć z tym, że ich profesji nie ominą prawa rynku, czyli zmagania z konkurencją. Najpierw były burzliwe spory z firmami windykacyjnymi. Teraz nastąpi nowy etap w ich profesji. Zmierzą się we własnym rewirze z kolegami, tym razem konkurentami. Muszą pokazać swoją skuteczność w odzyskiwaniu należności. Nie będzie to łatwe, ale przyniesie korzyści wierzycielom, którzy niewątpliwie skorzystają na likwidacji komorniczego monopolu. Lepiej więc przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza nowe regulacje ustawowe, niż z nimi walczyć. Skuteczniejsi komornicy wygrają, także finansowo. Tak działa rynek.

Dział poświęcony przekrętom komorniczym:
KOMORNICY - zastraszają i okradają

Komornik wreszcie zacznie działać zgodnie z PRAWEM? - nowa ustawa PiS o działalności kancelarii komorniczych - czy będzie mniej oszustw dokonywanych przez komorników?

Komornicze przekręty - o ich skali ich oszustw dowodzi fakt, że katowicki komornik sądowy Henryk Grzesiak miał na swych kontach kwoty ok. 9 milionów złotych!!!

Maciej Bacza - komornik na usługach sędziów...?

komornicy - jak oszukują społeczeństwo, mafijny charakter korporacji prawniczych - chronić swojego...

Zawiadomienie prokuratury o przestępstwie defraudacji majątku firmy ELSAN przez komornika brzozowskiego Lesława Pankiewicza

Kolejne strony dokumentują stale uzupełniane cykle nieodpowiedzialnego zachowania się funkcjonariuszy władzy i urzędników państwowych:
Sędziowie - oszuści. W tym dziale przedstawiamy medialne dowody łamania prawa przez sędziów - czyli oszustwa "boskich sędziów". Udowodnione naruszania procedury sądowej, zastraszania świadków, stosowania pozaproceduralnych nacisków na poszkodowanych i inne ich nieetyczne zachowania. Czas spuścić ich "z nieba na ziemię" :-)
Prokuratorzy - czyli tzw. "odpady prawnicze", śmiecie, najczęściej nieetyczni i nie dokształceni funkcjonariusze władzy. Aktualizacja na rok 2007.
Prokuratorzy do zwolnienia od razu - ARCHIWUM - 2006r
SKORUMPOWANI SĘDZIOWIE I PROKURATORZY - czyli nie tylko pijackie wpadki
"boskiej władzy" , którzy w końcu spadli na ziemię...:-)

Adwokaci - czyli mecenasi chałtury prawniczej, a tak naprawdę to jedyni usługodawcy którzy nie ponoszą odpowiedzialności za odstawiane fuszerki typowi pasożyci społeczeństwa
Oszustwa polityków - przekręty i wpadki znanych "mniej lub więcej" polityków, czyli urzędników państwowych oszukujących i pasożytujących na narodzie - stale uzupełniany cykl: POLITYKA WłADZA PIENIąDZ
Policyjne afery 2007 - handel tajnymi informacjami ze śledztw, narkotykami, wymuszenia policyjne, pijani policjanci, policjanci terroryzujący własną rodzinę i świadków... - słowem "psie przękręty".
Dziennikarz - to zawód podwyższonego ryzyka.
Urzędnicy państwowi i ich matactwa 2007 - dokumentujemy tu oszustwa urzędników państwowych takich jak: polityk, wójt, starosta, burmistrz, prezydent, rzecznik - wszelkich kombinatorów na których utrzymanie pracujące całe społeczeństwo, a którzy swoje publiczne stanowisko wykorzystują dla swojej prywaty i zysku.
UDOKUMENTOWANE FAKTY POMYŁEK LEKARSKICH
Psychiatryczne przekręty pseudo-biegłych udających lekarzy - aktualny stale uzupełniany cykl przedstawiający typowych schizofreników, decydujących o zdrowiu i majątkach ludzi, którzy bez wiedzy za to za kasę wydają opinie niezgodne z prawdą i nie mające nic z fachowością...
Aferzyści - czyli wszelkiej maści kombinatorzy grający rolę biznesmenów, politycy mający dojście do tajnych informacji i wiedzy
Media manipulują, osądzają i są sądzone - wpadki sądowe, wyroki skazujące na dziennikarzy za nierzetelność, pomówienie, wprowadzenie w błąd społeczeństwa.
Poseł to ma klawe życie :-)

Krytyka wyroków sądowych nie jest godzeniem w niezawisłość sędziowską. Nadmiar prawa prowadzi do patologii w zarządzaniu państwem - Profesor Bronisław Ziemianin
Strasburg - wyroki Trybunału - ukarana Polska i polskie sądy za wydane wyroki naruszające prawo - efekty skorumpowania polskich sędziów.

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Krzysztof Maciąg, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński oraz wielu sympatyków SOPO

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Robert Kraków
12-10-2016 / 10:56
Witam serdecznie , proszę wszelki skargi ,pisma , na nieprawidłowości w działalności komornika przesyłać na adres : skargi@ms.gov.pl
~czarna1991
20-10-2014 / 15:58
Otóż p. Jacek Bogiel zaciągnął mi debet ka moim koncie bankowym po czym całą moja wyplate równiez, nie mogę się z nim skontaktować bo cały czas sekretarka jest włączona, pieniędzy nie mam debet który powinien zmalec jest bez zmian. co tu teraz zrobić? gdzie z tym isc?
~papricakorps
27-09-2013 / 18:29
Otworzyć na nowo Auschwitz i umieścić tam wszystkich komorników, prawników i Janusza Lewandowskiego; tego ostatniego - dożywotnio - bez możliwości wcześniejszego przedterminowego zwolnienia.
~sofija
12-09-2013 / 14:07
Komornik Jacek Bogiel zajął mi konto w banku, pomimo że spłacałam dług terminowo. Konto puste...ale niesmak pozostał. Podczas rozmowy telefonicznej jakić jego pracownik (nie przedsytawił się) sprawdził i okazało się, że pieniądze wpłynęły na czas. Konto ma być odblokowane, jednak ciekai mnie kiedy i...czy nie policzą sobie za kolejne czynności komornicze. Mam ochotę złożyć na nich skargę....może następnym razem się zastanowią. Ciekawe czy sa tak szybcy w działaniu podczas egzekwowania milionowych długóa, a nie marnych kilkusrt zł.
~RudaZolza
25-03-2013 / 20:15
Bardzo miła postać ten pan Bogiel. Mnie doszły jednak słuchy, że jednemu ze swoich klientów, radcy prawnemu dużej firmy, który to radca prawny kieruje wszystkie swoje sprawy o egzekucję, niezależnie od miejsca zamieszkania dłużnika, do pana Bogiela, koszty większe od przepisanych prawem. Większość dłużników nie zna się na tym, nie zgłaszają więc sprzeciwu i płacą więcej, niż należy. Poza tym, znam dwa przypadki działania pozornego, mającego na celu nie skuteczną egzekucję, ale przerwanie biegu przedawnienia roszczenia. Czyżby było dwóch komorników na Woli o tym samym imieniu i nazwisku....?
~dzida
22-03-2013 / 16:01
Komornik Jacek Wróbel zlicytował działkę o wartości kilkuset tysięcy na terenie miasta Łańcuta za kwotę niecałych 6 tysięcy złotych. Sądzimy, że spotka go za to zasłużona kara!
~redaktor
29-07-2012 / 07:52
Witam. Przez przypadek zauważyłem Waszą stronę. Podlinkuję jej adres w wydawanej gazecie internetowej www.straznicy-prawa.pl, liczę na wzajemność. Pozdrawiam
~wladzio
14-02-2012 / 13:29
Komornik Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli Jacek Bogiel zajął moje konto bez powiadomienia mnie i ściągnął mi zadłużenie, które zostało nieprawnie naliczone 505,47zł Powiadomiony zostałem przez ZUS po wykonaniu egzekucji i to się nazywa skuteczność komornika , który prawo ma w d...e