Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
6 sierpnia 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

 Czy media to władza? Czy kolejny “Drang nach Osten"

Pieniądz i informacja rządzi światem, dlatego nie się co dziwić, ze w związku z poszerzeniem Unii Europejskiej o wschodnie państwa wzrosły w Niemczech nieustające dążenia do ekspansji "na wschód". Mamy już 
niemieckie dążenia do reparacji, ale przejęcie wpływów na polską gospodarkę i inteligencję zaczęto dużo wcześniej. I to wcale nie chodzi o wykupywanie gruntów i firm, co też oczywiście jest realizowane. 
Jasne jest, że MEDIA to władza. Przekonał się o tym
premier Leszek Miller, przekonał się o tym upadający rząd SLD, a na pewno przekona się też niedługo i kolejny...
Dlatego i witryna "AFERY PRAWA"  posługuje się też tą popularną bronią do realizacji swoich celów -  nagłośnienia  stronniczości i korupcji w organach władzy. Nie tylko Raczkowski zauważył niebagatelny wpływ mediów na społeczeństwo, władze, stosunki obywatelskie...


 "Gadzinówki" - co to takiego?
W Generalnej Guberni tak właśnie nazywano wydawane po polsku przez niemieckiego okupanta gazety. Dziś, choć czasy inne, mamy niejako recydywę, bowiem spora ilość gazet w naszym kraju znów znalazła się w tym samym ręku. A kto ma media, ten ma władzę. Czyżby powrót "prasy gadzinowej"?
     Wedle dyrektyw gubernatora Hansa Franka, Polacy stać się mieli powolną masą, nie mającą wykształcenia i pracującą ochoczo dla swych niemieckich panów. Natomiast "po fajrancie" Polakom do szczęścia miała wystarczyć butelka wódki i oferowana przez okupanta "kultura" w postaci prymitywnych pisemek o pornograficznym zabarwieniu, poza erotyką donoszących o sukcesach III Rzeszy i wzywających, by denuncjować Żydów, roznoszących z getta tyfus. Przykładem prasy gadzinowej może być ukazujący się wtedy miesięcznik "Fala". Zamieszczał on liczne zdjęcia kobiecych aktów, między którymi znajdowały się małe erotyczne opowiadanka np. Naga dziewczyna, Porwanie gwiazdy itd. Ich treść odpowiadała tytułom: Promienie księżyca pełzały świetlaną smugą po jej nagim ciele... Zadrgały w nim wszystkie zmysły, zawrzała krew, czerwony opar żądzy zasunął mu wzrok. Była tam też rubryka dobrych rad dla czytelniczek Rady pani Kasi instruującej m.in., jaki stosować makijaż czy perfumy. Kiedy w kwietniu 1943 r. na wschodzie Wehrmacht był już w głębokiej defensywie, ukazało się ostatnie wydanie tego magazynu, w którym czytelników informowano, iż ze względu na trudny czas wojenny pismo zostaje zawieszone oraz zapewniano, iż jego edycja zostanie wznowiona po zakończeniu wojny.
     Słowa dotrzymano, podobny styl i poziom reprezentuje chociażby "Twój Weekend", należący - oczywiście - do niemieckiego właściciela, czy także niemieckie magazyny dla młodzieży "Bravo" i "Bravo Girl". O tym, jakie horyzonty myślowe niemieccy właściciele chcą dziś narzucić Polakom, mówi przykład pewnej lokalnej gazety, która z opiniotwórczej zamieniła się w bulwarową po tym, jak przedstawiciel właściciela powiesił w redakcji oprawione w szkło pewne zdjęcie i - wskazując je dziennikarzom - powiedział coś w stylu: od dziś to jest wasz czytelnik i dla niego macie robić gazetę! Co było na zdjęciu? Furman z batem w ręku! 
     Obecny rząd Niemiec brutalnie forsuje niemieckie interesy narodowe, usiłuje narzucać Unii Europejskiej niemieckie struktury organizacyjne i dąży do renacjonalizacji wielu dziedzin wspólnej polityki unii... Nie napisał tego bynajmniej jakiś polski prawicowy oszołom, tylko pan Christian Wernicke w "Die Zeit". Nie ma się co dziwić, bowiem kurs polityki Berlina pod sterami Gerharda Schrödera jest bardziej narodowy niż kiedykolwiek przedtem, co stwierdziła w redakcyjnym komentarzu "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Ta sama gazeta w maju br. zarzuciła polskiemu Sejmowi ignorancję w związku z przyjęciem uchwały uznającej niemieckie roszczenia odszkodowawcze za ostatecznie załatwione i nie podlegające rozpoznaniu przez międzynarodowe sądy. Natomiast "Die Welt" w lipcu br. opublikował tekst z podtytułem "Polska prowincja głoduje". Można w nim było m.in. przeczytać: Europejska organizacja przeciwdziałająca ubóstwu EAPN szacuje, że w Polsce jest od 300 tyś. do 500 tyś. bezdomnych. To dużo więcej niż podają polskie władze. Kraj dzieli się na kwitnące, duże miasta, jak np. Warszawa, Kraków, Szczecin, oraz zubożałe wsie na prowincji. Meldunki z tych małych miejscowości są zatrważające. Zatroskani nauczyciele opowiadają, jak ich uczniowie na skutek głodu coraz częściej mdleją na lekcjach. Polski Czerwony Krzyż wydaje codziennie tysiące posiłków w ramach akcji dożywiania głodujących dzieci. Pojawiają się też doniesienia o matkach i gospodyniach domowych, które zmuszone są do prostytucji. Nie widzą innej możliwości zarobku i utrzymania rodziny. 
Tyle niemiecka "Die Welt". Swego czasu widziałem niemiecką kronikę propagandową "pokazującą", jak kuchnia Wehrmachtu dokarmia głodujących Żydów w warszawskim getcie. Ciekawe, kiedy doczekamy się powtórki tego pomysłu, tym razem ukazującej światu... dożywianie Polaków. 

     Pozostaje tylko pytanie - skoro tak nas widzi niemiecki kapitał to czy w wydawanych w tubylczym języku nad Wisłą gazetach będzie inaczej postrzegał nasz kraj? Odpowiedzi może udzielić ogląd takich niemieckich gazet jak "Fakt" czy też "Newsweek Polska". Wertując te gazety można dostrzec w nich niechęć do USA i do udziału polskich wojsk w irackiej operacji. Można też często zauważyć ich przychylność dla politycznych pomysłów płynących z Berlina. Tymczasem, jak zauważył to publicysta Stefan Bratkowski, bardzo niebezpieczne jest urabianie opinii publicznej przez zagraniczne media o monopolistycznej pozycji, zwłaszcza w środowiskach lokalnych. Może to zagrozić obiegowi informacji w naszym kraju, spowodować, że w dyskusji o ważnych dla Polaków sprawach moderatorem będą tylko zagraniczne podmioty. Pogląd ten nie jest odosobniony. Ekspansja niemieckiego kapitału na naszym rynku mediów może doprowadzić nie tylko do narzucenia obcych kulturowo treści i wzorców komunikowania, ale także do ograniczenia pluralizmu poglądów, opinii czy wartości - ostrzegał socjolog i prasoznawca z Uniwersytetu wrocławskiego Zbigniew Oniszczuk. A o tym, na co może sobie pozwolić niemiecki właściciel - niech świadczy opublikowany nie tak dawno w "Newsweek Polska" artykuł o żydowskich spadkobiercach powracających do domów w Polsce, które utraciły swych właścicieli w wyniku holokaustu. Tekst na okładce reklamował pęk zardzewiałych kluczy, zaś sam artykuł miał, przynajmniej dla mnie, skandaliczną wymowę, bowiem znowu straszył Polaków Żydami, tym razem co prawda nie roznoszącymi tyfusu tylko wracających do swych kamienic z polskimi lokatorami. 

    To nie fakt, to fakty [???]. By nie być gołosłownym przypomnijmy tytuły, będące w Polsce w niemieckich rękach. Z gazet regionalnych w woj. pomorskim są to "Dziennik Bałtycki" połączony z "Wieczorem Wybrzeża". W wielkopolskim to "Głos Wielkopolski" i "Gazeta Poznańska". W łódzkim "Express Ilustrowany" i "Dziennik Łódzki". W dolnośląskim niemiecki właściciel w jedną gazetę połączył trzy lokalne tytuły: "Gazetę Wrocławską", "Słowo Polskie" i "Wieczór Wrocławia". W małopolskim do Niemców należy "Dziennik Polski" i "Gazeta Krakowska", zaś w śląskim "Dziennik Zachodni" i "Trybuna Śląska". Natomiast w warmińsko-mazurskim "Gazeta Olsztyńska" należy do byłego dyrektora Passauer Presse Franza Xavera Hirtreitera. Ta ostatnia forma w tym województwie uruchomiła 12 tygodników. Poza wydawnictwami lokalnymi i wymienionym "Newsweek Polska" oraz "Faktem" do Niemców należą "Gala", "Twój Styl", "Profit", "Pani Domu", "Na żywo" czy młodzieżowe: "Dziewczyna" i "Popcorn". Taką wyliczankę można by ciągnąć, więc za należącym do polskiego kapitału tygodnikiem "Wprost" podajmy, iż tylko niemiecki koncern wydawniczy Bauera wydaje obecnie w Polsce 30 tytułów o łącznym nakładzie ponad 8 mln egzemplarzy. Dodajmy, że tak wielka jak koncentracja polskiej prasy w niemieckich rękach w Niemczech nie mogłaby się zdarzyć Polakom bowiem jest to tam prawnie zakazane! 
Za Mirosławem Błachem 
publicystyka@naszapolska.pl cdn.

Cóż, Raczkowski walczy też medialnie o odzyskanie swoich dóbr. Nie doceniły to "impotentne organy sprawiedliwości" dlatego ostatnio ich autorytet znacznie zmalał. Czy dojdzie do tego, ze śmieszne wyroki sądowe nie będą nadawały się nawet na papier toaletowy?

www.aferyprawa.com - Niezależne Wydawnictwo Internetowe "AFERY KORUPCJA BEZPRAWIE" Ogólnopolskiego Ruchu Praw Obywatelskich i Walki z Korupcją.
prowadzi: (-)  ZDZISŁAW RACZKOWSKI.
Dziękuję za przysłane opinie i informacje. 
    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: Z.Raczkowski@aferyprawa.com 

WSZYSTKICH SĘDZIÓW INFORMUJĘ ŻE PROWADZENIE STRON PUBLICYSTYCZNYCH
JEST W ZGODZIE z  Art. 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.
ponadto Art. 31.3
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.