Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
16 czerwca 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA KOŚCIÓŁ A POLITYKA KS.PROF. CZESŁAW S. BARTNIK

Ks. prof. Czesław S. Bartnik - Jak w czasach Mieszka II - Kościół a polityka.

„…Sprawiedliwy porządek społeczeństwa i państwa jest centralnym zadaniem polityki. Państwo, które nie kierowałoby się sprawiedliwością zredukowałoby się do wielkiej bandy złodziei.(…) Sprawiedliwość jest celem, a więc również wewnętrzną miarą każdej polityki…” Benedykt XVI encyklika „Deus caritas est” n.28
„Jak odnaleźć nadzieję w beznadziejności? Trzeba dać świadectwo sprzeciwu i cierpienia.
Zdolność do cierpienia z miłości do prawdy jest miarą człowieczeństwa” (Benedykt XVI "Spe salvi")

Św. Michał Archanioł. Mi-cha-el znaczy "Któż jak Bóg". Z tymi słowami Archanioł Michał, rozpalony miłością Boga, rzucił się do walki z Lucyferem i zbuntowanymi aniołami. Jego świętość w chwili próby i walki były niezrównane. Współpracując z łaską Bożą, wysłużył sobie nie tylko szczęście wieczne, ale i nowe łaski i dary, przez które stał się najpiękniejszym, najpotężniejszym i najprzedniejszym pomiędzy wszystkimi aniołami.

Ks. prof. Czesław S. Bartnik Jak w czasach Mieszka II

Na temat historii są w obiegu dwie sprzeczne ze sobą sentencje: jedna, że historia się nie powtarza, druga, że historia się powtarza. Jak to rozwiązać? Otóż nie powtarzają się osoby ani szczegóły, ale powtarzają się sytuacje wynikające z natury człowieka i z pewnych prawidłowości sytuacyjnych. Wydaje się, że właśnie powtórzyła się historia Polski z epoki króla Mieszka II i następującej po nim reakcji pogańskiej. W ogóle historia płynie pewnymi sukcesywnymi falami, niejako według Księgi Koheleta: "jest czas budowania i czas burzenia" (Koh 3, 3). I teraz w Polsce nadeszła fala burzenia.

Polski prototyp "liberalizmu"
Po czasie budowania Polski przez Mieszka I i jego syna Bolesława Chrobrego nastał czas upadku i burzenia w latach 1025-1040. Po śmierci Chrobrego królem Polski został jego syn Mieszko II (1025-1034). Ale wnet powrócił z wygnania pierwszy syn Chrobrego, Bezprym (986-1032), który stanął na czele opozycji. Wezwał on na pomoc cesarza niemieckiego Konrada II oraz książąt ruskich i obalił Mieszka II. Ale zrzekł się korony na rzecz cesarza niemieckiego i odesłał mu polskie insygnia królewskie, rezygnując z niezależności Polski. Ot, takie wczesne wejście do UE. Cesarz kazał mu podzielić kraj na cztery części, między czterech braci, i w ten sposób zrobić z Polski niejako cztery landy niemieckie. Jednak część wielmożów zorganizowała się, i w obronie Polski Bezprym został zabity. W roku 1032 powrócił z wygnania Mieszko II. Ale pozostały ogromne problemy. Nie mógł całkowicie wyzwolić spod władzy cesarza ani zintegrować w pełni kraju, a poza tym zapadł na chorobę psychiczną, prawdopodobnie z powodu okaleczenia go przez Czechów.
Po śmierci Mieszka w 1034 roku sytuacja jeszcze się pogorszyła. Kazimierza, syna Mieszka, wraz z matką wypędzono. Powstała potężna rewolta przeciwko państwu, Kościołowi i wszelkiemu prawu, jakby w "liberalizmie". Przez Polskę przechodziły fale mordów, grabieży i niszczenia grodów, klasztorów i kościołów. Niemcy, Czechy i Ruś zaczęły przyłączać do siebie ziemie sąsiedzkie. W roku 1039 najechał Polskę Brzetysław czeski. Niszczył osiedla, grody, świątynie i brał Polaków do niewoli. W ten sposób zniszczył kompletnie Poznań i Gniezno. Z Gniezna wywiózł ciało św. Wojciecha, ogromny złoty krzyż i wiele innych skarbów. Gall Anonim pisał, że "tak długo te miasta trwały opuszczone, że w ich kościołach dziki zwierz umieścił swe legowiska" (Kronika, I, 19). Katedrę w Gnieźnie odbudowano dopiero po 30 latach. Ponadto nastąpiły najazdy Pomorzan i Wieletów, Słowian nadbałtyckich, zwanych później Kaszubami. W obcych kronikach zapisano, że w Polsce przestało istnieć chrześcijaństwo. Tak to wyglądała Polska bez państwa, o czym dziś marzą utopiści i liberałowie. Jednak wówczas część możnych i rycerzy ocknęła się i wezwała z wygnania Kazimierza, i powołała go na tron w roku 1040. Został on potem nazwany Odnowicielem.

Obecny czas burzenia
Oto i dziś nie brak liberałów, postkomunistów i różnych mniejszości, którzy - świadomie czy nieświadomie - dokonują reakcji antypaństwowej i antychrześcijańskiej. Chcą osłabić państwo, zburzyć dawny porządek prawny i obyczajowy, wyrzucić z forum publicznego Kościół katolicki i ogólnoludzki kodeks etyczny, podzielić kraj na landy i oddać się w opiekę Niemcom, jakby oddać - jak Bezprym - koronę polską cesarstwu. Zjawisk takich jest cała masa, że nie sposób ich wyliczyć. Wspomnę tylko, że minister Radosław Sikorski miał powiedzieć kiedyś, że "Śląsk jest Polsce zbędny". To świadczyłoby, że jest to osobowość za młoda na tak poważne stanowisko. Ale może być coś na rzeczy, bo PO popiera mocno posła Kazimierza Kutza, który opowiada się za autonomią Śląska i wypowiada się przeciwko Kościołowi polskiemu.
Czas bezmyślnego czy nienawistnego burzenia zdaje się zapowiadać nowa koalicja, PO i PSL, na czele z rządem i parlamentem. Oto niektóre zjawiska:
Nastała całkowita bezmyślność państwowa i patriotyczna. Brak pozytywnych programów, wyższych idei społecznych i moralnych. Zapalono zielone światło dla pełnego egoizmu układowego, partyjnego i oligarchicznego. Rząd ma pustkę duchową i ideową. Nie szuka pomocy u wybitniejszych umysłów. Nasi teoretycy życia społeczno-politycznego i państwowego tworzą i piszą tylko sobie a muzom, bez wpływu na życie, jakby grali w jakąś grę komputerową, rozważają tylko możliwości. Brakuje chyba zmysłu prawdziwościowego. Wprawdzie i na Zachodzie rządzą z reguły tylko spryciarze, nie wielkie umysły, ale tam rządy mają często za sobą zespoły wybitnych teoretyków. Polski rządca, czy to państwowy, czy kościelny, uważa, że sam wszystko wie i nie potrzeba mu żadnych specjalistów. Dawał temu nieraz wyraz pan Lech Wałęsa.
Nowa koalicja "bezpolskich" wyrzekła się suwerennej polityki zagranicznej, przechodząc na pozycje sympatycznych naiwniaków. A polityka wewnętrzna to jakby "administrowanie rzeczami" (R. Matyja) bez żadnej głębszej koncepcji.
Koalicja dba raczej tylko o Polskę zachodnią i centralną, żeby umacniać kontakty z Niemcami, a zaniedbuje całkowicie ścianę wschodnią, nie dopuszczając do niej nawet pieniędzy unijnych.
Nie można też zrozumieć, dlaczego są hamowane dotacje unijne dla różnych potrzeb w całej Polsce, nawet strategicznych. Polskie urzędasy stawiają dużo wyższe wymagania biurokratyczne niż Unia, tak jakby chcieli, by dotacje nigdy nie zostały wykorzystane. Chyba nie wszystko należy przypisać głupocie decydentów. Jest obawa, że w powietrzu PO wieją wiatry celowego osłabiania Polski, żeby nie stanęła na przeszkodzie ekspansji niemieckiej.
PO i rząd deklarują swoją genezę solidarnościową, a faktycznie negują wyższe idee "Solidarności" i z poddaństwa Rosji przechodzą w poddaństwo Niemcom.
Grzechem pierworodnym PO jest zacieranie kolorów biało-czerwonych państwa, suwerenności i tożsamości Polski, a przylepianie sobie i Polsce dwunastu gwiazdek europejskich. I jest to robione w atmosferze zakłamania. Z lęku, że społeczeństwo może nie polecieć za gwiazdkami niewoli, dążą - podobnie zresztą jak i prezydent Sarkozy we Francji - do naciąganej, a nawet nielegalnej ratyfikacji unijnego traktatu reformującego.
Męczy nas bardzo jakieś wypranie polityki i rządów z treści poważnych i z rzeczowości. Piotr Zaremba słusznie pisze, że polityka polska to "tylko teatr ataków personalnych" ("Dziennik", 9.02.2008), mówiąc prościej, to tylko pyskówka: nienawistna, złośliwa, zakłamana i nielogiczna. Przy tym rządzącym jest się z samej tylko delegacji partyjnej. Tymczasem trzeba mieć talent i charyzmat, nie wystarczy żądza władzy i patologia osobowościowa. Już Sokrates mówił, że rządzenia państwem nie można się po prostu nauczyć, lecz trzeba mieć dar, talent, który przez doświadczenie się rozwija i doskonali.
Pogłębia się rozbicie podmiotów władzy: parlament, prezydent, premier, sądy. Przy tym premier Donald Tuska wydaje się nielogiczny. Chce bowiem, nawet konstytucyjnie, władzę prezydenta sprowadzić do roli błazna państwowego, a sam zamierza dążyć do prezydentury.
Zachodzi ciągle karygodne utożsamiania państwa z lilipucią partią, którą, notabene, kieruje jedna osoba czy parę osób. Widać to ciągle w idiotycznym utożsamianiu słowa "apolityczny" ze słowem "apartyjny". Rzadko kto, nawet politolog, dostrzega ten błąd. Czynienie z partii państwa jest nie tylko błędem, ale i przestępstwem.
Rządy pana premiera Tuska są w ogólności "w temacie", jak powiedziałby prezydent Lech Wałęsa, ale raczej "nie na temat". Premier stosuje same uniki i największe trudności rozwiązuje tylko werbalnie, tak jakby rządził ktoś zza jego pleców. Przypomina to słynne powiedzenie o prezydencie amerykańskim po wojnie, Dwighcie Eisenhowerze: Pewien człowiek pokazał, że i syn szewca może być prezydentem Ameryki, ktoś drugi pokazał, że prezydentem może być i syn sklepikarza, a Eisehower pokazał, że Ameryka może być i bez prezydenta.

Jeszcze raz oświata i nauka
Jest w Polsce jakiś atawizm, że dokonuje się najpóźniej co rok, czasem wcześniej, reformy szkolnictwa, choć dziedzina ta wymaga administracyjnej stabilności i spokoju. Premierzy, choć na ogół nie znają się na ludziach, mają tutaj genialny talent w wybieraniu na ministrów jakichś fantastów czy donkiszotów. Obecnie mamy reformę w oświacie już po pół roku. Zmiany godzą w małe dzieci, w dzieci wiejskie i w wartość wykształcenia ogólnego. Chce się teraz przygotowywać dzieci i młodzież tylko do jednego aspektu pracy, do jednego zawodu. W szkołach średnich ma się wyrzucić przedmioty kształcące ogólną inteligencję i dające wiedzę ponadjednoaspektową, np. jest tendencja do usuwania historii, literatury, języka polskiego itd. Niedługo cała wiedza i wykształcenie sprowadzi się do zabijającej umysł mechaniki testów.
Jeszcze gorzej jest ze szkolnictwem wyższym. Wprowadza się na siłę system boloński: 3 lata do licencjatu i 2 lata do magisterium, choć to miało być dowolne (prof. Wojciech Morawski). W rzeczywistości chodzi o zmniejszenie absolwentów uniwersyteckich, bo panowie UE chcą mieć samych służących, a nie uczonych. Elity intelektualne mają być zmniejszone.
Ku zmniejszeniu elit, żeby się nie buntowały przeciwko bogaczom, zmierza również koncepcja, podejmowana już zresztą przez Jarosława Kaczyńskiego, tzw. uczelni flagowych. Mówi się, że takich uczelni miałoby być w Polsce tylko 5, reszta to będą akademie, niemal pierwszomajowe, w najlepszym razie rodzaj wyższych szkół zawodowych. Jest to małpowanie Ameryki, która nie rozwija ducha, tylko życie praktyczne społeczeństwa. U nas powszechny pęd do nauk wyższych jest wielkim kapitałem, choć ciągle wielkie trudności ma młodzież wiejska. Modelem dla uczelni flagowej ma być np. Harvard, uczelnia prywatna ateizująca. Tymczasem tam nauki humanistyczne stoją znacznie niżej niż w Polsce; jest tylko lepsze uposażenie techniczne. A i absolwent innego wydziału nie doda 11 plus 13 bez kalkulatora.
Jeśli szkół wyższych jest za dużo, to ogólny poziom się obniża. Ale państwo powinno dawać środki materialne wszystkim uniwersytetom polskim proporcjonalnie do potrzeb. Koncepcja uniwersytetów flagowych wyrasta z pychy. Urzędnicy myślą, że wielkich uczonych i wielkie talenty produkuje się przez urabianie opinii i przez pieniądze, jak jakieś aparaty, seryjnie. Pracownicy naukowi zaś takich uniwersytetów grzeszą pychą i głupotą, sądząc, że mają absolutnie obiektywne i pełne kryteria ocen, zwłaszcza kiedy stosują zabijające inteligencję testy. Wielcy uczeni wyrastają na różnych miejscach, czasami nie wiadomo, dlaczego. Wiemy, że Albertowi Einsteinowi, który ukończył mało znaczącą politechnikę w Zurychu, nie chciano długo przyjąć do druku jego pracy o teorii względności, bo był po słabej szkole, a także nie chciano przyjąć go na nauczyciela w szkole średniej.
Tak nawiasem mówiąc: nasza kochana pani minister mówi o międzynarodowej wymianie wykładowców. Proszę sprowadzać do nas sławy, często przechwalone, i płacić im po 30 tys. dolarów za jeden wykład. Na uniwersytety również wdarł się snobizm i reklama. Muszę się jednak poprawić: i my nie wyszlibyśmy źle, wystarczy zwrócić uwagę, że nasi dwaj byli prezydenci mają wykłady na flagowych uniwersytetach amerykańskich z gażą wielu tysięcy dolarów za jeden wykład. A takich wykładowców możemy mieć setki tysięcy. Tylko były prezydent Wojciech Jaruzelski nie jeździ z wykładami, choć nie można mu również odmówić wysokiej inteligencji.
Warto jeszcze zauważyć, że konwencja bolońska w duchu antywschodniej Brukseli w praktyce jakby była echem pewnego przemówienia generalnego gubernatora Hansa Franka, wygłoszonego 12 września 1940 r. do wyższych urzędników niemieckich w okupowanej Polsce: "Żaden Polak nie może mieć wyższej rangi niż majstra i żaden nie może zdobyć wyższego wykształcenia. Pozostaje mu jeden tylko obowiązek: pracować i być posłusznym" (za ks. prof. E. Walewandrem). Polacy mieli kończyć tylko szkoły powszechne i niektóre zawodowe. Ale i z tych szkół usunięto historię, literaturę polską i geografię. Tak. Coś podobnego planują nasze reformatorki.

Radosny pęd do niewoli
W związku ze zbliżającą się ratyfikacją traktatu reformującego wzmógł się znowu jakiś narkotyczny pęd do niewoli. Jak kierownicze kręgi państwowe w epoce Mieszka II uciekały się ciągle pod "ojcowską opiekę" cesarza niemieckiego, tak dziś PO, LiD, PSL i rząd chcą się oddać co rychlej w "macierzyńską opiekę" pani kanclerz Merkel. Ale też wielka liczba Polaków, zwłaszcza młodych, chce wyrwać swe korzenie z polskiej ziemi, duchowej i materialnej, i pójść na wyrobników do ziemi rzekomo niczyjej. Bolesne jest, że tylu ludzi nie może zrozumieć, iż bez wolności człowiek nie jest pełnym człowiekiem. Co gorsza, ratująca Polskę działalność wybitnych profesorów, uczonych, artystów, inteligencji i prostych ludzi o zmyśle patriotycznym z ośrodków Krakowa, Poznania i częściowo Warszawy, nie mówiąc już o milionach myślących w duchu medium toruńskiego, bywa brana, przez tych narkotyzujących się ideologią zachodnią, za staroświecką i wsteczną. Jakże trudno tę epidemię niewolnictwa przezwyciężyć. Trzeba jakiegoś odnowiciela z Bożej łaski.
Światlejsza była nasza władza na początku. Kiedy w roku 1102 cesarz niemiecki Henryk V zażądał od Bolesława Krzywoustego, by połowę państwa oddał bratu Zbigniewowi, zdrajcy na rzecz cesarza, i by do tego dołączył wielkie pieniądze dla cesarza na znak poddaństwa, to król odpowiedział: "Wolę stracić królestwo Polski, broniąc jego wolności, niż zachować je w jarzmie poddaństwa" (Monumenta Poloniae Historica, II, 181). Dziś obawiamy się, że nasi politycy, nasi pseudopolitycy, chcą nas poprowadzić w niewolę niemiecką. Jeszcze nie został ratyfikowany traktat reformujący, a już jesteśmy skuwani coraz mocniej wrogimi nam rozkazami UE.
Ludzie, którzy traktują rynek europejski jak religię, nie dostrzegają ciągle, że gospodarka Unii została oparta na mylnych zasadach i że w ogóle UE zaczyna przeżywać kryzys gospodarczy, np. przemysłowy i rolniczy, że zadłuża się ogromnie w Chinach i że prowadzi politykę gospodarczą wrogą Afryce i Azji, prawdopodobnie w tym celu, żeby zmniejszyć populację. Ale co ciekawsze, już niektóre kraje Unii, np. Niemcy, zaczynają odczuwać boleśnie narzucanie coraz ściślejszych więzów ze strony urzędów unijnych (S. Krajski). Dostrzega się nawet, że już w Niemczech 80 proc. prawa krajowego zastępuje prawo unijne. A zatem i twórcy Unii zaczynają odczuwać odbieranie im wolności przez superpaństwo.
Nieco inne zagrożenie wolności zaczynają przeżywać Francuzi, a mianowicie zagrożenie wolności wyrazu ducha francuskiego ze strony wojującej, ateistycznej masonerii. We Francji na czołowych stanowiskach państwowych jest ok. 5O tysięcy masonów. W samej służbie spraw zagranicznych jest ich siedmiuset. Kościół francuski jest prawie w całkowitej niewoli u masonerii, która ma poparcie państwowe. Rozumiemy, dlaczego i u nas jest tak bezwzględnie atakowane medium toruńskie. Zresztą masoni polscy ściśle współpracują z zagranicznymi lożami masońskimi.
W każdym razie ewentualna ratyfikacja traktatu reformującego przez polityków polskich będzie ciężkim grzechem nie tylko przeciwko Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu, ale także i przeciwko Bogu, gdyż jest to oddawanie się w niewolę ateizmu. Współpraca z UE tak, ale jako równy z równymi, nie jako poddany i wyrodny. Ciągną nas do pełnego poddaństwa Niemcom i Unii mniejszości narodowe: Żydzi polscy, Ukraińcy, Niemcy i jeszcze inni, ale nie czują one w Polsce swojej Ojczyzny i prezentują normalne resentymenty mniejszości przeciwko większości. Nie ciągną do niewoli w Unii nasi Tatarzy, ale oni traktują Polskę jako swoją Ojczyznę i są ludźmi kochającymi wolność nade wszystko.

Różne przejawy "nowej logiki"
Liberalizm i ateizm nie opierają się już na logice klasycznej, arystotelesowskiej i stoickiej, lecz na jakiejś nowej, irracjonalnej, czyli na pseudologice.
Ta nowa logika dosięgła już nawet liberałów kościelnych. Oto przykład. J.T. Gross w książce "Strach" zaatakował nie tylko społeczeństwo polskie, ale i cały Kościół polski i powszechny jako rzekomego inspiratora strukturalnego mordowania Żydów. Nasi czołowi hierarchowie wymienieni zostali jako wielcy antysemici, niemal tacy jak sam Hitler. I oto wszyscy milczą: i parlament, i rząd, i prezydent, i media katolickie, i sam Kościół. W tej sytuacji prof. Jerzy Robert Nowak, świetny znawca całej problematyki i pseudotwórczości Grossa, urządza spotkania ze zszokowanymi katolikami, żeby wykazać brednie i złą wolę Grossa. Ale tu zagrała owa nowa logika: w Częstochowie i w Warszawie władza kościelna odwołała jego spotkania w świątyni zaledwie parę godzin przed ich rozpoczęciem. Czyli nie wolno bronić atakowanego fałszywie Kościoła w kościele, bo to rzekomo "polityka". Ale to chyba raczej właśnie strach. Przypomina się tu żart z czasów, kiedy ks. bp Michał Klepacz po aresztowaniu Prymasa Wyszyńskiego wydawał listy bardzo uległe wobec ateistycznego rządu. Studenci na KUL mówili: Słyszałeś, ma wyjść list pasterski, że Boga nie ma? A dlaczego? Ano, to dla dobra Kościoła.
Jest jeszcze inny przykład nowej logiki liberalnej. Otóż TVN, która podgryza ciągle Kościół i Polskę, uruchomił własny kanał "kościelny" pod kierunkiem ks. mgr. Kazimierza Sowy (S. Michalkiewicz).
Wielu katolików gorszy się odejściami kilku znanych księży. Nie trzeba się gorszyć: prawdziwa religia to wielka i zarazem pociągająca tajemnica człowieka i Boga. Są niezrozumiałe postawy. W Szwecji funkcjonuje w protestantyzmie kilku ateistów jako pastorowie, ponadto wielu świeckich ateistów zapisuje się do ich gmin religijnych. W Niemczech z kolei pracuje na uniwersytetach kilku duchownych katolickich, którzy nie wierzą w Bóstwo Chrystusa i piszą różne mętne rzeczy. W Ameryce zaś jest coraz więcej Żydów, którzy przyjmują Jezusa z Nazaretu jako Mesjasza żydowskiego. Nie jest tylko jasne, czy przypisują Mu Bóstwo. W każdym razie do naszego Kościoła przyłączyć się nie chcą. W rezultacie trzeba powiedzieć, że prawdziwa religia realizuje się w wolności. Chrystus pociąga wszystkich ku sobie, ale człowiek może tego nie przyjąć. Zostawmy tę wielką tajemnicę Bogu.
Jest źle naprawdę dopiero wtedy, gdy odstępca z kapłaństwa atakuje Kościół i nawet Chrystusa, zrzucając całą winę na nich. Pamiętam, jeden z moich bardzo zdolnych profesorów etyki został pod koniec lat 50. usunięty z KUL za to, że był nielegalnie związany z kobietą. On wtedy zaczął jeździć z prelekcjami po różnych ośrodkach, po szkołach, placówkach wojskowych i głosił, że prawdy religijne nie mają podstaw, a Kościół i duchowni to samo zło. To już nas bolało. Dopiero po wielu latach jakoś się uspokoił w duszy swojej i pracując na Uniwersytecie Warszawskim był bardzo życzliwy dla Kościoła i dla duchowieństwa w dziedzinie naukowej.
Przy okazji chcę wspomnieć, że i dziś niektórzy szlachetni ludzie oburzają się czasami na Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II za pewne rzeczy. Otóż trzeba mocno podkreślić, że KUL, który jest moją miłością, choć jestem krytyczny, ofiarowuje pracownikom i studentom pełną wolność duchową i pluralizm w ramach Bożych przykazań. Daje on wolność poglądów i postępowania sto razy wyższą niż gdzie indziej. Trzeba mu zatem zaufać i wspierać go duchowo i finansowo. Ale trzeba też pamiętać, że i Uniwersytet nie jest samoistny, lecz ma swoje zależności i wyższe władze nad sobą, państwowe i kościelne.
Kiedy mówię o logice, to radosne jest to, że wreszcie ludzi występujących w telewizji, biorących udział w dyskusjach i referujących ważne sprawy zaczyna się uczyć, jak mówić: a mianowicie z puentą ("Gazeta Wyborcza", 9.02.2008), żeby kończone były zdania główne, żeby dawano w nich orzeczenia, żeby nie wpadać w korkociąg zdań wtrąconych i samych pobocznych, no i żeby była jakaś logika. Jest bowiem problem, że wielu występujących w TV, zwłaszcza z PO, mówi nie na temat, ciągle złośliwie, irracjonalnie, bez argumentów i w sposób widocznie zakłamany, słowem, jak kiedyś peperowcy na wiecach do robotników i chłopów.
Jest jeszcze jedno charakterystyczne zjawisko naszego życia. Otóż bardzo się spodziewano, że film Andrzeja Wajdy "Katyń" uzyska Oskara. Nasze media były jakby w transie. Ale uważni ludzie wiedzieli z góry, że nic z tego nie będzie. Dlaczego? Otóż Hollywood jest żydowskie. Film "Katyń" nie jest o Żydach. Martyrologium jest zastrzeżone tylko dla Żydów, nie Polaków. Film uderza w komunizm sowiecki, a więc uważany trochę za dzieło żydowskie: Marks, Lenin, Trocki. I tak już nieraz bywało, że wielki atak na komunizm był odbierany przez Żydów trochę jako antysemityzm. No i wreszcie Żydzi amerykańscy w większości nienawidzą Polski i jej dziejów, dużo w duchu Grossa.

* * *
Mimo wszystko należy się dźwigać z sytuacji króla Mieszka II, z reakcji neopogańskiej i proniemieckiej oraz z alergii na wolną Polskę. Jesteśmy jednak bardzo rozbici, zdezorientowani, nie mamy aktywnych przywódców i ciągle rządzą nami jakieś obce duchowi Polski mniejszości. Jednak, niestety, katolicy polscy - z winy błędnej teologii - nie są dostatecznie społecznotwórczy i państwowotwórczy, co też Sołżenicyn zauważył u Słowian wschodnich. Wprawdzie większość naszych polityków i mediów polskojęzycznych pieje, że już odbudowaliśmy Polskę, wprowadziliśmy demokrację i osiągnęliśmy nowy byt paneuropejski, ale to wszystko przypomina jako żywo komunikaty straży pożarnej: Ogień został opanowany, obiekt spłonął. Toteż trzeba się nam budzić, organizować i czynić prawdziwymi "odnowicielami" Polski.

(9kB)

"Bóg naszych ojców i dzisiaj jest z nami,
Więc nie dopuści upaść w żadnej klęsce,
Wsza
k póki On był z naszymi Ojcami
- byli zwycięzce
".

Czyż patrząc na współczesne dzieje nie przychodzi nam stwierdzić, że nie uda się stworzyć pozytywnego porządku świata tam, gdzie dziczeją dusze? (...)

Prawda i sprawiedliwość winny być ważniejsze od mojej wygody i nietykalności, w przeciwnym razie moje własne życie staje się kłamstwem. BENEDYKT XVI „ENCYKLIKA SPE SALV - O NADZIEI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ

Memoriał o naprawie Rzeczypospolitej
Mieczysław Ryba
Człowiek, naród, państwo w cywilizacji łacińskiej

Bp Oliver Oravec
Wariacka "wolność" religijna głoszona przez modernistyczny Neokościół
Historia Polski w 10 minut
Konfederacja Barska

Piotr Szubarczyk – (IPN Gdańsk 2007-02-28) Rocznica Konfederacji Barskiej WYKŁAD

Ks. Prałat Robert Mader
– “Jestem katolikiem”
Dekalog Polaka

Abp Jan Paweł Woronicz Przekleństwo rzucone na targowiczan
Peter Fuss –Wystawa.

"Traktat o prawdziwym nabożeństwie do NMP"

Gdzie są kwiaty z tamtych lat

ZMARTWYCHWSTANIE - FILM, KTÓRY MUSISZ OBEJRZEĆ – POPIERAJ ZAWSZE POLSKĄ KULTURĘ!!! TYLKO ŚWINIE SIEDZĄ W KOSZERYM KINIE!
Bohdan Poręba: Zmartwychwstanie. Katharsis polskiego narodu


Polsko!

Polsko nie oddamy Cię!!!
Jeden nam potrzebny cud
Aby przejrzał Polski Lud!!
Kto jest Polak,a kto wróg?
Wtedy nam pomoże Bóg!
Aby to się mogło stać,
Trzeba już się przestać bać!
Demaskować przebierańców!
Oszukańców, obrzezańców.
Niech nazwisko nas nie zmyli,
Skorpion w barwy wlazł motyli,
I obmyśla podły gad,
Jak oszukać Polski Świat!?

KTÓŻ JAK BÓG!

Historia wielkości ARCHANIOŁA MICHAŁA bierze swój początek w niebie, gdy
wszystkie zastępy anielskie zostały poddane próbie posłuszeństwa, z której
wyłamał się anioł światłości - Lucyfer i jego zwolennicy. Ostatnia księga Pisma Świętego Apokalipsa zamieszcza taki opis: "I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie...I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie". Po zwycięstwie nad zbuntowanymi duchami św. Michał Archanioł został wodzem zastępów niebieskich.

Modlitwa do św. Michała Archanioła Leona XIII

“O św. Michale Archaniele,
broń nas w wal
ce;
przeciw niegodziwości
i zasadzkom złego ducha

bądź nam obroną.
Niech mu rozkaże Bóg,
pokornie
prosimy;
a ty, Książe Wojska niebieskiego,
Szatana i
inne duchy złe,
które na zgubę dusz krążą po świecie,

mocą Bożą strąć do piekła.
Amen".

Dwie cechy wybitnie charakteryzują świat sza­tański: kłamstwo i morderstwo. Kłamstwo unicestwia życie duchowe; morderstwo życie cielesne... Nieustannie unicestwiać: oto taktyka sił szatańskich" (A. Mager OSB).

Et veritas liberabit vos

Święty Paweł o sekciarzach: [1]

„A wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, bez serca, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga. Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy. I od takich stroń”.

W drugim liście do Tesaloniczan św. Paweł Apostoł mówi co następuje: Zanim nadejdzie koniec świata, zapanuje powszechny bunt (apostazja) przeciw Bogu i "...będzie objawiony człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi się ponad wszystko, co nazywają Bogiem, albo czemu cześć oddają, tak że usiądzie w świątyni Boga, okazując się jakby był Bogiem (...revelatus fuerit homo peccati, filius perditionis, qui adversatur et extollitur supra omne quod dicitur Deus aut quod colitur, ita ut in templo Dei sedeat ostendens se tanquam sit Deus)" (II Tes. 2, 3-4).

Tą osobą będzie Antychryst, który z pomocą szatana będzie mieć wielki wpływ na ludzi, będzie czynić znaki i fałszywe cuda, aby uwieść te osoby, które nie mają żadnego respektu i miłości dla prawdy – prawdy, która została objawiona przez Boga. "Dlatego podda ich Bóg działaniu błędu, aby uwierzyli kłamstwu, żeby osądzeni byli wszyscy, co nie uwierzyli prawdzie, ale zgodzili się na nieprawość (Ideo mittet illis Deus operationem erroris, ut credant mendacio; ut iudicentur omnes qui non crediderunt veritati, sed consenserunt iniquitati)" (II Tes. 2, 10-11).

Z tego widać jak ważnym jest, aby mieć i utrzymać prawdę, kochać prawdę, głosić prawdę. Modernistyczny sofizmat nie uznaje prawdy, tylko opinie. Jednakże osobista opinia nie jest wystarczająca do zbawienia. Wszyscy potrzebują prawdy, jak to powiedział Pan Jezus: "a prawda was wyswobodzi (et veritas liberabit vos)" (J. 8, 32).

Bez Prawdy nie ma Zbawienia

Niebezpieczną dla duszy jest sytuacja, kiedy miliony ludzi przyjmują modernistyczny błąd, który mówi: Nie ma żadnej prawdy absolutnej; wszystko jest względne, każdy ma prawo widzieć rzeczy z jego własnego punktu widzenia, każdy może przebierać i wybierać to co jest odpowiednie dla swojego zadowolenia. Jednak pozostaje faktem, że bez prawdy nie ma zbawienia: "...kto nie uwierzy, będzie potępiony (qui vero non crediderit condemnabitur)" (Mk 16, 16).

Również święty Jan Apostoł prorokował o Antychryście: "Synaczkowie, nadeszła ostateczna godzina; a jak słyszeliście, że antychryst idzie" (I J. 2, 18). "Wielu bowiem zwodzicieli wyszło na świat, którzy nie przyznają, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele; taki jest zwodzicielem i antychrystem" (II J. 7). W Księdze Apokalipsy mówił on następująco: "I cała ziemia z podziwem spoglądała na bestię" (Apok. 13, 3). "I dano jej władzę nad wszelkim pokoleniem i ludem i językiem i narodem. I kłaniali się jej wszyscy mieszkańcy ziemi, których imiona nie są zapisane w Księdze Żywota... (Et data est illi potestas in omnem tribum et populum et linguam et gentem, et adoraverunt eam omnes qui inhabitant terram, quorum non sunt scripta nomina in libro vitae...)" (Apok. 13, 7-8).

Akt osobistego Poświęcenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu
wg św. Małgorzaty Marii Alacoque

Biały Orzeł w Koronie z Krzyżem


[1] Cytaty z: BT, Pallotinum, Poznań 1991.

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Emilia Cenacewicz, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński oraz wielu niejawnych sympatyków AP

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Djura
24-12-2014 / 09:28
You get a lot of respect from me for writing these helpful arecilts." rel="nofollow">pashrpk.com">arecilts.
~Yusekc
20-12-2014 / 17:43
You will find a girl. Maybe you should try to imrpove your personality and the way you dress and carry yourself. Be sociable. Go out with friends. Don't be too desperate in looking for a GF. The right girl will come in due time.