Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
12 grudnia 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA OSZUSTWA ADWOKATÓW, RANKING KANCELARII MACENASI HAŁTURY ODSZKODOWANIE OD ADWOKATA Adwokaci 2008 - stale dokumentowany cykl "mecenasów" produkujących chałturę i kit, dowody nieetyki, przekrętów, naciągania i i sprzedawania klientów...

"Mecenasi chałtury prawniczej" - czyli jedyni usługodawcy którzy nie ponoszą odpowiedzialności za odstawiane fuszerki i oszustwa, typowi pasożyci społeczeństwa - ale wszystko do czasu...

23.07. Znani nam z "dojenia ludzi" i niekompetencji adwokaci Jacek Brydak z Maciejem Ziembińskim marzą sobie, by Sejm uchylił immunitet Januszowi Kochanowskiemu.
Twierdzą, że rzecznik praw obywatelskich ich obraził - dowiedziała się "Rzeczpospolita". Zamierzają wytoczył RPO sprawę o zniesławienie. Chcą przeprosin za nazwanie ich w artykule prasowym "czarnymi owcami" palestry.
Czym naraził się rzecznik?
Tekstem "Czarne owce palestry", jaki opublikował w 2005 r. w tygodniku "Wprost". W mocnych słowach skrytykował w nim zachowanie Brydaka i Ziembińskiego - obrońców Janiny Chim, jednej z oskarżonych w sprawie FOZZ - wyjaśnia "Rzeczpospolita".
Jeżeli Sejm uchyli mi immunitet, zamierzam przed sądem udowodnić słuszność zarzutów, które skierowałem w artykule pod adresem adwokatów
- tłumaczy gazecie dr Janusz Kochanowski.
A swoją droga, refleks i szybkość działania (po 3 latach) mają ci twórcy chałtury prawniczej niesamowity...

21.07. Na polecenie kieleckiej prokuratury przez kilka tygodni podsłuchiwano adwokatów z krakowskiej kancelarii, którzy nic nie mieli wspólnego ze śledztwem prowadzonym przez prokuraturę.
Sprawę opisał wczoraj "Dziennik Polski". Chodziło o śledztwo, które kieleccy prokuratorzy prowadzili przeciwko krakowskiemu adwokatowi Markowi M. Podejrzewano go o pomoc w próbie wyłudzenia okupu za skradziony samochód. W trakcie śledztwa kielecka prokuratura wystąpiła do sądu o zgodę na podsłuchiwanie rozmów prowadzonych przez adwokata. Podsłuchy założono na telefony stacjonarne w kancelarii i komórki. Po tym, jak postępowanie adwokatowi warunkowo umorzono, okazało się, że kancelaria, w której słuchano rozmów, nie należy do Marka M., a jedynie wskazano ją jako adres do doręczeń korespondencji dla niego.
Andżelika Michalak z biura prasowego krakowskiego sądu potwierdziła wczoraj, że sąd w Krakowie kilka tygodni temu po zażaleniu adwokata uznał podsłuchiwanie rozmów z telefonów stacjonarnych w kancelarii za nielegalne i bezpodstawne.
- Z uzasadnienia tego postanowienia wynika, że prokuratura we wniosku o zgodę na rejestrowanie rozmów wskazała, że wszystkie te numery należą do Marka M. i są użytkowane przez niego - informuje Michalak. Co ciekawe, adwokaci z kancelarii, gdzie podsłuchiwano rozmowy, występowali jako obrońcy w innym śledztwie prowadzonym przez kielecką prokuraturę, a dotyczącym głośnej sprawy tzw. kantoru Wielopole.
Sławomir Mielniczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach:
- Nie mogę wiele powiedzieć na temat tej sprawy, ponieważ materiały objęte są klauzulą tajności.

2008-06-21, Adwokatowi rodziny Blidów mec. Leszkowi Piotrowskiemu grożą dwa lata więzienia.
Jest podejrzany o ujawnienie tajemnicy śledztwa w sprawie samobójczej śmierci byłej posłanki SLD.
Sprawą przecieku zajmuje się prokuratura w Olsztynie. Wczoraj uznała, że Piotrowski popełnił przestępstwo, udzielając "Gazecie" wywiadu na temat zeznań Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry. Obaj byli przesłuchiwani w związku z samobójczą śmiercią Barbary Blidy. Z niewyjaśnionych powodów przesłuchano ich jednak w kancelarii tajnej, a protokoły objęto tajemnicą służbową.
- Mec. Piotrowski złamał ten zakaz i ujawnił treść protokołów "Gazecie" - tłumaczył wczoraj prokurator Krzysztof Stodolny, wiceszef Prokuratury Okręgowej w Olsztynie. Dodał, że adwokat o tajnych zeznaniach opowiedział potem także w programie Moniki Olejnik "Kropka nad i".
Pełnomocnik rodziny Blidów nie przyznał się wczoraj do winy.

28.04. Sprawa adwokata i polityka Jana Widackiego oskarżonego o podżeganie do składania fałszywych zeznań sypie się? Dziś sędzia Barbara Piwnik zdecyduje, czy nie zwrócić akt prokuraturze.
Zobacz powiekszenie
Sąd ma wątpliwości, czy śledztwo było rzetelne.
Prokuratura obsadziła mec. Widackiego w roli "posłańca" między Janem Kulczykiem a Markiem Dochnalem, świadkiem przed orlenowską komisją śledczą. Zarzuca mu także, że przenosił informacje od dwóch gangsterów.
Gdyby przyjąć wersję prokuratury, adwokat przekroczył granice prawniczych sztuczek, złamał prawo. Udowodnienie winy oznaczałoby koniec jego kariery.
Widacki o zarzutach mówi, że oparte są "na fałszu" i że powodem śledztwa jest jego konflikt ze Zbigniewami - Ziobrą i Wassermannem. Najistotniejsze jest więc odkrycie, jak doszło do tego, że prokurator się nim zajął.
Dla uproszczenia sprawy pominiemy dwa wątki oskarżenia Widackiego: • za przeniesienie grypsu od „Bandziora” (samego grypsu w aktach nie ma, zastępują go zeznania pewnego bandyty o grypsie, zresztą z trzeciej ręki) • i za podżeganie Dochnala do fałszywych zeznań przed komisją. Ta sprawa już raz - w grudniu 2005 r. - była umorzona.
Na Wassermannie ta informacja powinna zrobić wrażenie. Komisja orlenowska była świeżo po awanturze z mec. Widackim. Adwokat był przed nią pełnomocnikiem biznesmena Jana Kulczyka. Komisja chciała wyjaśnić, czy Kulczyk nie cieszył się specjalną protekcją prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego (chodziło o podział wpływów na rynku energetycznym). Widacki stawiał opór temu polowaniu na "grubego zwierza" i sam stał się zwierzyną łowną. Wassermann m.in. pomówił Widackiego o związki z jeszcze słynniejszym gangsterem - "Baraniną".

17 marca Nie ma szans na skuteczną apelację w sprawie Jakuba T. - uważa angielski adwokat Andrew Langdon i wycofuje się z obrony Polaka.
Andrew Langdon jest uznawany za jednego z 400 najlepszych adwokatów w Anglii, wysłał pismo do Jakuba T., w którym poinformował go o swojej decyzji.
- Pismo takie Kuba dostał do więzienia, więc na pewno on nie będzie składał apelacji. Mówi, że nie widzi podstaw - mówi dziennikarzom TVN matka Jakuba T. i dodaje, że rodzina poszukuje innego adwokata.
- Chcemy sprawdzić, czy rzeczywiście nie ma podstaw do apelacji, czy to jest tylko i wyłącznie sprawa tego adwokata, którego do tej pory mieliśmy - podkreśla.
Wcześniej przed sądem Langdon podważał jakość nagrań z monitoringu miejskiego oraz legalność pobrania próbek DNA Jakuba T.
Ława przysięgłych uznała Polaka za winnego gwałtu na 48-letniej kobiecie. Nieprzytomną i nagą mieszkankę Exeter znaleziono leżącą pod furgonetką. Ofiara do dzisiaj nie pamięta kto i w jaki sposób ją zaatakował. Jakub nie przyznał się do winy.
Na tym przypadku widzimy różnice między polskim a unijnym adwokatem. Tam adwokat bierze sprawę i mówi ile i jak wygra. U nas adwokat bierze sprawę, idzie często w układy, sprzedaje się klientów, bałamuci, obiecuje "gruszki na wierzbę" a swoją niekompetencje i przegrane zwala na sędziego lub klienta - słowem mamy dupków, oszustów albo mecenasów chałtury...

2008.03.08 Warszawska parafia ewangelicka domaga się w sądzie unieważnienia umowy sprzedaży działek wartych 80 mln zł. Sprzedała je za pół tej ceny kancelaria mecenasa Józefa Lubienieckiego.
Dlaczego ludzie - wydawałoby się - znający prawo są w stanie pójść tak daleko? - pytał proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej Piotr Gaś w reportażu, który "Gazeta" opublikowała w lutym. Mec. Lubieniecki secjalizuje się w odzyskiwaniu majątków utraconych przez kościół. To on przed tzw. Komisją Regulacyjną wywalczył dla ewangelicko-augsburskiej parafii św. Trójcy działki zamienne za utracone po wojnie nieruchomości. A potem uczestniczył w ich obrocie. Wszystko za pokaźną prowizję - nawet do 25 proc.
Pierwsza działka (ul. Towarowa róg Prostej) sprzedana została w 2005 r. za - jak ujawniła "Gazeta" - połowę wartości. Dwie kolejne - tzw. serek wolski w atrakcyjnym punkcie stolicy - sprzedane zostały przez kancelarię Lubienieckiego w 2007 r. za 9 mln euro. Parafia uważa, że warte są dwa razy tyle. A do transakcji doszło za jej plecami. Walczy o jej przekreślenie. Na trzy sposoby:
• zawiadomiła prokuraturę i śledczy badają, czy doszło do oszustwa i poświadczania nieprawdy w dokumentach przez adwokatów i notariuszy;
• wystąpiła o wpisanie zastrzeżenia do księgi wieczystej, aby zapobiec wpisaniu tam nowego właściciela - nieznanej spółki Glob Tower kontrolowanej przez cypryjski kapitał;
• wytoczyła proces o unieważnienie aktu notarialnego kupna-sprzedaży z sierpniu 2007 r.
Proces ten przed warszawskim sądem zaczął się od przesłuchania ks. Sławomira Sikory, proboszcza pomocniczego parafii, który obok adwokata Lubienieckiego odegrał kluczową rolę w sprawie. To ks. Sikora w parafii zajmował się restytucją utraconego mienia. To on w 1999 r. podpisał u notariusza umowę zlecenia i pełnomocnictwo dla mec. Lubienieckiego. Tak sformułowane, że - jak utrzymuje kancelaria Lubienieckiego i spółka Glob Tower - mógł on działkę w imieniu parafii sprzedać.
- Mec. Lubieniecki uzyskał z mojej strony informacje, że parafia nie chce sprzedać tej nieruchomości. A jeżeli taki zamiar by miała, zgodę na to wyrazić musi zgromadzenie parafialne, a następnie uzyskać akceptację Konsystorza - zeznawał wczoraj ks. Sikora. Taka - zgodna z prawem kościoła - procedura zachowana została w przypadku sprzedaży działki Towarowa róg Prostej. Do aktu notarialnego stawał wówczas proboszcz.
Niedochowanie procedur przy sprzedaży "serka" to kolejny argument parafii za unieważnieniem umowy. Umowę przedwstępną zawarł osobiście mec. Lubieniecki, ostateczną - wspólnik w jego olsztyńskiej kancelarii. Transakcję też dopięto w Olsztynie. Parafia dowiedziała się o tym przypadkiem. Pieniędzy żadnych nie dostała.
- Zaufanie, które parafia pokładała w kancelarii mec. Lubienieckiego, zostało nadwerężone - komentuje ks. Sikora.
Czyżby objawiło się prawdziwe "oblicze adwokackie" mecenasa od przekretów?

2008-03-11, Mularczyk chce umorzenia postępowania dyscyplinarnego Poseł PiS-u Arkadiusz Mularczyk, z zawodu adwokat, nie przyszedł we wtorek na przesłuchanie w radzie adwokackiej w Krakowie w sprawie swojego wystąpienia przed Trybunałem Konstytucyjnym.
W Okręgowej Radzie Adwokackiej w Krakowie toczy się przeciw Mularczykowi postępowanie dyscyplinarne. Rada uważa, że swoim zachowaniem podczas ubiegłorocznej rozprawy przed TK naruszył zasady etyki adwokackiej. Mularczyk powiadomił wówczas Trybunał Konstytucyjny badający ustawę lustracyjną, że w IPN-ie są teczki dwóch sędziów figurujących rzekomo jako kontakty operacyjne SB. Prezes TK wyłączył obu sędziów z rozprawy, bo poseł nie podał, że jeden nie podjął współpracy i został wyrejestrowany jako nieprzydatny, a drugiego zarejestrowano po wyborach w 1989 r.
Rzecznik odpowiedzialności zawodowej chciał m.in. dowiedzieć się od Mularczyka, jak obszerne materiały dostał z IPN-u przed posiedzeniem TK i jaką wiedzą o obu sędziach wtedy dysponował. - To może mieć istotne znaczenie dla postępowania, ale IPN w tej sprawie nie udzielił mi informacji - powiedział mec. Paweł Gieras, rzecznik odpowiedzialności zawodowej przy ORA w Krakowie.
Mularczyk nie stawił się na przesłuchanie. - Nie mogłem, bo na ten sam dzień wyznaczono posiedzenie sejmowej komisji śledczej, której jestem członkiem - tłumaczył się Mularczyk. Przez swojego pełnomocnika złożył wniosek o umorzenie postępowania, bo - jego zdaniem - postępowanie przekroczyło trzymiesięczny termin przewidziany przepisami. Twierdzi też, że przed TK występował jako poseł i chroni go immunitet.
- Mamy dwie opinie prawne, z których jedna mówi, że pan Mularczyk występował przed Trybunałem Konstytucyjnym jako poseł, a druga, że pełnił jednak rolę adwokata - mówi mecenas Gieras. Uważa, że ostatecznie kwestię tą powinien rozpatrzyć sąd dyscyplinarny.
AP opisuje i dokumentuje matactwa wielu adwokatów. Jak do tej pory korporacyjni koledzy z ORA krakowskiego zawsze ich bronili co dowodzi że sami są zamieszani w niejedno oszustwo. Skąd adw. P. Gieras nagle takim etycznym stał się?

07.03.2008 Eksplozja przed domem nieetycznego adwokata Ryszarda Rodkiewicza z Zagórza. Zamiast niego poważnie ranny został jego ojciec.
Przed jego domem w Zagórzu doszło w piątek 07.03. o godz. 5.30. do potężnego wybuchu. Jak ustaliła policja przed bramą wjazdową domu adwokata nieznany jeszcze sprawca zostawił tajemniczy pakunek.
- Najprawdopodobniej było to plastikowe wiadro wypełnione śmieciami. A pod śmieciami jakaś ciecz. Nie wiemy jeszcze, co to mogła być za substancja - mówił nam Janusz Ohar z Prokuratury Okręgowej w Krośnie, który jak zwykle plecie bajki...
Na miejsce zdarzenia przyjechali policjanci i prokurator. Pojawili się też specjaliści od ładunków wybuchowych. Zabezpieczali ślady. Rannego ojca adwokata natychmiast przewieziono do szpitala w Sanoku, gdzie przeszedł operację. - Jego stan jest ciężki. Więcej informacji nie udzielamy - zastrzegał Paweł Boczar, lekarz dyżurny oddział anestezjologii sanockiego szpitala. Udało nam się ustalić nieoficjalnie, że 83-letni mężczyzna ma poważne obrażenia brzucha i rąk. Jest mocno poparzony.
Policjanci mówią, że najprawdopodobniej celem ataku był mecenas Ryszard R. a jego ojciec jest przypadkową ofiarą. Znalazł się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie - dodają.
- Nie wykluczamy, że była to próba zamachu na życie adwokata. Ale jest jeszcze za wcześnie na takie stwierdzenia - informował Wiesław Klaczak, szef skorumpowanej Prokuratury Rejonowej w Sanoku, która wszczęła śledztwo.
Informacja o eksplozji przed domem mecenasa R. natychmiast rozniosła się wśród sanockich adwokatów. To właśnie w Sanoku Ryszard Rodkiewicz ma od dwóch lat kancelarię. Wcześniej pracował w Krośnie, ale tam narobił tyle przekrętów, że musiał to miasto opuścić. Adwokatem jest od dziesięciu lat.
Jego wspólnik od oszustw - Tomasz Ostafil, adwokat z Krosna, który pracował z Rodkiewiczem sam jest w szoku czy ktoś i jemu bomby nie podłoży.
- Być może jakiś klient adwokata był niezadowolony z prowadzenia przez niego sprawy i chciał się zemścić. A może po prostu był to głupi żart. To wszystko wymaga dokładnych ustaleń - dodaje prokurator Ohar, który umysłowo nie jest w stanie robić żadnych ustaleń.
Teraz poczekamy, aż wkurwieni i oszukani klienci zaczną wysadzą w powietrze reszta tych pasożytów w togach.

2007-08-04, Mecenas Leszek Piotrowski po pijaku sam siebie pouszkadzał - pisze Rzeczpospolita. On sam uważa, że to prokuratura chce go zdyskredytować.
Mecenas Leszek Piotrowski, pełnomocnik rodziny Blidów, zaprzecza publikacji "Rzeczpospolitej", która sugeruje, iż adwokat nie padł ofiarą pobicia.
- To tekst pisany na zamówienie prokuratury - twierdzi adwokat.
Leszek Piotrowski został podobno pobity 21 czerwca w Katowicach. Podobno zaatakowano go, jak wyszedł z baru, w którym pił piwo zaprawiane wódką. I w takich przypadkach wiadomo jaki jest efekt. Pijany i "w pomroczności" adwokat obijał się o znaki i słupy, ocierał o ściany. W efekcie miał kilka krwiaków i guzy na głowie. W szpitalu po znajomościach spędził przepisowe siedem dni, a lekarz w obdukcji stwierdził, że takie obrażenia "mogłyby" powstać i w wyniku pobicia.
O tyle jego zachowanie jest dziwne, że nie zawiadomił o sprawie prokuratury i policji, za to już następnego dnia brał udział w posiedzeniu sejmiku, gdzie jest radnym, a dopiero potem poszedł się leczyć.
Prokuratura z własnej inicjatywy zaczęła wyjaśniać dziwne okoliczności pobicia adwokata. "Gazeta" ujawniła, że śledczy wzywają na przesłuchania wszystkich radnych Sejmiku Województwa Śląskiego i pytają ich, czy adwokat wyglądał na człowieka po przepiciu i czy śmierdział wódką.
Śledczy analizują też film z monitoringu, na którym widać zataczającego się mężczyznę uderzającego głową w znak drogowy.
- Do czasu zakończenia postępowania nie komentujemy publikacji prasowych ani wypowiedzi świadków czy też pokrzywdzonego - mówi prokurator Sebastian Świderek, zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej.

30.07.2007 Krakowski adwokat Jan Widacki został oskarżony przez białostocką prokuraturę apelacyjną o nakłanianie świadków do zmiany zeznań, które obciążały jego klientów. Chodzi m.in. o sprawy zabójstwa bossa pruszkowskiej mafii Andrzeja K. ps. "Pershing" oraz zeznań lobbysty Marka Dochnala przed komisją śledczą ds. Orlenu.
Śledztwo w tej sprawie rozpoczęło się w listopadzie 2005 r., kilka miesięcy po przesłuchaniu biznesmena Jana Kulczyka i lobbysty Marka Dochnala przed sejmową komisją śledczą ds. Orlenu. Widacki był pełnomocnikiem Kulczyka, a Dochnal podczas swoich zeznań miał powiedzieć, że Widacki naciskał na niego (poprzez adwokata Dochnala), aby ten nie oczerniał jego mocodawcy. Mecenasowi zależało na zatajeniu informacji o powiązaniach biznesmena z rosyjskim Łukoilem. Za milczenie - powołując się na swoje koneksje - Widacki miał obiecać lobbyście wyjście z aresztu.
- Sprawa nie ma żadnego podłoża politycznego - tłumaczy prokurator Janusz Kordulski z białostockiej prokuratury. - Mamy dowody pochodzące od różnych osób występujących w trzech różnych sprawach. To nie jest pomówienie jakiegoś jednego przestępcy.
Tym "przestępcą" ma być Sławomir R. ps. "Woźny", płatny zabójca, który w Białymstoku odsiaduje wyrok 25 lat więzienia m.in. za dwa morderstwa i trzy usiłowania.
Trzecia ze spraw dotyczy przekazywania grypsów przez Widackiego osobom powiązanym z gangiem Krzysztofa F. ps. "Bandzior", który był oskarżany o serię zabójstw na południu Polski w latach 1996-2000. Adwokat w jego procesie był jednym z obrońców. Dzięki przekazywanym informacjom przestępcy chcieli namawiać świadków do zmiany zeznań.
Akt oskarżenia w tej sprawie został już przesłany do warszawskiego sądu rejonowego. Razem z mecenasem oskarżono jeszcze pięć osób, które miały współpracować z adwokatem (członków rodzin jego wcześniejszych klientów). Świadkami w procesie będą m.in. Zbigniew Wassermann, Marek Dochnal, Jan Kulczyk oraz świadek koronny zeznający w procesie o zabójstwo "Preshinga".


Z archiwum: Mecenas Jaromir Netzel w sieci wielu spółek

Jaromir Netzel otrzymał ponad 200 tysięcy złotych od spółki Managment Finance Company. Firma ta była jednym z najważniejszych ogniw w wyłudzaniu i praniu pieniędzy przez grupę, która odpowiada przed sądem w Gdyni.

Skąd mogły pochodzić pieniądze, które dostał Jaromir Netzel?
Odpowiedzi trzeba szukać w aktach dotyczących spółki Managment Finance Company. Jej właścicielem był Jerzy B. - oskarżony o wyprowadzenie majątku ze spółki Drob-kartel. Prokuratura oskarża go, że jako szef rady nadzorczej kierował wyprowadzeniem majątku właśnie do Managment Finance Company. Najpierw Drob-kartel sprzedał jej nieruchomość, którą następnie wydzierżawił. W rezultacie i nieruchomość, i pieniądze znalazły się w spółce Jerzego B.

Ale to nie jedyny powód zainteresowania wymiaru sprawiedliwości tą spółką. W 1999 roku jeden z działających w Trójmieście banków zawiadomił prokuraturę o podejrzanych przelewach płynących z wyspy Jersey właśnie do Managment Finance Company. Setki tysięcy marek i dolarów nadchodziły z banku Barclays w St. Helier na wyspie Jersey. Pytana przez pracowników banku przedstawicielka spółki nie potrafiła wyjaśnić transferów. O transferach nie wiedział NBP, chociaż wymagało tego prawo. Dlatego bank zawiadomił prokuraturę. - Śledztwo w tej sprawie jest zawieszone, czekamy na informacje od władz wyspy Jersey - powiedział Dariusz Popieniuk z Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku. Z ustaleń „Rz” wynika, że podejrzanych o pranie pieniędzy jest więcej firm należących do Jerzego B., które przelewały między sobą miliony złotych niewiadomego pochodzenia.

Jerzy B. był właścicielem wielu firm. Część z nich, m.in. J.M.B. Inwest, mieściła się w Gdyni przy ul. Świętojańskiej 91/4. Dokładnie pod tym samym adresem mieściła się kancelaria adwokacka Jaromira Netzela.

To nie koniec związków Jerzego B. i znanego gdyńskiego adwokata. W 1999 roku J.M.B. Inwest otrzymała prawie pięć milionów złotych kredytu z PKO BP. Kredyt był przeznaczony na zakup działek. Tylko, jak wynika z ustaleń „Rz”, Jerzy B. kupił działki sam od siebie. J.M.B. Inwest odkupiła nieruchomości w Gdyni Orłowie od... Managment Finance Company. - „Pamiętam, że w 1999 roku konto spółki MFC w PKO BP zostało zasilone kwotą 4,8 miliona złotych” - zeznawała kilka lat temu Janina L., oskarżona razem z B. w aferze Drob-kartelu. - „Pieniądze te przelane zostały na konto MFC jako zapłata za zakupione grunty”.

W PKO BP pracował Jaromir Netzel. Czy brał on udział w udzielaniu kredytów? Zapytaliśmy o to wczoraj prezesa PZU, ale nie dostaliśmy jeszcze odpowiedzi. W oświadczeniu przesłanym mediom Netzel napisał, że nigdy nie pracował równocześnie w firmie, której PKO BP udzielił kredytu. To fakt. Ale pracował dla człowieka, którego firma taki kredyt dostała.

Ustaliliśmy też inny znaczący fakt. Szefem gdańskiego oddziału, a później wiceprezesem w centrali PKO BP był w tym czasie Waldemar Stawski. Jego nazwisko również przewija się w aferze Drob-kartelu. Ale to nie koniec. Jak wynika z Krajowego Rejestru Sądowego, będąc wiceprezesem państwowego banku, łączył tę funkcję ze stanowiskiem prezesa spółki Baltic Service - kolejnej spółki Jerzego B. I także ta spółka, zdaniem UOP i prokuratury, była zamieszana w pranie pieniędzy.

źródło: Rzeczpospolita, 13.06.2006


I typowe wybrane oszustwa adwokackie opisane w AP:
Bystrzonowski Janusz adwokat tarnowski i jego przekręt - jak z lokatora stać się właścicielem mieszkania.

Renata BŁUSZKOWSKA - mataczenie NACZELNEJ RADY ADWOKACKACKIEJ

NACZELNA RADA ADWOKACKA - odpowiedz Rzecznika Dyscyplinarnego Jerzego Neumanna.

Adwokat z urzędu - to takie mniej niż zero. Na pewno nie pomoże, najczęściej zaszkodzi. Czy Rady Adwokackie zaczną eliminować ze swej korporacji "czarne owce palestry"? Piotr Ochałek i Adam Klinczak Nowy Sącz oraz inni barani podkarpaccy...

Kolejne strony dokumentują stale uzupełniane cykle nieodpowiedzialnego zachowania się funkcjonariuszy władzy i urzędników państwowych.
Sędziowie - oszuści. W tym dziale przedstawiamy medialne dowody łamania prawa przez sędziów - czyli oszustwa "boskich sędziów". Udowodnione naruszania procedury sądowej, zastraszania świadków, stosowania pozaproceduralnych nacisków na poszkodowanych i inne ich nieetyczne zachowania. Czas spuścić ich "z nieba na ziemię" :-)
Prokuratorzy - czyli tzw. "odpady prawnicze", śmiecie, najczęściej nieetyczni i nie dokształceni funkcjonariusze władzy. Aktualizacja na rok 2008.
Adwokaci - czyli mecenasi chałtury prawniczej, a tak naprawdę to jedyni usługodawcy którzy nie ponoszą odpowiedzialności za odstawiane fuszerki typowi pasożyci społeczeństwa
Oszustwa polityków - przekręty i wpadki znanych "mniej lub więcej" polityków, czyli urzędników państwowych oszukujących i pasożytujących na narodzie - stale uzupełniany cykl: POLITYKA WłADZA PIENIąDZ
Policyjne afery 2007 - handel tajnymi informacjami ze śledztw, narkotykami, wymuszenia policyjne, pijani policjanci, policjanci terroryzujący własną rodzinę i świadków... - słowem "psie przękręty".
oszustwa komornicze - pasożytów społeczeństwa, często typowych chamów i nieuków, którzy oszukują właścicieli firm, poszkodowanych i wierzycieli oraz w dupie mają obowiązujące PRAWO
Urzędnicy państwowi i ich matactwa 2007 - dokumentujemy tu oszustwa urzędników państwowych takich jak: polityk, wójt, starosta, burmistrz, prezydent, rzecznik - wszelkich kombinatorów na których utrzymanie pracujące całe społeczeństwo, a którzy swoje publiczne stanowisko wykorzystują dla swojej prywaty i zysku.
UDOKUMENTOWANE FAKTY POMYŁEK LEKARSKICH
Psychiatryczne przekręty pseudo-biegłych udających lekarzy - aktualny stale uzupełniany cykl przedstawiający typowych schizofreników, decydujących o zdrowiu i majątkach ludzi, którzy bez wiedzy za to za kasę wydają opinie niezgodne z prawdą i nie mające nic z fachowością...
Aferzyści - czyli wszelkiej maści kombinatorzy grający rolę biznesmenów, politycy mający dojście do tajnych informacji i wiedzy
Media manipulują, osądzają i są sądzone - wpadki sądowe, wyroki skazujące na dziennikarzy za nierzetelność, pomówienie, wprowadzenie w błąd społeczeństwa.
Poseł to ma klawe życie :-)
Dziennikarz - to zawód podwyższonego ryzyka.

Krytyka wyroków sądowych nie jest godzeniem w niezawisłość sędziowską. Nadmiar prawa prowadzi do patologii w zarządzaniu państwem - Profesor Bronisław Ziemianin
Strasburg - wyroki Trybunału - ukarana Polska i polskie sądy za wydane wyroki naruszające prawo - efekty skorumpowania polskich sędziów.

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Emilia Cenacewicz, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński oraz wielu niejawnych sympatyków AP

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.