Józef Oleksy -  pierwszy baronem SLD kłamcą lustracyjnym?
(w opracowaniu do dyskusji)

Z oficjalnej strony Oleksego możemy się dowiedzieć: Urodzony 22 czerwca 1946 r. w Nowym Sączu
Żonaty, dwoje dzieci. Żona - Maria, dzieci: Michał i Julia.
Jakoś tak dziwnie swój życiorys "jeszcze marszałek sejmu" [pisze koniec grudnia 2004r] zaczyna od końca, czyli 2004r... cofając się tylko do roku 1969 . Przy czym im dalej do tyłu, tym coraz większe dziury w jego życiorysie... postaramy się czymś wypełnić te luki pamięciowe Oleksego. Czym się zajmował od 1968r, kiedy to został członkiem PZPR do1989r? Co ukrywa "gruba kreska" kłamcy lustracyjnego? Co stara się ukryć marszałek - premier Oleksy?  Tak nawet zaczynając od jego oświadczenia majątkowego, to od razu rzuca się w oczy, że  ma spory budynek (ponad 300m2), nawet nie pamięta swojej daty urodzenia... tak, dzisiejszego Oleksego wyraźnie opanowała skleroza - ja to nazwałem "fałszem intelektualnym", inni blefem partyjnym, bełtem, itp. 
Co ciekawe, nie zapomniał załatwić sobie rozdziału majątkowego z małżonką, na którą tradycyjną mafijną metodą przepisał większość nie zaewidencjonowanego dochodu?... taka drobna asekuracja?, ponieważ cała partia SLD przechodzi "swoiste trzęsienie" we własnych strukturach?
Poparcie społeczeństwa dla ludzi z SLD jest na granicy ryzyka jej istnienia, tak 5-6%. Szykuje się więc większa klęska Sojuszu niż przegrana PZPR w 1989r. 

Sojusz ma w strukturach rządowych i spółkach skarbu państwa co najmniej 5 tys. osób, a dwa razy tyle w strukturach samorządowych. Potrzeba nowego wiarygodnego szefa - ostatniej deski ratunku - wyniku wyborczego stwarzającego w perspektywie czteroletniej nadzieję na przyszłe zwycięstwo. Czy może to być J. Oleksy? - zaczyna być to bardziej niż wątpliwe. Z drugiej strony dopuszczenie nowych twarzy do aferalnego tortu podziały wpływów i zysków jest dla starych działaczy bardzo ryzykowne. heee, czy pójdą na same ochłapy? Wątpliwe, młodzi mają o wiele większe wymagania i ambicje...
Wprawdzie lewica ma 25-30% starego elektoratu, ale na dzień dzisiejszy jest on obrażony na swą partię, a także nie zaakceptował, jak dotąd, nowych centro-lewicowych podmiotów politycznych. Czy będzie jednak wierny starej lewicy, żeby próbować utrzymać się w strukturach wpływu? Prawdopodobnie postara się, podobnie jak posłowie, za dużo by stracili, tonący w końcu łapie się brzytwy.... i z tym musi liczyć się przyszła władza prawicowa wybierana już w czerwcu...?
Czy wiosną 2005r Sojuszu jest w stanie odzyskać wiarygodność? Czy jeszcze władza jest w stanie wymyślić coś dla utrzymania się i zwiększenia swej popularności? Jak na dzień dzisiajszy wymyślono powołanie nowej komisji sejmowej - tym razem do sprawdzenia prywatyzacji w PZU. Wynika to z tego, że w tym przekręcie jest zamieszana głównie "prawica". Ma to też też odsunąć uwagę społeczną od afer w orlenie -  będziemy obserwować. Tylko czy nie zwróci uwagę na Belkę i Kwaśniewskiego?

Tak więc, zgodnie z wolą samego Oleksego zacznijmy od końca jego kariery. Tu pozwolę sobie dodać jego ostatnie osiągnięcie: Józef Oleksy został pierwszym baronem SLD na posiedzeniu Kongresu SLD dnia 19-12-2004. Teraz może tylko spadać w dół. I co z tym gównem zrobi teraz SLD? ... tak, a smród się już ciągnie...
Tak więc Z oficjalnej strony Oleksego możemy się dowiedzieć:  
Od 21.04.2004 r. Marszałek Sejmu RP 
2004 I-IV Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji 
2003 - obecnie Wiceprzewodniczący SLD 
2002 - 2003 Członek Konwentu Europejskiego 
2001 - 2004 Przewodniczący Komisji Europejskiej Sejmu RP, członek Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP 
2001 - 2003 Współprzewodniczący Parlamentarnej Komisji Wspólnej RP - UE 
1997 - 2001 Członek Parlamentarnej Komisji Wspólnej RP - UE 
1996 - 1997 Przewodniczący SdRP 
1995 - 1996 Prezes Rady Ministrów 
1993 - 1995 Marszałek Sejmu RP 
1991 - 1996 Wiceprzewodniczący SdRP 
1989 - 1993 Członek Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE 
1989 - 1990 Minister, Członek Rady Ministrów 
od 1989 Poseł na Sejm RP, m.in. Wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego SLD, członek Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego 
1989 Uczestnik historycznych obrad Okrągłego Stołu 
Od 1969 pracownik naukowo-dydaktyczny na Wydziale Handlu Zagranicznego SGPiS, a następnie Szkoły Głównej Handlowej, adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego SGH 
1969 - 1972 Założyciel i Przewodniczący Ruchu Młodych Naukowców ... i tyle?

Józef Oleksy nie chwali się, że w 1968 r. wstąpił do PZPR, a w latach 1987-1989 był I sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Białej Podlaskiej. Od 1993 r. do 1995 r. był wiceprzewodniczącym Rady Naczelnej SdRP. Nawet uciekło mu, że był również premierem RP od marca 1995 r. do stycznia 1996 r?
Nie chwali się osiągnięciami (niby swoje żony) w mafii paliwowej?... udaje niewiedze? - bez wątpienia, jest na to za inteligentny, ale ja na jego miejscu też bym nie wnikał skąd mam kasę... czy o "szwajcarskich kontach naszych dostojnych polityków"... zresztą sam prezydent Kwaśniewski też nie wspomina, chociaż ma tam siostrę [w Szwajcarii jakby ktoś nie wiedział].  Ile na te konta prominenckie wyciekło kasy oszukiwanych przez władze obywateli? - to chyba nigdy się nie dowiemy. 

Wyrok na Oleksego wydany 22 grudnia przez Sąd Lustracyjny jest jednoznaczny - zataił współpracę z komunistyczną agenturą, że służbami specjalnymi PRL. Szef SLD zapowiedział, że będzie się domagał odtajnienia całości akt swojej sprawy lustracyjnej.
To już drugi taki wyrok na niego. Sąd uzasadnia:
Józef Oleksy był świadomym i tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa w okresie PRL. Oznacza to, że obecny marszałek Sejmu i szef SLD skłamał w swoim oświadczeniu lustracyjnym. Według Rzecznika Interesu Publicznego Bogusława Nizieńskiego, ten wyrok odpowiada prawdzie. Oleksy zapowiedział złożenie odwołania. 
Jak wynika z ustnego uzasadnienia wyroku, odczytanego przez sędziego Rafała Kanioka [czyżby jeden niezależny?] w 1970 r. Oleksy został zwerbowany jako wywiadowca Agenturalnego Wywiadu Operacyjnego - specjalnej jednostki rozpoznawczej Ludowego Wojska Polskiego. Przez następne cztery lata uczestniczył w kilkudziesięciu spotkaniach z oficerami AWO. W 1973 r. miał on odbyć szkolenie wywiadowcze. W następnym roku zaproponowano zmianę struktur, z czego Oleksy nie skorzystał, obawiając się ujawnienia współpracy z wywiadem wojskowym. W 1978 r. został wyrejestrowany z listy współpracowników.
Według ustaleń sądu, Oleksy wielokrotnie przekazywał dane personalne i listy osób, m.in. proponowanych do współpracy z AWO, sprawozdania z wyjazdów na Zachód, dane osób z zagranicy, z którymi się kontaktował. Dwukrotnie otrzymywał wynagrodzenie. Jak podkreślił sędzia Kaniok, te wszystkie dane pozwalają na "kategoryczne stwierdzenie", że Oleksy był świadomym współpracownikiem, a co za tym idzie, jego oświadczenie lustracyjne jest nieprawdziwe. Według sądu, AWO umieszczone w strukturze Sztabu Generalnego stanowiło ogniwo organów bezpieczeństwa państwa, a Oleksy przekazywał jego funkcjonariuszom wiele informacji przydatnych tym służbom.
Oleksy był również oskarżany o współpracę z sowieckim i rosyjskim wywiadem. 22 grudnia 1995 r. Andrzej Milczanowski, ówczesny szef MSW w wystąpieniu sejmowym oskarżył Oleksego, że współpracował z obcym wywiadem w latach 1982-1995 i był przez ten wywiad zarejestrowany jako kwalifikowane źródło informacji. Media podawały wtedy, że współpraca Oleksego z sowieckimi służbami miała rozpocząć się już wówczas, gdy sprawował on funkcję I sekretarza KW PZPR w Białej Podlaskiej. W archiwach rosyjskiego wywiadu Oleksy miał być zarejestrowany pod pseudonimem Olin. Oleksego miał zwerbować I sekretarz ambasady radzieckiej w Warszawie Władimir Ałganow. Ałganow zatrudniony był przez pewien czas w firmie Andrzeja Kuny i Aleksandra Żagla POLMARCK. 
Po kilkunastu miesiącach wojskowa prokuratura oczyściła Oleksego i zaniechała dalszego śledztwa, choć media ujawniły, że w materiałach uzasadnieniających postanowienie o umorzeniu śledztwa znajdowała się notatka o informacjach przekazywanych KGB przez Oleksego do kwietnia 1992 roku. Według Sądu Lustracyjnego Józef Oleksy miał świadomość, że kontaktuje się z operacyjnymi oficerami wojska, że z nimi współpracuje, a więc w sposób świadomy zataił, że był współpracownikiem służb specjalnych PRL. 
Jak podał w ujawnionej części ustnego uzasadnienia orzeczenia sędzia Rafał Kaniok, na przełomie 1969 i 1970 roku Agenturalny Wywiad Operacyjny wytypował Oleksego jako odpowiedniego kandydata na wywiadowcę tej specjalnej jednostki rozpoznawczej Ludowego Wojska Polskiego. Wówczas Oleksy zobowiązał się do zachowania w ścisłej tajemnicy tych kontaktów, a w latach 1970-1974 odbył, według sądu, kilkadziesiąt spotkań z prowadzącymi go oficerami AWO w lokalach gastronomicznych i kontaktowych. 
W 1973 roku, jak ustalił Sąd Lustracyjny, Oleksy odbył szkolenie wywiadowcze AWO, potem współpraca trwała dalej. W jej trakcie Oleksy m.in. przekazywał oficerom nazwiska kandydatów na wywiadowców oraz dane osób z zagranicy, z którymi się kontaktował. Sąd ustalił, że był za informacje wynagradzany. 
W 1974 roku AWO zaproponowało Oleksemu przekwalifikowanie do innej struktury wywiadowczej, jednak Oleksy tej propozycji nie przyjął, bo - jak mówił sędzia Kaniok - obawiał się, że jego współpraca wyjdzie na jaw. Z rejestru Agentury wywiad miał Oleksego wyrejestrować w 1978 roku.
Według sądu, Oleksy "nie mógł nie wiedzieć", że jego działania stanowią świadomą współpracę ze służbami specjalnymi PRL. Jeśliby nawet dopuścić taką nieświadomość, to i tak - zdaniem sędziego - powinien on ujawnić fakt współpracy z AWO w oparciu o inny przepis ustawy. Za nierealne sąd uznał twierdzenia adwokatów o rzekomym fałszowaniu przez różnych oficerów AWO na przestrzeni kilku lat raportów mówiących o Oleksym jako współpracowniku. Składając oświadczenie lustracyjne w oparciu o informacje uzyskane od MSW, nie mógł też popełnić usprawiedliwionego błędu. 

- Ten wyrok odpowiada prawdzie - podkreślił Bogusław Nizieński, Rzecznik Interesu Publicznego, po ogłoszeniu orzeczenia. - Bez względu na to, jaki w tej chwili komentarz do tego daje pan marszałek Oleksy, który nie uszanował sądu i nie wstał, kiedy sąd opuszczał salę rozpraw, co jest naprawdę jakimś grubym nieporozumieniem - dodał.
- To jest farsa - oznajmił w emocjonalnym komentarzu Józef Oleksy. - Wszystko to, co zostało tu powiedziane, jest politycznym zwycięstwem Bogusława Nizieńskiego, zostały bowiem powtórzone w
90 proc. sformułowania pana Nizieńskiego sprzed pięciu lat - kontynuował, zarzucając sądowi nieuwzględnienie wielu dokumentów i argumentów mających świadczyć na jego korzyść. 
- Ta sprawa kosztowała nas wiele pracy. Cieszę się, że sąd ją sprawiedliwie ocenił. Tak po prostu było, pan Oleksy zataił to, że współpracował z wywiadem wojskowym PRL - powiedział później Nizieński. - W III RP sądy nie wydają wyroków politycznych, w przeciwieństwie do PRL - dodał, oburzając się na słowa szefa SLD. 
Oleksy zapowiedział rychłe wniesienie odwołania od wyroku oraz domaganie się ujawnienia i odtajnienia materiałów dotyczących sprawy. Kategorycznie odrzucił możliwość rezygnacji z funkcji marszałka Sejmu. 
Tymczasem po wyroku zdecydowanie domaga się tego opozycja. PiS chce, aby wniosek o odwołanie Oleksego rozpatrzył Konwent Seniorów na pierwszym posiedzeniu w nowym roku. Rezygnacji marszałka domaga się również Antoni Macierewicz (RKN), którego zdaniem wyrok sądu lustracyjnego jest sprawiedliwy i jedyny, jaki mógł zapaść, biorąc pod uwagę wiarygodność materiału dowodowego zgromadzonego przez Rzecznika Interesu Publicznego. 
Zakończony proces lustracyjny Oleksego był drugim z kolei. W jego ramach odbyło się ponad 50 rozpraw, co jest rekordem w tego typu postępowaniach. Pierwszy proces byłego premiera rozpoczął się w listopadzie 1999 r., a rok później sąd I instancji uznał go za winnego kłamstwa lustracyjnego. W 2001 r. sąd II instancji wyrok ten uchylił i zwrócił do ponownego rozpatrzenia. Oleksy wielokrotnie stwierdzał, że był jedynie oficerem rezerwy i wykonywał powinność wojskową. Marszałek powiedział również, że swego czasu (w 1997 r.) pytał szefa MON Stanisława Dobrzańskiego, co ma wpisać w ankiecie lustracyjnej, a ten doradził mu, by się nie przyznawał, "bo nie ma do czego". W przypadku prawomocnego uznania Oleksego za kłamcę lustracyjnego przez 10 lat nie będzie on mógł sprawować publicznych funkcji, m.in. mandatu posła, co równałoby się jego śmierci politycznej. Dlatego też obrońcy polityka prześcigali się w zgłaszaniu wniosków, które opóźniały tok procesu. Próbowali m.in. wyłączyć ze sprawy rzecznika Nizieńskiego za rzekome spowodowanie przecieku do prasy i wynikający z tego brak obiektywności. Gdy okazało się, że prawo nie dopuszcza takiej możliwości, adwokaci chcieli, by tymi przepisami zajął się Trybunał Konstytucyjny, co zakończyło się fiaskiem. Inną kwestią była sprawa domniemanej zamiany dokumentów w teczce z dowodami w procesie Oleksego. Śledztwo w tej sprawie prowadzi warszawska prokuratura wojskowa. Z uwagi na to, że jest to wyrok nieprawomocny, należy się spodziewać, że lustracja Oleksego potrwa jeszcze co najmniej kilka miesięcy, ponieważ oprócz apelacji do II instancji należy się spodziewać także odwołania strony przegranej do Sądu Najwyższego. 
[za publikacją Zenona Baranowskiego]

W czasie jego ogłoszenia wyroku J. Oleksy nawet nie raczył wstać. Dodatkowo po jego ogłoszeniu dopuścił się "publicznego znieważenia konstytucyjnego organu RP". Określił wyrok mianem "farsy". Powiedział też [na wieczornej konferencji prasowej - PAP]: - Mam wrażenie, że wyrok był z góry ustalony. Pod zawiadomienie prokuratury o popełnieniu przez marszałka Sejmu Józefa Oleksego (SLD) podpisali się prezes Fundacji i redaktor naczelny "Ius et Lex" dr Janusz Kochanowski, oraz przewodniczący Rady Fundacji "Ius et Lex" prof. dr Witold Kieżun.
"Naganność tego rodzaju niespotykanego zachowania jest tym większa, że dopuściła się go osoba sprawująca urząd Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w obecności środków masowego przekazu, które »a żywo « transmitowały to oświadczenie" - napisano w zawiadomieniu przesłanym Prokuraturze. Jak powiedział w niedzielę PAP Kochanowski, Oleksy powinien ponieść konsekwencje prawne swoich wypowiedzi.
- Jeśli chcemy budować wymiar sprawiedliwości, a to jest jeden z najbardziej palących problemów naszego kraju, musimy sądowi zapewnić pewne warunki, a jednym z nich jest wolność od zniewagi - dodał Kochanowski. - Mam nadzieję, że Prokuratura się tym zainteresuje. Będziemy monitorować ich działania - zaznaczył.
Wyrok jest nieprawomocny - przysługuje od niego odwołanie do Sądu Lustracyjnego II instancji. Cała procedura - łącznie ze spodziewanym odwołaniem przegranej strony także do Sądu Najwyższego - może potrwać jeszcze wiele miesięcy. Osoba uznana przez sąd obu instancji oraz przez Sąd Najwyższy za "kłamcę lustracyjnego" nie może przez 10 lat pełnić funkcji publicznych, m.in. parlamentarzysty czy ministra.
Na dzień dzisiejszy (styczeń 2005r) marszałkiem został Włodzimierz Cimoszewicz, też z SLD...


Dlaczego lewica boi się lustracji?
Józef Oleksy nie jest jedynym przedstawicielem SLD, który ma problemy z przeszłością. Właśnie ze środowiska postkomunistów wywodzi się najwięcej osób uznanych za kłamców lustracyjnych. Dlatego też nie dziwią próby SLD zablokowania lustracji; od samego początku wywoływała ona awersję wśród postkomunistów. Kiedy w 1997 roku trwały prace nad ustawą lustracyjną, politycy tej opcji twierdzili, że najwięcej tajnych współpracowników służby werbowały spośród opozycji. Ale czas pokazał, że nie jest to prawda. Jak dotąd to głównie politycy wywodzący się z dawnej PZPR są w grupie kłamców lustracyjnych. Wystarczy wymienić nazwiska byłych posłów SLD: Wita Majewskiego, Tadeusza Matyjka. Za kłamcę lustracyjnego został uznany przez Sąd Lustracyjny II instancji także Jerzy Jaskiernia. SLD próbował wszelkimi sposobami zablokować procesy lustracyjne. Zaczęło się od ataków na Rzecznika Interesu Publicznego - sędziego Bogusława Nizieńskiego. Tu w sukurs postkomunistom przyszła "Gazeta Wyborcza", która nazwała go "politycznym sojusznikiem UB i SB". Później była nowelizacja ustawy lustracyjnej. W 2003 roku głosami SLD, UP i Samoobrony przeforsowano wyłączenie z procesu lustracyjnego wywiadu, kontrwywiadu i służby ochrony granic PRL. To spowodowało zawieszenie trzydziestu sześciu procesów, w tym sprawy Józefa Oleksego. Doszło wówczas do takich paradoksów jak w przypadku Sławomira Wiatra, ministra w rządzie Millera, który najpierw przyznał się do tajnej współpracy, a później złożył oświadczenie, że nie był tajnym współpracownikiem. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że nowelizacja była niezgodna z Konstytucją, i powrócono do pierwotnej wersji lustracji. 
Sprawa tajnych współpracowników służb komunistycznych wyszła także przy okazji wyborów do Parlamentu Europejskiego. Postkomuniści chcieli, aby ta kwestia w ogóle nie była brana pod uwagę, jednak opozycji udało się przegłosować zapis w ordynacji wyborczej, że kandydaci do europarlamentu mają złożyć oświadczenie lustracyjne. W przypadku kłamstwa nie przewidziano jednak żadnych konsekwencji. DaP

Sprawy marszałka Oleksego jest efektem braku rozliczenia działaczy PRL. Po upadku komunizmu wmawiano, że o czasach tych należy zapomnieć i przekreślić je tak jak ubeckie archiwa. Miało to pozwolić Polakom już bez obciążeń budować demokratyczną przyszłość. W rzeczywistości brak rozliczenia PRL powoduje, że ciągle nie możemy uporać się z jego dziedzictwem, a aferzyści dopiero dzisiaj są ujawniani. Dawno dekomunizacje rozliczyli Niemcy i Czesi. Ustalenia komisji śledczej pokazują, że uwikłania czasów PRL ciążą na dzisiejszej rzeczywistości RP. Co ciekawe, w Polsce nie karze się za współpracę, lecz jedynie za kłamstwo w tej mierze, i to jedynie czasowym zakazem pełnienia określonych urzędów. Polski sąd lustracyjny jest niezwykle ostrożny i domniemanie niewinności rozciąga zdumiewająco daleko.

AKTUALNOŚCI

Ostatnim osiagnięcie było Józef Oleksy pierwszym baronem SLD  19-12-2004 
Marszałek Sejmu został nowym przewodniczącym SLD. W drugiej turze głosowania pokonał dotychczasowego przewodniczącego Krzysztofa Janika. Oleksego poparło 485 delegatów
Oleksy wygrał z Janikiem znaczną przewagą głosów. Marszałek Sejmu otrzymał poparcie 485 delegatów, a były przewodniczący SLD - 393.
Po ogłoszeniu wyników wieczornego głosowania Józef Oleksy powiedział, że ustępujący szef partii, Krzysztof Janik będzie nadal odgrywał znaczącą rolę w partii. Dodał, że chce blisko współpracować z Janikiem.
Nowy szef Sojuszu nie zamierza rezygnować z funkcji marszałka Sejmu. Powiedział dziennikarzom, że potrafi pogodzić te funkcje i pracować efektywnie.
Józef Oleksy nie obawia się też, że wizerunek partii mógłby ucierpieć, gdyby sąd lustracyjny uznał go za kłamcę. Dodał, że lewica nie uznaje tej formy lustracji - hee, wiadomo dla czego...
Oleksy powtórzył, że opowiada się za wyborami parlamentarnymi na wiosnę przyszłego roku. Chciałby w niej wspólnej listy ugrupowań lewicowych. Do tego czasu zamierza zawalczyć o utracony elektorat SLD i poprawę notowań partii. Tuż po wyborze Józef Oleksy zaapelował o powrót do partii tych, którzy odeszli z SLD. Przekonywał, że czeka na nich inny Sojusz niż kiedyś.
Wcześniej, w czasie kongresu SLD Józef Oleksy powiedział, że chce partii otwartej, nie bojącej się rozmów z obywatelami i pomysłowej. Marszałek Sejmu zapewnił, że jest przeciwny kontynuacji polityki partii.
Przed głosowaniem Józef Oleksy zapowiedział walkę o jakość demokracji w kraju. Dodał, że obywatele muszą zdawać sobie sprawę z tego, że mają wpływ na to, co dzieje się w Polsce.
Przed drugą turą wyborów swojego poparcia Józefowi Oleksemu udzielił podkarpacki baron SLD Krzysztof Martens. W pierwszej turze Martens zdobył 88 głosów, Józef Oleksy 413 głosów, a Krzysztof Janik 400.
Wcześniej ogłoszono wyniki wyborów na sekretarza generalnego Sojuszu. Został nim ponownie Marek Dyduch. Dostał 522 głosy. Jego konkurenci: Jacek Zdrojewski - 269 głosów, a Jerzy Szteliga - 92.

Jeszcze jedna spółka Marii Oleksy Anita Gargas anitagargas@interia.pl

Żona marszałka sejmu Maria Oleksy pracowała w spółce paliwowej Petroteam, która kupowała ropę m.in. od firmy Regaby reprezentowanej przez Siergieja Gawriłowa oraz od J&S i BMP. Doradcą Petroteamu był Grzegorz Żemek.
W zeszłym numerze GP opisaliśmy spółkę JK Energy&Logistics, w której w 2002 roku Maria Oleksy pełniła funkcję wiceprzewodniczącej rady nadzorczej. Ustaliliśmy, że nie jest to jedyna firma z branży paliwowej, z którą związana była żona marszałka. 
Jak wynika z wpisu w rejestrze korzyści, dokonanego przez posła SLD Józefa Oleksego w poprzedniej kadencji parlamentu, do 1 czerwca 1998 roku jego połowica pracowała w rozwijającej wówczas działalność na rynku dostaw paliw firmie Petroteam SA. Nie jest jasne, od kiedy była tam zatrudniona - z pewnością co najmniej od drugiej połowy 1997 roku, bo już na początku III kadencji sejmu, w listopadzie 1997, informację na ten temat Oleksy podał do rejestru. 
Maria Oleksy pracowała na pół etatu (godząc obowiązki z 3/4 etatu w 'Polisie'). Jej wiedza była na tyle cenna dla pracodawców, że - co kazał wpisać do rejestru poseł - przyznali jej służbowy samochód. 
W różnych okresach ze spółką Petroteam powiązanych było wiele osób kojarzonych z największymi aferami w Polsce.
Zakupy od firmy Gawriłowa
Petroteam handlował ropą od 1995 roku. W dokumentach spółki zgromadzonych w warszawskim sądzie rejestrowym odnotowano: 'Od lutego 1996 roku rozpoczęły się dostawy ropy kaliningradzkiej zakupionej od firmy Regaby Ltd. dla firmy Renower oraz rafinerii w Jedliczu i Trzebini'. 
Pełnomocnikiem brytyjskiej firmy Regaby w Polsce był Siergiej Gawriłow, właściciel Bagbud SA, również zajmującej się handlem ropą. Gawriłow, obywatel państewka Belize, został w 1997 roku uznany w Polsce za osobę niepożądaną. UOP podejrzewał go o pranie brudnej kasy rosyjskiej mafii. 
Z trójkąta Buchacza
W roku 1996 Petroteam znalazł się w szczególnym gronie wybrańców, czyli wśród 25 podmiotów wskazanych przez Ministerstwo Współpracy Gospodarczej z Zagranicą do podziału bezcłowego kontyngentu paliwowego. Kontyngent miał ustabilizować rynek paliwowy, niespokojny wobec utrzymujących się zwyżek cen ropy i paliw za granicą. 
Kierowane przez Jacka Buchacza MWGzZ długo broniło się przed ujawnieniem nazw firm - beneficjentów. Gdy to zrobiło, nie podało wysokości ich udziałów w kontyngencie pod pretekstem, iż upublicznienie takich informacji byłoby naruszeniem tajemnicy handlowej podmiotów - choć te dane dotyczyły pieniędzy podatników w postaci ulgi celnej. W efekcie, jak publicznie podnoszono, nie można było sprawdzić, czy - dość wątpliwe zresztą - kryteria przyjęte przy rozdziale kontyngentu były należycie wypełnione. 
Zgodnie z opublikowaną potem przez 'Rzeczpospolitą' listą firm, w podziale uczestniczyły: Petrochemia Płock, rafinerie Gdańska, Trzebinia, Jasło i Glimar, DEA Mineraloel Polska, CPN W-wa, Ciech, Solo - Szczecin, Dexpol - Wrocław, Bepax - Gdynia, Exbud - Kielce, Yaszmak - Częstochowa, Univar - Warszawa, Petrolinvest - Gdynia, Polpetrol - Poznań, Petroteam W-wa, Arjon W-wa, HPE W-wa, Ortus Suwałki, Ship Service Szczecin, Petrochemia Kraków, PKS W-wa, Textilimpex Łódź, Trans - Petrol Morąg, BGW Poznań, Polfer Gdańsk, Port Lotniczy Wrocław, Va-Po Poznań, Shell Polska, Neste Oil Polska, Statoil Polska, Aral Polska Poznań.
W lutym 1997 w TVP odbyła się debata Leszek Balcerowicz (ówczesny lider Unii Wolności) kontra Józef Oleksy (przewodniczący SdRP). Balcerowicz zapytał adwersarza, dlaczego od dwóch lat blokowane są projekty wprowadzające uczciwe procedury w rozdziale kontyngentów: 
- A jednocześnie wprowadzacie farbowane paliwo dla rolników, które uruchomi falę spekulacji. Jakie są wasze priorytety? 
- To nie jest sprawa priorytetu, tylko preferencji PSL, partnera koalicyjnego, który uporczywie do tego dążył - odparł Oleksy.
W kooperacji z J&S i BMP 
W 1997 roku, jak wynika z obejmującego ten okres sprawozdania zarządu, Petroteam umocniła się na pozycji jednego z głównych importerów ropy i produktów naftowych. Sprowadziła do Polski 57 tys. ton ropy i 40 tys. ton gazu propan-butan. 'Podstawowym produktem importowanym była ropa naftowa. Nowy dostawca, firma J&S, zapewniała nam stałe dostawy tego produktu od stycznia do października' - czytamy w dokumencie. I nieco dalej: 'Rozszerzyliśmy liczbę firm kooperujących z nami przy imporcie ropy naftowej: obok znanych nam Dryden Enterprises, BH Industries, współpracowały z nami J&S, Stokes Corporation, Geonafta, Petrus, BMP'. 
Przypomnijmy, że w 1997 roku J&S podpisał swój pierwszy długoterminowy kontrakt z Petrochemią Płocką (która wraz z CPN utworzyła później Orlen). 
W sprawozdaniu z 1998 roku władze Petroteamu jako swych głównych partnerów wymieniają Petrochemię Płock (główny odbiorca sprowadzanego przez Petroteam gazu), Dryden Enterprise (import ropy z Kazachstanu) i BMP Trading, od której kupowano ropę z Rosji, sprzedawaną następnie przez Petroteam do Glimaru. 
BMP nazywana jest przez Konstantego Miodowicza (PO), członka komisji śledczej badającej aferę Orlenu, 'klonem Jukosu'. 
Żemek Trading
W drugiej połowie lat 90. doradcą Petroteamu - a poprzez wykupioną spółkę współwłaścicielem - był główny oskarżony w aferze FOZZ, Grzegorz Żemek. Otóż wśród założycieli firmy była spółka Kera Trading, o której tak pisała 'Rzeczpospolita': 'Zajmuje się licznymi interesami, z których większość dotyczy handlu z Rosją. (...) dysponuje również biurem w Moskwie dokładnie naprzeciwko, okna w okna, polskiej ambasady. Firmę Kera Trading Grzegorz Żemek kupił w kwietniu 1997 roku. Do tamtego czasu firma była związana z Władysławem i Arkadiuszem Janiszewskimi, właścicielami firmy Petroteam, której Żemek doradzał'. 
Dotychczasowi właściciele sprzedali swoje udziały za symboliczną kwotę, bo firma doradcza Żemka FMT wykupiła dług Kery w jednym z zakładów. 
- Nie jestem właścicielem Kery. Po kupieniu Kery sprzedałem udziały Jerzemu Piotrowskiemu - zapewniał dziennikarzy Żemek. Jerzy Piotrowski był pierwszym szefem rady nadzorczej Petroteam.
I jeszcze Pollex 
W lipcu 2001 roku w Monitorze Sądowym i Gospodarczym ogłoszono upadłość Petroteamu. W międzyczasie (od połowy 2000 do kwietnia 2001) była premierowa zasiadała w radzie nadzorczej handlującego paliwami przedsiębiorstwa Pollex. Jak napisał 'Wprost', Pollex kupował paliwo od Rafinerii Glimar i sprzedawał PKP Cargo. 
'Prowadzimy intensywne rozmowy z dyrekcją PKP w Małaszewiczach w sprawie budowy urządzeń do przeładunku gazu w Małaszewiczach' - można wyczytać w aktach Petroteamu z 1997 roku. W Małaszewiczach jest główna baza przeładunkowa paliw PKP. 
PKP Cargo przewija się w jeszcze jednej sprawie. Prokuratura Okręgowa w Warszawie bada właśnie, czy w przetargu ogłoszonym przez PKP Cargo na dostawę 33 tys. ton oleju napędowego, w którym startował Orlen, Lotos i JK Energy&Logistics, nie doszło do popełnienia przestępstwa przez członka zarządu PKN Orlen Janusza Wiśniewskiego, który mógł działać na szkodę spółki. Wiśniewski w ostatniej chwili zmienił warunki oferty Orlenu, co sprawiło, że wygrała mało znana spółka JK Energy&Logistics. Orlen stracił na niezrealizowanym kontrakcie prawie 93 mln zł.

Oleksy: Jestem tak stworzony, że strasznie przepadam za kobietami 
PAP 18-12-2004, ostatnia aktualizacja 18-12-2004 22:41
Marszałek Sejmu Józef Oleksy zadeklarował w sobotę, że pretenduje do tego stanowiska, by w partii było więcej demokracji
Oświadczył, że za najważniejsze dla Sojuszu uznaje europejskość, szczerość oraz "kult kobiet".
- Chcę partii otwartej, nie bojącej się rozmowy z obywatelami, pomysłowej, która na dole - w kole, gminie i powiecie - wywołuje zainteresowanie u obywateli i ośmiela ich do partycypacji demokratycznej - powiedział Oleksy, prezentując delegatom swoją kandydaturę.
Oświadczył, że swego kontrkandydata, obecnego przewodniczącego partii Krzysztofa Janika, uważa za "bardzo dobrego lidera, działacza partii". - Ja nie kandyduję po to, żeby pokonać, czy przykrość zrobić Krzysiowi, czy komuś innemu. Jak wygra Krzysztof, będę się bardzo z tego cieszył - zapewnił.
- Chciałbym, żebyście wiedzieli, że jestem człowiekiem, który do satysfakcji życiowej nie potrzebuje żadnych funkcji, ani stanowisk - zaznaczył Oleksy.
Jak powiedział, za najważniejszą dla Sojuszu uznaje m.in. europejskość. - My jesteśmy szczerze europejscy, ale zróbmy z tego wielką sprawę - apelował. - Zróbmy z europejskości Sojuszu, od gminy po Warszawę i przez wszystkie regiony, wielką przygodę - wzywał.
Według Oleksego, kolejnym priorytetem dla Sojuszu powinna być szczerość. - Jeśli mi czegoś w SLD brakowało czasem, to szczerości między nami (...). Hierarchizacja, centralizacja zamazały nam w ostatnim czasie tę wielką wartość, jaką jest szczery, bezpośredni, wzajemny stosunek do siebie. Chciałbym bardzo to przywrócić - podkreślił Oleksy.
Za trzecią bardzo ważną sprawę dla partii Oleksy uznał "kult kobiet na lewicy". - W europejskiej socjaldemokracji kobieta jest jej okrętem flagowym - przekonywał.
- Wszyscy wiemy co by znaczyły imprezy (...), co by znaczyły różnego typu spotkania, gdyby nie krzątały się przy nich nasze dziewczyny i kobiety - mówił kandydat na szefa partii.
W jego ocenie, kobiety są "lepsze, skromniejsze, mniej wymagające i nie pchają się do stanowisk". - Ja się wam dziewczyny nie podlizuję wcale, ja po prostu tak jestem stworzony, że strasznie przepadam za kobietami - zwrócił się do delegatek na kongres Sojuszu.

Nowe publikacje o tematyce aferalnej i korupcyjnej: 
KIM NAPRAWDĘ JEST PREZYDENT R.P.???? ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI, CZY MOŻE STOLZMAN???
NIEZNANE FAKTY Z ŻYCIA KWAŚNIEWSKIEGO - KOLEJNA AFERA SLD?
"CZY JOLANTA KWAŚNIEWSKA  MA SZANSE  ZOSTAĆ PREZYDENTEM RZECZPOSPOLITEJ???"
czy fundacje "piorą pieniądze?" , zostały tylko wspomnienia J. Kwaśniewskiej
"Bóg Honor Ojczyzna" - krzyż narodu polskiego? - Judaizm, czyli "Jak rozpoznać Żyda".
10 kłamstw Aleksandra Kwaśniewskiego??? - a co na to Unia Europejska ? - podaj dalej...

TAJNE - JAWNE TAJEMNICE PAŃSTWOWE?
Raport o działalności pułkownika Władimira Ałganowa z KGB w sprawach:
Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, Premiera Józefa Oleksego i Leszka Millera, szefa MSWiA oraz Ministra Spraw Zagranicznych Włodzimierza Cimoszewicza, Ministra Skarbu Wiesława Kaczmarka, oraz biznesmena Jana Kulczyka.
TYLKO ŻEBRZĄCE "PRUSKIE POWIERNICTWO" ??? , czy kolejny “Drang nach Osten"???
witryna OBYWATELSKIE NIEPOSŁUSZEŃSTWO  i dodatkowo:

 WIELKIE BRANIE  ,    fakty o korupcji  , KORUPCJA ,  korupcja - uzasadnienie "wpadki parlamentarzystów", 
Kto może zostać politykiemco kryje przywilej immunitetu? odszkodowania - Sąd Najwyższy,
dowCIPY spod §... i wiele innych... 

tym samym dochodzimy do setna sprawy, czyli  "Raportu o stanie sądownictwa polskiego", ale to tylko dla osób myślących, a więc nie dla prawników...
...jasne, że terror rodzi terror, tak więc z uwagi na typowo stalinowskie prześladowanie  mojej osoby i prowadzonej działalności publicystycznej, moim celem jest obnażenie impotencji organów władzy...

WWW.AFERY.PRX.PL - WITRYNA PRYWATNA PROWADZONA PRZEZ ZDZISŁAWA RACZKOWSKIEGO.
Dziękuję za przysłane opinie i informacje. 
    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@prx.pl

WSZYSTKICH SĘDZIÓW INFORMUJĘ ŻE PROWADZENIE STRON PUBLICYSTYCZNYCH
JEST W ZGODZIE z  Art. 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 
1 - Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 
2 - Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.
ponadto Art. 31.3
Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.