Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
1 czerwca 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 01-05-2013

Za pomówienie nawet minister Gowin może trafić przed oblicze Temidy Mirosław Naleziński 

Parę dni temu, minister sprawiedliwości, Jarosław Gowin, przed milionami telewidzów ujawnił, że Niemcy wprawdzie nie mogą eksperymentować na własnych embrionach, natomiast czynią to na zagranicznych, w tym polskich. Jeśli to prawda, to mamy do czynienia nie tylko z hipokryzją naszych zachodnich przyjaciół, ale całkiem możliwe, że z przestępstwami (a to niemieckimi, a to polskimi), jeśli to jednak nie jest prawda (lub nie może to być udowodnione, co jest w prawie formalnie tożsame), to Niemcy (rząd, instytuty, osoby prywatne) mogą wytoczyć panu ministrowi proces o zniesławienie, a to oznacza wieloletnie odwiedzanie sądów po obu brzegach Odry i może być zakończone wyrokiem skazującym – przeprosiny, zadośćuczynienie i poniesienie kosztów sądowych. 

Zanim jednak Niemcy wytoczą działa* (całe szczęście, że w przenośni) i dadzą nieco ministrowi czasu na oddech, to min. Gowin powinien zainteresować się idiotycznym procesem IC692/09 toczonym przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Znakomitej a nawiedzonej pisarce, pani Chomuszko, wydawało się, że zarejestrowałem się na portalu NaszaKlasa** pod dwoma innymi nazwiskami i od lat ona i jej znajomi oznajmiają to publicznie (jednak z połowy zarzutów się wykruszyli bez podania przyczyny i bez przeprosin). Kiedy to (oraz inne działania tej pani) opisałem w formie artykułów i komentarzy, to internetowa dyskutantka, doktorantka UG, zażądała skasowania tekstów w sieci pod rygorem przekazania sprawy do swojego prawnika, na policję oraz do sądów, aby wyegzekwować – według niej – sprawiedliwość, niejako w ramach obrony swojej renomowanej czci, której jakoś nie przeszkadzały pikantne wybryki urażonej pisarki.

Ponieważ nie spełniłem jej żądań z przedsądowego wezwania (rodzaj temidowego ultimatum), przekazała sprawę do gdańskich sądów (rytuał cywilny i karny), żądając 20 tys. zł i publicznych przeprosin. Wielce pomocnym dla tej pani okazał się jej adwokat, p. Kolankiewicz, który zmanipulował moje wypowiedzi przekonując sędziego Midziaka do wydania wyroku skazującego, przy czym nie poinformowano mnie o ani o planowanym terminie wydania wyroku, ani o jego faktycznym wydaniu, co uniemożliwiło złożenie apelacji w terminie. O wyroku dowiedziałem się dopiero na korytarzu w Sądzie Rejonowym w Gdańsku, tuż przed inauguracyjną rozprawą, tym razem karną. Ponieważ byłem na wszystkich posiedzeniach i sędzia miała obiektywny dostęp do informacji przekazywanych tak przeze mnie, jak i przez drugą stronę, a ponadto przekazała materiały biegłej, więc proces pisarka przegrała 4:0 (wskazane przez tę panią moje cztery artykuły napisane w ramach riposty na jej pomówienie, sfałszowanie podpisu i zatrudnienie sądów w obronie swego honoru, o którym zapomniała podczas niegodnego „urzędowania” na NK, nie zostały uznane jako zniesławiające pisarkę i nie bardzo wiadomo, który biegły mógłby doszukać się tam zniesławienia na miarę wieloletniego szarpania się po sądach – wszak to pieniactwo!). Tym razem to pisarka nie zgodziła się z wyrokiem i złożyła apelację.

Prawdopodobnie gdański sąd ma dość tej sprawy, bo dopatrzył się, że tekst napisałem w Gdyni, zatem to tamtejszy sąd powinien przejąć apelowaną sprawę. I zamiast jesienią 2012 podjąć proces w ramach apelacji w Gdańsku, sędzia przekazała ją do Gdyni, odpowiednio a po swojemu argumentując, jednak sąd tego młodego miasta zrewanżował się bardziej błyskotliwymi kontrargumentami, które Gdańsk uznał, a to oznacza, że z paromiesięcznym opóźnieniem, proces będzie podjęty jednak w grodzie nad Motławą, czyli z winy sądu sprawa została opóźniona i poniesiono szereg nieuzasadnionych kosztów. Ciekawe, jaki jest średni czas trwania przeciętnego procesu w SO w Gdańsku i czy częste są tego typu pozorne sądowe działania? A wydawać by się mogło, że praktyka sądowa jest jednoznaczna, że takie zagadnienie wyjaśniono już dawno na studiach prawniczych w ramach ćwiczeń z logiki...

Logika gdańskiego sądu była zaskakująca, bowiem sugerowałaby bardziej światowe a urocze rozwiązanie - gdybym teksty napisał na wybranej egzotycznej wyspie albo choć na statku pod bajkową banderą, to proces powinien odbyć się w tamtejszej atrakcyjnej scenerii, co byłoby całkiem interesującym przeżyciem, i dla mnie, i dla składu sędziowskiego, no i dla pisarki i jej adwokata...

Ponieważ pisarka od czterech lat składa oświadczenia w sądach, że założyłem lewe konto oraz przesyła owo kłamstwo do adminów różnych portali, zatem pomawia mnie w sposób ciągły (a przedawnienie jest liczone od daty ostatniego tego typu zniesławienia). W związku z kolejnym pomówieniem wysłanym do pewnego admina (skasował mój tekst tamże zamieszczony i prosił o wyjaśnienie owej niezręcznej kwestii), skierowałem pozew przeciwko pisarce do sądu w Gdyni, jednak w kwietniowy dzień wyznaczony na inaugurację, na sali rozpraw nie uświadczono ani pisarki, ani jej pełnomocnika, choć w pozwie był podany adres kancelarii tego prawnika. Okazało się, że w sądowym piśmie powinien być adres pisarki, nie zaś kancelarii, więc rozprawę przesunięto na koniec maja. Dokąd i z jakim skutkiem zawędrowało pismo adresowane na kancelarię prawnika i dlaczego sąd wcześniej nie zauważył nieścisłości? 

Ponieważ kuriozalny wyrok wydany przez sędziego Midziaka jest bublem prawnym, co zostanie udowodnione, jeśli tylko Ministerstwo Sprawiedliwości zechce zapoznać się z moimi argumentami (a jestem całkowitym prawnym laikiem w przeciwieństwie do szanownych prawników - rycerzy naszej Temidy), przeto poprosiłem internetowe biuro „E-porada prawna” o wydanie opinii na temat sprawy IC692/09 (przesłałem pozew, wyrok i uzasadnienie).

Oto odpowiedź (wyboldowanie moje) -

Po analizie przesłanych przez Pana materiałów należy stwierdzić, że na pewno część z nich narusza prawo i budzi uzasadnione wątpliwości co do zasadności zastosowania określonych przepisów prawa. […]

Należy również zauważyć, że kwestie dotyczące, czy dany dowcip lub stwierdzenie jest obraźliwe lub wulgarne ma charakter subiektywny i ocenny.

Odnośnie zaś zarzutu błędu sędziego należy wskazać, że oczywiście przesłanki, na podstawie których Sąd stwierdził, że naruszono dobro osobiste p. Magdaleny Chomuszko w postaci prawa do prywatności oraz jej cześć ma charakter wybitne subiektywny i ocenny. Przede wszystkim, moim zdaniem, Sąd niewystarczająco wykazał, że w swoich tekstach ujawnił Pan w sposób niebudzący wątpliwości tożsamość p. Chomuszko. Nie można bowiem uznać, że wskazanie na tekst źródłowy w którym powódka dobrowolnie wskazuje swoje dane osobowe może być uznany za ujawnienie jej danych osobowych. Pani Chomuszko, publikując swoje dane osobowe oraz udostępniając je w sieci, dorozumianie wyraziła zgodę na ich wykorzystywanie i powielanie oraz komentowanie swoich twierdzeń i poglądów. Nie można też uznać, że dotyczyło to jedynie osób zarejestrowanych na portalu Nasza-Klasa.pl, gdyż każdy miał dostęp do tego portalu, a jedynym ograniczeniem była rejestracja, tak zresztą jak na większości portali internetowych. Każdy publikując tu swoje opinie musiał wiedzieć, że teksty te mogą być przedmiotem komentarzy oraz krytyki ze strony innych użytkowników forum.

W tym kontekście należy też zwrócić uwagę na problem odpowiedzialności jednostki za swoje czyny, poglądy, czy też twierdzenia.Niezrozumiałym wydaje się bowiem piętnowanie jednostki jedynie za zwrócenie uwagi na wulgarność i niestosowne zachowanie innej osoby. W tekstach Pana nie znalazłem żadnych obraźliwych określeń wobec p. Magdaleny Chomuszko[…].

Niewątpliwie przytoczony przez Pana dowcip autorstwa p. Chomuszko należy uznać za wulgarny i nie można uzasadniać jego obrony tym, że został on wyrwany z kontekstu. Przytoczone bowiem obszerne fragmenty tego dowcipu wskazują na jego obelżywość. Moim zdaniem, wbrew twierdzeniom Sądu, żart ten narusza zasady moralności oraz norm etycznych. Oburzająca zaś wydaje się opinia Sądu, że całość dowcipu nie narusza norm moralnych, a zacytowany dokładnie przez Pana jego fragment narusza już normy moralne. Zupełnie pozbawione podstaw jest też twierdzenie Sądu, że zacytowanemu dowcipowi nie można przypisać cech seksistowskich i wulgarnych.

Z kolei zaś komentarze p. Chomuszko w stosunku do Pana należałoby uznać za nawoływanie do agresji w stosunku do Pana osoby, co oczywiście jest czynem karalnym. W tym zakresie może Pan złożyć zawiadomienie na policję. Na pewno też nie można uznać, że komentarze p. Chomuszko stanowią kulturalne odniesienie się do nieetycznego zachowania się Pana, co próbuje sugerować Sąd w swoim uzasadnieniu. Brak jest bowiem jakichkolwiek podstaw do takich twierdzeń, a wręcz przeciwnie - w komentarzach tych widać agresję i chęć zemsty na Panu.

Wątpliwa wydaje się także teza o naruszenia prawa powódki do prywatności. Jak już wspomniałem osoba, która sama zamieszcza na forum ogólnodostępnym informacje pozwalające na jej identyfikacje w rzeczywistości godzi się na upublicznienie swoich danych. Musi ona mieć świadomość iż dostęp do publikowanych informacji będzie miała nieograniczona liczba osób, a zamieszczone informacje mogą być kopiowane oraz kierowane do nich linki na innych stronach internetowych. Bez znaczenia dla oceny tej sytuacji pozostaje zaś charakter pracy zawodowej powódki. Powinna ona bowiem przewidzieć, jako osoba znana w środowisku naukowym, że jej poglądy i sposób zachowania będą przedmiotem oceny przez innych członków społeczności lokalnej, szczególnie zaś kadry naukowej uniwersytetu.

Należy jednocześnie wskazać, iż wyrok Sądu niewątpliwie ma charakter bardzo ocenny. Sprawy dotyczące ochrony dóbr osobistych są sprawami bardzo skomplikowanymi, gdzie bardzo trudno wykazać, że dana osoba postąpiła nagannie, czy też naruszyła normy społeczne. Za każdym razem jest to bowiem indywidualne odczucie sędziego, które cechuje zawsze subiektywne podejście do sprawy.

Niewątpliwe należało w tej sprawie wnieść apelację od wyroku, aby inny skład sędziowski mógł ocenić zebrane dowody i odnieść się do meritum sprawy, czyli czy w tym wypadku doszło do naruszenia dóbr osobistych p. Chomuszko.

Postępowanie cywilne jest bowiem dwuinstancyjne. Od wyroków i orzeczeń rozstrzygających co do meritum sprawę w postępowaniu procesowym przysługuje apelacja.

Tylko wyjątkowo orzeczenie prawomocne można podważyć, wnosząc o wznowienie postępowania lub wszczynając sprawę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia. Niestety wygranie takiej sprawy jest bardzo trudne, można jednak uzyskać odszkodowanie od Skarbu Państwa, za nieprawidłowy wyrok.

Żądać wznowienia można z powodu nieważności postępowania, której przyczyną były: […] naruszenie przepisów prawa powodujące pozbawienie strony możności działania. Wznowienia można się też domagać, gdy zaskarżony wyrok oparty został na dokumencie podrobionym lub przerobionym […]. Powodem wznowienia może być także m.in. późniejsze wykrycie okoliczności lub dowodów, które mogły mieć wpływ na wynik sprawy, a z których strona nie mogła skorzystać w poprzednim postępowaniu. […]

Skargę, której pełna nazwa brzmi „skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia”, wnosi się za pośrednictwem sądu, który wydał to orzeczenie. […]

Taką skargę może wnieść prokurator generalny – jeśli kwestionowany werdykt narusza podstawowe zasady porządku prawnego. Rzecznik praw obywatelskich ma taką możliwość, jeżeli przyczyna niezgodności orzeczenia z prawem wynika z naruszenia konstytucyjnych wolności człowieka i obywatela.

W praktyce jednak możliwości kwestionowania na tej drodze sprzecznych z prawem wyroków są bardzo ograniczone. Jej podstawą nie mogą bowiem być błędy w ustalaniu faktów lub w ocenie dowodów. Opierać się więc musi na zarzucie naruszenia prawa, na błędnym jego zastosowaniu czy zinterpretowaniu.

Sąd Najwyższy odmawia przyjęcia skargi, jeśli uzna ją za oczywiście bezzasadną.

Mariusz Zawacki 

Panie Ministrze, proszę zainteresować się wyżej omówionymi błędami popełnionymi przez sędziego SO w Gdańsku, który w nieprofesjonalny sposób prowadził proces – zbagatelizował początek konfliktu, a skupił się na następstwach, przez co osądził połowę wydarzeń, czyli nie był obiektywny - był wręcz stronniczy. Sędziemu udało się pomylić powódkę z pozwanym pod względem winy i kary, co jednak jest oryginalnym kuriozum w polskim sądownictwie.

Co do zarodków -  jeśli nie ma Pan dowodów na działania niemiecko-polskie w omówionej sprawie, to może Pan oczekiwać na zaskakująco przykre działania pomówionych, choć dokładnie niewymienionych, osób lub instytucji, Mam nadzieję, że ma Pan wystarczające dane, iż ogłoszone przez Pana informacje oparte są na prawdzie, bowiem – w przeciwnym przypadku – może Pan w praktyce poznać oryginalne formy działań machiny dowodzonej (jeszcze) przez... Pana nad Wisłą. Jeśli Niemcy okażą się zbyt porywczy (jak wspomniana pisarka), to ma Pan proces niezależnie od Pańskich (nawet dobrych) intencji, wszak ja także miałem szlachetne cele, lecz sędzia je całkowicie storpedował. 

* - póki co, to polska strona zainstalowała duży kaliber i to w samej stolicy: nadinspektor Dariusz Działo został mianowany 19 kwietnia 2013 komendantem stołecznym Policji; należy mieć nadzieję, że w sprawach bezpieczeństwa będzie się coraz lepiej u nas działo 

** - portal NK wykazuje wolę współpracy, bowiem na pismo internetowo wysłane 25 kwietnia br. –

„Szanowni Państwo, na przełomie stycznia i lutego 2009 pani Magdalena Chomuszko publicznie pomówiła mnie na NK i Salon24, że na NK założyłem dwa konta na obce dla mnie nazwiska, w tym na dane Jacek Kawalec. Niestety, mimo obietnic, do teraz nie wyjaśniono tej sprawy, ale Państwo obiecaliście, że jeśli sąd zwróci się do NK o udostępnienie wykazu logowań Jacka Kawalca, Magdaleny Chomuszko i Mirosława Nalezińskiego, to wszystkie dane zostaną przekazane Temidzie na jej wniosek. Ponieważ pozew został złożony w grudniu 2012, zaś posiedzenie sądu planowane jest na koniec maja 2013, przeto proszę odpowiedzieć - czy może Państwo wyjaśniliście tę sprawę we własnym zakresie i czy możecie powołać swojego specjalistę oraz czy przekażecie sądowi wszystkie dane, aby w końcu wyjaśnił to biegły sądowy?”

już nazajutrz otrzymałem odpowiedź –

„Witam, dziękujemy za kolejną wiadomość. Niestety, nie posiadamy uprawnień czy też kompetencji, aby móc wyjaśniać sprawę o opisanym charakterze, we własnym zakresie. Nasze kompetencje pozwalają nam tylko na zebranie odpowiednich danych oraz przekazanie ich organom ścigania, ale tylko po otrzymaniu od nich stosownego wniosku. Jeżeli Policja, Sąd, czy też Prokuratura wystosowała przedmiotowy wniosek, wówczas dane te zostaną jej przekazane”.

Więcej:

Nie miej pretensji, skoro ściemniasz Mirosław Naleziński 
Granice żartowania z godności  Mirosław Naleziński
Upadek inteligencji polskiej? Mirosław Naleziński 
Porada przeciw poradzie - art.212kk i subiektywne odczucia togowca... Mirosław Naleziński
Jakie dochody ma przeciętny Amerykanin? Mirosław Naleziński
Czyżby Temida zdurniała do szczętu? Mirosław Naleziński
Rozprawmy się w końcu z pijakami i narkomanami za kierownicami Mirosław Naleziński
Prawo autorskie i ulgi ubezpieczeniowe a kamerki - Mirosław Naleziński
Magdalence Lance wskazuje drogę Mirosław Naleziński
Jak szybko przedawnia się zniesławienie z art.212kk w internecie?  Mirosław naleziński
Załoga mogła przeżyć Mirosław Naleziński 
Heretyk Naleziński  czy tylko średniowieczna miernota sędziów gdańskich ? ! ?
Pisarka Chomuszko nadal kłamie... Mirosław Naleziński
Naruszanie godności – ciągle nierozpoznany temat? Mirosław Naleziński
Ujawnianie danych osobowych - Mirosław Naleziński
Molestowanie stale na topie, czyli wysyp kłamstw i pomówień. MIROSŁAW NALEZIŃSKI
Polska najweselszym barakiem postkomunistycznym - Mirosław Naleziński
Czy nie za wielu jest lawirantów kręcących się po sądach?  Mirosław Naleziński
Stadion Narodowy zatonął jak Titanic Mirosław Naleziński
Pomyłki sądowe i co dalej? Mirosław Naleziński
Europejski Trybunał Praw Człowieka - Polska nie wie, co w Europie jest zniesławieniem. Mirosław Naleziński 
Polska kłamstwami stoi - przykład Prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszarda Milewskiego Mirosław Naleziński 
Jak zwalczać patologię w italskich i polskich szkołach? Mirosław Naleziński
Czy księżnej Kate wypada toplesować? Mirosław Naleziński
Polska to kraj cudownych ludzi i coraz przejrzystszych przepisów... telefoniczna przygoda z komorniczką Mirosław Naleziński 
Pisarka Chomuszko kłamie jak z nut... Mirosław Naleziński 
Nagi Harry a naruszanie dóbr osobistych - Kto im obroni dobre imię? Mirosław Naleziński
Niezbędna komisja ds. Amber Gold Mirosław Naleziński
Wolność słowa na Ziemi i kara ponad naszą planetą  Mirosław Naleziński
Media Markt i sądy – nie dla idiotów! Czy idioci tworzą procedury? Mirosław Naleziński
Hipokryzja prawna a nowy znak drogowy Mirosław Naleziński
Państwa i obywatele pomawiają się na całego... Mirosław Naleziński
Antypody Temidy niskokomfortowego państwa. Mirosław Naleziński
Łebskich obywateli nam trzeba! Mirosław Naleziński
Czy sędzia współodpowiada za przestępstwo? Mirosław Naleziński
Czy fałszywy dowód pogrzebie ekspertkę Chomuszko ? Mirosław Naleziński, Gdynia 
Polscy sędziowie mylą się na potęgę Mirosław Naleziński, Gdynia
Piłkarscy i togowi sędziowie ciągle popełniają błędy bez odpowiedzialności i konsekwencji. Mirosław Naleziński
Londyn walczy z internetowymi łobuzami, to może i Warszawa powalczy? Mirosław Naleziński
Nie tylko antypodzi są durniami - Mirosław Naleziński
Jak zarobić w internecie 200 tysięcy rubli? Mirosław Naleziński, Gdynia
Lawiranci mają się dobrze w RP  Mirosław Naleziński, Gdynia
Wolność słowa a togowy kretynizm Mirosław Naleziński
Temidzie wisi interes publiczny Mirosław Naleziński
Mirosław Naleziński Kaktusy i obrazy - adresat: Pan Jarosław Gowin Minister Sprawiedliwości 
Szaleństwo posła Niesiołowskiego i minimalna odległość od niego  Mirosław Naleziński, Gdynia
Wolność dziennikarskiego słowa – Strasburg kontra Polska  Mirosław Naleziński, Gdynia

 

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Mirnal
05-05-2013 / 15:44
a to przepraszam, byłem jeszcze w epoce kamienia łupanego; skoro mamy XXI wiek i łatwo wszystko można zidentyfikować, to spokojnie jeszcze poczekajmy te paręnaście dni
~Krzysztof
05-05-2013 / 14:33
"mogę przysiąc na co Pan sobie zawinszuje, mogę być zbadany wariografem" nie musi pan niczego przysięgać. Proszę cierpliwie czekać na wynik badań logowań. I co pan z tym wariografem??? mamy XXI wiek, takie fakty jak ustalenie osoby, jaka wypowiadała się w Internecie spod danego konta realizuje się w łatwy sposób. Wszystkie dane cały czas są, bez problemu do identyfikacji.
~Mirnal
05-05-2013 / 13:20
"A że observe to pan, również nie ma wątpliwości, bo któż oprócz pana może znać takie detale? " - Pan i pisarka macie dar wyciągania jedynie słusznych wniosków i będziecie mieli wzorcowy proces w Gdyni. Równie dobrze można by wywnioskować, że Krzysztof=pisarka - bogactwo szczegółowej wiedzy.
~Mirnal
05-05-2013 / 10:15
Panie Krzysztofie - co by było, gdyby każdy mógł sobie oskarżać niewinnych ludzi? To właśnie tak było w przypadku pisarki, której coś się uwidziało i rozjuszona Kawalcem ruszyła do sądów. Oczywiście, że tekst z NK wkleiłem do S24, bowiem i tu byłem zalogowany i tam. Ale tylko jako MN, a nie JK. Pomówienie pisarki polega na tym, że nie pisałem jako Kawalec i to ma w przeprosinach ogłosić. Największa afera w internecie w sprawie pomówienia w wykonaniu genialnej pisarki i jej adwokata... Nie znam Kawalca, nie pisałem jako on i jakie znaczenie ma jego aktywność? Poszukajcie go albo zlećcie policji lub detektywom. Nie interesuje też mnie wasz spokój czy niepokój, bowiem nie jestem Kawalcem, mogę przysiąc na co Pan sobie zawinszuje, mogę być zbadany wariografem. Ciekawe, kto poniesie te koszty, skoro okaże się, że nie jestem JK? To musi być przetłumaczone na inne języki, aby wszyscy poznali głupotę paru inteligentnych Polaków. "jakim cudem wszedł pan w posiadaniu tekstu Dominika, skoro nie logował się pan na NK" - jakie cuda? Przecież miałem otwartych parę okienek, w tym NK i S24 i czytałem różne rzeczy oraz kopiowałem i wstawiałem. O co chodzi???
~Krzysztof
05-05-2013 / 08:47
a swoją drogą pana zamiłowanie do wypowiadania się pod różnymi nikami jest bardzo wymowne. A że observe to pan, również nie ma wątpliwości, bo któż oprócz pana może znać takie detale?
~Krzysztof
05-05-2013 / 08:31
pana wypowiedzi jako observe są zwykłą manipulacją. Na szczęście wyrwane z kontekstu wypowiedzi nigdy niczego nie dowodziły, a co najwyżej świadczyły źle o osobie, która stosuje takie metody "argumentacji" Przede wszystkim proszę tę moją wypowiedź potraktować jako kolejny gest życzliwości wobec pana, chociaż według mnie nie zasłużył pan na niego, ale miłosierdzie jest wartością samą w sobie i najważniejsze. Niech sądzeniem zajmą się inni. Na Prawdę nie można mieć licencji, Prawda po prostu jest. Tak jak Słońce. Niezależnie od wszystkiego. Proszę zwrócić uwagę na to, że o prawdzie świadczą dowody i fakty a nie czyjeś oświadczenia. Dowód jaki został przedstawiony na fakt korzystania przez pana z fikcyjnego konta na portalu NK jest rzetelny i nie zmanipulowany. Niech do pana dotrze, że jak do tej pory nie było konfrontacji. Nie będę tłumaczył dlaczego, bo nie chcę już pana pogrążać do cna. W związku z tym, że zrobił pan to co zrobił, należy sprawę zamknąć. Dowód jest silny i już w zestawieniu z pana oświadczeniem wygrywa. Ale aby nie było wątpliwości, aby już zamknąć to kuriozum jakie pan rozpętał policja sprawdzi logowania. Tak jak panu mówiłem. Jesteśmy spokojni o ich wynik. Proszę samemu sprawdzić. Tej nocy, 1 lutego 2009 roku na forum PG, na portalu NK bardzo aktywny był Jacek Kawalec. Zresztą na salonie24 w tym samym czasie był mirnal. Jesteśmy na 100% pewni, że na NK nie zalogował się pan jednocześnie jako Mirsław Naleziński i jako Jacek Kawalec. Byłoby to dla pana uciążliwe. Policja sprawdzi czy w oznaczonym czasie M.Naleziński był zalogowany na portalu NK. Jeśli nie, to będzie pan musiał wytłumaczyć, jakim cudem wszedł pan w posiadaniu tekstu Dominika, skoro nie logował się pan na NK. A że dysponował pan tym tekstem, nikt nie ma wątpliwości, bo wkleił pan go u siebie w blogu na salonie24. Ostatnim gwoździem do trumny dla pana oświadczeń będzie porównanie przez policję logowań mirnala i Jacka Kawalca. Sprawa jaką pan złożył w SR w Gdyni jest w fazie przygotowawczej (są sprawdzane pana oskarżenia) i dopóki nie została skierowana na rozprawę główną nie ma mowy o jakimkolwiek oskarżeniu kogokolwiek. Dopiero mielibyśmy piekło na ziemi, gdyby każdy według własnych fanaberii mógł oskarżać uczciwych ludzi. Ma pan jeszcze czas, aby nie pchać się w kłopoty. Oczywiście pana wybór. Jak pana zdążyłem poznać, to będzie pan zaprzeczał do końca, nawet wbrew faktom i dowodom. Ale zbliża się moment, gdy już nikt nie pozwoli panu dalej kłamać. Co wówczas pan zrobi?
~observe
04-05-2013 / 22:15
"a curva to po włosku zakręt :)" - fajne spostrzeżenie doktorantki, która znalazła się na zakręcie... "A to ohydny donosiciel! ale to jest do niego podobne. ; W życiu nie spotkałam kogoś tak ... ohydnego jak pan.. zamknąć, zawiązać, obciążyć kamieniami, wrzucić do morza" - sędzia ocenił, że pisarka była uprzejma. Widać, że starannie przejrzał materiał dowodowy, jak zapewnił nas dzisiaj p. Krzysztof. "jak się powinno pisać: Królowa Lodu, czy Królowa Loda? ; Czekaj, ty suko - zwraca się do małżonki; Jeszcze macie jakieś wątpliwości że JK i MN to dwie różne osoby? przeczytajcie jak tam kłamie i przekręca fakty..; "by nie było wątpliwości MN=JK=AZ to są te same osoby" " - bardzo kulturalna ta pani (takie słowa w ustach uczciwej, ciepłej i sympatycznej dr?).
~ocochodzi
04-05-2013 / 20:37
Panie Krzysiu, czy żarcik z frazą "lubię walenie" opowiadany przez zoologów jest wulgarny? Te dwa poprzednie dowcipy są podobne. A dowcip drwalski o rżnięciu też nie jest wulgarny.
~ocochodzi
04-05-2013 / 19:15
Panie Krzysiu, nie bardzo rozumiem. Najpierw Pan twierdzisz, że pani nie jest oskarżona, a kiedy MN pisze, że będzie sprawa 22 maja, to Pan piszesz, że liczy na załatwienie sprawy przed 22. To jak? Nie wiesz Pan, czy pani ma sprawę, czy nie wiesz Pan? A będziesz Pan 22?
~ocochodzi
04-05-2013 / 19:06
Ciekawe, ilu czytelników uważa, że MN od paru lat pisze wymyślone historyjki, aby uprzykrzyć życie babce, której nawet nie zna? Ile napisał tekstów na ten temat? Kilkanaście? I po co? Po co miałby kłamać i obrażać ją oraz sędziego a nawet ministra? Albo jest idiotą albo ma rację i nie jest Kawalcem. Może obstawimy po parę zł na niego albo na panią, że to on-ona ma rację? Może zainteresujemy media i one zrobią zakłady?