Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
29 września 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 05-01-2011

Za c. i k. Austrii sąd potrzebował tylko 3 godziny aby skażać sędziego oszusta... 

Niebywałe tłumy gapiów, zebrane w budynku tarnowskiego sądu, gromkimi oklaskami potwierdziły słuszność wyroku dla Tuchowskiego sędziego Rabinowicza, który okazał się zwykłym oszustem, popełniającym systematycznie zbrodnie na prawie karnym. 
Sędzia skazany na pięć miesięcy ciężkiego więzienia z przymusowym postem co dwa tygodnie, nie okazywał żadnej skruchy, krzywiąc się jedynie na wieść o regulaminowym głodowaniu, bez chleba i wody. 

Rzecz cała wyszła na jaw, gdy pewien wieśniak spod Tuchowa, po zapłaceniu wysokiej grzywny, dowiedział się, że takowej nigdy nie płacił, a jedynie odsiedział tydzień w kozie. Mając tak zaszarganą opinię, wieśniak ów udał się do sądu po stosowne wyjaśnienia i tam rzecz cała wypłynęła, niczym przysłowiowa oliwa. 
Krok po kroku powołany do zbadania sprawy prokurator Doliński, odkrył całą prawdę, która spowiła ciemnymi chmurami sędziowski urząd Rabinowicza. W trakcie żmudnego i zarazem delikatnego śledztwa, okazało się, że sędzia postanowił zarobić nieco z należnych państwu grzywien do własnej kieszeni i w tym celu stworzył własne prawo i własny sposób wydawania decyzji. 

Najczęściej proceder polegał na fałszowaniu wyroków. 
Gdy podsądny skazywany był na zapłacenie kary pieniężnej, sędzia Rabinowicz kasował wyrok i na to miejsce podkładał zupełnie inną decyzję, a wartość pobranej grzywny chował do swojej kieszeni. Często uniewinniał skazanych, nie informując ich o tym, ale z ochotą pobierał karę nadaną wcześniejszym wyrokiem. W trakcie procesu sędziowie przysięgli uznali winę Rabinowicza, a sąd skazał go za pięć zbrodni oszustwa na dokumentach państwowych, za siedem wyłudzeń z kasy sądu wysokich sum i pospolite przestępstwa, polegające głównie na okradaniu nic niewinnych obywateli. 

Oskarżał prokurator Doliński. 
W swoim długim wywodzie przedstawił wszystkie okoliczności pogrążające sędziego i wykazał perfidność działań stróża najwyższego prawa, oraz upadek zaufania do majestatu sądu c. i k. Austrii. 
Obrony podjął się, specjalnie przybyły aż ze Lwowa, znany mecenas Jackowski. 
Na próżno jednak rozkładał ręce i wykrzykiwał prawie teatralne kwestie. Nie pomogło nawet rwanie na sobie togi adwokackiej i puszczane co chwilę łzy współczucia. Oskarżony, jak się okazało, nie miał żadnego powodu do tak wyrafinowanego sposobu zdobywania pieniędzy, nie był zadłużony, nie płacił alimentów i nie gustował w wystawnym trybie życia. Był najzwyklejszym złodziejem, który dla każdej sumy nie cofnie się przed niczym, a skarb państwa traktuje jak worek pieniędzy, z którego można brać do woli. Mecenas Jackowski poszedł dalej i zaznaczył, że sędzia okradał ciemnych chłopów, że to jest wina tychże, bo nie przywiązują żadnej wagi do swojego wykształcenia.
 Zebrany tłum wyraził w okrzykach i pogróżkach swoje niezadowolenie i natarł na Jackowskiego, i gdyby nie policjanci obecni na Sali rozpraw, pan Jackowski zapoznałby się niechybnie z pięściami „ciemnego ludu”. 

Sędziowie przysięgli debatowali ponad trzy godziny, po czym ogłosili werdykt, jasno wskazujący na winę sędziego Rabinowicza. 
Tłum gapiów oszalał z radości i oklaskiwał wyrok bardzo długo. 
Sędzia po ogłoszeniu wysokości kary, stwierdził, że dzisiejsza manifestacja obywateli jest dowodem na to, że poczucie sprawiedliwości nie gaśnie w narodzie, że ma nadzieję, iż takie chwasty jak Rabinowicz zostaną wyplenione z mądrej galicyjskiej ziemi.

/za Pogoń 1885 – zbiory MBP w Tarnowie/
Pitaval Tarnowski nr 62 Jerzego Reutera

za TARNOWSKI KURIER KULTURALNY

a dzisiaj? -

TVG-9 Interwencje - Problem Autentyczności Podpisu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Janusz Górzyński
06-01-2011 / 22:31
Niech kolega Salomon przestanie płakać, ale przystąpi do budowania Polskiej Ligi Antybandyckiej!!! Zbyt łatwo oddawane jest pole bandziorom, a więc trzeba odzyskać to co utraciliśmy!!! Łączmy siły i składajmy wspólne zawiadomienia o prowadzeniu wojny przez mafię szatana przeciwko Polakom!!! DOSC PRAW KADUKA W POLSCE!!!
~arka przymierza
06-01-2011 / 19:02
no to jak 12 czy już wiadomo jacy sędziowie , ministrowie, prokuratorzy, policjanci, MSWiA. brali czynny udział w kradzieży mieszkania m.in. Aleksandra Salomona we Wrocławiu na Pasteura? ( a później w jego morderstwie i pacyfikowaniu firm tej rodziny) My wiemy, mało tego mamy filmy dokumentalne a dokumentów ok 1000. Urzędnicy się PO srają!
~Janusz Górzyński
06-01-2011 / 11:24
Problem ma wyznacznik cywilizacyjny, albowiem półanalfabeci, oszuści i złodzieje, kłamcy i mordercy do końca - uznali, że są panami Polski, a także świata. I tak długo będą maltretować innych, aż im Bóg wyperswaduje te fanaberie, w które wierzą - oraz udowodni, że są tylko piekielną zgrają - pachołkami diabła. Nasz kierunek, to zintegrować własne siły i przemawiać głosem własnej cywilizacji, która jest cywilizacją prawdy, życia i miłości. Ja osobiście nie widzę możliwości popierania szachrajów z PiS-u, choć jest tam kilku uczciwych ludzi, bo na skutek działalności Kaczyńskiego i jego szajki zawsze każdy szlachetny cel nie może doczekać się realizacji. Jest to wojna cywilizacyjna z tymi, którzy potrafią tylko innych tyranizować i każdą cnotę wyszydzić. Trzeba się policzyć i zbudować struktury obrony - bo inaczej jak przepowiedział prof. Feliks Koneczy "zginiemy marnie w zażydzeniu". JEST TO BOJ ZRESZTA PROFETYCZNIE PRZEPOWIADZIANY PRZEZ JANA PAWLA II WIELKIEGO „...Stoimy w obliczu największej konfrontacji, jaką kiedykolwiek przeżywała ludzkość (...) Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem i anty-Kościołem, Prawdą i anty-Prawdą, Ewangelią a jej zaprzeczeniem (...) jest to czas próby(...) w pewnym sensie test na dwutysiącletnią kulturę i cywilizację chrześcijańską, z wszystkimi jej konsekwencjami; ludzką godnością, prawami osoby, prawami społeczeństw i narodów”. (Ks. kard. Karol Wojtyła, Czcigodny Sługa Boży Jan Paweł II Wielki, słowiański papież z rodu Polaków) Naród ginie, gdy znieprawia swojego ducha, naród rośnie, gdy duch jego coraz bardziej się oczyszcza i tego żadne siły zewnętrzne nie zdołają zniszczyćNaród, który nie może nawiązać do dziejów, który nie może wypowiedzieć się zgodnie z własną duchowością, jest narodem niewolniczym. Naród, który odcina się od historii, który się jej wstydzi, wychowuje młode pokolenie bez powiązań historycznych, podcina korzenie własnego istnienia. – Jana Paweł II Wielki „..Szczęśliwy jest lud, którego Panem jest Bóg. Nauczajcie, że na fundamencie wiary katolickiej opierają się królestwa i że nic nie jest tak zgubnego, tak powodującego upadek, tak narażonego na wszelkie niebezpieczeństwa, jak gdybyśmy sądząc, że to nam jedynie może wystarczyć, iż w momencie narodzenia posiedliśmy wolną wolę, niczego już więcej nie prosili od Boga, to jest, zapominając o naszym Stwórcy, wyrzekli się Jego władzy, aby okazać się wolnymi. PIUS IX: Quanta Cura «Oświadczam ci to, Moje dziecko, jeszcze raz, że tylko te państwa nie zginą, które będą oddane Jezusowemu Sercu przez Intronizację, które Go uznają swym Królem i Panem.» /Wyznanie Chrystusa przekazane Słudze Bożej Rozalii Celakównie/ "Do Niego (Pana Jezusa) więc trzeba się uciekać, bo On jest Drogą, Prawdą i Życiem. Jeżeli się zbłądzi, należy wrócić na prawdziwą Drogę. Jeżeli ciemności opanowały umysł, należy je rozproszyć światłem Prawdy: Jeżeli śmierć nas ogarnia, trzeba przylgnąć do Życia” Leon XIII (Annum sacrum, 5) „Do wolności wyzwolił nas Chrystus! Trwajcie więc i nie bierzcie na siebie znowu jarzma niewoli” (GA 5,5) „Pan strzeże wszystkich, którzy Go miłują, lecz zniszczy wszystkich występnych” (Psalm 145) Ojciec święty bł. Pius IX Nie można dwóm panom służyć Chociaż dzieci tego świata są bardziej przebiegle niż dzieci światłości, to jednak ich pułapki, podstępy oraz ich gwałty byłyby mniej skuteczne, gdyby spośród tych, którzy nazywają siebie katolikami, nie było takich, którzy wyciągają do nich przyjazną dłoń. Niestety, jest jednak inaczej. Są wśród nas tacy, którzy wydają się chcieć - ramię w ramię z naszymi wrogami - budować przymierze pomiędzy światłem a ciemnością, zgodę pomiędzy sprawiedliwością a niesprawiedliwością. Czynią to przy pomocy doktryn tak zwanego liberalnego katolicyzmu, które opierając się na najbardziej zgubnych zasadach, schlebiają świeckim władzom, kiedy te wdzierają się w sferę spraw duchowych i naciskają na wiernych, by ci respektowali albo przynajmniej tolerowali najbardziej niegodziwe prawa, jak gdyby nie zostało nam stanowczo przykazane, że nikt nie może dwóm panom służyć. Są oni z pewnością znacznie bardziej niebezpieczni i szkodliwi niż nasi zdeklarowani wrogowie, nie tylko dlatego, że wspomagają wysiłki tych ostatnich, być może nawet nie zdając sobie z tego sprawy, ale również dlatego, że balansując na granicy potępionych poglądów, utrzymują pozory prawości i czystości doktryny, mamiąc nierozważnych zwolenników pojednania oraz zwodząc uczciwych i prawych ludzi, którzy sprzeciwiliby się jawnemu błędowi. W ten oto sposób wprowadzają podziały, dzielą umysły, rozdzierają jedność i osłabiają siły, które powinny być zjednoczone do walki z wrogami. Pius IX, List do prezydenta i członków Koła św. Ambrożego w Mediolanie, 6 marca 1873 roku. „Nie chcemy Kościoła, który, jak piszą gazety zmienia się wraz ze światem. Chcemy Kościoła, który zmieni świat”. Gilbert Keith Chesterton Z NAUCZANIA ŚWIĘTEGO TOMASZA Z AKWINU O WŁADZY SZATANA W jednym artykule Sumy teologicznej św. Tomasz wyjaśnia, dlaczego diabeł, gdy chodzi o jego wpływ, może być uważany za “przywódcę wszystkich złych": “Głowa (ciała) ma nie tylko wewnętrzny wpływ na członki, ale rządzi nimi również zewnętrznie, kierując ich działaniami dla określonego celu. Tak więc głowa niezliczonej rzeszy albo jest nią w obydwu formach, przez wpływ wewnętrzny i przez rządy zewnętrzne i w taki sposób Chrystus jest Głową Kościoła; albo jest tylko przez rządy zewnętrzne i w taki sposób każdy władca świecki lub duchowny jest głową swoich poddanych. I w ten sposób diabeł jest nazywany głową wszystkich złych, ponieważ, jak czytamy w Bibli, «każdego syna pychy on jest królem» (Hi 41,26)". “Tak wiec temu, kto rządzi, jest właściwym prowadzenie poddanych do właściwego celu. Ale celem diabła jest odwieść stworzenie rozumne od Boga: w ten sposób od samego początku próbował on skłonić człowieka do nieposłuszeństwa zakazowi Bożemu. Jeśli więc grzesznicy dążą do tego celu, wpadają pod rządy demona, i dlatego on nazywany jest ich głową".26' Św. Tomasz zauważa, że “Szatan przede wszystkim zawziął się uporczywie, ażeby przeszkadzać w głoszeniu prawdy ewangelicznej". Akwinata uważa też, że „Jest zaszczytem być atakowanym przez demona od momentu, gdy atakuje on szczególnie świętych". I dodaje jeszcze: “Najwięksi święci to ci, którzy byli najbardziej kuszeni". Szatan atakuje każdego, kto pracuje dla Królestwa Bożego. "Ta walka z szatanem, którą wyraża postać Michała Archanioła, jest aktualna także i dziś, ponieważ szatan nadal żyje i działa w świecie. W rzeczywistości zło, jakie się w nim znajduje, nieład w naszym społeczeństwie, zamęt w człowieku i pęknięcie wewnętrzne, którego ofiarą się stał, nie są jedynie konsekwencją grzechu pierworodnego, lecz także skutkiem nękających i ukrytych działań szatana, który zastawia pułapkę na równowagę moralną człowieka; to dlatego św. Paweł nie waha się nazwać go 'bogiem tego świata' (2 Kor 4, 4), jawi się bowiem jako podstępny zwodziciel, wślizgujący się do naszego postępowania po to, by wprowadzić doń różne dewiacje, zarówno szkodliwe, jak i pozornie zbieżne z naszymi instynktownymi aspiracjami. To dlatego Apostoł Narodów ostrzega chrześcijan przed zasadzkami szatana i jego niezliczonych satelitów, gdy nakłania mieszkańców Efezu, by przyoblekli zbroję Bożą, aby w ten sposób stawić czoło owym zasadzkom szatana." WALCZYMY Z MAFIA SZATANA, KTOREJ PRZYWODCA DUCHOWYM JEST SAM LUCYFER - OJCIEC KLAMSTWA I PSYCHOAPATA DOKONALY!!!! "Jezus przyszedł, aby powiedzieć nam, że chce nas wszystkich widzieć w raju i że piekło, o którym mało się mówi w naszych czasach, istnieje i jest wieczne dla tych, którzy zamykają serce na Jego miłość". Benedykta XVI W naszych czasach, bardziej niż kiedykolwiek, główną siłą ludzi złych jest lękliwość i nieudolność dobrych, a cała żywotność królestwa Szatana ma swoje korzenie w opieszałości chrześcijan (Św. Pius X) „Chrześcijanie są stworzeni do walki” „Istotą i zasadą całego życia chrześcijańskiego jest nie poddawanie się obyczajom wieku, lecz stałe przeciwstawianie się i walka.” (Leon XIII.) Crux Sancta Sit Mihi Lux Non Draco Sit Mihi Dux Światłem niech będzie mi Krzyż Święty, a nigdy wodzem smok przeklęty. Idź precz, szatanie, duchu złości, nigdy mnie nie kuś do marności. Złe to, co proponujesz mi. Sam swoją truciznę pij! „Orędzie fatimskie opisuje sytuację świata w sposób poważny. Matka Boża pojawiła się z poważnym wyrazem twarzy i pokazała piekło. Mówiła o kryzysie moralnym, który od czasu Jej objawień jeszcze się pogłębił. Jednak Matka Boża zapewniła, że Ona zatriumfuje. Matka Boża obiecała zwycięstwo, ale na koronę chwały zasłużą ci, którzy walczą do samego końca” - mówił w ostatnim kazaniu Letniego Uniwersytetu JE Ks. Bp Rodolfo Laise. „Prawda jest niezastąpionym warunkiem wolności, i to wolności również dla niewierzących i nie-chrześcijan” (Vittorio Messori) „Ducha nie gaście. Wszystko badajcie, a co szlachetne zachowujcie” (1Tes 5, 19–21) „Każdy z nas należy do armii Chrystusa - jedni w szeregach kapłańskich, inni w szeregach świeckich” (PIUS XII „SUMMI PONTIFICATUS”) Musimy się liczyć Przyszłość chrześcijaństwa należy do wspólnot - wierzących i kreatywnych. Może będziemy mniejszością, ale powinniśmy uważać na to, aby nie pozwolić się zmarginalizować - Vittorio Messorim, Z Vittorio Messorim, pisarzem, dziennikarzem i publicystą katolickim, rozmawia Agnieszka Żurek W swoich książkach powraca Pan do wątku świata umierającego z tęsknoty za sacrum, za tradycją, za misterium, za mistycyzmem. Zaznacza Pan natomiast, że wielu księży nie zawsze umie na te tęsknoty odpowiedzieć. Starają się wychodzić naprzeciw "potrzebom czasów" i być nowocześni. Czy rzeczywiście odpowiada to potrzebom wiernych? - Nie wiem, jak sytuacja w tym obszarze kształtuje się w Polsce, ale na Zachodzie w głoszeniu kazań obowiązuje obecnie polityczna poprawność. Wiele kazań opartych jest na moralności dzisiejszego "poprawnego" świata, tj. na podkreślaniu na każdym kroku szacunku dla homoseksualistów, dla imigrantów, dla kobiet, dla Cyganów etc. Wielu naszych księży naśladuje po prostu obecnie obowiązującą modę, żywiąc błędne przekonanie, że wówczas ich kazania staną się ciekawsze. Myślę, że tajemnicą "sukcesu" Jana Pawła II i Benedykta XVI jest to, że nie naśladowali nigdy mody, ale głosili Ewangelię. "Katolicy nowocześni" rozmijają się więc i z doktryną wiary, i z praktyką życia wiernych? - W Kościele ma miejsce ciekawe zjawisko. Po Soborze Watykańskim II wszystko w naszym świecie katolickim uległo zmniejszeniu - zmniejszyła się liczba powołań kapłańskich, liczba wiernych uczestniczących w Eucharystii, liczba uczniów uczęszczających do szkół katolickich. Zmniejszyło się wszystko z wyjątkiem jednej rzeczy - liczby pielgrzymów nawiedzających sanktuaria, szczególnie sanktuaria maryjne. Podam przykład: Kościół we Francji przeżył głęboki kryzys - stracił wielu księży, wiele instytutów. W skrócie: mocno zubożał. Podczas gdy wszystko we francuskim Kościele ubożało, liczba pielgrzymów odwiedzających Lourdes nie przestawała wzrastać. Podczas gdy przed Soborem przybywało ich tam co roku ok. 2 milionów, obecnie liczba ta przekroczyła 5 milionów. Wiem to z własnego doświadczenia, bo często tam jeżdżę. W Lourdes spotkać można ludzi, których nie spotkamy już w swoich parafiach, ludzi, którzy być może nie chodzą już do kościoła, ale jednak udają się na pielgrzymki. Pobożność ludowa, szczególnie pobożność maryjna, w ostatnich latach jest bardzo krytykowana przez inteligencję katolicką, ale to właśnie ona uratuje Kościół. To właśnie ona nie tylko przetrwała, ale nawet wzrasta. Obecnie mamy do czynienia z rodzajem zaślepienia intelektualistów, teologów, biblistów katolickich. W kazaniach i w swoich artykułach prawie nigdy nie mówią o pobożności ludowej, a tymczasem jest to jedyna forma pobożności, która pozostaje naprawdę żywa. Pobożność maryjna jest często krytykowana przez część filozofów chrześcijańskich czy teologów jako przejaw niedojrzałości i wstecznictwa. - Nie ma nic bardziej nowoczesnego niż pobożność maryjna. Napisałem książkę "Opinie o Maryi", przetłumaczoną także na język polski. W tej książce mówię o wszystkim, co dotyczy pobożności maryjnej. Czy zna Pan polską tradycję duchową skupioną wokół kultu cudownego wizerunku Maryi na Jasnej Górze? - W moim biurze mam zdjęcie obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Jak już wspomniałem, bardzo kocham sanktuaria maryjne i mam w swoim biurze zdjęcia różnych wizerunków Matki Bożej - między innymi - obraz Czarnej Madonny. Kim są wrogowie religijności ludowej? - Wielu ludzi w głębi serca uważa, że religijność ludowa jest przejawem ignorancji. Sądzą oni, że pobożność maryjna jest religijnością tych, którzy nie studiowali teologii, nie wiedzą zatem nic o życiu duchowym. Intelektualista - także katolicki - jest osobą nieco pyszną. Patrzy na innych trochę z góry. Wielu uważa, że pobożność maryjna zostanie wyeliminowana, kiedy ludzie nareszcie zaczną studiować teologię. Mam nadzieję, że ludzie nigdy nie zaczną studiować teologii, ale będą nadal udawać się na pielgrzymki do Częstochowy, do Lourdes czy do Loreto. Co się tyczy waszego kraju - myślę, że Polska w dramatycznych latach wojen, niewoli czy okupacji, nie została ocalona przez teologów. Została ocalona przez Czarną Madonnę z Częstochowy. Polska została ocalona przez żywą, poruszającą, a jednocześnie mocną, poważną pobożność maryjną. Sanktuaria maryjne były zawsze w Polsce fortecami, gdzie lud stawiał opór wrogom. Polski lud, na szczęście nie studiował teologii - która może być niebezpieczna - mimo wszelkich przeszkód zachował tradycję chodzenia na pielgrzymki. Jest to fenomen, który może zachwycać, ale także drażnić. Zapomina się, jaka jest rola pobożności ludowej. Ale cóż - musimy zaakceptować także to. Wielkim szacunkiem religijność ludową otaczali Jan Paweł II i kardynał Stefan Wyszyński. - Oczywiście. Nie zapominajmy, że Papież Jan Paweł II w swoim herbie papieskim umieścił literę "M", oznaczającą oddanie się pod opiekę Maryi. Ostatnie dwie podróże Ojca Świętego to pielgrzymki do sanktuariów maryjnych - do Lourdes i Loreto. Z jednej strony pokutuje stereotyp, że religijność ludowa kłóci się z głęboką wiarą, z drugiej zaś - w wielu środowiskach istnieje przekonanie, że uznanie zdobyczy nauki wyklucza wiarę. - Jeśli prześledzimy historię nauki, zobaczymy, że ogromna większość uczonych na przestrzeni wieków to były osoby wierzące. Doświadczenie historyczne pokazuje nam, że można być wielkim naukowcem i głęboko wierzącym człowiekiem. Zostało przeprowadzone badanie wśród laureatów Nagrody Nobla z dziedziny nauk przyrodniczych. Badanie to pokazało, że ponad połowa laureatów to byli ludzie wierzący. Między nimi byli oczywiście ludzie różnych wyznań - katolicy, żydzi, wielu protestantów, muzułmanin... Połowa laureatów na pytanie o to, czy wierzy w Boga, odpowiedziała: tak, wierzę. Już ten przykład pokazuje, że nie jest prawdą, że nie można być jednocześnie naukowcem, człowiekiem intelektualnej dyscypliny i człowiekiem religijnym. Historia pokazuje nam, że jest wprost przeciwnie. Benedykt XVI jest zarazem wybitnym intelektualistą i człowiekiem głębokiej wiary. Łączy w sobie kategorie fides i ratio. Czy współczesny kryzys dotykający Kościół może mieć swoje przyczyny w tym, że nasza wiara zbyt mocno opiera się na emocjach, a brakuje w niej pierwiastka rozumowego? - Tak, to bardzo ciekawe. W XIX wieku, a także w wieku ubiegłym europejscy intelektualiści oskarżali Kościół o to, że niewystarczająco kieruje się rozumem, że zajmuje pozycje "obskuranckie". Według nich, katolik był kimś, kto wciąż wierzy w legendy i mity. Teraz natomiast jest odwrotnie. Benedykt XVI powiedział kiedyś, że w istocie rzeczy dzisiaj tylko Kościół prawdziwie broni racji rozumowych. Kościół był oskarżany o brak racjonalnego myślenia, dziś broni zdrowego rozsądku, podczas gdy kultura współczesna jest pełna mitów, iluzji, utopii etc. Papież, jeszcze jako kardynał Ratzinger, od zawsze szukał zgody w "małżeństwie" wiary i rozumu. Zawsze twierdził, że to właśnie rozum - jeśli jest dobrze używany - prowadzi także do akceptacji wiary. Wiara potrzebuje fundamentu rozumu. Jakim kaznodzieją jest Benedykt XVI? - Kiedy Benedykt XVI został Papieżem, wielu zastanawiało się: "Jak ten biedny człowiek poradzi sobie z zastąpieniem swojego wielkiego poprzednika, wspaniałego kaznodziei, mówcy i w końcu - w najlepszym tego słowa rozumieniu - aktora, Jana Pawła II?". Jan Paweł II w młodości w pewnym momencie wahał się - nie wiedział, czy zostać księdzem, czy też aktorem. Umiał skoncentrować na sobie uwagę. Mówił rzeczy bardzo piękne i bardzo głębokie, i wiedział też, w jaki sposób je przedkładać. Z tego powodu wiele osób martwiło się: "Biedny Ratzinger... On jest przecież profesorem, osobą nieśmiałą. Nie będzie potrafił w ten sam sposób jak Papież Jan Paweł II przyciągnąć uwagi słuchających". Stało się jednak inaczej. Ku wielkiemu zaskoczeniu wielu osób, ludzie nie tylko słuchają Benedykta XVI, ale i kochają go - nie tylko za to, co mówi, ale także za to, w jaki sposób. Benedykt XVI w ogóle nie stara się podobać, a jednak się podoba. Dzieje się tak dlatego, że za jego prostym sposobem mówienia, w którego tle widoczna jest nawet lekka nieśmiałość, stoi prawda. Ludzie rozumieją, że jest to człowiek, który naprawdę wierzy w to, co mówi. O tym, jak ważne jest słowo, wie Pan doskonale jako pisarz. Do kogo adresuje Pan swoje książki? - Nigdy nie przejmuję się tym, żeby pisać np. do młodzieży, do starców, do mężczyzn, do kobiet i tak dalej. Jezus mówił do wszystkich. Jego język, Jego styl był adresowany do wszystkich, do wszystkich dzieci Bożych. Po Soborze Kościół uległ w pewnym stopniu manierze wymyślania sposobów, w jaki sposób należy mówić do młodych, do kobiet, do starszych itd. Nigdy nie zastanawiam się nad tym, kiedy piszę - a napisałem wiele książek, już ponad 20, zostały one przetłumaczone na wiele języków i są znane na całym świecie, część z nich stała się bestsellerami. Sądzę, że popularność moich książek zasadza się także na tym, że kiedy piszę, myślę o człowieku. Wszystkich nas łączy głęboko ta sama ludzka tożsamość. Łączy nas ona niezależnie od wieku, narodowości i płci. I do tej właśnie tożsamości się zwracam. Uśmiecham się zawsze, kiedy słyszę: "Musimy znaleźć sposób, w jaki będziemy przemawiać do młodzieży". Do młodzieży mówmy tak, jak mówił do nich Pan Jezus. Próbujmy poruszyć ich serca. A serca młodzieży możemy poruszyć tymi samymi słowami, jakimi możemy poruszyć serca dorosłych. Zatem należy traktować młodych ludzi poważnie. - Tak. Wszyscy zadajemy sobie te same fundamentalne pytania - kim jestem, jakie jest moje przeznaczenie, jak będzie wyglądała moja przyszłość, co się ze mną stanie, jeśli zachoruję, albo jeśli umrą moi bliscy... Te pytania nie są inne dla młodych i starych, są te same dla wszystkich. Tak jak mówiłem - staram się, pisząc, myśleć po prostu o człowieku. Doświadczenie pokazało mi, że kiedy piszę w ten sposób, udaje mi się zainteresować wszystkich. Wielu chrześcijan zadaje sobie obecnie pytanie, jak nie stracić swojej tożsamości, pozostać wiernym doktrynie katolickiej, a jednocześnie nie stracić kontaktu ze światem, nie wyizolować się z niego nadmiernie. - Na to pytanie nie ma odpowiedzi. Każdy musi znaleźć ją sam, kierując się historią swojego życia, swoją wrażliwością. Bóg stworzył nas na szczęście równymi sobie nawzajem i jednocześnie różnymi. Każdy musi odnaleźć własny styl. Ja na przykład jestem osobą nawróconą, pochodzę ze świata laickiego, nigdy nie studiowałem w seminariach, nie znałem doktryny katolickiej. Odkryłem wiarę, kiedy kończyłem studia na uniwersytecie w Turynie. Przyjmując ją, zachowałem jednocześnie styl świecki. Myślę, że jestem - dzięki Bogu - człowiekiem naprawdę wierzącym, staram się być - dzięki Bogu - człowiekiem praktykującym, chętnie uczestniczę w pielgrzymkach, chętnie nawiedzam sanktuaria. Jednocześnie jako osoba wierząca i praktykująca jestem osobą otwartą i nowoczesną. Inni - ze względu na historię ich życia, doświadczenie, mogą oczywiście mieć inny styl. Nie ma recepty, jak być jednocześnie prawdziwymi katolikami i ludźmi uczestniczącymi w życiu świata. Myślę, że bardzo dobrą - kiedyś powszechnie stosowaną - a obecnie zaniedbaną niestety praktyką jest kierownictwo duchowe. Na Zachodzie katolicy zarzucili tę pomoc duchową. Tymczasem rozmowa z dobrym księdzem, nawet tylko raz w miesiącu, może bardzo pomóc w weryfikacji, czy idzie się w dobrym kierunku. Nie tylko spowiedź jest ważna, ale także kierownictwo duchowe. Nie próbujmy wszyscy naśladować jednego modelu. Jest nieskończenie wiele sposobów bycia ludźmi wierzącymi, chrześcijanami, katolikami. Powiedzmy sobie to wyraźnie: nie jest to trudne. Jeśli wiara jest naprawdę autentyczna, staje się instynktem, który prowadzi nas przez życie. Jeśli do tego znajdziemy sobie "szefa" w postaci kierownika duchowego, będzie to sytuacja idealna. W czym mogą się zawierać zagrożenia dla życia duchowego we współczesnej Europie, a gdzie możemy szukać nadziei? - Jeśli myślimy o Europie Wschodniej, postkomunistycznej, sam Papież Jan Paweł II był nią nieco zawiedziony. Spodziewał się, że wraz z wolnością polityczną rozkwitnie także życie wiary. Jednak stało się odwrotnie. Myślę, że pod koniec swojego życia Ojciec Święty martwił się o Polskę. Dotknęły ją wady świata zachodniego. W istocie Polska jest heroiczna, oparła się komunizmowi - nie zapominajmy, że upadek tego zbrodniczego systemu rozpoczął się właśnie w waszej Ojczyźnie, nie zapominajmy o "Solidarności" i strajkach w Gdańsku. Polska zwyciężyła komunizm, była też tą, która broniła chrześcijaństwa w sposób heroiczny. Obecnie jednak Europa Wschodnia zaczyna naśladować tendencje Zachodu razem ze wszystkimi ich wadami. To mnie jednak nie przeraża. W istocie rzeczy powołanie chrześcijanina jest powołaniem do bycia w mniejszości. Jezus mówi, że mamy być jak drożdże, dzięki którym ciasto rośnie, jak sól, która nadaje potrawom smak. Ewangelia poucza nas: "Nie bój się, mała trzódko". Dzięki czemu wiara w Europie ma szansę przetrwać? - Myślę, że przyszłość chrześcijaństwa jest przyszłością mniejszości, ale mniejszości - jak mówi Benedykt XVI - aktywnej i kreatywnej. Może się zdarzyć, że w przyszłości nie będzie w Europie Kościoła masowego, takiego jak w Polsce. Polski Kościół - dzięki Bogu - w czasach trudnych, heroicznych pozostał masowy. To wspaniale. Jest za co dziękować Bogu. Obecnie czasy się zmieniły. Możliwe, że chrześcijanie będą stanowić małe grupki, ale będą one twórcze. Może będziemy mniejszością, ale musimy uważać na to, aby nie pozwolić się zmarginalizować. Kiedy Benedykt XVI pojechał do Pragi - być może najbardziej zdechrystianizowanego miasta Europy - powiedział właśnie: "Przyszłość chrześcijaństwa należy do wspólnot chrześcijańskich, wierzących i kreatywnych". Oznacza to, że wspólnoty chrześcijańskie dzięki swojej żywej wierze mogą być twórcze, wpływać na otoczenie, mogą być właśnie jak drożdże, które sprawiają, że ciasto rośnie. Trzy najbardziej katolickie kraje w Europie to były: Polska, Hiszpania i Irlandia. Hiszpania i Irlandia są już zlaicyzowane, Polska przechodzi przez okres trudności. Przyszedł moment, kiedy Kościół nie jest już masowy, a naszą rolą jako chrześcijan jest przyjęcie naszego powołania, przyjęcie faktu bycia w mniejszości. Musimy się liczyć. Musimy być sobą, być solą, która nada smak całej naszej kulturze. Dziękuję za rozmowę. O KULKUSET LAT TA SAMA BANDA DAZY DO ZNISZCZENIA CYWILIZACJI KATOLICKIEJ I UCZYNIENIA Z LUDZKOSCI STADA DZIKICH NATURALISTOW!!!! „Stanąć więc każdemu trzeba na właściwym stanowisku i to jak najprędzej, aby odwlekanie leczenia nie uczyniło zła nieuleczalnym”. /Leon XIII - Rerum novarum/ „Socjalizm i demokracja, to najgorsze zło” /Leon XIII do ministra Prus/ „Masoneria jest największym pomocnikiem szatana na ziemi” (Leon XIII Humanum genus”) „Was zaś, Czcigodni Bracia, prosimy i przynaglamy, abyście współdziałając z Nami, gorliwie się starali wykorzenić tę zarazę, która zdradliwie krąży w żyłach chrześcijańskich narodów. Waszą jest powinnością dbać o chwałę Boga, o zbawienie bliźnich, a ponieważ one znalazły się w ogniu walki, nie zabraknie Wam na pewno ani odwagi, ani męstwa. Będzie sprawą Waszej roztropności obmyślić sposoby najbardziej stosowne, aby to, co zawadza i przeszkadza, przezwyciężyć”. ( Leon XIII „O masonerii” encyklika “Humanum genus”)
~sad
06-01-2011 / 11:05
w nowym godu życzymy Wam abyście dalej byli ...... jak do tej port bezradne ofiary.
~stefan
05-01-2011 / 23:51
w Polsce to norma. Za wszystko powinni kiedyś odpowiedzieć przede wszystkim posłowie. Nie ma kontroli społecznej nad sądami i prokuratorami. Robią co chcą. Nie czytają akt ( bo i po co, jak nie ma odpowiedzialności), Ustawiają sprawy wg z góry założonego wyniku. Nie przestrzegają prawa. Manipulują dowodami. Dokonują ewidentnych przestępstw procesowych. Interpretują takie same sprawy różnorodnie w zależności od osób. --------------------------- Skoro tak jest to i nie chcą monitoringu i nadzoru społecznego nad swoją pracą. Za to chcą niezawisłości, którą uważają za bezkarność. W Polsce prawo stoczyło się do patologii, brak zasad w ocenie materiału dowodowego, brak procedur sprawdzających pracę prokuratorów i sędziów. Olewnik nie jest wyjątkiem jak to chcą przedstawiać media publiczne. Olewnik to wierzchołek góry lodowej, którego sprawa została nagłośniona tylko dlatego, że jego rodzina jest wystarczająco zamożna, aby nie dać się zadeptać przez meneli polskiego wymiaru sprawiedliwości. -------------------------- I dlatego będę powtarzać za wszystko powinni ponieść odpowiedzialność POSŁOWIE bo : 1. należy zmienić władzę sądowniczą na służbę sądowniczą.--------- 2. sędzia powinien odpowiadać jedynie za zgodność wydanego wyroku z prawem.--------------- 3. należy określić jasne procedury postępowania--------- 4. należy powołać społeczny organ niezależny od rządu, sejmu i urzędników do kontroli wydawanych decyzji prokuratorów i sędziów.----------- 5 . uzależnić płace prokuratorów i sędziów od jakości i ilości zamkniętych spraw ( należy dokładnie określić typy spraw i czasy ich rozpatrywania ).----------- 6.zlikwidować immunitety.----------- 7.wprowadzić kadencyjność powoływania sędziów.
~odcisk
05-01-2011 / 22:42
Polskich sędziów i prokuratorów do psa średnio ułożonego porównać można. Jak przewodnik każe ugryść, to ugryzie. Zdarzają się co prawda jednostki niezależne od przewodnika, ale te również są niebezpieczne bo gryzą na oślep co popadnie. Ukarać jednych i drugich nie można, bo bezmyślne to istoty i nie rozumieją jakie zło czynią.
~Janusz Górzyński
05-01-2011 / 19:42
Mirnal powinien przeczytać czym była Komisja Mazura. Raport Komisji Mazura jest dostępny w internecie. Wystarczy wpisać hasło w google. Zatem my nie potrzebujemy sądów dyscyplinarnych zawiadywanych przez mafię w togach, lecz po prostu musimy posiadać takie samo urządzenie. Komisja ds Nadużyć Władzy w Sądownictwie, w Policji i w Prokuraturze RP. Bez powołania takiego gremium nie ma mowy o naprawieniu Rzeczypospolitej. Polska potrzebuje uzdrowienia wszystkich organów władzy państwowej i nade wszystko zmiany mentalności sprawujących różne władze w Polsce. Stąd dobrze by było, aby najpierw wszystkie środowiska powołały Obywatelską Komisję Antybadycką w Polsce. Trzeba ocenić i zweryfikować bandytyzm prawa. Dokonać rozliczenia bandyckich kadr. Zbilansować bandytyzm układów i zasady popełniania bandyckich czynów. Stworzyć system rozliczenia bandytów, aby nigdy więcej w Polsce nie było grubych kresek. Wreszcie ustalić, jaka cywilizacja w Polsce jest dominująca i jaka etyka. Etyk mamy wiele, ale dla Azjatów liczy się tylko koncepcja ich pelnego brzucha. Stąd nie widzę możliwości, aby w Polsce dalej mogło byc tolerowane azjatyckie barbarzyństwo i postuluję wszystkim referendum w sprawie obowiązywania wszędzie etyki katolickiej! KULTURA IDOTOW musi być zabroniona i karana ZABRONIONA!!! Dość imbecyli w rządach, w policji i w sądach!!! KRETYNI DO KRETYNOWA!!!
~Mirnal
05-01-2011 / 19:07
Świetne! Niestety, po wielu latach sędziowie są nieudolni, popełniają błędy, nie umieją czytać p opolsku. Zresztą i doktoranci spoza Temidy także nie kumają w ojczystym języku. Kidy zapadł sprawiedliwy wyrok p. sędziemu cwaniakowi? Może ktoś ułoży listę skazanych sędziów z ostatnich 100 lat?