Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
13 grudnia 2017
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Wypadek w Dubiecku - mataczy prokurator przemyski Robert Leśny, majaczy biegły Andrzej Próchnicki a asesor Agnieszka Tworzydło na pewno pomyliła się z powołaniem....

Tragicznie dla dwóch rodzin zakończył się powrót z dyskoteki rozbawionych pijanej i "naszprycowanej" młodzieży w Dubiecku. Po drugiej w nocy z dyskoteki samochodem m-ki Opel Kadet wyjeżdża Robert w towarzystwie kolegi i dwóch dziewczyn. Chwilę po nim z tej samej dyskoteki wyjeżdża Augustyn z kolegą samochodem m-ki Daewoo Lanos.
Niecały kilometr dalej dochodzi do wypadku. Ze sporządzonej notatki policyjnej i mapki sytuacyjnej wyraźnie widać po śladach hamowania, że Lanos w tym czasie wyprzedzał Opla i znajdował się od dłuższego czasu na lewym pasie ruchu (proste ślady hamowania). Z tej mapki można się też zorientować, że rozbawione towarzystwo w Oplu "przeoczyło" swój wjazd do posesji nr 16 i nagłym niesygnalizowanym manewrem kierowca bez upewnienia się czy wykonuje bezpieczny manewr zajechał drogę kierowcy Lanosa. W efekcie dochodzi do kolizji. Lanos uderza w tył Opla. Nie byłoby w tej stłuczce żadnej tragedii gdyby pasażerowie Opla mieli zapięte pasy bezpieczeństwa jak nakazuje Prawo Ruchu Drogowego. Już na wstępie łamiąc to prawo pasażerowie doznali potłuczeń i uszkodzeń ciała co tragicznie zakończyło się dla kierowcy Opla - wyrzucony z siedzenia rozbija sobie głowę tracąc przytomność. Po ponadmiesięcznym leczeniu umiera w szpitalu - niestety przez swą głupotę.

Dzisiaj wiemy już co było przyczyną wypadku. Jak wykazały badania laboratoryjne kierowca Opla nie pił alkoholu na dyskotece, ale za to nie mógł się powstrzymać żeby dla dobrej zabawy wziąć na dyskotece narkotyk - co wykazały badania medyczne. Jest to bardzo istotne, ponieważ ten fakt dla zdarzenia zostaje ukryty przez przemyskiego prokuratora Roberta Leśnego... i nie tylko to. Jak się okazało, kierowca Lanosa był trzeźwy - jednak zostaje oskarżony za jazdę pod wpływem alkoholu - czyli mamy dziwnie śmierdzącą sprawę w od dawna śmierdzącej prokuraturze i cuchnącym sądzie przemyskim.

Jak w każdym istotnym wypadku, tak i tutaj policja powołała biegłego "do spraw ruchu drogowego, transportu i pojazdów samochodowych" - tutaj akurat załapał się po znajomościach przemyski (prze)biegły Andrzej Próchnicki.
O tym, że "motoryzacyjni" biegli sądowi wypisują dowolny kit i należą do najbardziej skorumpowanych grup, pisaliśmy w AP niejednokrotnie. I tutaj dokumentujemy kolejny przepadek "majaczącego A. Próchnickiego" z Przemyśla.

Z jego opinii czytamy:
Biegły miał odpowiedzieć: 1/ Jaka była bezpośrednia przyczyna zaistnienia wypadku drogowego?
Bezpośrednią przyczyną zaistnienia wypadku było niewłaściwe zachowanie się kierującego samochodem marki Lanos który przystąpił do wyprzedzania bez właściwego upewnienia się o możliwości bezpiecznego wykonania tego manewru oraz podjął manewr wyprzedzania pojazdu sygnalizującego skręt w lewo z jego lewej strony. Ponadto poruszał się z prędkością nadmierną i niedozwoloną. -
Proszę zwrócić uwagę - biegły w swej opinii (zresztą tak naprawdę nie spełniającej warunków takiego dokumentu) wyraźnie zabawia się w jasnowidzące majaczenie - on wie, że kierowca Opla włączył kierunkowskaz. Tak więc pytamy biegłego Próchnickiego - jakimi to badaniami naukowymi się posłużył się do wydania takowej opinii? - i czekamy na naukowe wyjaśnienia, a nie narkotyczno-alkoholowe majaczenia.
2/ Czy do zaistnienia wypadku przyczynił się wyłącznie kierujący samochodem Daewoo Lanos wykonujący manewr wyprzedzenia, czy też również kierujący samochodem Opel Kadett Rafał wykonujący skręt w lewo? - i tu też nad wyraz bez wątpliwości (tak jakby sam brał w wypadku udział) biegły Próchnicki odpowiada: Na podstawie zebranego materiału dowodowego bezpośrednio do zaistnienia wypadku przyczynił się kierujący samochodem marki Lanos.
Jednak dodaje: Jeżeli kierujący Oplem nie upewnił się lub niewłaściwie upewnił się o możliwości bezpiecznego wykonania manewru to przyczynił się do zaistnienia wypadku.

I przechodzimy do uzasadnienia A. Próchnickiego.
Podaje: wypadek wydarzył się w nocy ok. 2.20..(...) temperatura otoczenia +4 stopnie. I już w pierwszej linijce łapiemy Próchnickiego na majaczeniu. Mianowicie, zgodnie z pomiarami pobliskiej stacji meteorologicznej temperatura była -0,2 stopnie i duża wilgotność - to istotne zmiany warunków drogowych. Przypuszczalnie nie uwzględnienie faktycznych warunków spowodowały że z obliczeń wyszły mu pierdoły. Ale do tego dojdziemy.
Następnie podaje, że droga nie posiada oświetlenia, tym czasem na mapce policyjnej są zaznaczone lampy - kto tu mataczy? Podobnie nijak się mają odległości podane przez biegłego i policjantów. Ponieważ świadomie możemy przyjąć, że przypadkowi policjanci, którzy przyjechali do wypadku nie mieli powodów mataczenia, to te rozbieżności w dwóch podstawowych dokumentach sprawy wyraźnie wskazują na majaczenia biegłego Próchnickiego.
Na kolejnej stronie stronie (prze)biegły wylicza - tak wyraźnie z nieba, ponieważ znowu nie zgadza się to z pomiarami policyjnymi - prędkość poruszania się samochodu na 88,9km/h a w momencie zderzenia wychodzi mu 76km/h!?! - haa, nawet laik wie, że gdyby faktycznie samochody zderzyły się tylko z taką prędkością (pomiary zderzeniowe wykonuje się przy 50-60km/h a jakie mamy efekty...) to przy TAKIM uderzeniu ciężkiego Lanosa w tylni niezabezpieczony błotnik tylko miazga pozostałaby z osób tam siedzących, a faktycznie uległy one tylko potłuczeniu, a błotnik 2-2,5cm wgnieceniu. W Lanosie został uszkodzony tylko zderzak i lampa - PANIE PRÓCHNICKI BAJKI PAN WYPISUJESZ... TAKI KIT MOŻNA TYLKO NIEDOUCZONYM PROKURATOROM WCISKAĆ A NIE NAM.

wyp.biegl.prusicki.opinia.s1.gif (9995 bytes) wyp.biegl.prusicki.opinia.s2.gif (21547 bytes) wyp.biegl.prusicki.opinia.s3.gif (27236 bytes)
wyp.biegl.prusicki.opinia.s4.gif (22064 bytes) wyp.biegl.prusicki.opinia.s5.gif (30687 bytes) wyp.biegl.prusicki.opinia.s6.gif (16394 bytes)

Dalej biegły opisuje zachowanie się kierowcy Lanosa nic nie wspominając, że to kierowca Opla był "na haju" a więc w nocy w ogóle nie był w stanie określić odległości między pojazdami. Za to próbuje wmanipulować kierowcę Lanosa niby na podstawie sprzecznych zeznań świadków imprezy. - ten dodatek do opinii jest ewidentnym dowodem skorumpowania biegłego
PANIE PRÓCHNICKI, PAN SIĘ MA OPIERAĆ NA NAUCE I LOGICE A NIE NA PIJANYCH MAJACZENIACH.

I tak dla nauki biegłego i sądu.
Biegły w swojej opinii nie przeprowadził żadnej analizy czasowo - ruchowej przebiegu wypadku. Nie została określona w ogóle prędkość samochodu marki Opel, nie został określony tor ruchu tego pojazdu w czasie wykonywania skrętu w lewo. Jak wynika ze śladów na miejscu zdarzenia kierujący samochodem Lanos poruszał się lewym pasem ruchu i był w fazie manewru wyprzedzania. co dowodzą równoległe do osi jedni ślady hamowania kół. Analiza Czasowo - ruchowa pozwoliłaby by ustalić, że reakcja obronna w postaci manewru intensywnego hamowania kierowcy Lanosa była jak najbardziej prawidłowa i natychmiastowa na wskutek wtargnięcia na jego pas ruchu kierowcy Opla.
Jest bezsporne, że to na kierujący pojazdem który ma zamiar wykonać manewr skrętu w lewo - w myśl przepisów prawa o ruchu drogowym - ciążą obowiązki zasygnalizowania zamiaru wykonania manewru, zwolnienia i obserwacji sytuacji na drodze w tylnym lusterku. To właśnie skręcający Oplem "za wczasu" powinien zasygnalizować zamiar skrętu i sprawdzić czy został jego zamiar dostrzeżony przez uczestników ruchu.
No i oczywiście nie może być pod wpływem alkoholu (reakcja jest opóźniona), a tym bardziej narkotyków które deformują całkiem obraz postrzegania.

Ale jeszcze większe "numery" w sprawie mamy analizując mataczącego prokuratora przemyskiego Roberta Leśnego.
Pomimo, że jak już udowodniliśmy Augustyn nie ponosi żadnej odpowiedzialności za zaistniały wypadek, to jednak dziwnym trafem to on został wytypowany na ofiarę.
Niewprawnym w przekrętach prawniczych czytelnikom chciałbym zwrócić uwagę na jeden istotny fakt. Otóż każdy dokument ze sprawy sądowej czy prokuratorskiej wraz z przyjęciem do akt musi mieć nadany numer tzw. karta i być opisany na teczce. Ewidencja taka ma zabezpieczyć przed zagubieniem dokumentu. A że dokumenty w sądach i prokuraturach giną - to mamy i tu dowód.
Weźmy jeden z początkowych dokumentów sprawy - mapkę sytuacyjną zrobioną przez policjantów. Na początku ten dokument był kartą nr 9, a teraz ma nr 5 - wychodzi na to, że 4 istotne dokumenty uległy wyjęciu z tych akt już na wstępie. Dalej brakuje ich coraz więcej. Jakie to były dokumenty?
Bez wątpienia jednym z tych dokumentów było zaświadczenie lekarskie ze szpitala informujące prokuraturę o stanie "pod wpływem narkotyków" kierowcy Opla.
To, że ten istotny w sprawie dokument był - ale został usunięty na polecenie prokuratora Leśnego, mówi nam pismo asesor A. Tworzydło nie uwzględniające wyłączenie prokuratora ze sprawy.

wyp.odrzuc.przek.asesor.tworzydlo.s1.gif (10388 bytes) wyp.odrzuc.przek.asesor.tworzydlo.s2.gif (19697 bytes)

Cyt: Okoliczność, iż Rafał mógł być pod wpływem środków odurzających lub psychotropowych znana była w postępowaniu przygotowawczym i będzie przedmiotem badania przez sąd.

Jednak ta istotna okoliczność mająca wpływ na przebieg zdarzenia, jak też np. niezapięcie pasów itd. nie jest w żaden sposób uwzględniona w akcie oskarżenia wypisanym przez prok. R. Leśnego.
Tak więc od samego początku spotykamy się z oczywistym manipulowaniem dowodami i oszustwem R. Leśniaka.
Mianowicie ten przygłup (co niebawem dowiedziemy) uzurpuje sobie nieomylność i wnosi akt oskarżenia z wnioskiem o winie (którą nie potrafił udowodnić) - i jak się uda to i bez posiedzenia sądowego.
Mianowicie:
Art. 335.kpk [Wniosek o skazanie bez przeprowadzania rozprawy] § 1. mówi: Prokurator może umieścić w akcie oskarżenia wniosek o wydanie wyroku skazującego i orzeczenie uzgodnionych z oskarżonym kary lub środka karnego za występek zagrożony karą nieprzekraczającą 10 lat pozbawienia wolności bez przeprowadzenia rozprawy, jeżeli okoliczności popełnienia przestępstwa nie budzą wątpliwości, a postawa oskarżonego wskazuje, że cele postępowania zostaną osiągnięte.
§ 2. Jeżeli zachodzą warunki do wystąpienia z wnioskiem, o którym mowa w § 1, a w świetle zebranych dowodów wyjaśnienia podejrzanego nie budzą wątpliwości, dalszych czynności dowodowych w postępowaniu przygotowawczym można nie przeprowadzać; przeprowadza się jednak czynności, co do których zachodzi niebezpieczeństwo, że nie będzie można ich przeprowadzić na rozprawie.
§ 3. Uzasadnienie aktu oskarżenia można ograniczyć do wskazania okoliczności, o których mowa w § 1.
Tylko że oskarżony wcale nie przyznaje się do popełnienia przestępstwa (niby jak?) a prokurator nie potrafi udowodnić mu winy, jego zarzuty budzą ogromne wątpliwości, a dowody praktycznie żadne - mamy tylko jakieś błędne prokuratorskie dywagacje bez logicznego uzasadnienia faktów. Niestety, taki mierny mamy poziom wykształcenia prokuratorów - odpadów prawniczych.

wyp.akt.oskarz.lesny.s1.gif (21727 bytes) wyp.akt.oskarz.lesny.s2.gif (16760 bytes) wyp.akt.oskarz.lesny.s3.gif (13363 bytes)
wyp.akt.oskarz.lesny.s4.gif (30244 bytes) wyp.akt.oskarz.lesny.s5.gif (30067 bytes) wyp.akt.oskarz.lesny.s6.gif (9863 bytes)

Dodatkowo Augustynowi prok. Leśny stawia zarzuty z Art. 177.kk [Nieumyślne spowodowanie wypadku]. Jak wcześniej udowodniliśmy - to tylko bajka nijak mająca się z faktami i logiką.
Dorzucił mu zarzuty z
Art. 178.kk
[Ucieczka z miejsca zdarzenia] i Art. 178.kk [Prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości] - czego w żaden sposób nie udowodnił.
Tu należy zwrócić uwagę, że Andrzej - świadek na podstawie którego prok. Leśny zarzuca prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwym zaraz po wypadku zeznał, że nie widziała żeby Augustym pił alkohol i że nie pił z nim. Zeznania zostały zmienione pół roku później pod naciskiem prokuratora i groźbami pobicia rodziny Roberta - a więc pod przymusem i nie mogą być żadnym dowodem w sprawie. Fakt ten został udokumentowany sprawą karną za pobicie jego brata.

wyp.zezn.swiadka.andrzej.s1.gif (27352 bytes) wyp.zezn.swiadka.andrzej.s2.gif (27474 bytes)

I jeszcze jedna uwaga - zarzut ucieczki wziął się stąd, że zszokowanego i pokiereszowanego Augustyna (jechał też bez zapiętych pasów) po 40 min oczekiwania na pomoc w miejscu wypadku za pozwoleniem policjantów zabrany został do domu gdzie mu udzielono pierwszej pomocy. Jeszcze tego samego dnia chłopiec został odwieziony do szpitala gdzie przebadano mu krew i nic nie stwierdzono (tych badań było więcej) - tak więc złośliwe pomówienia (często wymuszone) co niektórych świadków przez otoczenie i prokuratora nijak się mają do rzeczywistości.
Najśmieszniejsze jest to co sam prok. pisze: Oskarżony po zaistnieniu wypadku wysiadł z samochodu i przebywał na miejscu wypadku przez kilkanaście minut. Na miejsce wypadku wypadku dojechał przypadkowo swoim samochodem oskarżony Krzysztof. Po zatrzymaniu się zorientował się, że jednym z uczestników zdarzenia jest jego kolega Augustyn. Pojechał do domu jego rodziców i poinformował o wypadku drogowym jego ojca, który wsiadł z nim do samochodu i przyjechali na miejsce wypadku...(...) .odwieźli go do miejsca zamieszkania celem udzielenia pomocy... - nawet z tego opisu wynika że nikt nie uciekał, a mamy tylko ewidentnie mataczy faktami.
Prokuratura wiedziała że poszkodowany Augustyn jest w Rzeszowie w szpitalu i wcale się tym nie interesowała. Oczywiście, że mógł wyjechać gdziekolwiek ponieważ nikt mu nie postawił żadnych zarzutów i nie zatrzymywał. Za swoje błędy prokurator nie może skazywać niewinnego chłopaka. Jak marne są zarzuty stawiane na siłę oskarżonym dowodzi fakt, że prokurator R. Leśniak spłodził w tak poważnej sprawie "aż" 2,5 strony uzasadnienia - kpiny , zwłaszcza że w sprawie przesłuchano ponad 30 świadków. Jakoś żadnych dowodów z tych czynności nie zebrano w akcie oskarżenia. Prokurator oparł się zeznaniach jednego świadka (na którym przez pobicie wymuszono zeznania) że podobno na dyskotece Augustyn wypił jakieś 100gr alkoholu, jednocześnie te zeznania światków (np. kelnerek) w których była mowa że nie pił stronniczo nie wziął pod uwagę - zresztą tu dowodem jest badanie lekarskie i nie mogą być wiarygodne zeznania pijanych dyskotekowiczów którzy zaraz po wypadku nic nie pamiętali, a potem kilka razy zmieniali zeznania.
Całe oskarżenie oparte jest na błędnej opinii A. Próchnickiego co zostało wcześniej udowodnione.

Ostatnim elementem przekrętów w sprawie jest oddanie tak poważnej sprawy do rozpatrzenia niedoświadczonej asesor Agnieszce Tworzydło.
ASESOR TO NIE SĘDZIA - STWIERDZIŁ TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY 24.10.2007r - Sygnatura: SK 7/06 i nakazał sejmowi zmienić ten stan.
Usytuowanie asesora w polskim wymiarze sprawiedliwości nie zapewnia gwarancji składających się na konstytucyjne prawo do sądu. O pozbawieniu wolności decyduje urzędnik, który nie spełnia warunków bezstronności, niezależności i niezawisłości właściwej sądom. Nie może więc być uznany za sąd.

Tymczasem kolejny przekręt w tej sprawie polega na fakcie bezprawnego przebywania Augustyna w areszcie.
Fakt nadużywania przez niedouczonych albo skorumpowanych prokuratorów tymczasowego aresztowania był ostatnio przez TK rozpatrywany.
Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego, stwarza też zbyt dużą swobodę interpretacji dla organów stosujących kary ograniczenia wolności. Trybunał orzekł, że kwestionowany art. 263 par. 3 k.p.k. jest niezgodny z konstytucją. Podkreślił też, że tymczasowe aresztowanie jest najbardziej dolegliwym środkiem zapobiegawczym. Przepisy ograniczające stosowanie tymczasowego aresztowania mają na celu przede wszystkim zagwarantowanie poszanowania prawa do wolności i nietykalności osobistej osoby, wobec której zastosowano ten środek.
- Rygorystycznie muszą być przestrzegane konstytucyjne warunki ograniczania wolności, przede wszystkim wymóg jasnego, precyzyjnego i kompletnego określenia przez ustawodawcę zasad i trybu każdego dopuszczalnego ograniczenia lub pozbawienia wolności osobistej - podkreślał Marek Kotlinowski, sędzia sprawozdawca.
Areszt można przedłużyć wyłącznie na podstawie ściśle określonej przesłanki, gdy konieczność przedłużenia aresztu powstanie w związku z:

  • zawieszeniem postępowania karnego,
  • czynnościami zmierzającymi do potwierdzenia tożsamości oskarżonego,
  • przedłużającą się obserwacją psychiatryczną oskarżonego,
  • przedłużającym się opracowywaniem opinii biegłego,
  • wykonywaniem czynności dowodowych w sprawie o szczególnej zawiłości lub poza granicami kraju,
  • celowym przewlekaniem postępowania przez oskarżonego.
wyp.przedl.areszt.asesor.tworzydlo.s1.gif (13389 bytes) wyp.przedl.areszt.asesor.tworzydlo.s2.gif (25158 bytes) wyp.przedl.areszt.asesor.tworzydlo.s3.gif (9002 bytes)

Tak więc Zasady ograniczenia wolności muszą być precyzyjne a nie byle jakie jak w ostatnim postanowieniu wydanym przez asesorów prokuratury Michała Kality przyklepany przez asesor Agnieszkę Tworzydło.

Brak kompetencji i niewiedza asesorów polega też na asekuracyjne powoływanie się dodatkowo na Art. 258.kpk i Art. 249.kpk [Cele zastosowania środków zapobiegawczych] § 1. mówiącego że: Środki zapobiegawcze można stosować w celu zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, a wyjątkowo także w celu zapobiegnięcia popełnieniu przez oskarżonego nowego, ciężkiego przestępstwa; można je stosować tylko wtedy, gdy zebrane dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że oskarżony popełnił przestępstwo.

Prokuratura postawiła już akt oskarżenia, nie wchodzi w rachubę kolejny wypadek samochodowy, ponieważ samochód do dzisiaj stoi rozwalony - tak więc powoływanie się na te artykuły przez asesorów jest całkowicie błędne.

Podsumowując - mamy błędnie i stronniczo prowadzone śledztwo przez niekompetentnych urzędników sądowych i skorumpowanych funkcjonariuszy. Należy zwrócić uwagę, że zarówno prokuratorzy jak i sędziowie przemyscy należą do najczęściej opisywanych przez media w związku z ich korumpowaniem przez urzędników celnych. Dorównują im jednak sędziowie z innych miast podkarpackich: Krosna czy Dębicy. Korupcja i niewiedza szerzy się też w takich niewielkich sądach jak Strzyżów czy Lesko, gdzie wszyscy o wszystkich wiedzą i wspólnie biesiadują...
Niestety, żydo-galicyjskie Podkarpacie wykształciło sobie ścisłe korporacyjne zależności (najczęściej rodzinne) i tutaj PRAWO w sądach nie jest respektowane. Jeszcze gorzej jest z logiczną interpretacją faktów przez prawników. Żeby się wkupić w takie "kasowe układy" asesor musi popełnić najpierw parę przestępstw, a potem już może zostać sędzią.... Ci etyczni nie mają żadnych szans.... smutna prawda.

Redakcja AP

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Rafaela
20-12-2014 / 01:02
That's a slick answer to a chgllenaing question