Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
26 listopada 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 02-01-2012

Warszawa 3 styczeń 2012r - Pogrzeb działaczki stowarzyszenia lokatorów

"Uczcimy jej pamięć"
Spotykamy się 3 stycznia 2012 roku na ul. Nabielaka 9 o godz. 11:00, gdzie Jola mieszkała ponad 60 lat, skąd wyszła 1 marca i już nie wróciła. Tu uczcimy jej pamięć i udamy się z marszem milczenia do kościoła na ul. Chełmskiej. Następnie po mszy pogrzebowej zapraszamy wszystkich na Cmentarz Południowy Antoninów (będzie podstawiony jeden autokar)

Śmierć kobiety od początku budziła wiele wątpliwości. 1 marca w Lesie Kabackim odnaleziono spalone ciało kobiety. Bardzo szybko okazało się, że to zwłoki 64-letniej Jolanty Brzeskiej, a przyjęta hipoteza zakładała samospalenie. Rodzina i przyjaciele kobiety nie wierzą jednak w tę wersję. Jolanta Brzeska od lat toczyła walkę o prawo do mieszkania z właścicielem, który odzyskał kamienicę. 28 lutego nagle zniknęła. Nie zostawiła listu ani żadnego wyjaśnienia.

fot. Superwizjer/TVN
Jej spalone zwłoki znaleziono w Lesie Kabackim 10 miesięcy temu. Dopiero teraz ma odbyć się pogrzeb. Mowa o Jolancie Brzeskiej - aktywnej działaczce stowarzyszenia lokatorów, która zginęła w tajemniczych okolicznościach.
Informacja o pogrzebie Jolanty Brzeskiej pojawiła się na portalu społecznościowym Facebook. "Zapraszam wszystkich, którzy chcieliby uczestniczyć w pogrzebie Jolanty Brzeskiej, której spalone zwłoki znaleziono w Lesie Kabackim 1 marca" – czytamy w opisie.

Śmierć kobiety od początku budziła wiele wątpliwości. 1 marca w Lesie Kabackim odnaleziono spalone ciało kobiety. Bardzo szybko okazało się, że to zwłoki 64-letniej Jolanty Brzeskiej, a przyjęta hipoteza zakładała samospalenie. Rodzina i przyjaciele kobiety nie wierzą jednak w tę wersję. Jolanta Brzeska od lat toczyła walkę o prawo do mieszkania z właścicielem, który odzyskał kamienicę. 28 lutego nagle zniknęła. Nie zostawiła listu ani żadnego wyjaśnienia.

Walka w sądzie
Brzeska wprowadziła się do kamiennicy w centrum Warszawy zaraz po wojnie, razem z rodzicami, którzy pomagali ją odbudowywać. Spędziła tu całe życie. Miała podpisaną z miastem umowę o wynajem lokalu komunalnego.
Nowy właściciel uznał jednak, że nie obowiązują go umowy, których on nie zawierał i rozpoczął naliczanie opłaty za bezumowne korzystanie z lokalu. Brzescy usiłowali się od tych decyzji odwoływać, zaczęły się pierwsze sprawy w sądzie. Wyroki były różne. Jeden skład sędziowski uchylał żądania właściciela, kolejny - po apelacji - przyznawał mu rację.
Sprawy się toczyły, a problemy narastały. Brzeskim zakazano np. korzystania z pralni - ich pralkę wystawiono na korytarz. Spierano się o korzystanie z piwnicy. Konflikt narastał. Właściciel kamienicy zameldował się nawet w mieszkaniu Brzeskich. Jolanta Brzeska prowadziła kalendarium. Notowała wszystkie fakty dotyczące walki o mieszkanie. Od 2006 roku nie było miesiąca bez wpisu: kolejne rozprawy, próby spotkań i zawarcia ugody z właścicielem. Ale też nowe komplikacje.
Skoro nic nie chroniło lokatorów, założyli własne stowarzyszenie. Ta organizacja miała ich reprezentować i bronić. Jolanta Brzeska była jego działaczem. Chodziła na sprawy o eksmisje, pomagała pisać pisma, roznosiła je do urzędów. Był bardzo aktywna.
Wielokrotnie prosiła też gminę o przyznanie innego lokalu komunalnego. Tak jak wiele osób, ona również nie miała dokąd się wyprowadzić. Mimo, że spełniała kryteria, nie została wpisana nawet na listę osób oczekujących na taki lokal.
Propozycja urzędu była złożona: w razie eksmisji mieszkanie socjalne miała otrzymać córka Pani Jolanty, która wychowuje niepełnosprawne dziecko. Ona sama miała być tam dokwaterowana. Zdaniem córki, nie gwarantowało to rozwiązania problemu z mieszkaniem pani Joli.

Jolanta Brzeska prowadziła kalendarium, w których notowała wszystkie fakty dotyczące walki o mieszkanie. To suchy zapis drogi do jej śmierci. Od 2006 roku nie było miesiąca bez wpisu.

Zniknęła przed licytacją
Starania w urzędzie nie przynosiły efektu, a sprawy toczyły się coraz gorzej. Rósł dług z tytułu opłaty za nielegalne zajmowanie lokalu - bo nowy właściciel nie przejął na siebie umowy o najem mieszkania komunalnego. Po kilku latach procesu sąd przyznał mu racje i Pani Jolanta stanęła przed koniecznością zapłaty kilkudziesięciu tysięcy złotych. W końcu zapadł wyrok o eksmisję.
Właściciel także nie dawał o osobie zapomnieć. Zwłaszcza, że Brzeska była już ostatnim lokatorem zajmującym mieszkanie komunalne w jego budynku. Marek M. przepisał kamienicę własnej matce. Oficjalnie nie ma z nią już nic wspólnego. Ale w sprawie ugody spotykał się z Panią Jolanta osobiście jeszcze miesiąc przed jej śmiercią. Kilka dni przed zapowiadaną licytacją rzeczy, Pani Jolanta zniknęła. 
Alicja Krystyniak
PRZECZYTAJ WIĘCEJ O TAJEMNICZEJ ŚMIERCI JOLANTY BRZESKIEJ

Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów

Polecamy sprawy tematyczne poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Mirosław Naleziński
03-01-2012 / 20:54
Obrzydliwe! Kto odpowiada za to, że starsi ludzie w Polsce zostali sprzedani z kamienicami albo z mieszkaniami zakładowymi? Przez 20 lat przemian żaden rząd nie wymyślił nic mądrego, a cwaniacy żerują na tych słabych ludziach. Wstyd dla nowej Polski! Kompromitacja ludzi z "Solidarności" - cóż bowiem oznacza termin 'solidarność'?