Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
16 września 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY SZARA STREFA PUBLICZNEJ SŁUŻBY ZDROWIA

Szara strefa publicznej służby zdrowia - Adam Sandauer

Podobnie jak i w innych europejskich państwach w Polsce jest ok. 30 lekarzy na 10 000 obywateli. Jednak poza Polską lekarze pracują na jednym etacie i wystarcza to aby społeczeństwu zapewnić właściwą opiekę medyczną. U nas znaczna część lekarzy pracuje na kilku etatach.
Jaka jest tego przyczyna?
Ze szpitala lekarz biegnie do spółdzielni, a stamtąd do prywatnego gabinetu. Nie każdy jednak. Praca poza zasadniczym etatem, to pozycja którą osiąga się z wiekiem. Bezpośrednio po studiach można tylko pomarzyć o prywatnej praktyce lub spółdzielni. Pacjent nie przyjdzie bo co młody lekarz może zaoferować? Ale i tak zostaje mu możliwość dorobienia w pogotowiu. I tu zdobywa praktykę zawodową, oczywiście często kosztem zdrowia pacjentów. Za dobrym specjalistą pacjent musi pobiegać no i zapłacić za wizytę.
W szpitalu czy ambulatorium nie ma czasu, więc trzeba prywatnie...
W prywatnych gabinetach i laboratoriach, można bez pośpiechu zrobić badania, porozmawiać czy załatwić przyjęcie do szpitala...
Na ochronę zdrowia finansowaną ze środków publicznych (szpitale, lekarze rodzinni, refundacja leków) wydajemy ok. 3.8% PKB.
Szacowano (Służba Zdrowia nr 65-68; 17-28 sierpnia 2000): http://www.sluzbazdrowia.com.pl/html/more2958b.php że do każdej złotówki wydawanej na leczenie ze środków publicznych, prywatnie dopłacamy jeszcze 60 - 80 groszy ( 2.2-2.9 PKB) . Szacowano iż połowę tych wydatków stanowią opłaty za prywatne wizyty czy badania, a resztę opłaty za leki. Oznacza to iż, poza szarą strefa, na ochronę zdrowia wydajemy jako społeczeństwo 6 -  6.9% PKB. Z tego, poza ubezpieczeniem, w prywatnych gabinetach i laboratoriach zostawiamy kwotę rzędu 10 mld. zł rocznie (ok. 20 zł miesięcznie statystyczny obywatel).
Znaczna część z tych pieniędzy tworzy spore zarobki w prywatnych gabinetach lekarskich...
Przyczyny utrzymywania obecnego stanu,  pracy na kilku etatach, niedofinansowania i złego funkcjonowania publicznej Służby Zdrowia stają się oczywiste.

Adam Sandauer

Ostatnio miały miejsca dwa spotkania w których uczestniczyłem jako przewodniczący Stowarzyszenia Primum Non Nocere.

1. Nowy Rzecznik Praw Obywatelskich, dr Janusz Kochanowski, zadeklarował wolę współpracy ze stowarzyszeniem przy nowelizacji prawa. Pierwszym działaniem Rzecznika będzie zwrócenie się do ministra zdrowia w sprawie działania korporacyjnego wymiaru sprawiedliwości a w szczególności pozycji poszkodowanego i prawa wniesienia zażalenia do sądu w przypadku odmowy wszczęcia czy też umorzenia postępowania. 
Dalsze działania dotyczyć będą przepisów kodeksy karnego i cywilnego. 
Padła propozycja zwrócenia przez nas uwagi na te przepisy które należy zmienić.

2. Odbyło się moje spotkanie z posłami PiS, członkami komisji zdrowia (prawie sami lekarze). Przedstawiałem, zachęcając do przygotowania ustawy wprowadzającej u nas  system ubezpieczeniowy od złych skutków leczenia bez konieczności dowodzenia winy, analogiczny do obowiązującego w krajach skandynawskich:
http://www.sppnn.org.pl/szw/opis.doc
http://www.sppnn.org.pl/szw/ust.doc
Posłowie wysłuchali referatu. Przedstawiłem zasady działania systemu w Szwecji i szacunki ewentualnych kosztów gdyby próbować go wprowadzać w Polsce ( ok 400 mln zł rocznie ).  Posłowie zadali szereg pytań z których większość sprowadzała się do tego czy system ten zlikwiduje wszystkie, lub przynajmniej większość  roszczeń poszkodowanych pacjentów. Deklaracja podjęcia działań dla wprowadzenia u nas takich regulacji prawnych na
spotkaniu nie padła. 
Zobaczymy czy pojawi się w najbliższej przyszłości.


Zgodnie z uchwałą kongresu jeśli do jesieni sytuacja nie ulegnie zmianie,
wznawiamy aktywniejsze, uliczne działania.

Adam Sandauer

Według danych zbieranych przez Stowarzyszenie Pacjentów Primum Non Nocere każdego roku dochodzi w Polsce do 20 - 30 tys. błędów lekarskich, z czego tylko jedna dziesiąta przypadków trafia w formie skarg do izb lekarskich. Niemal 90 proc. spraw jest umarzanych, a z tych rozpatrywanych przez sądy lekarskie także w niespełna co dziesiątej dochodzi do ukarania lekarza. 
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej nadała samorządom zawodów zaufania publicznego specjalny status, uprawniający je nie tylko do rozwiązywania środowiskowych problemów i do rozstrzygania sporów ich członków z klientami.
Samorządy wykorzystują do ukrywania przestępstw popełnionych przez ich członków, dlatego ten problem stał się podstawą skargi konstytucyjnej ilustrującej patologię w korporacjach. Helsińska Fundacja Praw Człowieka postanowiła więc wystąpić do rządu i parlamentu o podjęcie działań legislacyjnych, które dostosowałyby korporacyjne postępowania dyscyplinarne do porządku konstytucyjnego. Nie od rzeczy by było, gdyby same samorządy włączyły się też do dyskusji na ten temat, by uprzedzić ewentualne działania w stylu Aleksandra Wielkiego i "węzła gordyjskiego". Dla lekarzy pouczające mogą być zmiany, jakim Ministerstwo Sprawiedliwości Ziobro chce poddać postępowania dyscyplinarne dla prawników. Protesty korporacji przeciwko upaństwowieniu tego sądownictwa pozostały bez echa.

Co roku kilkadziesiąt tysięcy ludzi w Polsce cierpi przez pomyłki medyków. Nie ma tygodnia, by po złej diagnozie ktoś nie umarł
- Błędy lekarskie to plaga. Jak nowotwór. Ale w odróżnieniu od chorób wpadki służby zdrowia są tuszowane kosztem poszkodowanych - tak mocnych słów używa dr Adam Sandauer ze stowarzyszenia Primum Non Nocere, które pomaga osobom poszkodowanym przez lekarzy.

Ma podstawy. Sprawdziliśmy, że w czterech oddziałach stowarzyszenia zalega kilkaset segregatorów z opisami pomyłek lekarskich, często z finałem w postaci trwałego kalectwa pacjentów. Z tych skarg wynika, że nie ma tygodnia, aby w Polsce nie zmarła osoba, której lekarz źle postawił diagnozę! Mało tego, każdego roku do PNN zgłasza się aż 30 tys. poszkodowanych przez białą służbę. Proszą o pomoc, chcą dochodzić swoich praw. Najwięcej błędów dotyczy zignorowania objawów choroby, pozostawienia przyrządów lekarskich wewnątrz ciała po operacji, zaniedbań podczas porodu, zakażeń podczas zabiegów.

Błędy przez zmęczenie

Przykłady porażają. Iwona Król z Łomianek kilka razy prosiła lekarzy o badania EKG u jej chorego na serce męża. Nie doczekała się, usłyszała: "Pacjent wygląda na okaz zdrowia". Po kilku dniach mężczyzna zmarł. - Bo nikt nie odkrył zawału - opisuje w skardze do stowarzyszenia. Podobna sytuacja miała miejsce w Łodzi. Pogotowie odmówiło zabrania 66-letniej kobiety do szpitala. Lekarz uznał, że nie widzi potrzeby. - Niech pacjentka zdrowieje w domu - uznał. Dwie godziny później stan kobiety pogorszył się. Chora następnego dnia zmarła.

To najbardziej dramatyczne przypadki. Większości pacjentów udaje się przeżyć, ale zostają kalekami na całe życie. Jak Izabela Wiśniewska z Piaseczna pod Warszawą, która dwa lata temu złamała nogę. Lekarze zaproponowali jej koronarografię (polega na wprowadzeniu do tętnicy w udzie wziernika). - W trakcie wykonywania zabiegu lekarze przebili mi tętnicę - mówi zrozpaczona kobieta. - Kilkanaście minut później zaszyli ranę i uznali, że wszystko jest w porządku. A ja miałam krwotok. Kiedyś byłam zdrową kobietą. Dziś jestem kaleką.

Co na to sami lekarze? Zdaniem dr Krzysztofa Bukiela, przewodniczącego ogólnopolskiego związku zawodowego lekarzy, szpitalne pomyłki biorą się z trzech powodów: - Z natury, bo lekarz jest tylko człowiekiem, a przeprowadzenie operacji to nie jest tylko włączenie komputera. Ze zmęczenia. Nawet Trybunał Konstytucyjny uznał, że nasz lekarz może pracować bez przerwy aż 55 godzin! To czemu tu się dziwić? I niestety - z braku staranności, nonszalancji, a w wielu przypadkach niedouczenia lekarzy - wylicza. - Takich błędów nie da się uniknąć, ale warto powalczyć, aby było ich znacznie mniej - przyznaje.

A jak walczyć? Wczoraj zapytaliśmy o to w resorcie zdrowia. Wiceminister Bolesław Piecha mówi ostro: - Jeśli lekarz jest za słaby, to powinien albo zaprzestać wykonywania zawodu, albo ponownie zdawać egzamin. Ale zaraz dodaje: - Ministerstwo ma w takich wypadkach związane ręce. Ci, którzy popełniają błędy, powinni być dokładnie oceniani i karani przez sąd lekarski. Chyba że popełni przestępstwo, to wówczas zajmie się nim prokurator. Nie ma w Polsce żadnych rankingów ani ocen lekarzy. Być może to dobre rozwiązanie.

Lekarz nie doniesie

W przypadku Izabeli Wiśniewskiej lekarz, który ją przyjmował, przyznał się przed pacjentką do błędu i osobiście przeprosił. Ale to wyjątek. Zazwyczaj medycy wypierają się wszystkiego przed komisją lekarską. I dlatego tylko 10 proc. okaleczonych w szpitalach skarży się na błędy do okręgowych izb lekarskich. Nie wierzą, aby jeden lekarz wystąpił przeciwko drugiemu. I mają rację. Dziewięciu na dziesięciu poszkodowanych, którzy dochodzą swoich praw, przegrywa w sądzie. Nieliczni po wielu latach procesów dostają odszkodowanie.
Czy jest szansa, że to się zmieni? Osoby, które zajmują się śledzeniem lekarskich wpadek, już teraz pomagają przygotować dobre dokumenty, które ułatwiają ofierze służby zdrowia walkę przed sądem. Do tego trwa przygotowywanie specjalnej ustawy, która ma wprowadzić odpowiedzialność szpitala np. za kalectwo pacjenta, wymusić na placówce pokrycie kosztów dalszego leczenia i wypłatę odszkodowania choremu. Dziś to prawie niemożliwe.

Primum Non Nocere - Światowy Dzień Chorego - uchwały Stowarzyszenia

Światowy Dzień Chorego 11 luty 2006 r. Kongres Stowarzyszenia - tylko niekompetentny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej?

Błędy medyczne - Co roku ponad 45 tys. osób pada ofiarą pomyłek lekarskich - informacje do wiadomości ministra zdrowia Zbigniewa Religi.

Podobne tematy: 
BŁĘDY LEKARSKIE Odpowiedzialność lekarska...? - czym to się je?, jak ukrywa?...  
Co z tą odpowiedzialnością lekarską za popełnione "błędy w sztuce medycznej"?
- mówi Adam Sandauer Prezes Stowarzyszenia Pacjentow Primum Non Nocere

BŁĘDY LEKARSKIE Odpowiedzialność lekarska...? - czym to się je?, jak ukrywa?
TYLKO PRZEBIEGLI BIEGLI ? - a może chodzi o coś więcej?

a dla inteligentnych:  ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia
i wiele innych w kolejnych w działach czasopisma "AFERY PRAWA"

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe 
www.aferyprawa.com  
Redaktor Naczelny:
mgr inż.  ZDZISŁAW RACZKOWSKI

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: Z.Raczkowski@aferyprawa.com 
Dziękuję za przysłane teksty opinie i informacje. 

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.