Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
27 stycznia 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA PRZEPRASZAMY ZA TO CO JUŻ OPUBLIKOWALIŚMY I CO OPUBLIKUJEMY

Powrót "onych"? - redakcja AP przeprasza wszystkich, za to co zrobiła, co robi, czego zrobić nie zdążyła i co będzie dopiero robić...

Za komuny o władzy mówiliśmy często „oni”; to „oni” nas gnębili, „oni” żarli szynkę i popijali zagranicznymi trunkami, gdy my kontentować musieliśmy się kaszanką i bimbrem, to „oni” ... . Tę wyliczankę można kontynuować, a każdy chyba Polak po pięćdziesiątce dopisze „onym” na podstawie własnych doświadczeń coś nowego. Dopiszą również „oni”, bo grupa „onych” nie była monolitem i byli wśród nich równi i równiejsi. Myślę, że tym, co wszystkich dostatecznie równych „onych” łączyło było to, że w przeciwieństwie do wiecznie zabieganego i kombinującego obywatela „oni” mieli zawsze czas. Czas i pewność, że ich spokojnej i dostatniej egzystencji byle robol czy „obywatel” naruszyć nie może. Czy widział kto spieszącego się sekretarza?
A potraficie sobie wyobrazić sekretarza obawiającego się, że jakiś lepiej ustawiony partyjniak zgnoi go całkowicie i wdepce w ziemię razem z rodziną, a bywało, że i przyjaciółmi, którzy nie zechcą się od niego odciąć? Życie aparatczyków nie było spokojne, tam też toczyła się ostra walka o synekury, forsę i władzę, a wynikłe z tego stresy topiono w hektolitrach alkoholu. Funkcjonowała jednak znakomicie „karuzela stanowisk”, z której spadało się właściwie tylko na własne życzenie, bo nawet jeśli jeden aparatczyk drugiego aparatczyka wykopał, to zazwyczaj tylko na "zastępczy" stołek tej karuzeli. Właściwe funkcjonowanie karuzeli zapewniała wypracowana zwykle w organizacjach młodzieżowych „proletariacka moralność” wspierana radzieckimi przykładami, a na odpowiednio wysokim szczeblu również dobrą radą Wielkiego Brata. O bezpieczeństwo "karuzelników" dbały organa niezależnego, socjalistycznego, wymiaru sprawiedliwości i cechujące się równie socjalistyczną moralnością organa ścigania.
Do rozmów z większą ilością motłochu mieliśmy też organa prewencji, w tym znane i powszechnie szanowane ZOMO. Cały ten cyrk miał jednak z punktu widzenia jego zarządu wadę podstawową; zarząd, mimo, że faktycznie korzystał ze wszystkich przywilejów normalnych właścicieli, formalnie właścicielem cyrku nie był. Jedną z zasadniczych wad było np. to, że nie można było jawnie ze wszystkich tych przywilejów korzystać, bo np. prasa zachodnia pisała brednie przeróżne o „czerwonych książętach” czy demoralizacji władzy. To, rzecz oczywista, tylko ta wredna burżuazyjna, bo nasza wiedziała, że trudy zarządzania robolami władza musi jakoś odreagować i rozrywka się jej należy.

Jednym z oficjalnie głoszonych celów działania polskiej opozycji była, jeśli nie całkowita likwidacja, to przynajmniej ograniczenie ilości miejsc na wspomnianej karuzeli. Ludzie oczekiwali, że „nowe” sytuację naprawi, "karuzelników" ulokuje na właściwych miejscach (najlepiej w pierdlu), a zapewniających dotychczas "karuzelnikom" miękkie lądowanie sędziów i prokuratorów rozliczy z ich działalności. To było możliwe, bo akta prokuratorskie i sądowe zostały zachowane i, co więcej, nie były w zasadzie nigdy tajne. Nikt dziś pewnie nie wie jak to się stało, że zamiast trzymać tego wróbla w garści naród rzucił się łapać esbeckiego kanarka na dachu. Kanarka natychmiast zasłoniono wrzaskiem antylustracyjnym i straszeniem społeczeństwa, że bez zasłużonych stróżów praworządności Polska się zawali, że nie ma ich kim zastąpić, że jednak dbali o przestrzeganie prawa, jakiekolwiek by ono nie było, to nieludzkie itd., itp., itd..

Z policji wywalono wprawdzie wielu „zasłużonych”, ale prokuratorów i sędziów nikt właściwie nie ruszył. A oni w podzięce za darowany czas ulokowali w swej firmie czym prędzej swoje dzieci i ambitnych, ale niekoniecznie uczciwych absolwentów prawa i rozpoczęli żmudną pracę wychowawczą, aby system tak zmienić, by wszystko zostawić bez zmian; mentalność, obyczaje i, co najważniejsze, możliwości robienia szwindli na takim poziomie jak w PRL-u. I tak jest do dziś.
Przez te kilkanaście lat umożliwiono PRLowskim sędziom i prokuratorom spokojne odejście na wysokie emerytury i ustawienie na swych miejscach dyspozycyjnych następców. Na efekty nie musieliśmy czekać wiekami. Co rusz pojawiały się informacje o niewykrytych, a poważnych przestępstwach, o wypuszczanych przez sądy gangsterach czy stróżach praworządności popijających z przestępcami.

Pisała o tym „wolna” i „niezależna”, na nasz polski sposób, prasa. Jakoś tak się składało, że mieliśmy afery, ale nie mieliśmy, aferzystów, bo albo nie można ich było złapać, albo udowodnić im winy. Przy okazji każdej kolejnej afery, głośnego morderstwa, naruszenia zupełnie elementarnych zasad prawa (np. doprowadzenie przez widzimisię urzędnika do bankructwa firmy) media bębniły o sprawie, ale nic z tego nie wynikało. Nie wynikało, bo wyniknąć nie mogło. Cała struktura tzw. wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania skonstruowana jest w sposób chroniący swych nawet najbardziej skorumpowanych funkcjonariuszy, a społeczeństwo praktycznie w ogóle nie interesuje się tymi sprawami. Wolność gospodarcza kieruje zainteresowania ludzi na sprawy ekonomii; tych wolnych normalnie, tzn. wolnych od większych pieniędzy na to, jak przeżyć do kolejnej zapomogi, a tych wolniejszych na to jak bezkarnie wyrwać jeszcze jeden milion od tych pierwszych.
W ten prosty sposób demokracja postsocjalistyczna przekłada się na nędzę jednych i bezkarność drugich.

My jesteśmy w zupełnie innej sytuacji niż nauczone patrzeć władzy na ręce społeczeństwa tzw. starej demokracji. U nich też zaczyna być podobnie, ale choć proces "zeszmacania" władzy staje się coraz szybszy, to zagrożenie bezkarnością tych „wolniejszych” jest dla przeciętnego obywatela dziś jeszcze znacznie mniejsze.
Podstawowym czynnikiem jest poziom występowania bezkarności tzw. elit. Na Zachodzie jest on raczej wysoki i w zasadzie ograniczony do mających naprawdę duże pieniądze. U nas elita schodzi pod strzechy i byle lokalny kacyk może liczyć na przychylność organów ścigania i sprawiedliwości. Na Zachodzie wiadomo, przynajmniej z grubsza, kto jest na tyle „ustawiony”, że nie warto wchodzić mu w drogę. Polska pełna jest ludzi, którzy nabrali się zaufaniu do sądu czy prokuratury na poziomie spraw „o pietruszkę”, bo nie wiedzieli, że jakiś dupek ma dobre układy. Ich „winą” jest to, że nie przewidzieli, iż prokurator czy sędzia tak pokieruje sprawą, by to pokrzywdzony dostał jeszcze jedną nauczkę, aby wiedział na przyszłość, że jak podskoczy, to może sam zostać oskarżony, a dyspozycyjny sąd w każdej chwili może wyrządzić mu krzywdę większą od tej, na którą ośmielił się poskarżyć. I żeby na przyszłość siedział cicho i potakiwał każdej kolejnej władzy, bo żadna nie pozwoli bezkarnie wytykać sobie szwindli. Niezależnie od koloru sztandarów i tonacji wrzasków na wiecach wyborczych. I społeczeństwo dryfuje w stronę politycznej bierności „homo sovieticus” jeszcze szybciej niż za komuny.

Trudno jest wskazać przyczynę tego stanu; niektórzy doszukują się wpływów długoletniej – Polska międzywojenna była krótkim epizodem - okupacji rosyjskiej, inni cech narodowych, jeszcze inni podkreślają rolę manipulowania społeczeństwem przez „grupę trzymającą informację”. Jak by jednak nie patrzeć społeczeństwo jest dla władzy, w tym również tej na tylnym siedzeniu, bardzo tolerancyjne i mimo, że ogólnie na wymiar sprawiedliwości narzeka, to nie ma zamiaru niczego robić dla jego naprawy. Trzy lub dwa lata temu „Gazeta Prawna” pisała, iż 54% Polaków uważa, że sądy są skorumpowane; niedawno wyniki innej ankiety wskazywały już na 69% takich niedowiarków. I nic się nie dzieje. Wydaje mi się, że przyczyną jest fakt, iż nieprawidłowości pokazywane są „ogólnie”, na poziomie suchych danych procentowych, zamiast wskazywania konkretnych oszustw i pokazywania po nazwisku winnych prokuratorów i sędziów. To tak jak z pokazywaniem wojny lub klęski żywiołowej; jak słyszymy, że w Darfurze wymordowano duży procent ludzi, a jeszcze większy procent dzieci umiera z powodu głodu i chorób, to zapominamy za godzinę. Jak widzimy konkretne szkieleciki na rękach zapłakanych matek, to pamiętamy trochę dłużej i tamci „oni” mogą zacząć obawiać się, że wkurzeni Europejczycy dadzą im trochę popalić, choćby po to tylko, aby zamiast obrazów nędzy oglądać np. taniec z gwiazdami.

„Afery prawa” wskazują pachołków naszych rodzimych „onych” z imienia i nazwiska oraz osiągnięć w dziedzinie naginania prawa do potrzeb postsocjalistycznych elit, ale, mimo, iż mają naprawdę wielu czytelników, to portal nie jest tak powszechnie znany jak np. portal „Gazety Wyborczej”. Nie możemy więc tak skutecznie jak inne media reklamować poddupka tych elit. Opisujemy wiele aferalnych zdarzeń i różnych aspektów naszej prawnej rzeczywistości, ale nie jesteśmy w stanie wnikać w niektóre szczegóły spraw, ani docierać do lokalnych społeczności na taką skalę, która umożliwia nagłośnienie nieuczciwych funkcjonariuszy prawa i ich dokonań. Zwracamy się więc z apelem do Czytelników o pomoc. Jest ona potrzebna zarówno nam, jak i społecznościom lokalnym, a nade wszystko biednym prokuratorom i sędziom, których subtelne konstrukcje prawne mogłyby zostać zapomniane ku ich boleści i na szkodę rozwoju praworządności RP. Prosimy o:

Nadsyłanie opisów osiągnięć organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości wraz ze wskazaniem konkretnych przepisów, których twórcza interpretacja pozwoliła osiągnięć tych dokonać. Opisy powinny zawierać możliwie dużo konkretów, głownie nazwisk autorów osiągnięć w dziedzinie „tfurczego” reformowania prawa. Przy okazji chcielibyśmy zbudować listę bubli prawnych umożliwiających sądowe szwindle. Dobrze byłoby też pokazać ewentualne sprzeczności i sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem kombinacje prawników uzasadniających ewidentnie niesprawiedliwe wyroki. Chcielibyśmy też, by Czytelnicy, jeśli będzie to możliwe, nadsyłali odwołania do konkretnych norm i pojęć prawa materialnego, aby pokazać nie tylko naruszenie litery, ale i ducha prawa. Nie chodzi nam tylko o rekordy sądowych bzdur, ale i zwykłe prymitywne naciąganie prawa do potrzeb „onych”.

Pomoc w upublicznieniu konkretnych efektów sądowej i prokuratorskiej „tfurczości” poprzez podawanie wszędzie, gdzie jest to możliwe, np. na łamach internetowych forów dyskusyjnych, grup dyskusyjnych czy nawet w prywatnych dyskusjach przesyłanych nam informacji, a w przypadku, gdy istnieje obawa, że informacje te zostaną przez dyspozycyjnego administratora usunięte, linków do naszych informacji o tej tfurczości. To jest najlepszy sposób na zmianę obecnej tolerancji społecznej dla mafii w sądach i prokuraturach.

Mamy też jeszcze jedną prośbę. Nasi „oni” chcą jeszcze bardziej zabezpieczyć się przed ujawnieniem swych szwindli. Obecnie przygotowywany jest projekt ustawy zaostrzającej odpowiedzialność za słowo pisane czy wypowiadane publicznie. Projekt przygotowuje PiS, ale w tej materii wszystkie partie polityczne są zgodne; trzeba niepokornym usta zakneblować. Dlatego prosimy do każdego opisu dołączać możliwie pełną dokumentację pozwalającą odpierać ewentualne zarzuty o naruszenie dóbr osobistych.
Leży to w dobrze pojętym interesie nas wszystkich, bo nie ma co liczyć na to, że „oni” sprawę odpuszczą. Nie dajmy im dodatkowego czasu na preparowanie kolejnych kagańców na wolność słowa. Piszmy protesty przeciw projektom zaostrzającym cenzurę i upubliczniajmy sądowe i prokuratorskie oszustwa na wszelkie możliwe sposoby.

Wspólnie możemy wiele dla wspólnego dobra poprawić.

A ponieważ redakcja AP ostatnio zasypywana jest najróżniejszymi pozwami przez osoby albo instytucje "onych" gdzie nikt nam nic wyjaśnia: z jakiego powodu, dlaczego i po co "władze" wszczynają sprawy...
- to my PRZEPRASZAMY JUŻ NA WSTĘPIE WSZYSTKICH ZA WSZYSTKO CO OPUBLIKOWALIŚMY I CO OPUBLIKUJEMY W PRZYSZŁOŚCI - zapraszamy naszych czytelników do posłuchania.

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.