Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
27 września 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA OSZUSTWA

Polski Gułag domów dziecka – historia rodziny Wróblów z Poznania.

Z opisywanych w Aferach Prawa spraw wyłania się niepokojący trend. Coraz częściej słyszy się o zabieraniu małych dzieci do domów dziecka pod pretekstem poprawy ich warunków życia. Ma to miejsce niejednokrotnie z użyciem siły, wbrew woli rodziców i rodzeństwa. Dla usprawiedliwienia rozbojów fabrykuje się oskarżenia i nasyła policję rodzinną w postaci kuratorów czy pracowników „opieki społecznej”. Celem tych ludzi nie jest pomoc rodzinom przeżywającym kłopoty, lecz węszenie i wynajdywanie kandydatów do pozbawienia władzy rodzicielskiej. Z naszych rozmów z poszkodowanymi rodzinami wynika, że tak właśnie są postrzegani kuratorzy. Akcjami kierują osobnicy nieraz już przez nas opisywani, czyli sędziowie sądów rodzinnych, bo to właśnie oni wydają decyzje o rozbijaniu rodzin.

Jednocześnie mają miejsce prowokacje dla skłócenia rodziców. Wystarczy, że wymiar dowie się o kłótni rodzinnej. Usłużna prokuratura zaraz doradzi żonie jak złożyć zawiadomienie o znęcaniu się „psychicznym i fizycznym”, być może wskaże też biegłego który sfabrykuje obdukcję. W sprawę zaangażuje się „sąd rodzinny” i nakaże usunięcie ojca z jego własnego domu. Na taką ewentualność przygotowuje się już specjalne noclegownie w dużych miastach. Z dostępnych nam informacji, znaczna część owych oskarżeń o przemoc domową jest fałszywa i eksponowana przez wymiar w celu wywołania psychozy strachu wśród rodzin.

Najbardziej jednak odrażające jest zabieranie dzieci siłą z domów rodzinnych i od rodziców. I nie chodzi tutaj o rodziny patologiczne, gdzie dzieci są bite czy niedożywione. Celem ataku są rodziny nietypowe lub przeżywające chwilowy kryzys. Są to rodziny silnie ze sobą związane. Taką rodziną są Zawadzcy. „Humanitarne” ramię polskiego wymiaru sprawiedliwości dotknęło Marcina Frymusa a także Bogdana Goczyńskiego. Bez ingerencji „polskich” władz kryzys, o ile w ogóle był, rozszedłby się po kościach. Jednak dzięki świadomym zabiegom wymiaru, nakręcona została spirala konfliktu a dzieci są wychowywane w rozbitych rodzinach i przeżywają szok ciągania po „specjalistach od przekrętów” lub mieszkają w spelunkach z pozorującymi ukrywanie się matkami.

Ostatnio dotarła do nas historia Państwa Wróblów z Poznania. Jest to rodzina jakich wiele, dwupokoleniowa, mieszkająca w czteropokojowym mieszkaniu w przedwojennej kamienicy. W sumie rodzina liczy 7 osób. Wróblowie seniorzy z trójką dzieci, w tym dwojgiem już dorosłych Weroniką i Jackiem i dziewięcioletnią Matyldą. Weronika założyła już swoją rodzinę i mieszka tam ze swoim mężem i półtorarocznym synkiem Jasiem.

Pani Małgorzata Wróbel jest współwłaścicielką budynku, w którym mieszkają, jedną z kilkunastu. Ze względu na brak fizycznego podziału budynku, mają miejsce tarcia pomiędzy współwłaścicielami a jego zarządcą. Zdarzały się groźby wobec Państwa Wróblów. Sprawa trafiła w przeszłości do sądu. Jacek miał wtedy 7 lat i, jak podaje Pani Małgorzata, dziwnym zbiegiem okoliczności przed sprawami w sądzie regularnie zdarzały się pobicia go w szkole. Jacek zaczął unikać szkoły i mieć problemy z nauką. Podobne historie były z Weroniką. Skargi u dyrekcji i władz oświatowych przyniosły skutek odwrotny od zamierzonego. W efekcie Państwo Wróblowie popadali w konflikt z nauczycielami i próbowali znaleźć dla syna inną szkołę. Sytuacja ta spowodowała, że stali się obiektem zainteresowania wścibskich urzędników, którzy uzurpują sobie prawo wtrącania się w prywatne sprawy ludzi. Jak twierdzi Pani Małgorzata, rodzina Wróblów nigdy nie wchodziła w konflikt z prawem, nikt z nich nie był karany. Nie korzystają też z żadnych form pomocy społecznej i są w stanie utrzymać siebie i dzieci, tym bardziej, że trzy osoby z rodziny pracują.

Ostatnio znów stali się celem zainteresowania „pomocy społecznej”. W ramach „oszczędności” bowiem nazatrudniano urzędników, którzy muszą jakoś uzasadnić swoje istnienie i generują sztuczne problemy. 2 lutego tego roku, całą rodzina przeżyła szok. Bez uprzedzenia, do mieszkania wtargnęło dwoje policjantów z kuratorami Lidią Olejniczak i Joanną Maćkowiak - Owsianowską i psychologiem. Słusznie obawiając się że rodzina stawi opór, ściągnięto posiłki w sile dodatkowych czterech policjantów. Przede wszystkim chciano odebrać małego Jaśka. Dzięki zdecydowanej postawie rodziny, to się nie udało. Jednak Matyldę i Państwa Wróblów seniorów zawieziono policyjną suką siłą do sądu, skąd Matylda już nie wróciła.

Została zatrzymana w domu dziecka. Do tej pory nie przedstawiono Państwu Wróblom pisemnego postanowienia Sądu o zatrzymaniu córki. Całe szczęście, że mogą ją odwiedzać. Rodzina Zawadzkich takiego szczęścia z ich synem Julianem nie ma. Jednak prośba o wypuszczenie dziecka chociażby na weekend, aby miało trochę normalności, spotkała się z kategorycznym NIE, ze strony sędzi Ewy Januszewskiej. Sędzia jest bowiem bogiem i ma prawo decydować czy rodzina może oraz gdzie i kiedy ze sobą przebywać.

Charakterystyczna jest jednak próba uprowadzenia dziecka przez urzędniczą bandę. Przypomnijmy, chłopiec ma dopiero 1.5 roku. W tym wieku zapomniałby już o rodzicach. Dzieci takie oddaje się do adopcji i zapewne o to chodziło. Adopcja jest moralnie dopuszczalna, ale w przypadku, gdy rodzice sami wyrażają na to zgodę lub są nieznani. Przypadek opisany przez Państwa Wróblów, wygląda na bezwzględną mafię dokonującą rozbojów z użyciem struktur władzy państwowej. Mimo, że chwilowo dewianci zrezygnowali z odebrania Weronice syna, jest ona wciąż nękana nieproszonymi i niezapowiedzianymi wizytami kuratorów. Cel tych wizyt jest oczywisty. Jest to szukanie pretekstów do kolejnego rozboju. Weronika jest bowiem straszona przez sąd, że jeżeli odmówi wpuszczenia kuratora to zabiorą jej dziecko.

Jak kuratorzy fabrykują opinie może świadczyć przykład z Matyldą, o której napisano, że jest zmuszana do długiego oglądania telewizji. Problem jednak w tym, że w tym czasie u państwa Wróblów w ogóle nie było telewizora. Pani Małgorzacie zarzucono też używanie narkotyków i alkoholu, podczas gdy, jak twierdzi, narkotyki zna z opowiadań a alkohol pija niezwykle rzadko przy szczególnych okazjach. Jedna z pierwszych wizyt kuratora wypadła gdy w mieszkaniu przeprowadzano remont i oczywiście trudno było mówić o porządku. Dla kuratora by to jednak przykład totalnego bałaganu a o remoncie w opinii nie było ani słowa. Jak nie pierwszy raz widać w polskich sądach, sprawa jest ewidentnie ustawiona i na siłę rozbija się rodzinę i wtrąca dziecko do domu dziecka.

Domy dziecka i rozbijanie rodzin to bowiem biznes. Żyją z tego sędziowie, pomoc społeczna, biegli i oczywiście personel domów dziecka. Poza utrzymaniem agresywnej i szkodliwej sfory urzędniczej dochodzi jeszcze koszt pobytu w placówce opiekuńczej, gdzie utrzymanie wychowanka jest znacznie droższe niż w naturalnej rodzinie. Nie do oszacowania jest natomiast krzywda wyrządzona dziecku w postaci stresu rozłąki z rodziną. Niejednokrotnie dochodzi też do deprawacji charakteru. Namacalnym dowodem stresu Matyldy i pogorszenia jej warunków bytowych jest to, że w domu dziecka nagle zaczęła chorować, podczas gdy wcześniej zdarzało się to jej rzadko. Pogorszyły się również jej wyniki w nauce.

Za owe kryminalne działania płaci oczywiście podatnik, lub próbuje się obciążyć kosztami rodziców dzieci. Pieniądze te można by skierować na działania pozytywne jak na przykład pomoc w nauce. Na rozbój pieniądze są, na pomoc zaś nie ma. Najlepiej jednak byłoby żeby sfora urzędnicza przestała wtrącać się w życie naszych rodzin i zostawiła nas w spokoju. Za jej „pomoc” dziękujemy.

Afery Prawa.

Linki do artykułów związanych z tematem.

Psychopaci i kryminaliści u władzy – jak sądy niszczą polskie rodziny
Dzieci w roli zakładników. Metody działania mafii wymiaru sprawiedliwości.

Numer na bitą żonę

Niepełnosprawny intelektualnie biegły - Lech Suchcicki wydaje lewe opinie dla sądu.

Dobro dzieci w polskim sądzie - czy dobro szajki?

Marcin Frymus w łapach psychopatów.

Tandem psychopatów – zakonnice i sądy rodzinne.

Bijący dzieci mogą trafić do noclegowni
.

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~januszi
09-03-2016 / 13:25
Poruszająca historia, dla dzieci polski dom dziecka to jakaś masakra, w mieście poznań jest ich kilka i każda historia w nim i na Preply jest bardzo smutna kursy-angielskiego-za-granica.pl/poznajcie-ukrainski-start-up-preply
~Chubby
03-01-2015 / 23:32
AFAICT you've coreevd all the bases with this answer! ceheertlc.com [url=vymwnshte.com]vymwnshte[/url] [link=xnykml.com]xnykml[/link]
~Yuri
23-12-2014 / 16:29
Inhstigs" rel="nofollow">khqjixoeqy.com">Inhstigs like this liven things up around here.
~Domingez
19-12-2014 / 15:24
Dzięki za ten artyadkuł. Ja i mf3j szaadlony sąsiad poszuadkiadwaadliadśmy danych na ten temat przeadszło 2 gdnoizy. Takim spoadsoadbem traadfiadliadśmy na Twf3j blog, ktf3ry przeadobraadził nasz dzień. Jesteadśmy autenadtyczadnie szczęadśliwi, że można wynaadleźć nadal tak dobre blogi jak ten. Z pewadnoadścią będziemy Twf3j blog polecać.