Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
3 grudnia 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA PIJAŃSTWO OSZUSTWA POLICJANTÓW

Policyjne afery - handel tajnymi informacjami ze śledztw, narkotykami, wymuszenia policyjne, pijani policjanci, policjanci terroryzujący własną rodzinę i świadków... - słowem psie przękręty.

Ostatnio media przestały obawiać się władz (nie)sprawiedliwości i mamy  wysyp informacji na temat aferalnych  postępowań policjantów, prokuratorów, sędziów itp. funkcjonariuszy państwowych. Wynika z nich, "że stróże prawa?" łamią PRAWO na wielką skalę. Niestety w naszym kraju wszystko jest możliwe, nawet to że policjanci okradają, handlują narkotykami, bronią i chronią grupy przestępcze i oczywiście polityków.

Przechodzimy do stałego cyklu dokumentowanych faktów i przekrętów z udziałem policjantów - archiwum 2005r popularne wpadki policjantów i ich komediantów .

  2007-01-09  Dziennik - Policjanci dostają premie za mandaty

Ludzie ratujcie się !!! Policjanci mogą swoje pobory legalnie podwyższać za wlepianie mandatów (najlepiej gówniarzom za głośną muzykę z telefonu komórkowego słuchaną w miejscu publicznym, lub staruszkom za powolne przekraczanie ulicy na przejściu, tym samym blokowanie ruchu samochodowego :-). Ale absurdów jest znacznie więcej.
Za wlepienie mandatu policjant dostanie od 2 do 10 punktów. Jeśli jakiś fuksem złapie mordercę - tylko 30. Czyli wcale mu się to nie kalkuluje. Zresztą policjanci nie mogą łapać za dużo aferzystów i złodziei bo z czego utrzymywaliby się?
Musi też wylegitymować dwadzieścia osób (najlepiej uczni zalecenie Giertycha) - proste. Tych młodych ogolonych panków każdy pies z daleka omija. 
 "Legitymujemy na chybił trafił, tak żeby wyrobić normę, nie ma znaczenia, czy ja mam do tego podstawę. To mój limit i już" - opowiada stołeczny policjant, typowy pies postkomunistycznej władzy?
W Warszawie od kilku miesięcy policja prowadzi akcję "Zero tolerancji". Myliłby się ten, kto pomyślałby, że chodzi o walkę z przestępczością. "Zero tolerancji" to bezwzględny nakaz wystawiania mandatów. "Mamy karać, a w żadnym wypadku pouczać" - opowiadają warszawscy stróże prawa.
Lista absurdalnych pomysłów i rozkazów, jakie przełożeni komedianci wymuszają na swoich podwładnych, jest przerażająca. W stołecznych komendach rejonowych i na komisariatach istnieje jasno określony taryfikator. Za poszczególne czynności służbowe policjanci zdobywają punkty. Potem są one sumowane do oceny każdej z jednostek. "Komendant jednostki z najsłabszymi wynikami może nawet stracić posadę. To samo dotyczy jego zastępców, szefów prewencji, kierowników sekcji. Dlatego że każdy boi się o stołek, dostajemy w tyłek my" - mówią policjanci z prewencji.
Oto przykład - w komisariacie Warszawa Włochy każdy policjant na patrolu musi obowiązkowo wylegitymować na służbie 20 osób. "Nie ma znaczenia, czy ja mam do tego podstawę prawną. To mój limit i już. W każdej chwili może przyjechać do mnie oficer kontrolny i sprawdzić mój notatnik. Jak mam za mało, narażam się na zarzut braku wyników, a to prowadzi do postępowania dyscyplinarnego" - opowiada jeden ze stołecznych policjantów z prewencji, funkcjonariusz z kilkunastoletnim stażem.
Inny dodaje: "Do tego dochodzi od 10 do 20 mandatów porządkowych i 10 mandatów za złamanie przepisów ruchu drogowego. Każdy wart jest trzy punkty w naszej statystyce. To minimum".
W żargonie policyjnym nazywa się to "sprzedanie mandatu". "Muszę powiedzieć, że coraz trudniej jest to zrobić. Dlatego, by wykonać normę, ludzie łapią się rzeczy obrzydliwych" - mówi nam jeden z gliniarzy. "Każdy w swoim rejonie zna miejsca, gdzie ludzie przechodzą przez jezdnię w miejscu niedozwolonym. To się tam zaczajasz i łapiesz. W ciągu pół godziny masz normę z głowy. Ale to jest nie w porządku" - denerwuje się. "My nie jesteśmy od chowania się w krzakach i polowania na ludzi!".
Ale punkty są najważniejsze. "Mieliśmy z partnerem z patrolu zatrzymanego poszukiwanego listem gończym. Za to jest 10 punktów. Ale straciliśmy długie godziny, zanim zawieźliśmy go na komendę, wypełniliśmy dokumenty. Wszystko kosztem legitymowań i mandatów. Szef spojrzał w mój notatnik i mówi: <Po cholerę się w to wpierd...lałeś? Normy nie znasz?>".
Kolejny przykład z Włoch - mandaty z ruchu drogowego. Podkomisarz Marek Pręgowski poucza podwładnych, by szczególną uwagę zwracali na samochody dobrych marek z młodymi kierowcami. To mogą być potencjalni przestępcy. Jednocześnie zaznacza, by nie zatrzymywać do kontroli osób starszych, kobiet w ciąży i samochodów wyglądających na firmowe, np. furgonetek.
"Odebrano nam prawo do myślenia, do decydowania, co mamy robić w czasie pracy. Jesteśmy psiarkami wrzuconymi do jakiejś wirtualnej rzeczywistości. Zakłamanej i obłudnej" - mówi gorzko warszawski policjant.

2007-01-09 Z policyjnego gangu (PAP)  wiadomosci.wp.pl
Dwaj - byli już - szefowie jednego z gdyńskich komisariatów policji być może odpowiedzą za to, że nie polecili wszcząć postępowań w związku z kradzieżami paliwa z rurociągów Grupy Lotos. Policjantom grożą kary do trzech lat więzienia. Do sądu skierowano już w tej sprawie akt oskarżenia - poinformowała rzeczniczka gdańskiej prokuratury okręgowej Grażyna Wawryniuk. B. komendant komisariatu w Gdańsku-Stogach Jarosław M. i jego zastępca Wojciech Ch. odpowiedzą za niedopełnienie obowiązków i zaniechanie wszczynania postępowań przygotowawczych. Jak ustalono, szefowie komisariatu w latach 2000-2003 otrzymywali raporty o przypadkach włamań, ale nie wydawali poleceń wszczynania śledztw. Nie ma zarzutów korupcyjnych - zaznaczyła rzeczniczka. Mężczyźni podczas postępowania nie przyznali się do stawianych im zarzutów i odmówili składania wyjaśnień. Sprawa b. komendantów jest odpryskiem śledztwa dotyczącego kradzieży paliw z rurociągów, w związku z którym oskarżonych zostało 20 osób.

2007-01-09, Kobieta policjantka zdystansowała małopolskie psy policyjne :-)

Posterunkowa Magdalena Ziomek zastała najlepszym policjantem miesiąca w Małopolsce. Tym samym wykazała swą wyższość intelektualną i sprawność fizyczną na policyjnymi facetami (ale psami) itp. nieudacznikami. Pokonała  w rywalizacji 2000 małopolskich funkcjonariuszy służby patrolowej i wywiadowczej. Funkcjonariusz Magdalena w policji służy od 16 miesięcy i już może się już pochwalić sporymi sukcesami. Tylko w listopadzie zatrzymała aż 15 sprawców przestępstw na gorącym uczynku. Wśród nich są włamywacze, sprawcy rozbojów, uczestnicy bójek i osoby posiadające nielegalnie narkotyki. Podczas legitymowania ujawniła również dwie osoby poszukiwane za popełnione w przeszłości przestępstwa. Za największy swój sukces uważa zatrzymanie mężczyzny, który przewoził pół kilograma marihuany. 
- Czasami kobieca intuicja pomaga w typowaniu przestępców - uśmiecha się pani Magdalena, drobna, ładna blondynka.
Sukces posterunkowej Ziomek powinien dać dużo do myślenia bezmyślnym "komediantom" w policji.  Bez wątpienia kobiety są bardziej aktywne, zdecydowane, pracowitsze, o wiele rzadziej ulegają korupcji, no i mniej piją :-)
W małopolskim garnizonie służy ich 868 - na najróżniejszych stanowiskach. Jedna z nich, mł. insp. Maria Łopusińska, dowodzi nawet komendą w Wadowicach. Tak trzymać.
Chyba czas na zmianę warty :-) 

Policjanci z Dzierżonowia nie obronili tylko skuli i zabrali do aresztu kobiety które wezwały ich na pomoc  
Sześciu policjantów z dwóch radiowozów brało udział w obezwładnianiu i przewiezieniu do komendy policji dwóch kobiet. Starsza jest szanowaną w mieście nauczycielką. Młodsza, jej córka, uznanym za granicą lekarzem. Nie były pijane, nie miały broni. Poprosiły o pomoc policjantów, bo zaczepiała je w parku grupa wyrostków. Twierdzą, że zamiast udzielić im wsparcia, funkcjonariusze zakuli je w kajdanki. Noc spędziły w izbie zatrzymań. Kazano im się rozebrać do bielizny.
Policjanci mówią, że nie nadużyli swoich uprawnień, a kobiety obrażały funkcjonariuszy. - z cyklu świńska ewolucja funkcjonariuszy?

2007-01-04 o przestępcach w policyjnych mundurach 
Dwóch policjantów z toruńskiej "drogówki" aresztowano na trzy miesiące, pod zarzutem wymuszania łapówki od zatrzymanego, nietrzeźwego kierowcy.
Policjanci mieli domagać się od mężczyzny 1,5 tys. zł.

Jak wynika z zebranego dotychczas materiału procesowego, pod koniec ubiegłego roku obaj funkcjonariusze: mł. asp. Józef G. i sierż. szt. Edward M. podczas służby ujawnili, że kierujący samochodem osobowym mieszkaniec Golubia-Dobrzynia był w stanie nietrzeźwości. Funkcjonariusze obiecali odstąpienie od podjęcia stosownych procedur prawnych i zażądali za to korzyści majątkowej - poinformował Jacek Krawczyk, rzecznik kujawsko- pomorskiej policji. Do zatrzymania kierowcy doszło podczas rutynowej kontroli w podtoruńskim Grębocinie. Nietrzeźwemu mężczyźnie funkcjonariusze zaoferowali, że "zapomną o sprawie" w zamian za 1500 zł. Kierowca nie miał takiej kwoty przy sobie, ale zaoferował, że ją szybko zbierze i dostarczy. Zamiast tego powiadomił o wszystkim toruńską policję i dzięki temu udało się zebrać dowody korupcji. W czwartek sąd w Toruniu zdecydował o aresztowaniu obu podejrzanych funkcjonariuszy na trzy miesiące. Policja wszczęła wobec zatrzymanych postępowanie dyscyplinarne
.

2007-01-02, Policjanci i inspektor SBŚ pomagali detektywom 
27 zarzutów postawili prokuratorzy Marcinowi P., przyblakłej dziś gwieździe branży detektywistycznej. Akt oskarżenia przeciwko niemu i 12 innym osobom, w tym czworgu policjantom, trafił właśnie do praskiego sądu.
 
O tym, że Marcin P. może mieć na swoich usługach kilku funkcjonariuszy, wewnętrzne służby policyjne dowiedziały się przypadkiem. Przed dwoma laty Marcin P., 35-letni prywatny detektyw, szef agencji Lepard, a niegdyś rzecznik Stowarzyszenia Detektywów Polskich, zgłosił się do Włodzimierza Olewnika, biznesmena spod Płocka, którego syn został porwany dla okupu. Zaoferował swoją pomoc w odnalezieniu porwanego. Dziś wiadomo już, że syn biznesmena został zamordowany, ale wtedy policja błądziła po omacku. W Centralnym Biurze Śledczym utworzono specgrupę do wykrycia sprawców porwania. I właśnie wiadomościami z tej specgrupy Marcin P. pochwalił się przed Włodzimierzem Olewnikiem. - P. chciał zrobić na nim wrażenie - opowiada jeden ze śledczych. - Ale biznesmen, zamiast zatrudnić detektywa, poskarżył się szefowi specjalnej grupy w CBŚ, że są od nich przecieki.
Policja założyła detektywowi podsłuch. Wyszło z niego, że P. kontaktuje się z podinsp. Mirosławem G. z CBŚ. Sprawa trafiła do Biura Spraw Wewnętrznych (policja w policji), a G. został odsunięty od śledztwa w sprawie porwania syna Olewnika. Przez niemal rok BSW podsłuchiwało policjanta, a później jeszcze kilku innych. W marcu tego roku zostali zatrzymani, a wraz z nimi Marcin P. Marcinowi P. postawiono aż 27 zarzutów. Wszystkie dotyczą nakłaniania funkcjonariuszy do wyciągania z policyjnego komputera poufnych informacji. Na ławie oskarżonych zasiądą podinsp. Mirosław G., podkom. Piotr H. z wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw oraz jego żona Anna, która pracowała w komendzie na Woli..

Archiwum - polecam przekręty policjantów z lat poprzednich 
- oraz dowcipy na temat policjantów:-) 

O przestępcach w policyjnych mundurach  
UWAGA na pijany CBŚ ! 

 Kolejne strony dokumentujące nieodpowiedzialne zachowania funkcjonariuszy władzy:
Sędziowie - oszuści. W tym dziale przedstawiamy medialne dowody łamania prawa przez sędziów - czyli oszustwa "boskich sędziów". Udowodnione naruszania procedury sądowej, zastraszania świadków, stosowania pozaproceduralnych nacisków na poszkodowanych i inne ich nieetyczne zachowania. Czas spuścić ich "z nieba na ziemię" :-)

Prokuratorzy do zwolnienia od razu - dowody debilizmu prawnego i prokuratorskiego funkcjonariuszy którzy jakimś cudem podobno ukończyli prawo...
SKORUMPOWANI SĘDZIOWIE I PROKURATORZY - czyli nie tylko pijackie wpadki
 "boskiej władzy" , którzy w końcu spadli na ziemię...:-)

Oszustwa polityków - przekręty i wpadki znanych "mniej lub więcej" polityków, czyli urzędników państwowych oszukujących i pasożytujących na narodzie - stale uzupełniany cykl: POLITYKA WłADZA PIENIąDZ
Policyjne afery - handel tajnymi informacjami ze śledztw, narkotykami, wymuszenia policyjne, pijani policjanci, policjanci terroryzujący własną rodzinę i świadków...
oszustwa komornicze - pasożytów społeczeństwa, często typowych chamów i nieuków,  którzy oszukują właścicieli firm, poszkodowanych i wierzycieli oraz w dupie mają obowiązujące PRAWO
UDOKUMENTOWANE  FAKTY POMYŁEK LEKARSKICH

Krytyka wyroków sądowych nie jest godzeniem w niezawisłość sędziowską. Nadmiar prawa prowadzi do patologii w zarządzaniu państwem - Profesor Bronisław Ziemianin

Polecam sprawy poruszane w działach:
 SĄDY   PROKURATURA  ADWOKATURA
 POLITYKA  PRAWO  INTERWENCJE - sprawy czytelników  

Tematy  w dziale dla inteligentnych:  
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

A dla odreagowania sympatyczne linki dla poszkodowanych przez schorowane organy sprawiedliwości :-))
10 przykazań dla młodych adeptów prawa, czyli jak działa głupota prawników + modlitwa...
"walczący z wilkami, szeryf z Bieszczad czyli z impotentnymi organami (nie)sprawiedliwości?" takie sobie dywagacje Z. Raczkowskiego
Wilk Zygfryd - CZARNA BIESZCZADZKA RZECZYWISTOŚĆ...

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe  www.aferyprawa.com   
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Janusz Górzyński, Zygmunt Jan Prusiński, Mariusz Pogorzelec, Zygfryd Wilk, Grzegorz Bentkowski i SOPO

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: redakcja@aferyprawa.com alternatywnie: afery@poczta.fm 
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje. 

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.