Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
29 października 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 11-09-2012

Pisarka Chomuszko kłamie jak z nut... Mirosław Naleziński 

Chyba jest więcej konfabulantek, niż konfabulantów 

Poseł Zbigniew Kuźmiuk swój internetowy artykuł zatytułował „Tusk i Rostowski kłamią jak z nut”. Internetowe tytuły (oraz treści kryjące się pod nimi) są coraz śmielsze i często wręcz balansują na krawędzi zniesławienia albo przynajmniej dobrego smaku, ale – być może – to znak współczesności. Ciekawe, co się stanie, jeśli napiszę, że pisarka Chomuszko kłamie jak z nut, tym bardziej, że napisała dzieło o symfonii, więc taki tytuł wprost nawiązuje do jej dzieła?

Zatem zaryzykuję – wspomniana pani na portalu NaszaKlasa sfałszowała mój podpis i tamże (oraz na portalu Salon24) ogłosiła publicznie, że pisałem jako Kawalec, co jest oczywistą (dla mnie, choć nie dla tej pani i jej internetowych anonimowych sympatyków) wierutną bzdurą. W sądach, po których chciało jej się łazić ze swoim prawnikiem (wszak są oni przekonani, że jestem Kawalcem i że ją jako tenże obrażałem), pani ta zeznaje i będzie jeszcze latami to czynić (jak ktoś ma zwidy, to widać, że permanentne), iż jestem jednak tym Kawalcem.

W internecie jest kilkadziesiąt wpisów wyzywających mnie od kłamców, bowiem owi anonimowi gawrosze są przekonani, że ich znajoma pisarka (a doktorantka UG) jest bardzo pracowita, uczciwa, lubiana przez wszystkich i że to ja jestem nikczemnikiem, łajdakiem, łgarzem i że do pięt jej nie dorastam, bo ona jest kimś, ja zaś nikim.

Gdyby nawet założyć, że to prawda, zgodnie z Konstytucją 1997 oraz zgodnie z prawem prasowym – mam prawo przedstawiać fakty oraz opisywać w rzetelny sposób działania innych osób i z tego prawa od dawna korzystam, zatem żaden sąd – chyba że dowiedzie przestępstwo – nie może mi tego zabronić. Jak do tej pory żaden sąd nie wykazał, że pisałem jako Kawalec i skandalem jest, że tego nie nakazał zbadać.

Co ciekawe, pani procesuje się z powodu rzekomego zniesławienia, natomiast jej sympatycy walcząc o jej dobre imię, ustawicznie popełniają przestępstwa w tejże dziedzinie, co jest zaiste wielce groteskową sytuacją... Gdyby ktoś zebrał ich komentarze (choćby niżej wspomniany adwokat), to miałby ręce pełne roboty, bowiem moje rzekome przewiny z początku 2009, to istne michałki w porównaniu z twórczością zwolenników autorki „Symfonia”.

Mecenas Kolankiewicz z moich tekstów powyciągał rozmaite określenia i zamienił je (np. „pikantny” na „wulgarny”), czyli dokonał sądowego oszustwa oraz w kompromitujący siebie sposób zinterpretował mój kabaretowy tekst (że dotyczy jego mandantki) i w jakiś niezrozumiały sposób przekonał sędziego Midziaka do przyjęcia jego hipotezy za prawdę. To oszustwo (świadome albo wynikające z braku kompetencji) zostało skierowane do Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku celem wyjaśnienia tej skandalicznej postawy. Praktyka pokazuje jednak, że są w Polsce grupy zawodowe, które za wszelką cenę bronią swoich nieudaczników. 

Zatem – wzorując się na ostrych tytułach naszych przedstawicieli Narodu, pozwalam sobie oświadczyć – pisarka Chomuszko sfałszowała podpis i kłamie do chwili obecnej, że pisałem jako Kawalec, przy czym posługuje się kuriozalnym i niezrozumiałym dowodem, który umieściła w internecie. Za cholerę nie mogę go zrozumieć, bo doskonale wiem, że nie pisałem jako ów Kawalec, więc może faktycznie nie przykładam się zbytnio do zrozumienia jakiejś niesamowitej intrygi, bo wiem, że jakikolwiek wysiłek nie ma sensu. Jeśli jednak pisarka nadal uważa, że jej dowód jest rzetelny i odpowiada prawdzie, to niech zleci jego zbadanie przez specjalistów (koszty poniesie strona przegrywająca) albo Temida, zmęczona wieloletnią sytuacją (a właściwie skandalem), sama w końcu położy problem na swojej dyndającej (tu) bez sensu wadze.

Piszą ludziska, że Iksiński kłamie, a potem czekają, co na to Iksiński, jego mecenas oraz parę sądów... I kto ma udowodnić, że kłamie? Autor tekstu, czy Iksiński ma udowodnić swoją niewinność? Pani Chomuszko publicznie oskarżyła mnie o pisanie jako Kawalec (a pisał on istotnie obraźliwie i to najobrzydliwiej w stosunku do... owej pani), zatem te jego „literackie” pomyje poszły na konto mojej twórczości, czyli pomówienie jest ewidentne. Ze swoim „genialnym” dowodem obnosi po internecie i wszyscy jej towarzysze niedoli już wydali na mnie wyrok, zaś Temida popełniła pomyłkę sądową i nie wie, jak z tego wybrnąć.

Zatem – przez nawiedzoną pisarkę, przez niekompetentnego jej mecenasa oraz przez niekumatego sędziego słynnej (bo z samego Sądu Okręgowego w Gdańsku) pomorskiej Temidy, mam teraz parę sądów na głowie, tracę czas, nerwy, pieniądze (grzywny, w tym komornicy) i kto mi to zrekompensuje? Do tego prezes tego sądu oraz togowi fachowcy ze stolicy, nie mogą - albo nie chcą - zająć się tą żenującą – dla polskiego wymiaru sprawiedliwości – sprawą.

A wystarczyło, aby sędzia wziął do serca moje oświadczenie, że pisarka sfałszowała podpis, że kłamie i że nie pisałem jako Kawalec i byłoby na samym początku po sprawie. Ale sędzia uznał się za jednoosobowego geniusza i bez pomocy biegłego, bez umiejętności czytania polskich tekstów, wydał wyrok, o którym zresztą nie poinformował, przez co wniesienie apelacji stało się niemożliwe, bowiem terminy wszelakie minęły i wyrok się uprawomocnił.

I podobno zgodne jest to z naszym (jak widać debilowatym, jak by to określił prostoduszny Polak, który całe życie się łudził, że sędziowie starają się wydać sprawiedliwy wyrok, a nie lawirować pomiędzy paragrafami) prawem.

Gdyby taki zmanipulowany pozew został złożony w Danzigu 1942, to ustawienie miałoby tragiczny aspekt – ofiara sądu zostałaby ustawiona pod murem. Jednak czasy się zmieniły i szwindlowaty pozew złożony w Gdańsku, niemal 70 lat później, spowodował wydanie wyroku, który nie może być wykonany, bowiem zawiera poważne wady, których nie chce zauważyć ani stolica ani prezes tego sądu. Dlaczego W ma przeprosić X za wyczyny Y? I dlaczego W ma przeprosić X za teksty obrażające Z? W = Naleziński, X = Chomuszko, Y = Kawalec, Z = anonim (niezidentyfikowana osoba). Czyżby inteligencja naszych prawników sięgnęła już bruku? Kuriozalne zjawisko wytworzone przez gdański sąd – wyrok jest niewykonalny! Jednak Polak potrafi!

A stanowisko prezesa Milewskiego jest równie inteligentne jak pozostałych fachowców – „nie zmienię swojego stanowiska”. Zamiast poświęcić parę minut na lekturę – czy istotnie artykuł z pozwu zniesławia pisarkę, czy innego obywatela, to togowcy stosują technikę strusia. Dziękuję za taką polską sprawiedliwość – zamiast zbadać, czy faktycznie pisałem jako Kawalec (wariograf, badania grafologiczne, sprawdzenie logowań w NK), to sędzia Midziak (przy braku reakcji prezesa) bawi się w solowe orzekanie o winie. Czy w sądach mamy więcej takich wszystko wiedzących inteligentów? To niech jasnowidztwem raczej się zajmują, bo pełniąc tak kulawą służbę na niwie Temidy mogą więcej zła uczynić, niż dobra. I za to im płacą podatnicy niezłą kasę, premiując ich immunitetem i niezawisłością? Oburzające! 

„Jeżeli tak wygląda klucz do bezpieczeństwa państwa przygotowany przez premiera Tuska, to najwyższy już czas wymieniać drzwi i zamki, a w konsekwencji także klucze, bo szybko może się okazać, że państwo pod tymi rządami, stoi otworem” pisze Kuźmiuk w swoim artykule, co można byłoby strawestować - „Jeżeli tak wygląda klucz do państwa prawa przygotowany przez obecnego ministra Gowina oraz przez jego poprzedników, to najwyższy już czas wymieniać wagę, bo szybko może się okazać, że frywolna Temida, pod tym (nie)rządem, otworem stoi”. Ale co da wymiana paru figurantów, skoro na ich miejsce będą mianowani podobni ludzie „czynu”? Który z nowych prezesów mógłby zmienić nasze sądownictwo przesiąknięte swoimi fatalnymi nawykami i skandalami?

„Być może te zachowania dziennikarzy wobec premiera Tuska wynikają z faktu, że do tej pory w tak ogromnej ilości spraw mijał się on już z prawdą, bez żadnych konsekwencji, więc nie ma już sensu, zwracanie uwagi na każde kolejne nieprawdziwe wypowiedzi” – kończy swój artykuł poseł Kuźmiuk. Ja zarzucam znacznie mniej bujd (mijanek z prawdą) pisarce i jej adwokatowi (nie ma mowy o ogromnej ilości spraw, jedynie parę) i mam nadzieję, że istnieją cywilizowane sposoby wykazania ich łgarstw, co nasza Temida z rzetelnie – ciągle w to wierzę – w końcu uczyni. 

A przy okazji można przetestować tę naszą damę (Temidę, nie pisarkę) pod kątem jednakiego traktowania swoich obywateli – czy politycy i niżej podpisany są podobnie traktowani? Przecież ja mam proces, bo pisarce się coś wydawało, natomiast politycy najczęściej nie mają procesów, nawet jeśli krytykują i to niekoniecznie słusznie, albo w sposób przesadny, lecz są przekonani, że mają rację, ale ich racje zwykle są znacznie trudniejsze do udowodnienia, niż oczywisty fakt, że ja Kawalcem nie byłem, nie jestem i raczej już nim nie będę. Ponadto trzeba być niezłym patafianem, aby mój artykuł, opisujący anonimowego (nikomu nie znanego!) pisarza a ochlapusa uznać jako zniesławiający pisarkę – należałoby pisarkę i jej mecenasa oraz sędziego nadmotławskiego gmachu skierować na jakieś kursy z podstaw logiki. 

Parę dni temu, na kanale „Geografic National” przedstawiono ciekawą historię niejakiej Tani Head. Nasze media już jesienią 2007 pisały o niej - „Kobieta, która nabrała Amerykę”.

Historię panny Head śmiało można było nazwać legendą. Nieśmiała, otyła kobieta, emigrantka z Hiszpanii, dla której angielski był drugim językiem, w Stanach zrobiła karierę dzięki w mitowi, który oczarował Amerykanów. Z wielkim zainteresowaniem słuchali relacji kobiety, będącej symbolem ludzi, którzy przeżyli 11 września 2001.

W pierwszej części legendy ta panna spełniała amerykański mit. Najpierw wspięła się po szczeblach potężnego banku inwestycyjnego Merrill Lynch, potem poznała przystojnego mężczyznę, który przysięgał jej wierność na rajskiej plaży na Hawajach. Sielanka trwała aż do ataku na USA 11 września, kiedy to Head rano poszła do pracy w jednej z wież World Trade Center - wjechała na 78. piętro, zrobiła kawę i zaczęła przeglądać dokumenty. To miał być jej wielki dzień - po południu w sali konferencyjnej z widokiem na nowojorskie drapacze chmur miało dojść do fuzji dwóch firm, nad czym pieczę od początku do końca sprawowała Tania.

Po ataku, który wzięła za trzęsienie ziemi, Tania przeżyła kilka wzruszających przygód, które chętnie opowiadała podczas późniejszych spotkań z rodzinami ofiar. Po zawaleniu wież, okazało się, że była jedną z 19 osób, które przeżyły ataki terrorystyczne, znajdując się powyżej miejsca uderzenia samolotu. Bacznie jej słuchano, nie zwracając uwagi na szczegóły, bo po prostu nie wypadało o nie pytać.

Jej słowa były tak przekonywające, że została wybrana na przewodniczącą stowarzyszenia skupiającego ocalałych z obu wież. Tania, nie pobierając wynagrodzenia, zbierała środki dla rodzin ofiar, przyjmowała zaproszenia na odczyty i konferencje. Wszędzie wywoływała wzruszenie a ludzie patrzyli z podziwem na tę dzielną kobietę, bohaterkę 11 września. W rzeczywistości jednak Head była... superoszustką XXI wieku.

Okazało się, że już od dłuższego czasu współpracownicy Head podejrzewali ją o mitomanię – dostrzegali pewne różnice w opowieściach.

Dziennikarskie śledztwo obróciło w pył legendę „ofiary 11 września 2001”. Na liście studentów Harvardu nie ma nazwiska Tania Head, nikt taki nie pracował w Merrill Lynch, a rodzice rzekomego narzeczonego, który zginął w jednej z wież, nic nie wiedzieli o ich matrymonialnych planach. A ślubu im udzielono już po śmierci niedoszłego małżonka, na podstawie specjalnych przepisów, zatem imigrantka z Hiszpanii została wdową po Amerykaninie.

Oburzenie Amerykanów sięgnęło zenitu - organizacja ocalałych z zamachów 11 września zwolniła Head ze wszystkich funkcji i jedynie dlatego, że była wolontariuszką, nie postawiono jej zarzutów przed sądem.

Gdy dzienniki na całym świecie opublikowały (za „New York Timesem”) zdjęcia Tani, do redakcji hiszpańskiej gazety „La Vanguardia” zgłosili się znajomi konfabulantki. Okazało się, że Tania Head urodziła się w zamożnej rodzinie w Barcelonie jako Alicia Esteve Head. Jej ojciec i brat trafili do więzienia za udział w malwersacjach finansowych, które wstrząsnęły katalońską giełdą. Jej blizny, które były rzekomymi śladami po ucieczce z płonącego wieżowca, były konsekwencją wypadku samochodowego.

I tak upadł mit legendarnej konfabulantki, która przeszła już do historii. Teraz czekamy na zbadanie, czy Naleziński istotnie pisywał jako Kawalec, a potem będzie można ogłosić upadek polskiej „wizjonerki”, która nie dość, że pomówiła niewinnego człowieka, biorąc go za kogoś innego i rozsyłając do mediów swoje kłamstwa wyssane z palca, ale jeszcze sama pozwała go o zniesławienie. Cóż za groteskowa perfidia! 

Rafał Ziemkiewicz napisał w swoim felietonie, że Kamil Durczok podczas swego programu był „urżnięty i zdradzał objawy filipińskiej grypy”. Pomówiony szef „Faktów” TVN skierował przeciwko publicyście pozew o ochronę dóbr osobistych.

„Jak każdy, czasem się mylę i przyznać się do tego nie jest niczym hańbiącym. Ale oszczerstwo jest mi najgłębiej obce” - napisał Ziemkiewicz przepraszając Durczoka, który przeprosiny przyjął, choć zaznaczył – „szkoda tylko, że dostrzegł to tak późno, ale lepiej późno niż wcale”.

Kiedy Chomuszko postąpi jak Ziemkiewicz? Jej sympatycy określają tę panią jako wzór do naśladowania, zaś ona sama podtrzymuje, że nie jest hipokrytką, zatem?

Premier Tusk niejednokrotnie podkreślał, że bierze pełną odpowiedzialność za swoje słowa, decyzje i czyny. Trudno powiedzieć, czym tak naprawdę ryzykuje, składając tego typu oświadczenia, ale brzmią one ekscytująco, zatem ja także złożę niniejsze oświadczenie – biorę pełną odpowiedzialność za moje słowa. 

Mirosław Naleziński, Gdynia

Więcej tekstów Mirka:

Nagi Harry a naruszanie dóbr osobistych - Kto im obroni dobre imię? Mirosław Naleziński
Niezbędna komisja ds. Amber Gold Mirosław Naleziński
Wolność słowa na Ziemi i kara ponad naszą planetą  Mirosław Naleziński
Media Markt i sądy – nie dla idiotów! Czy idioci tworzą procedury? Mirosław Naleziński
Hipokryzja prawna a nowy znak drogowy Mirosław Naleziński
Państwa i obywatele pomawiają się na całego... Mirosław Naleziński
Antypody Temidy niskokomfortowego państwa. Mirosław Naleziński
Łebskich obywateli nam trzeba! Mirosław Naleziński
Czy sędzia współodpowiada za przestępstwo? Mirosław Naleziński
Czy fałszywy dowód pogrzebie ekspertkę Chomuszko ? Mirosław Naleziński, Gdynia 
Polscy sędziowie mylą się na potęgę Mirosław Naleziński, Gdynia
Piłkarscy i togowi sędziowie ciągle popełniają błędy bez odpowiedzialności i konsekwencji. Mirosław Naleziński
Londyn walczy z internetowymi łobuzami, to może i Warszawa powalczy? Mirosław Naleziński
Nie tylko antypodzi są durniami - Mirosław Naleziński
Jak zarobić w internecie 200 tysięcy rubli? Mirosław Naleziński, Gdynia
Lawiranci mają się dobrze w RP  Mirosław Naleziński, Gdynia
Wolność słowa a togowy kretynizm Mirosław Naleziński
Temidzie wisi interes publiczny Mirosław Naleziński
Mirosław Naleziński Kaktusy i obrazy - adresat: Pan Jarosław Gowin Minister Sprawiedliwości 
Szaleństwo posła Niesiołowskiego i minimalna odległość od niego  Mirosław Naleziński, Gdynia
Wolność dziennikarskiego słowa – Strasburg kontra Polska  Mirosław Naleziński, Gdynia
Sprzyjam reżyserowi Rutkowskiemu Mirosław Naleziński, Gdynia
Gdański sąd ukarał Kopernika Mirosław Naleziński
Dwie Madzie, czyli reglamentacja wariografów Mirosław Naleziński
Kurtyny i barykady ratujące życie. Mirosław Naleziński
Warani to egzotyczni kretyni Mirosław Naleziński  
Suwerenność pana Arłukowicza  Mirosław Naleziński
Biegli dla złodziei, lecz nie dla pokrzywdzonych z art. 212 Kk Mirosław Naleziński 
Subiektywizm jednostki a obiektywizm społeczeństwa Mirosław Naleziński
Temida dyletantką Mirosław Naleziński, Gdynia
Wyzysk 67-letniego emerytalnego staruszka Mirosław Naleziński
Ile jeszcze będzie podobnych katastrof ? Niezabezpieczone tunele, a może zastosować odbojnice ratują życie ? - Mirosław Naleziński
Procedury ponad prawdą, czyli Procedures over the truth Mirosław Naleziński 
Procedury ponad prawdą. Mirosław Naleziński
Jednoręki klaskał na Białorusi, a w Polsce pomówiono anonima, czyli dwa kuriozalne wyroki. Mirosław Naleziński
Brak słów Mirosław Naleziński
Nieprofesjonalny mecenas i sędzia - pismo do Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku Mirosław Naleziński
Czy można zniesławić anonima? Pytanie do Prezesie Sądu Okręgowego w Gdańsku. Mirosław Naleziński
Poświąteczny kac gdańskich sędziów czyli jak na portalu zarobić 20 tysięcy złotych... Mirosław Naleziński
Zniesławiła, sfałszowała i poskarżyła się... Policji Mirosław Naleziński
Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu Mirosław Naleziński
Kiedy prokuratura zajmie się sądami i szpitalami? Mirosław Naleziński
Syndrom przyznania racji stronie wszczynającej proces  Mirosław Naleziński
Sądownictwo italskie i polskie – różnice Mirosław Naleziński, Gdynia 
Dwie odmienne interpretacje art. 212 Kk  Mirosław Naleziński
Co łączy twórców Walkirii i Symfonii? Mirosław Naleziński
Art. 212 Kk - które zdanie jest przestępcze?  Mirosław Naleziński, Gdynia
"Ile ugra mecenas na kłamstwie swej klientki?" - Mirosław Naleziński
Jutro świat powinien być lepszy niż dzisiaj... Mirosław Naleziński
Gdańsk - odpowiedź z Sądu Apelacyjnego i riposta Mirosława Nalezińskiego
Konfabulantek ci u nas dostatek  Mirosław Naleziński, Gdynia
Dodupne prawo Mirosław Naleziński
Niezawisły znad Wisły Mirosław Naleziński 
Polska Temida ma w nosie nie tylko godność zwykłego obywatela, ale tamże ma również swoją cześć. Mirosław Naleziński
Takiego państwa nie szanują uczciwi obywatele, oszuści zaś sobie je chwalą... czyli numer "pseudotaksówkarza" Mirosław Naleziński
Holenderka i Polka w depresji - Mirosław Naleziński 
Kto Pippie szlak w końcu przetrze? Mirosław Naleziński
Dlaczego admini nie kasują menelskich tekstów? Mirosław Naleziński
Na ospałą Temidę - Mirosław Naleziński
Cukier ośmiesza polski naród - rząd dał "cukrową gorzką plamę". Mirosław Naleziński "Ujawnienie menelstwa po francusku, norwesku i po polsku" - Mirosław Naleziński W Polsce Temida nie jest aż taka głupia - Mirosław Naleziński Kolankiewiczowskie rozwa
Cukier ośmiesza polski naród - rząd dał "cukrową gorzką plamę". Mirosław Naleziński
"Ujawnienie menelstwa po francusku, norwesku i po polsku" - Mirosław Naleziński
W Polsce Temida nie jest aż taka głupia - Mirosław Naleziński
Kolankiewiczowskie rozważania na temat etyki – teoria i praktyka M. Naleziński
Panie Prezesie Sądu Okręgowego w Gdańsku, czy nie wie Pan, że  „Winę należy udowodnić”? - Mirosław Naleziński
Dobra firma usługowa, jeśli spaprze robotę, to ją niezwłocznie poprawia. Ale nie polscy sędziowie będący na usługach społeczeństwa ! Mirosław Naleziński
Czy w Unii można opisywać osoby udzielające się w mediach? Mirosław Naleziński
Coraz więcej nazwisk w internecie  Mirosław Naleziński
Zniesławianie osób (nie)publicznych Mirosław Naleziński
Co łączy Wenezuelę i Gdańsk? Mirosław Naleziński
Amerykańskie i polskie ujawnianie danych Mirosław Naleziński, Gdynia
Policję należy informować  Mirosław Naleziński, Gdynia
Polska cenzura ponad oszustwami Mirosław Naleziński

 

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Krzysztof
13-09-2012 / 07:21
https://docs.google.com/file/d/0B6mEDTBw_SViTFVHN2tVVFhjY1U/edit zrobiono ci zdjęcie jak zachowywałeś się podle. A ty teraz twierdzisz, że na tym zdjęciu to nie ty. Właściwie co tu się dziwić każdy tchórz będzie właśnie tak robił. No i oczywiście powyższy twój tekst jak zawsze jest kłamstwem. Nie zostałeś osądzony za wypowiedzi z drugiego konta (Kawalca). Zostałeś osądzony za swoje własne chamskie wypowiedzi. W uzasadnieniu wyroku jest wyraźnie napisane, że kwestia twojego drugiego konta w ogóle nie była brana pod uwagę w procesie cywilnym. Więc nie kłam! nie kłam, nie oczerniaj!
~Krzysztof
12-09-2012 / 20:29
Z ciebie Naleziński to bardzo nieciekawa persona. Już nie wiesz jak dokuczyć tej pani. Tobie nie przyjmują sprawy na policji, ciekawe dlaczego? ciekawe dlaczego przegrywasz procesy? ciekawe dlaczego nikt cię nie wspiera? biedne i nędzne to twoje życie, skoro żyjesz tylko myślą o tym jak krzywdzić innych. Ale wiedz, że w życiu wszystko wraca i ta cała twoja podłość wcześniej czy później uderzy w ciebie i tylko w ciebie.
~cechy rodzinne
12-09-2012 / 18:05
~JS
12-09-2012 / 12:18
Za to, jak się ma znajomego adwokacinę, to można wszystko. Wszak kończył te same studia i razem z sędziami.
~Mirnal
12-09-2012 / 12:15
Spokojnie - pisarka sobie ubzdurała i sfałszowała podpis oraz pomówiła mnie, że MN=AZ=JK. Ale to nie ja poszedłem do sądów i nie ja złożyłem apelację od przegranego przez nią procesu karnego w SR w Gdańsku. Ta pani chce, abym ją przeprosił, lecz nie wiem za co i to jest główny powód pisania moich artykułów. Co znaczy - idź na policję? Byłem i pisałem - to nic nie daje. Jak samemu w internecie nie wyjaśnisz togowej głupoty , to żadna policja ci nie pomoże. Co tydzień słychać, że posłowie składają doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa, ale oni sć inaczej traktowani. Idź na policją jako zwykły obywatel to zobaczysz, co załatwisz.
~JS
12-09-2012 / 10:57
Każdą sprawę można wznowić. A pieniaczem jest Chomuszko, kasy jej się zachciało. A do roboty, uuups, pracy, dwie lewe. Robota tej pani dobrze wychodzi. To ona lata jak nawiedzona po sądach, to ona żąda zadośćuczynienia za swoje urojenia. Tyle w temacie. Do " Teresy K.- podszywanie nickiem się pod inną, znaną i szanowaną przez nas osobę nic nie da. Do Zacharego- pisz dalej te swoje broszurki o Symfonii i nie ubliżaj Ludziom. Ew. możesz zadbać o wizaż, bo nie jest z tym najlepiej. Rozumiem też to, że cię roznosi ze strachu, bo twoje przekręty mogą niebawem ujrzeć światło dzienne, a wiesz czym to grozi ( tym samym, czym straszysz teraz p. Nalezińskiego).
~Zachary
12-09-2012 / 10:20
Tak Naleziński, donoś wszędzie. To jest jedyne co potrafisz. Nędzne to twoje życie skoro wypełnione po brzegi chęcią krzywdzenia i szkodzenia innym. Na moje oko coś z tobą nie halo, normalni ludzie tak się nie zachowują. Jeśli pani o której piszesz coś zrobiła nie tak, to dlaczego nie zgłosisz tego na policji? a skoro ona wytoczyła ci sprawy i wygrała to co tutaj gadać? Dopisuję się do Teresy! ma rację kobieta.
~Teresa K
12-09-2012 / 01:39
jak wyrok prawomocny, to możesz się cmoknąć, jak nawet miałeś rację, nic się nie da zrobić. rację ma ten po czyjej stronie wyrok i kwita. szkoda czasu, zajmij się czymś pożytecznym, a nie po próżnicy głowę zawracasz sądom, które w tym czasie by się zajęły sprawami, w których można coś zrobić. chyba, że nie umiesz, toś pieniacz i hołota.
~JS
11-09-2012 / 20:28
Chyba trzeba to szefostwu uświadomić, bo pewnie tkwi w błogiej nieświadomości
~student
11-09-2012 / 18:24
czy szefostwo z uniwerka to czyta?