Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
3 grudnia 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA OFIARY DEBILIZMU PROKURATORÓW

Nie tylko Pamuła padł przez idiotów z prokuratury... kolejny cykl - ofiary debilizmu funkcjonariuszy władzy

W AP wielokrotnie pisaliśmy, że wykształcenie prawników jest bardziej niż mierne, że z ich logicznym myśleniem jest gorzej niż w przedszkolu - w końcu np. prokuratorzy to co najwyżej humaniści którzy swój twórczy kit płodzą niejednokrotnie po pijanemu.

I tu mamy kolejny dowód w stylu "dajcie mi człowieka a paragraf się znajdzie"...

2008-07-11, Magdalena Kursa Wystarczy jeden spacer do prokuratury

Za dwa tygodnie miał zostać prezesem banku, a kiedyś może i ministrem finansów. Do tej pory zawsze wygrywał. Nagle zniknął na dwanaście lat. - Najgorsze jest, gdy człowiek, który był na piedestale, staje się zupełnie bezsilny i bezradny - wspomina. Został oskarżony o korupcję, uniewinniono go w tym roku. Niedawno został prezesem portu lotniczego w Krakowie

Zobacz powiekszenieFot. Michal Lepecki / AG
Jan Pamuła Zatrzymanie

"Rada Banku Przemysłowo-Handlowego wydała komunikat, że tymczasowo aresztowany wiceprezes zarządu Jan Pamuła został zawieszony w czynnościach. Aresztowanie nastąpiło na podstawie artykułu o korupcji, a sprawę prowadzi wydział ds. zwalczania przestępczości zorganizowanej Prokuratury Wojewódzkiej w Krakowie. Prokuratura odmawia ujawnienia jakichkolwiek szczegółów sprawy. (...) Nieoficjalnie mówi się o związkach z bielskimi odpryskami afery Art-B".

Gdy Jan Pamuła zostaje aresztowany, ma 45 lat. Jest na fali. Jest wiceprezesem Banku Przemysłowo-Handlowego, prezesem Izby Rzemieślniczej i prezesem rady nadzorczej Banku Spółdzielczego Rzemiosła. Zatrzymują go, gdy wyjeżdża samochodem do banku z bramy własnej kamienicy w centrum Krakowa.

- Do tamtej pory wygrywałem wszystkie wybory, do których startowałem. Posłem zostałem bardzo młodo, od razu przewodniczyłem komisji transportu i łączności, potem byłem szefem klubu KLD - wygrałem wybory z Tuskiem. Ceniono mnie. Wałęsa dzień przed rozwiązaniem parlamentu zaprosił mnie do siebie na rozmowę. Mówiłem mu - panie Prezydencie, niech Pan nie rozwiązuje parlamentu, bo to zamach na demokrację - wspomina dziś Pamuła.

Gdy został aresztowany, prokuratura postawiła mu dwa zarzuty: przyjęcia łapówki oraz płatnej protekcji. Oparto je na doniesieniach dwóch osób. Jedna z nich twierdziła, że sześć lat wcześniej wręczyła Pamule 2000 złotych za pomoc w wynajęciu lokalu Izby Rzemieślniczej. Druga miała wpłacić 1500 dolarów na konto jednego z ugrupowań politycznych w zamian za uzyskanie stoiska w Sukiennicach. Dowodem w sprawie były zeznania kupców i nagranie magnetofonowe z rozmowy oskarżonego z jednym z handlowców.

Jan Pamuła: - Od razu zgodziłem się na konfrontację z ludźmi, którzy mnie pomówili. Gdy mnie zatrzymali, nawet nie zażyczyłem sobie adwokata, bo jak mi pani prokurator przeczytała zarzuty, to powiedziałem, że to chyba kabaret. Dopiero, kiedy mi powiedziano, że jestem zatrzymany na trzy miesiące, poprosiłem o adwokata. To był ostatni miesiąc, gdy decyzję o zatrzymaniu podejmowała prokuratura. Aresztowano mnie tego samego dnia. Ten pośpiech mnie zszokował: nie pojawiłem się przecież w Krakowie dzień przed zatrzymaniem, byłem znany publicznie, miałem wysokie stanowisko, rodzinną kamienicę w Krakowie - gdzie miałem uciekać, z kim miałem mataczyć?

Pamuła do dziś uważa, że inspiracje oskarżenia wyszły ze środowiska bankowego: - W końcu za dwa tygodnie miałem zostać prezesem banku. Trzeba było wymyślić coś, by mnie szybko usunąć...

Zarzuty uważa za pozbawione logiki: - Mój były zastępca w Izbie Rzemieślniczej zarzucił mi, że wziąłem 2000 złotych za załatwienie lokalu dla jego żony w budynku Izby... Na nagranej przez niego taśmie słychać, jak on wymienia tę kwotę... Ten lokal stał wcześniej przez sześć miesięcy pusty, był zupełnie nieatrakcyjny. Wtedy na Kazimierzu na placu Wolnicy diabeł mówił dobranoc. Więc byliśmy wdzięczni, że chce go wziąć. Nie było podstawy, by miał mi się za cokolwiek rewanżować. Kilka lat później, gdy znalazł się lepszy kontrahent, zgodnie z zapisem umowy poprosiłem go, by opuścili lokal. Na tej taśmie, na której nagrywali mnie bez mojej wiedzy, pytam go: "Ty reprezentujesz własną żonę czy izbę" i mówię, że zgłoszę wniosek o jego odwołanie z funkcji wiceprezesa izby. Tak się zresztą stało, został odwołany. Czy wyrzucałbym gościa, od którego wziąłem łapówkę? Każdy zarzut musi być przecież oparty na logice. A że na tej taśmie padają kwoty rzekomej łapówki? W ogóle ich wówczas nie usłyszałem, inaczej bym się do nich odniósł. Poza tym, jakość tej taśmy jest bardzo słaba.

Aresztowanie znanego biznesmena i polityka wywołało w Krakowie falę domysłów.

- Wielu z nas było przekonanych, że coś jest na rzeczy. To były takie czasy, że w Polsce wszystko wszędzie załatwiało się jeszcze kopertami w szufladzie. Nikt nikogo oczywiście za rękę nie złapał. Ale ludzie zawsze gadają. Poza tym Pamuła miał wielu wrogów: uważali, że jest zarozumiały, wynoszący się, zawsze nieomylny. Doktor ekonomii. Jakoś nie przekonywało nas tłumaczenie, że inspiracje wyszły ze środowiska bankowego. Poważni faceci w krawatach mieliby wysługiwać się w swoich rozgrywkach straganiarzami? Trzeba wierzyć w bardzo spiskową teorię dziejów, by to wszystko się złożyło do kupy. Choć współczuję mu szczerze tych tygodni w areszcie na Montelupich. Tego nie życzyłbym nawet wrogowi - mówi jeden z rzemieślników.

Inny broni jednak byłego prezesa izby. - Od początku nie wierzyłem w te zarzuty. Ludzie są zawistni. A on był po prostu za ambitny. Może za wysoko mierzył. Chciał być i prezesem banku, i szefem Unii. To inteligentny facet. Robiłby przekręt za 2000? Ale miał też wielu wrogów - to mu nie pomogło, gdy potem sprawa toczyła się latami.

Za Pamułą murem stanęli politycy Unii Wolności. Cała grupa poważnych facetów, wraz z parlamentarzystami, a także ówczesnym szefem UW Tomaszem Schoenem, poręczyła wówczas za niego. Aresztowanie Pamuły uderzyło w liberałów. Wzmocniło środowisko starounijne, czyli to wokół Jana Rokity, ale i tak wszyscy go bronili. Do końca żywota Unii Wolności był zresztą jej skarbnikiem - opowiada jeden z polityków (dziś w PO).

W areszcie
18 lipca 1996 " Gazeta Wyborcza"

"Po 45 dniach zwolniono wczoraj z aresztu Jana Pamułę. 40 tys. zł poręczenia majątkowego wpłaciła rodzina Pamuły. Janowi Pamule nie wolno opuszczać kraju. O każdym wyjeździe z miasta dłuższym niż dwa dni ma zawiadomić prokuraturę wojewódzką i stawić się na każde jej wezwanie. Biznesmen i polityk na razie zamierza odpocząć, ponieważ pobyt w więzieniu był dla niego szokiem."

6 tygodni aresztu na Montelupich Jan Pamuła wspomina jako najgorszy czas w życiu: - Nie można stosować tych samych zasad aresztowania w przypadku ludzi normalnych, co chuliganów. Proszę sobie wyobrazić takiego faceta jak ja, który prosto z klimatyzowanego samochodu trafia na Montelupich. Zażądałem tam codziennej kąpieli i gazet, a naczelnik mi na to: "To nie Szwecja!".

Bliski Pamule polityk dodaje, że po wyjściu z aresztu tamten był załamany. - Nic dziwnego! Z jakiego on konia spadł... Wówczas BPH był najbardziej rozpoznawalną marką bankową w Polsce. Gdy świętował 5-lecie, cały Kraków tym żył. Po wyjściu z aresztu od totalnego załamania się i zwariowania uratowało Pamułę to, że zajął się własną kamienicą przy ulicy Starowiślnej. Do tamtej pory administrowała nią prywatna firma, po wyjściu z aresztu sam zaczął doglądać wszystkich spraw: wymiany dachu, remontu fasady itp. Potem, gdy założył własną firmę konsultingową, wiecznie był w rozjazdach, a to w Warszawie doradzał bankowi, to na Śląsku spółkom węglowym - dodaje.

Sprawa trwa
7 stycznia 1998 "Gazeta Wyborcza".

"Akta sprawy Jana Pamuły, byłego wiceprzewodniczącego krakowskiej Unii Wolności, podejrzanego o branie łapówek, zostały wczoraj przesłane do Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. Podejrzany nie przyznaje się do winy i twierdzi, że oskarżenia wynikają z pomówień handlowców, kierujących się chęcią zemsty".

Pierwszy akt oskarżenia, sporządzony w Krakowie, gotowy był w 1997 roku. Po interwencji obrony sprawa wróciła do prokuratury. Do Katowic została przeniesiona decyzją ówczesnej minister sprawiedliwości Hanny Suchockiej. Pod koniec 2003 roku sporządzony przez katowicką prokuraturę akt oskarżenia wpłynął ponownie do krakowskiego sądu. Zarzuty nie zmieniły się się. Akta krążyły - Pamuła nadal nie przyznawał się i wciąż był poza nawiasem życia publicznego. Stanisław Kracik, burmistrz Niepołomic: - Mogę powiedzieć wprost o pewnym ostracyzmie przez te lata w stosunku do Jaśka. Telefony zamilkły. Zaproszenia przestały przychodzić. Na przyjęciach do niego nie podchodzono, chodził samotny. Ale muszę powiedzieć, że znosił to dzielnie, nikomu też się nie narzucał.

Znajomy z partii: - Może nawet nie omijano go łukiem. Ale w polityce zawsze liczą się ci, którzy mogą coś załatwić. A on wówczas zajmował się tylko własnymi sprawami, odzyskaniem dobrego mienia. Co mógł komukolwiek zaoferować? Więc z czasem, stopniowo, coraz mniej osób odczuwało potrzebę rozmowy z nim. No ale, żeby doświadczyć czegoś takiego, nie trzeba być aresztowanym, czasem wystarczy stracić stanowisko.

Gdy powstaje Platforma Obywatelska, Pamuła chce się zaangażować w jej działalność. Jest w końcu, jak mówią koledzy, zwierzęciem politycznym. Ale już następnego dnia po jego wizycie u polityków PO pojawiają się artykuły, że w tworzenie nowej partii włączył się podejrzany o korupcję Jan Pamuła.

Znajomy Pamuły: - Szybko się wycofał. Powiedzmy szczerze: człowiek, na którym ciążą zarzuty, w żadnej partii nie jest mile widziany. Zrozumiał to.

Jan Pamuła: - Przeżycie tej ciągnącej się przez 12 lat sprawy zawdzięczam moim adwokatom - znali mnie wcześniej, wspierali w mojej uporczywości. Choć miałem noce, że budziłem się z koszmarami. Podczas tego wszystkiego raz wylądowałem na kardiologii. Gdybym miał słaby charakter, pewno wziąłbym sznurek. Zawodowo tak zupełnie tego czasu nie zmarnowałem. Jak się trochę pozbierałem, w 1999 roku założyłem firmę konsultingową, ale nie było to szczególnie satysfakcjonujące. Szkoda, że moja kariera została zahamowana, gdy właśnie się rozpędziłem. Moja rodzina nieco gorzej to przeżyła. Co było w tym czasie najbardziej dotkliwe? Najgorsze jest, gdy człowiek... który był na piedestale, staje się potem zupełnie bezsilny, bezradny. Wydaje mu się, że przedstawia logiczne argumenty o swojej niewinności, ale nikt go nie słucha.

Jeden z radiowych dziennikarzy sądowych: - Ta sprawa trwała tak długo, miała tak wiele wątków, że nikt już nie wiedział, o co chodzi. Dopatrywaliśmy się wątków politycznych. W końcu przestaliśmy ją śledzić. Gdy wyrok zapadł, ledwo go odnotowaliśmy. Ta sprawa to kuriozum - nie można kilkanaście lat sądzić gościa za podejrzenie łapówki.

Uniewinniony
16 stycznia 2008 Interia.pl

"Krakowski sąd uniewinnił byłego prezesa Izby Rzemieślniczej, byłego posła Unii Wolności w latach 1991-93 od zarzutu płatnej korupcji. Sprawa przyjęcia łapówki została umorzona z powodu przedawnienia."

Mimo uniewinniającego wyroku, niektórzy wciąż mają wątpliwości. Sympatyk Platformy, dziś poza polityką: - Czy wziął, czy nie... Mimo wieloletniego procesu pytanie zawsze zostaje. Ja bym mu raczej wierzył, ale pamiętam lata 90-te i przygotowywane wówczas kampanie. Komuchy miały kasę, my byliśmy goli. Zdarzyło się, że ktoś wziął jakąś kwotę na kampanię. Wielu takich do dziś chodzi. Wówczas to wszystko było mniej uregulowane niż dziś, wolna amerykanka, różne rzeczy się działy. Każdy każdemu mógł coś zarzucić.

Zdzisław Trela, obecny prezes Izby Rzemieślniczej, podkreśla jednak: - Zawsze obstawałem za Janem Pamułą. Nie wierzyłem w te zarzuty, to inteligentny, dobrze wykształcony człowiek. Po co miałby brać łapówkę?

Mimo uniewinniającego wyniku, Jan Pamuła cały czas powtarza argumenty przemawiające za jego niewinnością: - Ta sprawa płatnej korupcji... Producent szachów oskarżył mnie, że obiecałem mu pomoc w załatwieniu lokalu w Sukiennicach, jeśli kwotą 1,5 tys. dolarów wesprze finansowo kampanię Józefa Lassoty. Tych pieniędzy nigdy nigdzie nie znaleziono, choć sprawdzono nawet księgi Unii Wolności. Ja tego faceta nie znałem, w izbie było 30 tysięcy rzemieślników, nie można znać wszystkich. Pomówienia trzeba oceniać racjonalnie.

Dlaczego wciąż o tym mówi? - Bo to nadal siedzi we mnie, tego nie da się wyrzucić. Nie można takimi zarzutami zmarnować komuś 12 lat. Chciałbym też, by mój przypadek stał się przyczynkiem do naprawy prawa. Przecież na koniec sędzia stwierdził, że nie było podstaw do postawienia zarzutów i zatrzymania - mówi.

Czego mu najbardziej żal? - Że mnie opluto moralnie i całej mojej kariery mi żal. Byłem rozpędzony... Skrzywdzono mnie, byłby prezesem banku, jak nie tego, to innego, bo byłem już w orbicie ludzi krążących w tym biznesie. Z doktoratem, po ekonomii, po stypendium we Francji, po 11 latach praktyki jako przewodniczący rady banku - mówi.

Kilka dni po ogłoszeniu wyroku uniewinniającego Pamuła mówi nam, że do zarządzania w bankowości już nie wróci: - Inne już czasy, inne pokolenie zarządza bankami. Będę odpowiadał na konkursy na kadrę zarządzającą ogłaszane przez spółki z udziałem Skarbu Państwa. Konkursów się nie boję, muszę się tylko trochę pozbierać, wyrok zapadł niedawno. To szkoda, której nigdy nie da się naprawić. Trudno ten czas nadrobić, jedyne, co mogę, to być czynnym, aktywnym. Do polityki też raczej nie wrócę. Choć wiele osób mnie przekonuje. Za dużo przeżyłem, choć nigdy nie mówię nigdy, bo życie jest tak dynamiczne, że nigdy nic nie wiadomo.

Kajetan d'Obyrn, radny PO: - Patrząc na sprawy Pamuły, Żółtka, Kocha - procesy osób, które oskarżono przez czyjeś pomówienie, aresztowano, a potem uniewinniono - należałoby zaapelować do organów ścigania, by były ostrożniejsze i bardziej wstrzemięźliwe w przypadku pomówień. Bo czasem wystarcza czyjś jeden spacer do prokuratury, by komuś innemu zniszczyć wiele lat życia.

Szef lotniska
www.businessman.pl
"Prezesem Międzynarodowego Portu Lotniczego Kraków-Balice został Jan Pamuła. Na czele zarządu chciało stanąć czterech kandydatów. Jan Pamuła był posłem KLD i UW, prezesem krakowskiej Izby Rzemieślniczej w latach 90., wiceprezesem Banku Przemysłowo-Handlowego. W zeszłym roku został, po 12-letnim procesie, uniewinniony z zarzutów dotyczących korupcji".

Jan Pamuła zgłasza się na konkurs na prezesa Międzynarodowego Portu Lotniczego w Krakowie. Jeszcze w dniu konkursu jeden z jego uczestników wycofuje się, tłumacząc, że korytarze aż huczą od informacji, że wyścig ma wygrać dzięki politycznym koneksjom Jan Pamuła. Po wielogodzinnych przesłuchaniach okazuje się, że najlepszy okazał się rzeczywiście Pamuła.

Stanisław Kracik: - Mimo sympatii do Jaśka, uważam, że na prezesa lotniska powinien zostać ogłoszony międzynarodowy konkurs. Pamuła mógłby kierować którymś z banków. Ale cieszę się, że wraca do zarządzania, to kończy okres jego wielkiej smuty. Jestem zresztą przekonany, że wielu z tych, którzy go przez lata unikali, będzie mu teraz gratulować z powodu prezesury na Balicach.

Członek Izby Rzemiosła: - Gdy usłyszałem, że Pamuła chce zostać prezesem lotniska, nie wierzyłem. Dopiero potem pokojarzyłem: KLD, Tusk, Schetyna, starzy znajomi. Zmartwiłem się, że wygrał, ale potem pomyślałem, że może i dobrze. Jest po tych 12 latach spragniony sukcesu. Czas aresztu i lata procesu też go pewno zmieniły. Jest ambitny, więc zrobi wszystko, by tę firmę postawić na nogi. To w końcu dla Krakowa najważniejsze.

Krakowski radny Kajetan d'Obyrn cieszy się, że Pamuła został prezesem Balic: - Facet zawsze zarządzał dużymi rzeczami, był szefem klubu parlamentarnego, wiceszefem banku. Potrafi kierować. Dobrze, że wraca na poważne stanowisko po tym, gdy z życia skradziono mu 12 lat.

Odszkodowanie

Jan Pamuła zlecił prawnikom, by rozpatrzyli wniosek o odszkodowanie. O jaką kwotę chciałby się ubiegać? - Moralnych strat nikt mi nie zrekompensuje. Finansowe trudno wyliczyć. Miesięczna pensja prezesa banku to kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Trzeba to pomnożyć przez 12 miesięcy, a potem przez 12 lat... Teraz byłbym już zabezpieczony na całe życie, nie mówiąc o satysfakcji, jaką miałbym, pracując wśród elity zarządzających - wylicza Pamuła.

Prof. Zbigniew Hołda z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka:
- Znam tę sprawę. Proces jest nieuczciwy, jeśli postępowanie jest zbyt przewlekłe. A tak było w tym przypadku. Państwo polskie niczym się nie może wytłumaczyć. Zgodnie z kodeksem postępowania karnego, jeśli w danej sprawie istnieją nieusuwalne wątpliwości, rozstrzyga się je na korzyść oskarżonego. Nie można latami czekać na zmiękczenie kogoś w areszcie czy pojawienie się kolejnych świadków. W polskiej praktyce często jest inaczej - na świadków czeka się latami. I nie prawo jest tu winne, ale ludzie. Sędziom i prokuratorom brakuje niekiedy umiejętności oceny dowodów. W wymiarze sprawiedliwości zdarzają się też ludzie niedojrzali, którym brakuje wiedzy. Zdarza się na przykład, że prokurator zajmujący się sprawą gospodarczą nie ma pojęcia o ekonomii, nie wie nawet, czym jest faktura czy strata w przedsiębiorstwie.
Wracając do Jana Pamuły - niewątpliwie padł ofiarą polskiego wymiaru sprawiedliwości. Może wystąpić o zadośćuczynienie, trudno mówić jednak o rekompensacie za stracone lata.

Jan Pamuła: - Tamtą sprawę zakończyłem już w myślach. Mam przed sobą nowe wyzwanie: lotnisko, a tam wiele problemów. Nie boję się wyzwań, byleby mi pozwolono pracować. O odszkodowanie do Skarbu Państwa jednak wystąpię, bo chcę, by ktoś za to odpowiedział.
Skoro w wyroku sądowym stwierdzono, że nigdy nie było podstaw do zatrzymania mnie, to znaczy, że ktoś popełnił przestępstwo.

Takich spraw w AP przedstawiamy wiele.
Np. w artykule: Wypadek w Dubiecku - mataczy prokurator przemyski Robert Leśny, majaczy biegły Andrzej Próchnicki a asesor Agnieszka Tworzydło na pewno pomyliła się z powołaniem.... oskarżono niewinnego człowieka, trzyma się go w areszcie i teraz prokurator będzie kombinował jak ukryć swoją pomyłkę, jaki paragraf znaleźć - przecież nie przyzna się do błędu i niekompetencji.
Mamy w AP setki dowodów stronniczości, głupoty, wręcz debilizmu sędziów i prokuratorów. Niestety, ci osobnicy "za komuny" załatwili sobie "immunitet od przekrętów" - czyli mogą popełniać przestępstwa i nie można ich za to ukarać.

Pytamy - kiedy PRAWO będzie PRAWEM i kiedy prawnicy zaczną naukę logiki?
Wnosimy, żeby obowiązkowym przedmiotem egzaminacyjnym dla prawników była matematyka ponieważ tylko ten kierunek uczy logicznego myślenia. Zdając historię nauczymy się tylko kłamać i oszukiwać...

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Rajandeepsingh
20-12-2014 / 17:34
What a joy to find sooemne else who thinks this way.
~Jan Szybawski
01-04-2010 / 00:00
Ponieważ sprawa p. Pamuły znalazła swój prawomocny finał już około rok temu, prosiłbym redakcję o informację czy którykolwiek z prokuratorów prowadzących tę sprawę poniósł jakąkolwiek odpowiedzialność zawodową za swoje działania. pozdrawiam