Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
23 października 2017
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 25-11-2011

Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu Mirosław Naleziński

Pod takim podtytułem ukazała się interesująca opowieść o skandalu w naszym przemyśle sądowym (tytuł – „Dekalog VIII: Niewinny. 18 miesięcy w piekle”), o którym głośno na portalu Onet.

Oto fragmenty tekstu napisanego przez poszkodowanego, żeby nie napisać – podeptanego, przez naszą Temidę.

„Nazywam się Paweł Guz i jestem niewinny. Te słowa powtarzałem przez półtora roku prokuratorom, sędziom, policjantom. Nikt nie chciał mi wierzyć. Ulicami Lubartowa, mojego rodzinnego miasta, przechodziły marsze milczenia, demonstracje oburzonych zbrodnią mieszkańców. Ludzie domagali się kary śmierci, nieśli symboliczne szubienice dla morderców. To była szubienica dla mnie, bo dla ludzi to ja byłem mordercą. Tak powiedziała policja, prokuratura, sąd, tak powtarzały gazety i telewizja. Naprawdę trudno było w to nie uwierzyć. Choć to nieprawda. Ja, Paweł Guz, niczego złego nie zrobiłem, nikogo nie zabiłem. Jestem niewinny”.

Albo kłamał, albo Temida (to górnolotne określenie, bowiem po prawdzie, to nasi fachowcy) się skompromitowała – innych możliwości nie ma. Okazuje się, że to drugi, jakże koszmarny, wariant. 

Nazywam się Mirosław Naleziński i od stycznia 2009, czyli od momentu, kiedy to pewna pisarka, niejaka MCh, działająca na portalu NaszaKlasa umyśliła sobie, że ja oraz dwóch innych użytkowników (pp. AZ oraz JK), to jedna osoba, a konkretnie – moja, czyli publicznie mnie zniesławiła, że podszywam się pod fikcyjne osoby i że wszystkie wypowiedzi tych panów są moimi tekstami. Obrzydliwie sobie poczęła ta niewiasta i do tej pory nie spotkały jej żadne prawne nieprzyjemności. 

Paweł jako chłopak wyjechał do Norwegii. W Oslo założył firmę budowlaną. Do ojczyzny przyjeżdżał od czasu do czasu - tu miał rodzinę, przyjaciół, dziewczynę; tu mieszkał też jego kolega, także Paweł, który prowadził warsztat samochodowy. Tam też poznał Krzysztofa i to właśnie on obciążył go zeznaniami – to on powiedział śledczym, że zabił właściciela firmy, a jemu kazał zakopać zwłoki w lesie.

Ten drugi Paweł nie powrócił w lipcową noc 2007 roku do domu – przez parę dni nie było go także w firmie; nie odbierał telefonu. Policjanci zadali Pawłowi kilka rutynowych pytań i kolejnego dnia, o szóstej rano weszli do domu, przedstawiając mu zarzut zamordowania mechanika. Zabrali na przesłuchanie – „dlaczego to zrobiłeś, z kim to zrobiłeś, jak to zrobiłeś, dostaniesz za to dożywocie, więc lepiej będzie, jak zaczniesz mówić”. Paweł Guz doznał szoku - powtarzał, że to nieprawda, że jest niewinny, że nikogo nie zabił. Lawina jednak runęła - prokurator, sąd, więzienie. Miał wówczas 28 lat. 

Znajomy pisarki, gdański mecenas, w kwietniu 2009 wystosował do mnie tzw. ostateczne przedsądowe wezwanie do przeproszenia jego klientki na kilku portalach, skasowanie artykułów, w których omawiałem jej fałszerstwo, popieranie menelskiej młodzieży folgującej sobie na NK, szydzenie z przysięgi studenckiej i zniesławienie mnie (że założyłem sobie konta na dane AZ i JK) oraz zawinszowali sobie 20 000 zł zadośćuczynienia. Szok – w paru notkach opisałem działania tej pani bez podawania pełnych danych, przy czym wszystko było oparte na faktach, które zostały nagrane i internetowo przekazane (po otrzymaniu tego wezwania) mecenasowi, a jednak postanowił - wespół z pisarką - ruszyć do dwóch gdańskich sądów.

A przecież każdy mógł opisać zachowania pisarki (i innych osób); jedynie przypadkiem jesteśmy mieszkańcami Trójmiasta i pisaliśmy po polsku, bowiem mogłoby się teoretycznie zdarzyć, że bylibyśmy angielskojęzycznymi obywatelami, że jedno z nas mieszkałoby i pisałoby w Nowej Zelandii, zaś drugie w Kanadzie, zatem który z sądów zajmowałby się bzdurami na podstawie art. 212Kk? Dopiero rozpatrując taki przypadek, widać cały bezsens tej kuriozalnej sprawy, wszak zapewne nie doszłoby do kompromitacji nowozelandzkiego oraz kanadyjskiego sądu, bowiem żaden rozsądny mecenas nie wziąłby tak niepewnej sprawy, jedynie wspominając, że tamtejszy sąd wyśmiałby pisarkę. 

Paweł do końca życia zapamięta ekran telewizora, w który wpatrywał się w areszcie - mówiono, że to właśnie on zabił. Nie była to prawda - nie mieli żadnych dowodów, tylko pomówienia, którymi faszerował organa władzy Krzysztof, który zmieniał co rusz swoje zeznania (a to, że w warsztacie był sam, innym razem, że oskarżony przyjechał z nieznajomym, jeszcze innym razem, że był z jeszcze innym kolegą - kłamał, ale mu wierzono). 

Przeciwko mnie pisarka złożyła doniesienie na komisariacie Policji, o czym dowiedziałem się bodaj po roku. Wysłała ponadto do paru adminów informacje, że kłamię i że na pewno miałem konto na dane p. JK i że nie sfałszowała podpisu, jedynie napisała prawdę, zmieniając nazwisko JK na moje. Ponieważ p. JK istotnie ostro pojeździł sobie po pisarce, przeto oświadczając w sądach, na Policji i w internecie, że ja nim jestem, w istocie niegodziwie propagowała mój wizerunek w publicznym odbiorze, bowiem wszystkie jego teksty na jej temat, powszechnie uznawano za moje. I gdańska niekompetentna Temida nie zajęła się w rzeczowy sposób sprawą zniesławienia mnie przez pisarkę, lecz przeciwnie, to ją uznano w Sądzie Okręgowym w Gdańsku (sprawa cywilna IC692/09) za spostponowaną! Pisarka pomówiła mnie na portalach NK oraz Salon24 (że mam dodatkowe konto; z zarzutu, że jestem p. AZ wycofała się nie wzbudzając podejrzliwości u „profesjonalnego” sędziego), pomówiła przed obliczem Policji i dwóch sądów, pomówiła rozsyłając ponadto informacje do kilku portali i żaden prawnik, w tym prezes sądu, nie zareagował zgodnie z ideami zbyt – jak się okazuje - ślepej Temidy. 

Pawła przetrzymywali w areszcie, po to, aby wciąż sprawdzać te same dowody, których w istocie nie było. Prokuratorzy złamali mu życie; zachowali się identycznie, jak Krzysztof, który go obciążył w zeznaniach. 

Potem miałem zawał, bajpasy i paromiesięczne leczenie. O wszystkim informowałem gdański sąd, który ponadto otrzymał moje oświadczenie, że na NK miałem i mam tylko jedno konto, zatem to powódka sfałszowała podpis oraz zniesławiła mnie w internecie. Wysłałem także zaświadczenia służby zdrowia (o zawale, bajpasach i o pobycie w ośrodku kardiologicznym, bowiem sąd wyznaczył jedną z rozpraw podczas mojego pobytu tamże).

Przez parę miesięcy był spokój – byłem pewien, że pisarka i jej mecenas zmądrzeli po wpływem mojego oświadczenia i pod wpływem sędziego, który – jak mniemałem – odradził im procesowanie na podstawie otrzymanych dowodów (kopie tekstów zamieszczanych na portalach) i również owego oświadczenia, że miałem tylko jedno konto na NK.

Jakież było moje zdumienie, kiedy otrzymałem wezwanie na drugi proces, tym razem karny – szok! Pod koniec kwietnia 2010 odbyło się inauguracyjne posiedzenie sądu, kiedy to mecenas, na korytarzu - w swej łaskawości - oznajmił mi, że parę miesięcy wcześniej (18 grudnia 2009) wydano wyrok w sprawie cywilnej – niemal 1000 zł zadośćuczynienia, skasowanie moich artykułów opisujących działania pisarki oraz przeprosiny.

Sędzia okazał się amatorem i całkowicie nieprzyjaznym urzędnikiem – nie uznał moich zaświadczeń lekarskich (bo nie były podpisane przez sadowego speclekarza), nie zareagował na informację, że podczas rozprawy będę w sanatorium, nie poinformował mnie o terminie wydania wyroku i nie powiadomił o jego wydaniu (18 grudnia 2009).

Nie wziął również pod uwagę złożonych dowodów, zignorował moje oświadczenie (że miałem jedno konto na NK), że pisarka sfałszowała podpis (ów gdański logik uznał to za… omyłkę – indolencja, zanik umiejętności logicznego myślenia?) i że to ona przecież mnie zniesławiła, zaś ja jedynie – w ramach obrony – ripostowałem w internecie jej kłamstwa. Togowy facet uznał, że to ja ją zniesławiłem! Istny skandal i cyrk! Oczywiście, arogancka Temida uniemożliwiła mi złożenie apelacji, bowiem wszystkie terminy jej złożenia minęły wskutek braku informacji o wydanym wyroku. Wszelkie próby zainteresowania tak gdańskiego sądu, jak też wyższych instancji, włącznie z Ministerstwem Sprawiedliwości i Prokuraturą Generalną, spełzają nie tyle na niczym, co na kuriozalnych odpowiedziach – ci temidowi intelektualiści twierdzą, że skoro termin został przekroczony, to nie można apelować i – jakim trzeba być umysłowym geniuszem – po przypomnieniu im, że nie mogłem apelować, bowiem nie miałem informacji o terminie i wydaniu wyroku, oni nadal swoje – nie dochowano terminów. Czy trzeba ich wyzwać od głąbów, aby w końcu przejrzeli sprawę i procedury, bowiem to właśnie one są winne? Dobrze, pójdźmy na kompromis: to procedury są idiotyczne, nie zaś mózgi naszych czołowych prawników. 

Paweł Guz przestał wierzyć w sprawiedliwość. Bo i jak w nią miał wierzyć? Co mógł myśleć chłopak, który trafia do więzienia, którego media przedstawiają jako mordercę, kiedy to prokuratorzy i sędziowie są przekonani o jego winie, kiedy powtarzają, że czeka go dożywocie? Nikt, kto tego nie przeżył, nie jest w stanie zrozumieć, co przeżywa niewinny człowiek w zamknięciu. Większość internautów uważa, że każdy skazaniec twierdzi, że jest niewinny. Żartują sobie nawet, że więzienia pełne są niewinnych biedaków. Wprawdzie wszyscy wiedzą, że bywają pomyłki sądowe (i to z fatalnym zakończeniem – znane są popomyłkowe egzekucje, zwłaszcza w USA), ale uważają, że w konkretnych przypadkach wyroki są sprawiedliwe. To jak z podniebnymi podróżami – wszyscy wiedzą, że katastrofy się zdarzają, ale wszyscy ufają, że nie im się one przydarzą.

Dla Pawła życie się skończyło w jednej chwili, a najgorsza była niepewność. Wspomina, że przyszedł znak od Boga - otworzył Pismo Święte i pierwsze słowo, jakie przeczytał, to „wolność” napisana pogrubioną czcionką.

Po kilku miesiącach pudła zmienił się prokurator prowadzący śledztwo. Pierwszy, ten który Pawła oskarżał i przed telewizyjnymi kamerami był pewny jego winy, odszedł. Pewnie dostał stosowne premie lub nagrody za tę sprawę i żadna siła nie spowoduje zwrotu tych pieniędzy oszukanemu społeczeństwu.

Kolejny prokurator zaczął wszystko od początku - całe śledztwo od nowa, dowód po dowodzie, wątek po wątku, szczegół po szczególe. I w końcu odkrył prawdę; prawdę, że w areszcie trzymany jest niewinny człowiek z zarzutem morderstwa. Okazało się, że mordercą jest Krzysztof, zaś Paweł Guz jest NIEWINNY!.

Odzyskał wolność po osiemnastu miesiącach - miał już 30 lat. Jednak rodzina zamordowanego nadal jest przekonana, że to on zabił - uwierzyli w to, co mawiała prokuratura na początku. Przykro jest usłyszeć na ulicy "ty morderco", kiedy naprawdę jesteś niewinny. 

Niestety, polska Temida nie ma zamiaru kiwnąć palcem i nawet jeśli sędzia miał zaćmienie umysłu, nie przejrzał starannie dowodów, w tym dostarczonego tzw. dedukcyjnego (jak go nazwała pisarka) dowodu, że logowałem się jako JK (jak można być aż takim tłukiem, aby uwierzyć w jakiś intelektualnie niepewny bubel). Dlaczego sędzia nie przekazał dowodu biegłemu? Przecież sam nie zna się na możliwościach internetowych przekrętów, więc na jakiej podstawie uwierzył powódce w jej zwidy? Ale jest niezawisły, zatem nawet w przypadku popełnienia podstawowych błędów, nikt w Polsce nie może podważyć jego wyroku. Każdy rzemieślnik – po wykonaniu knota – powinien bezpłatnie go poprawić. Planuje się, że każdy urzędnik, jeśli spaprze petentowi robotę lub narazi jego wizerunek, to będzie odpowiadać finansowo za naprawienie szkody, ale nie dotyczy to naszych dzielnych, uprzywilejowanych (zimmuniteciałych) a inteligentnych (często jednak inaczej) togowych mędrców! Może w końcu ktoś zabierze się za niektórych nieudaczników? W końcu nie każdy musi się męczyć na tym odpowiedzialnym stanowisku, jeśli mu obowiązki nazbyt ciążą. Jeśli wydaje mu się, że może wydawać wyroki bez pomocy fachowców, na wszystkim się zna i że poprawnie ocenia dowody (nawet niezbyt rozsądne), to niech zmieni robotę! 

Paweł Guz kupił gazetę - dziennikarze napisali, że na wolności jest mężczyzna podejrzany o morderstwo; pisali o nim „Paweł G.”, jak o zbrodniarzu. 

W internecie wielu popleczników pisarki anonimowo wpisuje, że kłamię, że miałem drugie konto. Zbieram te wypowiedzi i omówię, kiedy tylko polska Temida w końcu zmądrzeje, jak w przypadku p. Pawła i kiedy zmusi tę doktorantkę Uniwersytetu Gdańskiego do zwrotu wyciągniętych (na podstawie idiotycznego wyroku wydanego w imieniu III RP) pieniędzy. Ale ta wiedźma (Temida, nie pisarka) będzie teraz wykręcać się, kombinować, łapać się kruczków prawnych, aby nie przyznać się do pomyłki sądowej! Ileż to pary idzie w sądach w gwizdek? Zamiast szybko i rzeczowo zbadać sprawę, to latami trwa cyzelowanie zeznań, dowodów i opinii.

Owszem, jeśli dowody są pewne, to sądy mają swoją wielką rolę we właściwym ustaleniu wyroku i to jest zadanie rzetelnego sędziego, ale jeśli ktoś nie zabił albo nie miał drugiego konta, to po cholerę te całe sądy, skoro nie potrafią opowiedzieć się po właściwej stronie? Aby łamać kręgosłupy uczciwych obywateli i do szczętu ich zniechęcać do polskiego sądownictwa, do którego przecież za młody wszyscy odnoszą się z szacunkiem, bowiem są przekonani o wrodzonej uczciwości sądowych prawników? Przecież ludzie niesłusznie skazani przez naszą Temidę nigdy nie uwierzą w jej rzetelność. To ludzie niemal straceni dla polskiej idei sprawiedliwości. Oni są jak Sowieci, którzy podczas wojny zaszli zbyt daleko na Zachód, zbyt wiele zobaczyli i byli dla komunistycznych idei na tyle straceni, że Stalin również myślał o ich straceniu i na myśleniu zwykle się nie kończyło. 

Paweł odzyskał wolność, został oczyszczony z zarzutów, ale już do końca życia będzie uznawany przez wielu za  mordercę. Pyta sam siebie, za jakie grzechy go to spotkało, ale nie znajduje odpowiedzi. Jego godność została zdeptana; areszt, groźba dożywocia było powolnym niszczeniem człowieka i za to domaga się odszkodowania za niesłuszne aresztowanie. Może zbyt wiele? Może 5 mln zł to przesada, ale w jaki sposób wycenić utratę bezpieczeństwa i godności w państwie prawa i z powodu błędów urzędników tego państwa? Prawnicy przygotowują pozew, zaś sprawie będzie patronowała Helsińska Fundacja Praw Człowieka. 

Wyrok wydany w mojej sprawie jest skandaliczny, kuriozalny i błędny – jest wynikiem pomyłki sadowej. Jeśli Państwo Polskie nie potrafi poprawić błędnego wyroku wydanego przez niezupełnie dysponowanego sędziego, to zostanie sporządzony pozew przeciwko Polsce, bowiem sąd popełnił błąd stronniczego osądu, zaniedbał solidnego zbadania sprawy (admin NK ostatnio poinformował mnie, że nikt nie zwrócił się do niego o emajlowy adres pana JK oraz o historię jego wejść na ten portal!) i nie miał zamiaru osądzić pisarki za sfałszowanie podpisu oraz jej zwolenników za bezustanne zniesławienia na rozmaitych portalach. Więcej – na podstawie kuriozalnego wyroku, pewne osoby wysyłają do adminów skan wyroku i żądają skasowania moich kolejnych tekstów, powołując się na ten (o)błędny bubel. Kiedy w tym dzikim kraju zwycięży rozsadek?

W mojej sprawie (i w opisanej, bardziej przecież dramatycznej) nie zastosowano wariografu, co mogłoby zaraz, na początku, wyjaśnić wszelkie niejasności. Już dawno pisarka zrozumiałaby swój błąd i dawno by mnie przeprosiła, i dzięki temu miałaby znacznie skromniejsza literaturę na swój temat, zaś nasze sądownictwo uniknęłoby kompromitacji i to za tak niewielką cenę! 

Do pisarki, jej mecenasa i gdańskiego sędziego – jeśli Naleziński coś pisze, to pisze prawdę i szkoda, że tego nie przyjmujecie do wiadomości. Teraz będziecie męczyć temat, odwracać na każdą stronę i bawić się w prawnicze sztuczki oraz powoływać się na zapadły a bublowaty wyrok, a prawda jest jedna – miałem i mam jedno konto, zatem powódka dopuściła się fałszerstwa i zniesławienia oraz – co jest dalszą konsekwencją – ośmieszyła się, niczym rasowa pieniaczka sądowa, zawracając głowę Policji i Temidzie; wszak jest oczywiste, że gdyby nie jej pomyłka w ocenie sytuacji, to nie byłoby tego skandalu. Ale to już tak bywa, jeśli ktoś jest zbyt nerwowy, zbyt pewny siebie, ma zwidy a do tego „swojego” prawnika, to w swej pysze osobliwie się zachowuje. Można wręcz powiedzieć, że tej pani coś się pozajączkowało*.

Pisarka - podobnie jak Krzysztof - jako pierwsza udała się do Temidy ze swoimi zeznaniami i po prostu według zasady „kto pierwszy, temu dajemy posłuch” zaszczepiła sędziemu swoją teorię.

Jeśli pisarka nie przeprosi za fałszerstwo i zniesławienie oraz za krzywdy doznane podczas dwóch lat procesowania i nie zwróci wszystkich kosztów, i jeśli polska Temida nie zmieni wyroku, to Polska będzie mieć sprawę - wzorem pana Pawła - o odszkodowanie. 

* - określenie zastosowane przez p. JK w swoich komentarzach na portalu NaszaKlasa; to słowo nie było mi znane do tego momentu (ani razu takiego słowa nie napisałem, ani nie wypowiedziałem i nikt nie potwierdzi, że to słowo należy do mojego słownictwa; innym słowem jest „mastaha”, stosowane przez tego pana, a mnie nieznane i do dzisiaj nie wiem, co oznacza); jest to jeden z paru dowodów na to, że nie jestem panem JK, zatem pisarka błędnie oceniła, że ja i p. JK to jedna osoba, czyli pani jednak sfałszowała podpis i zniesławiła mnie w internecie, a ponadto jej zeznania nie odpowiadają prawdzie, zatem wyrok na nich oparty jest nieważny. 

Mirosław Naleziński, Gdynia

 

Panie Prezesie, w załączeniu omówienie i porównanie dwóch pomyłek sądowych. Ta "moja" oparta jest na fałszywych zeznaniach p. M. Chomuszko, której przywidziało się, że miałem dodatkowe konto na dane p. JK – sprawy jej fałszerstwa i zniesławienia mnie rzetelnie nie zbadał Pański sędzia p. W. Midziak i wydał wyrok bez poinformowania mnie o tym fakcie (ani o wydaniu, ani o terminie wydania). Liczę na to, że Pan spowoduje unieważnienie wyroku z 18 grudnia 2009 (IC692/09).

Z poważaniem

Mirosław Naleziński

Zobacz: Przepraszam Panią Magdę

Kiedy prokuratura zajmie się sądami i szpitalami? Mirosław Naleziński
Syndrom przyznania racji stronie wszczynającej proces  Mirosław Naleziński
Sądownictwo italskie i polskie – różnice Mirosław Naleziński, Gdynia 
Dwie odmienne interpretacje art. 212 Kk  Mirosław Naleziński
Co łączy twórców Walkirii i Symfonii? Mirosław Naleziński
Art. 212 Kk - które zdanie jest przestępcze?  Mirosław Naleziński, Gdynia
"Ile ugra mecenas na kłamstwie swej klientki?" - Mirosław Naleziński
Jutro świat powinien być lepszy niż dzisiaj... Mirosław Naleziński
Gdańsk - odpowiedź z Sądu Apelacyjnego i riposta Mirosława Nalezińskiego
Konfabulantek ci u nas dostatek  Mirosław Naleziński, Gdynia
Dodupne prawo Mirosław Naleziński
Niezawisły znad Wisły Mirosław Naleziński 
Polska Temida ma w nosie nie tylko godność zwykłego obywatela, ale tamże ma również swoją cześć. Mirosław Naleziński
Takiego państwa nie szanują uczciwi obywatele, oszuści zaś sobie je chwalą... czyli numer "pseudotaksówkarza" Mirosław Naleziński
Holenderka i Polka w depresji - Mirosław Naleziński 
Kto Pippie szlak w końcu przetrze? Mirosław Naleziński
Dlaczego admini nie kasują menelskich tekstów? Mirosław Naleziński
Na ospałą Temidę - Mirosław Naleziński
Cukier ośmiesza polski naród - rząd dał "cukrową gorzką plamę". Mirosław Naleziński "Ujawnienie menelstwa po francusku, norwesku i po polsku" - Mirosław Naleziński W Polsce Temida nie jest aż taka głupia - Mirosław Naleziński Kolankiewiczowskie rozwa
Cukier ośmiesza polski naród - rząd dał "cukrową gorzką plamę". Mirosław Naleziński
"Ujawnienie menelstwa po francusku, norwesku i po polsku" - Mirosław Naleziński
W Polsce Temida nie jest aż taka głupia - Mirosław Naleziński
Kolankiewiczowskie rozważania na temat etyki – teoria i praktyka M. Naleziński
Panie Prezesie Sądu Okręgowego w Gdańsku, czy nie wie Pan, że  „Winę należy udowodnić”? - Mirosław Naleziński
Dobra firma usługowa, jeśli spaprze robotę, to ją niezwłocznie poprawia. Ale nie polscy sędziowie będący na usługach społeczeństwa ! Mirosław Naleziński
Czy w Unii można opisywać osoby udzielające się w mediach? Mirosław Naleziński
Coraz więcej nazwisk w internecie  Mirosław Naleziński
Zniesławianie osób (nie)publicznych Mirosław Naleziński
Co łączy Wenezuelę i Gdańsk? Mirosław Naleziński
Amerykańskie i polskie ujawnianie danych Mirosław Naleziński, Gdynia
Policję należy informować  Mirosław Naleziński, Gdynia
Polska cenzura ponad oszustwami Mirosław Naleziński
Media w Polsce i na świecie - grudniowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego 
Media w Polsce i na świecie - listopadowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego 
Stalkowanie i obsesje Jak już ktoś Temidzie wskaże ciebie palcem, to masz latami ciągnące się procesy. Mirosław Naleziński
Internetowe znieważenie i sądowe błędy - Mirosław Naleziński, Gdynia
Media w Polsce i na świecie - październikowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego - 1
Media w Polsce i na świecie - sierpniowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego 
Jeden sędzia kształtuje prawo dla 40 milionów obywateli? Mirosław Naleziński
Media w Polsce i na świecie - lipcowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego
Media w Polsce i na świecie - czerwcowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego
Pocztowe błędy i podwójne pocztowe erki Mirosław Naleziński, Gdynia
Dwie unijne księżne -spojrzenia Temidy brytyjskiej i polskiej. Mirosław Naleziński, Gdynia
Media w Polsce i na świecie - majowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego
W Waszyngtonie i owszem, ale nie w Gdańsku... Mirosław Naleziński
Tupet czy paranoja? Mirosław Naleziński
Ich ofiara nie poszła na marne Mirosław Naleziński
Wilkiem Polka Polce... Mirosław Naleziński
Biedne te osoby publiczne...Mirosław Naleziński

Komentarze internautów:

 
~Addy
20-05-2015 / 23:09
~Kierra
24-12-2014 / 07:27
It's a plsuaere" rel="nofollow">ywbyjo.com">plsuaere to find someone who can identify the issues so clearly
~Taran
20-12-2014 / 10:06
That's an astute answer to a tricky quoteisn
~Mirnal
10-01-2014 / 10:15
Powiało optymizmem - Temida jednak nie zdurniała do szczętu, bowiem właśnie uratowała swój honor. Sąd Okręgowy w Gdańsku (a to w wyroku, a to w postanowieniu, czyli dwukrotnie) uznał, że p. Chomuszko i jej adwokat mec. Kolankiewicz nie mieli racji dając do sądu 4 moje artykuły w celu napietnowania mnie przez Temidę. Temida uznała bowiem, że ci ogólnie szanowani obywatele nie mieli racji - moje teksty nie naruszają art. 212 Kk. Niestety, sądy nie kwapią się do sprawy sfałszowania podpisu przez p. Chomuszko oraz jej pomówienia, że pisałem na NaszaKlasa jako Kawalec (a ten pisał obrzydliwe kawałki na temat p. Chomuszko i od tego pisania coś się niedobrego porobiło z tą panią...). Sędzia Midziak chyba długo będzie wspominał proces IC692/09, do którego się nie przygotował jak należy. Zresztą jego wyrok został niejako podważony przez późniejsze wspomniane oceny (i to przez... jego SO w Gdańsku).
~pydnidod
14-03-2012 / 21:36
~ojprhk
08-03-2012 / 23:20
~Yasuhito
02-03-2012 / 15:43
Jack: Oto naprzeciw słowom krzaela, specjalisty ds uzależnień ktf3ry mf3wi że narkotyki niszczą ludzi (a wie to z 20-letniej praktyki leczenia uzależnionych)stawiamy słowa konsumenta ktf3ry twierdzi że to nie jest prawda.? Oczywiście, tylko że lekarz ma do czynienie z najgorszymi, skrajnymi przypadkami stosowania środkf3w. Rf3wnie dobrze zwolennicy prohibicji mogą podpierać się wypowiedziami specjalistf3w z AA o szkodliwości etanolu. W AA nie uświadczysz weekendowowych piwoszy, osf3b ktf3re kilka razy w roku (wesele, imieniny ) odurzą się wf3dką. Można przez całe życie mieć kontakt z alkoholem i nie zniszczyć sobie zdrowia? Przykłady ze społeczeństwa pokazują, że tak. Podobnie zrf3żnicowanego spojrzenia na tzw. narkotyki nie ma. Lekarz z dwudziestoletnim stażem po wyjściu z gabinetu ma przeciwwagę w ocenie stosowania alkoholu. Nie ma jej w przypadku np. marihuany. Jest ona w kulturowo rozrywkowym podziemiu. Nikt z nas, łącznie z lekarzem, nie widzi na co dzień osf3b niejednokrotnie z dziećmi (zdrowo wyglądających) stojących w kolejce w supermarkecie z paczką trawki firmy Marlboro lub Żywiec. Oprf3cz weselnego gorzko, gorzko nie ma szans na zaobserwowanie hmm? mdławo-słodko ?Prf3żno szukać w TV reklamy Okocim, długo suszone Nie jeden z nas, nie jedna z nas, nie jeden lekarz, nie jedna lekarka, od iluśtam lat konsumuje alkohol. Widzimy, że nic złego się nam nie dzieje i nie jest nam potrzebna strażaczka Labuda. Zaś dla tych, ktf3rzy mają problem z trunkiem są gabinety lekarskie a nie policjant i prokurator. Policja zatrzymała 20-latka z puszką piwa. Przeszukano jego mieszkanie. Mężczyźnie grozi do 3 lat więzienia . Wizja podawania takich informacji w telewizji czy kronice policyjnej pewnie budziłaby śmiech, drwinę, oburzenie. Rf3wnież wśrf3d posłanki Kempy i jej partyjnych kolegf3w.
~PiStolet
27-11-2011 / 01:15
Czy lepiej jest zabic togofca i wyslac film z jego torturami do jego szefuw zeby sie bali czy tesz zabic jego rodzine i to sfilmowac i potem mu to wyslac poradzcie
~PiStolet
26-11-2011 / 23:31
Premier i Prezes Kaczyński zaproponował kare śmierci powinna być tesz dla aferzystuw jak ja wprowadzom to bende katem na chaku za oczodoły wieszał amen!
~Sławomir Salomon
26-11-2011 / 09:16
przyPOminam, że dzisiaj jest otwarty dzień u notariuszy czyli info za free