Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
10 marca 2023
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 22-04-2013

Nie miej pretensji, skoro ściemniasz Mirosław Naleziński 

W marcu 2013 media zajęły się gdyńską fundacją o rozbrajającej i wzruszającej nazwie „Maciuś”. Prezes tej fundacji, Grzegorz Janiak, ogłosił na konferencji prasowej - „Około 800 tys. dzieci z klas 1-3 w Polsce jest niedożywionych”, czym wywołał burzę. I takie absurdalne informacje przetaczają się przez Polskę i świat.

Potem zapoznano się bliżej z działalnością tej fundacji i okazało się, że szefowie do swoich działań zaprzęgli… szwajcarską spółkę oraz że w istocie tylko jedna dziesiąta zgromadzonych środków została przekazana na dokarmianie biednych polskich dzieci. Wystarczy zajrzeć do roczników statystycznych, aby zorientować się w wysokości (jakichkolwiek) dochodów w Szwajcarii i w Polsce, że ta zagraniczna współpraca nie jest zbyt fortunna i że nie powinniśmy ani jednej złotówki przekazywać do bogatszych państw, chyba jedynie za towary lub usługi u nas nie do wykonania.

To jakaś groteska – owo zatrudnienie Helwetów w akcji żywienia biednych polskich dzieci, to jakiś koszmarny symbol. Zdaje się, że podczas wojny Szwajcarzy oddawali żydowskich uciekinierów niemieckiej policji, magazynowali złoto zrabowane nazistowskim ofiarom, uczestniczyli w inspekcjach obozów zagłady i byli godnie tam goszczeni przez ludobójców, a dzisiaj... pomagają nam w karmieniu naszych najmłodszych obywateli – żenada!

Działalność różnych fundacji dowodzi, że (a to od dawna twierdzą przeciwnicy takich dobroczynnych działań) na ofiarności zwykle wzbogacają się prezesi, ich rodziny i znajomi oraz spółki współpracujące. To, co pozostaje, spada z sutego stołu dla biedaków czekających pod tym meblem. Spadnie także, co jest oczywiste, ofiarność społeczna w dziedzinie przekazywania środków nie tylko na biedne dzieci, ale i na jakiekolwiek inne pożyteczne (w zamyśle) projekty, zwłaszcza że jeszcze pamiętana jest defraudacja sporej kasy dokonana przez innego prezesa (Jakub Śpiewak, fundacja Kidprotect.pl – pokajanie: „Wyznaję i przepraszam”). Aż dziwne, że fundacje nie są kontrolowane na bieżąco przez Państwo w stopniu porównywalnym z lustrowaniem kierowców przez fotoradary.

Tak po prawdzie, ponieważ nasi rodacy są niezłymi kombinatorami, to należałoby kontrolować bodaj wszystko – budowę autostrad, stadionów i pasów startowych i to nie po zakończeniu prac (bo jest wówczas stanowczo za późno), lecz na bieżąco. Co nam, Polakom, po stwierdzeniu, że ważne organa potwierdzą lipne wykonanie wymienionych budów, skoro wszystkie straty i koszty kontroli oraz procesów ponosi zwykle podatnik, a winni obławiają się i śmieją z głupawego narodu, który mądry jest – jak zwykle - po szkodzie?

Można byłoby jeszcze zainteresować się – jakimi autami jeżdżą i w jakich domach mieszkają pracownicy owej alpejskiej spółki i prezesi fundacji oraz jakie wczasy planują tego lata i co zwiedzili wcześniej. To by był dodatkowy czynnik w dyskusji na temat głodujących polskich dzieci. Może i one zapoznałyby się z fotograficzną dokumentacją dóbr materialnych będących udziałem wspomnianych osób? Może obejrzałyby widokówki z turystycznych atrakcji? Może od dziecka poprzyzwyczajałyby się do gorzkiej prawdy, że nawet na głodnych dzieciaczkach można sobie pozarabiać i w odpowiedni sposób pięłyby się w swej karierze, niejako śladem prezesa i Szwajcarów? Wszak przykład trzeba brać z góry - od szczęściarzy, nie zaś z dołu – od pechowców.

Fundacja „Maciuś” sama strzeliła sobie w stopę – nagłośniła jakieś nieprawdziwe dane a potem wykryto związki z bogatym państwem (przelewy bankowe) i obśmiano ją za współpracę ze szwajcarskimi ludźmi ciężkiej pracy żyjącymi w zbytku (z punktu widzenia nie tylko ubogich niedożywionych dzieci, ale także przeciętnych naszych rodaków) i zarabiających na słowiańskich dzieciach spoza byłej żelaznej kurtyny.

Nieprzemyślana działalność (i wystawianie się na śmieszność) to częsta przywara naszych rodaków – kompromitują się, zwracają na siebie uwagę, a kiedy media się nimi zajmą – mają pretensje.

A taka pisarka Magdalena Chomuszko (też z Trójmiasta)… Nie tylko poswawoliła sobie na słynnym portalu, ale kiedy to skrytykowano oraz opisano jej zniesławienie (nawiedzonej inteligentnej kobiecie przywidziało się, że ktoś założył dodatkowe konto, poza swoim właściwym, aby nikczemnie ją molestować) i sfałszowanie (w jej wykonaniu) podpisu, to udała się do paru sądów, aby powalczyć o swoją paskudnie (przez samą siebie) nadwyrężoną tamże godność osobistą, wciągając wskazanego przez nią obywatela RP w wieloletnią szarpaninę z sądami. A jakie są sądy, to kilka razy rocznie dowiadujemy się – Polacy i Amerykanie wychodzą z aresztów i więzień po wielu latach niesłusznej odsiadki!

To prawdziwy skandal, że sądy (prawnicy) wydają jakieś idiotyczne wyroki. Czy taki aresztant lub więzień ma prawo pisać o swojej niewinności, czy ma z pokorą siedzieć w celi oczekując na łaskę bożą lub na wynalezienie lepszych metod wykrywających zbrodnie? Albo na przyznanie się jakiegoś złośliwego świadka, że coś mu się przywidziało i po latach odwoła swoje omamy lub świadome działania?

Oczywiście, taki skazaniec, siedzący wiele lat za niewinność, to nie bardzo mógł pisać w internecie o swej krzywdzie, bo ongiś nie było takich możliwości a we współczesnych czasach mógłby mieć utrudniony dostęp do sieci za ogrylowanym oknem, bo naczelnik takiej instytucji „całkiem przypadkowo” wyrwał gniazdko ze ściany...

Powstaje zatem pytanie – czy niesłusznie skazany obywatel ma prawo opisywać swoje spostrzeżenia w internecie (i w innych mediach), czy nie ma takiego prawa? Istnieje wykładnia polskich i światowych a demokratycznych społeczeństw?

Czy niesłusznie skazany może wyzwać sędziego i innych prawników od kretynów za utracone lata? Czy ma prawo tylko do odszkodowania i czy ci częściowo winni togowcy nie powinni przeprosić i dołożyć się do zadośćuczynienia? A może to wyłącznie społeczeństwo powinno płacić za takie błędy? A co z awansami uzyskanymi po sukcesie ujęcia i skazania nibyprzestępcy? Większy gabinet, wyższa pensja, przeprowadzka do większego mieszkania, bardziej wypasione służbowe auto. Takie rozważania nasilają się po ujawnieniu kolejnego błędu państwowych funkcjonariuszy w nowym polskim filmie*.

Czy wieloletnie opisywanie idiotycznych wyroków i osób, które spartoliły procesy można uznać za stalkowanie? Czy jakikolwiek polski sąd rozpatrywał już taką sprawę? Czy już Sąd Najwyższy nie mógłby zająć się takim teoretycznym przypadkiem, aby sądy miały gotową wykładnię, a nie dopiero po zaistnieniu takiego przypadku, co przecież w końcu nastąpi? A czy wcześniej mógłby ktoś zbadać skandaliczny wyrok IC692/09 wydany przez sędziego Wojciecha Midziaka z Sądu Okręgowego w Gdańsku w procesie z powództwa pisarki?

Po 18 latach procesowania i po przetrawieniu setek tysięcy (a może miliona?) złotych, nasz niezawisły (i groteskowo żartobliwy) sąd wydał satyryczny wyrok na Stanisława Kociołka, który jest współodpowiedzialny za dramat na Wybrzeżu w 1970, gdzie los uwarzył kocioł inicjujący upadek komuny w Polsce i w Europie, a sam Kociołek okazał się współmieszaczem w kotle historii ruchu robotniczego. Oskarżeni (w sumie trzech) zostali uniewinnieni (Kociołek) albo wydano (na dwóch pozostałych) „wyroki, które są po prostu obrazą, są śmieszne, są wyzwaniem dla społeczeństwa, bo to są wyroki za jakieś drobne przewinienia, a nie za ciężkie zbrodnie” - Jarosław Kaczyński, prezes PiS.

Prof. Antoni Dudek uznał, że ten proces i skandaliczny wyrok powinien być zamieszczony w książce – „Jak nie należy prowadzić procesu sądowego” i przypomniał, że w słynnej piosence o zabitym wówczas 18-letnim Zbyszku Godlewskim, ten wicepremier PRL został nazwany katem Trójmiasta. Media piszą wprost w tytułach - „Krwawy Kociołek, kat Trójmiasta - uniewinniony. Kolejny haniebny wyrok sądu w sprawie zbrodniarzy komunistycznych”.

Im dłużej przebywamy na tym świecie, tym mniej wierzymy w ludzkie sądy, które w wielu sprawach są bezradne, sędziowie popełniają błędy i są bezkarni i jest coraz więcej obywateli z jednej strony cwaniaczących, z drugiej zaś - rzucających podejrzenia na niewinne osoby, czego jednak sądy nie dostrzegają.

* - Od 5 kwietnia 2013 roku w kinach można oglądać najnowszy film Ryszarda Bugajskiego - „Układ zamknięty”. Powstał na podstawie prawdziwej historii i oparty jest na wydarzeniach z 2003 roku. Ówczesna prokuratura oskarżyła krakowskich biznesmenów o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Jako podejrzani spędzili w areszcie po niemal 300 dni. Doszukiwano się przekrętów finansowych, przez które Skarb Państwa miał stracić dziesiątki milionów złotych. Przez cały okres śledztwa zarzuty traciły swą wiarygodność, ponieważ nie było żadnych dowodów, aby taka grupa przestępcza faktycznie istniała. W końcu w 2009 roku sprawę umorzono, zaś sądowym ofiarom przyznano po... 10 tys. zł odszkodowania za poniesione straty moralne i fałszywe oskarżenia. Czy można pisać o kretynach, oszustach i cwaniakach, którzy powsadzali do więzień naszych obywateli i to nie z powodu niedbałości czy przeoczenia, ale z powodu perfidnej chęci wzbogacenia się i błyśnięcia zdolnościami przed przełożonymi? Mało tego – ci wysocy urzędnicy sfingowali nieprawidłowości w wybranej firmie, aby wyeliminować przedsiębiorców i podzielić się zyskami z ich działalności. I co począć z takimi przestępcami reprezentującymi nasze Państwo? Pisać? A jeśli ktoś to uzna za stalkowanie? Czy sądy miały już sprawę o stalkowanie w sytuacji, kiedy (nazwijmy to) ofiara jest osobą winną, ale uchodzi za społecznie ważną?

Więcej:

Granice żartowania z godności  Mirosław Naleziński
Upadek inteligencji polskiej? Mirosław Naleziński 
Porada przeciw poradzie - art.212kk i subiektywne odczucia togowca... Mirosław Naleziński
Jakie dochody ma przeciętny Amerykanin? Mirosław Naleziński
Czyżby Temida zdurniała do szczętu? Mirosław Naleziński
Rozprawmy się w końcu z pijakami i narkomanami za kierownicami Mirosław Naleziński
Prawo autorskie i ulgi ubezpieczeniowe a kamerki - Mirosław Naleziński
Magdalence Lance wskazuje drogę Mirosław Naleziński
Jak szybko przedawnia się zniesławienie z art.212kk w internecie?  Mirosław naleziński
Załoga mogła przeżyć Mirosław Naleziński 
Heretyk Naleziński  czy tylko średniowieczna miernota sędziów gdańskich ? ! ?
Pisarka Chomuszko nadal kłamie... Mirosław Naleziński
Naruszanie godności – ciągle nierozpoznany temat? Mirosław Naleziński
Ujawnianie danych osobowych - Mirosław Naleziński
Molestowanie stale na topie, czyli wysyp kłamstw i pomówień. MIROSŁAW NALEZIŃSKI
Polska najweselszym barakiem postkomunistycznym - Mirosław Naleziński
Czy nie za wielu jest lawirantów kręcących się po sądach?  Mirosław Naleziński
Stadion Narodowy zatonął jak Titanic Mirosław Naleziński
Pomyłki sądowe i co dalej? Mirosław Naleziński
Europejski Trybunał Praw Człowieka - Polska nie wie, co w Europie jest zniesławieniem. Mirosław Naleziński 
Polska kłamstwami stoi - przykład Prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszarda Milewskiego Mirosław Naleziński 
Jak zwalczać patologię w italskich i polskich szkołach? Mirosław Naleziński
Czy księżnej Kate wypada toplesować? Mirosław Naleziński
Polska to kraj cudownych ludzi i coraz przejrzystszych przepisów... telefoniczna przygoda z komorniczką Mirosław Naleziński 
Pisarka Chomuszko kłamie jak z nut... Mirosław Naleziński 
Nagi Harry a naruszanie dóbr osobistych - Kto im obroni dobre imię? Mirosław Naleziński
Niezbędna komisja ds. Amber Gold Mirosław Naleziński
Wolność słowa na Ziemi i kara ponad naszą planetą  Mirosław Naleziński
Media Markt i sądy – nie dla idiotów! Czy idioci tworzą procedury? Mirosław Naleziński
Hipokryzja prawna a nowy znak drogowy Mirosław Naleziński
Państwa i obywatele pomawiają się na całego... Mirosław Naleziński
Antypody Temidy niskokomfortowego państwa. Mirosław Naleziński
Łebskich obywateli nam trzeba! Mirosław Naleziński
Czy sędzia współodpowiada za przestępstwo? Mirosław Naleziński
Czy fałszywy dowód pogrzebie ekspertkę Chomuszko ? Mirosław Naleziński, Gdynia 
Polscy sędziowie mylą się na potęgę Mirosław Naleziński, Gdynia
Piłkarscy i togowi sędziowie ciągle popełniają błędy bez odpowiedzialności i konsekwencji. Mirosław Naleziński
Londyn walczy z internetowymi łobuzami, to może i Warszawa powalczy? Mirosław Naleziński
Nie tylko antypodzi są durniami - Mirosław Naleziński
Jak zarobić w internecie 200 tysięcy rubli? Mirosław Naleziński, Gdynia
Lawiranci mają się dobrze w RP  Mirosław Naleziński, Gdynia
Wolność słowa a togowy kretynizm Mirosław Naleziński
Temidzie wisi interes publiczny Mirosław Naleziński
Mirosław Naleziński Kaktusy i obrazy - adresat: Pan Jarosław Gowin Minister Sprawiedliwości 
Szaleństwo posła Niesiołowskiego i minimalna odległość od niego  Mirosław Naleziński, Gdynia
Wolność dziennikarskiego słowa – Strasburg kontra Polska  Mirosław Naleziński, Gdynia

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Lily
04-01-2015 / 19:11
This is just the pefecrt answer for all of us jleuet.com [url=szjbhygqje.com]szjbhygqje[/url] [link=fmtjqxnd.com]fmtjqxnd[/link]
~Micaela
20-12-2014 / 14:08
I am guilty of minakg up a mobile number too. Not to my alumni, though Someone was insistent on selling me some educational books for my son. There was no way I could ease out of it without causing harm to them or to me. So the best option was to leave my phone number and ask them to call later. I just changed a digit in the number, and escaped from the area! Nice blog you have here.
~Jan
20-12-2014 / 13:45
Mariadette, that’s so kind of you! I hope you’re keepading warm and cozy too — I love the weather when it’s all frtosy and beauadtiadful like this, don’t you? Claire xxx Claire Gouldb4s last [type] ..
~Mirnal
08-05-2014 / 12:30
Otrzymałem prawomocne i niezaskarżalne postanowienie SO w Gdańsku Wydział V Karny Odwoławczy z 23 kwietnia 2014, z którego wynika, że subiektywne odczucie przykrości pisarki M. Chomuszko nie może być przesłanką do prowadzenia procesu o czyn z art. 212 par. 2 Kk - sąd nie dopatrzył się znamion czynu zabronionego z mojej strony. Sąd stwierdził, że "oświadczenia oskarżonego prywatnego wyrażały prawo do krytyki wobec określonych twierdzeń oskarżycielki prywatnej". To po kiego ta ogólnie szanowana i podziwiana dama dała sprawę do Temidy? Nie miała co robić w wolnym czasie? Mogłaby więcej książek napisać i być przydatniejsza naszej Ojczyźnie. Nadmieniam o tym, bowiem pisarka życzyła sobie w sądzie (na piśmie), aby publikować wyroki dotyczące jej sprawy.
~Mirnal
10-01-2014 / 09:49
Sąd Okręgowy w Gdańsku (a to w wyroku, a to w postanowieniu, czyli dwukrotnie) uznał, że p. Chomuszko i jej adwokat mec. Kolankiewicz nie mieli racji dając do sądu 4 moje artykuły w celu napietnowania mnie przez Temidę. Temida uznała bowiem, że ci ogólnie szanowani obywatele nie mieli racji - moje teksty nie naruszają art. 212 Kk. Niestety, sądy nie kwapią się do sprawy sfałszowania podpisu przez p. Chomuszko oraz jej pomówienia, że pisałem na NaszaKlasa jako Kawalec (a ten pisał obrzydliwe kawałki na temat p. Chomuszko i od tego pisania coś się niedobrego porobiło z tą panią...). Sędzia Midziak chyba długo będzie wspominał proces IC692/09, do którego się nie przygotował jak należy. Zresztą jego wyrok został niejako podważony przez późniejsze wspomniane oceny (i to przez... jego SO w Gdańsku).
~observe
30-04-2013 / 07:54
i nie ma zasięgu
~observe
29-04-2013 / 22:48
wyjechał na długi łykend
~ocochodzi
29-04-2013 / 09:15
Czy p. Krzysiu odniesie się spokojnie do zagadnień poniższych?
~Obywatel prawa
28-04-2013 / 21:23
Dobrze Pan to określił. Zgadzam się w całości.
~Mirnal
28-04-2013 / 17:22
A jaka może być, skoro nie pisałem jako Kawalec? Oczywiście, że wygrana. Gdyby Pan nie zastrzelił Kennedy'ego, to co Pan by tu pisał w podobnej sprawie o zabójstwo? Policja informowała, że jest rozczarowana, że zbyt rzadko sądy korzystają z wariografów. Wystarczy załączyć ten artykuł do sądu i wezwać do zastosowania wariografu oraz powiadomić o nieskorzystaniu Min.Spr. i Policję oraz społeczeństwo. Ponadto wnioskowałem o zastosowanie kamery i zobaczymy jak sąd się wykręci od tego... Dzisiaj wpadłem na pomysł poprzedniej uwagi i już dyskutujemy, natomiast gdybym miał pismo wystosować do pisarki przez kancelarię, to otrzymałaby list za tydzień i nie wiadomo kiedy by łaskawie zechciała udzielić odpowiedz . A tu p. Krzysztof zaszczyci nas w końcu swoimi rozważaniami, których poziom sam Pan oceni.