Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
30 listopada 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA OSZUSTWA URZĘDNIKÓW

Między władzą i prawem

Dziennikarz, laureat konkursu „Oczy otwarte”, autor tekstu o dyskryminacji niepełnosprawnych został ukarany grzywną 5000 zł za to, że nie wyrzucił na bruk niepełnosprawnej lokatorki z budynku, którego nie jest właścicielem ani nawet zarządcą. Jego 75-letnia matka zapłaci grzywnę równą jej całorocznej emeryturze, ponieważ nie miała za co kupić 4 mieszkań lokatorom walącego się budynku, do którego nie ma żadnych praw. Jeżeli nie zapłaci ­– może nawet na kilka miesięcy trafić za kratki. Oboje ukarano za to, że mają za mało pieniędzy, aby wykonać postanowienia prawomocnej, choć bezprawnej decyzji administracyjnej.

Budynek przy ul. Czytelniczej 8 w Wawrze, 12 km od centrum Warszawy, to przedwojenny, obmurowany cegłą drewniak. Po zakończeniu 2. wojny światowej 6 znajdujących się w nim mieszkań zarekwirowała nowa władza i objęła je tzw. kwaterunkiem, czyli szczególnym trybem najmu. Przydzielono je lokatorom, którzy mieli płacić za nie czynsz mniej, niż symboliczny. Cały ciężar utrzymania budynku spadł na jego właścicielkę, osobę w wieku emerytalnym, która nie miała nawet na bieżące naprawy obiektu, a tym bardziej na konieczne remonty. W końcu zmarła, zapisując całą nieruchomość Ojcu wspomnianego dziennikarza i jego ciotce. Latami nie remontowany budynek popadał w ruinę.

W 1980 r. ojciec dziennikarza nagle zmarł po zawale. Rodzinie, z którą utrzymywał dość luźne stosunki nie udało się odnaleźć testamentu, ustalić masy spadkowej ani nawet kto partycypuje w spadku. Wiadomo tylko, że były to m.in. udziały w co najmniej dwóch nieruchomościach. Zaprzyjaźniony adwokat ocenił koszt uporządkowania spraw spadkowych i poradził aby nic w tej sprawie nie robić, bo koszta mogą przewyższyć zyski. Taki stan odpowiadał zarówno dziennikarzowi jak i jego matce.

Kilka lat temu ciotka dziennikarza (Jadwiga Skrzeczyńska) znalazła nabywcę na swoją część budynku. Był nim znany muzyk, Krzysztof Wałecki. Mniej więcej w tym samym czasie ktoś (nie wiadomo kto) podsunął jednej z lokatorek, nie w pełni sprawnej umysłowo Elżbiecie Tomaszewskiej pismo, w którym domaga się ona od nowego właściciela natychmiastowego remontu całego budynku. Sama z całą pewnością tego nie napisała. Dokument trafił na biurka Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Powiecie Warszawskim. Ten, po ekspertyzie biegłego szybko ustalił, że chałupa się wali i trzeba ze względów bezpieczeństwa jak najszybciej usunąć z niej nadal mieszkających czterech lokatorów. Decyzja zapadła w niezwykłym pośpiechu. Na tyle szybko, że stan prawny budynku ustalono na podstawie czyjejś konfabulacji – właścicielami oprócz K. Wałeckiego uznano... dziennikarza i jego matkę staruszkę. Właśnie od niej jakimś sposobem (zastraszeniem, perswazją, podstępem) wydobyto niezgodne z prawdą oświadczenie mniej więcej tej treści.

Dziennikarza ze zrozumiałych względów nikt nie pytał o zdanie. O całej sprawie dowiedział się on dopiero, gdy otrzymał... upomnienie, iż nie realizuje nałożonego na niego niezgodnego z prawem obowiązku. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego ze znanego sobie powodu na wszelki wypadek zmienił we wspomnianej decyzji jego adres i cała korespondencja wędrowała do jego matki. Ta, prawdopodobnie pod wpływem demencji starczej po prostu całą urzędową korespondencję chowała do szuflady i o niej zapominała.

Dziennikarz postanowił działać. Najpierw udał się do PINB, by poznać przyczynę zamieszania go i jego matki w sprawę budynku, którego jedynym żyjącym właścicielem jest kto inny. Tam uzyskał informację, że jest... potencjalnym właścicielem tego obiektu i jako taki musi po pierwsze wywalić z niego lokatorów, po drugie zrobić to zgodnie z prawem. A to oznaczało albo uzyskanie z Zarządu Gminy Warszawa Wawer dla nich mieszkań, albo – kupienie im lokali własnościowych. Ani jedno, ani drugie nie było możliwe do wykonania. Kupno pochłonęłoby przynajmniej milion złotych. Uskładanie takiej kwoty z wierszówek trwałoby skromnie licząc około 200 lat! Z emerytury matki dziennikarza dwa razy dłużej. To jednak nikogo nie interesowało. Czas naglił – termin realizacji decyzji PINB właśnie upływał i inspektorzy zaczęli straszyć karami!

Dziennikarz postanowił działać. Udał się pomoc przy usuwaniu lokatorów z zagrożonego budynku do lokalnej policji i straży miejskiej. Tam jednak go wyśmiano – nie miał aktu własności a więc był osobą postronną. Nie mógł więc podjąć jakichkolwiek czynności prawnych, związanych z budynkiem i jego lokatorami, bo – zgodnie z prawem – nie był stroną. Musiał podjąć działania bo do tego zmuszał go pod groźbą grzywny Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Ten, na wszelki wypadek kierował korespondencję do niego pod niewłaściwy adres. Otrzymywał ją tylko dzięki temu, że pracownicy Urzędu Pocztowego W-wa 89 naruszali prawo i wydawali mu pisma, które z formalnego punktu widzenia nie były do niego adresowane!

Dziennikarz nie czekał. Poszedł do Urzędu Gminy Warszawa Wawer, zobligowanego z mocy prawa do przydzielenia lokatorom z zagrożonych budynków mieszkań zastępczych. Tam dowiedział się że, po pierwsze, nie ma żadnych wolnych mieszkań, a po drugie, nikt z nim nie będzie rozmawiał, dopóki nie przedstawi aktu własności rozpadającego się budynku. Takiego dokumentu nie miał, więc wyproszono go za drzwi.

Dziennikarz zaczął więc pisać skargi na urzędników:
do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych;
do Starosty Powiatu Warszawskiego;
do Wojewody Mazowieckiego;
do Generalnego Inspektora Danych Osobowych (jako osoba postronna ma prawo do ochrony prywatności).

Solidarność urzędnicza okazała się silniejsza niż litera prawa. Urzędnicy jak jeden mąż weszli w kompetencje niezawisłych sądów i wydali wyrok: Dziennikarz i jego matka są właścicielami budynku przy ul. Czytelniczej 8 i jako tacy muszą zostać ukarani. Im surowiej tym lepiej. Powołano się przy tym na jakiś wyrok NSA sprzed prawie 20 lat w podobnej sprawie, zapominając, że w Polsce nie obowiązuje tzw. prawo precedensowe i każda sprawa jest indywidualnie rozpatrywana. Jakie znaczenie ma jednak prawo, skoro ma się władzę i można komuś bezkarnie dokopać. No to kopnięto – oboje wraz z matką muszą w ciągu kilku dni zapłacić łącznie ponad 11000 zł – z góry obciążono ich bowiem kosztami egzekucji.

Pikanterii całej sprawie dodaje stanowisko Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga Południe. Ta na doniesienie o przestępstwie zaniedbania obowiązków przez urzędników Gminy Wawer spokojnie odmówiła wszczęcia dochodzenia i zaskoczonemu dziennikarzowi oświadczyła, że ponieważ jest on osobą postronną, czyli tylko „składającym doniesienie” a nie pokrzywdzonym, nie może on w tej sprawie już nic więcej zrobić. Kilka dni później otrzymał nakaz zapłacenia grzywny za to, że zgodnie z prawem nie mógł nic zrobić. Okazało się, że Starostwo Powiatu Warszawskiego stosuje zupełnie inne prawa, niż te, którymi kieruje się Urząd Gminy Warszawa Wawer, inne niż zna Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga Południe. Prawo, które obowiązuje na lewym brzegu Wisły w Warszawie (tam ma siedzibę zarówno PINB jak i Starosta Warszawski) jak widać jest zupełnie inne, niż nie tylko na prawym brzegu (gdzie urzęduje Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga Południe i gdzie mieści się Zarząd Gminy Warszawa Wawer). Inne niż w całej Polsce. Jakie to ma znaczenie kiedy można dokopać, nawet łamiąc wszystkie prawa i normy, jednemu ze znienawidzonych pismaków? Zresztą – czy ktoś ośmieli się ukarać polskiego urzędnika? Jego kolega z innego urzędu, z którym razem bywają (czytaj: pijają) w tych samych lokalach?

Cała sprawa trafi do Strasbourga i znów biedny skarb państwa będzie musiał za swoich urzędasów zapłacić kilkadziesiąt tysięcy dolarów odszkodowania. Czy w tej sytuacji należy mówić o dziurze w budżecie, czy raczej – o dziurze w urzędniczym mózgu?

Ryszard Jakubowski

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.