Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
3 grudnia 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA PUNKT WIDZENIA MAŁGORZATY MADZIAR POLSKIE PRAWO JEST CHORE

MADZIAR - DIABELSKA FELIETONISTYKA cd. PRAWO JEST CHORE

                    

Z liczby skarg trafiających do Trybunału Praw Człowieka wynika, że bijemy rekordy. O czym to świadczy?  O zaawansowanym stopniu niepełnosprawności naszego, rodzimego Wymiaru Sprawiedliwości... 
Aż strach pomyśleć, co będzie dalej...

 

PRAWO JEST CHORE! 

Nie da się ukryć, że polska Temida traktuje nas wyjątkowo po macoszemu. A z jakim niezadowoleniem przyjmuje wszelkie skargi, doniesienia czy zażalenia. No bo np.: jakim niby prawem, psychicznie i fizycznie maltretowana kobieta ma czelność złożyć do prokuratury doniesienie na swojego małżonka? Przecież przysięgała mu wierność... Czyli może ją napieprzać ile wlezie, „obdarowywać” niezliczoną liczbą „dalekobieżnych wyznań miłosnych” i basta!

Chyba tylko takimi kategoriami myślą przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości w momencie, kiedy odmawiają pomocy poszkodowanym, bezradnym kobietom. Doniesienia o tego typu przestępstwie uważają za bezzasadne i odstępują od wszczynania postępowania. Bo przecież ich zdaniem, nie ma postaw by wymierzać karę jakiemuś palantowi, który nie nadział jeszcze na pal głowy swojej „służebnicy”, nie uciął jej ręki i nie wymordował połowy członków rodziny?! A jeżeli tylko groził – to prokuratura nie widzi w w tym, żadnych znamion przestępstwa?!

Czy na przykładzie tylko tego przypadku (a jest ich znacznie więcej) nie mam prawa twierdzić, że wymiar sprawiedliwości mocno kuleje? To nawet zbyt delikatne stwierdzenie. Moim zdaniem – polski wymiar sprawiedliwości – to inwalida pierwszej grupy (i powinien być chyba bez prawa do renty).

Niedawno znajoma opowiedziała mi o incydencie, który miał miejsce w jej rodzinnym „gniazdku”. Otóż, jej małżonek otumaniony „mózgotrzepami” (bez nich zresztą też) wpadł w konflikt ze swoim jedynym, ukochanym synem. W przypływie nagłej, ojcowskiej „troski” o osiemnastoletnie dziecko, a raczej chyba w przypływie „miłości” – rzucił w niego siekierą. A że chłopak młody i bystry - w porę zrobił unik i dzięki temu nie postradał głowy. Matka chłopca natychmiast złożyła doniesienie do prokuratury. Oczywiście, odmówiono wszczęcia dochodzenia, nie wspominając już o jakimkolwiek ukaraniu „tatuńcia”, bo przecież chłopcu nic się nie stało!!! Śladów pobicia nie stwierdzono, głowę miał na swoim miejscu, więc o co chodzi? Zastanawiam się tylko nad jednym... gdzie w tym czasie miała głowę prokuratura? Może w chmurach, albo w klozecie? Takie przypadki już w Polsce odnotowano... zwłaszcza po degustacji otrzymanych „w prezencie czterogwiazdkowców”! Ale mniejsza z tym...

Przypadkowo spotkana w sądzie młoda kobieta, oczekując na sprawę zwierzyła mi się ze swoich problemów. Jej małżonek, którego ulubionym miejscem odpoczynku po „ciężkiej pracy” są przydrożne rowy – wymiguje się od ojcowskiego obowiązku. Zmajstrował jedynie dwójkę dzieci i resztę ma po prostu w dupie. Mało tego, jeszcze wypiera się potomstwa! Zrozpaczona kobieta wystąpiła do sądu o alimenty. Trudno przewidzieć czy dla sędziego, który prowadził sprawę był to jedyny tego typu przypadek, czy nie chciało mu się szukać po rowach menela, który „olewał” każde jego wezwanie... Kiedy kobieta zrelacjonowała mi przebieg pierwszej sprawy – zatrzęsło mną mną, jakby „kopnęło” mnie co najmniej 220V. Sędzia zapytał ją wprost: „Po co pani alimenty?” No właśnie, po co samotnej, bezrobotnej kobiecie z dwójką malutkich dzieci pieniądze?! Nie lepiej oddać „bachory” do Domu Dziecka, a samej wyjść na ulicę?! Szlag mnie trafia, kiedy słyszę coś takiego. Wydaje mi się, że większości naszych sędziów i prokuratorów brakuje doświadczeń życiowych mądrości. A daną im moc wymierzania sprawiedliwości – porównałabym do dania małpie brzytwy... 

Moim zdaniem, dla tej kulejącej instytucji powinno znaleźć się jakieś lekarstwo. I upieram się przy tym, że należałoby stosować nie przepisy, lecz prawo w działaniach tam, gdzie sprawy toczą się niemrawo, a najczęściej nie toczą się w ogóle... Wymiar Sprawiedliwości powinien trzymać się normalnej, usprawnionej procedury. Bo to, co dzieje się obecnie – jest zaprzeczeniem sprawiedliwości!

Nie można więc dziwić się, że nawet najbardziej błahe sprawy trafiają do Trybunału praw Człowieka, gdzie z konieczności bijemy rekordy. Zresztą, wydaje mi się, że w porównaniu do innych państw, nasz kulejący wymiar sprawiedliwości też bije rekordy, ale... pod względem ułomności.

Cóż więc mają robić w takiej sytuacji ofiary jakiejkolwiek przemocy? Myślę, że powinny dokonywać samosądów.... Przecież ani sędziowie, ani prokuratorzy nie widzą w mordobiciu czy kopaniu żadnych znamion przestępstwa!

Swego czasu z uwagą śledziłam sejmowe debaty na temat zwalczania przemocy w rodzinie. Muszę przyznać, że były bardzo ciekawe i pouczające, bo prawa strona polskiej sceny politycznej opowiadała się za stosowaniem kar cielesnych wobec dzieci i za załatwianiem spraw małżeńskich we własnych, czterech kątach. Zapomnieli biedacy, że w czterech kątach musi być też miejsce na łóżko...?!

Posłowie LPR, PiS i PO przytaczali nawet stosowne przysłowia, mające niby świadczyć o chrześcijańskiej, polskiej tradycji nakazującej właśnie takie postępowanie. Nie raz słyszałam o tym, że „Brudy należy prać we własnym domu”, że „Jak chłop baby nie bije, to jej wątroba gnije”, że „Najlepsza nauka, to przez dupę do głowy” itp.

Długo zastanawiałam się, skąd akurat u prawicowców taka krwiożerczość? Przecież u nich gęby pełne wiary w Boga, a ręce różańcem splątane... Chyba zupełnie zapomnieli, że Jezus kazał kochać żonę i dzieci, a nie katować ich będąc na „rauszu”! Naprawdę dziwię się, jak ci polityczni chrześcijanie mogli opowiadać się za tak sadystycznym modelem rodziny?!

Zaczęłam więc szperać w ludowych mądrościach, gdyż to właśnie lud jest główną ostoją katoprawicy! I natrafiłam na źródło prawicowych mądrości wywodzące się z XV, XVI i XVII wieku, takie jak: „Bitemu milczeć lepiej”, „Wychowanie surowe czyni dzieci mądre i zdrowe” itp. O czym to świadczy? Właśnie o tym, gdzie zatrzymała się mentalność katoprawicy i myślenie o rodzinie... Czyli, ci od dziecka w ciemię bici politycy – o kobiecie - matce, żonie czy kochance myślą jak o przedmiocie?! Panowie! Najwyższy czas zrozumieć, że kobieta – to partner mężczyzny, a nie jego niewolnica! Zaś wychowanie dzieci – to czynność umysłowa, a nie fizyczna. Angażujcie w nie głowy, a nie ręce i nogi!

Wyżej wymienione pouczenia i wskazówki naszych politycznych mędrców, szybciutko zadomowiły się w sądach i prokuraturach. A co tam dla nich jakaś tam przemoc? Ofiara ma głowę? Ma. Ma ręce i nogi? Ma. Dzieci nie mają śladów „miłości” tatusiów? Nie. No to, o czym tu mówić? Jak nie ma trupa, nie ma przemocy!

Przysięgam, że gdybym tylko mogła – rozpieprzyłabym te wszystkie „pomocne” instytucje na czele z „chrześcijańskimi „mędrcami! Bez względu na konsekwencje, poświęciłabym się dla wszystkich kobiet maltretowanych zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

Kiedyś pewna kobieta, której sąd utrudniał rozwód - opowiedziała mi o swoim życiu, a między innymi o wigilijnej nocy, którą spędziła uwięziona przez męża w samochodzie razem z trójką małych dzieci. Wówczas wyzwoliła się we mnie jakaś niepohamowana agresja i chęć protestu. Nie tylko przeciwko brutalowi, którego gęba pewnie już na sam widok prosiła się brukowca, ale właśnie przeciwko sędziom i prokuratorom, którzy nie byli w stanie przeciwstawić się złu. Nie wiem, albo nie chcieli, albo nie potrafili...

Tak więc, po długotrwałych procesach sprawcy przemocy najczęściej wychodzą z sądów „oczyszczeni” z zarzutów. No bo, jak taka przykładowo pani czy pan sędzia może rozwiązać „małżeński węzeł”, kiedy nad głową wisi krzyż święty?! Przecież to nie po chrześcijańsku, a co gorsze – wbrew poglądom katoprawicy! Dziwne, bo sporo z nich ma własne problemy małżeńskie...

Doszłam więc do wniosku, że wobec wszelkiej maści krwiożerców i krwiopijców – zastosowałabym jednak w praktyce to jedno przysłowie, mówiące o tym, że: „Najlepsza nauka, to przez dupę do głowy”. I gdyby nawet okazało się skuteczne, to przykro mi... ale ja nie poddam się „chrześcijańskiej” tradycji, a zwłaszcza mając na uwadze zaawansowany stopień niepełnosprawności rodzimego Wymiaru Sprawiedliwości...

Małgorzata Madziar 
 malgorzatamadziar@op.pl 

Inne artykuły Małgorzaty Madziar

KRÓLESTWO BEZPRAWIA SĄDOWEGO w ŁODZI

Jak działa lokalna władza - z punktu widzenia Małgorzaty Madziar 

MY SOM NIEZAWIŚLI I BASTA ! - Sądy niezawisłe? :-) - kiedy sędziowie osądzą sędziów - czarne owce  wymiaru (nie)sprawiedliwości

  SĄDOWY „PASZTECIK”, czyli... sądowa POLKA - SAMOWOLKA. 

DIABELSKA FELIETONISTYKA... nie tylko osobiste refleksje.

ZEZOWATA SPRAWIEDLIWOŚĆ -  z cyklu patologie polskiego sądownictwa

BEZ ZNIECZULENIA - MIESIĘCZNIK OKOŁOMIŃSKI wydanie wrześniowe red. MAŁGORZATA MADZIAR - tu ujawniamy tylko prawdę...

Krytyka wyroków sądowych nie jest godzeniem w niezawisłość sędziowską. Nadmiar prawa prowadzi do patologii w zarządzaniu państwem - Profesor Bronisław Ziemianin

Polecam sprawy poruszane w działach:
 SĄDY   PROKURATURA  ADWOKATURA
 POLITYKA  PRAWO  INTERWENCJE - sprawy czytelników  

Tematy  w dziale dla inteligentnych:  
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com  
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński i sympatycy SOPO

    uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm 
redakcja@aferyprawa.com 
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje. 

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.