Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
6 grudnia 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 07-01-2014

Logika nie jest mocną stroną naszych sędziów... Mirosław Naleziński

Znany filozof, Wiesław Sztumski, dostrzega – „Postępująca deprecjacja logiki daje się zauważyć” i przestrzega w miesięczniku „Sprawy Nauki” (czerwiec 2011) w artykule „Ucieczka od logiki”: 

Postęp cywilizacyjny realizuje marsz ku wolności i uwalnia ludzi od wszelkiego wysiłku. Dotychczas przede wszystkim od cielesnego. Jednak od niedawna w coraz większym stopniu i zakresie uwalnia też od wysiłku intelektualnego, w głównej mierze od myślenia logicznego. Dzisiaj, na co dzień ludzie coraz mniej muszą korzystać z logiki. Ten trud wykonują za nich komputery i różne urządzenia techniczne wspomagane komputerowo. Logika - i to bardziej matematyczna - przydatna jest co najwyżej programistom i konstruktorom komputerów. A z logiki humanistycznej, zawężanej w coraz większym stopniu wskutek profilowania zawodowego, korzystają przedstawiciele innych zawodów - prawnicy, lekarze i inżynierowie.

Wyraźnie daje się zauważyć postępującą deprecjację logiki. Przejawem tego jest rugowanie przedmiotu nauczania logiki najpierw w szkołach średnich, a później wyższych. O ile dawniej nauczano jej obowiązkowo w liceach ogólnokształcących, na wszystkich wydziałach i kierunkach studiów w przyzwoitym wymiarze godzin, to teraz prawie na żadnym, a jeśli gdzieś jeszcze, to szczątkowo i w mocno okrojonym zakresie. Najwcześniej usunięto logikę ze studiów technicznych, wskutek czego inżynierowie zostali zwolnieni od obowiązku myślenia logicznego, potem - z innych studiów, nawet, o zgrozo, na niektórych uczelniach ze studiów prawniczych. Rezultatem tego jest zanik myślenia logicznego w skali masowej. Pół biedy, jeśli dotyczy to zwykłych zjadaczy chleba. Gorzej, gdy brak logiki wykazują reprezentanci tych profesji, od których decyzji zależą losy innych ludzi, narodów, państw, a nawet ludzkości i świata. Mam na myśli przede wszystkim konstruktorów, lekarzy, prawników i ekonomistów itp., ale głównie decydentów - od najniższych do najwyższych szczebli władzy. A im wyższy szczebel władzy politycznej, samorządowej, rządowej, finansowej itd., tym więcej powinno się myśleć logicznie i podejmować logicznie uzasadnionych decyzji.

[koniec uszczypliwości znanego filozofa]

Ze zdumiewającym brakiem logiki mieliśmy do czynienia w Sądzie Okręgowym w Gdańsku, kiedy to na podstawie kuriozalnych oświadczeń pisarki M. Chomuszko, wspartych talentem jej prawnika K. Kolankiewicza (sfałszował moje wypowiedzi) oraz żenującym poziomem logiki sędziego W. Midziaka (dopatrzył się moich zarzutów na temat wulgarności pisarki a jednocześnie uznał wypowiedzi tej pani za kulturalne, czym całkowicie ośmieszył swój sąd) doszło w grudniu 2009 do wydania wyroku w sprawie cywilnej IC692/09. Coś niesamowitego – taka pomyłka sądowa i nikt w Polsce nie ma wpływu na dalszy bieg sprawy. W ten sposób można każdego pozwać lub oskarżyć i skazać przed polskim wymiarem sprawiedliwości i nikt nie stanie w obronie sponiewieranego obywatela - żadnych kontrolnych instytucji!

Natomiast logika sędziów apelacyjnych to osobny koszmar naszej Temidy. Nie można wszcząć apelacji od wyroku, bowiem minął termin wnioskowania o apelację. Ale wyrok nie został przekazany pozwanemu (!!!), który przebywał na zwolnieniu po zawale, bajpasach i podczas pobytu w sanatorium; także nie poinformowano go o dacie planowanego wydania wyroku, zatem o wyroku NIE wiedział! Dowiedział się po 120 dniach od jego wydania - od mec. K. Kolankiewicza, tuż przed inauguracyjną rozprawą... kolejnego procesu wytoczonego przez nawiedzona pisarkę wespół z tym adwokatem - i dopiero wówczas mógł zgłosić wniosek o apelację. Ale temidowi „znawcy” prawa, kiedy im to opisać, nadal uważają, że termin został przekroczony. No to są prawdziwi geniusze polskiej myśli logicznej! Aż korci, aby nazwać ich kretynami - ich nazwiska w końcu muszą pojawić się internecie!

Jedyny sposób na ponowne uruchomienie sprawy, to publiczne obrażenie tych ludzi, czyli nazwanie ich przynajmniej matołami (a to nie jest zniesławieniem, jak wynika ze spraw dotyczących stadionowych incydentów). Wówczas, jeśli któryś z nich poczuje się urażony lub uzna, że jego nielogiczna godność została zbezczeszczona, to wniesie sprawę do sądu i tylko w ten sposób będzie można ponownie przyjrzeć się gdańskiemu sędziemu i jego kwalifikacjom do prowadzenia tego typu spraw.

Opisana sprawa pokazuje także, w jaki sposób można wkręcić w tryby wymiaru sprawiedliwości niekaranego obywatela, który - jak znakomita większość zwykłych obywateli - kibicował naszej Temidzie w jej trudnej służbie, a teraz jest skazańcem i ma całkiem kiepskie zdanie o naszym wymiarze sprawiedliwości. I to wszystko przez konfabulacje nawiedzonej pisarki i brak umiejętności logicznego myślenia pośród - w końcu solidnie (bo mają na to jakieś papiery) wykształconych - prawników!

Co do unieważnienia wyroku, to i tak nie należy specjalnie dramatyzować, bowiem z innymi obywatelami Los (tu – polska Temida) obszedł się znacznie gorzej. Choćby taki Norbert Borszcz, który spędził już za kratami 10 lat za zabójstwo, chociaż z tą zbrodnią nie ma nic wspólnego. Tak twierdzi nie tylko on, ale także Paweł Gołąb - główny świadek wydarzeń sprzed lat, którego zeznania doprowadziły do skazania na 15 lat więzienia. Świadek przekonuje dzisiaj, że wrobił znajomego, bo prawdziwi przestępcy obiecali mu za to 12 tys. złotych. Chce pomóc skazańcowi, bo gryzie go sumienie. Wymiar sprawiedliwości jest nieugięty, zatem Borszcz spędzi jeszcze parę lat wskutek prawdopodobnego zafałszowania prawdy. Można jedynie pomyśleć – co byłoby, gdyby jakiś świadek zeznał, że to my kogoś zabiliśmy i sąd uznałby to za prawdę? Koszmar! Ale takie przypadki zdarzają się nie tylko w Polsce, lecz nawet w USA - tam wykonywane są nawet najwyższe, omyłko wydane, wyroki.

Ale także w mojej sprawie zaświtała nadzieja na tym logiki ugorze! Oto w innym procesie, tym razem karnym (VIIIK155/10) Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe, 9 grudnia 2011 uznał, że moje artykuły zamieszczone w internecie („Poniżenie twórcy na własne życzenie”, „Czy łatwo jest wyprowadzić prawnika w pole?”, „Jak na portalu zarobić 20 tysięcy złotych?” oraz „Fałszerstwo trójmiejskiego pisarza”) NIE są pomówieniem pisarki Chomuszko, zatem ta pani nie miała racji wytaczając ciężkie działa w siedzibie Temidy w grodzie nad Motławą, życząc sobie zadośćuczynienia w kwocie 20 tys. złotych (do wpłacenia w ciągu tygodnia i to niezależnie od wymaganych przez nią publicznych przeprosin!).

Ponadto ten sam sąd (sprawa VIIIK2/13) 10 października 2013 wydał postanowienie umarzające postępowanie karne przeciwko mnie „z uwagi na brak w zachowaniu oskarżonego znamion czynu zabronionego kwalifikowanego z art. 212 par. 2 Kk”. Na taką ocenę trzeba było czekać kilka lat, ale dzięki i za to. Oznacza to również, że teksty o wymienionych tytułach mogą legalnie być zamieszczane w mediach, zaś admini, którzy je skasowali lub odmówili ich publikacji, mogą je – całkowicie zgodnie z prawem – zamieścić na swych łamach.

Niestety, jeszcze żaden sąd nie zaakceptował wniosku, aby zastosować wariograf celem ustalenia prawdy (pisarka uważa, że pisałem jako niezidentyfikowany J. Kawalec, zaś ja wiem, że nie byłem i nie jestem Kawalcem), więc sprawa tego pomówienia będzie wlokła się zapewne jeszcze latami (co ciekawe, pisarka dodatkowo sfałszowała mój podpis na portalu NaszaKlasa).

Powyższe wynurzenia będą opublikowane w internecie także i dlatego, że sama pisarka wnosiła do sądów o uznanie jej za osobę publiczną i wnosiła o opublikowanie wyroku, o czym z niemałą satysfakcją tu oznajmiam.

Należałoby jeszcze unieważnić wyrok wydany w grudniu 2009 przez sędziego Midziaka, uznając ów werdykt jako kuriozalny, nielogiczny oraz oparty tyleż na niezawisłości tego sędziego, co także na jego nieznajomości prawa prasowego i problematyki pomawiania. I tacy dobrze opłacani przez nas państwowi funkcjonariusze wydają skandalicznie chłamowate wyroki! W ramach kontroli, powinien zostać przeanalizowany ów proces i wyrok ku przestrodze kolejnych nieprofesjonalnych sędziów.

Rafał Ziemkiewicz napisał 3 stycznia 2014 - „Pijany bandyta z Kamienia podobno był już dwa razy karany za jazdę po pijaku. I co? I jajco. Nawet prawa jazdy mu nie zabrali. A gdyby zabrali, to by jeździł bez. Bezczelny babsztyl, który cudem nikogo nie zabił w Warszawie, wjeżdżając po pijaku mercem do przejścia podziemnego, też już dwa razy był zatrzymywany podczas kierowania po drinku - i co? I jajco. Kogo stać na merca albo beemwicę, tego stać też na wyszczekanego papugę, jak ten, który wspomnianej pani załatwia bezkarność pod pozorem stwierdzonej medycznie organicznej niedomogi”.

Nawiedzony „bezczelny babsztyl” (skoro media uznały, że tego typu określenia nie są pomówieniami w wykonaniu rodaków...) uznał, że pisałem jako Kawalec i łazi po sądach „z wyszczekaną papugą” broniącą tzw. dobrego imienia doktorantki o wątpliwej etyce i co? Jajco! Takie cyrki mogą trwać latami... Temida może zbadać wariografem, ale nie każdego - dlaczego? Nic to, że obie strony zwracają się o wyjaśnienie problemu, czy Naleziński pisał jako Kawalec, czy nie. Wymiar sprawiedliwości jest w stanie zafundować badanie najgorszemu kryminaliście, który za ten test nie zapłaci, ale niekaranemu obywatelowi nie jest w stanie umożliwić takiego luksusu, choć strona przegrywająca by te koszty przecież Państwu zwróciła. Wystarczy rzucić okiem na ów dowód* od lat zamieszczany przez pisarkę w internecie, aby zatroskać się o jej stan umysłowy i już w kwadrans wydać orzeczenie, że przedstawiony dowód nie jest żadnym materiałem dowodowym, choć zapewne - niejako przy okazji – może wskazywać na bliżej nieznaną wadę genetyczną doktorantki znakomitego Uniwersytetu Gdańskiego.

Wracając do koszmarnej katastrofy - 1 stycznia 2014 pewien pijany kierowca zabił 6 osób w Kamieniu Pomorskim i w telewizji były poseł Jerzy Dziewulski parokrotnie nazwał go bydlakiem i to w obecności byłej minister sprawiedliwości, Barbary Piwnik. Media nie pozostawiają wątpliwości, kto dokonał tego makabrycznego czynu, choćby w tytułach notek - „Zobacz, bydlaku, kogo zabiłeś!”, „Pijany bydlak zabił na złość dziewczynie”, „Dziewczyna broni bydlaka, który zabił 6 osób!”. Dziennikarze wkraczają na grząską problematykę pomówień, a niektórzy prawnicy czyhają na tego typu okazje, aby znowu pozwać kogoś do sądu na bazie art. 212 Kk.

Ja jedynie powtórzę prawdę znaną mi od lat - biorąc pełną odpowiedzialność za słowa (jak szef rządu za swoje decyzje...) - pisarka Chomuszko publicznie mnie pomówiła na portalu NaszaKlasa o to, że pisałem wstrętne teksty na jej temat jako J. Kawalec, a do tego tamże sfałszowała mój podpis, czego - jako znana i solidna komputerowa księgowa - nigdy nie powinna uczynić oraz udała się do sądów, bo miałem czelność opisać jej nieetyczne zachowania na tym portalu. Co ciekawe, nadal swoje kłamstwa rozpowszechnia w pismach do adminów zamieszczających moje teksty, a nawet (sic!) w pismach sądowych, w których przekonuje sędziów, że jestem Kawalcem, o czym - jak mi wmawia - doskonale wiem. I że też tej kłamczusze nos się nie wydłuża...

Pewien obywatel, oskarżony o zabójstwo, domagał się od matki ofiary 70 tys. zł odszkodowania i przeprosin za zniesławiające go (jak twierdził) określenie - „on nie jest człowiekiem, lecz zwierzęciem, które trzeba zabić”. Znany prawnik Krzysztof Orszagh zrezygnował z funkcji doradcy rzecznika praw obywatelskich, kiedy to nazwał go „ludzkim szambem pozbawionym praw” oraz skonstatował: „Nie nazwę go zwierzęciem, bo zwierzęta mogłyby się obrazić. To gangrena na zdrowym organizmie. Z całą pewnością jest bestią, zboczeńcem i wykolejeńcem”. W mediach powiedział, że podtrzymuje swoją opinię i podkreślił, że „morderca sam sobie odebrał godność”.

Co ciekawe, tenże prawnik, na podstawie jednostronnie przedstawionych sugestii przez omawianą pisarkę, poparł jej tezę - tak zeznała w sądzie - o rzekomym moim zniesławieniu tej pani. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że pisarka ciągle podkreśla, że naruszono jej dobre imię, zaś ja uważam, że ta pani sama odebrała sobie godność postępując nieetycznie i przestępczo na portalu NK i jest to całkowicie zbieżne z opinią Krzysztofa Orszagha w sprawie o morderstwo... Niestety, na prośbę, aby opisał przebieg spotkania, jedyną informację, którą przekazał ten znany prawnik, było stwierdzenie, że pisarce nie udzielał żadnej porady. Ciekawe byłoby ostateczne stanowisko mec. Orszagha, skoro już w tę trójmiejską farsę został wmieszany, jednak po zapoznaniu się ze wszystkimi dokumentami, nie zaś tylko z przedstawionymi przez znaną pisarkę.* - https://docs.google.com/file/ d/0B6mEDTBw_ SViTFVHN2tVVFhjY1U/edit?pli=1

 Mirosław Naleziński, Gdynia

Więcej tekstów Mirka:

Jak walczyć z piratami drogowymi? Mirosław Naleziński
Nie dla wszystkich jest komisja etyki - Mirosław Naleziński
Przedawnienie nie sprzyja sprawiedliwości - Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe VIII Wydział Karny - Mirosław Naleziński
Wadliwe przedawnienie zniesławienia - Zażalenie - Mirosław Naleziński
Polska procedura - synonim bylejakości Mirosław Naleziński
Przystoi monumentowi napis „Ofiarom czystki etnicznej o znamionach ludobójstwa”? Mirosław Naleziński
Nie każda edukatorka jest wzorem Mirosław Naleziński
Piotr Matuszewski Prezes Sądu Rejonowego w Gdyni - Trójmiejski pingpong Mirosław Naleziński
Gdybym był Latkowskim Mirosław Naleziński
Internetowe pomówienie to wieloletnie kłopoty Mirosław Naleziński 
Gdyński nietrafiony system opłat śmieciowych Mirosław Naleziński
Za pomówienie nawet minister Gowin może trafić przed oblicze Temidy Mirosław Naleziński 
Nie miej pretensji, skoro ściemniasz Mirosław Naleziński 
Granice żartowania z godności  Mirosław Naleziński
Upadek inteligencji polskiej? Mirosław Naleziński 
Porada przeciw poradzie - art.212kk i subiektywne odczucia togowca... Mirosław Naleziński
Jakie dochody ma przeciętny Amerykanin? Mirosław Naleziński
Czyżby Temida zdurniała do szczętu? Mirosław Naleziński
Rozprawmy się w końcu z pijakami i narkomanami za kierownicami Mirosław Naleziński
Prawo autorskie i ulgi ubezpieczeniowe a kamerki - Mirosław Naleziński
Magdalence Lance wskazuje drogę Mirosław Naleziński
Jak szybko przedawnia się zniesławienie z art.212kk w internecie?  Mirosław naleziński
Załoga mogła przeżyć Mirosław Naleziński 
Heretyk Naleziński  czy tylko średniowieczna miernota sędziów gdańskich ? ! ?
Pisarka Chomuszko nadal kłamie... Mirosław Naleziński
Naruszanie godności – ciągle nierozpoznany temat? Mirosław Naleziński
Ujawnianie danych osobowych - Mirosław Naleziński
Molestowanie stale na topie, czyli wysyp kłamstw i pomówień. MIROSŁAW NALEZIŃSKI
Polska najweselszym barakiem postkomunistycznym - Mirosław Naleziński
Czy nie za wielu jest lawirantów kręcących się po sądach?  Mirosław Naleziński
Stadion Narodowy zatonął jak Titanic Mirosław Naleziński
Pomyłki sądowe i co dalej? Mirosław Naleziński
Europejski Trybunał Praw Człowieka - Polska nie wie, co w Europie jest zniesławieniem. Mirosław Naleziński 
Polska kłamstwami stoi - przykład Prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszarda Milewskiego Mirosław Naleziński 
Jak zwalczać patologię w italskich i polskich szkołach? Mirosław Naleziński
Czy księżnej Kate wypada toplesować? Mirosław Naleziński
Polska to kraj cudownych ludzi i coraz przejrzystszych przepisów... telefoniczna przygoda z komorniczką Mirosław Naleziński 
Pisarka Chomuszko kłamie jak z nut... Mirosław Naleziński 
Nagi Harry a naruszanie dóbr osobistych - Kto im obroni dobre imię? Mirosław Naleziński
Niezbędna komisja ds. Amber Gold Mirosław Naleziński
Wolność słowa na Ziemi i kara ponad naszą planetą  Mirosław Naleziński
Media Markt i sądy – nie dla idiotów! Czy idioci tworzą procedury? Mirosław Naleziński
Hipokryzja prawna a nowy znak drogowy Mirosław Naleziński
Państwa i obywatele pomawiają się na całego... Mirosław Naleziński
Antypody Temidy niskokomfortowego państwa. Mirosław Naleziński
Łebskich obywateli nam trzeba! Mirosław Naleziński
Czy sędzia współodpowiada za przestępstwo? Mirosław Naleziński
Czy fałszywy dowód pogrzebie ekspertkę Chomuszko ? Mirosław Naleziński, Gdynia 
Polscy sędziowie mylą się na potęgę Mirosław Naleziński, Gdynia
Piłkarscy i togowi sędziowie ciągle popełniają błędy bez odpowiedzialności i konsekwencji. Mirosław Naleziński
Londyn walczy z internetowymi łobuzami, to może i Warszawa powalczy? Mirosław Naleziński
Nie tylko antypodzi są durniami - Mirosław Naleziński
Jak zarobić w internecie 200 tysięcy rubli? Mirosław Naleziński, Gdynia
Lawiranci mają się dobrze w RP  Mirosław Naleziński, Gdynia
Wolność słowa a togowy kretynizm Mirosław Naleziński
Temidzie wisi interes publiczny Mirosław Naleziński
Mirosław Naleziński Kaktusy i obrazy - adresat: Pan Jarosław Gowin Minister Sprawiedliwości 
Szaleństwo posła Niesiołowskiego i minimalna odległość od niego  Mirosław Naleziński, Gdynia
Wolność dziennikarskiego słowa – Strasburg kontra Polska  Mirosław Naleziński, Gdynia
Jak walczyć z piratami drogowymi? Mirosław Naleziński
Nie dla wszystkich jest komisja etyki - Mirosław Naleziński
Przedawnienie nie sprzyja sprawiedliwości - Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe VIII Wydział Karny - Mirosław Naleziński
Wadliwe przedawnienie zniesławienia - Zażalenie - Mirosław Naleziński
Polska procedura - synonim bylejakości Mirosław Naleziński
Przystoi monumentowi napis „Ofiarom czystki etnicznej o znamionach ludobójstwa”? Mirosław Naleziński
Nie każda edukatorka jest wzorem Mirosław Naleziński
Piotr Matuszewski Prezes Sądu Rejonowego w Gdyni - Trójmiejski pingpong Mirosław Naleziński
Gdybym był Latkowskim Mirosław Naleziński
Internetowe pomówienie to wieloletnie kłopoty Mirosław Naleziński 
Gdyński nietrafiony system opłat śmieciowych Mirosław Naleziński
Za pomówienie nawet minister Gowin może trafić przed oblicze Temidy Mirosław Naleziński 
Nie miej pretensji, skoro ściemniasz Mirosław Naleziński 
Granice żartowania z godności  Mirosław Naleziński
Upadek inteligencji polskiej? Mirosław Naleziński 
Porada przeciw poradzie - art.212kk i subiektywne odczucia togowca... Mirosław Naleziński
Jakie dochody ma przeciętny Amerykanin? Mirosław Naleziński
Czyżby Temida zdurniała do szczętu? Mirosław Naleziński
Rozprawmy się w końcu z pijakami i narkomanami za kierownicami Mirosław Naleziński
Prawo autorskie i ulgi ubezpieczeniowe a kamerki - Mirosław Naleziński
Magdalence Lance wskazuje drogę Mirosław Naleziński
Jak szybko przedawnia się zniesławienie z art.212kk w internecie?  Mirosław naleziński
Załoga mogła przeżyć Mirosław Naleziński 
Heretyk Naleziński  czy tylko średniowieczna miernota sędziów gdańskich ? ! ?
Pisarka Chomuszko nadal kłamie... Mirosław Naleziński
Naruszanie godności – ciągle nierozpoznany temat? Mirosław Naleziński
Ujawnianie danych osobowych - Mirosław Naleziński
Molestowanie stale na topie, czyli wysyp kłamstw i pomówień. MIROSŁAW NALEZIŃSKI
Polska najweselszym barakiem postkomunistycznym - Mirosław Naleziński
Czy nie za wielu jest lawirantów kręcących się po sądach?  Mirosław Naleziński
Stadion Narodowy zatonął jak Titanic Mirosław Naleziński
Pomyłki sądowe i co dalej? Mirosław Naleziński
Europejski Trybunał Praw Człowieka - Polska nie wie, co w Europie jest zniesławieniem. Mirosław Naleziński 
Polska kłamstwami stoi - przykład Prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszarda Milewskiego Mirosław Naleziński 
Jak zwalczać patologię w italskich i polskich szkołach? Mirosław Naleziński
Czy księżnej Kate wypada toplesować? Mirosław Naleziński
Polska to kraj cudownych ludzi i coraz przejrzystszych przepisów... telefoniczna przygoda z komorniczką Mirosław Naleziński 
Pisarka Chomuszko kłamie jak z nut... Mirosław Naleziński 
Nagi Harry a naruszanie dóbr osobistych - Kto im obroni dobre imię? Mirosław Naleziński
Niezbędna komisja ds. Amber Gold Mirosław Naleziński
Wolność słowa na Ziemi i kara ponad naszą planetą  Mirosław Naleziński
Media Markt i sądy – nie dla idiotów! Czy idioci tworzą procedury? Mirosław Naleziński
Hipokryzja prawna a nowy znak drogowy Mirosław Naleziński
Państwa i obywatele pomawiają się na całego... Mirosław Naleziński
Antypody Temidy niskokomfortowego państwa. Mirosław Naleziński
Łebskich obywateli nam trzeba! Mirosław Naleziński
Czy sędzia współodpowiada za przestępstwo? Mirosław Naleziński
Czy fałszywy dowód pogrzebie ekspertkę Chomuszko ? Mirosław Naleziński, Gdynia 
Polscy sędziowie mylą się na potęgę Mirosław Naleziński, Gdynia
Piłkarscy i togowi sędziowie ciągle popełniają błędy bez odpowiedzialności i konsekwencji. Mirosław Naleziński
Londyn walczy z internetowymi łobuzami, to może i Warszawa powalczy? Mirosław Naleziński
Nie tylko antypodzi są durniami - Mirosław Naleziński
Jak zarobić w internecie 200 tysięcy rubli? Mirosław Naleziński, Gdynia
Lawiranci mają się dobrze w RP  Mirosław Naleziński, Gdynia
Wolność słowa a togowy kretynizm Mirosław Naleziński
Temidzie wisi interes publiczny Mirosław Naleziński
Mirosław Naleziński Kaktusy i obrazy - adresat: Pan Jarosław Gowin Minister Sprawiedliwości 
Szaleństwo posła Niesiołowskiego i minimalna odległość od niego  Mirosław Naleziński, Gdynia
Wolność dziennikarskiego słowa – Strasburg kontra Polska  Mirosław Naleziński, Gdynia

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Mirnal
11-01-2014 / 10:44
Nie tylko chcieli te kasę, ale chcieli jej niezależnie od tego, czy przeproszę pisarkę, czy nie, niezależnie od tego, czy skasuję te teksty, czy nie! Po prostu miałem wpłacić paromiesięczny mój zarobek w ciągu tygodnia bez żadnej dyskusji! Mało tego - postawiono ultimatum (szantaż?), że jeśli nie spełnię ich warunków, to narażę się na kolejne spore wydatki. A teraz pytanie do p. Chomuszko, mec. Kolankiewicza i ich zwolenników - czy na podstawie wyroku i postanowienia SO w Gdańsku mają jakieś konstruktywne propozycje? A przy okazji - skoro tak wychwalano wyrok s. Midziaka i apelowano do mnie o wykonanie werdyktu, to co teraz sądzą o polskim wymiarze sprawiedliwości? Zapewne są zszokowani takim obrotem sprawy, a to jeszcze nie koniec ich kłopotów. W świetle dwóch ostatnich orzeczeń żądanie 20000 zł to chyba próba wyłudzenia, zawłaszczenia, czy jak to inaczej nazwać?
~ocochodzi
10-01-2014 / 14:30
To teraz pisareczka i mec. Kolankiewicz jak wybrną z zarzutu, że chcieli 20 patoli dla siebie? Na jakiej podstawie chcieli tę kasę? Czy to nie próba wyłudzenia? Może dać sprawe do sądu przeciwko tej milusiej parze? Może zainteresować radę adwokacką?
~Boguś
10-01-2014 / 02:53
SN: brak pisemnej zgody nie wyklucza zasiedzenia w dobrej wierze PAP | dodane 2014-01-09 (16:20) | 995 opinii udostępnij 77 AAA SN: brak pisemnej zgody nie wyklucza zasiedzenia w dobrej wierze (fot. AFP) Firma energetyczna może uzyskać prawo do działki, nad którą przebiega linia energetyczna, nawet gdy w dokumentacji budowy linii nie ma pisemnej zgody właścicieli na przeprowadzenie linii nad ich działką - orzekł w czwartek Sąd Najwyższy. Wyrok dotyczy zasiedzenia w dobrej wierze przez spółkę Tauron Dystrybucja służebności gruntu, nad którym przebiega linia energetyczna. NSA: spółka PGE musi ujawnić dokumenty dot. linii energetycznych Niekorzystny dla Taurona wyrok SN o zasiedzenie służebności przesyłu Czytaj także: Mieszkasz w Polsce? Zapomnij o prawie własności» Zasadniczo prawo służebności można nabyć w drodze zasiedzenia po upływie 20 lub 30 lat - w zależności od tego, czy korzystający z nieruchomości działał w dobrej czy złej wierze. Tauron chciał stwierdzenia przez sąd, że doszło do zasiedzenia w dobrej wierze służebności gruntowej fragmentu działki położonej we wsi Wilcza (Śląskie). Nad działką przebiega linia wysokiego napięcia wybudowana na początku lat 80. Małżeństwo, które jest właścicielami działki, pozwało w 2009 r. górnośląski zakład energetyczny, który wszedł w skład spółki Tauron, o opłaty za bezumowne korzystanie z działki. Małżonkowie zażądali także przebudowy linii w taki sposób, aby przestała ona przechodzić nad ich gruntem. Rok później Tauron skierował do sądu wniosek o stwierdzenie zasiedzenia służebności gruntowej. W tej sytuacji sąd zawiesił postępowanie wszczęte przez małżonków. Małżonkowie sprzeciwili się jednak wnioskowi spółki o zasiedzenie - twierdzili, że Tauron jest użytkownikiem w złej wierze i tym samym nie upłynął jeszcze 30-letni termin zasiedzenia. W toku procesu okazało się, że w dokumentacji budowy spornej linii energetycznej nie ma śladu zgody rodziców jednego z małżonków, którzy przed 1984 r. byli właścicielami działki. To od nich obecni właściciele dostali działkę w darowiźnie w 1984 roku, kilka miesięcy po oddaniu do użytku spornej linii wysokiego napięcia. Z powodu braku pisemnej zgody sąd I instancji uznał, że małżonkowie wystarczająco wykazali, iż Tauron nie mógł zasiedzieć służebności w dobrej wierze. Podobnie orzekł sąd II instancji, oddalając apelację Tauronu. Dopiero skarga kasacyjna przyniosła spółce korzystne orzeczenie - w czwartek Sąd Najwyższy uchylił postanowienie II instancji (sygn. V CSK 87/13). - W dokumentacji budowy linii energetycznej nie ma dokumentu potwierdzającego zgodę ówczesnych właścicieli działki na ustalony przebieg tej linii, ale to nie oznacza, że takiej zgody w ogóle nie było - powiedziała sędzia Bogumiła Ustjanicz. Zdaniem SN nie wystarczy samo stwierdzenie, że nie było pisemnej zgody właścicieli działki na przebieg linii energetycznej. Istniejąca dokumentacja budowy wykazała bowiem, że od wszystkich właścicieli działek, nad którymi przebiega linia, odebrano zgodę na tą inwestycję. Wyjątek stanowili jedynie właściciele działki, o którą toczy się spór. SN uznał, że sądy nie wyjaśniły okoliczności takiego uchybienia - nie ustaliły, dlaczego nie odebrano zgody właścicieli i dlaczego, mimo jej braku, przeprowadzono ponad ich działką linię wysokiego napięcia. Sąd II instancji będzie więc musiał ponownie rozpoznać sprawę i ustalić, czy doszło już do zasiedzenia służebności w dobrej wierze.
~observe
09-01-2014 / 21:06
~Mirnal
08-01-2014 / 23:56
*Wnoszę o uznanie, że mec. Kolankiewicz oraz sędzia Midziak bezprawnie zażądali skasowania czterech moich artykułów, wykazali się brakiem profesjonalizmu, nieznajomością prawa prasowego,* – no cóż, sąd w Gdańsku dwukrotnie już uznał, że owe 4 moje artykuły nie naruszają art. 212 Kk, zatem brak profesjonalizmu obu prawników jest potwierdzony a to wyrokiem, a to postanowieniem.
~ocochodzi
08-01-2014 / 23:56
Pisano tu o Hofmanie, że jego wykroczenie jest przedawnione. Pana Polańskiego czyn pewnie też jest przedawniony...
~ix
08-01-2014 / 22:03
Logika sędziów jest taka, jaką narzuca społeczeństwo !!! chociażby powtarzając uparcie że "nic się nie da zrobić". Oto proste narzędzie do zmiany tego stanu rzeczy: forum-z.cba.pl/
~folio
08-01-2014 / 19:30
tak, psychopaci to zmora społeczeństw.
~folio
08-01-2014 / 19:29
Ten rejestr brutalności nie uwzględnia jeszcze setek ofiar takich jak Katrina, które zostały skrzywdzone przez morderców, lecz przeżyły. Jak dziewięciomiesięczne niemowlę z Memphis kilkakrotnie dźgnięte nożem w nogę; dwóch nastolatków z Nowego Jorku, którzy z bronią przystawioną do skroni mieli dziękować mordercom swojej matki i ojczyma za to, że łaskawie darowali im życie; czterolatka, która najpierw plasterkami pozaklejała rany na ciele, by powitać policjantów w drzwiach domu ogłaszając: “Wszyscy nie żyją”. – Panuje przeświadczenie, że dzieciom takie rzeczy się nie zdarzają bądź zdarzają bardzo rzadko. Ale to nieprawda. Dzieci stanowią znaczny odsetek ofiar – zauważa John Fairbank, współdyrektor Narodowego Centrum Leczenia Dziecięcej Traumy z UCLA-Duke University. Cztery siostry z okolic Waszyngtonu, w wieku od 5 do 16 lat zostały zadźgane i uduszone przez własną matkę w czerwcu 2007 roku. Sprawczyni, Banita Jacks usłyszała później wyrok 120 lat więzienia. Czwórka innych dzieci utonęła po tym, jak ojciec trojga z nich zrzucił je z 25-metrowego mostu na Dauphin Island, w styczniu 2008 roku. Wcześniej Lam Luong pokłócił się z żoną. Zwłoki sześcioletnich bliźniaczek i trzylatka znaleziono w wannie w Tallahassee, w listopadzie 2010 roku. Henry Segura, ojciec chłopca odpowiedział za zarzut morderstwa dzieci oraz swojej byłej dziewczyny, która domagała się od niego 20 tys. dol. zaległych alimentów… Wysoka liczba dziecięcych tragedii będzie może mniejszym zaskoczeniem, jeśli uwzględnimy fakt, że mordercami bardzo często stają się rodzice, zauważa psychiatra sądowa Susan Hatters Friedman, która zbadała sprawę dzieciobójstwa. Najczęściej krzywda dziecka zaczyna się od dręczenia, które prowadzi do krwawego finału. Jednak w takich wypadkach ofiara jest zazwyczaj tylko jedna. W masowych morderstwach (cztery ofiary śmiertelne bądź więcej, według definicji FBI) agresorem bywa krewny doznający ataku psychotycznego. Niekiedy motywem rzezi jest pragnienie rewanżu: sprawca chce ukarać byłego partnera za rozwód bądź zerwanie. Najmłodsi mają najmniejsze szanse, by przetrwać szał krewnego, a nawet starsze dzieci raczej nie zorientują się, że ich bliski zagrożony jest chorobą psychiczną. – Wyobraźcie sobie tylko, że macie lat 30, a wasz partner nieuchronnie zmierza w stronę psychozy. Prawdopodobnie w porę zwrócicie się do kogoś po pomoc. Jednak w sytuacji, gdy jesteście tylko dziećmi, nie zorientujecie się na czas: przecież nadal chodzi o waszą mamę! – wyjaśnia Hatters Friedman. W domu dziadków Katriny w 2008 roku do zamieszania doszło w chwili, gdy rodzina w radosnej atmosferze już szykowała się do posiłku, wymiany prezentów i partyjki pokera. Bruce Pardo, były mąż jednej z ciotek dziewczynki, od tygodnia rozwiedziony, przygotowywał tę zemstę od wielu miesięcy. Kupił sobie strój świętego Mikołaja, wystarczająco obszerny, by ukryć pod nim broń, do plecaka spakował płyn łatwopalny. Mężczyzna miał przy sobie pliki banknotów, a w wynajętym samochodzie trzymał bilet na zagraniczny lot. Zaczął strzelać natychmiast po przekroczeniu progu domu. Katrinę trafił w policzek – kula przerwała dziewczynce szczękę. Leticia Yuzefpolsky przegląda rodzinne fotografie. Jako jedna z nielicznych, wraz ze swoimi córkami Brianną i Katriną, ocalała w tamten wigilijny wieczór 2008 roku. Dom stanął w płomieniach. Kilku ludzi szukało schronienia pod zastawionym stołem w jadalni. Briannę w porę wypchnięto tylnymi drzwiami. Poza zasięgiem wzroku mordercy Yuzefpolscy krążyli wokół domu. W pewnej chwili ucichły strzały. W tym czasie Pardo zaczął oblewać wszystko benzyną. Vadim Yuzefpolsky pomógł żonie i córkom przedostać się przez ogrodzenie z terrakoty do sąsiadów. (…) Dopiero gdy Katrina z mamą i siostrą kuliły się w bezpiecznym schronieniu, ośmiolatka zauważyła, że coś jest nie tak z jej policzkiem. Kolejne kilka dni spędziła w szpitalu. Później dołączyła do bliskich w żałobie. – Przeżyłam wtedy kilka naprawdę bardzo smutnych dni – wspomina. Nieprzewidywalność reakcji dziecka w tak tragicznych okolicznościach sprawia, że bardzo trudno mu pomóc. Niektóre ofiary zostały fizycznie okaleczone: niepełnosprawność pozostanie z nimi jako pamiątka do końca życia. Inne będą miały problemy z koncentracją, przytłoczone żałobą i poczuciem winy za śmierć bliskich. Dzieci w takiej sytuacji potrafią cofnąć się w rozwoju: badacze zaobserwowali, jak roczne chodzące już maluchy na powrót zaczynają raczkować. (…) Steven Marans, ekspert od dziecięcej traumy z Yale University zauważa, że asystując przy zbrodni młodociane ofiary całkowicie tracą poczucie kontroli. Objawy stresu pourazowego mogą sprawić, że ci młodzi ludzie nie będą potrafili normalnie żyć. – Dla wielu takich dzieciaków świat nagle stracił swój dotychczasowy bezpieczny charakter – twierdzi Marans. (…) Badania wykazały, że terapeuci powinni działać szybko, jeśli mają skutecznie pomóc dziecku, którego bliscy sami muszą poradzić sobie z żałobą i stresem pourazowym, dodaje Marans. Niezwykle ważne jest to, by najmłodsi wrócili do dawnej rutyny. Vadim i Leticia Yuzefpolscy działali zgodnie z tym przesłaniem. To dlatego ich córki poszły do szkoły i do przedszkola zaraz po świątecznej przerwie. A jednak bez trudności się nie obyło, wspominają po latach. Zwłaszcza że traumatyczny bodziec, jakim stał się dźwięk dzwonka do drzwi, co dzień przywoływał straszne wspomnienia. Katrina pamięta, jak parę tygodni ma masakrze, nadal nosząc na twarzy opatrunek, wciąż czuła się oszołomiona. W niektóre dni w szkole odmawiała wyjścia na podwórko w trakcie przerwy. Nauczycielka nie oponowała. Młodsza Brianna dużo płakała w przedszkolu. Najpierw opowiadała wszystkim o tym, co ją spotkało: – Postrzelono moją siostrę – informowała inne pięciolatki. (…) A jednak Katrina i ci z jej bliskich, którym udało się przeżyć nie znaleźli się w aż tak złej sytuacji: ojciec rodziny, Vadim, prawnik, mógł liczyć na rozbudowaną grupę wsparcia. Wiele pokrzywdzonych dzieci nie ma dostępu do wykwalifikowanych terapeutów, którzy pomogliby im otrząsnąć się po tragedii. – Dużo mówimy tylko o tych najgłośniejszych strzelaninach – zauważa Lisa Rothwell, która przez jakiś czas opiekowała się ośmiolatką z Ohio, cudem ocalałą z masakry całej swojej rodziny. – Wtedy na miejsce przyjeżdżają całe oddziały psychologów. Ale jeśli krzywda dzieje się gdzieś na peryferiach, pomocy dla poszkodowanych może zabraknąć. (…) W salonie Yuzefpolskich trzy chichoczące dziewczynki przerwały naszą rozmowę przy stole: cierpliwi pies, Apollo ze spokojem zniósł fakt, że dzieci właśnie wpięły mu w sierść niebieską lśniącą spinkę. Życie rodziny, na zawsze naznaczonej tragedią, kryje się pod fasadą normalności. Wcześniej Brianna, dziś 10-latka, uparła się, by dodać swoją część do opowieści starszej siostry i matki o wypadkach sprzed pięciu lat: – Czasami we śnie widzę tamten pożar – powiedziała. –Wyobrażam sobie, że to się stało w naszym domu, że ktoś znów nam to zrobił, że tata z mamą nie żyją i zostałyśmy same bez opieki. (…) Chciałyby zostawić przeszłość za sobą. Wiosną tego roku Katrina poprosiła nauczycielkę o pomoc w prezentacji, jaką chciała przygotować z okazji Krajowego Dnia Przeciwko Przemocy. Opowiedziała wtedy o tym, skąd się wzięła blizna na jej lewym policzku i dłuższa szrama u dołu szczęki, przywołała wypadki, które naznaczyły jej rodzinę. Katrina ma świadomość, że z czasem jej problemy wcale się nie zmniejszą. (…) – Wciąż noszę te blizny, a ludzie będą mnie pytać, skąd się wzięły – zauważa. Po jej prezentacji inne dzieci zaczęły się dzielić swoimi sekretami, zgłaszając przypadki bullyingu. – Nie mam już tajemnic – dodaje Katrina. A jednak na przedmieściach Los Angeles rodzina Yuzefpolskich wciąż żyje w cieniu swojej tragedii. Katrina, którą koledzy z klasy typują na kolejnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, w jednej sprawie nie ma żadnych wątpliwości: – Najchętniej nakazałabym wszystkim, by pozbyli się broni – mówi. – To przykre, że inne dzieciaki muszą przechodzić przez to samo co my. Tragedia taka jak nasza zmienia wszystko, na zawsze.
~dz
08-01-2014 / 19:12
Od początku czułem się w tej sprawie czysty, zdawałem sobie sprawę, że od jakiegoś czasu trwa w Polsce polowanie na opozycję - mówił wówczas Hofman pytany, czy czuje się oczyszczony z zarzutów. Jak podkreślił, obecnie jest rozliczony z urzędem skarbowym. - Zapłaciłem należny podatek co do złotówki - zapewnił. Tłumaczył, że wcześniej nie zdawał sobie sprawy z obowiązku zapłacenia podatku od pożyczonych pieniędzy. Czwartkowe posiedzenie Komitetu odbędzie się o godzinie 15.00 w warszawskiej siedzibie partii. Hofman ma wrócić na stanowisko rzecznika partii i odzyskać pozostałe funkcje partyjne. Pod koniec listopada Hofman zawiesił członkostwo w PiS i w klubie parlamentarnym do czasu wyjaśnienia sprawy jego oświadczenia majątkowego. Prezes PiS mówił wtedy, że Hofman nie będzie rzecznikiem PiS i szefem okręgu konińskiego. Hofman stracił też miejsce w Komitecie Politycznym. W związku z tą sytuacją rzecznikiem PiS został Andrzej Duda, jego zastępcą Marcin Mastalerek, a koordynatorem zespołu tymczasowo wykonującego funkcję rzecznika - Maciej Łopiński. O nieprawidłowościach w oświadczeniach majątkowych Hofmana za lata 2007-2012 zawiadomiło prokuraturę Centralne Biuro Antykorupcyjne. Zawiadomienie dotyczyło zakwestionowanych przez CBA operacji finansowych o wartości ponad 100 tys. zł, w tym przelewów od innej osoby. Po ujawnieniu sprawy, Hofman wyjaśniał, że chodzi o niezapłacenie podatku od pożyczki. Media podały wówczas, że pieniądze Hofmanowi miał pożyczać prezes spółki Wrocław 2012 Robert Pietryszyn