Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
26 listopada 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

List ojca, obcokrajowca, mieszkającego w Polsce, o koszmarze jaki przeżywał od 3 lat walcząc z byłą żoną i z sądami o prawa do trójki swych dzieci.

"Koszmar zaczął się w 20-21 grudnia 2005 r., kiedy żona wywiozła dzieci z domu. 10 lutego 2006 r. złożyła do Sądu Okręgowego w Łodzi pozew o rozwód. Ponieważ nie widywałem dzieci, 2 sierpnia 2006 r. Złożyłem do Sądu Rejonowego w Pabianicach wniosek o uregulowanie kontaktów z dziećmi (do tego sądu skierował mnie adwokat). Sąd w Pabianicach stwierdzając swoją niewłaściwość, odesłał wniosek do Sądu Rejonowego w Zgierzu, ponieważ dzieci chodzą do szkoły w Aleksandrowie Łódzkim. Wyznaczono dwa terminy rozprawy. Na jeden termin żona się nie stawiła, a drugi został odwołany. 26 września 2007 r. wysłałem do sądu prośbę o przyśpieszenie terminu kolejnej rozprawy, bo wciąż nie widywałem dzieci. Dopiero po 3 latach, czyli 27 stycznia 2009r otrzymałem od sądu Rejonowego w Zgierzu odpowiedź.

”Sąd rejonowy w Zgierzu postanawia umorzyć postępowanie w sprawie na podst. Art 355 & 1 Kpc. Uzasadnienie: W dniu 4 sierpnia 2006 r wpłynął do sądu wniosek pana M. o ustalenie kontaktów z jego trójką małoletnich dzieci(...) Z wyroku sprawy rozwodowej stron wynika, że w pkt 4 zostały ustalone kontakty małoletnich z wnioskodawcą. Nie ma więc potrzeby rozpoznania niniejszej sprawy, gdyż wniosek jest bezzasadny i dlatego postanawia jak w sentencji.”

W lutym 2006 roku żona zgłosiła pisemną informację do szkoły, do której uczęszcza moja córka, że jestem porywaczem. Kiedy się dowiedziałem o tym pojechałem do szkoły, żeby otrzymać ksero tego pisma. Wydano mi kserokopię, ale oświadczenia, że żona zabrania mi odbierać ze szkoły córkę. Szkoła sfałszowała pismo. Nie miałem szans podejść do szkoły dowiedzieć się o naukę córki ani zobaczyć się z nią.

W trakcie rozwodu 21 lub 22 marca 2007 r. otrzymałem od adwokata postanowienie Sądu Okręgowego w Łodzi, z dnia 12 marca 2007r o widywaniu się z dziećmi w każdą sobotę w miejscu zamieszkania matki z dziećmi, w obecności kuratora. Żona nie mieszka z dziećmi tam gdzie jest zameldowana, tylko ukrywa się w innym mieście. W miejscu zameldowania mieszkają rodzice byłej żony. Adwokat poinformował mnie, że na miejscu będzie kurator i dzieci, więc po długim niewidywaniu się z dziećmi od razu pojechałem tam w dniu 24 marca 2007r. W miejscu spotkania nie było ani kuratora ani dzieci. Jak się później okazało, to ja miałem zgłosić do kuratora, aby ustalić widzenia w jego obecności, o czym nie poinformował mnie mój adwokat. Tam zostałem napadnięty i pobity przez rodzinę żony. Dzięki znajomościom żony i jej rodziny na policji, to ja zostałem oskarżony o najście na dom i skazany przez Sąd z art. 190 i 193 KK, pomimo że miałem nagranie w telefonie komórkowym z tego spotkania.

Po tym zdarzeniu udałem się do kuratorów w Piotrkowie Trybunalskim, zgodnie z zameldowaniem dzieci, aby ustalić widzenia z dziećmi. Tam mnie poinformowano, że każda taka wizyta kuratora jest płatna ok. 200 zł. To ja miałem za to płacić, pomimo że to Sąd nakazał kuratora. Nikt też nie poinformował mnie, że będąc zwolnionym z kosztów w sprawie rozwodowej, z kosztów opłaty za kuratora też jestem zwolniony. Nie wiedziałem, co zrobić, bo nie stać mnie było na wydatek 800 zł miesięcznie. Dopiero w 2009 roku przy pomocy przyjaciół Polaków udało mi się rozpocząć sądowną walkę o widzenia z dziećmi. I tu kolejny koszmar - feministyczne sądy.

W marcu 2009r dzięki przypadkowi dowiedziałem się, że nie muszę płacić za kuratora. Ucieszyłem się, że wreszcie prawnie zobaczę się z dziećmi po takim długim czasie. 31 marca 2009 r. złożyłem wniosek do kuratorów w Piotrkowie Trybunalskim o widzenia z dziećmi i wreszcie się udało. Wizyty ustalone zgodnie z wyrokiem sądu, w każdą sobotę dwie godziny od 16 do 18. Od razu w pierwszą sobotę pojechałem na widzenie, po wcześniejszym umówieniu się z kuratorem. Po przykrym zdarzeniu z 24 marca 2007r postanowiłem nie jechać sam. Osoba, która ze mną pojechała, czekała w samochodzie. Chciałem mieć świadka na wypadek, gdyby żona próbowała w jakikolwiek sposób znów o coś mnie oskarżyć.

Pierwsze widzenie z dziećmi to był czysty przypadek.

W ten dzień żona przyjechała do rodziców na uroczystość. Było to 4 kwietnia 2009 r. Za tydzień miały być święta wielkanocne. Kupiłem dzieciom prezenty i przyszykowałem świąteczny koszyczek, specjalnie dla nich. Pojechałem, ale już zaczęły się trudności. Dzieci nie było. Przyjechałem za tydzień i udało mi się zobaczyć z dziećmi. Dzieci na pierwszym spotkaniu były skrępowane. Bóg jeden wie, co żona na mój temat mówiła im, ale już na drugim spotkaniu stały się otwarte. Co tydzień jeździłem na widzenia, ale żona tylko trzy razy mi udostępniła kontakt z dziećmi. Pewnego razu to był koszmar. Odbyło się ono na ulicy, na krzesełkach, przed posesją domu, pod sąsiadującym płotem. To źle wpływa na psychikę dzieci, ale żonie i jej rodzinie chyba sprawiało to satysfakcję. Kurator zanotowała ten fakt, ale sąd rodzinny w Piotrkowie Trybunalskim nie zareagował na to. Sąd w ogóle nie czyta notatek kuratorskich, więc po co ten kurator? Za dwie godziny uczestnictwa kuratora podczas widzeń z dziećmi, Skarb państwa wypłaca aż 187zł wynagrodzenia.

Cyt z notatek kuratorskich z dnia 20 kwietnia 2009: „Przed spotkaniem Pani M. poinformowała mnie, że rodzice nie życzą sobie, aby Pan M. wchodził na posesję. Wobec powyższego spotkanie odbyło się przed bramą. Po przyjeździe pana M., Pani M. przyniosła cztery krzesła(...)Poinformowałam oboje rodziców, że mają prawo składać pismo do sądu o zmianę miejsca spotkań z dziećmi, gdyż jest to żenujące, aby spotkania odbywały się praktycznie na ulicy (...) Niemniej jednak w tym dniu na dworze było zimno, a przebywanie prawie dwie godziny na powietrzu, dla małych dzieci nie jest zbyt przyjemne. Tym bardziej, że tydzień wcześniej, kiedy to dzieci nie przyjechały na spotkanie, małoletni Artur chorował na szkarlatynę”

Spotkanie odbyło się jeszcze tylko raz 16 maja 2009r. Przywiozłem dzieciom prezenty, ale żona tylko czekała jak otrzymają prezenty i zabrała je na posesję, nie pozwalając na widzenie.
Potem już żona nie raczyła przywozić dzieci na spotkania. Trzy razy interweniowałem na policję. 4 maja 2009 r. złożyłem do Rejonowego Sadu w Piotrkowie Trybunalskim, wniosek o egzekucję widzeń i ukaranie jej. Ponadto 11 września 2009r złożyłem wniosek o przesłuchanie świadków, na poparcie tego, że żona nie wykonuje wyroku sądowego. Sprawa odbyła się dopiero 5 października 2009r. Ale świadkowie nie zostali przesłuchani. Sąd po przewodnictwem Pani Sędziny M. Szawel-Pietrak wydał postanowienie: :

Cyt: "Sąd na rozprawie sprawy o egzekucję widzeń, postanawia wyznaczyć dłużniczce M. dwutygodniowy termin do wykonania wyroku sądu z dnia 16 lipca 2008 w sprawie sygn. akt (....) w przedmiocie widzeń wierzyciela M. z jego małoletnimi dziećmi (....) z zagrożeniem, że w razie niewykonania tego przez dłużniczkę M. w zakreślonym terminie sąd nałoży na nią grzywnę w kwocie 200zł.”

Żona postanowienia nie wykonała.

9 stycznia 2010 moja żona skontaktowała się z kuratorem i poinformowała, że widzenie będzie mieć miejsce. W tym dniu była fatalna pogoda. Śnieżyca i mróz, że nawet psa by nie wyrzucił na ulicę. Żonie nagle się przypomniało, że mają być widzenia, bo zbliżał się termin rozprawy o ukaranie jej. 15 stycznia 2010 r. odbyło się posiedzenie wykonawcze w sprawie egzekucji widzeń, ale tak do końca nie wiem, czy została ukarana, bo Sędzina nie wyraziła się jasno. W dniu rozprawy, tj 15 stycznia 2010r, złożyłem wniosek o odpis wyroku i do dziś go nie otrzymałem.

4 maja 2009r złożyłem do Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim wniosek o zmianę miejsca widzeń oraz zwiększenie liczby godzin, ponieważ tam gdzie są wyznaczone widzenia, odbywają się w fatalnych warunkach:

Cyt z wniosku:” Wnoszę o to, abym mógł spędzać z dziećmi każdy weekend od godz. 10 w sobotę do godz. 20 w niedzielę. Ponadto wnoszę o to, aby dzieci spędzały ze mną wszystkie ustawowe dni wolne od pracy oraz pierwszy dzień świąt wielkanocnych i bożonarodzeniowych, a także 1 dzień roboczy w tygodniu, abym mógł zaopatrzyć dzieci w sklepach w potrzebne im rzeczy: art. Szkolne, ubrania, żywność. Również wnoszę o to, aby dzieci spędzały ze mną jeden miesiąc wakacji. Wnoszę również o zmianę miejsca widzenia się z dziećmi.”

W tym samym sądzie 03 lipca 2009 r złożyłem wniosek o przesłuchanie świadków w tej sprawie na poparcie, ze widzenia tam nie dochodzą lub są w fatalnych warunkach, które źle wpływają na psychikę moich dzieci. Wniosek składałem dwukrotnie, ponieważ nikt nie dostał wezwania na rozprawę. Zeznawać miała osoba będąca obserwatorem widzeń, kurator i policjanci wzywani na interwencję.

Pierwsza sprawa miała się odbyć dopiero 07.12.2009r, pod przewodnictwem tej samej Sędziny co uczestniczyła w sprawie o egzekucję, M. Szawel-Pietrak. Na sprawie wnioskowałem o odroczenie, ponieważ sąd nie wezwał świadków na rozprawę, tłumacząc, że za późno wnioskowałem o ich przesłuchanie oraz nie podałem nazwisk policjantów. Sąd mógł odpisać na mój wniosek, że jest brak formalny w postaci braku nazwisk lub sam ustalić kto był w tych dniach na interwencjach. Sąd miał na to aż 5 miesięcy. Nie zrobił tego, wiec sprawa znowu się odwlokła. Poza tym mógł przesłuchać panią kurator, która pracuje w tym samy Sądzie i osobę trzecią. Kolejny termin rozprawy wyznaczono na 24.02.2010r. Mieli być przesłuchani świadkowie. Na rozprawę nie pojechałem, ponieważ moje dziecko, które mam z nowego związku było chore i nie mogłem partnerki zostawić samej, więc nie znam przebiegu sprawy. Obserwatorka widzeń wreszcie dostała wezwanie do sądu na przesłuchanie jako świadek, na termin 22 marca 2010. Przesłuchanie odbędzie się w Rejonowym Sądzie w Łodzi, na ul. Kościuszki 107/109

10.06.2009r złożyłem również wniosek do prokuratury w Piotrkowie Trybunalskim. Zgodnie z art 211 Kk wnosiłem o ściganie mojej żony i ustalenie miejsca zamieszkania moich dzieci, które są ukrywane przez matkę przede mną oraz w jakich warunkach mieszkają. Prokuratura oddała sprawę do policji w Tuszynie, którą prowadziła sierżant sztabowy Magdalena Bagan. Zebrane przez nią materiały dowodowe w postępowaniu to:

1) notatka urzędowa z rozmowy z ojcem żony, który powiedział, że ja nie interesuję się dziećmi,
2) notatka urzędowa z przesłuchania żony, która odmówiła podania adresu zamieszkania dzieci,
3) protokół z przesłuchania mnie,
4) postanowienie o alimentach ( postanowienia o przyznanych widzeniach i o tym że nie mam ograniczonych praw rodzicielskich nie było),
5) dane o interwencjach z policji,
6) notatka urzędowa z rozmowy telefonicznej z kuratorem Anetą Miazek, która stwierdziła, że matka umożliwiała ojcu kontakt z dziećmi – wierutne kłamstwo. Kiedy poszliśmy do Pani kurator zapytać dlaczego skłamała, mówiąc że kontakty z dziećmi są umożliwiane, odpowiedziała, że nie pamięta już co mówiła...

Zdaniem Pani kurator, na 9 spotkań, które tylko 2 były umożliwione, to jest umożliwianie ojcu kontakt z dziećmi. Poza tym Pani kurator notowała tylko, to, co jej pasowało. Nie notowała awanturniczego zachowania się mojej byłej żony i jej wulgaryzmu.

Policja nawet się nie pofatygowała jechać do tego miasta i ustalić adres zamieszkania dzieci. Na podstawie tak zebranego dowodu materiałowego, czyli żadnego według mnie, policja odmówiła wszczęcia dochodzenia, uzasadniając:

cyt:” Po rozpoznaniu zawiadomienia pana M w sprawie zatrzymywania małoletniego poniżej 15 lat wbrew woli osoby powołanej do opieki tj o czyn z art. 211Kk postanowił odmówić wszczęcia dochodzenia. Uzasadnienie - obecna przy wizytach w miejscu zamieszkania dzieci kurator sądowy nie potwierdziła sytuacji opisywanych przez zgłaszającego. Zachowanie Pani M. Nie wyczerpuje znamion czyn z art. 211 Kk, materiał procesowy w sprawie nie uzasadnia dostatecznie podejrzenia zaistnienia występku z art. 211Kk. Pokrzywdzony w przedmiotowej sprawie winien zgłosić się do sądu o nierespektowanie orzeczenia przez byłą żonę i sąd winien w tym względzie przedsięwziąć odpowiednie działania”

Odmowę wszczęcia postępowania zatwierdził Pan Prokurator Rafał Matusik

Faktycznie materiał procesowy nie uzasadnia podejrzenia, bo policja nie wykonała tego co powinna. Żona ukrywa dzieci nie podając adresu ich zamieszkania i to podlega art.211, bo jestem tak samo opiekunem prawnym i ukrywa je wbrew mojej woli. Policja miała ustalić miejsce zamieszkania dzieci, a nie przesłuchać sobie rodzinę żony i na tym zakończyć. Ukrywanie dzieci przez matkę przed ojcem nie podlega art. 211KK ale gdyby to ojciec ukrywał dzieci przed matką, na pewno podlegałoby to temu przepisowi.

19.10.2009 r złożyłem zażalenie na działanie prokuratury w Piotrkowie Trybunalskim i policji w Tuszynie. 16.11.2009r prokuratura wysłała do mnie zawiadomienie: „Sekretariat prokuratury zawiadamia ze Prokurator Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim po zapoznaniu się z aktami sprawy o sygn (...) nie przychylił się do złożonego przez pana zażalenia na postanowienie prokuratora prokuratury rejonowej w Piotrkowie Trybunalskim z dnia 17 sierpnia 2009 o odmowie wszczęcia dochodzenia w sprawie zawiadomienia złożonego przez pana dot. Zatrzymania małoletniego poniżej 15 lat wbrew woli osoby powołanej do opieki i zażalenie wraz z aktami sprawy skierował do Sadu Rejonowego VII Wydział Grodzki w Piotrkowie Trybunalskim art. 465 & 2 Kpk

Sąd Grodzki Wydział Karny w Piotrkowie Trybunalskim w dniu 9 lutego 2010 r. na posiedzeniu umorzył sprawę.

I tak od Pawła do Gawła. Od sądu do prokuratury, od prokuratury do sądu i nic z tego. Dzieci jak nie widziałem tak nie widzę nadal. I to ma być dla dobra dzieci, Sądy polskie tak dbają o dobro dzieci. Dla polskich sądów tylko matka ma prawo do dzieci.

Ponadto 20 kwietnia 2009 r złożyłem do Rejonowego Sądu w Piotrkowie Trybunalskim wniosek o zmniejszenie alimentów, ponieważ kwota, jaka została mi przysądzona podczas rozprawy rozwodowej przez Okręgowy Sąd w Łodzi pod przewodnictwem Sędziny M. Rojeckiej-Mazurczyk, była stanowczo za wysoka dla mnie. Po rozpadzie małżeństwa i walki z sądami nie mogłem normalnie funkcjonować - pracować, ponieważ większość czasu spędzałem w sądach, prokuraturach i komendach. Cały majątek, jaki miałem zabrała mi żona. Wyszedłem z domu tak jak stałem, z podręcznymi rzeczami. Sklep i wszystko, co kupiliśmy do domu zostało w jej rękach. Sąd Okręgowy w Łodzi podczas rozprawy rozwodowej przysądził postanowieniem alimenty w wysokości 600zł, potem w wyroku podwyższył na 800zł, wiedząc, że jestem bez majątku, bez pracy, bez mieszkania. O tym fakcie informowałem sąd na rozprawach. Tylko dzięki rodakom i przyjaciołom jakoś funkcjonowałem. Kolejny powód, dla którego składałem wniosek o obniżenie alimentów był fakt narodzin mojego dziecka z drugiego związku. Zgodnie z art. 138 Kodeksu Rodzinnego mój wniosek o obniżenie alimentów był zasadny. Sąd wyznaczył termin rozprawy na 14 października 2009r. Wyrok sądu pod przewodnictwem znowu tej samej Sędziny M. Szawel-Pietrak brzmi: oddalić powództwo. Uzasadnienie:

Cyt z uzasadnienia: „...Na podstawie zebranego materiału dowodowego Sąd nie stwierdził innych zmian w sytuacji majątkowej powoda, uzasadniających wydanie wnioskowanego przez powoda rozstrzygnięcia. W szczególności zmiany takiej nie stanowi fakt pozostawania przez powoda w nowym związku i okoliczność, że ze związku tego ma się urodzić kolejne dziecko powoda....”

Zgodnie z polskim prawem przyjmuje się, iż uzasadnione jest obniżenie alimentów w przypadku między innymi, gdy zobowiązanemu do płacenia alimentów przybyła nowa osoba uprawniona względem niego do alimentacji, np. urodziło mu się dziecko... Sąd stwierdza, że to nie jest podstawa do obniżenia alimentów. Czyli rozumiem, że wg sądu następnemu dziecku już nie należy się zabezpieczenie finansowe. Łatwo jest przywalić facetowi alimenty, a niech płaci, a dzieci widywać nie musi. Tak wnioskuję po tyluletniej walce w sądach.

10 listopada 2009 złożyłem do Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim apelację. Termin rozprawy został wyznaczony na 25 stycznia 2010. Ponieważ rozprawa odbywała się w innym mieście niż mieszkam, w odległości ok. 60 km , a w ten dzień były fatalne warunki pogodowe, z przyczyn ode mnie niezależnych nie dojechałem na rozprawę. W związku z powyższym, 27 stycznia wysłałem wniosek o przesłanie mi odpisu wyroku wraz z uzasadnieniem. 8 marca 2010 otrzymuję postanowienie od Sądu, pod przewodnictwem Sędziny M. Cichockiej:

cyt:” ...sąd postanawia: odrzucić wniosek powoda o sporządzenie i doręczenie odpisu wyroku z dnia 25 stycznia 2010 z uzasadnieniem

Sąd nie doręcza mi odpisu wyroku i nie raczy nawet uzasadnić swojego postanowienia, ani nie podaje podstawy prawnej odrzucenia mojego wniosku. A domyśl się sam chłopie....

Jestem cudzoziemcem. Nie posługuję się językiem polskim w piśmie. Nie stać mnie na opłacanie adwokatów. Zdesperowany spróbowałem jeszcze napisać do Rzecznika Praw Dziecka. 31.12.2009 wysłałem list do Rzecznika z prośbą o pomoc. Skontaktowała się Pani z biura ze mną, prosząc o przesłanie wszystkich wyroków i postanowień. Dostałem odpowiedź, że wystąpiono do sądu o akta, aby rozpatrzyć sprawę.

Czy ta instytucja pomoże mi? Nie wiem. Jestem zdesperowany i tylko myślę o jednym.
Przekonałem się, jak bolesna jest walka ojca kochającego swoje dzieci z byłą żoną i jak bardzo feministyczne są polskie sądy. Jak lekceważąco działają: sąd, prokuratura i policja, jeśli chodzi o dzieci. Ojcowie w Polsce są traktowani jak szmaty. Są tylko po to, aby płacić alimenty. Kobiety nie myślą, ze w ten sposób dzieci są pół sierotami.

Jedyny sposób na widzenie się z dziećmi to zabrać je siłą, ale w mojej kulturze nie ma czegoś takiego jak porywanie dzieci, bo to źle wpływa na psychikę dzieci, a ja zostanę oskarżony o porwanie, jak niejeden ojciec w Polsce.

Sądy swoim działaniem dają mi do zrozumienia, że mam zrezygnować z dzieci, ale w naszym kraju nie ma czegoś takiego jak rezygnacja z dzieci.

Sądy i matki myślą tylko: pieniądze, pieniądze, pieniądze zamiast myśleć jak robić, aby dzieci nie cierpiały z powodu rozstania rodziców.

OJCIEC

LINK DO STRONY, NA KTÓREJ MOŻNA WYRAZIĆ SPRZECIW WOBEC USTAWY ZAKŁADAJĄCEJ KONTROLĘ ŻYCIA PRYWATNEGO PRZEZ PAŃSTWO.
Protest podpisało już ponad 30 tysięcy osób!

Przyjazne państwo – dla kogo? Wystąpienie ojców z Porozumienia Rawskiego w Komisji Sejmowej w sprawie opieki naprzemiennej.

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Vinny
05-01-2015 / 07:38
Furrealz? That's masvuloerly good to know. nqmnrjjx.com [url=csdcairoy.com]csdcairoy[/url] [link=ceysglj.com]ceysglj[/link]
~Marylada
25-12-2014 / 10:06
It was dark when I woke. This is a ray of sunhnise." rel="nofollow">miqzym.com">sunhnise.
~Roman
20-12-2014 / 21:30
Pewnie taką nadzieją jak Maciej Giertych w PRL."W ltacah 1986–1989 był członkiem Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, Wojciechu Jaruzelskim, ktf3ra była bojkotowana przez opozycję." (wiki)