Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
29 września 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 03-11-2010

Internetowe znieważenie i sądowe błędy - Mirosław Naleziński, Gdynia

  Pewna pani na internetowym forum umieszczała obraźliwe teksty na temat kierowniczki urzędu skarbowego w Kielcach. Po zbadaniu sprawy wyszło na jaw, że wpisów dokonywała żona kieleckiego... prokuratora na jego domowym komputerze, kiedy mąż był w pracy. Pani ta przyznała się do umieszczenia rozważanych tekstów, jednak śledztwo zostało niedawno umorzone, bowiem oceniono, że "zachowanie Agnieszki R. nie można ocenić jako znieważanie"; wyjaśniono, że "musi być takie zachowanie, które stanowi wyrażenie pogardy, a decydują o tym nie odczucia pokrzywdzonego, ale kryteria obiektywne".
    Natomiast pokrzywdzona (kierowniczka) może skierować sprawę do sądu o pomówienie. To przestępstwo jest ścigane tylko z oskarżenia prywatnego.
    "Fakt" (21 października 2010) podaje - "Sąd w Kielcach skazał na 2500 zł grzywny tamtejszą adwokat Agnieszkę R. [tu pada pełne nazwisko!]. Pani mecenas napisała, że jedna z kierowniczek świętokrzyskiego urzędu skarbowego lubi 'stawiać loda naczelnikowi instytucji' ", a potem dodała coś o osiąganiu szczytów (jednak nie górskich).
    Okazuje się, że na portalu NaszaKlasa wpisywane były podobne teksty, tyle że było ich znacznie więcej, przy czym autorów było kilkunastu. Ale sprawa trafiła do sądu nie z powodu całej grupy, lecz z powodu jednej użytkowniczki. Pani (pisarka, wykładowczyni, doktorantka UG) uznała, że ktoś założył drugie konto i dokonał szeregu wpisów na temat jej osoby. Ponieważ wpisy były bardzo nieeleganckie, przeto pani nie wytrzymała i udała się na policję oraz do dwóch sądów (sprawa cywilna i karna). W pierwszym sądzie przedstawiła swoje racje dowodząc, że wskazana przez nią osoba z dodatkowego konta ją obrażała. Ponadto przekonywała, że pewne treści zawarte w artykułach pisanych przez tę osobę (zamieszczane na paru portalach) - także ją zniesławiają.
    Sędzia wydał wyrok skazujący, choć pozwany pisemnie oświadczył, że na NK ma i miał tylko jedno jedyne konto prowadzone pod swoim nazwiskiem. Ponieważ pozwany przebywał na półrocznym zwolnieniu, sąd nie zapoznał się z jego zeznaniami, natomiast posiedzenia sądu odbywały się pod jego nieobecność. Miał półroczne zwolnienie lekarskie i w tym czasie był w sanatorium, zaś powiadomienie o planowanym wydaniu wyroku nie wysłano do pozwanego i wyrok zapadł bez jego wiedzy. Nikt nie wpadł na pomysł poinformowania go o wyroku. Dopiero po 120 dniach, podczas inauguracyjnej rozprawy w kolejnej sprawie (tym razem karnej) mecenas pisarki pomachał mu na korytarzu tym wyrokiem.
    Należy karać osoby uwikłane w pomówienia, ale nie można dawać posłuchu wszystkim ludziom, którym coś się wydawało (mieli zwidy, halucynacje, złych doradców?) i udali się ze skargą do znajomego mecenasa oraz do instytucji państwowych, w tym na policję i do sądów.
    Pisarce wydawało się, że pozwana osoba miała dwa konta, w związku z tym wszystkie wypowiedzi niezidentyfikowanego pana przypisała pozwanemu i emajle z nieprawdą rozsyłała do adminów, aby kasowali artykuły pozwanego. Teraz pisarce (komputerowa branża) przyszedł w sukurs komornik - przysłał do zakładu pracy pismo pt. "Zajęcie" (jednak nie chodzi o profesję) ze stemplem orła w koronie. Ponieważ pozwany ciągle wierzy w sprawiedliwość w naszym państwie (a ma jakiś wybór?), przeto spodziewa się, że owo potrącenie zostanie prędzej czy później zwrócone, zaś wyrok zostanie anulowany.
    Podobno w Polsce należy udowodnić winę, aby wygrać proces. W opisanej sprawie wystarczyło przekonanie pisarki i jej dowód dedukcyjny (jak go nazwała), aby zostać uznanym za winnego. Szkoda, że sąd nie skupił się na wątku pomówienia ze strony pisarki i sfałszowania podpisu na NK. Gdyby ktoś pomyślał, że sytuacja przerastała możliwości percepcji gdańskiego sądu, to jest to błędny wniosek - po prostu sędziemu w głowie się nie mieściło, że znana pisarka (doktorantka UG) jest aż taką pieniaczką, że dała sprawę do sądu bez stuprocentowej pewności.
PS  Admini portalu Nasza Klasa także nie zdali egzaminu (i zostawili swojego użytkownika na lodzie), ale to temat na osobny artykuł.

Mirosław Naleziński, Gdynia
www.mirnal.neostrada.pl

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Mirnal
25-06-2014 / 09:33
Otrzymałem prawomocne i niezaskarżalne postanowienie SO w Gdańsku Wydział V Karny Odwoławczy z 23 kwietnia 2014, z którego wynika, że subiektywne odczucie przykrości pisarki M. Chomuszko nie może być przesłanką do prowadzenia procesu o czyn z art. 212 par. 2 Kk - sąd nie dopatrzył się znamion czynu zabronionego z mojej strony. Sąd stwierdził, że "oświadczenia oskarżonego prywatnego wyrażały prawo do krytyki wobec określonych twierdzeń oskarżycielki prywatnej". To po kiego ta ogólnie szanowana i podziwiana dama dała sprawę do Temidy? Nie miała co robić w wolnym czasie? Mogłaby więcej książek napisać i być przydatniejsza naszej Ojczyźnie. Nadmieniam o tym, bowiem pisarka życzyła sobie w sądzie (na piśmie), aby publikować wyroki dotyczące jej sprawy.
~mbdqggidkxm
09-03-2012 / 05:52
~Saminu
04-03-2012 / 07:52
Nie chcę polemizować, pwneioaż jest to złożony temat mający raczej podłoże związane z wcześniejszą pracą pana Talarka. Myślę, że dziennikarze powinni wyciągnąć z tego wnioski, doświadczeni na pewno to zrobili. Pozdrawiam.