Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
26 listopada 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-05-2011

Dlaczego wokół Temidy krąży tak wiele buraków?

 

Czy wokół Temidy, jako gwiazdy, mogą krążyć buraki, niczym planety? Czy doktor(ant) może być burakiem? A wysoko kształceni prawnicy, którzy mają kłopot ze zbadaniem dość prostej sprawy? Matolstwo czy jednak bardzo trudna sprawa? A może zwykłe lenistwo i zapętlenie w procedurach sądowych? Przecież w mediach, przedstawiciele organów ścigania twierdzą, że bardzo łatwo jest udowodnić internetowym menelom ich przestępcze działania (np. pomówienia), zatem dlaczego w opisanym niżej przypadku, przez niemal 3 lata niczego mądrego nie zdziałały na tym polu? Nie potrafią, ale społeczeństwo utwierdzają w swoich wielkich umiejętnościach? Więcej – popełniły szereg błędów, wydały skazujący wyrok, popełniając pomyłkę sądową, nasyłają komornika oraz grożą odsiadką i wysokimi karami finansowymi. Czy wobec słynnej akcji Państwa wobec admina antyprezydenckiej internetowej witryny, ktokolwiek zajmie się mniej znanymi incydentami w wykonaniu niekompetentnych togowych funkcjonariuszy naszego Państwa?

 

Pewna osoba na znanym portalu miała jakieś zwidy bliżej nieokreślonego typu (być może powinien tym przypadkiem zająć się dobry lekarz i to nie niezupełnie pierwszego kontaktu i na tę opcję powinien wskazać bystry sędzia prowadzący proces – niestety, to ogniwo okazało się całkiem zawodne i to w paru aspektach).

Zwidziało się jej, że ktoś założył dwa dodatkowe konta i ją z nich obrażał. Nawet umyśliła sobie dowód (nazwany przez nią dedukcyjnym; jeśli okazałby się prawdziwy, to należałby się tej osobie pełen szacun za błyskotliwość, a nawet za geniusz).

I gdyby tylko na tym polegało jej szaleństwo, byłaby to jej prywatna sprawa i jej rodziny, która z tym musi sobie jakoś radzić.

Niestety, sprawy zaszły już tak daleko, że tupetem tej osoby i nieprzestrzeganiem kodeksu etyki obowiązującego pracowników naukowych, w tym doktorantów, powinna zainteresować się jej uczelnia, na której pracowicie wytwarza doktorat, jak również rodzice nauczanej przezeń akademickiej młodzieży.

Osoba ta jest człowiekiem czynu, zatem jeśli już uznała, że doszło do naruszenia jej dóbr osobistych przez gościa, którego utożsamiła z innym dyskutantem na forum, zarejestrowanym pod swoimi prawdziwymi danymi, to łatwo namierzyła jego adres i podała sprawę do sądów.

Przeciętny człowiek, nim kogoś pozwie do sadu, to starannie sprawdza swoje domniemania, zwłaszcza te, które ocierają się o konfabulacje. Ale ta osoba ponadto zajmuje się pisarską twórczością i być może (podświadomie) chciała zaistnieć na szerszym forum? Może chciała popisać się przed znajomymi na owym forum, zwłaszcza że obiecała im, iż skonsultuje się ze swoim prawnikiem, uda się na policję i ich wszystkich poinformuje o wynikach swojej akcji. Akcja ta trwa już... trzeci rok.

W rzeczywistości udała się nie tylko tam – wytoczyła dwa procesy (cywilny i karny) w trójmiejskich sądach. I tu zaczynają się hece dotyczące delikatnej materii zniesławienia i wolności słowa, co – z racji zlokalizowania sądu (Gdańsk to miasto, w którym zainicjowano walkę o tę wolność) – dodaje pewnej pikanterii całej tej kuriozalnej sprawie.

Ponieważ kulturalnemu sędziemu w głowie nie mieściło się, że tak urocza i inteligentna osoba (a do tego doktoryzująca się na znakomitym trójmiejskim uniwersytecie) mogłaby kogoś bezpodstawnie pozwać do sądu, przeto bez większych ceregieli (i bez choćby jednej obecności pozwanego) wydał wyrok skazujący. Z przejęcia swoją ważną rolą (no bo czym można byłoby wyjaśnić te uchybienia?) nie poinformował skazańca ani o terminie, ani o zapadnięciu wyroku i nie przesłał żadnej informacji o finale sprawy, zatem swoim działaniem uniemożliwił wniesienie apelacji.

Jednym słowem, sąd nie podejrzewał tej miłej osoby wszczynającej proces, że może być aż taka burakowata, bowiem większość sędziów doskonale zna się na ludziach i zwykle po wyglądzie i po paru pierwszych słowach potrafi ocenić stopień zaburczenia, skonfabulacenia i mózgowego zmechacenia. Test wizyjno-foniczny wypadł jednak korzystnie dla osoby wszczynającej sądowe boje, zatem sędzia po prostu nie mógł uznać, że ta miła osoba parokrotnie na forach pomawiała pozwanego o to, że ma dodatkowe konta, z których ją obraża. Mało tego, sędzia całkiem rozsądnie i konsekwentnie uznał, że ta czarująca osoba nie sfałszowała podpisu pod komentarzem, bowiem tacy subtelni (i doktoryzujący się!) ludzie nie są zdolni (jak rozsądnie przyjął ów prawnik) do popełniania takich niegodziwości, natomiast uznał, że po prostu wykasowała nazwisko jednego faceta (który jej podpadł) na nazwisko (z błędem!) drugiego gościa, a jemu to przecież wszystko jedno, bo przecież mając parę kont, to nadal jest to ten sam gostek.

Adwokatowi tej osoby również nie mieściło się w głowie, aby jego mandat, czyli omawiana osoba, tak bezmyślnie wyprowadziła go na manowce – jeśli już poszła do swojego znajomego po poradę i przedstawiła mu swoją teorię, to przecież jasne jest, że ta osoba jest pewna, iż ten niedobry użytkownik portalu ma dodatkowe konto, z którego obraża jego znajomą a jakże szlachetną osobę. Przecież trzeba komuś ufać w tak trudnym i ważnym zawodzie jak adwokat, a komu można bardziej ufać, jak nie swoim znajomym?

Zatem i on, adwokat, całkiem racjonalnie założył, że to pozwany słownie postponował jego znajomą osobę i wespół z równie przekonanym sędzią, załatwili gościa bez mydła – bez jego obecności na sali rozpraw, bez jego zeznań, wszak po co, skoro wszystko jest jasne? A że złożył oświadczenie, że ma i miał jedno konto, to przecież wiadomo, że łże – nie z takimi sobie radzono w naszych sprawiedliwych sądach. Kogo obchodzą jakieś kłamliwe wypociny, nie?

Jeśli wiadomo, że to on jest winny, to w jaki celu przyjmować do wiadomości, że facet miał zawał i ma półroczne zwolnienie, przecież wiadomo, że kombinuje, a z takimi to sobie niejednokrotnie już całkiem dobrze dawaliśmy radę i to od wielu lat.

Albo dlaczego nasz sprawiedliwy sędzia ma się przejmować faktem, że pozwany pierwszy termin rozprawy ma parę dni po zawale, zaś kolejna rozprawa wypada podczas pobytu w sanatorium? Przecież wiadomo, że cwaniak gra na zwłokę, aby wymknąć się naszej Temidzie. Nie z nami takie numery...

Oczywiście, że nie ma sensu powiadomić go o planowanym terminie wydania wyroku, zaś potem nie ma sensu go powiadomić o wyroku, bo jeszcze złoży apelację i będziemy mieli zbytnio ciągnącą się sprawę, która przecież jest jakże prosta i oczywista! Skazać go bez informacji i bez możliwości złożenia apelacji – niech nie wymądrza się; mamy tyle zaległych spraw, że takie, to dla nas prawdziwy drobiazg.

Zatem trudno posądzić o buractwo sędziego i mecenasa – oni działali rozsądnie, zgodnie ze sztuką prawniczą, z etyką dość szeroko rozumianą, ale jeszcze w normie (choć, niestety, w... polskiej normie). Po prostu uznali, że pisarz (kulturalny wszak człowiek) został spostponowany przez nieznajomego a złośliwego typa i trzeba z tym rozrabiaką bezzwłocznie się rozprawić.

Ale burakiem okazała się osoba, która bez dokładnego sprawdzenia, już uznała, że gość miał te lewe konta, z których ją obrażał. I po buracku, od początku 2009 roku, rozsyła informacje (w tym emajle), że wskazany przez nią facet miał konto na dane pana X (z zarzutu, że jest także panem Y cichaczem się wycofała – bez jakiegokolwiek wyjaśnienia, nie budząc zresztą żadnych podejrzeń, jakże czujnego sędziego w prowadzonej przez niego sprawie cywilnej).

Czy ktokolwiek postawi tamę jej tupetowi i rozgłaszaniu nieprawdy? Ostatnio wspięła się na kolejny stopień absurdu – przymierza się do kolejnego temidowego boju, tym razem chce przetestować nowe przepisy o stalkowaniu, czyli o ustawicznym nękaniu. Zatem osoba, która ubzdurała sobie, że pewien gość ma dodatkowe dwa konta, sfałszowała podpis, pozwała go do sądów o zniesławianie, złożyła tamże fałszywe zeznania, teraz zamierza oskarżyć go o nękanie, zaś jej tupet, to prawdziwy szczyt bezczelności, bowiem ów facet od wielu miesięcy – w ramach walki o sprawiedliwość i o unieważnienie wyroku z 18 grudnia 2009 – opisuje swoją przykrą przygodę z polskim wymiarem sprawiedliwości, który zostawił go na pastwę owego człowieka a doktoranta.

Jeszcze chwila, a potomkowie faszystów mordujących podczas II wojny światowej naszych rodaków, złożą pozew przeciwko naszym filmowym twórcom z powodu wieloletniego stalkowania (powstało wszak wiele filmów na temat zbrodni hitlerowskich i ktoś w końcu uzna, po kilkuset filmach szargających wizerunki wojennych przestępców, że to kwalifikuje się jako obrzydliwy proceder stalkowania).

 

A teraz bez żartów – należy zachować odpowiedni dystans do tej afery; nie można, ot tak sobie, nazywać istotę ludzką burakiem (czy menelem, jak ostatnio kibice nazwali premiera), ale czyż nie można nazwać buractwem całokształtu postępowania szeregu osób, które:

- bezkrytycznie przyjęły za pewnik, że wskazana osoba z innego konta obrażała znanego pisarza?

- przymknęły oko na sfałszowanie podpisu przez pisarza?

- zignorowały oświadczenie pozwanego, że miał i ma jedno jedyne konto na znanym portalu?

- zbagatelizowały zwolnienia lekarskie wystawione przez lekarzy spoza sądowej listy?

- uznały, że pozwany w parę dni po zawale powinien stawić się w sądzie, albo w tej ciężkiej chorobie powinien załatwiać sobie wizytę u lekarza ze specjalnej listy?

- wmówiły (z powodu nieumiejętności logicznego czytania po polsku) pozwanemu, że zarzucał pisarzowi pijaństwo, wulgaryzmy i inne niegodziwości?

- ostatecznie nie zacytowały rzekomo przestępczych wypowiedzi pozwanego, ale wydały wyrok (skazany nie wie, za które wypowiedzi ma przeprosić)?

- nie poinformowały o wydaniu wyroku, czym uniemożliwiły uruchomienie apelacyjnej procedury?

- w sposób zdumiewający (argumenty zaiste idiotyczne) odmawiały wniesienia apelacji?

- kasowały artykuły ze swoich portali na podstawie wyroku III RP, choć nigdy nie skasowałyby żadnego tekstu, gdyby wyrok był wydany przez sąd innego państwa (np. amerykański, a na pewno rosyjski)?

- na portalach zamieszczały komentarze świadczące, że w dalszym ciągu uważają, iż dziennikarz miał dodatkowe konto, z którego obrażał szlachetnego pisarza?

Jedno buractwo, dwa, ale w Gdańsku - w opisanej sprawie - nastąpił wysyp totalnego buractwa! Jakby się szereg osób umówiło, aby przejść do historii pomorskiego buractwa... To kładzie się poważnym cieniem na gdańskiej Temidzie!

Ponieważ premier Donald Tusk przejął się i zajął sprawą przesadzonej (przewymiarowanej, zbyt nachalnej) interwencji w imieniu RP, przeto i może tę sprawę poleci wyjaśnić kompetentnym prawnikom, bowiem wyrok w sprawie IC692/09 wydany przez gdański Sąd Okręgowy to prawdziwy majstersztyk temidowej indolencji, braku profesjonalizmu, logiki i przyjazności wobec obywatela.

 

 

Mirosław Naleziński, Gdynia

Artykuł został wysłany do prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku i do premiera Donalda Tuska.

Więcej tekstów Mirka

W Polsce Temida nie jest aż taka głupia - Mirosław Naleziński
Kolankiewiczowskie rozważania na temat etyki – teoria i praktyka M. Naleziński
Panie Prezesie Sądu Okręgowego w Gdańsku, czy nie wie Pan, że  „Winę należy udowodnić”? - Mirosław Naleziński
Dobra firma usługowa, jeśli spaprze robotę, to ją niezwłocznie poprawia. Ale nie polscy sędziowie będący na usługach społeczeństwa ! Mirosław Naleziński
Czy w Unii można opisywać osoby udzielające się w mediach? Mirosław Naleziński
Coraz więcej nazwisk w internecie  Mirosław Naleziński
Zniesławianie osób (nie)publicznych Mirosław Naleziński
Co łączy Wenezuelę i Gdańsk? Mirosław Naleziński

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Patriota
01-06-2011 / 15:39
Kolejny atak na Księdza Patriotę, broniącego Polskości przez zakusami szatana! Tym razem zabrali się za niego zdrajcy zydowscy z WSI24 (bo tak nazywa sie naprawdę ten "kanał telewizyjny".: www.tvn24.pl/12690,1705123,0,1,ksiadz_banita-podbija-internet-ze-swo Teraz naprawdę drżyjmy o życie Księdza Natanka! Brońmy Go! Po takim seansie nienawiści, nieporównywalnym do niczego, nawet wyczynów Gebelsa i Urbana, na pewno znajdzie się opętany szatanem, który jak Ryszard Cyba do siedziby PiS pójdzie do Księdza z pistoletem albo nożem! Ja już jutro jadę i zgłaszam się do ochrony Księdza, kto chce sie przyłączyć, niech pisze na Patriota_PiS@yahoo.com! Polacy! Obudźcie się! Bez takich ludzi jak Prezes Kaczyński, Ojcec Rydzyk i Ksiądz Natanek, za 5 lat Polski nie będzie!
~jaś
30-05-2011 / 14:02
Przecież ten Natanek to ciężki przypał. Jak usłyszałem jego wypowiedzi, to spadłem z krzesła ze śmiechu i przerażenia.
~Patriota
26-05-2011 / 20:53
Żydowska V kolumna w kurii krakowskiej przesladuje Księdza - Patriotę! Grozi Mu utrata życia! Brońmy Go! www.diecezja.pl/pl/wydarzenia/2554-owiadczenie-w-sprawie-dziaalnoci-
~MNaleziński
26-05-2011 / 17:45
Powyższy tekst wysłałem - zgodnie z procedurą walki o prawdę - do prezesa SO w Gdańsku, bowiem - jak mnie całe życie uczono - polskie sądy są nad wyraz sprawiedliwe, tyle że - jak się okazuje - są mało ruchawe.********** Szanowny Panie Prezesie, czy polski wymiar sprawiedliwości w końcu się przełamie i wymyśli cywilizowany sposób, aby ukarać właściwą osobę a uniewinnić poszkodowaną w wyroku IC692/09? Z poważaniem Mirosław Naleziński PS Poniższy tekst zostanie wysłany nie tylko do wielu mediów, ale także do premiera Tuska.