Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
6 grudnia 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 15-09-2012

Czy poseł Niesiołowski, pisarka Chomuszko i prezes MIlewski są hipokrytami ? 

Poseł Niesiołowski (PO) przegrał proces o zniesławienie. Sąd uznał, że wydawca „Rzeczpospolitej” nie musi płacić posłowi zadośćuczynienia 10 tys. zł za felieton, w którym napisano, że ów mąż stanu „ujadał” i że „spuszczono go ze smyczy”, zatem media uważają, że można o nim pisać, że ujada. Teraz poseł powinien po prostu to tu coś ujeść (z makowca, tortu, czekolady), to tam kawałek chapnąć i przyznać – tak, zgadza się, czasami sobie ujadam.

Sąd powołał się na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka –„Wolność wypowiedzi i prawo do wyrażania opinii polega również na tym, że prawo to względem osób publicznych zależy od tego, jak one same tego prawa używają. Skoro sam od ostrego języka nie stroni, nie może domagać się od sądu ochrony za używanie wobec niego podobnego języka”.

Niesiołowski żalił się na słownictwo zastosowane wobec niego, choć sam znany jest z wyzywania innych od „planktonu, cymbałów, załganych hipokrytów, nikczemnych durniów”. Można uznać, że stanowisko posła poważnie trąca hipokryzją.

Czyli TPC oraz stołeczny sąd uważają, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Zatem dlaczego autorka „Symfonii” podała pewnego dziennikarza obywatelskiego do sądów? Bo omówił jej zachowania na portalu (i to bez podania jej danych osobowych) - szydzenie z przysięgi studenckiej oraz brak reakcji na pogróżki użytkowników wobec niego i na superwulgaryzmy współdyskutantów? Nawet złożyła czołobitną deklarację poparcia wobec autora najwulgarniejszego z wątków – „Panie Moderatorze, byliśmy, jesteśmy i będziemy z Panem. Jak to zabawnie ktoś napisał kto nie z Mieciem tego zmieciem :) Pozdrawiam”. A przecież pisarka jest doktoryzującą się wykładowczynią! Gdzie zatem rozum, bo sercem – jak widać – była pośród wulgaryzmów najwyższej/najniższej próby.

Nobliwa pani, która pisze książki i prowadzi wykłady, powinna staranniej dbać o swój wizerunek, wszak reprezentuje nie tylko siebie, jako osobę, ale również Uniwersytet Gdański, na którym pracowicie robi doktorat. Aby było mało - powyzywała tego gościa od ohydnych i zasugerowała, że jego wypowiedzi „są świetnym materiałem badawczym dla psychiatry”. Więcej - sfałszowała jego podpis i pomówiła, że pisuje jako inna osoba, która w sposób bardzo obrzydliwy potraktowała pisarkę, przez co ona – sądząc, że to jedna i ta sama persona, wielce rozjuszona udała się do swojego prawnika, na policję i do dwóch sądów, szukając zemsty za zniewagę.

Pisarka uznała, że dziennikarz nie miał prawa opisywać jej działań (a uczynił to bez podawania jej danych osobowych), bowiem nie wyraziła na to zgody. Prawdopodobnie nie zna medialnych obyczajów - dziennikarze krytykujący osoby mniej lub bardziej publiczne, bodaj nigdy nie występowali do nich o zgodę, wiedząc, jaka będzie ich odpowiedź. Co ciekawe, identyczne stanowisko reprezentuje jej adwokat Karol Kolankiewicz oraz... sędzia słynnego już - na całą Polskę - Sądu Okręgowego w Gdańsku, pan Wojciech Midziak.

Pani ta również uważała, że nie można podawać linków, które zbyt ciekawskiego czytelnika mogą zaprowadzić do jej profilu, a przecież jej wizerunek jest tak cenny i wrażliwy na krytykę, że może odbić się to na jej karierze zawodowej. Zapomniała jednak, że wcześniej podała linki do twórczości tego dziennikarza, przez co sama złamała własną zasadę nieujawniania danych. Reguła może i słuszna, lecz działająca tylko w jedną stronę, jest jednak kuriozalną (bo niesymetryczną) zasadą i kiedy omówiono tę obłudę, to do sądów dodała i ten zarzut – że felietonista oskarża ją o hipokryzję, a ona przecież ma bardzo ważne zadania w społeczeństwie do wykonania i jak będzie wyglądał przebieg jej kariery, jeśli ktokolwiek o tym przeczyta.

Może gdański sąd powinien wzorować się na wykładni ustalonej w stołecznym gmachu i poinformować pisarkę – jeśli pani wcześniej wyzywała obywatela, jeśli wcześniej podawała linki, a do tego jeśli pani sfałszowała jego podpis i do chwili obecnej fałszywie zeznaje, przedstawiając egzotyczny dowód (że pisał jako ktoś inny), to ma za swoje, niczym poseł Niesiołowski?

Zatem, szanowna pisarko – uprasza się panią o przeproszenie tego pana za wieloletnie pomówienia (do chwili obecnej) i za przedstawianie swojego osobliwego dowodu, według którego rzekomo ten pan jest tym gawroszem, który panią w bardzo obrzydliwym dowcipie poniżył w oczach innych użytkowników.

Uprasza się także panią, aby wnioskowała do Sądu Okręgowego w Gdańsku o anulowanie wyroku w sprawie IC692/09 oraz zwróciła temu panu wszelkie koszty poniesione podczas procesowania.

Pani jest także proszona o wyjaśnienie swej niegodnej postawy przed Komisją Etyki Uniwersytetu Gdańskiego (jako tamtejsza doktorantka).

A na przyszłość jest pani proszona o staranniejsze wybieranie adwokatów, nie zaś takich, co to bezkrytycznie przyjmują panine zwidy jako rzeczywistość, sporządzają wezwania do wniesienia zadośćuczynienia i pędzą do sądów z pisemkami, w szczególności niech pani nie korzysta z usług mec. Kolankiewicza, który w artykule na temat wymyślonego pisarza, który lubił sobie pochlać, przyjął fałszywą tezę, że to dotyczy pani i że to panią zniesławia, bowiem w artykule nie ma ani jednej przesłanki, która by uprawdopodobniała związek pomiędzy panią a wykreowanym pisarzem i na pewno na podstawie tego artykułu żaden rozsądny adwokat, sędzia i biegły nie mógłby uznać, że pomówiono panią tam o nadużywanie alkoholu, niemoralne prowadzenie i o zamieszczanie wulgaryzmów.

Skąd się biorą takie pieniaczki i tacy dziwni adwokaci oraz sędziowie? Może jakieś kursy z logiki prawnej i to podstawowe, bo ze zrozumieniem trudniejszych kwestii mogą być poważne kłopoty (większość z rodaków ma kłopoty ze zrozumieniem skomplikowanych niuansów prawnych, w tym i niżej podpisany).

Trudno powiedzieć, dlaczego adwokatów nazywają papugami, wszak te ptaki znane są z powtarzania (papugowania), natomiast gdański mecenas okazał się nie tyle powtarzaczem, co oszustem, bowiem pozamieniał pewne określenia i żeby choć zastosował równoważne synonimy, ale ten pomorski orzeł potrafił zamienić określenie „pikantny” na „wulgarny” (także „haniebny”), wstawić przeinaczenia do pozwu i przekonać nadmotławskiego sędziego do tego słownictwa, przez co tenże niedowidzący ślepowron wydał wyrok skazujący, uzasadniając, że pisarka nie była nieuprzejma (nie doczytał się inwektyw typu „ohydny” i aluzji o sprawach psychicznych). Kiedy błędnie zrozumiała uwagę nie na jej temat, to pozwoliła sobie na elegancką (chyba według sędziego Midziaka) szarżę – „Jakim prawem ocenia mnie jako matkę .. to jest po prostu chamstwo..”. I „inteligentny” sędzia nakazał w wyroku, aby przeprosić pisarkę, bo – wg niego - nie była ona nieuprzejma! Gdzie on uczył się dobrego wychowania? I nie zna podstawowych pojęć w ojczystym języku? 

A co dzieje się na antypodach Unii Europejskiej? Oto w Hiszpanii wybuchła seksafera a media apelują – „uważajcie komu wysyłacie swoje zdjęcia!”.

Radna hiszpańskiej (nie tylko socjalistycznej, ale także robotniczej) partii, Olvido Hormigos, z małego miasteczka już zakończyła swoją polityczną karierę i to z przytupem, a właściwie z przydupem. Miejscowość licząca parę tysięcy mieszkańców była miejscem seksskandalu, o którym rozpisują się media na całym świecie. Prowincjonalna polityczka (nauczycielka angielskiego i matka dzieciom) związała się z bramkarzem lokalnej drużyny piłkarskiej.

U nas nie zakończyła swej kariery pisarka Magdalena Chomuszko, bo trafiła na pomocną dłoń mec. Kolankiewicza i sędziego Midziaka. W takiej Hiszpanii, to media by ją rozjechały, jak opisaną z danych równie ładną panią, tyle że o egzotyczniejszych (dla Polaków) parametrach. Może p. Hormigos powinna zwrócić się do tych dwóch polskich speców? Ci z pewnością uratowaliby jej honor, wszak naruszenie jej dóbr osobistych jest bardziej ewidentne, niż polskiej pisarki na naszym gruncie. Ciekawe, czy iberyjska urocza radna poda piłkarza do sądu i co z tego wyniknie?

Drogie panie – jeśli nie chcecie być mimowolnymi gwiazdami internetu i Temidy, to nie wysyłajcie prywatnych a delikatnych filmików do swych bliźnich (jak Hiszpanka) i nie publikujcie w internecie seksistowskich, antygejowskich żarcików, a już na pewno nie fałszujcie podpisów i nie pomawiajcie ludzi, że są kimś innym (jak Polka), bo tylko się skompromitujecie i ośmieszycie, nawet jeśli powygrywacie wszelkie możliwe procesy. Piłkarz nie okazał się dżentelmenem i ujawnił całkiem prywatne wyczyny (erotyczne wygibasy) radnej, ale felietonista nie naruszył etyki dziennikarskiej, bowiem skomentował publiczne (niemal ogólnie dostępne) wypowiedzi pisarki, która też się zapomniała (całe szczęście, że pisarsko, nie filmowo).

Polski wymiar sprawiedliwości musi się nieco podszkolić w prawie prasowym i w dziedzinie pomówień, bowiem nasze sądy nie nadążają za unijnymi i są po prostu nieprzystające do współczesnych czasów, zaś niektórzy sędziowie w tej branży nie powinni sądzić, bowiem są dyletantami, jak wyżej opisany „fachowiec”. Mało tego – tu nie trzeba żadnych unijnych wytycznych, bowiem wystarczy podstawowa logika.

Wracając jednak do niesfornej radnej - pani ta zrezygnowała z funkcji, została zwyzywana od najgorszych przez sąsiadów i współpracowników, natomiast piłkarz został zawieszony. Nietuzinkowej Polce nic nie grozi – Komisja Etyki Uniwersytetu Gdańskiego nie widzi problemu, więc nie zajmie się sprawą, zanim sądy nie zakończą procesów, a to może potrwać parę lat, natomiast można zadać proste pytanie - po co są takie komisje, utrzymywane chyba za pieniądze podatników, skoro nie chcą zajmować się wulgarnawymi szaleństwami, oszustwami i łgarstwami swoich podopiecznych? Zresztą taka komisja jest od etyki, zatem co ma czekać na sądy? Sądy są wszak od aspektów prawnych, zaś komisje są od etyki – można nie popełnić przestępstwa, lecz postępować nieetycznie. Czyżby jej członkowie nie mieli własnego rozumu, dzięki któremu po godzinnej lekturze, mieliby wyrobiony pogląd o doktorantce?

Gdyby wyczyny pisarki (żarciki i pomówienia) były autorstwa polskiego oficera albo duchownego, to natychmiast powołano by stosowne komisje, ale nasze szkoły wyższe – jak widać – mają inne priorytety, zatem nie zajmują się jakąś tam etyką swoich doktorantów. 

Z ostatniej chwili - dziś „Gazeta Polska Codziennie” ujawniła, że 6 września 2012 ofiarą dziennikarskiej prowokacji padł prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku, Ryszard Milewski - zadzwoniła do niego osoba, przedstawiająca się jako urzędnik kancelarii premiera Tuska. W rozmowie szef sądu prosi o instrukcje dotyczące terminu posiedzenia sądu ws. aresztu dla szefa Amber Gold.

To ten prezes odpowiedzialny jest za partactwo swojego sędziego Midziaka i to onże uprzejmie pisemnie informował mnie o tym, że polscy sędziowie są niezależni i (jeszcze) niezawiśli, zatem nic nie może uczynić w sprawie IC692/09. To kolejny hipokryta (ciekawe, czy sam wierzy w te dwie wspomniane cechy) i to togowy – perełka w kolekcji.

No, jeśli pisarka uznała się za pokrzywdzoną (bo omówiono jej komentarze bez jej uroczystej zgody) i podała krytyka jej wyczynów do Sądu Okręgowego w Gdańsku, to co zrobi sam prezes tegoż sądu? Pewnie rozjedzie medialnie i sądownie podstępnego dziennikarza, który nagrał rozmowę z nim, wszak uczynił to także bez zgody osoby zainteresowanej, a to przecież był jeden z argumentów podany przez sędziego Midziaka. Niech przepisze sobie znakomity tekst mec. Kolankiewicza (adwokata pisarki) – „cześć jako wartość właściwa każdemu człowiekowi należy do najważniejszych dóbr osobistych” i prasowy gostek będzie załatwiony.

Niewinny żarcik o togowcach zamieszczony (obok antygejowskiego i seksistowskiego) przez pisarkę Chomuszko na znanym portalu jest całkiem na czasie – „Kilku chirurgów spotkało się na przerwie obiadowej. Rozmawiają o tym, kogo najbardziej lubią operować.[...] ja uważam, że najłatwiejsi do zoperowania są prawnicy. Nie mają serca, nie mają kręgosłupa, nie mają jaj, a głowę i tyłek można bez problemów zamienić miejscami”. I taka uniwersytecka intelektualistka, uważająca się za pokrzywdzoną, składa pozwy po sądach? Gdańska pisarka i znany poseł mogą sobie podać ręce – narozrabiali, naobrażali, a kiedy omówiono ich w podobny sposób, pobieżeli do Temidy, wykazując oczywiste cechy hipokryzji, a tamże nie kto inny, ale prezes sądu – także hipokryta.

Niesiołowski przegrał proces i można o nim pisać, że ujada; Milewskiego nagrano i można pisać, że polski sędzia nie jest niezależny, mec. Kolankiewicz napisał pozew, w którym pozamieniał określenia na mniej korzystne, zatem można powiedzieć, że oszukał Temidę, sędzia Midziak ocenił, że pisarka Chomuszko nie była niekulturalna, zaś jej fałszerstwo ocenił jako omyłkę oraz uznał, że tekst o anonimowym nadużywającym trunków pisarzu dotyczy pisarki, więc można powiedzieć, że jest niekumatym sędzią, a o pisarce napisano już tak wiele, że tym razem można przeoczyć jej spieniony charakter, który latami odbija się czkawką.

Poseł Andrzej Duda ocenił, że sytuacja jest na tyle zaskakująca, że „można wyrazić zwątpienie w niezależność i niezawisłość Sądu Okręgowego w Gdańsku” oraz „prezes sądu okręgowego rozmawia jak służący z asystentem szefa kancelarii premiera, to niezwykle wymowne”.

W programie TVN24 „Jeden na jeden”, poseł Marek Biernacki ocenił rozmowę jako „skuteczną prowokację dziennikarską, która kompromituje sędziego - to kompromitacja sędziego, która świadczy o tym, że Ryszard Milewski nie powinien być prezesem sądu”.

Minister sprawiedliwości, Jarosław Gowin, wystąpił o wszczęcie postępowania sprawdzającego w sprawie prezesa i jeśli treść nagrań ujawnionych przez „GPC” potwierdzi się, będzie wnioskował o postępowanie dyscyplinarne oraz o odwołanie sędziego ze stanowiska.

Pewna osoba związana rodzinnie z naszym rządem sama siebie określiła w sposób raczej krytyczny – „jestem debilem”. Pewnie przesadziła, ale ów opis pasowałby do wielu innych osób, niemal jak ulał.

Ciekawe, jak się podwładnym prezesa pracuje, bo chyba dla nich to większy szok, niż dla świata atak na WTC, którego 11. rocznicę mieliśmy dwa dni temu. Właściwie, to powinno nam być szkoda tego prezesa – całe życie uczciwie piął się po szczeblach kariery i taki koniec? Odpisywał wprawdzie bzdury o (deklaratywnej, nominalnej) niezawisłości sędziowskiej (a czy sam w nią wierzył?), ale teraz to jakiś dziennikarz nieźle go ośmieszył i to poprzez jakieś łącza z niewidzialnymi a sunącymi elektronami, których sekwencje naniesiono na jakiś nośnik dźwięku (głosu) i... No cóż, i prezes, i sędziowie, kiedy są nagrywani, nie przynoszą chwały naszej Temidzie i pryska ich cały czar.

Ale prezes uważa, że rozmowa została zmanipulowana i złożył stosowne zawiadomienie, zatem trzymajmy kciuki za prezesa. Pewnie okaże się, że to nie jego głos albo że złośliwie poprzestawiano wypowiedzi. Zresztą cóż dałaby zmiana na tym stanowisku, kiedy to cała Temida jest chora – to jakby zamieniono jednego cara (nie ubliżając ani carom, ani prezesom) na innego. Myślę, że prezes Milewski powinien iść szlakiem utartym już przez mec. Kolankiewicza i sędziego Midziaka – ponieważ godność jest dobrem najwyższym, zatem dziennikarz powinien mieć proces o jej naruszenie, wszak prezesa nagrano bez uprzedzenia, bez zgody i całe działanie zmierzało do poniżenia (i to podwójnego - osoby i urzędu), czyli zarzuty doskonale znane wspomnianym panom, zatem to oni powinni zająć się ta sprawą.

A przy okazji pryskającego czaru – stanowisko prezesa takiego poważnego sądu powinno być obsadzone przez osobę godną, szanowaną, w odpowiednim wieku, o wyglądzie budzącym zaufanie i szacunek, o wytwornym sposobie bycia i o poprawnym sposobie wysławiania (w „Szkle kontaktowym” uwypuklono błędy prezesa – „mieliśmy kontrol” i „przełańczać”).

Do gdańskiej prokuratury wpłynęły dwa doniesienia o popełnieniu przestępstwa – prezesa Milewskiego oraz mój - że pisarka Chomuszko sfałszowała podpis na portalu NaszaKlasa oraz że od wielu lat publicznie konfabuluje (pomawia), iż miałem lewe konto, z którego ją postponowałem. Wszyscy obywatele są równi, zatem zobaczymy w jakiej kolejności Temida rozpatrzy owe sprawy...

Jeden ze znajomych pisarki obwieścił w internecie, że „pisarka była na spotkaniu z prezesem SO w Gdańsku – obiecał sprawie się przyjrzeć”. Czyżby zdecydowała się przyznać do fałszerstwa i próbowała przekonać prezesa, aby skasował kompromitujący wyrok? Ale pewnie będzie musiała iść ponownie, bo szykuje się wymiana na tej ważnej posadzie.

Więcej tekstów Mirka:

Pisarka Chomuszko kłamie jak z nut... Mirosław Naleziński 
Nagi Harry a naruszanie dóbr osobistych - Kto im obroni dobre imię? Mirosław Naleziński
Niezbędna komisja ds. Amber Gold Mirosław Naleziński
Wolność słowa na Ziemi i kara ponad naszą planetą  Mirosław Naleziński
Media Markt i sądy – nie dla idiotów! Czy idioci tworzą procedury? Mirosław Naleziński
Hipokryzja prawna a nowy znak drogowy Mirosław Naleziński
Państwa i obywatele pomawiają się na całego... Mirosław Naleziński
Antypody Temidy niskokomfortowego państwa. Mirosław Naleziński
Łebskich obywateli nam trzeba! Mirosław Naleziński
Czy sędzia współodpowiada za przestępstwo? Mirosław Naleziński
Czy fałszywy dowód pogrzebie ekspertkę Chomuszko ? Mirosław Naleziński, Gdynia 
Polscy sędziowie mylą się na potęgę Mirosław Naleziński, Gdynia
Piłkarscy i togowi sędziowie ciągle popełniają błędy bez odpowiedzialności i konsekwencji. Mirosław Naleziński
Londyn walczy z internetowymi łobuzami, to może i Warszawa powalczy? Mirosław Naleziński
Nie tylko antypodzi są durniami - Mirosław Naleziński
Jak zarobić w internecie 200 tysięcy rubli? Mirosław Naleziński, Gdynia
Lawiranci mają się dobrze w RP  Mirosław Naleziński, Gdynia
Wolność słowa a togowy kretynizm Mirosław Naleziński
Temidzie wisi interes publiczny Mirosław Naleziński
Mirosław Naleziński Kaktusy i obrazy - adresat: Pan Jarosław Gowin Minister Sprawiedliwości 
Szaleństwo posła Niesiołowskiego i minimalna odległość od niego  Mirosław Naleziński, Gdynia
Wolność dziennikarskiego słowa – Strasburg kontra Polska  Mirosław Naleziński, Gdynia
Sprzyjam reżyserowi Rutkowskiemu Mirosław Naleziński, Gdynia
Gdański sąd ukarał Kopernika Mirosław Naleziński
Dwie Madzie, czyli reglamentacja wariografów Mirosław Naleziński
Kurtyny i barykady ratujące życie. Mirosław Naleziński
Warani to egzotyczni kretyni Mirosław Naleziński  
Suwerenność pana Arłukowicza  Mirosław Naleziński
Biegli dla złodziei, lecz nie dla pokrzywdzonych z art. 212 Kk Mirosław Naleziński 
Subiektywizm jednostki a obiektywizm społeczeństwa Mirosław Naleziński
Temida dyletantką Mirosław Naleziński, Gdynia
Wyzysk 67-letniego emerytalnego staruszka Mirosław Naleziński
Ile jeszcze będzie podobnych katastrof ? Niezabezpieczone tunele, a może zastosować odbojnice ratują życie ? - Mirosław Naleziński
Procedury ponad prawdą, czyli Procedures over the truth Mirosław Naleziński 
Procedury ponad prawdą. Mirosław Naleziński
Jednoręki klaskał na Białorusi, a w Polsce pomówiono anonima, czyli dwa kuriozalne wyroki. Mirosław Naleziński
Brak słów Mirosław Naleziński
Nieprofesjonalny mecenas i sędzia - pismo do Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku Mirosław Naleziński
Czy można zniesławić anonima? Pytanie do Prezesie Sądu Okręgowego w Gdańsku. Mirosław Naleziński
Poświąteczny kac gdańskich sędziów czyli jak na portalu zarobić 20 tysięcy złotych... Mirosław Naleziński
Zniesławiła, sfałszowała i poskarżyła się... Policji Mirosław Naleziński
Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu Mirosław Naleziński
Kiedy prokuratura zajmie się sądami i szpitalami? Mirosław Naleziński
Syndrom przyznania racji stronie wszczynającej proces  Mirosław Naleziński
Sądownictwo italskie i polskie – różnice Mirosław Naleziński, Gdynia 
Dwie odmienne interpretacje art. 212 Kk  Mirosław Naleziński
Co łączy twórców Walkirii i Symfonii? Mirosław Naleziński
Art. 212 Kk - które zdanie jest przestępcze?  Mirosław Naleziński, Gdynia
"Ile ugra mecenas na kłamstwie swej klientki?" - Mirosław Naleziński
Jutro świat powinien być lepszy niż dzisiaj... Mirosław Naleziński
Gdańsk - odpowiedź z Sądu Apelacyjnego i riposta Mirosława Nalezińskiego
Konfabulantek ci u nas dostatek  Mirosław Naleziński, Gdynia
Dodupne prawo Mirosław Naleziński
Niezawisły znad Wisły Mirosław Naleziński 
Polska Temida ma w nosie nie tylko godność zwykłego obywatela, ale tamże ma również swoją cześć. Mirosław Naleziński
Takiego państwa nie szanują uczciwi obywatele, oszuści zaś sobie je chwalą... czyli numer "pseudotaksówkarza" Mirosław Naleziński
Holenderka i Polka w depresji - Mirosław Naleziński 
Kto Pippie szlak w końcu przetrze? Mirosław Naleziński
Dlaczego admini nie kasują menelskich tekstów? Mirosław Naleziński
Na ospałą Temidę - Mirosław Naleziński

 

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Mirnal
16-09-2012 / 19:21
"publikowanie nieprawdy z podaniem nazwiska itp. jest wkurzające i oburzające... " - takie postępowanie powinno być karalne i karane.
~Obywatel
16-09-2012 / 19:08
Jak już powiedziałem A to powiem B. Niezupełnie się nie pieniłem, wkurzało mnie że ktoś bezzasadnie krytykuje publicznie, przez co miałem kilka nieprzyjemności. Jednakże im więcej starałem się to stłumić i walczyć tym bardziej osoby tak postępujące utwierdzały się w błędnym przekonaniu, że mają rację a ja staram się ukryć prawdę. Tak więc nie robiłem nic aż wkońcu znudzioło im się pisanie bzdór wyssanych z palca nie mających żadnego potwierdzenia. Nie ukrywam jednak, że publikowanie nieprawdy z podaniem nazwiska itp. jest wkurzające i oburzające...
~Anka
16-09-2012 / 16:43
z pewnością Pan nie pienił się, wiedząc, że krytyka jest bezzasadna. Pani Ch.pieni się, bo odsłoniło jej się prawdziwe oblicze, ponad półwiecznej kobity, matki gromadki dzieci, quazipisarki, quazi-księgowej,quazi-wykładowczyni, quazi-doktorantki, Pani, w przypadku wykazania braku jej racji, bardzo dużo może zawodowo stracić. I o to cały ten ambaras.
~Obywatel
16-09-2012 / 14:54
Jak widać sprawa jest zawiła, i trudno tak naprawdę ocenić kto ma rację, albo kto ma jej więcej lub nie ma jej wogóle. Faktem jest, że Pan Naleziński podaje (moim zdaniem) wiarygodną i sensowną argumentację w swoich tekstach. Tak czytając i zastanawiając się nad treścią poniższych wypowiedzi dochodze do wniosku, że tu nie tylko chodzi o godność i opinię kogoś... Dajmy przykładowo zdanie "Widziała, jak korzystał z drugiego konta, zrobiła zrzuty ekranu, zdemaskowała go.". Jak Go widziała??? Na własne oczy? Dlaczego miała kogoś zdemaskować??? Skoro zrobiła zrzuty ekranu, miała już jakiś plan dalszego działania. Zrzuty ekranu nie są dowodem, kto siedzi po drugiej stronie monitora, jeśli wogóle siedzi bo można przecież pisac z telefonu kom. Nawiasem mówiąc, nie jestem po studiach ale od ponad 13 lat zarządzam dużym towarzystem użytelności publicznej, miałem i mam doczynienia z wieloma ludźmi, spotykałem wiele krytyki pod swoim adresem, nawet bardzo "ostrej" i się nie pieniłem z tego powodu...
~Mirnal
16-09-2012 / 10:41
"Pani uczciwie go uprzedzała, aby przestał po chamsku ją traktować. Widziała, jak korzystał z drugiego konta, zrobiła zrzuty ekranu, zdemaskowała go". Komediantka! Pani w swej uczciwości jest powalająca - nadawałaby się na szmalcownika z takimi dowodami i mentalnością... Oświadczam, biorąc pełna odpowiedzialność za słowo (jak nasz premier D.Tusk) - pani Chomuszko musiała się potknąć i uszkodzić sobie pień, a przynajmniej jego korę - W ten dowód wierzy tylko rodzina p. Chomuszko i ona sama. Ale prezes Milewski, jak zdąży, to jeszcze zawnioskuje zbadanie jej "dowodu". Wikipedia - "Szmalcownik – gwarowe słowo, które w Polsce przed II wojną światową miało kilka podobnych znaczeń: przemytnik, paser lub łapówkarz. Podczas okupacji niemieckiej słowo nabrało nowego, bardziej pejoratywnego znaczenia, jako określenie osoby wymuszającej okup na ukrywających się Żydach i pomagających im Polakach lub donoszącej na nich za pieniądze do władz okupacyjnych. Zjawisko szmalcownictwa było traktowane przez Armię Krajową jako akt zdrady i karane śmiercią". Te 20 000 zł to ile by było podczas okupacji np. marek niemieckich?
~wyjaśniam2
15-09-2012 / 23:30
Pan Naleziński został pomówiony i pozwany oraz jego podpis został sfałszowany przez osobnika płci żeńskiej. Osobni ten ( płci żeńskiej) mam znajomaska w adwokaturze, zaś znajomasek ma swoich znajomasków w sadzie, jak to przeważnie bywa...jeden zostaje prok., inny adwokatem, ktoś inny ma czelność uważać, że wolno osądzać mu innych. A uczelnia TA sama i TAKA sama. Naleziński nie pisze donosów, a artykuły, które podpisuje SWOIM nazwiskiem, bo osobnikowi płci żeńskiej ( chyba w jakimś widzie) pomyliło się i podpisała za niego treści w internecie: Nalezińśki przez co owy osobnik wpadł na fałszerstwie podpisu, co dla księghowego, którym się mieni jest ZAWODOWĄ ŚMIERCIĄ. iNNE ASPEKTY, JAK TO, ŻE OSOBNIK ÓW NIE WYKAZYWAŁ KLASY HARCUJĄC WRAZ Z MŁODZIEŻĄ 30 LAT MŁODSZĄ PO INTERNECIE I SADZĄC DOWCIAPY, co jako wykładowcy osobnikowi nie przystoi. Zrzuty ekranu budzą wątpliwości co do poczytalności osobnika je wykonującego. A ogólnie osobnik ów, zważywszy skalę przwin swych jak i to, że dał popis koncertowego debilizu i braku klasy, miota się jak znerwicowany padalec po AP i reszcie Internetu, a to jako podobno osobie publicznej i podobno z klasą- nie wypada.
~sędzia
15-09-2012 / 22:24
tak, sędzia uznał, a był to dokładnie taki sam sedzia jak RYCHU MILEWSKI, którego już WSZYSCY znamy, sklonowany i przepuszczony w SO w Gdańsku przez kserokopiarkę. Jest tam tych kserokopii ze 150, a jedna głupsza od drugiej. Ale nie ma ani jednej tak głupiej, jak podpita dziunia-pierni zrzucająca się na ekran nie rozumiejąc obrazu. Jasne?
~student
15-09-2012 / 22:13
1. Czy to prawda, że sędzia w wyroku uznał, że p.MCH nie była nieuprzejma i czy to prawda że nie napisała ani jednej nieuprzejmej uwagi? 2.Czy to prawda, że p. MCH zeznała pod przysięgą, że nigdy nie napisała pikantnego żartu i czy tak było że nie napisała? 3. Czy to prawda, że p. MCh chciała 20000 zł i podała nr konta? 4. Czy to prawda, że mec KK zamienił określenie pikantny na wulgarny w swoim pismie do sądu? 5. Czy to prawda, że p. MH oskarżyła, że mn pisał jako AZ i JK i że z jednego zarzutu się wycofała nie informując nikogo o tym? 6. Czy ktoś oprócz obozu MCHh uważa że dowód pokazuje że kawalec jest mn i w którym miejscu? Może Obywatel tak uważa? 7. Jeśli okaże się, że dowód jest do d, to jaka kara powinna spotkać MhH i mecenasa? 8. Czy nazwisko MCC było wstawione w artykule czy poza nim? Czy wstawianie nazwisk jest karalne a jeśli tak to czy wstawiając tu nazwiska popełniacie takie same przestępstwo co MN? 9. Czy pisanie nazwisk małą litera jest przestępstwem? 10. Na co liczy MCH w ostatecznym wyroku?
~wyjaśniam
15-09-2012 / 21:37
ależ ma pan rację panie "obywatel". W tym co pisze naleziński kryje się wielka krzywda. pan naleziński został pozwany przez kobietę, a nie silną firmę z powiązaniami. Pani uczciwie go uprzedzała, aby przestał po chamsku ją traktować. Widziała, jak korzystał z drugiego konta, zrobiła zrzuty ekranu, zdemaskowała go. Pan naleziński wszystkich krytykował, wszystkich chciał wychowywać. Stosował paskudne metody: donosy, wyśmiewanie. Właził na profile ludzi i wyśmiewał publicznie opisy jakie tam zamieszczali o sobie, rozsyłał donosy do znajomych podanych w profilach.. później publikował oszczercze informacje pod wielkim tytułem: ŁAMANIE REGULAMINU NA NK. A sam nie zauważył, że w regulaminie NK było napisane, że nie można szkodzić innym użytkownikom, że nie można upubliczniać danych poza NK. Ale pan naleziński u innych widzi zło, ale sam siebie nie pozwoli skrytykować. Manipulował wypowiedziami, kłamał.. to co naleziński wyprawiał na przełomie stycznia / lutego 2009 nie da się słowami opisać. Kłamie, że pisał o ludziach nie podając danych. W komentarzach podawał dane, po chamsku drwił i kpił.. to wszystko jest w aktach sprawy.Nie spodziewał się, że sprawa skończy się w sądzie. Czuł się bezkarny, już na tylu forach się pokłócił i jakoś zawsze mu się upiekło i nikt go nie pozwał.. więc uważał, że tak można ludzi traktować.. Sędzia w procesie cywilnym bardzo dokładnie skonfrontował zarzuty nalezińskiego wobec Pisarki z tym, co ona naprawdę mówiła. Nie znalazł nawet odrobiny prawdy, tylko manipulacje i interpretacje nalezińskiego na siłę, aby tylko dopasować rzekome "złe" zachowanie czy wypowiedzi Pisarki do jego oceny. Naleziński wykazał tak wiele złej woli, że rzadko spotyka się ludzi mających taki zapęd do krzywdzenia innych. Nie wiedział, że są zrzuty ekranu jego wpadki i poszedł na bezczelną całość. Później już było tylko coraz gorzej. Pisarka dobroduszna nigdy nie chciała publikować tego dowodu, bo było jej żal człowieka. Liczyła, że się opamięta, wiedziała, że czeka go jeszcze proces karny i nie chciała dobijać. No niestety.. sądy działają latami, naleziński szedł jak buldożer niszcząc wokół siebie wszystko. Obraża i poniewiera wszystkich. Dowód na to, że korzystał z drugiego konta został opublikowany i nie pozostawia cienia wątpliwości. Każdy to widzi, oczywiście oprócz nalezińskiego. Jego intencje, jego charakter, jego czyny.. w tym momencie stały się oczywiste. Ale cóż trzeba być naprawdę WIELKIM człowiekiem, aby w tym momencie się wycofać. Tylko tyle. Już nie trzeba przepraszać.. tylko cicho wycofać. ale nie! naleziński żąda przeprosin. także racja - ta sprawa to wielka krzywda wspaniałej kobiety. Tyle tylko, że podłość nalezińskiego nie jest w stanie jej dotknąć bo ona chodzi innymi drogami niż on.. na jej drogach nie ma takich ludzi jak naleziński. Jej przyjaciele prostują jego kłamstwa pod każdym jego oszczerczym tekstem. Skoro "obywatelu" tak systematycznie czytasz AP to powinieneś i czytać nasze sprostownia. Nasze sprostowania oparte na faktach i dowodach a nie na oświadczeniach.
~Obywatel
15-09-2012 / 20:59
Wypraszam sobie! Ja nie jestem Panem Nalezińskim, mogę to udowodnić a Pan mnie pomawia i obraża pisząc ironicznie na temat "pokrzywdzonego". Tak za takiego się uważam, gdyż przeszedłem piekło. Przegrałem tylko dlatego, że po drugiej stronie występowała duża i wpływowa firma mająca wszędzie powiązania... BA! Żeby było tego mało, sprawa nie jest zakończona bo od kilku miesięcy Sąd ma problem z napisaniem uzasadnienia wyroku. Mam na utrzymaniu rodzinę w tym małoletnie dziecko, jestem z pod Poznania mam 30 lat. Nie jestem Panem Nalezińskim. Wypowiadam się jako obserwator i stały czytelnik Afer Prawa, gdyż wiele zawartych tu opinii i stanowisk poszkodowanych ludzi podzielam, gdyż sam doświadczyłem (doświadczam) przykrości i problemów na które nie zasłużyłem. Jest takie powiedzenie, że prawda jest zawsze gdzieś pośrodku, jednak Pana Jacka K dopadła jakaś mania na temat "zalewającej żółci" ma Pan problem ze zdrowiem?? Mam kilku wybitnych lekarzy w rodzinie i mogę grzecznościowo umówić Pana na bezpłatną poradę lekarską prywatnie, oczywiście w Poznaniu. Pozatym Pana teksty w stylu "wszyscy byli przeciwko panu na NK" są poniżej wszelkiej krytyki! Wypowiada się Pan w imieniu kilku/kilkunastu osób??? A jest Pan pewien tego co pisze?? A może część z tych osób wcale tak nie myśli, a może boi się przedstawić swoje stanowisko w zgodzie z powiedzeniem "że gronie wron należy krakać jak one"??? Nie bronię Pana Nalezińskiego bo Go nawet nie widziałem na oczy, ale czytając Jego artyk. mam wrażenie, że pod tym kryje się wielka krzywda i niesprawiedliwość.