Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
29 czerwca 2017
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 16-09-2011

Art. 212 Kk - które zdanie jest przestępcze?  Mirosław Naleziński, Gdynia

Można zmyślać historyjki i zostać skazańcem? Które felietony zostaną rzucone na stos przez niezawisłych inteligentnych polskich sędziów?

Pewien mecenas zażądał w imieniu swej klientki przykładnej kary dla autora pewnego tekstu - podania wyroku do publicznej wiadomości. Załącza do sądu artykuł, który wg niego postponuje jego szlachetną klientkę. Szkopuł w tym, że w artykule nie ma ani jej danych osobowych, ani innych atrybutów, które wskazywałyby na nią. Mało tego - fabuła oparta jest na pijanym i upadłym wymyślonym pisarzu, który nijak nie pasuje do powszechnie szanowanej trójmiejskiej pisarki. Trudno powiedzieć, czym kierował się ów prawnik. Jego tok rozumowania oznacza, że każdy z nas, opisując prawdziwe (a nawet zmyślone!) historie, może zostać oskarżony na podstawie słynnego artykułu 212 Kodeksu karnego!

Wystarczy, że opiszemy jakąkolwiek sprawę opartą na obserwacjach, zmienimy dane, szczegóły, a nawet fabułę przeniesiemy w czasy średniowiecza albo współcześnie, lecz na Księżyc, a dociekliwy tropiciel uzna, że tekst dotyczy jego lub osoby mu znajomej, skopiuje powieść albo felieton i przedstawi czcigodnemu polskiemu sądowi, ten zaś - jak już ruszą tryby machiny sprawiedliwości - podejmie swoją trudną misję oraz mniej lub bardziej logiczne decyzje oparte na mądrości niezawisłego sądu, który wyda nakaz skasowania tekstu i dodatkowe dolegliwości dla autora opisu.

Podawanie do sądów autorów felietonów, wierszy, filmów, czy powieści (które wydają się komuś, że nawiązują do tego kogoś) są typową nadinterpretacją właściwą osobom przeczulonym na punkcie własnego „ja”. Być może zabrakło im poczucia humoru albo formalnego zapisu ze strony autora, że „wszelkie podobieństwa do znanych postaci są przypadkowe”.

Oto artykuł zawleczony przed oblicze polskiego wymiaru sprawiedliwości przez parę naszych rodaków (mecenas i jego klientka) – artykuł, który powinien, zdaniem tej pary, zostać zdjęty ze wszystkich portali, zaś jego autor powinien otrzymać wyrok skazujący podany do publicznej wiadomości.

Pewnie większość z nas nie zna prawa na tyle, aby ocenić, co w tym artykule jest nagannego i obraźliwego, a właściwie – przestępczego, bowiem oddając sprawę w ręce znakomitego nadmotławskiego sądu, para ma nie tylko jednoznacznie cenzorskie zamiary, ale również ma zamiar po prostu wygrać proces ze względów prestiżowych i honorowych; skoro bowiem udali się do sądu, to przecież nie po przegraną, ale – co zaskakujące – akurat fatalnie trafili, bowiem to strona wszczynająca sprawę popełniła przewiny, do których nie chce się przyznać.

Codziennie czytamy prasowe artykuły, oglądamy polemiki telewizyjne, wiemy, że prawdziwa cnota krytyk się nie boi i co? A przy okazji – czyżby dzisiaj autor „Monachomachii” miał kłopoty w gdańskim sądzie? Trzeba wiedzieć, że miał je w swoich (cokolwiek ciemniejszych czasach), jednak jakoś wybrnął wówczas z opresji, ale dzisiaj?! Co skłoniło pewną czytelniczkę do wizyty w szlachetnych temidowych murach, aby tam toczyć boje o swoją godność? Pytam także prawników, do których wyślę niniejszy wstęp wraz z inkryminowanym artykułem.

Które zatem zdanie mogłoby wywołać oburzenie na tyle wielkie, że postanowiono udać się aż do dwóch sądów, aby na stosie spalić poniższy artykuł, zaś jego autora publicznie przedstawić jako przestępcę?

[początek artykułu]

Jak na portalu zarobić 20 tysięcy złotych? 

Na początek należy zarejestrować się na jednym z najpopularniejszych portali, zamieścić swoje dane i okrasić je swoją fotką. Trzeba założyć albo skorzystać z już założonego wątku, najlepiej nietuzinkowego, wręcz kontrowersyjnego, np. „Najbardziej trunkowy z wątków”. Trzeba wmieszać się w zgromadzenie innych użytkowników, co nie jest trudne, zważywszy, że niemal wszyscy opowiadają o chlaniu oraz o innych czynnościach towarzyszących tej czynności. Dodatkowo okrasza się to wszystko zdjęciami z libacji oraz przaśnymi dowcipami, które niejako ściśle z pijaństwem się wiążą. Nic to, że większość tekstów i fotek jest sprzeczna z regulaminem danego portalu - już dawno admin nie zwraca uwagi na prawne uchybienia, bowiem ani nie nadążyłby z kasowaniem setek wypowiedzi i skanów, ani też nie zostałby zbytnio pochwalony za przesadyzm przez właściciela portalu, który jednak jest z jakichś powodów zainteresowany zwiększaniem popularności na forach, a przecież czepialstwo i przesadne trzymanie się regulaminów powoduje spadek zainteresowania znakomitą częścią społeczeństwa, która akurat lubi sobie pociągnąć z gwinta.

Od czasu do czasu na takie forum wpadnie (jak mucha w pajęczą sieć) jakiś mądrala a naiwniak, który spróbuje nawiązać kontakt ze starymi wygami ruchu trunkowego. Taki coś chlapnie, wymądrzy się, zwróci uwagę; krótko pisząc - od razu zamelinowanej tamże większości „koneserów” jawi się, że jest przypadkową łajzą niewiedzącą o co na tym forum tak naprawdę chodzi.

Z początku nawet taki naiwniak zasygnalizuje adminowi, że większość tekstów jest zamieszczana niezgodnie z regulaminem, co (wobec nawału roboty) zakończy się propozycją moderowania wpisów przez owego naiwniaka. Ponieważ towarzycho nie zapisało się na najbardziej „wytrawny” wątek, aby dyskutować o bycie i niebycie, ale aby rozważać „picie i niepicie” (nie tylko w aspekcie napojów), przeto pospolite ruszenie zwołuje się i pisze zbiorowe doniesienie na niedobrego moderatora, co admin konstatuje - skoro większość (demokracja!) sobie życzy, to skreślmy mądralińskiego z funkcji moderatora.

Oczywiście, wszelkie wymiany zdań są okraszane typowymi łacińskimi (odmiana kuchenna) okrzykami, wezwaniem do ustawki, połajankami, a jeśli ktoś odważniejszy opowie się za byłym już moderatorem, to także jest skończony pośród ryku śmiechów, przekleństw i obelg. Żadnego wrażenia nie robi nawet sugestia – „kochani, przecież pisujecie tutaj pod własnymi danymi osobowymi i zamieszczacie swoje autentyczne zdjęcia, że przecież przynosicie wstyd uczelni, której ponadto sygnalizujecie, że przysięgę studencką macie pod plecami, że w końcu ktoś to może skopiować i napisać interesujący artykuł o części polskiego społeczeństwa albo ktoś może przypadkiem wejść na to forum i ujrzeć wasze inne (nieznane im do tej pory) oblicze, a ponadto (w przypadku pogróżek) może być taki materiał przekazany do prokuratury lub na waszą uczelnię? Żadnego zastanowienia – „a pisz sobie i kopiuj!”.

No to sobie ktoś kopiuje i omawia temat na innym portalu...

I tu następuje zwrot akcji. Otóż zawsze jakiś pisarz, kolejarz, czy urzędnik lub wykładowca opamięta się i szybko kasuje swoje konto. Łudzi się albo jest przekonany, że śladu jego działalności nie ma. Na innym portalu znajduje swoje wypowiedzi (pogróżki, wulgaria, pomówienia oraz fotki z walającymi się butelkami określonego autoramentu) i mimo że autor piszący kolejną pracę opartą na metodologii słynnego Zyzaka (a onże miał dobre uniwersyteckie wsparcie w swych dociekaniach) chce zrobić podobną karierę i uzyskać za swoje rewelacje wyższy stopień naukowy, tenże przykładowy pisarz nagle zaczyna myśleć o swojej godności i udaje się do renomowanej kancelarii adwokackiej. Tam przedstawia prawnikowi swój punkt widzenia i skarży się na wszystko, co go boli, niczym była dziewica, która w sezonie urzędowała w Las Vegas, powróciła do swego miasteczka i chce podać do sądu każdego, kto opowiada o jej wyczynach, a którymi to sama chełpiła się po drugiej stronie oceanu na forum „Najbardziej upadłe panienki”.

Cóż czyni urzędnik polskiej Temidy, który jest przekonany przez takiego pisarza, że padł ofiarą spisku? Ano taki dżentelmen (wzór cnót prawniczych) sporządza pismo oraz wysyła je do mądrali listem poleconym z potwierdzeniem odbioru. A tam już nie ma śladu atmosfery pijackiego chuchu, lecz mamy jakieś finansowe i kosmiczne żądania... 

„Działając w imieniu Pisarza wzywam Pana do zaniechania naruszania Jego dobrego imienia i czci za pomocą dokonywania wpisów na rozmaitych stronach internetowych. Głoszone przez Pana twierdzenia, sformułowane opinie i wskazane fakty nie zostały oparte na prawdzie i w sposób dotkliwy naruszają dobre imię i prawo do prywatności mojego Mandanta, tak niezbędne dla wykonywania działalności twórczej w dziedzinie nauczania i pisarstwa. Informuję Pana, iż dobro osobiste jakim jest dobre imię i nienaganna opinia osoby publicznej, jakim jest wykładowca i pisarz, bezsprzecznie podlega ochronie przewidzianej w Kodeksie cywilnym. Naruszając więc dobra osobiste mojego Mandanta, naraża się Pan na odpowiedzialność zarówno cywilną, jak i karną.

W celu usunięcia skutków dokonanego naruszenia dobrego imienia Pisarza, wzywam Pana, aby w nieprzekraczalnym terminie 7 dni od daty otrzymania niniejszego pisma:

1. Usunął wpisy na wszystkich portalach, odnoszące się do Pisarza;

2. W formie wpisu na wszystkich portalach, złożył oświadczenie następującej treści:

‘Niniejszym Mądrala przeprasza Pisarza za użycie na niniejszym forum zwrotów sugerujących niewłaściwe zachowanie się Pisarza. Nie jest prawdą jakoby Pisarz zachowywał się niegodnie, nieuprzejmie, złośliwie bądź wulgarnie. Nieprawdziwe jest twierdzenie, aby sam chlał oraz namawiał innych użytkowników do konsumpcji alkoholu graniczącego z jego permanentnym nadużywaniem. Nadto - przytaczane przez mnie fragmenty niektórych Jego wypowiedzi zostały wyrwane z kontekstu (pomiędzy kolejnymi upojeniami) - bez Jego zgody - przez co utraciły swój pierwotny sens. Użyte przeze mnie sformułowania czy sugestie nie zostały oparte na prawdziwych zdarzeniach’.

3. Dokonał zapłaty kwoty 20 000 zł tytułem zadośćuczynienia za wyrządzoną mojemu Mandantowi szkodę niematerialną spowodowaną naruszeniem dobra osobistego na wskazany numer rachunku bankowego Kancelarii Adwokackiej.

Wzywam Pana również do poinformowania - w formie pisemnej - o dacie przeprowadzenia powyższych czynności i przedłożenia stosownego dowodu ich dokonania. W przeciwnym wypadku zmuszony będę, w imieniu i na rzecz Pisarza, wystąpić na drogę sądową z odpowiednim powództwem, co spowoduje po Pana stronie dodatkowe wydatki (opłaty sądowe, koszty zastępstwa procesowego)”. 

O, i taki tekst wstawia pan prawnik w 20 lat po obaleniu komuny, przy czym nawet nie zapoznał się z materiałami dowodzącymi, że Pisarz ostro popijał (o czym sam pisał na forum), że robił sobie fotki w barze (i to nie mlecznym), że - obok wędlin klasycznych - po forum latało mięsiwo określonego a podłego gatunku. Jak widać, dobry prawnik nawet z kurtyzany zrobi dziewicę i jeszcze każe zapłacić klientom za potwarz, choć oni wielokrotnie zapłacili jej za podplecze...

Dlaczego mecenas apeluje o zaniechania naruszania dobrego imienia i czci, kiedy to sam zainteresowany nie dbał o swoje dobre imię i cześć? Dlaczego zakłada, że podane informacje nie są oparte na prawdzie, skoro nawet nie zwrócił się po zapisy posiadane przez drugą stronę? Dlaczego nie interesują go pomówienia Pisarza na szkodę Mądrali? Czy w taki sposób działa nowoczesny prawnik - kto pierwszy dobiegnie do mecenasa, to ma sprokurowane pismo o kasę?

Kiedy już zwiedziało się całe towarzystwo od kielicha o szykującej się kasie dla Pisarza, to snadnie również pokasowało swoje konta i udało się drogą przez niego przetartą, do coraz sławniejszego polskiego prawnika, który wystawia rachunek naiwnemu Mądrali już nie na 20 tysiączków, ale na dwa melony.

Kto mecenasowi dał prawo do oznajmienia, że „wskazane fakty nie zostały oparte na prawdzie”, skoro nawet nie zapoznał się z dowodami drugiej strony? Nawet nie zapytał, czy takie istnieją, zatem nawet nie wie, że są do wglądu! Przecież to jaskrawy przykład braku profesjonalizmu! [koniec artykułu] 

Ponawiam pytanie – któryż to akapit spowodował aż takie zacietrzewienie? Czyżby potwierdzała się zasada ”uderz w stół a...”? Czy prawnicy na studiach mają wykłady z logiki? Czy jeśli jakiś dziennikarz opisze (bez podawania danych osobowych) faceta, który niezbyt dyskretnie majstrował w nosie, to tenże rozpęta sprawę sądową w obronie godności swego nosa (przez co ujawni się i cały świat zapozna się z jego zamiłowaniem nie tylko do grzebania we własnym kinolu, ale przy okazji do innych wyczynów), czy raczej przemilczy fakt, że aluzję zrozumiał?

Ostatnio narasta protest przeciwko istnieniu art. 212 kk. Niech powyższy tekst będzie argumentem na jego skasowanie, bowiem to, co wyprawiają niektórzy prawnicy (mecenasi i sędziowie) przekracza granice ludzkiej logiki. Domagają się kar za tego typu publicystykę? Jeszcze chwila, a będziemy mogli w Polsce pisywać tylko o pogodzie...

Po analizie również tego artykułu sędzia wydał wyrok i nakaz przeproszenia pewnej damy – w uzasadnieniu oznajmił, iż doszukał się w tekście zarzutu... pijaństwa. Nadal twierdzę, że powyższy artykuł nie dotyczy owej osoby i że sędzia dokonał błędnej nadinterpretacji. Tego artykułu nie skasuję, ponieważ nie ma żadnych logicznych podstaw do wykonania tej czynności. Jeśli gdański sąd domaga się spalenia na stosie mojej przypowieści, to które zdania literalnie dotyczą rzekomo postponowanej osoby?

Co jest zwykle dopisywane w czołówkach lub zakończeniach filmów? Zatem - tekst nie dotyczy osób, które z sobie znanych powodów procesują się po sądach; być może przypadkowo zaistniało niezamierzone podobieństwo do tych postaci. Jednocześnie oświadczam, że nie zajmuję się stalkowaniem, lecz poważną dyskusją na temat artykułu 212 Kk w aspekcie popełnionej pomyłki sądowej, czyli korzystam z konstytucyjnego dobrodziejstwa, które jest niezaprzeczalną zdobyczą III RP. Są ludzie, którzy wolą swoje racje przedstawiać przed obliczem Temidy, są i tacy, którzy wolą to czynić w internecie. 

Mirosław Naleziński, Gdynia

Więcej publikacji Mirka:

"Ile ugra mecenas na kłamstwie swej klientki?" - Mirosław Naleziński
Jutro świat powinien być lepszy niż dzisiaj... Mirosław Naleziński
Gdańsk - odpowiedź z Sądu Apelacyjnego i riposta Mirosława Nalezińskiego
Konfabulantek ci u nas dostatek  Mirosław Naleziński, Gdynia
Dodupne prawo Mirosław Naleziński
Niezawisły znad Wisły Mirosław Naleziński 
Polska Temida ma w nosie nie tylko godność zwykłego obywatela, ale tamże ma również swoją cześć. Mirosław Naleziński
Takiego państwa nie szanują uczciwi obywatele, oszuści zaś sobie je chwalą... czyli numer "pseudotaksówkarza" Mirosław Naleziński
Holenderka i Polka w depresji - Mirosław Naleziński 
Kto Pippie szlak w końcu przetrze? Mirosław Naleziński
Dlaczego admini nie kasują menelskich tekstów? Mirosław Naleziński
Na ospałą Temidę - Mirosław Naleziński
Cukier ośmiesza polski naród - rząd dał "cukrową gorzką plamę". Mirosław Naleziński "Ujawnienie menelstwa po francusku, norwesku i po polsku" - Mirosław Naleziński W Polsce Temida nie jest aż taka głupia - Mirosław Naleziński Kolankiewiczowskie rozwa
Cukier ośmiesza polski naród - rząd dał "cukrową gorzką plamę". Mirosław Naleziński
"Ujawnienie menelstwa po francusku, norwesku i po polsku" - Mirosław Naleziński
W Polsce Temida nie jest aż taka głupia - Mirosław Naleziński
Kolankiewiczowskie rozważania na temat etyki – teoria i praktyka M. Naleziński
Panie Prezesie Sądu Okręgowego w Gdańsku, czy nie wie Pan, że  „Winę należy udowodnić”? - Mirosław Naleziński
Dobra firma usługowa, jeśli spaprze robotę, to ją niezwłocznie poprawia. Ale nie polscy sędziowie będący na usługach społeczeństwa ! Mirosław Naleziński
Czy w Unii można opisywać osoby udzielające się w mediach? Mirosław Naleziński
Coraz więcej nazwisk w internecie  Mirosław Naleziński
Zniesławianie osób (nie)publicznych Mirosław Naleziński
Co łączy Wenezuelę i Gdańsk? Mirosław Naleziński
Amerykańskie i polskie ujawnianie danych Mirosław Naleziński, Gdynia
Policję należy informować  Mirosław Naleziński, Gdynia
Polska cenzura ponad oszustwami Mirosław Naleziński
Media w Polsce i na świecie - grudniowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego 
Stalkowanie i obsesje Jak już ktoś Temidzie wskaże ciebie palcem, to masz latami ciągnące się procesy. Mirosław Naleziński
Internetowe znieważenie i sądowe błędy - Mirosław Naleziński, Gdynia
Media w Polsce i na świecie - październikowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego - 1
Media w Polsce i na świecie - sierpniowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego 
Jeden sędzia kształtuje prawo dla 40 milionów obywateli? Mirosław Naleziński
Media w Polsce i na świecie - lipcowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego
Media w Polsce i na świecie - czerwcowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego
Pocztowe błędy i podwójne pocztowe erki Mirosław Naleziński, Gdynia
Dwie unijne księżne -spojrzenia Temidy brytyjskiej i polskiej. Mirosław Naleziński, Gdynia
Media w Polsce i na świecie - majowy cykl krytyczno-informacyjny Mirosława Nalezińskiego
W Waszyngtonie i owszem, ale nie w Gdańsku... Mirosław Naleziński
Tupet czy paranoja? Mirosław Naleziński
Ich ofiara nie poszła na marne Mirosław Naleziński
Wilkiem Polka Polce... Mirosław Naleziński
Biedne te osoby publiczne...Mirosław Naleziński

Komentarze internautów:

 
~Mirnal
25-06-2014 / 09:24
Otrzymałem prawomocne i niezaskarżalne postanowienie SO w Gdańsku Wydział V Karny Odwoławczy z 23 kwietnia 2014, z którego wynika, że subiektywne odczucie przykrości pisarki M. Chomuszko nie może być przesłanką do prowadzenia procesu o czyn z art. 212 par. 2 Kk - sąd nie dopatrzył się znamion czynu zabronionego z mojej strony. Sąd stwierdził, że "oświadczenia oskarżonego prywatnego wyrażały prawo do krytyki wobec określonych twierdzeń oskarżycielki prywatnej". To po kiego ta ogólnie szanowana i podziwiana dama dała sprawę do Temidy? Nie miała co robić w wolnym czasie? Mogłaby więcej książek napisać i być przydatniejsza naszej Ojczyźnie. Nadmieniam o tym, bowiem pisarka życzyła sobie w sądzie (na piśmie), aby publikować wyroki dotyczące jej sprawy.
~Skromny
25-06-2013 / 01:27
Szanowny Panie Mirosławie Naleziński Czytając Pana artykuł doszedłem do wniosku, że nawet pisząc wszystko w zgodzie z "literą prawa" zawsze może zdarzyć się ktoś "nadwrażliwy". Dlatego sądzę, że najlepszym wyjściem jest laptop podłączany do Hot-spotów (punktów z darmowym bezprzewodowym internetem) w pobliżu, których nie ma kamer. Dodatkowo można łączyć się przez tzw. proxy (ewentualna opublikowana wypowiedź będzie wyglądała jakoby była wysłana np. z USA). To ostudzi zapał ewentualnych "nadwrażliwców" takich jak w zacytowanym artykule. Wtedy jeśli taki "nadgorliwy i wrażliwy na swoim punkcie" człowieczek założy sprawę, to i tak nie wygra. Dlaczego? Ano najpierw policja musiała by uzyskać od administratora (np. z USA) adres ip, który był do nich podłączony. Jeśli amerykański administrator nie "oleje" polskiej policji, to policja dumna z siebie przystąpi do "namierzania" numeru ip hot spota. Tylko co to da skoro hot spot jest bezprzewodowy, kamer nie ma, a ktoś kto przesłał artykuł jest już dawno w innym miejscu. Według mnie to jest metoda chroniąca przed nadużywaniem Art. 212 Kk. Pozdrawiam serdecznie
~p7bo
24-11-2012 / 11:53
~MNaleziński
15-04-2012 / 21:41
Tekst pt. „Jak na portalu zarobić 20 tysięcy złotych” rozpatrywał Sąd Rejonowy w Gdański i w wyroku z 9 grudnia 2011 nie uznał go za zniesławiający, a to oznacza, że pani Chomuszko i jej adwokat, którzy dali go do sądu, aby mnie skazał i aby opublikowano wyrok (jak mniemali – na moją niekorzyść) niezupełnie znają prawo prasowe i Konstytucję 1997, co kosztuje ich nie tylko parę tysięcy złotych opłat, ale także wystawia im oryginalne świadectwo kompetencji. Niestety, para ta postanowiła nadal walczyć, zaś jej zmagania przypominają pieniackie sądzenie się o trzypalcową miedzę. W jaki sposób wyobrażają sobie wygraną? Że w końcu za parę lat jakiś sąd uzna, że mają rację i nakaże skasowanie z internetu kilkudziesięciu moich artykułów poświęconych tej kompromitacji naszego wymiaru sprawiedliwości? I jak to sobie technicznie wyobrażają? Przecież wiele portali kopiuje je u siebie i to często poza zasięgiem polskiej Temidy. Zresztą który sędzia albo biegły uzna, że tak wiele artykułów jest zniesławiających pisarkę i opartych na nieprawdzie? W jakim celu miałbym pisać kłamstwa przez całe lata? Przecież pierwsze badanie wariografem od razu wykaże moją prawdomówność, czyli kłamstwo pisarki i jej fałszerstwo, zatem po co jej to łażenie po sądach i dalsza autokompromitacja?
~Patrick
04-03-2012 / 05:34
Nigdy nie twierdziłem że złapałem Prawdę za kark, nigdy nie mf3wiłem czegoś co nayazkwałoby komukolwiek ślepo wierzyć w to o czym piszę. Twierdzisz że szukałeś prawdy, powiedz czy już ją odnalazłeś w swojej wierze? Jest ona bardzo racjonalistyczna i przystępna, jednak czy prawdziwa? Nie twierdzę że jest tak jak ja mf3wię na pewno. Że droga poszukiwania Prawdy została definitywnie zamknięta. Jednak zastanf3w się, twierdzisz że Bogowie mają gdzieś co stanie się z jakimś nieudacznikiem/frajerem , czy umrze czy będzie żył. Po co więc ludzie mają się modlić do Bogf3w, skoro ci mają ich gdzieś ? To pytanie retoryczne i ja je znam nie musisz więc na nie odpowiadać. Jednak sam musisz przyznać że ten świat choć niesprawiedliwy, jest jednak doskonale urządzony. Skoro Bogowie odpowiadają za każdą rzecz na tej planecie (a przynajmniej są ich ucieleśnieniem), to jednak zawsze że na czele (od najmniejszej firmy poczynając na państwach kończąc) stała jedna osoba. Zeus? Jeśli nawet to, co sam przyznajesz Zeus jest Bogiem jedynie tej Ziemi, we Wszechświecie zaś są miliony galaktyk, kto się nimi zajmuje inni Bogowie? Świat/Wszechświat jest urządzony bardzo prosto, jedynie my ludzie sami gmatwamy sobie jego zrozumienie np. poprzez pytanie jak należy interpretować te czy inne słowa, to czy inne przykazanie, jednak każda nowa interpretacja powoduje powstanie kolejnych dogmatf3w ktf3re z kolei są płaszczyzną dla wciąż nowych religii.Podobnie jak w tym dowcipie: Idą sobie drogą Anioł i Diabeł, nagle dostrzegają człowieka ktf3ry pochyla się nad czymś, podnosi to z ziemi i nerwowo chowa do kieszeni. Co on tam schował pyta się Anioł? Ah, kawałek Prawdy odpowiada Diabeł. I ty nic nie robisz mf3wi Anioł? Jeszcze nie, poczekam aż zrobi z tego religię .Nie trzeba w to wierzyć żeby stwierdzić że Wszechświat jest ogromny i wciąż się rozszerza, wiec skoro Bogowie go nie stworzyli, ktf3ż mf3gł to zrobić? Piszesz o skromności (zapewne na moje stwierdzenie że jesteśmy kroplami Bożego Oceanu i że jesteśmy znacznie starsi od całego Wszechświata), ale czy ja wcześniej nie mf3wiłem o skromności? Czyż nie mf3wiłem o oczyszczaniu naszego konta karmicznego poprzez poszukiwanie Miłości i obdarzanie Wybaczaniem? Czy nie pisałem o poszukiwaniu Boga a nie na siłę szukaniu rozkoszy materialnych i dążeniu (pod prąd przeznaczenia/karmy) do zmiany własnego nieszczęśliwego losu? Podam przykłady.Przykład 1: niedawno Japonię nawiedziły trzy kataklizmy, trzęsienie ziemi, powf3dź i wyciek radioaktywny, i choć nie zginęło zbyt wielu ludzi, straty materialne są olbrzymie. Jak jednak zachowują się Japończycy, czy się uskarżają, czy wznoszą z żalem ręce ku niebiosom pytając się dlaczego nas to spotkało, czym sobie na to zasłużyliśmy? Nie, przyjmują to ze spokojem i godnością, co szczegf3lnie dziwi (a może przeraża) nasze media i społeczeństwo. Co niby mieliby zrobić czy uskarżanie się cokolwiek zmieni? A co się dzieje w naszym kraju?Przykład 2: prawie piętnaście miesięcy temu miała miejsce wielka katastrofa w ktf3rej zginęła Para Prezydencka i 94 inne Osoby. Czy my potrafimy zachować się godnie w obliczu tej tragedii (nie chodzi mi w tym miejscu o problem wyjaśnienia tragedii smoleńskiej), tak jak czynią to Japończycy? Ano nie, my wciąż szukamy winnych dlaczego? Dlatego że wyrośliśmy w tradycji jednej z najbardziej materialistycznych religii na świecie (Chrześcijaństwa/Katolicyzmu) i utożsamiamy nasze być albo nie być jak rf3wnież szczęście nas samych i naszych rodzin tylko i wyłącznie z tym jednym życiem. Nie posiadamy wiedzy na temat naszej duchowości, karmy, i nie pojmujemy oczywistości reinkarnacji. Stąd mamy to co mamy, i żadne obiecanki politykf3w o zrobieniu z Polski drugiej Japonii nie będą miały sensu, jeżeli najpierw nie zaczniemy zmian od siebie samych, od poskromienia naszego własnego ego.Co do religii orientalnych i orientalizujących, już mf3wiłem że nie wyznaję żadnych kultf3w i religii, nie palę kadzidełek i nie wącham ich oparf3w, nie prf3buję zjednoczyć się z Bogiem (wybacz Bogami) poprzez kolejną odmianę szczęśliwego życia w typie amerykańskiej New Age (ktf3ra podobnie jak kościoły i religie szczegf3lnie chrześcijańskie wiele obiecuje, by niewiele dotrzymać). Moja wiedza na temat religii wschodnich do niedawna była jeszcze niewielka, zacząłem się interesować tą tematyką dopiero po moim przebudzeniu (chyba mogę to tak nazwać?), co nie znaczy że odrzucam zarf3wno Buddyzm, Hinduizm, Sikchizm podobnie jak Chrześcijaństwo i Pogaństwo.
~MNaleziński
06-10-2011 / 19:53
Wczoraj kierowca ruszył i przejechał dziecko, które wcześniej wysiadło. Wina kierowcy i opiekunki? Sporo opinii. Jedna jak niżej - *** 1. Pan Józef odkad szkoła dostala gimbus jeżdził jak szaleniec. 2. Było wiele skarg na kierowce o czym pewnie teraz pani dyrektor bedzie zaprzeczać. 3. Nigdy ale to przenigdy nie widziałem aby opiekunka wychodziła z dziećmi a sam dojezdzalem tym autobusem do szkoły kilka lat temu i opiekunka jest ta sama od x lat. 4. Kierowca gimbusa czyli autobusu szkolnego, powinien miec poteżną wyobraźnie i 100 razy oglądac co sie dzieje. taki autobus jest chyba pod szczególną odpowiedzialnoscia... chyba ze sie myle. 5. Głupie gadanie że powinni opiekunowie odbierać, ODBIERAJA pozatym to jest osiedle gdzie wystarczy przejsc 4 metry i jest sie na chodniku pomiedzy blokami wiec jakby pani opiekunka z gimbusa wysiadła i nakazała odjazd po odpowiednim upewnieniu sie o warunkach byloby ok. 6 Na koniec powiem tyle kierowca zgubiony codzienna rutyna a panie jak zawsze pewnie zagadane plotkami... 7. Gdybanie niestety nie wróci życia wiec pozostaje jedynie wyciagnac wnioski i współczuc rodzicom bo przezywaja prawdziwa tragedie:(((*** Gdyby opiekunką była p. MCh, zaś jej mecenasem był p. KK, to autor tej wypowiedzi miałby dokładnie taki sam proces jak ja.
~MNaleziński
27-09-2011 / 20:47
Do tego admin Naszej Klasy obiecał wyjaśnić sprawę lewych kont, bowiem parę pism od niego dostałem, kiedy monitowałem w tej sprawie. Przyczynili się do tej hecy, bowiem gdyby od razu napisali, że Kawalec to nie ja, pisarka Chomuszko nie wlazłaby na tę minę. Ale kłamczucha i pomówczyni i tak wlazła na druga minę, bowiem także pomówiła mnie, że miałem konto na dane AZ i z tego się cichaczem tchórzliwie wycofała (bez przeprosin), zaś niedotleniony sędzia (tuż przed Wigilią) nie zbadał tego wątku. A jego zwierzchnicy nie widzą problemu, choć przecież wszelkie błędy w procedurach powinni zbadać dokładnie jak po katastrofie w S. mieli badać nasi fachowcy (zresztą po katastrofie casy także mieli zbadać i niewiele z tego wynikło). Teraz mam kretyński wyrok, na podstawie którego mam przeprosić panią za to, iż nazwałem jej żarty wulgarnymi, zaś ja jej żartów tak nie nazwałem, zatem nawet nie wiem, w jaki sposób mam przeprosić? Sędzia także stwierdził, że nie dopatrzył się pośród jej wypowiedzi niegrzecznych tekstów, zaś ja je umieściłem w internecie i każdy może się zorientować w stopniu grzeczności tej pani. To czy sędzia był trzeźwy - chyba tak, ale może niepełnosprawny? Pani twierdzi, że nigdy nie napisała pikantnego dowcipu i pewnie nie wie, co owo słowo oznacza, bowiem można ocenić jej żarty. Ale warszawka uważa, że niedowidzący sędzia jest niezawisły i można książkę wydać na temat indolencji tego pana, na temat niezauważonego fałszerstwa p. Chomuszko i jej kłamstw o dwóch moich dod, kontach i NIKT w Polsce palcem nie kiwnie. To co pomyśleć o innych procesach, kiedy sprawy rzeczywiście są trudne do zbadania i oceny? Ile zatem w Polsce jest prawnych bubli?
~poiuy
27-09-2011 / 16:48
Dokładnie trafiłeś w sedno. "Jaja" są nawet większe, wystarczy, że w pozwie lekko zmieni się adres zamieszkania, korespondencji pozwany nie odbiera, zasada podwójnego awizo funkcjonuje. I ma komornika na karku. Jest to szczególnie dotkliwe przy przeterminowanych długach. Gdyż sprawę możesz wznowić, ale dług został spłacony i pieniędzy nie otrzymasz. Co do reszty pisałem, wg. mnie sąd powinien przeprowadzić dowód w tej sprawie, a nie opierać się na pozwie. Gdyż w sprawie o pomówienie to pozwany ma dowieść, że mówił prawdę, na tej sam zasadzie owa pani mogła by podać do sądu dowolną osobę, bo usłyszy słowo k... na ulicy i pomyśli, że to o niej i ten właśnie to mówił. Co do podpisów, sędzie też człowiek i nie każdy musi rozumieć, że podpisać w "necie" to ja się mogę nawet jako prezydent, a nawet wysłać maila od niego samego. PISZ DO SWOJEGO POSŁA CZEMU U NAS NIE MA JAK W KAŻDYM CYWILIZOWANYM KRAJU DORĘCZYCIELA SĄDOWEGO, KTÓREGO ZADANIEM JEST CI WCISNĄĆ PISMO, NAWET JAKBYŚ OD NIEGO UCIEKAŁ. JAK NIE DOSTANIESZ DO RĘKI TO NIE MA.
~Mirnal
26-09-2011 / 20:52
Tej biednej kobiecie wydaje si ę do dzisiaj, że miałem konto na nazwisko JK. Także że na AZ, ale tego wątku zaprzestano rozwijać, zaś inteligentny inaczej sąd w ogóle tego wątku nie zbadał. Na Naszej Klasie jest opcja odpowiedz i zacytuj. Wówczas automatycznie jest dawany podpis osoby cytowanej. Pani Chomuszko z klawiatury zmieniła nazwisko JK na moje (z błędem). Sędzia tego też nie pociągnął. Niczego zresztą nie ciągnął, myślałem, że odstąpiono od procesu, że pani zmądrzała, ale wyszykowali drugi proces, na którym (tuż przed inauguracyjną rozprawą) jej mecenas poinformował mnie, że zapadł wyrok 18 grudnia 09, czyli dowiedziałem się o wyroku 4 miesiące po jego wydaniu. Oczywiście na apelacje pseudoprawnicy nie chcą się zgodzić, bo terminy zostały przekroczone. Ale termin można liczyć o daty podjęcia informacji o wyd. wyroku. Skoro nikt mnie nie poinformował, to... Równie dobrze p. Chomuszko zeznałaby, że ktoś podpisał zobowiązanie i sędzia bez badań biegłego zażądałby zwrotu rzekomej pożyczki np. miliona zł. Sędzia popełnił szereg błędów, zaś ani Gdańsk, ani Warszawa nie widzą sprawy. Stąd tyle artykułów nt. nawiedzonej pisarki i błędnego sędziego oraz głupawej Temidy.
~poiuy
25-09-2011 / 22:57
Mój drogi miesza Ci się procedura cywilna z karną, a ta pierwsza to jest taka jaka jest - no cóż jak powód nie przyjdzie to się odroczy, jak pozwany nie przyjdzie to się mu wyrok wlepi - ot taki prezent, chyba dla tych funduszy sekurytatywnych i firm windykacyjnych, co ściągają nieistniejące lub przeterminowane długi - a nóż babcia nie przyjdzie to dostanie wyrok, no i przez komornika od strzału się ściągnie - później się może odwoływać, dług spłacony koniec. Ale no cóż mam w Pana kwestii takie pytania, niech Pan na nie szczerze odpowie wszystkim. 1. Sąd miał prawo wydać taki wyrok jaki wydał, a nawet musiał (czyli uznać powództwo - por. kpc - skargę proszę złożyć do swojego posła), ale też ciąży na nim obowiązek przeprowadzenia dowodów w "faktach" niejasnych, więc dziwi mnie jak mógł przyjąć, że pomawiał pan za pomocą "lewych" kont - no na tej podstawie to można każdego obciążyć, bo w przypadkach o pomówienie to pozwany musi udowodnić, że mówił prawdę (i dobrze, trudno, żeby powód się bronił przed tym, że jest taki śmaki i owaki i zrobił to czego nie zrobił) 2. O co chodziło z tym podpisem zła rubryka, nie to miejsce, podpisała się pod złym dokumentem? A teraz konkretne pytania. 1. Skąd pan wie, że Sąd potraktował to jako omyłkę skoro z Pana relacji raczej wynika, że nie był Pan w sądzie i sąd miał w aktach Pana oświadczenia? Nic Pan nie pisał, że składał jakieś zeznania. 2. Pomawiać Pan mógł (jednak nie sądzę aby Pan to robił w ten sposób co niżej), poprzez założenie fałszywego konta, ale nie w celu bluzgania, lecz w celu podszycia się pod powoda?