Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
19 maja 2019
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Jak zdobyć mieszkanie czyli kolejny numer na bitą żonę.

O tym, że kwestia tzw. przemocy w rodzinie jest traktowana jako sposób na robienie przekrętów, przejmowanie majątków i niszczenie rodzin, piszą nie tylko Afery Prawa. Widać wyraźnie, że są tu dwa aspekty: czysto kryminalny związany z fabrykowaniem oskarżeń dla oszustw i połączony z tym pierwszym, aspekt ideologiczny: rozbijania rodzin i podważania autorytetu rodziców dla stworzenia społeczeństwa przestępców lub posłusznych niewolników, bo na takich mogą wyrosnąć dzieci w rozbitych rodzinach.

Oskarżenia o „psychiczne i fizyczne” znęcanie się, pojawiają się zwykle jakiś czas po ślubie, gdy rodzina okrzepnie, kupione zostanie mieszkanie czy wybudowany dom. Przepisy i praktyka „polskich” władz są takie, że wystarczy byle pomówienie, niepoparte dowodami, żeby ojca rodziny wyrzucić z domu i zakazać mu do niego wstępu. Nie jest do tego potrzebny proces. W Polsce zostały stworzone, przepisy, w których urzędnicy wymiaru sprawiedliwości mogą w prywatny sposób interpretować prawo ,co pozwala skazać człowieka pod byłe pozorem i bez procesu więzić praktycznie nieograniczony czas. Gdy człowieka zamknie się za kratami, nie może on się bronić i można go skutecznie okraść z majątku, pozbawić praw do dzieci etc. Jest tak szczególnie, gdy sprzysięga się przeciwko niemu jego własna rodzina - osoby, którym zaufał.

Tak los spotkał Marusza L. kiedy w 1995r brał ślub ze swoją obecną żoną, nie wiedział, że jest ona osobą chorą na padaczkę i używającą od sześciu lat leków zwanego Clonazepamum. Większość leków, wbrew swojej nazwie nie leczy ale jedynie tłumi objawy choroby, pozwalając w miarę normalnie funkcjonować. Do czasu ślubu choroba żony była skrętnie ukrywana przez jej rodzinę. Clonazepamum, tak jak wiele innych psychotropów, po długotrwałym stosowaniu prowadzi do uzależnienia. Nagłe odstawienie go może spowodować skutki uboczne takie jak psychoza, halucynacje czy zaburzenia zachowania. Mariusz L. trafił też na manipulatorów. W 2002 roku kupił dla rodziny mieszkanie. Dał się jednak wmanewrować, aby akt notarialny był sporządzony na siostrę żony. W owym czasie stosunki rodzinne były dobre. Mariusz L. bardzo dobrze zarabiał. Jeździł na Ukrainę i do różnych krajów europy w interesach.

Jak się później okazało, rodzina żony miała wpływy w organach ścigania. Siostrzeniec teściowej jest oficerem policji w Ostrołęce i jak twierdzi Mariusz L. udowadniając ten fakt miejscowym organom ścigania, to on doradził rodzinie, że oskarżenie o znęcanie się nad żoną będzie skutecznym sposobem na pozbycie się niepotrzebnego już męża i ojca z mieszkania.

Zaczęły się prowokacje i wzywanie policji w związku z rzekomą przemocą w rodzinie. Za pierwszym razem policja została wezwana przez szwagierkę. Jak jednak zeznający w sądzie policjanci, podczas interwencji nie zauważyli nic podejrzanego zeznając: Mariusz L. spokojnie siedział przy komputerze i był zdziwiony wizytą funkcjonariuszy a jego żona zaprzeczyła jakoby wzywała policję. Następną okazją był atak padaczki u żony, z którego zachowała się krotka notatka syna wyraźnie opisująca objawy padaczki. W oskarżeniu natomiast przedstawione jest to jako przewrócenie i kopanie żony. Charakterystyczne, że prowadząca wówczas dochodzenie policjantka z Wyszkowa, Agnieszka Daniluk nie wpadła na pomysł, żeby „ofiarę pobicia” poddać badaniu lekarskiemu. Ten motyw powtarza się i w innych przypadkach. Policja nie jest szkolona aby rzetelnie sprawdzać fakty i nie ulegać manipulacjom. Oskarżenia mają być przyjmowane bez weryfikacji a wskazanemu sprawcę najlepiej wyrzucić z jego własnego domu.

Wkrótce potem Mariusz L. otrzymał wezwanie na policję. Sądząc, że skończy się na jego wyjaśnieniach i sprawa zostanie zakończona, udał się na komendę i już z niej nie wyszedł. Sprawa była z góry nagrana. Został aresztowany i zamknięty wstępnie na trzy miesiące. Później areszt przedłużono o następne trzy miesiące. Wszystko rzekomo dla dobra śledztwa, które może trwać dowolnie długo. Śledcza wspomniana Agnieszka Daniluk z komendy policji w Wyszkowie pod nadzorem miejscowej Danuty Klimiuk, szefowej tamtejszej prokuratury, prywatnie – żony miejscowego komornika sądowego. Jak widać zatem ów „brak profesjonalizmu” ze strony policjantki nie był rzeczą przypadkową a usankcjonowany przez lokalną „grupę trzymającą władzę”.

Na rozprawę Mariusz L. został przywieziony w kajdankach. Wcześniej wycofano mu obrońcę z urzędu, którego otrzymał na czas badania psychiatrycznego. Jak stwierdziła sędzia Anna Nowakowska, ponieważ uznano go za poczytalnego, obrońca mu nie przysługiwał. O tym że oskarżony przebywając w więzieniu nie pracował, nie miał środków na opłacenie własnego adwokata i w związku z tym obrońca taki mu przysługiwał, nie wspomniała, natomiast Prezes sądu Danuta Najmoła z urzędu zgodnie z przepisami powinna była nie uwzględnić i umorzyć bezpodstawny skrajnie nielogiczny akt oskarżenia Zeznania zaś żony Mariusza L. polegały na tym, że sędzia Anna Nowakowska odczytywała wcześniejsze zeznania ze śledztwa a oskarżycielka kiwnięciem głowy je potwierdzała. W tej sprawie jedynymi dowodami były zeznania żony Mariusza L i jej rodziny, że od sześciu lat znęcał się nad nią i rytualnie ją bił. Nikt przy tym nigdy nie widział śladów owego bicia i brak było jakiejkolwiek obdukcji. Przy tak ustawionym procesie, w kajdankach, bez obrońcy i bez możliwości wcześniejszego przygotowania się o rzeczywistej obronie nie było mowy.

Co więcej, w Prokuraturze w aktach śledztwa Mariusz L. znalazł opinię psychologiczną na temat swojej żony, która to opinia mówi wyraźnie, że Urszula L. „nie jest wiarygodnym świadkiem wydarzeń, jej zeznania są mało spójne i logiczne.” W opinii tej jest też stwierdzenie, że „jest ona osobą zaburzoną emocjonalnie i że istnieje prawdopodobieństwo organicznych uszkodzeń mózgu wskutek przebiegu padaczki. Może to powodować zmiany nastroju, chwiejność emocjonalną, drażliwość, pamiętliwość, drobiazgowość w wypowiedziach. Są to zmiany charakterologiczne, zaburzenia osobowości.”

Mimo, że dokument ten jest wyjątkowo istotny dla sprawy, prokurator odmówił wydania Mariuszowi L. kopii wspomnianej opinii. Dysponuje on jedynie własnym odręcznym odpisem. Opinia ta i zachowanie się prokuratura, potwierdzają jednak przypuszczenia, że oskarżenia były świadomie sfabrykowane przez wyszkowską prokuraturę. Znając zaś sposób prowadzenia procesów w Polsce, bez cienia rzetelności, gdzie sędziowie bez minimum wnikliwości przyklepują najbardziej idiotyczne oskarżenia prokuratury, nie należy się dziwić, że Mariusz L. został uznany przez sąd pod przewodnictwem SSR Anny Nowakowskiej za winnego zarzucanych mu czynów. Wyrok jaki otrzymał to 1 rok i 6 miesięcy więzienia. Sąd drugiej instancji pod przewodnictwem Anny Łaszczych jedynie zmniejszył karę do 10 miesięcy nie zmieniając istoty orzeczenia pierwszej instancji. Trwa to już ponad dwa lata szykany, więzienie, ograbienie go ze wszystkich dokumentów, pieniędzy i wyrzucenie go z domu na bruk spowodowało, że Mariusz L. z wysportowanego pełnego energii mężczyzny, stał się cieniem człowieka. Jest bezdomny ostatnią zimę przemieszkał w zaszczurzonej piwnicy a dla przeżycia ima się przypadkowych zajęć i z reguły niskopłatnych zajęć. Patrząc na jego i podobne przypadki nie sposób nie zauważyć, że „polskie” władze chorobliwie nienawidzą obywateli państwa, którym rządzą. Szczególnie zaś nienawiść kierują do naszych rodzin. Towarzyszy temu propaganda o państwie prawa, prorodzinnej polityce władz RP. Rzeczywistość zaś jest taka jak w przypadku właśnie Mariusza L. czy opisywanych przez nas historii państwa Wróblów, Zawadzkich, Frymusa czy Goczyńskiego.

Afery Prawa

Opinia psychologiczna Urszuli L.

Wyszków 11.12.2007r

Wydana dnia 05.12.2007.

Opinia Biegłego Psychologa

Stan psychiczny opinionowanej w czasie badania:

Dopytana czy leczyła się psychiatrycznie odpowiedziała że od lat 90-siątych leczyła się u neurologa z powodu padaczki. Nie przyjmowała zapisanego jej luminalu, brała jedynie środek uspokajający. Obecnie nie leczy się, czuje się dobrze. Intelektualnie wydolna w normie, prawidłowo rozumie zadawane jej pytania, ma dobry zasób słownictwa. Bardzo drobiazgowa, rozwlekła, organiczna w wypowiedziach. Jej wypowiedzi są chwilami sprzeczne ze sobą, mało logiczne i spójne. Jej wypowiedzi cechuje ambiwalencja, mówi że ”boi się męża a jednocześnie w innym miejscu twierdzi że się go nie boi”. Zapytana czy chce żeby mąż był ukarany i poszedł do więzienia mówi na temat mediacji, a potem „że powinien iść siedzieć do więzienia”. Emocjonalnie drażliwa, chwiejna, niespokojna. Nastawiona do męża wrogo, uważa że jest ofiarą przemocy z jego strony, choć podkreśla, że po powrocie on domagał się jedynie pieniędzy, strasząc ją .

W odpowiedzi na zadane pytania stwierdzam co następuje:

1. Urszula L. jest wydolna w normie intelektualnej, jest w stanie prawidłowo odtwarzać wydarzenia, jeżeli zmienia rzeczywistość to robi to z prywatnych pobudek.

2. Opinionowana nie jest chora psychicznie, jednak jest osobą zaburzoną emocjonalnie. Istnieje prawdopodobieństwo organicznych uszkodzeń mózgu przebiegu padaczki. Może to powodować zmiany nastroju, chwiejność emocjonalną, drażliwość, pamiętliwość, drobiazgowość, rozwlekłość w wypowiedziach. Są to zmiany charakterologiczne, zaburzenia osobowości.

3. Opinionowana jest w ewidentnym konflikcie finansowym ze swoim mężem.

4. Reasumując Urszula L. nie jest wiarygodnym świadkiem wydarzeń, jej zeznania wydają się mało spójne i logiczne.

mgr Anna Bakuła
psycholog spec. d/s. Uzależnień

Prokurator Rejonowy odmówił wydania kserokopii przedmiotowej opinii. W dniu 2 kwietnia 08 r. dokonałem przepisania ręcznego z akt sprawy sygn. akt 1 Ds. 957/07

Wiarygodności z oryginałem poświadczam Mariusz L.


Tematy w dziale dla inteligentnych:

ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~Mirek
09-02-2017 / 16:35
~Mirek
18-04-2016 / 09:23
Jestem praktycznie w identycznej sytuacji, różnica polega jedynie na tym że mam jeszcze pracę i dzięki pomocy przyjaciół gdzie mieszkać.
~Omkar
23-12-2014 / 14:16
This ring is dreamy (as is your blog, a" rel="nofollow">pmsekkfen.com"> litlte light in my day)!! In" rel="nofollow">pmsekkfen.com"> litlte New Zealand, the end of the earth, we can't get our hands on" rel="nofollow">pmsekkfen.com"> litlte treasures like this :(I would wear daily, and love it to pieces.Keep up the AMAZING workT xtoriholden@gmail.com
~Kalyesubula
19-12-2014 / 22:58
Up until 2009, higher gas preics were caused by the president and vice president manipulating the markets to help their friends. (Or so we were told.)Since so many poor people are friends of Obama, since 2009, higher gas preics must have been caused by the president and vice president manipulating the markets to hurt their friends. Oh, yeah. That hope and change!
~taki gosć
26-11-2014 / 09:58
Witam wszystkich, czytam te Państwa wpisy, a wiadomo że skoro czytam to cokolwiek z tego typu sytuacjami muszę mieć wspólnego. Otóż żyję w małżeństwie 12 lat, wyjątkowo mocno kocham swoją żonę i Nasze dzieci. Jestem zdecydowanie optymistą i nie straszne mi dotychczas były przeszkody, które w życiu napotykałem/napotykaliśmy. Ze wszystkim wcześniej czy później sobie radziłem, a dodatkowo uczynnie, bezinteresownie pomagałem w trudnych sytuacjach najbliższym – rodzinie, znajomym itd. Jak w każdym małżeństwie bywały piękne i gorsze chwile, ale zaznaczam, że w przeważającej większości było wszystko w najlepszym porządku. Jedyne co złego działo się między mną i żoną to jakieś nieporozumienia i przepychanki słowne, a czasem większe kłótni, ale w żaden sposób patologiczne. No… zdarzyło się czasem, że użyliśmy wobec siebie brzydkich słów, ale jeśli już się zdarzyło to raczej żona była tego prowokatorką. Rzecz jasna, nie mam jej tego za złe, bo każdy ma prawo poddać się czasem złym emocjom i powiedzieć drugiej osobie coś głupiego, choć tak na prawdę się tego nie chce i w gruncie rzeczy później przeprasza i żałuje. Ale do sedna: przez te 12 lat nie byłem typowym facetem, poświęconym tylko pracy i wymagającym od żony bóg wie czego nie dając nic w zamian. „Uchylałem jej nieba”, uwielbiałem, dbałem o nią, o dom, o dzieci, angażowałem się zawsze kiedy tego wymagała sytuacja, pomagałem jej we wszystkim bezinteresownie. Niedawno uruchomiła własną działalność i ponieważ widziałem, że sobie nie radzi to poświęcałem jej więcej czasu niż dla swojej firmy. Mimo, że Nasz status majątkowy jest na poziomie powyżej średniej, to racjonalnie sam odmawiałem sobie kupienia przysłowiowych butów na zimę, bo żona musiała mieć 5 par, poza tym trzeba też zaopatrzyć dzieci…i tak dalej. Robiłem dla niej wszystko, włącznie z porządkami w domu, żeby tylko po powrocie z pracy miała dobry humor, uśmiechnęła i przywitała się chociaż jak żona. Stawałem dosłownie na głowie, abyśmy chociaż w sobotę wieczorem mogli być mężem i żoną. Nie chce już pisać, że kupowałem jej prezenty, że dwa/trzy razy w roku jeździliśmy z dziećmi na wakacje i ferie + wyjazdy weekendowe. Po prostu, tak bardzo ją kochałem, że zasypiając wieczorem myślałem jak sprawić aby kolejny dzień był dla niej udany, miły i myślałem o dzieciach, o obowiązkach, o nauce o tym jak będziemy spędzać wolny czas i kolejny weekend. W połowie małżeństwa zrezygnowałem, ze swojej kariery zawodowej, a zaznaczam, że kończyłem na stanowisku dyrektora zarządzającego, w dużej firmie. Uczyniłem to tylko dlatego, żeby być przy żonie i wtedy jeszcze pierwszym dziecku. By pomagać jej w codziennych obowiązkach, opiekować się nimi i korzystać z najlepszych lat życia wspólnie się nim ciesząc teraz, a nie na emeryturze. Moja ideologia życia i hierarchia wartości zaczynały się od mojej rodziny, na czele z szanowną żoną rzecz jasna. W sierpniu br., mocno się pokłóciliśmy, przy znajomych. Oczywiście jak to w kłótniach bywa, wina nigdy nie leży po jednej stronie i tak też był ty razem…ale… Pierwszy raz w życiu odpuściłem postanawiając, że żona musi wreszcie docenić jakiego ma faceta u swojego boku i albo zrozumie swoją winę i chociaż trochę zacznie się starać, dając w zamian za moje codzienne starania odrobinę ciepła i miłości w tym małżeństwie, albo ja też przestanę się starać i nie będę już przepraszał nawet za jej zachowania chcąc trzymać Nasze małżeństwo w ryzach. To wszystko oczywiście opisane jest w dużym skrócie, bo przecież wydarzeń i historii można przytaczać wile, ale chodzi o zarys, o model Naszego małżeństwa. Dodam jeszcze, bo to bardzo ważne, że Nasze dzieci były do teraz wyjątkowo szczęśliwe i uśmiechnięte i bardzo przez Nas kochane. W domu miały stworzone idealne warunki do rozwoju, nauki i zabawy. I to wszystko, ta cała moja prawdziwa miłość, poświęcenie ogromnej części swojego życia, praca od rana do wieczora przez 12 lat, dla żony i dzieci…OKOŁO DWA MIESIĄCE TEMU ZOSTAŁO MI ZABRANE, UKRADZIONE I ZDEPTANE. Osoba, którą tak bardzo kochałem i była dla mnie najważniejszą kobietą mojego życia udała się na policje ze swoimi rodzicami i tymi znajomymi przy których się pokłóciliśmy ( była to znajomość kilkumiesięczna) i postawiono mi zarzut z art 207kk, czyli znęcanie się nad żoną. FIKCJA, INTRYGA I MISTYFIKACJA !!! Równolegle dowiedziałem się o rozwodzie… Od dwóch miesięcy nie ma mnie w domu, bo otrzymałem zakaz zbliżania się na 5 metrów do żony. Ona utrudnia mi permanentnie kontakty z moimi kochanymi synami. W swoich codziennych działaniach i decyzjach wykazuje się irracjonalnym podejściem (wiem co piszę, znam ją 12 lat). Mało tego, wstępnie okazuje się, że została bardzo mocno zmanipulowana przez pewną koleżankę (z natury samiec alfa), która notabene ostro przystawiała się do mnie na każdej imprezie. Życie mi się zawaliło, chce zabrać mi wszystko, Dzieci, majątek, honor, marzenia i wzorową ideologie życia z rodziną i radość z uczestniczenia w wychowaniu moich wspaniałych synów. Historie w życiu są nieprzewidywalne, każdy dzień może nas zaskoczyć i zamknąć drogę, którą idziemy, mimo, że to dobra i dla wielu godna naśladowania droga.
~Ania41
19-09-2012 / 14:17
Witam w klubie.Jak widzę nie tylko w białostockich sądach scenariusz z użyciem ART 207 KK jest taki sam.Facet w starciu z wymiarem sprawiedliwości nie ma żadnych szans.Sprawy które on zakładał byłej żonie poumarzane bez rozpatrzenia-mimo nagrań i dowodów(wogóle nie rozpatrzonych).Sprawa o podział majatku w toku, ale to nikogo nie dziwi,że tu chodzi o majatek i zadnego znęcania nie było.Raczej to ona jest agresorem, w dodatku karanym za bezpodstawne wzywanie policji.W takiej sytuacji był też mój brat, a obecnie jest mój przyjaciel.Obaj zwiedzili areszty i wiezienie.Za pomówienia byłych pazernych żon.
~obca
06-12-2011 / 10:03
Ty czarna Mańka zastanów sie co mówisz!Jeżeli miałybyśmy wpływ na to kogo kochają nasi bracia nigdy nie związali by się z takimi s.... .!Współczuję ci "siostro" bo ja tez jestem siostrą,która nie wie jak pomóc bratu:(czeka on na rozprawe w areszcie ale ja juz nie wierze w sprawiedliwosc po tym co tu przeczytałam.Sytuacja ta sama-pozbycie sie faceta z życia i z domu.
~czarna Mańka
25-11-2011 / 23:18
Przeczytałam to co napisałaś"kochana siostrunio" i nie wiem,czy ci współczuć,czy walnąć śmiechem. Bo co robiłaś?ja się pytam jak Twój "ukochany" brat tułał się po piwnicach i nie miał co jeść. Co na to Ty i Twoja rodzinka? tłumacz się..czekam!!!!!!!!!!
~siostra
16-08-2011 / 21:45
Wszystkiego naj najlepszego bracie! Dziś mógł byś się cieszyć świeżym powietrzem ale cóż. Mogę tylko zanieść kwiatka zapalić znicz i tyle. Nie mogę zrozumieć twojej byłej żony czemu teraz udaje świętą siedzi na cmentarzu i wącha twoje kwiatki i szuka w naszych rodzicach oparcia zwracając się mamusiu i tatusiu!!! po co to!!! Zniszczyła tobie i sobie życie po części po co jej rodzina nie znała nas cztery lata a teraz chce nas znać i mówi że nasi rodzice to jej rodzice po co to ta ceremonia to jakiś obłęd wystarczy już tego wstydu tyle że cho cho!!! Mariusz był kozłem ofiarnym swego losu. Zrozumcie ludzie że tu na ziemi sami gotujecie nam piekło mój brat tam w niebie odnajdzie na pewno sprawiedliwość jakiej tu nie mógł się doczekać. Proszę o wybaczenie mojemu bratu tych czterech lat jego męczarni taki był jego los. Nie życzę nikomu wejść w taką rodzinę w jakiej Mariusz się znalazł bo przecież nikt nikogo nie prześwietli na wylot. Kocham Cię brat brakuje mi twoich rozmów i przytulenia się do Ciebie. Żegnaj.
~brat
28-04-2011 / 23:59
Wsadzcie sobie te komentarze w dupę mój św pamięci brat Mariusz już nie żyje bójcie się ci którzy mieliście coś do niego bo przyjdzie do was w nocy!!! nie ominie was to .