Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
7 kwietnia 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA ZDZISŁAW RACZKOWSKI

Biegły geodeta i numer "na starą mapę" - z cyklu patologie sądowe.

Redakcja już poznała wiele "numerów na oszustwa" biegłych geodetów, jak jednemu coś ukraść, żeby po znajomościach dać innemu. Opisaliśmy "przekręt na pręt" , "przekręt na zasiedzenie", typowe spory o miedze, znany "numer na przecinek" zmniejszający działkę 10 krotnie, pomyłkę sprzed 30 lat którą akurat teraz biegły geodeta i właściciel zauważyli, ale większość numerów zmiany powierzchni nieruchomości polega na "tajnym" wpisywaniu nowych danych do ksiąg hipotecznych. Tak zmieniają właścicieli majątki pożydowskie i wiele innych, gdzie swój udział mają adwokaci i sędziowie.

Tutaj przedstawiamy inny numer - na mapę praprapradziadków z 1904r jaki zrealizowano w 2002 roku w Sądzie Rejonowym w Ostrzeszowie, na skutek czego rodzina od dziada mieszkająca został pozbawiona nagle drogi do swojego domu - oczywiście wyrokiem zaocznym, tak żeby nikt się od tej bzdurnej decyzji nie mógł odwołać.

Tym sposobem wyrok wydany w imieniu RP stworzył dla właścicieli nieruchomości getto. Teraz chyba powinni sobie kupić samolot, ponieważ drogi do domu nie mają. Ta historia walki z korupcją i głupotą urzędniczą toczy się wiele lat.
Można powiedzieć że od wielu lat toczy się nowy proces wywłaszczania, po prostu pod nieobecność właściciela na jego grunt wchodzi geodeta wkopuje kamienie graniczne, zainteresowane osoby podpisują, oraz fałszują podpisy nieobecnych, w protokole nie podaje się nazwiska geodety, a następnie giną rzekomo materiały na podstawie, których wytyczano granice, prokuratura umarza śledztwo, twierdząc, że wszystko wykonano prawidłowo, sprawa trafia do sądu, a tutaj poszkodowanemu się nie daje wiary, gdyż mapy zaginęły. Sędzia wówczas wyjmuje postanowienie o umorzeniu śledztwa i sprawa się kończy. Oczywiście w tych samych sprawach, uczestniczy zawsze ten sam biegły sądowy. Poszkodowany nie może się nigdzie odwołać, bo kolesie z I i II instancji współpracują ze sobą...

I fakty.
Dnia 10 maja 1993 roku na działkę ewidencyjną 45, położoną w Rogaszycach, wkroczyli incognito, pracownicy Woj. Biura Geodezji i Terenów Rolnych w Ostrzeszowie i bez jakiegokolwiek wniosku, ze strony właścicielki dokonali podziału nieruchomości, na działki 45/1 i 45/2. Protesty na nic się nie zdały. Andrzej Manikowski, geodeta, który uczestniczył w tych działaniach, stwierdził że na krzyk to on jest odporny jak każdy oszust. A że sprawa ma charakter korupcyjny, to dowodem jest fakt że działki zostały bez drogi dojazdowej, a zgodnie z prawem takiego podziału nie wolno dokonywać.
Sam podział jest dość skomplikowaną czynnością geodezyjno-prawno, podziału można tylko wykonać za zgodą właściciela, pracę te poprzedza szereg innych czynności ugodowych, a projekt powinien być oparty o plany zagospodarowania i mapy zasadnicze.
Szczególnie należy uwzględnić dostęp do drogi publicznej, tymczasem panowie X i Y, wykonali podział całkiem nielogiczne, nie mówiąc, że położenie budynków na mapach jest zgoła inne niż rzeczywiste, nawet budynek z 1904 roku się „przekręcił”, co raczej świadczy, że prace wykonano zza biurka, a w terenie tylko wkopano kamienie graniczne.

W parę dni po tych tajnych czynnościach, zadowolony sąsiad przewrócił płot frontowy, na drodze wykopał szambo i odciął dostęp do części frontowej oraz zajął drogę, błyskawicznie przed frontem działki powstała baza sprzętu rolniczego.
Oczywiście została wezwana policja, ale ku ogólnemu zaskoczeniu sąsiad pokazał policji nowe mapy działki, a w zasadzie szkice polowe, oraz jakiś stary dokument. Dopiero wtedy stało się jasne, kto stał za tym podziałem. Na podstawie tego szkicu policja nie była w stanie stwierdzić, co jest kogo.
Następnie na posiadłość wkroczył sąsiad, wraz z prywatnym geodetą Józefem Mrozem, sierżantem policji Robertem Krowickim, oraz byłym sołtysem Zygmuntem Ostrowiczem (radny PSL, komornik). Poinformowano wszystkich, że władzy trzeba słuchać, i że będą ustalać nowe granice nieruchomości. Ponownie więc naruszono własność, nadużywając prawo. Arogancja tej grupy była jednoznaczna, tylko jest chyba dziwne, że policja zamiast łapać przestępców chodzi odszukiwać kamienie graniczne.

Sprawę naruszenia posiadania zostaje wniesiona do prokuratury, gdzie zostaje umorzona, prokuratura nawet nie raczyła nikogo przesłuchać w tej sprawie, twierdząc, że wszystko zostało wykonane zgodnie z danymi z 1904 roku.
Faktycznie w księdze wieczystej w 1904 roku była to działka o pow. 2.66.00 ha, należała do prababci i jej siostry, ale działka uległa podziałowi na dwie działki po 1.39ha. a następnie zwiększyła się do 2,77ha. Czyli ktoś jak to zmieniał nawet nie znał się na matematyce.

Zastanawiającym był fakt, dlaczego, wszyscy uparcie trzymają się roku 1904.
Otóż sąsiedzi, którzy kupili sąsiednią nieruchomość w 1962 roku, zorientowali się, że w 1904 roku obecna działka 46 i 45 tworzyły całość, wystarczyło tylko doprowadzić do zagubienia ksiąg wieczystych, aby działki na nowo scalić, a było to tylko możliwe na podstawie danych z 1904 roku. Poprawki w księgach wieczystych, ewidencji wszystko wskazuje na mataczenia. Droga która była wykonana jeszcze przez pradziadków nagle przestaje istnieć, a prokuratura twierdzi, że granice działki są zgodne z katastrami z 1904 roku, tylko że jasno z nich wynika, że dojazd jest, tylko geodeta Andrzej Manikowski i prokurator tego nie widzą. Ciekawe co ich zaślepiło? Po znajomościach sędzia Cezary Różanek przybija, chyba też nie za friko.
Sąsiad, którego
rodzice kupili działkę 46arów w 1962 roku i do granic nie czynili zastrzeżeń, nagle po 40 latach wnosi pozew twierdząc, że droga używana od pokoleń jest jego własnością i przez niego wykonana. Z tego wynika że do 1962 roku właściciele fruwali do swojego domu?
Co ciekawe, sąsiedzi wszystkie swoje budynki postawiła w drodze samowoli budowlanej, w tym na spornej granicy działki, ale zdaniem prokuratury to zaszłość, tylko droga która powstała za pradziadków to nie zaszłość!

Szkice katastralne wykonane w 1993 i w 1995 nie odpowiadają żadnym danym. Przywrócić dojazdu nie można, bo wyrok jest prawomocny. Sąd nie musiał oczywiście uzasadniać sprawy, opinii biegłego sądowego nie wydano. Brak operatu pomiarowego i mapy zasadniczej. Praktycznie wszystko zaginęło. W 1995 roku stworzono szkic polowy, ale nie powstał żaden protokół graniczny, ani operat pomiarowy, zresztą mapa ta została wykonana na prywatne zlecenie i jest niezaewidencjonowana.
Skoro ktoś dokupił działkę w 1962 roku, o pow. 1,38,85, to nie może występować o ustalenie granic z 1904 roku o pow. 2.66.ha.
Ciekawe jest też że właściciele dostali pozwoleniu na budowę domu w 1986 i wtedy była droga dojazdowa którą teraz zlikwidowano. Cóż, jak wiemy papier każdy kit wytrzyma.
Tak prawdę mówiąc, nawet gdyby ta droga nie należała do działki to i tak powinna należeć choćby przez zasiedzenie, czego sędzia nie uwzględnił.
W dodatku dokumentację pod pozwolenie wykonywało to samo Biuro Geodezyjne które później fałszuje dokumenty? - kolejna paranoja urzędnicza..

cdn.

I PODOBNE TEMATY w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA" - Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
Stowarzyszenia Ochrony Praw Obywatelskich
Zespół redakcyjny: Zdzisław Raczkowski, Witold Ligezowski, Małgorzata Madziar, Krzysztof Maciąg, Zygfryd Wilk, Bogdan Goczyński, Zygmunt Jan Prusiński oraz wielu sympatyków SOPO

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~MaudMary
11-04-2015 / 03:39
~Danka1
07-03-2013 / 16:15
Jeśli Pan biegły , stoi za ich sprawiedliwością to niech Pan mi wyjaśni taki problem , Posiadam działkę która ma 1269m , w 1964 sąd podzielił działki na : 1.działka własnościowa 407m 2.działka własnościowa 407m 3. Działka wspólna 455m Sytuacja wygląda dziś tak : 1.D. W 397m 2.D.W 470m 3.Działka wspólna 357m Niech pan mi powie jak to jest możliwe że wymiary biegłego różnią się wymiarom sądu?
~Bogumił Szyda
10-01-2013 / 18:06
Minęły ponad 2 lata i co zrobiła redakcja - nic? Obiecała cdn i nic czyżby afery nie było, a może sami dostaliście "w łapę" ?. Łatwo jest opisywać, lecz nieodpowiedzialnie pozostawiać domysły. Czekam na odzew.