Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
3 kwietnia 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

Wspólna polityka rolna to kradzież własności prywatnej. Stowarzyszenie Ziemiańskie w Polsce. Rafał Gawroński

Powracając do kraju po wieloletnim pobycie na przymusowej emigracji (autor posiadł azyl polityczny i statut bezpaństwowca) w zachodnim raju, jak to co niektórzy określali postanowiłem powrócić do tradycji moich przodków wedle prośby mojego wuja.

Kupiłem małe gospodarstwo rolne, a następnie wraz z żoną nabyliśmy trochę gruntów od Agencji Nieruchomości Rolnych. W sumie około 70 ha wraz z zabudowaniami. Gospodarstwo to spełniało wszelkie normy dla hodowli zwierząt, ponieważ w celu hodowli koni całe te przedsięwzięcie zostało rozpoczęte.

Nie spodziewałem się, że od momentu zakupu całe te lata będą się realizować pospolite oszustwa w wykonaniu urzędników zobligowanych prawem do respektowania raz ustalonego prawa.

Byłem osobą nie przystosowaną do sytuacji, że każdy urzędnik na każdym etapie swojego postępowania wkracza brutalnie w prawo własności, tylko po to żeby nas okraść bez żenady w majestacie jego zdefraudowanego prawa.

Przed przyjazdem do kraju prowadziłem firmę spedycyjną o charakterze międzynarodowym i byłem jedynym Polakiem od wielu lat zainstalowanym na najstarszym szlaku handlowym Europy to jest od Wenecji po Rotterdam w dawnych czasach nazywanym od Republiki Weneckiej do Flandrii.

Zostałem rolnikiem w Polsce. Proszę nie myśleć, że nagle spedytor i agent celny zostaje z dnia na dzień rolnikiem. Otóż od samego początku mojego pobytu we Francji gdzie przyjechałem z Australii miałem styczność z rolnictwem przez wyścigi konne i rolnictwo ekologiczne. Ekologia, a także makrobiotyka stawały się coraz silniej reprezentowane w świecie Zachodu za sprawą zbyt intensywnej polityki rolnej nastawionej głównie na produkcje ilości a nie jakości żywności.

To potrzeba jakości spowodowała, że zaczęto produkować żywność wedle starych sprawdzonych metod. Mniej ilościowo ale lepiej jakościowo. Gdy przyswoiłem sobie język Moliera z rodzinnego gospodarstwa zaproponowano mi objęcie pracy szefa młyna i produkcji żywności w firmie produkującej i dystrybuującej zdrową żywność wytwarzaną w tradycyjnej technologii. Z początku moje obowiązki były związane z młynem i zatrudnionymi tam pięcioma osobami. Zajmowałem się zaopatrzeniem pracowników w niezbędne rzeczy do produkcji mąki, kasz i innych produktów tam wytwarzanych, naliczaniem czasu pracy, ustalaniem dyżurów przy niezbędnych remontach itd. Ale najważniejsze było dla mnie w miarę szybkie podejmowanie słusznych decyzji co do wytwarzanych produktów w młynie tak, aby nie zabrakło produktów do ich pakowania. W miarę gdy moje predyspozycje do kierowania zespołem ludzi potwierdzono przydzielono mi produkcję galetek z ryżu. Tutaj już się spotkałem z zaawansowaną technologią produkcji, a także z pneumatyką. I tak po kolei objąłem cały sektor produkcji żywności oraz realizację kontraktów z rolnikami z którymi mieliśmy podpisane wieloletnie kontrakty. Nadzór był specyficzny ponieważ należało się w głównej mierze zaprzyjaźnić z rolnikiem i nie sprawiać formy nadzoru produkcyjnego. Dokonywaliśmy zazwyczaj dwukrotnej analizy chemicznej gleby i roślin przez specjalistyczne laboratorium. Należało zachować szczególny takt przy wykonywaniu tych czynności ponieważ producenci to ludzie dumni i uczciwi. W pięcioletniej praktyce nie spotkałem się z naruszeniem jakichkolwiek norm przez nas ustalonych. Był to okres legislacji zdrowej żywności i wprowadzano tzw. code CINAB we Francji określający najwyższe parametry produkcji ekologicznej. Jako szef produkcji wielokrotnie udzielałem wskazówek i uwag w szczególności, jeżeli dotyczyły one wytwarzania, produkcji i dystrybucji produktów ekologicznych w ramach nowej legislacji. Mając na uwadze osobiste uwarunkowania przeniosłem się do Paryża zakładając firmę spedycyjną, którą prowadziłem do przyjazdu do Polski. Dodatkowo zawsze gdy tylko mogłem zajmowałem się transportem koni wyścigowych firmową ciężarówką. Z racji wieloletnich praktyk z zakresu rolnictwa oraz osobistych powiązań przez okres pobytu w Paryżu nie zerwałem z hodowlą koni i wyścigami konnymi.

Poznałem żonę i pobraliśmy się w Paryżu z myślą o stworzeniu rodziny. To nam się skutecznie udało, jednak zajmując się rolnictwem w Polsce doświadczyliśmy wiele złego od ludzi po których nie spodziewaliśmy się że będą tak podli w stosunku do nas.

Oto mały rejestr tych spraw :

-trzykrotna próba zabójstwa,

-kradzież obiektów wpisanych do Rejestru Zabytków i innych składników majątkowych mojego gospodarstwa rolnego w tym obszaru leśnego i studni głębinowej (221 m),

-skazanie bez podstawy prawnej na 16 miesięcy więzienia w zawieszeniu na cztery lata

-bezprawne aresztowania dwa razy w sumie 148 dni spędzonych w aresztach śledczych w Gdańsku, Elblągu, Olsztynie i Barczewie,

-wyrok roku więzienia za treści wyrażone w Petycji nr. 1248 / 2007 do Parlamentu Europejskiego,

-wielokrotne (4) zmuszanie do badań psychiatrycznych,

-pobicie i usiłowanie gwałtu małoletniej córki,

-usiłowanie wyrzucenia z prestiżowej szkoły syna mimo, że był laureatem wielu olimpiad naukowych

-wiele innych niezliczonych wieloletnich (od roku 1998 do dnia dzisiejszego) aktów terroru policyjno-prokuratorsko- sądowego polegającego na bezprawnych najazdach policji praktycznie co tydzień i nie ścigania sprawców wielu dokonanych i udokumentowanych przestępstw.

Mimo, że nawet dochodzi do osądzenia sprawców tak, jak w przypadku pobicia mojej córki sprawcy nie ponoszą żadnej kary. W wyroku sędzia uzasadniła że sprawcy są małoletni i już same ich przesłuchanie było dla nich karą i kazała, żeby było sprawiedliwie przesłuchać ponownie moją córkę. Niestety kodeks karny nie przewiduje takiej kary za napad i pobicie i usiłowanie gwałtu, a przesłuchanie jest czynnością procesową. Sprawcy zostali za popełnione przestępstwo całkowicie uniewinnieni przez Sądy pierwszej i drugiej instancji. Najczęściej dochodzi do umorzenia śledztw na zasadzie bezprawnego osądu prokuratury lub policji, które to organy twierdzą, że faktycznie doszło do naruszenia prawa jednak w opinii policji lub prokuratury czyny te nie stanowiły znamion przestępstwa. Wedle mojego rolniczego prostego myślenia od wydawania wyroków jest podobno sąd skazujący lub uniewinniający, a nie organ gromadzący dowody. Ale ten sposób myślenia się nie przyjął w naszej ukochanej Ojczyźnie po zmianach ustrojowych i w dalszym ciągu pierwszy lepszy asesor, prokurator lub co gorsza policjant decyduje o tym co w jego mniemaniu jest przestępstwem mimo, że szkody są natury wielomilionowych kwot i bezczelnie nie pyta się nawet poszkodowanego z jakiego artykułu ma zgromadzić dowody i czy poszkodowany chce żeby sprawa została przedstawiona do sądu celem osądzenia. Najczęściej jest tak, że już w postępowaniu przygotowawczym decyduje się o typie przestępstwa nie pytając pokrzywdzonego w jakim kierunku ma być gromadzony materiał dowodowy i z jakiego artykułu ma być przedstawiony zarzut naruszenia prawa celem osądzenia w sądzie. Jest to skuteczne pozbawienie prawa do sądu osób, które będą w wyniku odmowy wszczęcia śledztwa, tak jak w moim przypadku, ścigane w majestacie rzekomego państwa prawnego z art. 212 K.k po umorzeniu lub odmowie wszczęcia śledztwa. Dlaczego wraz ze mną nie odpowiada prokurator lub policjant, który z premedytacją zmienił kwalifikację czynu popełnionego umożliwiając bezkarność danej osobie mimo, że ja wnosiłem o ściganie ze sprecyzowanego artykułu mając dowody na te konkretne przestępstwo ?

Muszę jednak zacząć pisać wreszcie o Wspólnej Polityce Rolnej i związanymi z nią dopłatami. Otóż dopłaty zostały powołane w celu wyrównania strat poniesionych przez producentów żywności ze względu na Wspólną Politykę Rolną Unii Europejskiej.

Rolnictwo było zdefiniowane w artykułach 32; 33; 34; 35; 36; 37; 38; Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską. Po wejściu w życie traktatu lizbońskiego są to art. 38 – 44 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

Wszyscy właściwie politycy oszukują rolników w Polsce wmawiając im, że w kwestii cen skupu nic nie mogą zrobić, że to reguluje rynek. Nic bardziej obłudnego. Artykuły te mówią m.in.:

art. 33 pkt. 1 „Celami wspólnej polityki są :”

art. 33 pkt 1 ust. b, „zapewnienie w ten sposób odpowiedniego poziomu życia ludności wiejskiej, zwłaszcza przez podniesienie indywidualnego dochodu osób pracujących w rolnictwie”,

art, 34 pkt. 1 ust. a, „wspólne reguły konkurencji”,

art 34 pkt. 2 zacytuję w całości : „Wspólna organizacja, ustanowiona w jednej z postaci przewidzianych w ustępie 1, może obejmować wszelkie środki konieczne do osiągnięcia celów określonych w artykule 33, a zwłaszcza regulację cen , subwencje służące produkcji i wprowadzaniu do obrotu różnych produktów, systemy magazynowania i przewozu oraz wspólne mechanizmy stabilizacji przywozu i wywozu. Wspólna organizacja ogranicza się do osiągania celów określonych w art. 33 i wyklucza wszelką dyskryminację między producentami lub konsumentami wewnątrz Wspólnoty. Wspólna polityka cenowa powinna się opierać na wspólnych kryteriach i jednolitych metodach kalkulacji”.

Zapytam się publicznie, gdzie w Polsce realizowane były te artykuły Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską przez tyle lat ?

Odpowiem, że wiem z podpowiedzi jednego z posłów, który powiedział mi w zaufaniu, że te pakiety rolnicze były realizowane na papierze w ramach rolnictwa papierowego zgodnie z europejskim programem „ papier wszystko przyjmie”. To specyficzne miejsce gdzie się je uprawia to oczywiście rolnicza Warszawa, a adres : Ministerstwo Rolnictwa ul. Wspólna 30, 00-930 Warszawa. W tym miejscu jest także skutecznie realizowany inny pakiet europejskiego programu „rolnictwo wirtualne” pod adresem www.minrol.gov.pl.

Programy te są potocznie nazywane przez zatrudnionych przy ich realizacji pracowników jako pospolita ściema. Można się tam udać szczególnie polecam 1 piętro drzwi z dyktafonem i zapytać się urzędującego kolejnego Ministra Rolnictwa o udostępnienie swych doświadczeń w ramach realizowanych pakietów unijnych rolnictwa papierowego i rolnictwa wirtualnego.

Zwłaszcza zalecam wymianę poglądów na temat wspólnej regulacji cen produktów rolnych w ramach realizowanych niezwykle skutecznie wspomnianych programów unijnych rolnictwa papierowego i wirtualnego. To doświadczenie będzie szczególnie owocne dla nas, tradycyjnych rolników ponieważ wspólne ceny to dla nas w pięć lat od wstąpienia Rzeczpospolitej do Unii Europejskiej termin znany lecz nie doświadczony przez żadnego z rolników spoza ul. Wspólnej.

Muszę jednak przestrzec potencjalnych rolników chcących realizować pakiet papierowy lub wirtualny, że są one pod kontrolą inspekcji robotniczo-chłopskiej. Tak więc dla myślących inaczej mogą wystąpić trudności oraz konsekwencje w postaci utraty gospodarstwa rolnego w wyniku egzekucji komorniczej zleconej przez konkurencję identyfikującą się z tą formacją społeczno-gospodarczą.

Jednak do konkretów. Realne ceny skupu produktów rolnych w ostatnich pięciu latach spadły o 5,6 proc. - obliczył Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. W tym czasie realne ceny detaliczne środków produkcji wzrosły aż o 14 proc. Ceny detaliczne żywności nie uległy prawie zmianom.

Druzgocącą porażkę ponieśli producenci trzody i jęczmienia którzy dostają za swe produkty aż o 23 proc. mniej aniżeli w 2004 roku. Trzoda i jęczmień to dwa zasadnicze kierunki produkcji rolników w Polsce. To oni zostali okradzeni na zasadzie zaniechań kolejnych Ministrów Rolnictwa w Polsce. Ceny skupu mleka spadły o 8 proc. a drobiu o 11 proc. Praktycznie nie ma takiego produktu rolniczego, którego ceny by nie spadły. Przepraszam jest taki - to uprawa konopi, ale pozostaje ona jako uprawa zakazana i stąd tak wysokie ceny. Chociaż co niektórzy politycy gustują w produktach przetworzonych na biały proszek prosto z Peru.

Niekorzystne zmiany cen spowodowały realną utratę dochodów i nie zostały zrekompensowane żadnymi dopłatami.

Takie działanie to brutalne i bezczelne naruszanie zasad wspólnej polityki rolnej w stosunku do rolników !!!

Przyszłość dotycząca wzrostu cen otrzymywanych przez rolników będzie niestety ograniczona. Ceny do produkcji rolniczej musiałyby spaść i to gwałtownie o około 30 %, a ceny skupu produktów rolnych musiałyby wzrosnąć o ponad 20 %. Błędem jest rozumowanie wielu specjalistów, którzy upatrują rozwiązanie problemu dochodowości poprzez powiększenie średniej powierzchni gospodarstw rolnych. Przewidują oni nawet spowodowanie celowych likwidacji gospodarstw rolnych brutalnie stwierdzając, że z działalności rolniczej powinno zrezygnować ok. 0,5 mln osób ( na ok. 2 mln zatrudnionych i 1,4 mln pobierających dopłaty bezpośrednie ). Zwłaszcza rolnicy posiadający atrakcyjne grunty pod zabudowę - to do nich jest kierowany apel „jak nie zrezygnujecie to was k....a wykończymy”.

Tak więc rolnicy nie uznający inspekcji robotniczo – chłopskiej czyli ARiMR powinni się poważnie zaniepokoić takimi prognozami mając na uwadze nie tylko mój przykład opisany w artykule „TUSK na ul. Rakowiecką”.

Wyznawanie, publikowanie i rozpowszechnianie TOTALITARNEJ i KRYMINALNEJ zasady „jak jednym zabierzemy i damy innym to ich dochody wzrosną” jest jak propagowanie zbrodni przeciwko ludzkości.

Propagowanie i podsycanie takich idei to pospolite przestępstwo w szczególności gdy takie idee publikuje Rzeczpospolita i rzekomi naukowcy z IERiGŻ w osobie dr Lecha Goraja.

Zatrważające, jak w ten goebbelsowski sposób został wmanewrowany świadomie lub nieświadomie Krzysztof Ardanowski, doradca Prezydenta RP. Definicja na miarę nagrody Jobla wraz z darmową konsultacją psychiatryczną u ministra Klicha, a następnie niezwłocznie do minister Kopacz na leczenie. Zgon gwarantowany certyfikatem unijnym. Na mój prosty rozum aby pobić wszystkie kraje świata w rolnictwie powróćmy do zasady sowieckiej i uczyńmy Ministra Rolnictwa jedynym właścicielem gospodarstw w Polsce. Wtedy naprawdę zwiększymy obszar gospodarstw rolnych na maksa. Jak już zabierać albo skłaniać do zaprzestania prowadzenia gospodarstw rolnych to zróbmy to na skalę masową, a doktrynę znajdziemy na pewno w zapisie Traktatów.

Nowa Unia, ale ze starym rodem z RWPG oraz dawnymi pomysłami gangstersko-polityczno- kryminalnymi jak dekret o reformie rolnej, dekret Bieruta i inne bezprawne akty prawne pospolitych zbrodni komunistycznych wcielone w życie przez ukatrupienie i upodlenie społeczeństwa, a tolerowane przez rzekome państwo prawa.

Wykonawcy tych aktów prawnych co niektórzy mający i po 100 wyroków śmierci na swoim koncie cieszą się emeryturami rzędu 6 tys. Złotych i więcej, a ich dzieci pławią się w luksusie gardząc pracą rolnika, rzemieślnika czy przedsiębiorcy ściągając nienależne haracze na zasadzie fałszywych i wydanych z rażącym naruszeniem prawa decyzji administracyjnych i dając zarobić swym kolegom w todze z innym kolorem ale także śmierdzącej nieświeżym oddechem zgniłego totalitaryzmu.

Jak można bezkarnie propagować likwidację gospodarstw rolnych na łamach gazety ogólnopolskiej i zachęcać do likwidacji określonej grupy społecznej? Najlepiej tych patriotycznych, bo to ludzie starzy, zmęczeni, byli w partyzantce, AK, przeszli przez więzienia, byli represjonowani i ciężko ręcznie pracowali gdzie wszyscy rolnicy partyjni i postępowi już dawno mieli traktory i maszyny rolnicze, a dodatkowo ich potomkowie nie rokują zmian światopoglądowych, są zacofani i wierzą naiwnie w Boga i takich właśnie zacofanych tak jak w powtórce z historii - Polaków, Żydów, Cyganów do gazu, zlikwidować lub zmusić do zaprzestania produkcji rolnej i zajmowania się rolnictwem. W zamian dostaną opiekę z Gminy i uznanie społeczne, że nie musi już tak się męczyć. Ja miałem taką sąsiadkę która codziennie zgarbiona wychodziła pracować do swojego ukochanego ogródka, który sąsiadował z naszym. Wójt zdecydował, notabene jej sąsiad i zainteresowany przejęciem jej nieruchomości, że najlepiej będzie gdy Gmina się nią zaopiekuje i bez wiedzy córki która regularnie dojeżdżała do matki z miasta Elbląga umieścił staruszkę w domu pomocy społecznej. Efekt murowany, staruszka terapii szokowej naszej służby zdrowia nie wytrzymała nawet 3 miesięcy i zmarła. To praca uszlachetnia człowieka, a nie służba zdrowia i Minister Kopacz lub pierwszy lepszy urzędnik Gminy zainteresowany przejęciem nieruchomości. Dla wielu ludzi starszych codzienna praca to szlachetne trwanie w Bogu gdy tymczasem to drugie jest dla wielu jest to fałszywa litość i zrobienie wrażenia na otoczeniu. Odebranie tej możliwości codziennego zajęcia się tym, co kochają, to zabranie im sensu życia powodując szybki zgon.

Od czasu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej tysiące rolników było represjonowanych przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Wielu machnęło ręką twierdząc, że nie warto się szarpać z tą kryminalną organizacją. Utną mi te dopłaty, dostanę mniej i też będzie lub zapłacę po 200 złotych kontrolerom „inspekcji robotniczo-chłopskiej” i dadzą mi spokój. Wierzcie mi - dawali spokój po zapłacie.

Zajmując się rolnictwem w Unii przed moim przyjazdem do Polski wiedziałem dokładnie jakie są moje prawa. Dlatego z ufnością wierzyłem w swoje racje do czasu, gdy przedstawiono mi akt oskarżenia o wyłudzenie dopłat rolniczych na szkodę Wspólnoty Europejskiej reprezentowanej przez wyżej wspomnianą ARiMR. To wtedy zdałem sobie sprawę z prowadzonego wobec mnie terroru policyjno-prokuratorsko- sądowego. Do tego czasu wierzyłem i ufałem wymiarowi sprawiedliwości, organom ścigania że chcą wyjaśnić pewne kwestie na drodze sądowej i nie widziałem w tym nic nie normalnego. Tak jak wielu ufa, że wszystko można wyjaśnić i przedstawić dowody na niewinność. Otóż Szanowni Czytelnicy - nie można przedstawiać dowodów na niewinność, przepraszam można, tylko świadkowie są zastraszani a jeżeli mają odwagę zjawić się w sądzie to i tak świadek będzie wyrzucony z sali sądowej, a w protokole sędzia zapisze że zjawił się osobnik który naruszył powagę sądu i sąd był zmuszony do wydalenia świadka z sali sądowej wraz z notatkami. Notatki to nie były, tylko twarde dowody w postaci wyroków i orzeczeń sądowych a świadek też rolnik nazwał Wójta po imieniu tzn. bandziorem i złodziejem co oczywiście spotkało się z niezadowoleniem sądu nazywać swojego ziomala w ten sposób. Nawet w przypadku gdy ma się poparcie nie w notatkach jak fałszem zapisał sąd w protokole z rozprawy, tylko w wyrokach i orzeczeniach sądowych w tym prawomocnych.

Pragnę publicznie pouczyć wszystkich rolników w Polsce, że wszystkie fałszywe oskarżenia kierowane do Sądów w postaci aktów oskarżenia z inicjatywy prokuratur i wniosków ARiMR jako pokrzywdzonego przez rolników w Polsce są bezprawne.

ARiMR jest agencją płatniczą środków finansowych Unii Europejskiej i nie posiada pełnomocnictw do reprezentowania w sądach Wspólnoty Europejskiej - właściciela środków finansowych.

Innymi słowy ARiMR uzurpuje sobie pełnomocnictwa i fałszywie twierdzi, że jest właścicielem środków unijnych, a sądy i prokuratura takie bezprawie tolerują co więcej w wielu sprawach sądy wydawały wyroki skazujące rolników w Polsce, co jest czystym kryminałem za przyzwoleniem polityków. Dowód - wystąpienie w Parlamencie Europejskim w mojej sprawie w dniu 31 marca 2009 roku.
Zobacz na: You Tube PEuroGawronski.


oraz także na You Tube PEuroWojciechowski.

Według moich szacunków rolnicy są okradani rocznie na około 300 mln euro przez Ministra Rolnictwa. Gdzie one są każdy zapyta. Otóż odpowiedzi na to pytanie Szanowni Państwo nie otrzymacie.

Dla informacji podam, że Wiceprzewodniczący Komisji Rolnictwa Parlamentu Europejskiego zwracał się interpelacją do Premiera RP w sprawie podstawy prawnej wszczynania postępowań z zawiadomienia ARiMR jako pokrzywdzonego gdy tymczasem pokrzywdzonym jest właściciel środków finansowych, czyli Wspólnota Europejska, a nie „listonosz” który ma je dostarczyć w tym przypadku ARiMR. Niestety nie otrzymał żadnego dokumentu lub analizy prawnej na podstawie której ARiMR posiadała by uprawnienia do reprezentowania w sądach Wspólnotę Europejską. Otrzymał natomiast w terminie list towarzysko-pomówieniowy. Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem należnych mi dopłat i w dalszym ciągu jestem represjonowany. Mimo że posiadam certyfikat gospodarstwa ekologicznego i cztery kontrole pozytywnie zakończone w tym względzie nie dostaję dopłat. Na zasadzie przysyłania inspekcji robotniczo - chłopskiej na moje gospodarstwo z ARiMR inspektorzy stwierdzili, że nie spełniam warunków dobrej kultury rolnej, ponieważ nie wykaszam niedojadów na moich pastwiskach. Nikt nie będzie mi mówił co mam robić ponad to co jest w przepisach abym dostał wyrównanie kosztów produkcji z tytułu Wspólnej Polityki Rolnej. Trudno mi się z tym uzasadnieniem zgodzić ponieważ w gospodarstwach ekologicznych i innych w całej wspólnocie Europejskiej nie ma takiego obowiązku prawnego jak wykaszanie niedojadów, co który wynika ze zdrowego rolniczego rozsądku który jest jednolity dla wszystkich krajów Unii. Nie wyobrażam sobie wykaszania niedojadów przy wypasie reniferów na północy Europy, przy wypasie bydła i koni w regionie Camarque na południu Francji lub owiec w płn. Szkocji.

Działanie ARiMR nie tylko jest kryminalne ale odbywa się za przyzwoleniem polityków wszystkich opcji. Represje zawdzięczam naszym politykom, którzy dostali politycznej prostaty i już nic nie mogą nie tylko w mojej sprawie ale i tysięcy rolników okradzionych przez ARiMR i struktury kryminalne junty urzędniczej sprawującej władzę w mojej ukochanej Ojczyźnie.

Rafał Gawroński

Prezes Stowarzyszenia Ziemiańskiego w Polsce.

Email: rafal-gawronski@wp.pl

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.

~DearWist
10-03-2017 / 05:08
~DearWist
10-03-2017 / 03:45
~DearWist
10-03-2017 / 03:22
wistspiffbuyleWist buylevitramrx.com>order levitra stirlbcwleWist levitra" rel="nofollow">buylevitramrx.com">levitra online
~DearWist
10-03-2017 / 02:51
~DearWist
10-03-2017 / 00:58
~Joshuawef
07-03-2017 / 15:55
~Joshuawef
07-03-2017 / 13:56
~Williamfluro
06-03-2017 / 12:55
~Williamfluro
06-03-2017 / 03:40
~Williamfluro
06-03-2017 / 00:31