Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
3 kwietnia 2020
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA ZUS PRAWO DO BEZPRAWIA

Prawo do bezprawia ZUS.

Czy organ państwowy może żądać od obywatela udowodnienia, że nie jest on wielbłądem? W państwie prawa takie coś nie jest możliwe. Ale kto powiedział, że Polska jest państwem prawa?

Cała historia wygląda następująco:

W 2001 roku II odział Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Warszawie przesłał mi upomnienie, z którego wynikało, że jestem tej „szacownej” instytucji, znanej z uczciwości, np. wobec rencistów i emerytów, winien kilkaset złotych z tytułu niezapłaconych składek na ubezpieczenie społeczne w 1993 roku. Wtedy jeszcze byłem naiwnie myślącym idealistą, wierzącym iż w Polsce człowiek uczciwy może prowadzić uczciwe interesy. Czy zapłaciłem te składki – nie potrafię po tylu latach powiedzieć. Z pewnością tak, bo w przeciwnym wypadku ZUS upomniałby się o te pieniądze już setki razy. Działalność gospodarczą zlikwidowałem w 1994 roku z ogromną stratą i od tego czasu do tego tematu nie wracałem nawet w myślach. W 2000 roku, zgodnie z obowiązującym wówczas prawem, zniszczyłem wszystkie dokumenty dotyczące tamtej działalności. Postąpiłem tak z kilku powodów.

Po pierwsze i najważniejsze – jak głupiec wierzyłem, że skoro obowiązujące prawo expresis verbis zezwalało na pozbycie się starych papierów, to mogę to uczynić bez żadnych konsekwencji. Jak się niedługo potem okazało – mimo że miałem prawo zniszczyć zdezaktualizowane dokumenty nieistniejącej od lat firmy, to nie miałem prawa tego zrobić!!! W grudniu 2002 roku weszła bowiem w życie nowelizacja ustawy o ubezpieczeniach społecznych, która mówi o przedłużeniu okresu przedawnienia roszczeń z 5 na 10 lat. Dzięki temu Zakład Ubezpieczeń Społecznych mógł, w majestacie prawa, zażądać ode mnie i od każdego innego płatnika składek, zapłacenia zaległych należności od 1991 roku. Mógł to zrobić, nawet żądając ponownego zapłacenia należności, ponieważ wiedział, że NIKT z płatników nie będzie w stanie ZGODNIE Z LITERĄ PRAWA udowodnić, że płacił wszystko w terminie, ponieważ ZGODNIE Z LITERĄ PRAWA w przewidzianym czasie zniszczył dowody wpłaty – wierząc, że prawo nie działa wstecz. W taki oto prosty sposób ZUS zażądał ode mnie, abym udowodnił coś, czego nie jestem w stanie udowodnić, ponieważ ZASTOSOWAŁEM SIĘ DO OBOWIĄZUJĄCEGO PRAWA i w przewidzianym w tym prawie terminie pozbyłem się wszystkich dowodów. Pozostaje mi wyrazić tylko radość, że nie kazano mi udowadniać, iż nie jestem wielbłądem.

Pikanterii całej sprawie dodaje kilka faktów, które wydarzyły się od 2001 do końca 2003 roku.

· Najpierw okazało się, że zgodnie z polskim prawem NIE MAM PRAWA zwrócić się do polskiego sądu o stwierdzenie, że roszczenia ZUS są bezzasadne, ponieważ opierają się TYLKO I WYŁĄCZNIE na dokumentach, znajdujących się w posiadaniu tejże instytucji. Bezzasadne z tego powodu, że zostały przedstawione już po czasie, w którym obowiązywał pięcioletni okres obowiązkowego przechowywania dokumentacji firmowej. ZUS skrzętnie skorzystał ze stworzonej mu przez ustawodawcę okazji do podreperowania swojego budżetu. Polskie sady nie są bowiem władne do rozstrzygania sporów, dotyczących... zaległych składek ZUS. Ich egzekucja jest objęta przepisami anachronicznej ustawy z 1966 roku, dającej instytucjom państwowym nie tylko monopol na nieomylność, ale wyłączająca je spod jurysdykcji powszechnych sądów cywilnych. Mój pozew został wiec odrzucony bez rozpatrzenia!!!

· Potem, zgodnie z sugestią uzyskaną w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, zwróciłem się do II oddziału ZUS z prośbą o wydanie decyzji administracyjnej, dotyczącej rzekomej zaległości. Takie prawo, jedyne prawo ochrony przed działaniem ZUS, daje mi art. 83 ust. 3 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. 137 poz. 887 z późn. zm.). W odpowiedzi ZUS... dokonał zajęcia 100% mojego dochodu, pochodzącego ze sprzedaży praw autorskich. Przyznał tym samym, że jego roszczenia dotyczące jakichś należności z 1993 roku miały bardzo kruchą podstawę i istniało duże prawdopodobieństwo, że decyzja ich dotycząca, zostałaby w wyniku kolejnych odwołań cofnięta, lub nawet unieważniona!

· ZUS dokonał zajęcia z pogwałceniem prawa – zajął 100% moich dochodów, na co nie zezwala nawet ustawa o postępowaniu egzekucyjnym w administracji, pochodząca z innego państwa – które zakończyło swoje istnienie po 1989 roku! Na najbliższe pół roku pozostałem bez środków do życia. I nareszcie nabrałem przekonania do pracy „na czarno”.

Jak widać z powyższego, ZUS nie tylko nie musi szanować prawa, ale nawet może je dowolnie i całkowicie bezkarnie łamać. Nie musi szanować prawa również ustawodawca, który dokonując 18 grudnia 2002 roku zmiany ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, cofnął obowiązujące wcześniej prawo nakładające obowiązek przechowywania dokumentów, dotyczących zobowiązań firmy wobec Państwa TYLKO przez okres 5 lat. Tym samym wszyscy ci, którzy postępowali zgodnie z przysługującym im niemal do końca 2002 roku prawem i pozbywali się zawalających szuflady papierów, mogą w każdej chwili – zgodnie z prawem obowiązującym wstecz od 18 grudnia 2002 roku, zostać wezwani przez ZUS do uregulowania swoich rzekomych zobowiązań od stycznia 1993 roku do grudnia 1998 roku! I niech spróbują nie okazać dokumentów, że wszystko w terminie opłacili!!! Ci, którzy naiwnie uwierzyli w literę prawa, zapłacą ponownie „zaległe składki” i to z bardzo wysokimi odsetkami. A gdyby nie chcieli, ZUS szybciutko pozbawi ich majątku. Prawo prawem, a racja musi być po stronie państwa w państwie, czyli ZUS. To nie cytat z filmu „Sami swoi”, lecz smutna rzeczywistość.

ZUS zachowuje się jak typowy bandyta. Wymachuje pistoletem, który dał mu nieopatrznie do ręki infantylny polski ustawodawca. A szary, zwykły zjadacz chleba ma dość ograniczony wybór – zupełnie jak w kontakcie z bandytą: albo dobrowolnie odda swoje pieniądze bez możliwości negocjowania, albo te pieniądze zostaną mu odebrane siłą. Nawet niech nie myśli o obronie – bo NIE MA DO NIEJ PRAWA!

Jedno jest w tej całej historii pokrzepiające. Zostałem dzięki niej BARDZO SKUTECZNIE ODUCZONY wiary w literę prawa i z całą premedytacją od dziś będę oszukiwał na każdym kroku Państwo, wiedząc, że jest to TYLKO I WYŁĄCZNIE egzekwowanie zawartych w Konstytucji RP praw i wyrównywanie rachunków. Do podobnego postępowania zachęcam wszystkich tych, którzy jeszcze z jakiegoś powodu zachowują się wobec Państwa uczciwie – ono ich za tę uczciwość na pewno ukarze w majestacie jurysdykcji Kaduka.

Swoją drogą zastanawia mnie jedno: Czy mam jeszcze kogo nakłaniać do odpłacaniu Państwu Polskiemu pięknym za nadobne? Czy może wszyscy już dawno zrozumieli, że bycie uczciwym wobec organów państwowych jest w Polsce tylko i wyłącznie poważną aberracją, wymagającą leczenia psychiatrycznego?

Ryszard Jakubowski

SPEKTAKL SĄDOWY? - AFERA ZUS I TYLKO NIEKOMPETENCJA?

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.