Imieniny:

AferyPrawa.com

Redaktor Zdzisław Raczkowski ujawnia niekompetencje funkcjonariuszy władzy...
http://Jooble.org
Najczęściej czytane:
Najczęściej komentowane:





Pogoda
Money.pl - Kliknij po więcej
26 października 2021
Źródło: MeteoGroup
Polskie prawo czy polskie prawie! Barwy Bezprawia

opublikowano: 26-10-2010

AFERY PRAWA OSZUSTWA FUNDUSZU ALIMENTACYJNEGO SSO ZDZISŁAW JANUSZ ADAMOWSKI

Bydgoszcz – Fundusz alimentacyjny i szczególnie zasłużony w jego upadku SSO Zdzisław Janusz Adamowski – genetyk i cudotwórca sądowy. Sprawa Ireneusza Ciszewskiego, cz. 6

Jak zrobić z konia krowę, a z człowieka osła... Czyli, jak fałszuje się protokoły z rozpraw...

Jak zrobić z konia krowę, a właściwie, w jaki sposób zrobić, aby klacz urodziła cielaka, wie zapewne niejeden podobnosędzia, w naszym równie podobno (nie)polskim wymiarze (nie)sprawiedliwości. Dodatkowo, jak z człowieka (domagającego się od takiego „sądu” przestrzegania prawa i uczciwości), zrobić osła, wie już na pewno podobno sędzia tak zwanego sądu okręgowego z Bydgoszczy, a z całą pewnością cudotwórca, Zdzisław Janusz Adamowski. Trzeba w ogóle zastanowić się, jak to jest możliwe, aby uczciwy człowiek, śmiał domagać się czegokolwiek od tak zapracowanych ludzi, jakimi są boscy podobnosędziowie. Zwłaszcza, że oni tak mocno się przecież starają i narażają ludziom, aby ich podobnowyroki były, jak najmniej sprawiedliwe, podczas gdy rząd to żydowski w Polsce tak małe podwyżki im obiecuje. Ileż się przecież oni muszą napocić, nagimnastykować i naczytać różnych przepisów, aby nie użyć ich potem przez przypadek, (gdyż dobry przepis, to dobra zupa, a chodzi przecież o to, żeby nie przeszła ona żadnemu Polakowi przez gardło). Z praktycznego punktu widzenia łatwiej byłoby nawet orzekać zgodnie z przepisami i ustanowionym prawem, ale jak tu można wyłamać się z układu i wyjść przed szereg togowych cwaniaków i oszustów, kiedy to kolesiowski proceder przynosi same profity. Przecież to wstyd i hańba nie być skorumpowaną, nieuczciwą i pazerną na krzywdę ludzką sądową świnią, wśród zafajdanej chlewnej trzody togowej.

Niniejszym opracowaniem chciałem jedynie zwrócić Państwa uwagę na wyjątkowo perfidny sposób prowadzenia spraw przez, nie tylko przewodniczącego, Zdzisława Janusza Adamowskiego, ale też i wielu mu podobnych kolesiów „po jednych fachu”, którzy przesłuchania robią tylko po to, aby mogli pozorować, że ciężko pracują. Tak naprawdę po nic więcej, gdyż to, co powie na sprawie strona pokrzywdzona nie ma najmniejszego znaczenia. Do akt idą tylko te treści, które są wygodne dla zaplanowanego, z góry ustalonego wcześniej (pseudo)wyroku. Jeśli ma się nawet nagranie z rozprawy, to i tak ważniejsze jest to, co w tak zwanym protokóle zaakceptuje boski i niezawisły togowy kalosz. Tak się właśnie składa, że zabezpieczając się przed matactwami kryminalistów sądowych rejestruję sobie swoje wystąpienia w podobnosądach, abym później lepiej pamiętał co mówiłem, na co zwracałem uwagę, kłamliwym, przecież z samej natury, przestępcom. Nie robię tego, abym cokolwiek chciał im udowodnić, gdyż dowody takie dla nich nie mają najmniejszego znaczenia w sprawie. Mają natomiast szczególne znaczenie dla nich samych (gdyż pogrążają ich całkowicie, jako oszustów i przestępców sądowych), więc z pewnością będą tacy robić wszystko, aby takie dowody nigdy nie ujrzały światła dziennego.

To, co zeznawałem przed „sądem” dnia 22 sierpnia 2003 roku, było rzeczywiście powtórzeniem treści, wyrażonych wcześniej w pismach odwoławczych od wyroku sabatu czarownic z dnia 5 lutego 2003 r.
Skoro mnie jednak zawiadomił „sąd”, że ma się odbyć rozprawa, to znaczy, że otrzymałem dodatkowe prawo do wypowiedzenia się i szczególnego zwrócenia uwagi na proceder przestępczy, który rozkwitał w najlepsze nawet w samym „sądzie”. Zaraz po „posiedzeniu sądowym” (posiedziały sobie na nim oprócz Adamowskiego jeszcze dwie panie, też podobno sędziny, Małgorzata Włodarska i Krystyna Polus) napisałem wniosek o sprostowanie protokółu, gdyż nie odzwierciedlał on treści wyrażonych przeze mnie na sprawie.

Świecie nad Wisłą, dn. 3 września 2003r

Ireneusz Ciszewski
/ złożone w sekretariacie sądu 5 września 2003r /

Sygn. akt VII Ua 33/03

Sąd Okręgowy w Bydgoszczy
VII Wydział Ubezpieczeń Społecznych
ul. Toruńska 64A
85-023 Bydgoszcz

Wniosek o sprostowanie i uzupełnienie protokółu z rozprawy z dn. 22.08.2003 roku

Niniejszym chciałbym prosić o sprostowanie i uzupełnienie protokółu z rozprawy z dn. 22.08.2008r., który nie odzwierciedla jej w stopniu nadmiernym do zaakceptowania.

UZASADNIENIE

Rozprawa trwała ok.15 minut i choć wadą protokółu nie jest głównie to, że nie oddaje on wszystkiego, co w tym czasie było, to poważny zarzut stawiam, co do istotnych kwestii, poruszanych na sprawie.

Ja mówiłem podczas rozprawy o Art.1 Ustawy z 18 lipca 1974 roku o funduszu alimentacyjnym. Dlaczego nie ma nawet wzmianki o tym w protokóle? Przecież to jest najbardziej istotne. Artykuł ten bowiem mówi, że:

„Tworzy się fundusz alimentacyjny przeznaczony na wypłatę świadczeń pieniężnych dla dzieci i innych osób w przypadku niemożności świadczeń alimentacyjnych.”

Nie cytowałem, co prawda, treści całego artykułu, ale zwróciłem przecież na niego uwagę. Myślałem, że mówię do prawników, którzy znają treści artykułów i że wystarczy tylko podać jego liczbę porządkową. Dlaczego, jednak, nie ma o nim nawet wzmianki w protokóle? Z tego powodu protokół ma najpoważniejszą wadę, bo nie ma tam tego, co przecież powiedziałem, a ja powiedziałem też, że:

„Wszyscy umywają ręce od tego... ...że przecież jest prawomocne postanowienie Sądu Okręgowego i działają, a to coś, co przeczy w ogóle artykułom Konstytucji, artykułom, nawet, ustawy o funduszu alimentacyjnym, bo pierwszy artykuł mówi o niemożności, a u nas jest możność świadczenia tych alimentów, bo ja, po prostu, przez całe życie to robię...”

Tak zeznawałem na rozprawie. Dlaczego więc nie ma tego w protokóle? To tak, jakby chciało się słyszeć wygodne rzeczy, dla z góry wcześniej zaplanowanego celu.

Bardzo proszę o umieszczenie moich słów (które przytoczyłem) w protokóle, bo TAK przecież mówiłem. Mówiłem o Art.1 ustawy – ustawy o funduszu alimentacyjnym. Przecież w protokóle tego nie ma (!).

Mówiłem też, że:
„ja tam mieszkam z synem, z żoną i nie tylko świadczę w wymiarze materialnym alimentację, ale również w wymiarze wychowawczym, normalnie tak, jak, po prostu, jest w rodzinach.”

Dlaczego nie ma w protokóle tych powyższych słów? Przecież ja je wypowiadałem. Wybrane są tylko te zdania, które są wygodne dla celów wydania takiego wyroku, jaki został wydany, bądź takie, które można rozumieć nawet opacznie. Gdzie są jednak moje wypowiedzi? Przecież one nie zostały zaprotokołowane. Proszę o uzupełnienie o nie protokółu.

Powiedziałem też takie zdanie:
„Niemniej jednak okoliczności faktyczne nie są takie, jak przedstawia to tutaj, na przykład ZUS (który jest stroną w tej sprawie), jak przedstawia moja żona.”

Dlaczego nie ma w protokóle tego zdania? Proszę o uzupełnienie protokółu i o to zdanie.

Dlaczego, chociażby, nie ma też w protokóle takiego zdania, które też powiedziałem:
„...ja wykazałem w pismach gdzie tkwi przyczyna tego wszystkiego.”

Przecież to też jest bardzo istotne zdanie, bo wskazuje na to, że w pismach trzeba szukać przyczyny tego konfliktu o fundusz alimentacyjny. Przecież w pismach wszystko jest, co potrzeba. Są nawet podane na tacy artykuły ustaw do rozpatrzenia. Proszę o zaprotokołowanie tegoż powyżej cytowanego zdania.

Powiedziałem też później, że:
„to wszystko w pismach jest”

Dlaczego nie ma tego w protokóle? Proszę o uzupełnienie, że tak powiedziałem, bo to fakt.

Na rozprawie powiedziałem też, że:
„My mieszkamy na Gałczyńskiego, w bloku. Ja pracuję, osiągam jakieś dochody, bo przecież żyjemy z tych dochodów.”

Dlaczego nie ma tego zdania w protokóle? Proszę o jego zaprotokołowanie.

„Teraz jest mi ciężko, dlatego, że ja naprawdę się zajmuję nie tym, co potrzeba. Ja się od dwóch lat zajmuję, po prostu, sprawami w sądach, które zostały nakręcone przez żonę.” (i przez „sąd”) – dopisek własny.

Dlaczego nie ma w protokóle tego też zdania? Zdania, które wypowiedziałem na rozprawie, a które tu przytoczyłem. Przecież ja to mówiłem (!).

Nie może być ważności takiego postępowania, które bezwzględnie (jak po trupach) dąży do wyznaczonego celu, gdzie nie bierze się wcale pod uwagę wypowiedzi strony.
Wysoki Sądzie, co to jest?! Komunistyczne przesłuchanie? To nie jest przecież sprawiedliwość! To rygor!

Dlaczego, na umiłowanie Pana... Konstytucji (!) Sąd nie chce zwrócić uwagi na to, że ja nie uchylam się od obowiązku alimentacyjnego, tylko, że mam „gdzieś” postanowienie z 20 listopada 2001r, bo jest beznadziejnie / głupie / paradoksalne i bezsensowne.

Ten irracjonalny przecież wymiar i rygor tegoż postanowienia sieje samo zło i bałagan w Rodzinie Bartusia Ciszewskiego. Zastanówcie się nad tym, Wysoki Sądzie. Za nie się weźcie, a nie za mnie.

Ja wykonuję obowiązek alimentacyjny, bo jest to mój obowiązek!

Ja nie wykonuję postanowienia pani Najdy-Ossowskiej w taki sposób, jak chciałaby (śmiem przypuszczać) pani Najda-Ossowska i ci, którzy ją popierają, bo to, co wymyśliła, jest z księżyca wzięte. Postanowienie to nie ma zasadności i podstaw. Szkodzi i nic poza tym. Jest NIEWYKONALNE!

Nieważność tegoż postępowania powinna być również uznana z tego powodu, że sąd nie zapoznał się z najistotniejszymi dowodami w sprawie. Wyciągam taki wniosek, ponieważ Pan Przewodniczący dał nawet sam dowód na to, że nie zna sprawy komornika (V RCO 16/02), bo mnie o nią dopiero na rozprawie wypytywał, jak o niej wspomniałem. A ja przecież w pismach podałem sygnatury tych spraw, które są przecież (wszystkie) dowodami w tej – o fundusz alimentacyjny, ale i tu, widzę, sędziom nie chciało się z nimi zapoznać, nie tylko pani Koźlińskiej. A czy ja nie pisałem już o olewce?

W protokóle nie ma jeszcze wielu mich wypowiedzi, ale tych, które mają charakter bardziej neutralny dla treści wyroku, po prostu, tu już nie przytaczam. Proszę jednak o uzupełnienie protokółu o zdania w cudzysłowach, bo one są istotne, a w protokóle ich nie ma.

Na sali, w dn. 22.08.2003 roku byli też moi rodzice i wszystko, to, co mówiłem, słyszeli.

Sprawa VII Ua 33/03 (o fundusz alimentacyjny), to sprawa, której materiał dowodowy jest w aktach spraw podanych w pismach. Ten materiał dowodowy trzeba znać, a potem rozstrzygać. Ja nie chcę jednak pouczać sędziów. Najlepiej zacząć chronologicznie od sprawy rozwodowej, a potem kolejno sięgać do spraw dalszych. Taki materiał sprawy jest jedną CAŁOŚCIĄ i jako taki może być rozstrzygany. Ja przecież pisałem o tym (!). (...)
Na podstawie Art.160 k.p.c. wnoszę, jak w sentencji. (...)

Byłbym pominął...

Szanowny Panie Przewodniczący,

Na końcu protokółu jest zdanie, że: „Przewodniczący pouczył od wyroku / postanowienia nie przysługuje kasacja” (podpisane przez Pana i Panią protokolant). To nieprawda (!).

Ja sam zapytałem Pana, czy przysługuje mi jakiś środek zaskarżenia, ale dopiero po rozprawie. Na sprawie, jednak, w uzasadnieniu ustnym, powiedział Pan, że przegrałem sprawę. Nie było żadnych pouczeń co do kasacji. Dlaczego więc to jest w protokóle? Proszę o sprostowanie również tej kwestii i wyrzucenie z niego zdania, że zostałem pouczony o tym, że nie przysługuje mi kasacja. Bardzo o to proszę, bo tak było, jak ja napisałem. Wiedział Pan przecież już o tym, że nie jestem prawnikiem, że działam bez adwokata. O tym, że nie przysługuje mi, według Pana Przewodniczącego, kasacja, dowiedziałem się dopiero 28.08.03 roku, kiedy przejrzałem protokół (dzięki mojej upartości, bo gdybym nie był stanowczy, to poszedłbym z sekretariatu z kwitkiem na 2 tygodnie). Na rozprawie, ani też po niej (bo była jeszcze rozmowa), nie pouczył mnie Pan o tym. Nie padły słowa, że nie przysługuje mi kasacja, a w protokóle tak jest napisane (!). Dlaczego? Przecież to jest NIEPRAWDA (!)

Art.327 k.p.c. mówi, że:
„Stronie działającej bez adwokata lub radcy prawnego, obecnej przy ogłoszeniu wyroku, przewodniczący udzieli wskazówek co do sposobu i terminów wniesienia środka zaskarżenia.”

Takich wskazówek przecież nie otrzymałem, a w protokóle jest, na dodatek, kłamstwo. CO TO MA ZNACZYĆ...?!

Dlaczego nie otrzymałem pouczenia o możliwości wniesienia środka zaskarżenia, jeśli taki środek mi przysługuje, zgodnie z Art.392 k.p.c. w zw. z Art.393 k.p.c.?

Ta sprawa nie jest przecież „o alimenty”, ona tylko ich dotyczy. To sprawa o fundusz alimentacyjny (o „legalne” marnotrawienie jego środków). O alimentach (źle) orzekł Sąd w sprawie rozwodowej. W tej sprawie, na dodatek, występuje istotne zagadnienie prawne, bo zbyt łatwo doszło do pomyłki w interpretacji Art.443 k.p.c. przez Sąd, wydający postanowienie z 20 listopada 2001r. Czyżby Ustawodawca nie przewidział przypadku Ciszewskich? Wydaje mi się jednak, że przewidział, tylko zastosowana wykładnia przepisów jest zła, więc mamy efekty paradoksalne i „alimentami” sąd rozwala rodzinę na siłę. Mi każe się dawać po 500zł gotówki miesięcznie w ręce nieodpowiedzialnej żoneczki, aby miała na adwokatów i balety, nie patrząc na to, że jeszcze będę musiał spłacać rodzinne długi również za żonę (związane najściślej, jak tylko to możliwe, z przyczynianiem się do zaspokojenia potrzeb rodziny, dziecka, czyli będące alimentami), bo ona nie chce ich spłacać. Sprzeczności, jednak, szybko wyłażą na wierzch.

Panie Przewodniczący, bardzo proszę o ponowne rozpatrzenie sprawy...

Z poważaniem
Ireneusz Ciszewski

A oto odpowiedź sądowego cudotwórcy (podobno sędziego), Zdzisława Janusza Adamowskiego, na mój powyższy wniosek.

Przed takim sądem nie ma szans na to, żeby wygrać jakąkolwiek sprawę. Przed takim sądem idzie się popłakać, a później pozostaje wyciągnąć granat z kieszeni i odbezpieczony położyć grzecznie na biurku genetycznie upośledzonemu „sędziemu” cudakowi. Boski Adamowski poprawił by protokół w 5 sekund, aby tylko nie zostało po nim wspomnienie i smród w sądowych korytarzach nieziemski przecież! Czy ktoś z Szanownych Czytelników AP zna jeszcze jakieś inne rozwiązanie?

Z przypadkami wybiórczego protokołowania, odmowami prostowania przebiegów rozpraw, a nawet fałszowania samych protokółów spotkałem się nie jeden raz. To nagminny proceder i wielokrotnie jeszcze do niego nawiążę. W sądach mamy do czynienia z mafią togową i to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Nie ma więc sensu pisać, odwoływać się, apelować, gdyż i tak przestępcy w togach zrobią swoje. Jedną z metod jest skłócenie togowców między sobą, co nie jest łatwe, gdyż trzeba ich dobrze poznać. Taki togowiec, jeśli przez swoją głupotę wsypie drugiego, może za to słono zapłacić. Jeśli w sprawie miałby, jednak, ucierpieć którykolwiek z członków tej mafijnej struktury, będą się bronić nawzajem i wspierać do upadłego. Nieważne przy tym są środki publiczne, marnotrawione na takie przestępcze sprawy, czy też defraudowane za przyzwoleniem „stróżów prawa” nawet, jeżeli jest to oczywiste i nie budzi najmniejszych wątpliwości. Ważny jest jednak prywatny interes mafii, więc ani jeden uczciwy togowiec nie może mu w żaden sposób zaszkodzić. Ja chciałem przecież tylko, aby ZUS nie wypłacał, do rąk mojej małżonki, pieniędzy społecznych, które pochodziły z funduszu alimentacyjnego, w sytuacji, kiedy, w tym samym czasie, świadczyłem alimentację osobiście (mieszkałem pod jednym dachem z uprawnionym do niej moim synem, łożyłem na niego i wychowałem go). Stanowiliśmy naturalną i biologiczną rodzinę, a jednak ZUS obdarował nas na siłę dodatkową zapomogą, której się tylko sprzeciwiłem, zgodnie z obowiązującym prawem. Hanna Koźlińska - koń z klapkami na oczach, a następnie genetyk cudotwórca - Zdzisław Janusz Adamowski (podobno sędziowie polskich sądów) stwierdzili jednak, że wszystko jest w porządku, tylko dlatego, żeby nie okazało się, że ich koleżanka, (podobno sędzia SO) Izabela Najda-Ossowska, a także trzej (podobno sędziowie) apelacyjni z Gdańska, są idiotami do potęgi drugiej, którzy za swój debilizm powinni ponieść, co najmniej, konsekwencje dyscyplinarne. Wyłudzanie, zatem, środków społecznych, przeznaczonych w szczególności dla głodujących dzieci alimenciarzy, jest według tych koniowałów i cudaków togowych jak najbardziej zgodne z przepisami.

Pozostaje na koniec pytanie... Jak pozbyć się z wymiaru sprawiedliwości takich antypolskich i antyspołecznych szumowin, jak PSSO Zdzisław Janusz Adamowski, który arogancją swą przewyższa szczyty nieetyki sędziowskiej, z jednoczesnym upadkiem na dno (i na mózg), jeśli chodzi o elementarne poczucie sprawiedliwości i zwykłą ludzką uczciwość. Ktoś taki powinien przecież paść krowy na rowie - a jeszcze nie jestem pewien, czy powierzył bym mu na tyle odpowiedzialne zajęcie. Sędzią na pewno nie może być ktoś, kto preparuje rozprawę i mając przed sobą człowieka, robi z niego bezczelnie osła. W zażydzonych sądach niepolskich, a zwłaszcza w tak zwanych wydziałach ubezpieczeń społecznych (powołanych do spraw odbierania polskim gojom rent inwalidzkich), takie praktyki są jednak normalne i często stosowane. Przekonany przecież o swym boskim pochodzeniu sądowy kalosz wie, że wolno mu nawet czynić cuda...

Ireneusz Ciszewski

Bydgoszcz - tylko naiwna SSO Izabela Najda-Ossowska i matacząca komornik Hanna Chamier-Gliszczyńska? Sprawa Ireneusza Ciszewskiego cz.1

Bydgoszcz – Tylko naiwna SSO Izabela Najda-Ossowska i matacząca komornik Hanna Chamier-Gliszczyńska. Sprawa Ireneusza Ciszewskiego - cz.2 - czy komornik może okradać…?

Bydgoszcz – Fundusz Alimentacyjny zlikwidowany. SSR Hanna Koźlińska i Jolanta Sztuba z ZUS – Zasłużeni dzieciom alimenciarzy...? Sprawa Ireneusza Ciszewskiego cz. 3

Fundusz alimentacyjny przywrócony. Jolanta Sztuba i Dorota Głuszczyńska z ZUS – Zasłużone dzieciom alimenciarzy... Sprawa Ireneusza Ciszewskiego cz. 4

Sąd pracy i ubezpieczeń społecznych, czy może „ boska ekipa” z ulicy Toruńskiej? – Sprawa Ireneusza Ciszewskiego, cz.5 - Korupcja i poplecznictwo ważniejsze, niż pieniądze społeczne...?

Polecam sprawy poruszane w działach:
SĄDY PROKURATURA ADWOKATURA
POLITYKA PRAWO INTERWENCJE - sprawy czytelników

Tematy w dziale dla inteligentnych:
ARTYKUŁY - tematy do przemyślenia z cyklu: POLITYKA - PIENIĄDZ - WŁADZA

"AFERY PRAWA"
Niezależne Czasopismo Internetowe www.aferyprawa.com
redagowane przez dziennikarzy AP i sympatyków z całego świata których celem jest PRAWO, PRAWDA SPRAWIEDLIWOŚĆ DOSTĘP DO INFORMACJI
ORAZ DOBRO CZŁOWIEKA

uwagi i wnioski proszę wysyłać na adres: afery@poczta.fm - Polska
redakcja@aferyprawa.com
Dziękujemy za przysłane teksty opinie i informacje.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

zdzichu

Komentarze internautów:

Komentowanie nie jest już możliwe.